Czy zastanawiałeś/ zastanawiałeś się kiedyś co kreuje wojny i przemoc ? Co wpływa na nasze zdrowie, ogranicza relacje, życie i dochody ? Co energetycznie nas wykańcza i jest autodestrukcyjne ? Co zatrzymuje nas zanim zaatakujemy, wypalimy się, albo zabijemy ? Co łączy nas z innymi cywilizacjami które przeminęły ? Skąd bierze się radość i wartość życia ? Co tworzy poczucie głębszego sensu, bezwarunkowe poczucie wartości, niezależne od wyglądu, wieku, porażek, błędów, słabych stron, sukcesów w życiu prywatnym i kariery, ilości pieniędzy itp. ?
Wyobraź sobie, że ktoś przykłada nóż do twojego gardła, a w jego oczach widzisz pustkę i nieobecność. Po twojej stronie uruchamia się automat. Na początku twoje ciało wyrywa się, próbuje znaleźć drogę ucieczki.
Poci się aby wyregulować temperaturę, zmniejszyć napięcie i po chwili uświadamia sobie, że nie da się uciec, zaczyna walczyć. Niestety ponieważ przeciwnik jest zbyt mocny, czując, że go nie pokona zamraża się i kombinuje. Nie może krzyczeć czy wypowiedzieć słowa, bo stara się to wszystko zrozumieć.
W tym czasie ty obserwujesz to jakby z boku, widzisz, że coś w tobie poddaje się i służy.
Nie chcesz tego, jednak to jest mocniejsze i aby przetrwać ulegasz. Tak stajesz się aktorem w napisanym dla ciebie tysiące lat temu scenariuszu.
Ciałem podążającym za rozkazem. Fragmentem tracącym autonomię.
Czymś potrzebnym tylko do wchłonięcia, użycia i zabicia. Nikim i niczym. Zabawką. Którą ktoś może zniszczyć. Wciągniętą w coś czego nie rozumie.
Przez wiele lat nie mogłam zrozumieć jak mając nóż na gardle udało mi się wybudzić, spojrzeć komuś w oczy, a następnie powiedzieć z dziecięcą radością : jak masz na imię, może pójdziemy na obiad, pobawimy się. co ty na to ? Popatrz jaka ładna pogoda.
Te słowa zmieniły coś w tym człowieku, a właściwie jego sposobie działania. Wyrwały go z odrętwienia. Przebudziły. Odechciało mu się zabijania.
Przepraszam – usłyszałam, kiedy zszokowany spojrzał na swój nóż, tak jakby go nigdy w życiu nie widział. To ja już pójdę na obiad, pomyliłem się, ty to nie tamta …
Pół godziny moje ciało trzęsło się jak oszalałe, a potem to w jakiś sposób zmieniło moje życie.
Gdyby był to pojedynczy przypadek, uznałabym to za incydent, szczęśliwy zbieg okoliczności, cud, nie wymagający wytłumaczenia. Jednak tak nie było. Dziwnych sytuacji w moim życiu i groźnych spotkań, z ludźmi o pustych, martwych oczach i śmiercią było wiele. Haiti, Nairobia, Warszawa, Kraków, Wiedeń, Paryż i wiele innych, nawet buddyjski klasztor i katolicki kościół.
Te spotkania nie tylko dotyczyły mnie. Czasem ja je także nieświadomie kreowałam. Moje oczy były martwe i puste. Życie traciło kolory, a ja chorowałam, lub stawałam się zmęczonym robotem, grającym rolę dla mnie napisaną. Ten robot dominował, oceniał i krytykował. Uciekał lub milczał. Służył innym. Był niekonsekwentny. Chciał być blisko, a zarazem bał się ludzi i ich odpychał.
Co dzieje się z nami, że tak się zachowujemy ? Naukowcy od lat badają, które sytuacje w naszym życiu transformują nasz mózg i powodują, że pewne obszary zmniejszają aktywność, inne uaktywniają się. Nadpisują nowe doświadczenie starym, lub nadpisują stare nowym. Buduje mosty czyli nowe neuropołączenia.
Wielu badaczy zastanawia się, co powoduje, że u większości osób na kilka dni, miesięcy przed śmiercią i w chwili śmierci ich mózg coś uwalnia. Nazywają to zjawisko końcową jasnością. Kreatywnym elementem który obserwują.
Inni naukowcy pytają : Czemu u niektórych osób choroba znika w ciągu kilku dni, u innych się rozwija ? Jak niektórzy wychodzą z beznadziejnych sytuacji ? Co ich charakteryzuje i ożywia ? Czemu pewnych ludzi sposób postępowania jest bardziej linearny, niektórych chaotyczny, innych kreatywny, a zarazem ukierunkowany ?
U niektórych w pewnych sytuacjach pojawia się niezwykle wyczucie, empatia, ciepła asertywność, ciekawość, spokojna radość, współczucie, stanowczość i energia, u innych znieczulica, dysocjacja, nadmierna kontrola, racjonalizacja, agresja lub autoagresja, arogancja ?
Jaką historię mają ci którzy nawiązują łatwo kontakty, czują się większość czasu ożywieni, zaangażowani i radośni ? Jaką ci ciągle nieszczęśliwi i zdołowani ?
Co przydarzyło się tym którzy czują się wyobcowani i zagubieni, tracą łatwo kontakt, nie mają uczuć dla dzieci czy bliskich, trudno im zaangażować się i zbudować relacje ?
Jak brak odpowiedniego wsparcia w dzieciństwie na nas wpływa ?
Niektórzy twierdzą, że z tym jak wygląda nasze życie ma coś wspólnego wrodzoną rezyliencją, gentetyką, głos wewnętrzny, ciekawość, kreatywność i miłość do życia.
Inni, że to kwestia szczęścia.
Istnieje teoria, że trudne doświadczenia budują rezyliencje i rozbudowują wyobraźnie, czyli zdolność do adaptowania się do zmieniających się okoliczności życia.
Kolejna teoria udowadnia, że trudne wydarzenia mogą nas usztywnić, ograbić nas z nadzieji, rezyliencji i wyobraźni, a przyjazne otoczenie, pomaga nam zrelaksować się, odzyskać wiarę, spojrzeć na sytuacje z innej perspektywy, zaufać i wyobrazić sobie przyszłość, inną niż nasza przeszłość. Zbudować większą rezyliencje.
Stworzyć coś, co możemy użyć, w momencie kolejnego zagrożenia tak zwany dobrostan, siatkę wsparcia, stabilne poczucie wartości, otwarty umysł i umiejętność powrotu do ciała. Poczucia jestem w bezpiecznym pełnym radości domu. Domu w którym daje i dostaje wsparcie.
Czy u mnie była to zabawa, tajemna misja, coś wrodzonego, wewnętrzny głos, otoczenie czy trudne wydarzenia ? Nie wiem. Prawdopodobnie wszystko po trochu. Poza tym coś co często wielu z nas przeszkadza, ale o tym później.
Od dziecka bawiłam się w odkrywcę, archeologa, podróżnika, lekarza, który bada świat i chce zmniejszyć cierpienie innych czyli coś transformować. Dziadek wielokrotnie przyciskał mnie do ściany plecami i mówił spróbuj się wydostać, jak nie to umrzesz i przegrasz. Ćwiczyliśmy różne role i scenariusze, atak piranii i co zrobić jeśli nastąpi potop, bombardowanie, czarna ospa albo wygramy na loterii. Uwielbiałam to, podobnie jak samotne wyprawy z mapą i plecakiem w wieku 6 lat, w czasie których poznawałam świat. Już wtedy byłam bardzo dobra w rozwiązywaniu zadań, splątanych na maksa sznurków i studiowaniu zachowania ludzi wokół, wyczuwaniu zmian.
Poza tym czytałam płynnie Dostojewskiego i Bułchakowa. Istniał tylko jeden problem którego nie mogłam rozwiązać werbalna komunikacja. Prawie nic nie mówiłam i większości osób tak jakby zamrażały się moje usta. Przerażało mnie coś i gdzieś unosiło. Zatykało mnie z wrażenia i potrzebowałam 50 lat, aby zrozumieć o co chodziło.
Rozwój mózgu, to wielka zagadka.
Każdego z nas nie tylko mózg, lecz organizm jest inny, a na jego rozwój wpływa trauma. Ta trauma może go zniszczyć, albo ożywić. Usztywnić lub uelastycznić. Nadmiernie przyspieszyć lub nadmiernie zwolnić. Od czego zależny jest ten proces ?
Spójrz czasem jedna część naszego ciała, przejmuje funkcjonalność drugiej, czyta w inny sposób nasze DNA, a my uzyskujemy dostęp do czegoś, zdolności czy mądrości naszych przodków. Widzimy długofalowe konsekwencje naszych zachowań. Czasem na odwrót, coś nas ogranicza, ogłupia, a my zapadamy się, tracimy wiarę w siebie, innych i świat … żyjemy w małym wycinku, z dnia na dzień, tygodnia na tydzień.
Z jakiego powodu pewnego dnia zaczynamy wyczuwać coś trudnego do wyczucia, mówić innym językiem, mieć zdolności, których uczył się nasz pradziadek, a o których my nie mieliśmy wcześniej pojęcia. Malować, pisać, tworzyć business z wizją. Na to pytanie nikt nie zna pełnej odpowiedzi. Niektórzy wierzą, że to rzadkość, inni że norma, kreatywny proces który może pojawić u każdego z nas, jeśli dostaniemy odpowiednie wsparcie.
Przykład : Leslie Lemke muzyczny wirtuoz, który nie miał jednej lekcji muzyki. Clemons, który jako dziecko po urazie głowy zaczął rzeźbić, tak jakby znał od urodzenia anatomię zwierząt i ludzi. Derek Paravicini, który nie widzi, a zarazem jest w stanie zagrać na pianinie, zaraz po usłyszeniu, każdy kawałek muzyczny. I wielu innych, których regeneracji i pracy mózgu nie rozumiemy.
Istnieją osoby o bardzo niskim IQ, które rysują z ogromną precyzją i widzą rzeczy dla nas niezauważalne. Ludzie którzy mają bardzo wysokie IQ i niską inteligencje emocjonalną. Trudno im nawiązać relacje, zapłacić rachunek czy zrobić przelew, a zarazem są w stanie skonstruować rakietę i rozwiązać skomplikowane zadanie matematyczne. Są tacy których geny są zmutowane, mają deficyt, a zarazem bardzo duży talent w jakiejś wyspecjalizowanej dziedzinie.
I tu warto pamiętać o czymś bardzo ważnym funkcjonalna i organiczna reorganizacja mózgu, to nie supermoc czy magia. Nie czyni nas ona lepszymi czy gorszymi od innych. Tak jak bratek nie jest lepszy od tulipana, my poprostu jesteśmy różnymi kwiatkami.
Po uszkodzeniu jednej części, druga rozwija się, lub łączy w inny sposób. To naturalna ewolucja lub transformacja, neuroplastyczność, której nawet sztuczna inteligencja nie ogarnia. My nie mamy nad nią kontroli, lecz możemy ją pobudzać i nawet jak jest to bardzo trudne, nauczyć się ją harmonizować i kreatywnie wykorzystywać.
Oczywiście przeprowadzenie tego procesu nie zawsze się udaje. Niektórych z nas organizm jest tak uszkodzony, że pomimo starań i wsparcia zewnętrznego, skupia się tylko na zagrożeniach, nadmiernie upraszcza, dzieli zamiast regenerować i łączyć, robiąc wszystko, aby to co stało się w przeszłości, już nigdy się nie powtórzyło. Tak powstają wojny i wiele chorób, ale także nadmierny pozytywizm i pewność siebie, która doprowadziła min. do katastrofy Titanica. Titanic dostał 6 ostrzeżeń. Kapitanowi sugerowano wiele razy, aby zmienił trasę.
Kiedy w takich sytuacjach podobnie jak wielu leaderów i kapitan, stosujemy tzw. strategię przetrwania, mechanizm adaptacyjno obronny, który często nasila się po złych przeżyciach cofamy się emocjonalnie do wieku 4-6 lat. Dzieci w tym wieku nie kwestionują własnych decyzji, brak im zdolności przewidywania, zatrzymania przed podjęciem złożonej decyzji, a w chwili zagrożenia widzą tylko jedno wyjście z sytuacji i reagują jak automat.
I w tym miejscu w przyszłości może pomóc nam ogromnie AI i wirtualny bezpieczny dom, w którym możemy się schować, zregenerować, skonsultować oraz miasteczka (500-700) osób w których będziemy regenerować się, budować bazującą na samowspółczuciu rezyliencje, rozwijać wyobraźnie i komunikacje.
Te zdolności, w odpowiednim momencie, użyte w realności mogą nie tylko nas uratować, ale także zastąpić opiaty, transformować system w którym żyjemy.
A teraz wyobraź sobie moment, w którym użyjesz strategii, która zmniejszy twoje automatyczne mechanizmy obronne, połączone z zaprzeczeniem, znieczulicą i wadliwymi przekonaniami.
Transformujesz scenariusz wojny, morderstwa czy autodestrukcji, w czasie kreatywnej zabawy w świecie wirtualnym. Zobaczysz różne konsekwencje tej zabawy, wybierzesz inaczej tworząc scenariusz przyszłości, w którym w odpowiednim momencie dostaniesz wsparcie.
Istnieje hipoteza, że nasze ograniczenia spowodowane są nadmierną stratą neuronów oraz błędami poznawczymi, których nie widzimy, kiedy zbyt dużo czasu spędzamy w izolacji, lub tym samym otoczeniu nadmiernie relaksując się lub napinając, zwalniając lub przyspieszając.
Naukowcy uważają, że rozregulowanie układu nerwowego, ciągle poczucie zagrożenia i brak odpowiedniego wsparcia, jest jedną z przyczyn przyspieszonego starzenia się i cierpienia, samotności, wzrostu przemocy i depresji, chorób i uzależnień, a także samobójstw.
Niestety wielu z nas do momentu rozwoju poważnego schorzenia, kryzysu czy wybuchu wojny nie zauważa cierpienia, ślepoty i rozregulowania swojego i innych.
Jak to możliwe ? To jedna ze strategii przetrwania w czasie zagrożenia.
Jak transformować nasze neuropołączenia, pobudzić ich wzrost i zmniejszyć cierpienie ?
W obecnym momencie roku 2023 wiemy, (to ważne bo za rok może to być nieaktualne), że chroniczny stres, trauma zwłaszcza rozwojowo relacyjna, wpływa na budowę i połączenie mózgu, nasze wartości, to jak tworzymy relacje, w co wierzymy i o czym marzymy.
Kiedy jesteśmy dziećmi często uważamy, że to co złego nam się przydarzyło wynika z naszej winy.
Wierzymy, że złe rzeczy przydarzają się tylko złym ludziom, więc jeśli nam się coś złego przydarzyło, nasz mózg niesprawnie pracuje, ktoś nas pobił, rodzic odrzucił i okrutnie ukarał, to znaczy, że jesteśmy źli, wybrakowani, uszkodzeni i potrzebujemy się naprawić.
I odwrotnie, jeśli coś nam dobrego przydarzyło się, ktoś nas nazwał specjalnym i genialnym, docenił i nagrodził, to jesteśmy dobrzy i wspaniali.
Wierzymy także, że nasze myśli mogą kogoś zabić, czyli jeśli pomyśleliśmy, że nienawidzimy kota i ten kot zginie pod samochodem, to nasza wina.
Dzieciom brak jest filtra, czyli rozwiniętych pewnych obszarów mózgu, służących do kwestionowania rzeczywistości, swoich i innych opinii.
Ich mózg jest jak gąbka absorbują wszystko co słyszą.
Jeśli ktoś im wytłumaczy, że nie każde słowo jest o nich, pokaże jaka jest różnica pomiędzy przemocą, a bezpieczną miłością, manipulacją a szczerym komplementem, krytyką, i otwartą komunikacją, to kiedy ktoś je poniży, skrytykuje, będzie zdenerwowany krzyczał, zachowa się arogancko, chamsko, pomyślą : ta osoba ma problem z regulacją i komunikacją, to nie moja wina, że ktoś sobie nie radzi.
Moja odpowiedzialność to ustabilizować się, czyli okazać sobie współczucie, wysłuchać empatycznie siebie i drugiej strony, będąc świadomym cierpienia, określić co jest dla mnie Ok, co dla innych, z czym mamy problem, na co się zgadzam i nie zgadzam, kiedy nie radzę sobie sięgnąć po wsparcie.
Dzieci, nauczone tej podstawy, kiedy dorosną będą mieć świadomości, że myśli i emocje to nie fakty. One zależą od poziomu ich rozregulowania, zmęczenia i świadomości, historii jakie sobie opowiadamy.
Takie dzieci nie będą akceptować szantażu emocjonalnego, a zarazem kiedy ktoś nadmiernie przyspieszy mówiąc bardzo dużo, zamiast go oceniać – za dużo gadasz, powiedzą, mam trudności ze zrozumieniem cię, czy mógłbyś zwolnić, albo wiesz, mam zły dzień, źle się czuje, chciałbym ci dać całą uwagę, ale trudno mi się skupić, czy możemy porozmawiać jutro ?
Takie dzieci będą wiedzieć jak interpretować, obserwować i transformować swoją komunikacje. Kwestionować przekonania.
Przykład : Do biura Franciszka wpada klient, który widać, że gotuje i chce na kimś się wyładować. Żąda specjalnego traktowania i wykonania rzeczy irracjonalnych, których nie ma w kontrakcie. Kiedy Franciszek tłumaczy mu, gdzie istnieją limity czasowe i finansowe, klient grozi, a potem krzyczy, że jego żona jest chora, on ma iść na operację i że nie może się denerwować. Usiłuje wymusić na Franciszku to czego chce i obwinia firmę o swoje zdenerwowanie.
Początkowo Franciszek czuje się jak mały chłopiec. Ten facet przypomina mu trochę jego ojca. Czuje się atakowany i ma ochotę powiedzieć, że klient jest chamem, nie życzy sobie takiego zachowania i żąda szacunku. Potem przypomna sobie czego nauczył się na szkoleniu.
Klient to taki sam człowiek, jak każdy inny. Może się rozregulować i mieć regres. Może coś mu nie odpowiadać.
Każdy ma wrażliwe miejsca. Znalezienie punktu pomiędzy krzykiem, a ciszą nie jest łatwe, lecz możliwe.
Krytyka jest częścią życia, jednak różni się od feedbacku. Jeśli umiemy ją transformować, zadać odpowiednie pytania, przyjąć uwagi i zauważyć błędy, nieprawidłowe zachowania bez nadmiernego zdenerwowania, poza tym powstrzymany się od krytykowania siebie jako osoby, lub mówienia : zraniłeś moje uczucia, więc ja teraz zranię twoje odzyskujemy energię, sprawczość i budujemy zupełnie inaczej relacje.
To, że teraz klient zachowuje się w taki, a nie inny sposób, nie oznacza, że za chwilę, czy następnym razem też tak się zachowa.
Wiele osób ma problemy, jest zmęczonych, co nie usprawiedliwia ich zachowania jednak pomaga je zrozumieć.
To co się dzieje i stało w życiu klienta wpływa na jego zachowania. Możliwe, że wcześniej ktoś go potraktował fatalnie.
Kiedy zdenerwujemy się, często negatywnie interpretujemy rzeczywistość. Jeśli zwolnimy zanim szybko ocenimy siebie, czy innych, lub przeskoczymy do rozwiązywaniu problemu, możemy ustabilizować się i stworzyć porozumienie.
Jak robi Franciszek ? Wie, że w pierwszy krok to zwolnienie, potem komunikacja niewerbalna. Otwarta postawa ciała, ton głosu. Potem werbalna. Kiedy czuje, że napięły się mu plecy, podniosły ramiona, zacisnęła szczęka i gardło, robi wszystko, aby je zrelaksować, a zarazem otworzyć zapadającą się klatkę i zmobilizować ją do oddechu, regulującego pracę serca. Czuć pomimo, że jest to niewygodne.
Kiedy zaczyna mówić : ”Wydaje się Panie Kacprze, że jest panu bardzo trudno.” Słyszy, że jego głos jest nadal napięty i przyspieszony. Oddycha klika razy i jeszcze bardziej zwalnia. Kontynuuje : „ Panie Kacprze zaschło mi w gardle, potrzebuje herbatki, a Pan ? Tak zimno na zewnątrz, a Panu tak dużo zwaliło się na głowę. Mogę się domyślić, że ma Pan wrażenie, że zwariuje. Wypijemy herbatę i zobaczymy, co możemy wspólnie zrobić w tej sytuacji. Ok „
Kiedy piją herbatę, zagryzając ciastkiem, Franciszek patrzy w oczy klienta i widzi, po drugiej stronie pogubionego i przytłoczonego człowieka, który jest bliski załamania i ma w końcu chwilkę, aby odetchnąć.
„Panie Kacprze, każdy w Pana sytuacji byłby zdenerwowany, w tym punkcie się zgadzamy, w tym możemy mieć trudności, co Pan na to, abyśmy zrobili to tak..”. Czy to Ok ? Jak Pan to widzi ?
Franciszek najpierw skupia się na stabilizacji, szuka w czym się zgadzają, z uważnością, zadaje otwarte pytania i podsumowuje dodając kilka informacji o sobie jak np. Panie Kacprze, to okropne, że znalazł się Pan w takiej sytuacji. Z tego co rozumiem potrzebuje Pan produktu szybciej, porozmawiam z innymi jak możemy, znaleźć wyjście z tej sytuacji. Panie Kacprze wszyscy się tak spieszymy, a zdrowie najważniejsze.
Zwróć uwagę ta rozmowa nie różni się wiele od rozmów w czasie randkowania czy w prywatnych relacjach. To co robi Franciszek to zwalnia proces, skupia się na właściwym problemie, czyli punkcie z którego wynika jego zdenerwowanie i zdenerwowanie klienta.
Zwraca się do klienta po imieniu z ciepłem w głosie kreując bliskość. Zaczyna rozmowę od tego na jaki temat się zgadzają. Jego intencją nie jest wygranie, lecz porozumienie.
Franciszek nie zgadza się także automatycznie na wszystkie żądania, a kiedy widzi, że klient skupia się na bardzo małych detalach, zamiast eskalować konflikt znormalizuje emocje klienta i pokazuje mu duży obraz.
Unika sformułowań:
„Nie ma Pan racji!”,
„ Musi Pan”
„Istnieje reguła i procedura”,
a także słowa „Nie”, „ale” i „jednak”, „nigdy”, „zawsze”.
Czemu ? Osoba, której układ nerwowy jest rozregulowany, nie ma dostępu do złożonej komunikacji, autorefleksji, dużego obrazu, współczucia, skleja często przeszłe i teraźniejsze doświadczenia, a także ból, często z dzieciństwa, myśląc ktoś mnie odrzuca, napominana, nie szanuje, nie widzi, odpycha, poniża. Bierze często wszystko personalnie, wchłaniając emocje otoczenia. Nie widzi własnego cierpienia.
Trudno jej powiedzieć : czuje się podle, jestem przerażony i sfrustrowany, bo mam dużo problemów, potrzebuje wsparcia. Nadmiernie wszystko przyspieszyło, już nie wyrabiam. Wszystko wydaje mi się zbyt wolne.
Zwróć uwagę słowa : wydaje się, zgaduje, domyślam się, być może pokazują, że nie wiemy co się dzieje po drugiej stronie napewno, dajemy sobie i innym szansę na popełnienie błędu, a także otwarcie się.
Zauważ w tym wypadku istnieje rzeczywistość wewnętrzna klienta bardzo przyspieszona i jego percepcja, rzeczywistości zewnętrznej, która wydaje mu się zbyt wolna.
Istnieje też rzeczywistość Franciszka.
A teraz zastanów się ile razy zdarzyło ci się przyspieszyć tak, że prawie nie czułeś i byłeś wkurzony nawet na tych co śpią czy wypoczywają, mając wrażenie, że świat się zawali jeśli zwolnisz ?
Przyspieszenie i agresja jest jak morfina. One nie powodują, że nasz ból znika, poprostu go wyciszają i nas oślepiają. Wtedy często tracimy wyczucie, limity, skupiamy się nie na tych co trzeba problemach, powierzchownie je rozwiązujemy tworząc w procesie milion nowych które istnieją, a zarazem nie istnieją.
Na przykład : pomimo ogromnego spięcia, bólu dalej pracujemy przy komputerze, ciśniemy na macie, siłowni, bo chcemy być zdrowsi i kreujemy więcej napięcia, króre prowadzi do poważnych kontuzji ciała.
Jako leaderzy, nauczyciele, rodzice, terapeuci, partnerzy dociskamy nadmiernie innych i siebie, powodując zamiast stopniowego wzrostu i rozwoju, regres i rozwój zaburzenia.
W codziennym życiu, każdy z nas czasem czuje się fatalnie i tego nie widzi. Nie radzi sobie, coś jest za trudne, lub za łatwe, monotonne i rutynowe.
Zajęcia interaktywne z osobami, które zobaczą nasze cierpienie, pomogą nam zwolnić, zmniejszyć trudności, zrelaksować się, zaciekawić czymś nowym i pobudzić mogą bardzo wiele zmienić. To ich wielu z nas potrzebuje jak wody na pustyni, aby zrozumieć siebie i innych.
Zwróć uwagę, że niektórzy z nas po takich sytuacjach w pracy jak u Franciszka, piją, kupują, biorą tabletki, analizują w nieskończoność, naprzemiennie krytykują innych lub siebie, albo wylewają napięcia na kolejną spotkaną osobę lub w internecie.
Tak pozornie regulują się, znieczulają się, przekazując zatruty owoc i zatruwając kolejną osobę, a przy okazji siebie. Tworząc obieg zamknięty, w którym tylko skupiamy się na tym jak zmniejszyć koszty, zaoszczędzić energię, lub nadmiernie ryzykujemy tracąc wszystko, ponieważ nie czujemy naszych limitów.
Czy każdy z nas może zwolnić, ustabilizować się, okazać współczucie sobie i innym, transformować historię, zobaczyć siebie, kogoś w inny sposób. Wesprzeć i dostać wsparcie ?
Tak jednak nie zawsze. Jeśli przyspieszymy i przekroczymy nadmiernie limity, rozbijemy się, to samemu sobie z tym nie poradzimy.
Jeśli ktoś przekroczy nasze granice nadmiernie, nie radzimy sobie, mamy prawo, przerwać rozmowę, wyjść do toalety, zadzwonić do kogoś poprosić o wsparcie i pomoc. W pracy wezwać HR, ochronę. Podobnie jeśli po sytuacji nie radzimy sobie z regulacją, pojawiają się obsesyjne myśli, coś zapijamy, zajadamy, warto poprosić o wsparcie. To oznaka odwagi, mądrości i dojrzałości. Wyczucia i intuicji, z którego często obrabowuje nas trauma.
I najważniejsze jeśli jesteś zestresowany, przemęczony, emocjonalnie obciążony, masz traumę, czy depresję, wszystko to, czego doświadczasz od innych, może uderzyć w Ciebie ze zdwojoną siłą. Wtedy twój umysł także może połączyć przeszły ból z teraźniejszym, spowodować regres, kłopoty z pamięcią i oceną sytuacji. Stworzyć wadliwe przekonania i wzmocnić głos krytyczny. Powiedzieć co że musisz sobie z wszystkim sam poradzić, tak jak kiedyś.
Dlatego tak ważna jest świadomość tego że coś takiego wszyscy robimy – izolujemy się i samowspółczucie. Nauka stabilizacji i komunikacji. Odpowiednie wsparcie, w odpowiedniej chwili.
Trauma rozkwita nie wtedy kiedy nam coś strasznego się przydarzyło, ale wtedy kiedy brak nam odpowiedniego wsparcia, kiedy jest trud o coś nas boli, coś dużego zagraża, ale często aktywuje się długo po tym co nam się przydarzyło. Kiedy nie mamy wsparcia pogłębia się, nie pozwala nam przeprocesować emocji, dojrzeć emocjonalnie i rozwinąć najbardziej barwnej, kreatywnej, bogatej, relacyjnej części z nas.
Kiedy jesteśmy dorośli może nas cofnąć i wykreować osobowość, a nawet społeczeństwo czy technologię skupioną tylko na walce i przetrwaniu, obsesyjnym szukaniu bezpieczeństwa i kreowaniu scenariuszy apokaliptycznych. Dominowaniu, aby nie zostać zdominowanym. Izolowaniu, aby nie zostać wchłoniętym.
Kiedy jesteśmy w wirze traumy, możemy zapomnieć, że nasze ludzkie relacje nie są o naprawianiu czy leczeniu. Nie są także o oświeceniu czy uzdrawianiu. One poprostu są o byciu razem, pomimo wszystko, ciekawości, eksperymentowaniu, odkrywaniu.
To w takich relacjach w których jesteśmy obecni jak Franciszek, możemy odpuścić perfekcjonizm, statystyki, racjonalizm, nadmierną kontrolę głowy i być sobą, czyli kimś kto umie zwolnić, poprosić o wsparcie, czegoś się nauczyć i dać wsparcie.
Kimś kto nawet jeśli nic nie osiągnął, może czuć się wartościowy.
Kimś starającym się coś wnieść w życie innych, coś cennego, najcenniejszego czyli iskierkę radości w oczach, miłość kryjącą się w słowach : nie wiem jak się czujesz, wiem, że wiele z nas robi błąd zaczynając relacje czy business kiedy jest totalnie przemęczona, przebodźcowana i ma dość wszystkiego. Potrzebuje kogoś kto przytuli i uspokoi, powie, że nie jest w tym sama.
Popatrz kiedy szukamy tylko bezpieczeństwa możemy je utożsamić z pieniędzmi, karierą, osiągnięciami, urodą i znajomymi. Pomylić agresję z siłą. Zapomnieć o tym jak ważna jest wiara w ludzi, rzeźbienie charakteru, komunikacja, poszerzanie horyzontów, wyczucie, współczucie, sen, podróżowanie, dotyk, zdrowie i relacje. Pomylić ludzi z algorytmami czy maszynami. Niskie koszty z sukcesem.
Przykład : Anna kiedy zaczyna się pandemia, szybko zaczyna działać i angażuje się całkowicie w walkę z chorobą. Współpracuje. Ludzie mówią że jest bohaterką, a ona mówi mi, że nikt jej nie rozumie i że to dla niej norma, bo od dzieciństwa musiała walczyć o życie chorującej matki, która była bardzo kontrolująca i ma doktorat z przetrwania. Z tego powodu została lekarka na ostrym dyżurze. Kiedy zaczęła się pandemia dla Anny walka była normą. Całe życie walczy i jest nadmiernie pobudzona. Ratuje innych i ma wrażenie, że robi za mało. Wie, że to na nią fatalnie wpływa i chce zrobić doktorat z leżenia na trawie, wypoczywania, a także podróżowania, spania i budowania bezpiecznych, a zarazem interesujących relacji. Innych niż dotychczas. Relacji w których nie musi ciągle kogoś leczyć i ratować. Chce także zmienić coś w życiu. Zmniejszyć intensywność.
Jej trauma, rozwinęła w niej zdolność rozwiązywania złożonych problemów które jest niezwykle przydatne, jednak wadliwe przekonania, nadmierne krytyczny głos wewnętrzny i przyspieszenie, powodują odcięcie od emocji, otępienie i rutynę.
Pomijanie zabawy, ignorowanie zmęczenia, fizjologii ciała pozwala jej przetrwać. Przetrwać nie żyć. Na spotkaniach uczy się jak żyć, czując że żyje, krok po kroku stopniowo zwalniać, wykorzystując w tym procesie swoje niezwykłe uzdolnienia.
A teraz spójrz na Jana 35, który przed pandemią pomimo wykształcenia ekonomicznego i umiejętności programowania, nie miał oszczędności, stracił pracę i dziewczynę, trudno było mu się skoncentrować. W czasie relacji pojawiły się u niego stany depresyjne, czuł się zagubiony, apatyczny i nie wiedział co robić. Większość czasu palił zioło i relaksował się. Po rozstaniu wrócił do matki. Kiedy wybuchła pandemia, wykreował szczegółowy plan i powiedział mi, że w końcu czuje się sobą. – ”Wiem, że niby powinienem się bać, ale lęku nie czuje i ta sytuacja mnie mobilizuje do działania”.
Co ciekawe w kryzysie udało mu się znaleźć dobrą pracę i zarobić. Kiedy zagrożenie przeminęło, zaczął odczuwać ból, który wyciszał za pomocą zioła, lub od którego odcinał się spędzając godziny przy komputerze, pracując nad AI. Tłumaczył to sobie ratowaniem ludzkości. Kiedy zaczął mieć apokaliptyczne wizje, dotyczące przyszłości, zaczął przyglądać się temu co się dzieje. Jak rzeczywistość, otoczenie wpływa na jego zdrowie, relacje i finanse. Jak rozregulowanie systemu nerwowego i przekonania na wybory.
Odkrył, że w komforcie się zapada, zamraża, w skrajnym kryzysie walczy, upraszcza pewne rzeczy i działa jak maszyna, aby przetrwać. Skupia się tylko na inowacji, wydajności, pracując dla firmy, która nie ma filozofii, głębokich wartości, nie ceni ludzi, czy świata. Najważniejsze są dla niej niskie koszty i otwarty umysł… cokolwiek to znaczy.
Podświadomie naśladuje grupę, skupia się tylko na sobie, na jednym celu, zarabianiu, a kiedy zarobi, czy zyska coś zaczyna być pasywny. Nic nie czuje. Brak mu radości. Wszędzie tylko widzi powtarzające się wzory, tak jakby nic innego nie istniało. Boi się, że straci pracę przez sztuczną inteligencję, więc dociska się i dociska.
Kiedy patrzy na duży obraz widzi, że jego rodzice byli nadopiekuńczy, wymagali od niego, aby się bardzo dobrze uczył, wierząc, że dzięki wykształceniu i pieniądzom będzie bezpieczny. Jego rodzina, w przeszłości głównie służyła panom, arystokracji. Tylko jeden wujek „oszalał” i został podróżnikiem, który badał jakieś plemiona. Chodziły słuchy o jakiejś prababci, która uciekła od męża, wyjechała do Paryża i została artystką. O tym się nie rozmawiało, bo rodzina była katolicka. Działała według określonego wzorca. Wykształcenie akademickie było tożsame z elitami, pieniądze z bezpieczeństwem, zachowanie prababci z niemoralnością i grzechem, wujka z szaleństwem. Nikt nie zadawał pytań na co te pieniądze, jak budować relacje ze sobą, wyluzować się i np. potańczyć. Zabawa była niepoważnym przestępstwem.
Kiedy miał 17 lat ojciec odszedł, matka się załamała, a Jan początkowo miał okres apatii. Potem zajął się rachunkami domowymi i odgarnianiem życia. Zbudował swój mały świat i dobrze zaczął sobie radzić na studiach, a potem w businessie.
Niestety w jego podświadomości komfort, autonomia, relacje, zabawa i radość nie łączą się.
Działanie tożsame jest dla niego z walką o przetrwanie. Seks z prokreacją i obowiązkiem. Przyjemność z grzechem. A relacje bardziej z konkurencją w pracy i robieniem czegoś samemu. Albo jest sam i walczy, albo w bliskości w domu poddaje się, ucieka do głowy, siedzi przed komputerem, uczy czegoś i czeka, aż ktoś coś za niego zrobi, lub zainicjuje.
Kiedy nic groźnego nie dzieje się, brak mu scenariusza, nie wie co robić.
Często ludzie odbierają go jako aroganckiego i nieodpowiedzialnego. Czuje się samotny i niezrozumiany.
Na spotkaniach zaczyna widzieć w jakim żyje scenariuszu, uczy się tego, czego nikt mu wcześniej nie pokazał i nie nauczył. Uświadamia sobie, że nikt w jego rodzinie pewnych rzeczy nie umiał i że istniał tylko jeden prawidłowy sposób moralnego życia, który on nieświadomie powtórzył.
Wtedy uświadamia sobie, że jego praca odwzorowuje to co zna. Wykorzystuje swoje zdolności businesowe i ekonomiczne, aby stworzyć miejsce które w kryzysie pomaga innym zrelaksować się, współpracować i mobilizować się nawzajem kiedy zapadają się. Jest w tym bardzo dobry bo to jego specjalizacja. Powoli uczy budować się inne relacje intymne i być bardziej proaktywny w domu. Traktować wiele rzeczy jak zabawę. Zmienia się jego sposób widzenia świata, pojawiają głębsze, bardziej złożone myśli, odczucia i doznania. Wzrasta kreatywność, którą w inny sposób wykorzystuje. Mindfulness zastępuje poszukiwaniem głębszego znaczenia w tym co robi. Robi wszystko aby pokazać innym, że technologia może nas wesprzeć współpracować z nami, jednak nie zastąpi wyczucia człowieka, który tworzy wysokiej jakości relacje, może żyć w 2 realnościach w tym samym czasie. Wyczuć rzeczy schowane za horyzontem. Dzięki błędom stworzyć impresjonizm.
A teraz spójrz każdego mózg jest inaczej połączony, tworzy inne scenariusze, trochę inaczej procesuje informacje i reaguje w momencie zagrożenia.
Niektórzy walczą, niektórzy uciekają, zaprzeczają, że coś się wydarzyło, inni przytłoczeni zamrażają się, analizują, marzą, że ktoś zmieni sie i izolują się, piją, biorą narkotyki, intelektualizują, służą innym, są nadmiernie zgodni i podlizują się. Wszystko to aby przetrwać.
Część z nas kiedy ich rzeczywistość stabilizuje się, powraca do relacyjności, zabawy i życia. Coś zmienia, coś nowego próbuje, testuje, z kilku perspektyw się temu przygląda.
Niestety ci z nas, którzy egzystują tylko w stanie skrajnego rozregulowania, zbyt wysokiego lub zbyt niskiego pobudzenia, powtarzają w kółko to co znane. Wybierają podobnych partnerów i kreują podobne scenariusze, grając podobne role. Lub zmieniając coś tylko pozornie. Czyli aby uniknąć bycia poniżonym, zostają politykiem, intelektualistą, policjantem itp. Aby nie być posądzonym o bycie szalonym, psychiatrą.
Im większa jest nasza świadomość, tym łatwiej przyjrzeć się naszym wyborom i transformować scenariusze z przeszłości. Zmienić styl życia i tworzenia relacji.
A teraz spójrz, wiele osób twierdzi, że woli być sama, jednak to właśnie w relacjach, których nie da się uniknąć w codziennym życiu możemy zobaczyć nasze błędy poznawcze, projekcje, coś przebudować, aby zrobić coś czego dotychczas nie udało nam się zrobić. Stworzyć autonomię i głębokie połączenie z innymi.
Kiedy jesteśmy sami ze sobą, przekonani, o tym że mamy racje, widząc tylko skrawek rzeczywistości, nam dobrze znany, tego nie zrobimy. To jak masturbacja. Niby Ok przyjemnie, jednak no właśnie … nie da się siebie pocałować z pasją, czy dać rozkosznego klapsa.
To relacje z innymi mogą otworzyć nam drzwi do innego świata, pomóc nam ustabilizować się, zbudować bezwarunkową wartość, zmniejszyć reakcje postraumatyczne, poprawić pamięć, komunikacje i koncentracje.
Rozwinąć ciekawość, empatię i kreatywność, pasje, które popchną nas w kierunku eksperymentów także w seksie.
Zwróć uwagę, że nawet indywidualne pasje, rozwijamy lepiej z pomocą innych.
Ich energia, zachęta, like, kibicowanie nam pomaga.
Oczywiście sami możemy wykreować swój świat wewnętrzny, jednak radość dzielenia się tym co zrobiliśmy z światem zewnętrznym, z innymi nas napełnia. Dawania i otrzymywania przyjemności.
Więc, jeśli w bliskości pojawia się u ciebie duże napięcie, poczucie zagrożenia, nuda, depresja, służalczość, bezsilność, obsesja, agresja albo autoagresja, niezwykle krytyczny głos, uzależnienia to warto się temu przyjrzeć.
Co można z tym zrobić ? Ratuje nas współpraca. Ci którzy stają się nadmiernie pobudzeni czy dominujący i skupieni na sobie w bliskości mogą nauczyć się od innych stopniowo relaksować i zwalniać, oddawać prowadzenie i dzielić.
Ci którzy nadmiernie skupiają się na innych, są pasywni, dbać o siebie, krok po kroku ruszać i działać.
Podobnie w momencie odseparowania. Jeśli ktoś upada, zapada się, brak mu własnego świata, kiedy straci partnera inni mogą go w tym procesie tworzenia wspierać i krok po kroku, pomóc mu transformować scenariusze i neuropołączenia. Wyciągnąć z izolacji i otępienia. Pokazać co ma w sobie cenne.
Zbudowanie wspierających i świadomych relacji nie jest oczywiście proste, ponieważ pop kultura, często pokazuje nam, że miłość to trauma, rozregulowanie obsesja, kontrola, dominacja, brak snu, poświęcanie się. Istnieje też przekonanie, że przemoc werbalna kreuje pasję, rozkazy są podstawą siły w relacjach.
Przoduje w tym kultura amerykańska, pełna superbohaterów, często racjonalizująca przemoc, znieczulicę, cierpienie i traumę. Skupiona bardziej na przetrwaniu i walce, niż dojrzewaniu emocjonalnym, budowaniu relacji, otwartej komunikacji, ciekawości i transformacji.
Kiedy ludzie żyją w takim otoczeniu cierpią często nie będąc nawet świadomymi swojego cierpienia. A ponieważ wmówiono im, że mają sobie poradzić sami ze wszystkim, nie wierzą, że ktoś może im pomóc, nie proszą o pomoc.
A teraz zastanów się czy leaderzy, specjaliści nieświadomi swojej relacyjnej traumy i cierpienia, mogą udając pewnych siebie nas oszukać, wkręcić w wojnę, która nie jest naszą, stworzyć autodestrukcyjną technologię i system który może pomóc nam przetrwać, ale nie da nam szansy na bogate w doznania życie i relacje ?
Istnieją mity i historie, które pokazują nam jak leaderzy od czasów starożytnych, kiedy ich bliskie relacje niezbyt im wychodziły, popadali w apatię, stawali się jak maszyny. A kiedy groziła im utrata stanowiska lub partnera, odczuwali ogromną samotność i cierpieli, znajdowali kozła ofiarnego i powody do wojny. Dzięki wojnom łączyli się z innymi i czuli silnymi.
Nakręcali nienawiść, nazywali przeciwników wysłannikami szatana, złych bogów, terrorystami, pobudzali zbiorową wyobraźnie, dzięląc na grupy, tworząc kryzys ukrywający ich traumę i cierpienie.
Często wykorzystywali historie, krążące w podświadomości, czyli robili dokładnie to co wielu leaderów teraz.
Czy nawołuwanie do nowej krucjaty, przemocy, wojny, oprócz chwilowego gospodarczego ożywienia, coś długofalowo zmienia ?
Czemu sztuka jest ważniejsza niż polityka, ekonomia i technologia ?
Po przeczytaniu raportów CISIS, opinii Luck’a Kemp, Dixon, Arnold Toynbee, Benjamin Barber, Schelling, Barthold i wielu innych, którzy analizują przeszłość i przyszłość, spojrzałam na komunikację Bidena, Putina, Trumpa, Hoovera i kilku innych polityków. Potem porównałem obecną sytuację z 1929 i 2008, przeczytałam wiele o etyce AI.
Zastanowiłam się co charakteryzowało leaderów których spotkałam w życiu, artystów i dziwaków z których coś niesamowitego wypływało. Ciekawego i intrygującego.
To wtedy zobaczyłam, jak często cierpimy, z powodu historii naszych leaderów i które sobie opowiadamy. Jak wielu światowych leaderów komunikuje się gorzej niż Franciszek.
Jak połączenie traumy z kreatywnością i sztuką, może pomóc nam zobaczyć to co ukryte nie tylko w naszej indywidualnej podświadomości, ale także grupy i przyszłości.
Niektórzy twierdzą, że sztuka jest formą komunikacji z przyszłością i naszymi przodkami, terapią i czymś dzięki możemy docenić piękno w brzydocie i odnaleźć to co zapomniane.
Czy to napewno sztuka ? Czy wyrażenie swojego zdanie na temat polityki, przemocy, wojny, śmierci i życia, jest sztuką ?
Czy kontemplowanie, kiedy cierpimy i przechodzimy przez żałobę, piszemy coś, tworzymy sztukę ?
A może sztuka to coś zupełnie innego ? To tworzenie magii, złożonego świata nie odkrytego dotychczas przez naukę, czy technologię ?
Niewidzialnego.
Nie poznanego przez nikogo dotąd.
Zwróć uwagę, że prawdziwi naukowcy czy filmowcy są artystami, którzy wyruszają w podróż w nieznane. Oni używają swojej wmpatii i wyobraźni, aby coś co dotychczas nie udało się nikomu połączyć, dodać do naszej rzeczywistości, coś trudnego w danym momencie do nazwania. Coś co daje nam wybór i coś uświadamia.
Podobnie muzycy, kucharze, fotografowie itd, odkrywają coś w sobie i dzielą się z nami, czymś co wcześniej nie istniało w formie jaką oni stworzyli.
Często myślimy, że artysta to ktoś torturowany, uzależniony, prześladowany, romantyzujący cierpienie i wylewający je na nas wszystkich.
Czy to napewno artysta, czy to ktoś kto procesuje traumę na naszych oczach ?
Czy tak powstaje artysta ? A może jest inna droga ?
Wyobraź sobie, że zamiast zabijać w rzeczywistości, kreujesz scenariusze filmowe o zabijaniu i traumie. Przyglądasz im się, kombinujesz, dodajesz różne zakończenia, transformujesz w czasie zabawy dialogi, twoje fantazje, w coś innego niż wojna, przemoc czy autodestrukcja.
Po drodze budujesz fantastyczne mosty, drogi, domy, które jeszcze nie istnieją, tworzysz sztukę, zrozumienie i porozumienie z innymi.
Potem łączysz scenariusze różnych osób, obserwują historię relacji i dialog zbiorowy, który jakby znikąd ukazuje się przed twoimi oczami. To co tworzysz jest nie tylko o tobie, ale o życiu. Zawiera elementy trudne i lekkie, ciemne i jasne. Smutne i zabawne.
Popatrz : Truman Capote, nieświadomy tego co napisał wydobywając na zewnątrz fragment swojej historii zauważył, czego w swoim życiu nie widział, jakie błędy popełniał i jak może niektóre z nich transformować. To wzrost postraumatyczny i sztuka.
Czemu tego nie robimy ? Czemu tego nie uczymy się w szkołach ?
Niby to robimy nawet w polityce, jednak ponieważ zbyt mało jest w tym wszystkim kreatywnej zabawy, radości, wielu z nas ma zbyt małą świadomość własnej traumy, historii, nawet tam gdzie te stymulację decydują o losach świata, posunięciach armii, czy decyzjach światowych leaderów, ponieważ wyobraźnia ich twórców i graczy jest ograniczona wszystko kończy się w podobny sposób. Czy to możliwe, że twórcy gry, a może eksperci są zbyt zmęczeni…
Czy to oznacza, że coraz gorzej jest z naszą kreatywnością ? A może zbyt duża ilość wyborów nas paraliżuje ?
Winston Churchill (to nie jest potwierdzone) zapytany czy powinniśmy obciąć budżet na sztukę, aby wesprzeć wojnę, odpowiedział to o co my tutaj walczymy ?
Wielu odpowiada o pieniądze i wpływy. Czy to prawda ? Czy istnieje inny wybór ?
Spójrz kiedy cierpimy i umieramy czasem potrzebujemy technologii, pieniędzy, aby nas uratowały, jednak bez sztuki której źródłem jest empatia, współczucie, humanizm, ta technologia nie powstanie, a pieniądze …
Pieniądze często nas zaślepiają, to dla nich coś ważnego poświęcamy np. zdrowie,
a potem kiedy kreujemy coś tylko dla pieniędzy, po chwili dziwieni łapiemy się za glowę krzycząc : że to nieludzkie, odtwórcze, destrukcyjne i niezdrowe.
Zwróć uwagę, że kiedy ktoś bliski umrze, czy świat cierpi ponieważ leaderzy podjęli fatalne decyzje, tylko ekspresja twórcza, może pomóc wyrazić nam to czujemy i transformować to w sztukę.
Sztukę, która oczywiście może przynieść zyski, które ponownie możemy zainwestować w sztukę, jednak nie musi.
To tak jak artyści którzy coś tworzą, jednak zwrot nie jest tak oczywisty. Bo ziarenko które dodają rośnie przez lata, kiedy ich już pomiędzy nami nie ma.
Ten proces twórczy, w którym inwestujemy teraz dla przyszłych pokoleń, pomaga nam przejść przez żałobę, odnaleźć ponownie radość tworzenia i zbudować inny system.
To właśnie sztuka kochania ludzi, świata i życia, nas łączy z innymi. Tymi którzy coś po sobie nam pozostawili.
Ułatwia transformacje, a polityka, technologia, czy ekonomia mogą ten proces tylko wspierać, uzupełniać, nie ograniczać.
Czemu tego nie robią i często usiłują zdominować sztukę i proces tworzenia ?
W świecie napędzanym algorytmami i nieświadomością ludzi, którzy je programują, w którym dane osobowe są gromadzone niczym złoto.
Sprzedawane i wykorzystywane do szkolenia sztucznej inteligencji, pomimo
pozorów mało z nas patrzy w daleką przyszłość. Wielu chce szybkich zysków.
Tylko poznając siebie, po drugiej stronie lustra, w procesie tworzenia, możemy zamiast być pionkami w planach potężnych, przesuwanymi w prawo czy lewo, stać się aktywnymi udziałowcami, aktywistami czy graczami w grze, która jest inna niż te dotąd stworzone.
Ta gra zaczyna się od naszej śmierci, ponieważ tylko kiedy pojawi się, w naszych myślach śmierć, poczujemy trudne emocje, zobaczymy w naszych snach koszmary, dziwne wizje, które pokażą nam coś czego nie chcemy zobaczyć.
To wtedy, to co nas często przeraża czy irytuje w czyiś oczach, może stać się naszym biletem do innego świata, w którym sztuką jest, kiedy ktoś cierpi być przy nim, powstrzymując zbyt szybką ocenę i działania, a zarazem zadbać o siebie w sposób nie do końca oczywisty. Pokoleniowy.
Eksplorowanie tematu cierpienia i śmierci, z otwartością i ciekawością dziecka nie jest łatwe.
Proces twórczy w tym wypadku może nam pomóc i nas połączyć.
Tam gdzie brak słów czy wiedzy coś dać i stworzyć.
Coś nieperfekcyjnego, coś co jeszcze nie istnieje, coś dzięki czemu pozwalamy sobie być kochanym.
Niektórzy krzyczą : bądź cicho, nie przeszkadzaj mi, nie denerwuj mnie, te twoje wizje są zbyt przerażające, uspokój się, idź na terapię i napraw się, zajmij czymś produktywnym. Łyknij tabletkę, napij się, zrób coś ze sobą.
Czy to coś znika jeśli coś ze sobą zrobisz ? Nie tylko kieruje tobą w bardzo dziwny sposób z ukrycia, do momentu, aż to odkryjesz i wyciągniesz na światło.
A teraz wyobraź sobie, że stajesz się prezydentem, który jest tak zmęczony i sztywny, że coraz mniej do siebie dopuszcza, wszystko go denerwuje nawet własna żona, inny punkt widzenia, czy przelatująca mucha.
Po chwili ten prezydent uznaje, że to co widzi to jest prawda, wszyscy są przeciwko niemu i coś od niego chcą.
Żąda bezwzględnego podporządkowania, zakazuje protestowania, czyli wyrażania emocji i walczy o przetrwanie, odcinając się od czucia, myśli o śmierci i końcu życia. Widzi wszędzie zagrożenia. Deberwuje go nawet radosny krzyk wnuka. Staje się nietolerancyjny, ekstremalnie krytyczny w swoim i innych kierunku. Zbroi się i przygotowuje do ataku, a potem wyprzedza go używając do tego bomb i algorytmów. Dzieli rzeczywistość na pozytywną i negatywną. Po swojej stronie widzi tylko pozytywy i aby utrzymać image ożywionego, nadmierne filtruje rzeczywistość, myśli, emocje i otoczenie.
Do obrazka dodaje jakieś uzasadnienie i podpisuje dobry człowiek wasz prezydent który pragnie was obronić, zniszczyć zło, czyli wszystkich, którzy mogliby mu przypomnieć o śmierci.
Wydaje się to odległą fantazją, a zarazem jest czymś często obecnym w naszym życiu.
Popatrz na niektórych przywódców i twórców AI, którzy tolerują tylko tych którzy im przytakują i uważają, że emocje, artyści, to wróg.
I tak oni są wrogami populizmu, konformizmu, bezsensownych wojen, zbrojeń, bezmyślnego kopiowania. Są wrogiem zabijania humanizmu, unikalność ludzkiej istoty.
Są wyznawcami kreacjonizmu, który istnieje po to aby zmniejszyć cierpienie innych.
To oni tworząc manifesty, idąc tą samą ścieżką jak ich poprzednicy. Zapraszają nas do podróży w podświadomość i wyrażania tego co ukryte w procesie tworzenia sztuki.
Tylko kiedy idziemy z nimi, czujemy, że nie jesteśmy sami.
Wtedy kroczymy z ludzkością. Z jej cierpieniem, gniewem, smutkiem, lękiem, wstydem, a zarazem radością i miłością. Prowadząc dialog z miłością.
A teraz spójrz na siebie, czy zdarzyło ci się powiedzieć : tylko pozytywne wibracje, nie martw się myśl pozytywnie, nerwy nie są dobre dla twojego ciała, skupmy się na szukaniu dowodów i potwierdzeniu tego, że po naszej stronie jest racja.
Czy wiesz jak Steve Jobs ćwiczył swój umysł ? Mówił o czymś z historii świata jako o fakcie. Początkowo wydawało się to kłamstwem. Potem przedstawiał argumenty które potwierdzały jego tezę, a następnie kiedy ludziom brakowało argumentów przeciw temu co on powiedział, sam je znajdował. Mówił ten pomysł jest idiotyczny, aby tydzień później stwierdzić, że jest genialny. Nie filtrował zbytnio swoich pomysłów, bawił się nimi, łącząc w dziwny sposób, unikalny tylko dla niego. Tak znajdował inowacyjne rozwiązania i połączenia niewidoczne dla wielu, kreując organiczną technologię, pozwalającą poczuć nam radość tworzenia.
Podobny proces wykonałam tworząc tą książkę wiele razy. I nadal go wykonuje każdego dnia. To wątpliwości, nie budowanie pewności, czy businessu skoncentrowanego na twierdzeniu, że wiem jak będzie otworzyły przede mną coś czego nie widziałam wcześniej.
Czy widzisz, że kiedy pobiegniemy nadmiernie w jedną stronę trudno nam zrozumieć, po co ktoś pisze takie piosenki jak Bono, ktoś podejmuje tysiące prób stworzenia czegoś co nie istnieje i cierpi, aby spojrzeć na wszystko wspak i w daleką przyszłość.
Po co on to robi kiedy można użyć AI lub pozostać przy tym co znane ?
A teraz wyobraź sobie, że Henry Ford byłby mniej pozytywny kiedy wspierał Hitlera, mniej pewny swoich przekonań. Co stałoby się gdyby tylko skupił się na marzeniach i kreowaniu samochodów, a zarazem zauważył minusy swojego odkrycia ? Jak wyglądałaby rzeczywistość gdyby Hitler spełnił swoje wcześniejsze marzenia, zajął się malowaniem obrazów, miał innego, mniej krytycznego ojca i nauczyciela ? Jak wyglądałaby rzeczywistość gdyby Martin Luther King wmawiał wszystkim, że warto w prześladowaniach, znaleźć coś pozytywnego, uspokoić się i medytować ?
Kiedy nie umiemy odpowiedzieć na te pytania, często upraszczamy i bardzo ostro kogoś krytykujemy, bazując tylko na informacjach które znamy.
To wtedy walczymy lub unikamy kreatywnego napięcia zamiast z ciekawością eksplorować tematy i uczyć się na błędach innych.
A teraz spójrz na twoje sny, myśli, odczucia, symbole, wspomnienia, irracjonalne fantazje. Co widzisz ? Czy twój świat wewnętrzny podobnie jak zewnętrzny ciągle się zmienia ? Czy jest bogaty czy ubogi ?
Co ostatnio ci się śniło, czy masz sny, czy piszesz coś, malujesz aby zobaczyć coś czego nawet nie czujesz ? Czy twoja kreatywność wrasta czy zmniejsza się ?
Spójrz kiedy skupiamy się tylko na tym co jest nie tak, nadmiernie spinamy się, cierpimy i załamujemy, kiedy tylko na tym co jest pozytywne, nadmiernie relaksujemy, tracimy energię i ślepniemy.
Kiedy znajdujemy punkt pomiędzy, śmiercią, a życiem, powstaje coś inowacyjnego, nowego, nam nie znanego. To tak jakbyśmy przenieśli się na drugą stronę i z niej coś wyciągnęli.
A teraz spójrz na tą historię : ten sam człowiek w Europie i Ameryce Pn, kierowany był na terapię i do szpitala psychiatrycznego. Kiedy pojechał do Południowej Ameryki i Afryki został uznany za artystę, uzdrowiciela i szamana, kopalnię wiedzy, most pomiędzy przeszłością i przyszłością, tym co niewidzialne i widzialne. Nie był leczony, czy uzdrawiany, czy naprawiany, był otoczony ludźmi i wysłuchany. Poproszono go o opisanie jego wizji.
To co postrzegane było w jego religii jako opętanie, w nowoczesnej medycynie jako choroba psychiczna i patologia, dla innej kultury okazało się darem, wiadomością, która jeśli nie zostanie odczytana i zrozumiana, może zmienić się w chorobę, przemoc lub wojnę.
Oczywiście badania, rehabilitacje czy terapie, warsztaty są ważne, jednak jeśli służą tylko temu, aby kogoś uspokoić, uciszyć i stonować, upodobnić do reszty czy znormalizować, ograniczyć jego kreatywność, to czy napewno jest to dobry wybór ?
Spójrz w 21 wieku przeciętny budżet państwa na leczenie osób „zaburzonych” i „nienormalnych” to :
40 % zazwyczaj przeznaczane jest na badania, które mają odpowiedzieć na pytanie: dlaczego grupa osób zachowuje się w inny sposób niż reszta i jak temu można zapobiec.
20% jak zrobić, aby te osoby zmieniły coś w sobie, zwiększyły produktywność, zmniejszyły wrażliwość na hałas, otępiły swoje zmysły i dostosowały do reszty.
7% idzie na wsparcie, edukację i ułatwianie takim osobom życia, pomoc w rozwoju.
Co dzieje się z reszta … nikt tak naprawdę nie wie… spinacze, pensje urzędników, papier toaletowy …polityka, technologia.
Czy to przypadek, że większość osób które wyróżniają się, 7 razy częściej popełnia samobójstwo, 60 % z nas ma CPTSD, czyli zaburzenie, które tak naprawdę jest często raną wynikająca z odrzucenia i niezrozumienia przez grupę ?
Doszliśmy do momentu w historii ludzkości, że dla niektórych z nas nawet położenie się z kimś na trawie i odczuwanie radości, jest zbyt trudne, groźne nieracjonalne i nienormalne.
Jedna na 4 osoby jest osoba nietypowa, coraz większa ilość z nas biologicznie jest niebinarna, biseksualnych, ma CPTSD i ukrywa się lub leczy.
Lista uznawanych za chorych psychicznie czy zaburzeń coraz bardziej się powiększa.
Autystami nazwano Greta Thunberg, Michaelangelo, Einstein’a , Anthony Hopkinsa, Daryl Hannah, Tim Burton’a, Henry Cavendish’a ( naukowiec, odkrył hydrogen), Charles’a Darvina, Emilly Dicinson, Bill’a Gates, Barbarę McClintock, ( cytogeneticist, umiała sfokusowac się przez niezwykła ilość czasu i tak bała się ludzi, że prawie odmówiła przyjęcia nagrody Nobla) Newton’a , Satoshi Tajiri (Pokemon), Nikola Teslę, Elona Musk, Bobby Fisher ( world chess champion). dr Vernon Smith, (profesor ekonomii zdobył Nagrode Nobla za eksperymentalne podejście do ekonomii) Leonardo da Vinci, van Gogh’a, Steven’a Spielberga, Alfred’a Hitchcocka, Edisona, Bella, Benjamina Franklina, Henry Forda, Beethovena, Mozarta, Carla Junga, Messiego, Orwella, Austen, Jobsa i wielu innych.
A co jeśli normą, są osoby jak Paganini, elastycznymi stawami, czy jak Gershwin, które słyszą inaczej. Gershwin przy komponowaniu Błękitnej Rapsodii inspirowanej dźwiękami pociągu zmieszanymi z jego tylko znanymi dźwiękami wydobyło coś na światło czego nie mogli zrobić inni. W wypadku Gershwina w procesie, zniknęła jego agresja i niektóre choroby somatyczne.
Czy w 21 wieku Gershwin wylądowałby na terapii, Adderallu, czy Ritalinie ?
Martin Luther King twierdził, że wpływowi starają się utrzymać porządek i kreują reguły gry, w rzeczywistości utrzymując nierówności, tłumiąc ruchy społeczne i ignorując krzyki cierpiących.
„Nigdy nie wolno nam dostosowywać się do warunków ekonomicznych, które odbierają potrzeby wielu, aby zapewnić luksusy nielicznym” Nawoływał do „twórczego niedostosowania”, do marzeń w ramach których ludzie odmawiają normalizacji przemocy ekonomicznej, fizycznej, politycznej czy werbalnej.
A teraz zastanów się co powoduje, że pewnego dnia słowa : mam marzenie, zatrzymują agresje, a my ryzykujemy i przy tej osobie takim kładziemy się czy zatrzymujemy na ulicy, czując się bezpiecznie, nawet kiedy wiemy, że ktoś może nas zabić za nasze marzenia. Czy to wtedy z jednej strony zmobilizowani do działania, ożywieni, z drugiej głęboko zrelaksowani, po raz pierwszy raz otwieramy coś w najwyższej spirytualnej części mózgu, przyznajemy się do swojego szaleństwa i stajemy się artystami ? Marzycielami i aktywistami.
Co powoduje, że nagle zaczynamy wierzyć, że to zadziała, albo zaczynamy sprzątać tańcząc i wymyślamy mopa ?
Nie wiem.
Istnieje teoria entropii. Naukowcy twierdzą że kiedy chaos narośnie nasz świat się załamuje i nie mamy wyjścia. Ci od termodynamiki twierdzą, że sztuka, taniec, zabawa, to podatek który płacimy naturze i regulując siebie, swoją temperaturę, regulujemy świat.
Inna teoria mówi o marzycielami, osobach, artystach życia, którzy nie ocenią szybko i nie zamykają nic i nikogo w klatce jednego określenia.
Przy nich można „oszaleć”, czyli sfrustrować się, zatrzymać się i rozpłakać, powiedzieć nie wiem, nie rozumiem, potrzebuje wsparcia. Wytłumacz mi. To te osoby, nas wspierają, uczą jak łączyć to co w środku, z tym co na zewnątrz, a zarazem rozdzielać. Pokazują jak sztuka i chaos, empatia i współczucie, połączone są ryzykiem i śmiercią. Śmiercią, o której nawet myślenie, otwiera w nas to co nierealne, co nas napełnia.
To właśnie to otwarcie tworzy niesamowite połączenia, pomysły, relacje i doświadczenia. Samochody które istniały, a zarazem nie istniały kiedyś, samoloty, ale także zmiany społeczne i transformacje pokoleniowe.
A teraz zwróć uwagę, że w świecie w którym poleganie na rządzie jest fantazją, w którym korporacje technologiczne rządzą światem i finansują politykę, potrzebujemy rozwiązań artystycznych. I to właśnie te rozwiązania są bardziej realne. Kopie technologiczne, awatary, algorytmy, nie stworzą za nas buntu społecznego, nie nauczą nas jak czuć w tym samym momencie, gniew, smutek, lęk i radość.
Popatrz : Kolejne wojny i rozwój technologii pokazują, że kolonializm nadal istnieje. Niektórzy kolonializują tereny, niektórzy nasze umysły.
Łatwo być pesymistą i twierdzić ten kolonializm nigdy nie zniknie, trudniej artystą, który używa chaosu i zamieszania, do stworzenia marzenia i śnienia na jawie.
Czasem piszemy coś i czytamy coś czego do końca nie rozumiemy, to coś kreuje wizje. One są tak silne, że tworzą scenariusz, film, w którym ty stajesz się twórcą, reżyserem, producentem i aktorem zadającym pytania.
A teraz wyobraź sobie, że ten film będzie twoja opowieść o traumie, szaleństwie twojej rodziny, ale także o wyjściu z niej i wykorzystaniu jej w każdej płaszczyźnie twojego życia.
Czy warto ? Czy warto pozbyć się służalczości, czyli automatycznego padania na kolana przed tymi którym w dziwny sposób dotychczas służyłeś ?
Czy warto poczuć niepewność, nadzieje, a zarazem połączenie z czymś coś co spowoduje że krytyka, odmowa, odrzucenie, poniżenie czy naciski, jakie wywierają na Ciebie inni, po tobie spłyną jak tłuszcz po patelni teflonowej ?
Czy warto poczuć radość i rozwiązać problemy wcześniej niemożliwe do rozwiązania ?
Zobaczyć wszystko na wspak i z kilku perspektyw ?
Dostrzec błędy, możliwości, których wcześniej nie zauważałeś ?
Czy warto skończyć to co chcesz zakończyć, bez nadmiernej presji czy zdenerwowania ?
Czy warto zacząć coś nowego ?
Zadać pytania i otworzyć się na feedback, umiejąc w odpowiednim momencie nagiąć się i zatańczyć jak od wielu lat chciałeś z innymi?
Nie padając na kolanach przed kimś, a zaginając kolanko, aby wskoczyć z innymi do alternatywnej rzeczywistości ?
Czy warto kiedy pewnego dnia pojawi się regres i wrażenie, że nie wiesz dokąd podążasz… Coś jest nie tak.. zwolnić pomimo, że to niezgodne z logiką, bo wszystko wokół się wali i pędzi ?
Czy warto wyobrazić sobie jak inni się czują, przypomnieć im o zabawie i dbaniu o siebie, o śnieniu, sztuce, śmierci, wyciąganiu czegoś z czegoś, przeciąganiu, kreatywnym napięciu jako źródłach niesamowitych pomysłów, które mogą nie tylko uratować im życie, ale także ożywić ich relacje i dać szansę na inną przyszłość wielu ?
Wiele osób twierdzi, że praktykując określoną technikę np. medytacyjną, możemy osiągnąć opisane powyżej efekty, poza tym zmienić geny i przyciągnąć to co chcemy.
Genów jeszcze nikt nie zmienił, więc niestety, pełna kontrola nad światem i naszym organizmem, na ten moment za pomocą medytacji jest niemożliwa, a tworzenie sztuki to proces nie tylko indywidualny, a zbiorowy.
W tym procesie, aby zaistniał na głębokim poziomie, potrzebujemy także zewnętrznej inspiracji, podróży, natury, snów, relacji czyli różnorodnych doświadczeń grupy. Grupa zaczyna się od dwóch osób, które widzą inaczej świat.
Ty budujesz swój świat czy piszesz scenariusz ktoś inny buduje swój świat i pisze scenariusz, szukacie gdzie jest most łączący. To przydaje się w prywatnych relacjach, businessie, a nawet polityce, która bardzo pilnie potrzebuje artystów.
A teraz wyobraź sobie, że wyjeżdzasz gdzieś do miejsca, którego nie znasz. Odkładasz komórkę, komputer, nie masz elektroniki czyli tego co znasz, wysypiasz się i wzrasta twoja ciekawość. Co z tego wyjdzie ? Co razem stworzymy ?
Jeśli jest techniką, za którą musimy płacić i podążać, dzięki której mamy stać się superczłowiekiem, to zmuszanie się, pomimo cierpienia do siedzenia w jednej pozycji i obserwowania super krytycznych myśli lub cierpiącego ciała najprawdopdobniej nas retraumatyzuje, zdysocjuje – znieczuli, usztywni i uszkodzi system nerwowy powodując więcej grrr w swoją lub innych stronę. Podobnie z medytacją ruchową. Jest kompletnie bezsensowna, jeśli polega tylko na kręceniu się w kółko, do utraty czucia.
Wiele zależy także od nauczyciela, naszego nastawienia i doświadczenia. Podobnie z ayawaska, tańcem sufi i innymi metodami np. afirmacjami.
Na przykład afirmacje pomimo tego co obiecuje wielu guru, często nie działają, bo ukryte przekonania i błędy poznawcze w naszej podświadomości, nadal istnieją i nasz świat ograniczają.
Poza tym jeśli żyjemy w chronicznym stresie starając się przetrwać, widzimy, że mamy tylko dwa wybory, chaos lub porządek, brak nam doświadczenia w zagadywaniu i formowaniu kreatywnych połączeń z ludźmi, nasz umysł skupia się tylko na tym co znane i nie widzi spektrum możliwości.
Tego że, na twojej drodze, w czasie podróży, nawet do sklepu za rogiem, możesz spotkać niesamowitych ludzi. Oczywiście jeśli uwierzysz małemu głosikowi w głowie, który powie ci, że coś jest za ryzykowne, nie warte wysiłku, to takie się stanie.
Eksperymentowanie, mikrodozy i obserwacja świata wewnętrznego, a potem zewnętrznego podobnie jak w wypadku substancji psychoaktywnych jest w tej podróży niezwykle ważna.
Kreuje ona uważność, która pomaga nam zobaczyć wiele opcji, a także zidentyfikować problemy, bariery które są pomiędzy tym co jest w naszej wewnętrznej rzeczywistości oczywistością, a w zewnętrznej nie istnieje.
Poza tym określić limity chaosu, który możemy znieść, a zarazem zaakceptować frustrację, zagubienie, bezsilność związane z kreatywnym życiem.
Kiedy zaakceptujemy fakt, że problemy i limity istnieją podobnie jak cierpienie, błędy, traumy, śmierć, trudne emocje, myśli, obrazy, błędy, koszmary nocne, które one wywołują.
Możemy zwrócić się w ich kierunku.
W kierunku problemu, chaosu czy porządku z ciekawością, życzliwością, współczuciem i uważnością, widząc w szansę na odkrycie czegoś czego jeszcze nie odkryliśmy.
Obserwować go w sobie i na zewnątrz.
Czytać o nim, widzieć go w ludziach i wszystkim co nas otacza, zapisywać obserwacje zewnętrzne i wewnętrzne w między czasie zadając pytania. O czym to wszystko co kreuje jest ? Czy to ma jakiś cel ? Czy mam jakąś misję kiedy to tworzę ? Kim są ci dla których chce to stworzyć ? Jaki nastrój chce stworzyć ? Czy rozwiązuje jakiś problem ?
I tu warto pamiętać o błędzie który robi wielu z nas wierząc, że jeśli w coś zainwestujemy, powinniśmy dostać zwrot. Czasem nic nie dostajemy w zamian, poza satysfakcją, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, aby zrobić eksperyment i wydobyć coś z siebie.
To jak gra w ruletkę lub pokera, sprawdzamy co działa, co nie działa.
Czasem tracimy coś i jeśli będziemy uparcie kontynuować grę stracimy więcej. Czasem na odwrót.
Nikt z nas nie lubi przegrywać i tracić nawet marzeń, dlatego niektórzy z nas oceniają decyzje jako pozytywne lub negatywne, często nie biorąc pod uwagę, że negatywne długofalowo mogą dać zupełnie inny efekt.
Na obrazie Brugel’a, Ślepcy widzimy, niewidomego przewodnika, prowadzacego grupę ślepców, która wpada do rowu, pociągając za sobą pozostałych niczego nieświadomych piechurów.
Oczy ślepców namalowane są w tak dokładny sposób, że współcześni okuliści, są w stanie zdiagnozować 5 chorób.
Czy gdyby każdy z nich zatrzymał się, mógłby odkryć w tym co przerażajace, w swoim indywidualnym szaleństwie i chorobie coś innego ?
Większość z nas kiedy widzi trujący krzew chce go ściąć, inni chcą go otoczyć siatką, a niektórzy studiują jego trujące właściwości, aby stworzyć z jego owoców antidotum i lekarstwo na różne choroby.
Trauma jest jak ten krzew, a kreatywność jak owoc. Jeśli pobudzimy wzrost kreatywności, w odpowiednim kierunku, możemy nie tylko w sytuacjach trudnych, ale także w czasie zabawy w okresie bezpieczeństwa stworzyć niezwykły lek na wiele chorób.
„Człowiek przychodzi na świat z setkami bilionów neuronów. Każdego dnia od urodzenia traci około 100 tysięcy z nich. Z powodu nadmiaru neuronów ich utrata (apoptoza) jest konieczna. Na każdym neuronie istnieją setki, a nawet tysiące synaps, tworzących między sobą 13 try- lionów połączeń. W trakcie rozwoju następuje redukcja również połączeń synaptycznych – to także wynik „nadprodukcji” i potrzeby „eliminacji”.
Szansę na przetrwanie mają obwody najbardziej skuteczne w zapewnieniu przetrwania, status quo dla całego organizmu.”
A teraz wyobraź sobie, że jesteś facetem i jedziesz samochodem. Kierowca obok wykonuje dziwne ruchy. Wyprzedza cię, potem hamuje.
Kiedy wyprzedzasz go, widzisz kobietę. Twój umysł krzyczy : aha no tak to oczywiste, baba za kierownicą, zajedzie mi drogę i mnie zabije. Napewno nienawidzi facetów i chce ze mną konkurować. Czego nie widzisz ? Grupy dzieci w samochodzie które krzyczą, a ta kobieta usiłuje jedno z nich powstrzymać, aby nie wpakowało jej się na kolana, resztę dowieźć na różne zajęcia, jest niewyspana i ma dość. Stara się także nie spowodować wypadku.
Gdybyś to ty był tą osobą to świat wyglądałby inaczej. Twoje prowadzenie samochodu nie byłoby związane z personalną charakterystyką, a sytuacją.
I co teraz ? Aby, coś zmienić czy rozwinąć, szybciej się uczyć, polepszyć pamięć, uważność, komunikacje, decyzyjność, czyli relacje, nie potrzebujemy cudu, czy genialnej techniki, tylko bezpiecznej przestrzeni, w której zwolnimy, odpoczynku, odrobinki szaleństwa i odpowiedniego towarzystwa.
Z szaleństwem jest jak nauką chodzenia. Na początku próbujemy wielu ruchów. Tysiące razy lądujemy na podłodze, aby wykonać pierwszy krok. Potem zmęczeni śpimy i śpimy. I znów próbujemy i śpimy. Coś jemy pomiędzy i znów próbujemy.
To kompletnie szalone, że podnosimy się i znów ruszamy, a jeszcze do tego ten ruch, obmacywanie wszystkiego i upadanie, a potem zasypianie, przewidywanie i przygotowywanie się na kolejne trudności sprawia nam radość.
Człowiek i jego ciała szaleństwo. Kiedy się rozwinie i zmieni potykania się w kręcenie piruetów, rozwalanie w budowanie, przebudowywanie i wspinanie na drzewa, w rozwój firmy, skakanie, deptanie i wyczuwanie, w sensualną przygodę, doprowadzić może nas do stworzenia nawet dziecka lub inowacyjnego pomysłu.
I tu zwróć uwagę na jedną rzecz dziecko uczy się kroczek po kroczku i podobnie jak my potrzebuje przewodnika, kogoś z doświadczeniem, kto będzie mu kibicował, odpowiednio stymulował, zachęcał, pokazywał, że ma wiele wyborów. A także jakie są konsekwencje tych wyborów. Na przykład, że powiedzenie sobie jestem pewny siebie, działa przez chwilkę, jak kłamstwo, które po chwili się wydaje, a wystarczy to zdanie skorygować i powiedzieć buduje swoją pewność krok po kroku każdego dnia i już tworzymy prawdę, która nas stabilizuje.
Kiedy dziecko bawi się tworzy indywidualne zdolności i autonomię, a zarazem połączenia z innymi. Rozwija zdolności motoryczne, mięśnie, myślenie abstrakcyjne, wyczucie, kreatywność, empatię, uczy rozwiązywać problemy i próbuje co działa, co nie działa.
Uczy się jak kierować ciałem, kreować swoją tożsamość w grupie, współpracować, wspierać innych i przyjmować wsparcie od innych na przykład wspinając się wspólnie na drzewa.
To wtedy także testuje kiedy jest ok zrobić coś samemu, kiedy wyciągnąć rękę. Kiedy odpocząć, a kiedy kontynuować.
Zabawa jest grą pomiędzy tym co wewnątrz i na zewnątrz. Figlarność i kreatywność w czasie tej zabawy to właśnie umiejętność bycia w dwóch rzeczywistościach w tym samym czasie naraz.
Rzeczywistej i tej w którą wierzymy, którą kreujemy w sobie.
Kiedy nasz mózg trochę się rozwinie, wyjdziemy z okresu w którym mamy wrażenie, że świat kręci się wokół nas, zazwyczaj zaczynamy widzieć złożoność siebie, ludzi i świata. Ich jasne i ciemne strony, długofalowe konsekwencje naszych i ich czynów. Wtedy te rzeczywistości się wzbogacają, a my z większą uważnością słuchamy i segregujemy informacje, albo je zagłuszamy. Uczymy się jak podejmować lepsze decyzje i szukać tego czego nie wiemy. Bawić się bezpiecznie, czyli tak aby nadmiernie nie zranić siebie i innych. Dozować ryzyko i szaleństwo.
Ta zabawa z sobą, światem wewnętrznym i zewnętrznym, oraz innymi uczy nas jak swoje reakcje transformować. Zmieniać destruktywne automaty, których się kiedyś nauczyliśmy i uznaliśmy za normę.
Modulować ton w rozmowie, kreować przyjazną atmosferę w pokoju i relacjach, aby kiedy zbyt zgęstnieje i wyczujemy nadmierne zagrożenie, wyjść zanim zrobi się zbyt dramatycznie i ekstremalnie, wszyscy się pobiją, lub pozabijają. Powstanie super chaos i wzrośnie przemoc po obu stronach.
Jeśli tego się nie nauczymy, lub w skutek szoku stracimy tą umiejętność, nie z naszej winy znajdziemy się w sytuacji bez wyjścia, to utkniemy w przerażającej rzeczywistość w której decyzje za nas będzie podejmować instynkt przetrwania, nie intuicja. Automat.
Oba światy wewnętrzny i zewnętrzny mogą wtedy stać się ekstremalnie groźne. Opcjonalnie może dojść do podziału. Jeden świat nasza podświadomość uzna za bezpieczny, drugi niebezpieczny. Podobnie w relacji będąc ślepym na własne problemy uznać siebie za bezpieczną osobę, kogoś niebezpieczną.
Czemu część z nas pozostaje w brutalnej realności ?
Część z nas ciągle uciszana, ograniczana, poniżana, kontrolowana, bita, krytykowana, oceniana i karana za każdy ruch, czy przekonanie buntuje się i ucieka od przemocy do wirtualnego świata, gdzieś daleko, tam bawi się, lub przestaje bawić się tylko obserwuje i izoluje się. Zapada do środka.
Inna grupa, która wierzy że jest wybrakowana i zła, robi wszystko aby udowodnić, że nie jest taka. Ucieka od siebie, swojego wnętrza i skupia się na uniknaniu kary, krytyki, katastrofy, poniżenia, traumy, szaleństwa.
Zadowala rodziców, partnerów, aby zmniejszyć ilość przemocy. Zdobywa nagrody, uznania, majątki, serca drugiego człowieka. A zarazem nic nie zdobywa, bo prawie nic nie odczuwa stara się tylko zbudować zewnętrzne bezpieczeństwo i swoją wartość w oczach innych.
W tym procesie odziela się od ciała, emocji i nie jest w stanie przebywać w dwóch realnościach.
Jedna z tych realności jest tak przerażająca, że jest bardzo szybko niszczona.
Albo ona jest tylko zamieszkiwana.
Niektórzy niestety w tej rzeczywistości pozostają, nawet w niej rozwijają się.
W wypadku ogromnych zagrożeń czy przemocy są spokojni, racjonalni i wszystko ogarniają.
Rzeczywistość zewnętrzna pełna katastrof, przemocy i zagrożenia ponieważ w takiej wychowali się, wydaje im się normą. Innej nie znają. Jeśli znajdą się w bezpiecznym otoczeniu czy relacji, zaczną więcej odczuwać, nie będą wiedzieć co zrobić. Dotychczas skupieni na ratowaniu zapobieganiu katastrofy, walce o przetrwanie, stworzyli automat. Dla nich bezpieczne jest niebezpieczne. Czyli w realności bez katastrof i przemocy po chwili wykreują chaos, destrukcje lub autodestrukcję. Zniszczą bezpieczną relacje, zdrowie itd, aby powrócić do znanego „bezpiecznego” scenariusza.
Czemu ? Ponieważ im bardziej sytuacja jest ryzykowna i straszna, życie zewnętrzne trudniejsze, tym łatwiej jest odciąć się od czucia, wejść w ustaloną rolę wyuczonej ofiary, dominującego przywódcy czy ratownika. Dobra walczącego ze złem.
A teraz spójrz istnieje różnica pomiędzy umiejętnością działania pod presją z wyczuciem, byciem ofiarą katastrofy, która przez chwilę potrzebuje wsparcia, wydaniem rozkazu kiedy wszyscy pogubili się, pomocą komuś choremu, czy znalezieniem radości w trudnej sytuacji, a życiem w tym samym ustawieniu, chronicznym stresie, wchodzeniem w te same role i ignorowaniem odczuć, pewnych emocji i kreowaniem nieświadomym dużej presji czy chaosu.
Dzieci kiedy czują zbyt dużą presje kołyszą się, rolują, trzęsą ciałem, otwierają i zamykają drzwi, kreują dziwne zabawy, zadają zaskakujące pytania, lub udają się w krainę fantazji w nieznanych kierunkach. To pomaga im zmniejszyć napięcie i ból, pomóc przeprocesować informacje.
Jeśli rodzice, lekarze, opiekunowie, terapeuci starają się takie dzieci powstrzymać, ponieważ ich zachowania są, według nich wadliwe, nie takie jak oni oczekują „ nienormalne”, zaburzają proces niezwykle ważny proces autoregulacji.
Zauważ jak wtedy ogromnie ekstremalny i szybki jest proces podziału ról, ale także rzeczywistości.
Ucieczka do świata wirtualnego to nie chwilowe oddzielenie, schowanie się aby pomarzyć, albo rozdzielić się jak aktor który jest sobą i osobą którą gra w filmie grozy.
To skrajne oddzielenie, często powodujące całkowite odcięcie. Podobnie kiedy dziecko zaczyna służyć i zadowalać otoczenie.
Kiedy nie czuje trudno mu określić limity i granice.
Przykład :
„wspieram Cię i jestem po Twojej stronie, ale ta sytuacja zbyt mocno nadwyręża moje zasoby. Jeśli zdecydujesz się coś zmienić to pomogę Ci, ale nie jestem w stanie być dłużej obserwować tej sytuacji nie mogąc nic zrobić, to zbyt mocno mnie obciążać. To jest mój limit i granica.”
Taka komunikacja dla osoby która jest odcięta, jest niemożliwa bo ona nie czuje gdzie jest jej limit czy granica.
Każdy z nas jeśli siedzi zbyt długo w jednej pozycji, męczy się, usztywnia się, odziela od ciała, a po chwili partii mózgu które służą do autorefleksji, złożonej komunikacji, zauważenia błędów, długofalowych konsekwencji naszych czynów.
To wtedy ślepniemy i żyjemy tylko aby przetrwać. Zabawa czyli zamiana ról, jest czymś zakazanym, a płynność przejścia jednej emocji w drugą, jednego stanu w drugi, snu w aktywność, aktywności w sen zanika.
Może pojawić się wtedy ekstremizm, sztywne plany, reguły, przekonania i rutyna, albo gwałtowne zmiany, wielki chaos w ciągu kilku sekund i jakby momenty w których wszystko znika. Nadmierne chowanie emocji, lub ich wybuchy.
Agresja, przemoc i zniknięcie, czasem brak wspomnień z tego co się zrobiło lub powiedziało.
Trudności ze skupieniem i nauką, prokrastynacja, albo nadmierny fokus tylko na jednym punkcie w wewnętrznej lub zewnętrznej rzeczywistości i jednej emocji.
Momenty kiedy nie pamięta się kilku minut lub całego dnia lub wielu lat. Świat zewnętrzny przepełniony jest walką, krytyką, błędami poznawczymi.
A świat wewnętrzny jest pełen świadomego lub nieświadomego przerażenia, głębokiego smutku od którego ratuje nas ucieczka w pozytywność, alkohol, pracę, narkotyki, zakupy, milczenie, intelekt … itp.
Kiedy granica pomiędzy tym co wewnętrzne i zewnętrzne zaciera się, my zaczynamy wierzyć, że świat jest taki jakim go widzimy.
Czyli jeśli nasze dzieciństwo, a niektórzy twierdzą, że nawet pobyt w brzuchu matki i poród były bardzo trudne, stresogenne, nie mamy nawet małej bezpiecznej wysepki w wewnętrznym lub zewnętrznym świecie, na której możemy odpocząć i poczuć bezpiecznie.
Nikt wokół nas nie nauczy nas jak regulować układ nerwowy, nie pokaże nam innej perspektywy, nie zada odpowiednich pytań, to chaos spowodowany przemocą nie kreatywnością może stać się dla nas normą stałym obrazem w relacjach.
Powtarzając relacje w których wzajemnie rozregulowujemy się, utwardzamy nasze stereotypy i przekonania, kreujemy chaotyczne połączenia. Jeśli potem szukamy potwierdzenia tego w co wierzymy, wzmacniamy je i oddalamy się od kreatywnego chaosu, a zarazem naturalnego porządku świata bazującego na kreacji.
Wtedy stajemy się jak automatyczne maszyny, którym brak wyczucia.
U osoby z traumą rozwojową, kiedy coś się zmienia często po początkowej euforii, nagłym przyspieszeniu, pojawia się marazm i apatia. Pytania : … czemu to się powtarza ?
Czemu długofalowo nic mnie nie zadowala i mi nie wychodzi ? Coś się rozwala ?
Jeśli takie osoby zamiast spojrzeć na siebie i duży obraz, zobaczyć, że aby coś się nauczyć potrzebujemy powtórzeń, a zarazem eksperymentów, poddadzą się zbyt szybko nic nie zmienią.
Będą kontynuuować ciągle rozwalając to co stworzyły w tym samym momencie. Wyruszając w nieznane, aby ponownie coś powtórzyć, stworzyć i rozwalić nic nie zmieniając.
Kiedy coś kontynuujemy i nie zmieniamy, bo coś nas po drodze zniechęca i wybija z rytmu. To jest automat.
To tak jak w czasie jazdy na sankach. Jedziesz tworzysz ścieżkę, potem przyspieszasz. I powtarzasz.
Ta ścieżka jest już wygodna, jednak kiedy zjedziesz w dół góry albo zboczysz, w nowy głęboki śnieg, to zwolnisz i wyhamujesz.
Co wtedy zrobisz ? Wrócisz na starą ścieżkę czy zatrzymasz się, odpoczniesz i będziesz kontunuować, budując nową ścieżkę ?
Czy zniszczysz starą ścieżkę kręcąc się chaotycznie w kółko czy ją utrzymasz i dodasz do niej nowe połączenia w tym czasie się ucząc ?
Aby nowa ścieżka powstała i jazda nią była przyjemna potrzeba czasu i wysiłku, ale także wyczucia i świadomości kierunku.
Czyli tzw zdolności wzrokowo przestrzennych, bazujących na głębszym wyczuciu.
Często te zdolności, trauma ogranicza, jednak możemy je rozwinąć w czasie zabawy kreatywnej z sobą i innymi.
Czemu są one tak ważne ?
Pozwalają nam one wyrwać się z linearnego obrazu świata, zobaczyć różne opcje jakie mamy, poruszać się w świecie i relacjach w sposób inny.
A teraz wyobraź sobie relacje zanim powstanie. Na ile szczegółowo umiesz sobie ją wyobrazić ?
Nie pisze tutaj jak ma wyglądać twój partner, ale relacja i różne scenariusze które w niej występują.
To jak kreowanie rakiety i łączenie jej podzespołów w wyobraźni zanim ona powstanie, a potem eksperymentowanie i obracanie jej wizualizując różne sytuacje i zadając pytania. Sprawdzając co działa, co nie. Możesz to opisać, narysować, potem wyrzucić i jeszcze raz. Kreujesz aż sprawi ci to co robisz radość, pozbędziesz się perfekcji i będziesz usatysfakcjonowany. Potem odpoczywasz i oprócz wiedzy teoretycznej, starasz się zobaczyć i wyczuć położenie obiektu czy ciała w przestrzeni, nawigować tam nawet bez znaków. Poprostu wyczuć kiedy nie stać zbyt blisko lub daleko w relacji z innymi, czy obiektami.
A teraz wyobraź sobie wychodzisz z domu jedziesz i nagle coś cię denerwuje, wjeżdżasz w znajomą ścieżkę, lub głęboki śnieg. I co wtedy jak się poruszasz, co mówisz, co widzisz, co czujesz ? Jak inni widzą tą samą sytuację ? Co kiedy pojawi się tam UFO, albo bardzo ciekawa osoba ?
Jeśli wtedy zwrócimy się w swoim kierunku i zobaczymy jak reagujemy na określone zdarzenia, możemy zacząć eksperymentować i bawić się. Ta zabawa pozwala nam odkryć nie tylko części naszej osobowości, ciała czy mózgu które zostały uciszone i odrzucone, ale także stworzyć nowe.
Transformować krytyczny głos który ciągle nas karze za błędy i napomina. Nie pozwala się bawić i eksperymentować.
Ta zabawa może w przyszłości dać nam także wybór w sytuacji pozornie bez wyjścia i pokazać, że zagubienie, cierpienie nie trwają wiecznie. Chaos kreatywny się przydaje, pozwala zrozumieć co jest napisane i powiedziane za każdym razem jak to czytamy w inny sposób, a także wiele rzeczy policzyć i zobaczyć coś równocześnie w wyobraźni, a potem zbudować w świecie zewnętrznym.
Niektórzy z nas kiedy widzą, że istnieje taki wybór, nawet w środku cierpienia, choroby, tuż przed śmiercią budzą się, wyobrażają sobie coś i wybierają inne rozwiązanie, budując most do tego czego chcą.
Odkrywają czym jest radość kreowania i mała doza szaleństwa. Dialog pomiędzy śmiercią i życiem. Czymś co jest w nas i czymś zewnętrznym. Realnym i nierealnym. Widocznym i ukrytym. Łączącym przyszłość z przeszłością i tworzone w teraźniejszości.
Czy wiesz kto pierwszy wyobraził sobie wieki temu helikopter ?
Początek.
Pracę naszego mózgu koordynuje kilka zespołów – podstawowy zarządza instynktem przetrwania i zajmuje się sterowaniem serca, oddechu, głodu i pragnienia. Drugi zespół procesuje emocje min radość i lęk. Pomaga nam stworzyć relacje emocjonalne i seksualne. Trzeci zespół odpowiedzialny jest za naukę, pamięć, decyzje, rozwiązywanie złożonych problemów i magię, czyli współczucie i inowacje.
W momencie trudności działa tylko 1 zespół, reszty działalność jest ograniczana. Wyłączone jest złożone myślenie oraz poczucie jedności z ciałem. Ograniczone współczucie i wyobraźnia. W idealnym świecie kiedy zagrożenie przemija funkcje są przywracane. Niestety nas świat jest daleki od ideału.
Wieku z nas mózg, nie widząc dużego obrazu i szczegółów, upraszcza i kiedy coś przypomina przeszłość łączy kobietę, z hasłem słaby kierowca, doznania z przeszłości z teraźniejszymi multiplikuje, a potem nie zwalniając je eskaluje.
Czyli, nasz organizm aby utrzymać obraz, przekonanie i reakcję z pierwszej fazy, poradzić sobie z nową sytuacją z jak najmniejszym kosztem nas oszukuje. Oczywiście i te oszukaństwa się przydają bo gdybyśmy nie upraszczali, widzieli czas w inny sposób, to przy każdej nawet najmniejszej decyzji, zamęczylibyśmy się na śmierć, widząc długofalowe konsekwencje naszych czynów.
A teraz spójrz na coś, co utrzymuje wielu z nas w ciągłej gotowości na atak i oślepia. Twierdzi, że wszystkie kobiety jeżdżą fatalnie i trzeba przed nimi się obronić.
To coś niszczy nasze zdrowie kreując chroniczny stres, a w naszej podświadomości kreuje z jednej kobiety, grupę, która nas atakuje.
Co to jest ? Co uproszcza nadmiernie, a zarazem komplikuje i staje się źródłem przemocy, ekstremizmu i obsesji.
Po chwili, kiedy dana trudność przerasta jego zasoby zrozumienia, stres trwa zbyt długo pada wyczerpany i dzieli kobiety na złe i mężczyzn dobrych, zapominając, że zaczęło się od samochodu i tego, że nie zauważyliśmy w nim dzieci.
Czy wiesz, że zazwyczaj w tej fazie autodestrukcji, najczęściej zapadamy na choroby somatyczne i mamy zawały, kreujemy wojny i umieramy ? Oczywiście z kobietami i samochodami to tylko przykład.
A teraz zastanów się, co dzieje się kiedy w życiu takiego mężczyzny pojawi się kobieta jeżdżąca dobrze samochodem, albo dowie się o dzieciach na tylnym siedzeniu.
Oczywiście to taki dość „prosty” przykład.
A teraz wyobraź sobie bardzo dużo takich błędów, chroniczny stress i napięcia, które tworzą nadmiar energii, który szuka gdzieś ujścia.
Co dzieje się z tą energią kiedy okno tolerancji zmniejsza się ? Czy wybucha, czy powoduje trudności ze snem, podejmowaniem decyzji, komunikacją, koncentracją, bezsilność, depresje ?
Często słyszę, jestem genialnym partnerem, czy mam super relacje, pracę, życie, a potem straciłem to wszystko i nie rozumiem jak to się stało. Przecież to miałem. No właśnie …
Kiedy inwestujemy tylko energię w zdobywanie i posiadanie, żyjemy pod ciągłym napięciem, wierzymy, że to mamy jesteśmy genialni, nie widzimy kiedy robimy błędy. Jedziemy na automacie.
To wtedy wybieramy podobnych partnerów, podobnie reagujemy, upraszczamy, zapominamy zadać pytania, myślimy, że ktoś się domyśli, bo to przecież oczywiste, że lubimy kawę z 1 kostką cukru, bo taka jest najlepsza, a kobiety … a jeśli jest inaczej to znaczy, że należy im udowodnić, że oni nie mają racji. To logiczne.
A teraz spójrz jeśli w relacji uwierzymy że kogoś reakcje np. przemoc werbalna, zaniżanie naszych talentów, są spowodowane tylko naszym działaniem, a nie kogoś błędami poznawczymi i serią skojarzeń, to możemy wsiąść nadmierną odpowiedzialność za coś co nie jest nasze.
Do nas należy wybór. Czy chcemy żyć jak dotychczas, czy wolimy zauważyć, że żyjemy w jakimś scenariuszu, coś powtarzamy i zmienić ?
Czyli transformować : nie chce niezdrowych relacji i przemocy, w chce, takie i takie. Skupić się na tym czego chcemy w przyszłości czyli bardziej kreatywnych relacji, innego typu komunikacji.
Zauważ, że nasza podświadomość koncentruje się na informacjach które jej dostarczamy, tym na czym skupiamy się. Starając sie znaleźć drogę w kierunku tego czego chcemy.
Jeśli skupimy się na walce z przemocą, tego czego nie chcemy, co się stało, będziemy walczyć z przeszłością o przetrwanie, uaktywnimy głównie zespół 1.
Wtedy zaniedbamy rozwój zespółu 2 i 3, który jest czuły, szaleńczy, emocjonalny, zabawny i ciekawski, a także posiadający umiejętności rozwiązywanie problemów, planowania i tworzenie tego co chcemy.
Czy inwestując większość energii w przeszłość, coś co nas do tych wojen doprowadziło, czyli pełen walki, krytyki, przemocy, uproszczeń i rozkazów schemat możemy zbudować coś innego w przyszłości ?
Zastanów się czy w tym samym czasie można walczyć z kimś i go bronić. Analizować przeszłość i coś nowego budować.
Przykład : Joanna, nauczyła się w dzieciństwie, że odmowa, inna opinia, głośniejsze zachowanie, zabawa są karane i niegrzeczne.
Teraz kiedy stara się być asertywna lub okazywać emocje, czuje wzrost ciśnienia, wycofuje się i zamraża milczy. Stara się być grzeczna i kulturalna. Miła i dobra.
Nie ma świadomości swoich emocji i reakcji, ani błędnych przekonań.
Strategia, która jej pomogła w dzieciństwie, teraz powoduje, że nie wie jak wyrazić gniew, bawić się i zadbać o swoje potrzeby, czyli wyrazić wprost czego potrzebuje i komunikować się w konflikcie.
Z jednej strony nie popiera przemocy i twierdzi, że jest feministką, że mężczyźni mają się zmienić, być łagodni i mili, z drugiej broni swojej pozycji krytykując ich za to co zrobili i nie zmienia swojej pozycji stając się nieświadomie ekstremistką. Powoduje to jej osamotnienie. Niby istnieje w grupie, przeciw przemocy, jednak nawet w tej grupie powtarza scenariusz, naprzemiennie krytykuje i wycofuje się. Walczy z przeszłością.
To nie znaczy, że coś jest z nią nie tak. Poprostu czegoś nauczyła się, stało się to automatem i teraz jeśli zauważy to coś, może się tego oduczyć, aby nauczyć czegoś nowego. Stworzyć inne relacje i nauczyć swoje dzieci tego czego się nauczyła.
A teraz spójrz na jej dzieci kiedy dorosną.
Kiedy dzieci odkrywają na terapii, że ona starała się jak najlepiej umiała wyrażać emocje i bawić, ale jej nie wychodziło, bo tak została wychowana, próbują ją rozruszać, zachęcić do wyrażania gniewu i zabawy.
Zadają pytania, pokazują, że można się wyluzować, czuć wszystko i nadal to przeżyć.
Czy Joanna z tej szansy skorzysta ?
Co stanie się jeśli Joanny gniew wybuchnie, a ona zainwestuje całą swą energię w walkę z przemocą i każdym napotkanym mężczyzną ?
Nie ucząc się jak regulować ten gniew, odczuwać spektrum emocji zmieni go w agresje, przemoc i dominacje. Czyli zrobi innym to co zrobiono jej.
A teraz popatrz na dzieci i przyrodę.
Dzieci często pokazują nam coś czego nie widzimy, podobnie przyroda. To tak jakby starały się zmniejszyć wojny pomiędzy nami, zbliżyć nas do siebie i pokazać cuda świata, na które nie zwracamy uwagi. Stworzyć pauzę i zmienić nasze automaty. Pokazać jak być razem a zarazem osobno.
Co stanie się jeśli jako dorośli je odepchniemy, będziemy je ciągle krytykować ? Nie zauważymy, że ich gniew jest przyjacielem naszego smutku, a nasz smutek ich gniewu, podobnie jak woda jest przyjacielem ognia ? Jedno pozwala zwolnić, drugie ogrzać się. Obie emocje ma każdy z nas w sobie.
Czy obserwacja natury i dzieci, może pomóc nam zyskać coś ważnego, co często pozwala nam wyjść z wielu tarapatów i transformować świat ?
Czy marzenia, zabawa, radosne okrzyki, łzy, szalone pomysły i ciekawość dzieci mogą zmniejszyć cierpienie wielu z nas ? To że czują gniew i mówią : chcemy inaczej żyć, to nie jest Ok – zatrzyma nas zanim wszyscy się pozabijamy na automacie.
Czy „naturalne lekarstwa” istnieją, tylko często są niezauważane w szumie miasta, w przepełnionych szpitalach psychiatrycznych, albo wybuchach granatów na wojnach ?
Spójrz wielu z nas skupia się na maraźmie, depresji, chorobach dzieci i młodzieży, a zarazem nie widzi jak siedzenie w ławkach szkolnych, czy za biurkami w korporacjach, techniki, kursy, tabelki, oceny, kary i nagrody, sztuczna inteligencja, trzymanie psów na smyczach, kotów w klatkach, niszczy coś w każdym z nas.
Kiedy młodzi ludzie wskazują, że coś się dziwnego dzieje na świecie, że są zmęczeni i brak im radości, wielu z nas krzyczy : daj mi spokój, rozmowa z tobą to strata czasu, jestem zajęty, muszę zwiększyć produktywność, więcej zarobić, spać mniej, nie mogę lenić się.
Niektórzy z tym się zgadzają się, a ich relacje, podobnie jak cierpiące ciała, pomimo milionów wydawanych na suplementy czy zabiegi zapadają się, chorują i umierają .
Inni, na takie słowa odpowiadają : skarbie co się dzieje, co cię tak bardzo denerwuje ? czy coś się ostatnio zmieniło ? coś ci ta sytuacja przypomina ? kiedy ostatnio wypoczywałeś i bawiłeś się ? co sprawiło ci ostatnio radość ? I wtedy często kap kap kap ktoś zaczyna ryczeć, jego ciało luzuje się i coś się kroczek po kroczku zmienia. Odblokowuje. Zwalnia, a zarazem rusza.
Jak widzisz zabawa z dziećmi, ale także innymi ludźmi, nie polega tylko na żartach czy wygłupianiu, ale także akceptacji tego jak ktoś się czuje i podejściu do tego z lekkością, którą charakteryzuje współpraca zespołu 1,2, 3 i ciała.
To one specjalizują się w okazywaniu czułości i dziecięcego, a właściwie ludzkiego zachwytu i zainteresowania. Zmianach automatów, stałych scenariuszy na znak zapytania.
Te kilka zdań, niby nic nie zmienia, jednak jeśli ktoś ciepłym głosem zada takie pytania to wiele zmienia, coś w nas zwalnia, a zarazem wzrasta i rozwija się popycha nas do życia.
Z biedaków z dziurą w sercu, czy mózgu, kreuje bogacza, którego zespoły mobilizują jego ciało do życia, kombinowania, wyszukiwania błędów, korygowania ich i budowania świata istnieje ryzyko, jednak dozowane jest ono świadomie.
A teraz spójrz 50 lat temu dziecko dziennie ruszało się na przestrzeni 8 km, obecnie jest to 300 metrów. Kiedyś biegało po parkach i łąkach. Miało dostęp do czystego powietrza i naturalnego jedzenia. Teraz nasze miasta nieprzystosowane są do dzieci, a nawet dorosłych ludzi. Coraz mniej z nas umie chodzić, podchodzić do siebie, tańczyć i bawić na ulicach. Nawet Buenos Aires po pandemii zamarło. Zniknęli tańczący. Wielu z nas mózg po pandemii „zesztywniał”. Powietrze jest coraz gorsze. Wszystko powoli zamiera, staje się terapią, nawet taniec, zwyczajne wyjście do parku, śmiech czy wygłupy.
Wielu z nas oddzielonych siedzi przed ekranem komputera, albo jest na jakiś zajęciach terapeutyczno – rozwojowych czy kursach, ceremoniach, detoksach czy zjazdach. Opcjonalnie wakacjach all inclusive.
Potem w czasie weekendów zapija się, obżera lub zagładza co długofalowo niezbyt pomaga. Kilka kieliszków wina, kiedy jesteśmy wyluzowani, jest czymś innym niż zapijanie czegoś do momentu otępienia. Jedzenie czegoś z wyczuciem, jest czymś innym niż zajadanie czegoś lub autoagresja.
Czy potrzebujemy terapii, aby przywrócić to co organiczne, dziecięce, relacyjne czyli czułość, radość ruchu, wyczucie i rozwojową zabawę ?
Czy bez terapii możemy stworzyć przyjazną przestrzeń która jest bezpieczna, funkcjonalna, radosna i kreatywna ?
W której jeśli pijemy wino, gotujemy czy jemy, to dla pobudzenia ciała, zmysłów i aby połączyć się z innymi…. poczuć radość przynajmniej przez chwilkę ?
Nie wiem.
Wiem, że stworzenie dojrzałej emocjonalnie i sensualnie, a zarazem pięknej wewnętrznie, organicznie poruszającej się i autonomicznie, a zarazem w połączeniu z innymi żyjącej i bawiącej się istoty w 21 wieku nie jest proste, ale może być łatwe, jeśli dostaniemy odpowiednie wsparcie i będziemy bawić, a zarazem komunikować się inaczej.
Wiem także, że do tego procesu transformacji i wzrostu postraumatycznego każdego z nas, a także dzieci, potrzebujemy obecności świadomych, a zarazem trochę szalonych opiekunów, partnerów, inwestorów, kreatorów, producentów, którzy wykonają wysiłek i zabawią się z innymi.
Nie będą uzdrawiać czy terapeutyzować, tylko zadadzą odpowiednie pytania i nie będą oceniać innych za to jak się czują.
Ludzi którzy pokażą różne opcje i zachęcą innych do próbowania, testowania odpoczynku, snu, bycia razem, tańca, rozmowy i życia.
Czyli transformowania energii emocjonalnej i wyrażania opinii przez sztukę, kreowanie tego co żywe i odrzucanie, tego co martwe, skostniałe i zamrożone. Odnajdywaniu radości w wyciąganiu innych z izolacji i dysocjacji.
Powiedzenia na ulicy : dzień dobry, do obcego człowieka, czy chcesz isć na obiad ?
A teraz wyobraź sobie, że ktoś pokazuje ci różne perspektywy, tłumaczy konsekwencje czynów i daje wybór pomiędzy :
a) wojną i przemocą
b) zabawą i czułą stanowczością
Mówi, zamiast czemu to zrobiłeś, zastanawiam się, co się stało, że tak się zachowałeś,
Zastępuje rozkazy : wiem, że czujesz się wściekły, nie mów tak o sobie, musisz coś zrobić, aby rozmrozić się, wyluzować, poczuć się lepiej, być łagodniejszy i bardziej pokojowy.
Słowami : zwykle życie sprawia ci radość, co się zmieniło, wiem, że jest dużo fatalnych wiadomości o wojnach, kryzysach, przemocy.
Czy czujesz się tym przytłoczony, czy to może coś innego ? Co dzieje się w twojej głowie ? Jak się czujesz ? Czy cierpisz ?
To mega trudne, kiedy nic nie możemy zrobić, albo kiedy uważamy, że jesteśmy źli i okropni, coś zawaliliśmy, mogliśmy lepiej zrobić … mega się krytykujemy.
I wiesz, przeszłości nie da się zmienić…transformacja wymaga wysiłku. To jak z czytaniem książki, czy oglądanie filmu, coś to może ci uświadomić, jednak tylko praktyka uczyni z ciebie mistrza.
A teraz popatrz każdy z nas czasem chce zamordować kilka osób, albo strzelić sobie w łeb, ale tego nie robi bo powstrzymuje go coś w środku lub inny człowiek.
Wielu z nad coś biega po głowie, spina ciało, nie pozwala się skoncentrować i zatrzymać. Jeśli sobie z tym nie radzimy warto poprosić o pomoc.
Poczuć więcej nie mniej.
Poryczeć się i poczuć się lżej.
Wyobrazić sobie coś, jak skaczemy, wygłupiamy się, tańczymy.
Jak pomimo wszystko zmieniamy reakcje i wierzymy, że możemy odnaleźć radość w czymś nieoczekiwanym.
Czy wiara, że znajdziemy wyjście, stworzymy inną przyszłość wystarczy ? Nie.
Zauważ od wieków religie tworzą systemy kontroli, dominacji, kary i nagrody, które się nie sprawdzają. Ich wyznawcy często dysocjują się i zabiją. Popadajà często ze skrajności w skrajność. Na automacie powtarza coś krzycząc agresywnie, albo pasywnie bez jednego pytania się zgadzają. Albo piją na umór, albo stają się abstynentami. Albo obżerają się, albo ma obsesję na temat zdrowego jedzenia. Ekstremalnie pakują na siłowni lub leżakuje na kanapie mając kaca.
Jedno pokolenie mści się na innym, jedna grupa uważa, że jest lepsza. Sąsiad zabija wzrokiem sąsiada, za to że jest inny, albo tylko dlatego, że bawi się lepiej śpiewając czy kopulując.
Więzienia są przepełnione, a wielu z nas straciło nadzieje, poczucie wartości i bezpieczeństwa. Czuje się ciężko.
Ogromna ilość z nas jest chronicznie zmęczona. Otępiała. Wzrasta wrogość, nieufność i depresja.
W takiej sytuacji przywrócenie wiary w człowieka, podróż w nieznane i zabawa, nie jest prosta.
Religia ma historię, określoną narrację, księgi, etyczne i moralne standarty i symbole.
Wiara ich nie posiada, jest bardziej abstrakcyjna i tworzy grupy mistyków, inowatorów, zadające dziwne pytania. Wierzących w coś i dzielących się tym z innymi.
W starożytnej Grecji wierzono, że w towarzystwie wierzących, tych którzy badają podświadomość, podróżują tam gdzie wielu z nas nie było, śnią sny prorocze, można się wyspać, a nasze sny i ich dotyk, stają się tym czego najbardziej chcemy i potrzebujemy.
No bo jak żyć nie śniąc i nie bawiąc się z innymi ? Jak żyć nie dotykając się w czasie tańca ? Jak żyć bez czułej rozmowy i słów : myszko widzę, że jesteś zdenerwowana, chodź tutaj, chcesz przytulasa, herbaty, wygadać się, poryczeć, a może …. wyspać się i poskakać razem, pomarzyć, powygłupiać pomimo wszystko ?
Wiesz, kiedy to piszę zastanawiam się, czy to możliwe, że przeciwieństwem czułości i zabawy nie jest nienawiść i praca, tylko trauma, sztywność, samotność, znieczulica, osłabienie, przemoc i depresja. Zanik marzeń, snów i wiary.
No bo nawet jak mnie nienawidzisz i ja chce cię zamordować, to przecież nie muszę tego robić, możemy wyobrazić sobie to, potem poskakać i wytrząść tą energię, lub coś namalować, stworzyć film i przyglądnąć się scenariuszowi, który napisaliśmy z kilku perspektyw.
Czy kiedy zrozumiemy, że kieruje nami podświadomość, której nie musimy wybaczać, coś więcej zobaczymy ?
Zauważ do podróży w wyobraźnie, snu, czułości i zabawy nie potrzebujemy perfekcyjnego przygotowania, kupy pieniędzy, wystarczy, że jak trochę ślepi impresjoniści, dziecko lub kulejąca Frida Kahlo, czy autystyczny Steve Jobs czy lekko szalony Branson, czy Simon Peres i Arafat, czy Wałęsa i Jaruzelski, zamienimy się rolami, coś zaczniemy kreować, albo powiemy przyjacielu ale nas poniosło, co możemy zrobić w przyszłości, aby to się nie powtórzyło. Choć napiszmy scenariusz i zmieńmy zakończenie.
Jak możemy żyć czując że żyjemy ? Jak możemy inaczej radzić sobie z naszymi traumami ?
Jak widzisz niektórzy z nas szukają czegoś w sobie, nie na zewnątrz. Niektórzy po obu stronach. Eksperymentują do momentu, aż na przykład, odkryją że ich brak zaufania do partnera, związany jest z ich projekcjami, złymi doświadczeniami i przekonaniami z przeszłości i projekcjami partnera, złymi doświadczeniami i przekonaniami partnera. Albo ich niezwykłe zdolności, powodują ich trudności w życiu. Im więcej zrzucą z siebie ciężaru, wydobędą na światło, tym łatwiejsze staną się ich relacje i życie. Więcej rzeczy zacznie im sprawiać radość.
A teraz zastanów się jak połączyć czułość i zabawę, wciągnąć do zabawy innych. Do niczego nie zmuszając. Szanując odmowe i różnorodność.
To zajmuje trochę czasu, zwłaszcza jak się człowiek zasiedzi przed komputerem, czy skupi tylko na obowiązkach i zarabianiu, albo wojnach i polityce. Albo piciu …
I wiesz, też chciałbym wszystko szybko, czekanie na efekty i to że nie wiem co z tego czasem wyjdzie jest dla mnie mega trudne i mnie frustruje.
Podchodzenie do innych, zagadywanie, bawienie, budowanie relacji uważam za sport ekstremalny w 21 wieku. Podobnie podróże do wnętrza, gdzie pradziadek czasem coś pokrzykuje. U niektórych gadają głosy duchów.
Jednak … no właśnie jednak moje doświadczenie z traumą, chorobami i śmiercią, wskazuje, że to jest łatwe, pomimo, że nie jest proste, ponieważ nasz mózg i mózg innych, nieprzewidywalnie zachowuje się.
Czasem lubi rutynę i zmęczony nadmiernie usztywnia się, reaguje agresywnie nawet na przelatującą muchę, łącząc coś chaotycznie i twierdząc, że to prawda. Krzyczy : odwal się ode mnie.
Czasem jak nadmiernie skupia się na szczegółach, tym co jest nie tak, na przeszłości, na uzdrawianiu słabości, na naprawie.
Czasem na mocnych stronach, zabawie, życiu marzeniach, podróżowaniu w nieznane, spaniu, dotyku i połączeniu z drugim człowiekiem.
I to czasem jest ważne, pokazujące nam, że wybór istnieje.
Człowiek dziwny organizm, który czasem jak jest już zupełnie przerypane, prawie tonie umie zakrzyknąć : Eureka, wyjść z jungli, po katastrofie lotniczej (o tym przeczytasz w kolejnych rozdziałach), albo użyć 500 euro w zaskakujący sposób.
Einstein powiedział, że wyobraźnia nas może doprowadzić wszędzie, logika ma ograniczenia, a jak wszyscy wiemy podróże do wnętrza i w świat, realny i nierealny, coś w nas otwierają i łączą coś co wydaje się nie do połączenia. Wnętrze z zewnętrzem.
Tak powstaje pasja, bez ukrzyżowania. Spełnia się proroctwo ze Starego Testamentu, Księgi Izajasza: „Cielę i lew i owca pospołu mieszkać będą, a dziecię małe pędzić je będzie. Cielę i niedźwiedź będą się paść, społem lęgać będą dzieci ich, a lew jako wół plewy będzie jadał”.
Zauważ nikt tutaj siebie nie zjada, nie krzyżuje, można powiedzieć, że jest początek 3 część książki pt. Biblia. Wydaje się naiwne, tylko czy napewno ?
A co z obowiązkami, pracą, trudnymi rozmowami, chorobami itd ? – do tego też dojdziemy i jak to połączyć, czyli opanować. Żyć pomimo traumy i choroby, prowadząc dialog życia ze śmiercią każdego dnia.
Może myślisz co ona …. tutaj opowiada.
A czy jesteś pewien, że wiesz to czego nie wiesz ? A co jeśli to co myślisz, że jest najgroźniejsze, pozwoli ci wykreować ciut szalony styl życia, który …. transformuje to co wydaje się nie do zmiany i opóźni rozwój choroby.
Zanim skrytykujesz śnienie, zabawę i eksperyment, zauważ, że kiedy nasz mózg do czegoś przyzwyczai się i uzna za wybitne, oraz prawdziwe, trudno go przekonać.
Wtedy nawet mała zmiana stylu życia, może spowodować hiperkrytykę, wycofanie, ucieczkę w uzależnienia, pracę, izolacje – milczenie, czy poddanie się i marazm.
Gapienie się na Netflix, kupowanie tony ciuchów, jedzenia, czytania tego co znane, zamiast zaglądania w to co nieoczywiste i lekko szalone.
A teraz dodaj do tego konflikty wewnętrzne. Konflikt pomiędzy ciałem i mózgiem, realnym i nierealnym, różnymi głosami i częściami osobowości, które każdy z nas posiada.
Czy widzisz energię, która nie ma ujścia, a zarazem siłę która usiłuje tą mieszankę wybuchową powstrzymać, która pożera ogromne ilości energii z naszego ciała.
Co stanie się jeśli nie wykorzystamy tej energii do zabawy i pisania różnych scenariuszy ? 3 wojna światowa ? Autodestrukcja ? Realna i nierealna w tym samym czasie.
Kiedy dochodzi do ogromnego napięcia, gigantycznego konfliktu wewnętrznego i zewnętrznego, nasz mózg inaczej postrzega przestrzeń, czas i świat. To wtedy często ślepniemy, popadamy w ekstremizm, moralizatorstwo, pomimo że mamy dużo wydaje nam się, że mamy za mało.
Emstremizm nie rodzi się w ciągu tygodnia. To często wieki cierpienia.
Kiedy cierpimy przez pokolenia, trudno nam zauważyć, co się z nami dzieje, kiedy zanika autorefleksja, empatia wzrasta przemoc.
Nie widzimy, że kiedyś, istnieli malajscy Semangowie, w których języku nie było nawet słowa „zabić”. Nawet nas to nie interesuje, bo tak skupieni jesteśmy na walce i przetrwaniu.
Co się z stało z Semangami ? Przybyli brytyjscy kolonizatorzy poniżyli ich i nauczyli brutalności. Czym jest walka o przetrwanie. Samangowie stali się przerażającymi okrutnymi wojownikami. Kto w tym wypadku na kogo wpłynął, która cywilizacja była bardziej rozwinięta pozostawiam wam do oceny.
Jak to możliwe, że uwierzyliśmy, że brutalność, liczba zabitych wyznacza pozycję społeczną i jest oznaką siły ?
Co przydarzyło się i zmieniło Brytyjczyków, skąd pomysł stworzenia pierwszych obozów koncentracyjnych dla białych kolonialistów w Afryce, zagładzania dzieci ? Jak wyglądała struktura rodziny w Wielkiej Brytanii kiedyś jak wygląda teraz ? A Hitler i pomysł, aby młodzi chłopcy w Hitlerjugen musieli wziąć sobie pieska, wychować go na swojego przyjaciela, a potem zabić. Co ten scenariusz nam mówi o dzieciństwie i życiu Hitlera, co pokazuje, przed czym przestrzega ?
Czy teraz widzisz, czemu tak trudno nam wyluzować się i zaufać ?
Wielu z nas widzi coś i czuje, czego nie umie nazwać słowami.
To coś blokuje możliwość porozumienia. Nie pozwala powiedzieć, przywódcą Palestyny i Izraela ja mam ropę, ty te zajebiste koparki, pobawimy się razem. Chodź pójdziemy na obiad.
Smutne … tak, bardzo smutne i ważne. Tylko kiedy widzimy duży obraz mamy szansę wyboru i możemy inaczej inwestować.
To tylko kiedy znamy historię, możemy spojrzeć w przyszłość, zobaczyć najgorszy możliwy scenariusz i go transformować. .
Zauważyć, że często chcemy mieć to co ma sąsiad, nie widząc tego co mamy.
A co jest dużo cenniejsze niż pałace Hussain’a czy royce Oisho czy najsprawniejsza armia świata i złoto w skarbcach.
Spójrz : W USA narodził się wieki temu pomysł, że agresja to motor postępu.
Czy ten eksperyment wyszedł ? USA w 2023 ma największy dług na świecie ponad 300 bilionów dolarów, przoduje w przemocy i depresji.
Czy przemoc jest niezbędna do przetrwania ?
Czy rzeczywiście potrzebujemy atakować, kiedy ktoś zaślepiony zobaczy w nas coś czego chce lub nienawidzi w sobie.
Albo wyprzedzać atak. Odpowiadać atakiem na atak.
Czy musimy w sposób agresywny wytykać błędy, dominować fizycznie, intelektualnie, ekonomicznie czy kolonializować ?
Czy jeśli u kogoś pojawi się nagły talent, okazja do zrobienia interesu, korzystnego dla otoczenia, to lepiej bombardować, czy wykreować porozumienie ?
Czy agresywny lub pasywno agresywny leadership sprawdza się długofalowo, kreuje współpracę i rozkwit planety ?
Co stanie się jeśli cofniemy się do tyłu, uzbroimy po zęby, ugryziemy, skrytykujemy, poniżymy ?
Co jeśli pozwolimy sobie na chwilkę szaleństwa, czułości, przejdziemy przez żałobę, nie tylko indywidualną, a zbiorową, zatańczymy z innymi i zbudujemy rurociąg do nieba, w taki sposób, aby też natura dobrze przy tym się bawiła i nie ucierpiała ?
I jak ? Już uruchomił się agresywny przodek, który szepcze ci do ucha : raz dwa trzy do jaskini wracaj, nie podskakuj zbyt wysoko, bo dostaniesz po łapkach ?
I tu pojawia się kolejna pułapka, w którą każdy z nas może wpaść.
Kiedy uciekamy od siebie, dialogu z krytycznym głosem wewnętrznym, nie zauważamy napięcia ciała, możemy odlecieć w krainę fantazji bez podjęcia działania.
To wtedy przestajemy dzielić się tym co trochę zwariowane, jednak obecne w każdym z nas.
Spięci rozmawiamy tylko o długotrwałych konsekwencjach marazmu, wojen, kryzysów i otępienia, co nic się nie zmienia. Fantazjujemy o pokoju, a potem wracamy do jaskini, nieświadomi upływu czasu i tego co nas ogranicza.
To jak ze sloganem palenie zabija, który nie działa na palacza, bo palacz kiedy pali, tak samo kiedy wojuje relaksuje i ożywia się, łączy w grupy, podgrupy i separuje od reszty.
Poza tym czy napewno to palenie i wojowanie zabija ? A może bardziej zabija nas jak i kiedy palimy i wojujemy. Co palimy i czym wojujemy.
Spójrz na ludzkość kiedy pełna napięcia, przyspiesza, na oślep wyrzucając energię, na zewnątrz lub waląc w siebie. Po chwili pojawia chronicznie zmęczona zamiast wyspać się, nerwowo paleni po kątach i kombinuje. Poszukując ciągle zewnętrznego wroga lub wewnętrznego zaburzenia i choroby. Kiedy znajdujemy, kreujemy plany i strategie.
A teraz spójrz, co dzieje się kiedy skupiamy się nadmiernie na tym co znane, np. szybkiej ocenie i biciu po łapkach, nazywaniu małych przyjemności śmiertelnym grzechem ?
Czy jeśli odmawiamy eksperymentowania w sypialni możemy odkryć, że lubimy kogoś trzepnąć po tyłku w czasie seksu ? Albo jeśli nie spróbujemy poskakać, że lubimy poboksować się na ringu ?
Co wtedy dzieje się z naszym nadmiarem energii ?
A co kiedy każdego kto odpoczywa i regeneruje się nazywamy leniem ?
Czy kiedy palimy w ukryciu papieroska, wrzeszczymy na dzieci, aby nie paliły i nauczamy że papierosek jest zatrutą strzałą, ma to sens ?
Papierosek jest tu tylko symbolem czegoś większego.
A teraz popatrz, co dzieje się kiedy nie dajemy sobie przestrzeni na błąd, na eksperyment czy zabawę. Bo to zakazane. Zbyt szalone. Bo zbyt ryzykowne i może być ukarane. Popatrz na rodziny, firmy i struktury społeczne, polityczne, w których każdy robi minimum i kombinuje jak zbudować image świętego męczennika. Popatrz na miejsca gdzie podwójne standarty królują. Ja mogę, ty nie.
Spójrz na szczęki, pośladki i milczenie. Na tych którzy z zawiścią patrząc na tych którzy robią coś na wspak.
Powtarzają to co znane, zapisane w świętych księgach, moralne, a zarazem niemoralne.
Porządkują coś według określonych reguł, twierdząc że to prawo i sprawiedliwość, prawda niezmienna.
Nie wierzą, że z zabawy z pleśnią może powstać penicylina, a z subkultury, innowacyjne szaleństwo, które wzbogaci nasz świat.
Jak taka grupa się bawi ? Co sprawia jej przyjemność ? Jak bawiła się w dzieciństwie ?
Czy w czasie zabawy czołgami czy lalkami, normą było bicie słabszych po mordach, krzyczenie to moja piaskownica, lalka spadaj. Grożenie, wydawanie rozkazów, obgadywanie za plecami, kłamanie i obwinianie innych o swoje błędy, nakręcanie nienawiści do kogoś, poniżanie i dzielenie na my dobrzy, oni źli ? Jakie role odgrywały dzieci ? Co stałoby się gdyby dziewczynki przebrały się i grały chłopców ? Itd
A teraz spójrz niby to wszystko jest o dzieciach, a jednak kiedy te dzieci dorosną zmienią piaskownice, na politykę, często kreują wojny i krzyczą moje koparki, mój gaz, moja ziemia święta, moja prezydentura, mój kraj, moja żona, mój pies, mój wszechświat, moja sztuczna inteligencja, to terytorium należy do mojej grupy oddawaj gadzie zły.
Dla tych którzy utknęli na tym etapie rozwoju, w binarnej rzeczywistości, podbijanie, nowych tereny, kolejnych serc i piaskownic, pozornie ich wzbogaca, kłamstwa, pomagają im uniknąć poniżenia, kary i śmierci, jednak ….
Nieświadomie prowadzą w kierunku zagłady, tego co stare, znane i skostniałe.
Skrajnych podziałów i jednego scenariusza przypominającego średniowiecze. Średniowiecza w którym na stosach palono wolnomyślicieli, osoby nie zgadzające się, wyróżniające się i niebinarne.
Czy to napewno progres ?
Czy to napewno rewolucja ?
A teraz spójrz na czwartą technologiczną rewolucje i opiaty, antydepresanty, antybiotyki ?
Czy technologia i leki, są w stanie pomóc nam zwolnić, odpocząć, wyspać się, znaleźć słodki punkt, który wykreuje pauzę, drogę pomiędzy porządkiem i bałaganem, wojną i pokojem, indywidualizmem i konformizmem ?
Czy długofalowo rozwiążą nasze problemy ze snem ? Czy nas podbiją i zabiją ?
Czy stworzą światełko w tunelu, czy bunkier z którego nie będzie wyjścia ?
Czy dzięki nim powstanie, Hitler który będzie szukał kozła ofiarnego, znieczulał się i napędzał lekami i technologią, marzył o stworzeniu super człowieka, perfekcyjnego robota, który nigdy mu się nie sprzeciwia. Czy tym razem także ktoś będzie próbował zgładzić innych, aby uciec od własnego cierpienia, a potem strzeli sobie w głowę ?
A może stworzymy kogoś takiego jak Leonarda da Vinci, który pragnął zmniejszyć ludzkie cierpienie, był specjalistą w budowaniu relacji i kreacji, rozwijaniu tego co harmonijne, oryginalne, żywe i organiczne.
Nie wiem. Te pytania i domysły pozostawiam Wam.
A teraz popatrz tylko na pewien schemat ojciec Hitlera jedynaka był pełen agresji, poniżał go, katował, jego nauczyciel rysunku z niego się wyśmiewał, ukochana matka zmarła, żydowski lekarz jej nie uratował, pierwsza wojna światowa go straumatyzowała, napisał książkę o cierpieniu Main Kampf …
Leonardo był neurozróżnicowane, najprawdopodobniej niebinarny. Jego ojciec i matka nie wzięli ślubu. Ze sobą mieli to jedno dziecko. Z innymi partnerami w sumie 17. Da Vinci nie miał formalnej edukacji. Umiał czytać, pisać i znał matematykę. Jednak ponieważ ojciec wierzył w jego talent wysłał go na nauki do rzeźbiarza i malarza Andrea del Verrocchio z Florencji.
Uważał że wiele nie wie, ciągle zadawał pytania innym, w tym czasie ucząc się anatomii, fizyki, architektury, mechaniki, studiując naturę kreował projekty np. helikopterów, łodzi podwodnych, których konstrukcja była możliwa dopiero po setkach lat. Wierzył, że najważniejszym jest wiedzieć jak patrzeć, łącząc naukę ze sztuką. Miał ogromne trudności z skoncentrowaniem się na jednym projekcie dlatego wielu ich nie kończył. Nie umiał negocjować wynagrodzenia. Mógł obserwować coś godzinami i studiować, a potem opóźniać tygodniami czy miesiącami zaczęcie. Jego ciekawość napędzała jego kreatywność i przeszkadzała w zakończeniu tego co robił. Często nie mógł spać i mając świadomość swoich ograniczeń próbował coś z tym zrobić, jednak wiele rzeczy kończyli za niego inni. Doprowadził nawet do furii papieża, który krzyczał : ten człowiek myśli o końcu pracy, zanim zacznie. Nie wytrzymam tego. Był postrzegany jako imprezowicz, a jego pomysły jako szalone.
Naukowcy twierdzą, że miał ADHD, albo traumę. Czyli jego mózg był inaczej połączony niż większości. To co było w nim niezwykle to rezyliencja i łagodność dla siebie, a także innych. Jego trudności nie powstrzymały go od nauki i tworzenia. Nieprzyjazne czasem otoczenie, nie zabiło w nim człowieka.
Jak widzisz nikt z nas nie jest perfekcyjny, wielu rzeczy nie wiemy, a jeśli uznamy, że wiemy i chcemy być supermanem, kończymy zazwyczaj źle.
Każdy z nas ma prawo do słabości, trudności, gorszego dnia, potrzeby ciszy, pogadania, wyryczenia, wyzłoszczenia się.
Kiedy rozumiemy, że nie musimy i nie możemy być cały czas jak ci ze świątecznej reklamy to nas zbliża, uwrażliwia, powoduje że czujemy się bezpiecznie i możemy eksperymentować. Bawić się różnymi klockami. Nie tylko interesować tym co „praktyczne” matematyką, ekonomią, technologią i logiką, wyliczaniem procentowym co i kto. Ale także, otworzyć się na to co nieznane, nieracjonalne, kreatywne, przyjemne, emocjonalne, artystyczne, sensualne i zmienne. Eksperymentalne. Niewiadome i dalekie od : Oko za oko, ząb za ząb”.
A teraz spójrz na swoje życie, co dzieje się kiedy przesuwasz się w przewidywalnym scenariuszu od A do B, krytykując czy zabijając „wroga” którego nawet nie znasz ?
Kiedy drażni cię nawet przelatująca mucha czy bawiący się ludzie ? Kiedy dzielisz zamiast łączyć ?
Co dzieje się kiedy niszczysz w innych to samo co zniszczono w tobie ? Co niszczysz w sobie i czego nie chcesz zobaczyć ?
Jak to możliwe, że Leonardo widział helikoptery, a 14 latek wynalazł mydło na nowotwora skóry i kosztuje ono 50 centów ?
Spójrz na to zjawisko, nie jak na dwie opcje. Nie rozdzielaj zabawy i pracy. Zobacz suwak i skalę, klocki, które możesz łączyć w różny sposób, w zależności od zapotrzebowania.
Spójrz na mózg i pierwszy poziom gry : empatia, agresja, głód, chęć na seks, drugi : emocje, oduczucia, logika, matematyka trzeci : mądrość : czyli autorefleksja, spojrzenie na duży obraz i wybór, kreatywność i zabawa, widzenie w problemie zagadki i wyzwania.
Nie oceniaj poziomów i nie nazywaj. Poprostu je połącz i poruszaj się pomiędzy nimi zygzakiem, bawiąc się, wyczuwając zapachy, smaki, co jest przyjemne co nie.
Stwórz jeśli to możliwe obraz, pełen kolorów i nierealnych kształtów. Potem go obróć do góry nogami. Co widzisz na końcu ? Dziwne, tak dziwne i fascynujące.
Jak wiele istnieje wariantów tych połączeń ? Jak wiele jesteś w stanie stworzyć ?
A teraz spójrz, jak często blokuje nas wiedza i błędy poznawcze, które wszyscy popełniamy w czasie naszej podróży. Jak akce
Jak to wszystko transformować dowiesz się w tej książce. Dowiesz się także, jak akceptacja małej i dużej śmierci, traumy, agresji i przemocy, może stworzyć np. empatyczną ekonomię, innowacyjny business, niezwykle filmy, dojrzałą demokracje czy etyczny, a zarazem zabawny wirtualny świat i wyspę pełną genialnej zabawy.
Łagodne, a zarazem mocne, stabilne i kreatywne energetyczne przyjaźnie.
Projekty które nas oczarowują, wyluzowują, a zarazem motywują do działania. W których potrzeby i traumy różnych stron brane są pod uwagę.
A teraz wyobraź sobie w tym dziwnym świecie pełnym wojen i przemocy, małe miasteczka zaprojektowane przez dzieci różnych narodowości. Wyobraź sobie bezpieczne miejsca, w których zupełnie inaczej się bawimy, komunikujemy i żyjemy.
W których nie ma przemocy fizycznej i werbalnej.
Jest aktywność fizyczna, dwie drużyny np. piłki nożnej, które pomimo, że sięgają do źródła agresji, także bawią się, współpracują i gratulują po meczu doceniając obustronny wysiłek. Zamiast wojny, kreują spektakl. Podobnie kibice.
„Przyjemność”, uczucie ulgi po poniżeniu innych, jest zastąpione czymś żywym, kreatywnym, bezpiecznym, a zarazem troszkę szalonym i ryzykownym.
Zobacz rodziców i opiekunów dużo bawiących się z dziećmi. Tańczących na ulicach.
Rozmawiających o tym jak zmniejszyć ilość cierpienia i wojen, jak zwiększyć ilość miejsc przyjaznych życiu i konsekwencjach naszych wyborów. Inwestujących w to co długofalowo ważne. Zadający sobie pytanie : Co stałoby się gdybyśmy ciągle coś odkrywali jak dzieci, zamiast kłócenie się kto ma racje i co jest prawdą, eksplorowali różne drogi i perspektywy ? Szukali tego czego nie wiemy. Oduczali się tego co wiemy, aby znaleźć nowe rozwiązania.
Szaleństwo ? Szaleństwem jest to jak dotychczas wiele z nas żyło. Szaleństwem są wojny i to że przemysł zbrojeniowy jest tak opłacalny, a edukacyjny nie. Szaleństwem jest, że rządy ponieważ wybierane są na kilka lat nie inwestują w długofalowe projekty. Szaleństwem jest 300 metrów dziennie i milczenie. Wzrost przemocy. To że przeciętny dzieciak jest tak przytłoczony, że nie jest w stanie utrzymać kontaktu wzrokowego przez dłużej niż 50 sekund, a do nawiązania kontaktu potrzebuje minimum 70. Szaleństwem jest że skłonność do agresji i trauma pomimo że jest dziedziczona, a każde następne pokolenie ma szansę być jeszcze agresywniejsze i bardziej straumatyzowane jest ukrywana. Szaleństwem jest przekonanie, że jedyną drogą, jest stworzenie gatunku czy grupy która jest silna na tyle, aby zdominowała inną w walce o przetrwanie.
Żaden nawet największy komputer kwantowy czy sztuczna inteligencja tego nie zmieni. Nie zmieni połączeń w naszym mózgu, stylu życia i nie zbuduje relacji człowieka z człowiekiem, a także naturą i technologią, która bazuje na partnerstwie i współpracy. To może zrobić tylko czujący człowiek, który czuje że życie i relacje z innymi są przyjemne.
Oczywiście niektórzy łudzą się, że sztuczna inteligencja rozwiąże wszystkie nasze problemy. Tylko ona nie podejmie za nas trafnych decyzji. Nie wykreuje bliskości, nie spowoduje wzrostu, nie zmieni naszych reakcji i relacji.
Brak jej empatii i wyczucia. Wyczucia gdzie dodać, gdzie ująć. Gdzie dosłodzić, gdzie posolić. Gdzie zwolnić i dodać kropkę. Gdzie zainwestować intuicyjnie i etycznie. W kogo zainwestować, choć to nielogiczne. Nawet najlepszy robot nie nauczy nikogo naturalnej zabawy i empatii. Nie zapłacze z innymi. To może zrobić tylko człowiek z drugim człowiekiem. Kto twierdzi inaczej, jest straumatyzowany i zamrożony jak Kaj w Pałacu Królowej Śniegu.
A teraz zastanów się jak wiele razy byłeś świadkiem, kiedy bardzo inteligentna wykształcona na najlepszych uniwersytetach osoba nie była w stanie rozwiązać problemu, który rozwiązał jakiś „idiota”, ktoś młodszy, albo mniej inteligentny, mniej wykształcony ?
A co jeśli to twój intelekt, niezwykłe wykształcenie, jest czasem blokadą, a przekonanie, że masz rację zaślepia cię ?
Co jeśli uzasadniasz coś, zapominając o praktycznych aspektach, emocjach ludzkich, błędach, cierpieniu i śmierci ?
Czy to że uznajesz, że któraś opinia czy teoria jest faktem powoduje, że ona nim jest ? Czy jesteś tego pewien ? Czy ważniejsze jest dla ciebie to że masz racje, czy rozwiązanie problemu, przyjrzenie się sytuacji, stworzenie okazji do porozumienia ? Jak widzą cię inni ? Jako osobę otwartą, ciekawą czy zamkniętą, cyniczną, złośliwą i pełną agresji ?
Popatrz : Wygrać i coś udowodnić nie jest trudnym zadaniem. Na przykład Hitler chciał udowodnić, że ratuje świat i że ci którzy nie zgadzają się z nim powinni być zgładzeni. Początkowo widziano w nim inowatora, który jest w stanie coś zmienić. Niestety w pewnym momencie zamiast zająć się swoim cierpieniem, wypocząć, robił on wszystko, aby ukryć swoje błędy, trudności, udowodnić, że ma racje i cały świat jest winny jego cierpieniu. Kiedy już nie wytrzymywał uciekał w świat muzyki Wagnera i narkotyki. Na końcu wolał popełnić samobójstwo, niż przyznać się do błędu.
Według badań izolacja może nam pomóc w stabilizacji. Na zagubionych wyspach, w ciszy, w jaskiniach i naturze możemy się zregenerować, jednak jeśli zbyt długo oddzielimy się od innych, skupimy tylko na sobie może to wywołać odwrotny efekt domina. W samotności jest łatwo stworzyć legendę na swój temat.
To błąd wielu z nas, tworzymy wyspę, na której otaczamy się podobnymi do nas i przestajemy słuchać tych którzy mają inne opinie.
Wtedy jeśli użyjemy naszej inteligencji czy władzy, aby poniżyć innych, zamiast zachęcać ich, inspirować i motywować. Kiedy nakręcimy nienawiść, polaryzując dzieląc na inteligentnych i głupich, dystansujemy, zamiast zbliżać, angażować się i dzielić tym co mamy.
A teraz spójrz na otoczenie. Czy to ważne co myślisz o sobie, czy ważniejsze jest jak widzą cię twoi przyjaciele, klienci, współpracownicy, rodzina, partner, partnerka, dziecko ? Kiedy poprosiłeś ich o feedback ? Nie krytykę, a feedback czyli co według nich jest twoją mocną, co słabą stroną, czego nie rozumieją itd Jeśli jesteś zbyt zajęty, aby zainwestować w relacje z sobą i innymi, zbyt zajęty aby posłuchać siebie lub innych, czegoś się nauczyć to zastanów się nad tym kilka razy.
Popatrz na Leonardo da Vinci, który uczył się od innych, ciągle czegoś nowego, mając świadomość, że nie zawsze ma racje. On wiedział, że każdy może dodać coś cennego do jego świata, jego wyspy. Pomóc mu głębiej poczuć i coś zobaczyć.
Zauważ, że obu procesach indywidualnego samopoznania i poznania świata zewnętrznego zadawanie pytań, eksplorowanie innych perspektyw, zaczynanie czegoś, dzielenie się i delegowanie, prowadzi nas w kierunku wiary w ludzkość i humanitaryzmu.
A teraz wyobraź sobie gdyby to połączyć. Głęboki relaks izolacje, autorefleksje, słuchanie siebie, innych i potem gwar miasta.
Stworzyć miasteczko na wyspie, które będzie jak wielki plac zabaw i szkoła eksperymentalna. Na kilku wyspach. W realu i wirtualu, VR.
Ożywić stare opuszczone miasteczka głosami dzieci z różnych części świata. Pozwolić dzieciom i obywatelom stworzyć traktaty pokojowe, których leaderzy i politycy stworzyć nie umieją. Bawić się, rozmawiając i słuchając z uważnością, spać głęboko i mieć sny pełne marzeń nie koszmarów, tolerancji dla innych kultur. Zadawać odpowiednie pytania.
Widzieć w intelekcie dar, jednak tylko cenny, kiedy dobrze użyty, aby pomóc innym wzrosnąć i zmniejszyć cierpienie wokół.
Zobacz w jednym miejscu dzieci i obywateli Izraela i Palestyny, Ukrainy i Rosji, różnych narodów, które zamiast podnosić kamień i rzucać nim w siebie, patrzą sobie w oczy i malują kamienie, z których budują kręgi w których debatę, walkę zastępuje dialog, wzbogacony różnicami opinii, perspektyw, pomysłów.
Powstają kamienne domy są w zimie ciepłe, latem chłodne. To tylko przykład, dokąd może poprowadzić nas zabawa, rozmowa z innymi i rozwój wyobraźni.
Trzecie prawo termodynamiki : jeśli człowiek gdzieś dobrze się bawi, czuje bezpiecznie i robi coś zbędnego wytwarza energię i nie tylko płaci podatek naturze który opóźnia entropię czyli rozpad świata, ale łączy coś pozornie nie do połączenia, z czego ludzie w przyszłości mogą w odpowiednim momencie skorzystać i nadać temu inne znaczenia.
Czy abstrakcyjne wizje, które łączą to co niemożliwe teraz, z możliwym, w przyszłości, kiedy będą znane inne rozwiązania, budowane inaczej miasta, tworzone inne rządy i granice, coś z tego co robimy teraz się przyda ?
Popatrz : mój dziadek mnie czegoś ważnego nauczył przez zabawę, natomiast moja babcia która wyczuwała śmierć, pokazała mi jak wierzyć w to co nieracjonalne, wizje i marzenia.
Kiedy pierwszy raz powiedziała w środku nocy, zmarł wujek, poprowadziła mnie w inną stronę. Miałam 5 lat i wszystko związane ze śmiercią bardzo mnie interesowało. Wampiry, strzygi, morderstwa, egipskie sarkofagi… ale także wojny i obozy koncentracyjne.
Wujek zmarł w szpitalu dokładnie o tej godzinie, kiedy babcia obudziła nas i mi o tym powiedziała. Babcia nie tylko wyczuwała śmierć ludzi. Wyczuwała także świst bomb w czasie wojny, zmiany gęstości powietrza i kilka razy odmówiła wejścia do schronu, który chwilę później został zbombardowany i zagazowany. Ona to czuła i słyszała. Wiem, że takich osób było więcej, czytałam o tym w ich wojennych pamiętnikach.
To babcia nauczyła mnie jak słuchać innych, czuć i komunikować się inaczej. Obserwować sny swoje i innych. Zanim wybuchły wojny na Ukrainie i Bliskim Wschodzie, ta umiejętność pomogła mi wskazać gdzie coś zmienia się w gęstości powietrza. To było nielogiczne. Był przy tym mój przyjaciel. Podobne przeczucia i obrazy pojawiły się na 2 lata przed wybuchem pandemii. Prawie przez nie zwariowałam.
Zdolności u babci pojawiły się po urazie mózgu. U mnie także. Babcia chciała kilka razy popełnić samobójstwo, ponieważ było jej tak trudno to opanować. Za dużo widziała i słyszała. Czuła się często niezrozumiana. Starała się być racjonalna. Czasem obrazy z obozu i wojny wracały. Krwawe ulice. Rozszarpane ciała. Prosiła mnie, abym nikomu o tym co mi pokazuje i mówi, a zarazem uczy nie wspominała, bo uznają mnie jak ją za szaloną.
Ja wtedy byłam małą dziewczynką, która prawie nic nie mówiła, więc słuchałam i obserwowałam. Uczyłam się. Milczałam. Czasem płakałam. To mnie nie przytłoczyło to pokazało mi jak bardzo dziwny jest ten świat i jak ważne jest zmniejszenie przemocy i ludzkiego cierpienia.
Pamiętam jak w pewnym momencie przeczytałam że Einstein, także przez wiele lat milczał i wyczuwał wiele rzeczy. Pomimo, że nie byłam Einsteinem, poczułam, że nie jestem sama.
On także inaczej widział świat, a jego ciało przy niektórych osobach i w niektórych miejscach komunikowało się lepiej, albo gorzej. Zmieniało się. Głupiało, mądrzało, gubiło się i odnajdywało. Integrowało coś harmonijnie lub poruszało się chaotycznie. Płynnie lub nie.
Kiedyś tego typu zjawiska były uznawane za czary i klątwy.
Teraz wiemy, że to norma.
Tak na siebie działamy w parach i grupach.
Tym tematem, wpływem otoczenia zajmuje się obecnie epigenetyka i traumatologia zwłaszcza generacyjna.
Zmiany biopsychosocjalne, zmiany gęstości powietrza i jego drgania, zna każdy kto przeżył wojnę czy przemoc, kto wszedł w ciemność i zobaczył choć raz świat z lotu ptaka.
Kiedyś osoby takie jak Einstein czy ja, nazywano idiotami, szaleńcami, mutantami, potem autystykami. Osoby które inaczej widziały świat palono na stosach i oskarżano o czary.
Teraz coraz więcej naukowców widzi, że każdego z nas mózg jest inny, a neurozróżnicowanie to często symptom czegoś większego.
Wizje i wyczucie wyprzedzające zdarzenia są częstsze niż myślimy. Armia amerykańska kiedy zaobserwowała to, że niektóre osoby tańczą pomiędzy kulami, coś wyczuwają, widzą inaczej, przeznaczyła na badanie tego zjawiska ogromne kwoty.
Czy to rewolucja czy ewolucja ? Czy może norma, która została przegapiona w procesie próby ujednolicania i kontroli człowieka.
A teraz wyobraź sobie, że tylko dlatego, że Einstein zadawał wiele pytań, nie lubił sportu i twierdził, że pewne tezy są bzdurne, w szkole wielokrotnie nazwano go idiotą i kilka razy chciano go z niej usunąć. Tesla, dzięki któremu istnieje większość technologii 21 wieku, ze szkoły jako idiota wyleciał. Na szczęście jego matka wmówiła mu, że jego wizje, są dla nauczycieli za trudne do zrozumienia i przekonała go, aby swoje eksperymenty kontynuował.
Ile tego tupu idiotów wyleciało ze szkół i odrzuciły uniwersytety ? Ilu nie wsparli rodzice czy nauczyciele, wyśmiali rówieśnicy ? Ilu w miastach, w których było za głośno, za tłoczno, zbyt kostycznie i przemocowo, zagubili siebie ?
Ilu ludzi, w skutek nieustannej oceny i krytyki, straciło swoje talenty, umiejętność wyczucia, komunikowania się i niezależnego myślenia. Motywacje do działania. Ilu obawia się mówić o tym co nieracjonalne inne ? Ilu widzi dni tygodnia w kolorach i w czym może nam to pomóc ?
Ilu stało się kopią, kopii, katem lub ofiarą wchłoniętą przez system. Prześladowcą lub prześladowanym. Grzeczną dziewczynką. Grzecznym chłopczykiem, albo przestępcom.
To wszystko to opis tortur.
Tak zwane morderstwo w białych rękawiczkach.
Technika inna niż ta używana przez NATO, Iran, Izrael, USA, Wenezuelę i wiele innych, jednak podobna.
Przykład : Więźniowie pozbawiani są koloru i dźwięku. Wszystko jest białe, ściany, podłoga, ubrania i jedzenie. Oświetlenie jest tak zaprojektowane, że brak nawet cienia. Nie ma okien. Wszystko jest wyciszone, a więzień nie ma nic do robienia. Wszystkie jest narzucone, a osoby mające kontakt z więźniem ubrane są na biało ich buty wyciszone. Jest dość zimno. Trwa to miesiącami, czasem latami. Niewidoczna przemoc.
Inna opcja to ciemność. Brak wyjścia. Adaptacja do systemu kontroli, aby przetrwać. Trening na niewolnika. Skupienie tylko na produktywności i służeniu. Dostosowaniu do normy, jednego wzorca.
Czy kiedyś zastanawiałeś się, co stanie się z takim człowiekiem kiedy odizoluje się go od tego typu świata. Da mu się przestrzeń na zbudowanie własnego świata i tożsamości. Pozwoli mu się zamilknąć kiedy chce zamilknąć. Otworzy drzwi kiedy chce wejść w ciemność i odkryć śmierć, zapłakać, odkrywając źródło miłości, kreatywności i radości . Rozwinąć się w kokonie jak motyl.
Motyle królewskie, są w stanie przelecieć prawie 3 000 km z Kanady do Meksyku gdzie spędzają zimę. W czasie podróży rozwijają w sobie niezwykłe talenty, zdolności komunikacje i intuicje.
Aby, przelecieć trasę motyle potrzebują kilka generacji. Czyli, motyl który startuje, nie dolatuje do celu, jednak przekazuje coś dzieciom, a dzieci wnukom, które w czasie zabawy i lotu coś odkrywają. Motyle komunikują się za pomocą skrzydeł. Istnieje teoria że zmiana w ruchu jednego motyla, powoduje zmianę w całym wszechświecie. Czy to prawda ? Nie wiem. Wiem, że coraz rzadziej dolatujemy i odlatujemy, że coraz więcej nas blokuje wizja śmierci, zagłady i zniszczenia ?
Posłuchaj :
Fuzja się rozpoczęła – a fuzja jest naszym najlepszym scenariuszem. Każda wersja bez połączenia człowieka z technologią będzie miała konflikt: zniewolimy A.I. albo A.I nas zniewoli. Najlepsza wersja połączenia polega na tym, że przesyłamy nasze mózgi do chmury. Bardzo by mi się to podobało.Musimy podnieść poziom ludzi, ponieważ nasi potomkowie albo podbiją galaktykę, albo na zawsze zniszczą świadomość we wszechświecie. Co za czas, żeby żyć!” – to nie fragment si – fi… to powiedział wyedukowany na najlepszych uniwersytetach Sam Altman. Właściciel Open AI.
Kiedy ostatni raz bawiłeś się na zewnątrz ? – zapytałam.
„Nie mam czasu na zabawę, muszę się więcej nauczyć i przyspieszyć” – odpowiedział przygnębionym tonem 14 latek. Brak pracy w przyszłości, sztuczna inteligencja, 30 milionów ludzi wkrótce straci środki do życia. Chcę pomóc moim rodzicom. Im jeszcze trudniej jest tego wszystkiego się nauczyć. Jest ciężko…” Jego głos stał się cichy, łzy napłynęły mu do oczu. – No bo co innego, poddać się i robić tylko minimum, aby zarobić kasę, a co z przyszłością ? „
“Jak się teraz czujesz?” – zapytałam, wyczuwając bezsilność w jego słowach.
„ Nie chcę już żyć… chcę umrzeć. To nie jest życie; to cholerny koszmar. Nieważne, co zrobię, nigdy nie będzie wystarczająco dobrze. Czy wszyscy po prostu umrzemy i staniemy się robotami ? „
– nie wiem, wiem, że każdego z nas w pewnym momencie spotyka śmierć i nie ma w tym nic złego. Spójrz na motyla, żyje jeden dzień, a jednak coś nam daje i pozostawia. Psy, szesnaście lat. U ludzi to bywa różnie… to bardzo trudne do zaakceptowania.
– Czy to znaczy, że jeśli zwolnimy i zobaczymy, że jesteśmy jak motyle, przytulimy się delikatnie i zbudujemy stado, wszystko może jeszcze się zmienić?” – przerwał, patrząc mi prosto w oczy i szukając iskierki nadziei. „Tęsknię za czasami, kiedy byliśmy naprawdę ludźmi; teraz jesteśmy bardziej jak maszyny . Biegniemy ciągle do przodu, zużywamy szybko zapasy energii, niszczymy naturę, potem przed czymś się bronimy i dochodzimy do punktu w którym zamiast lecieć jak motyl, lub umrzeć i odpocząć, zabijamy motyla w sobie. Ja nie chce żyć wiecznie, mam dość chorowania na depresje, izolowania się, tej pustki, której nie da się wypełnić. Mam wrażenie, że wszystko wokół się zmienia, a js jakby sparaliżowany nie mogę się ruszyć. Jakbym był z rodzicami gdzieś uwięziony. W okopie, albo za ścianą w jakimś domu i oni zaraz przyjdą i nas zabiją.
Wiesz, czuje, że coś jest nie tak, jednak trudno mi to nazwać słowami i opisać. Nie wiem kim są oni.
Potrzebuje wsparcia, kogoś trzeźwego, obecnego, żywego, kto spojrzy na to wszystko i pomoże mi to poukładać i transformować.
Zada odpowiednie pytania ….
– „Czy widzisz mnie i czujesz?” – zapytałam.
– Tak – odpowiedział głosem pełnym tęsknoty.
– Czy chcesz złapać mnie za rękę ?
– Tak, wiesz kiedy jesteś przy mnie to czuję, że ludzie i moje słowa mają jakieś znaczenie. Nie jestem sam; ty żyjesz, twój świat żyje i ja żyję. I to jest piękne. Nie chce już kłamać, kogoś udawać… chce komuś opowiedzieć o tych obrazach.
– Czy pamiętasz, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy i chciałeś podbić galaktykę i być supermanem.
– Tak. Teraz chce zostać tu, na Ziemi z tymi których kocham i posprzątać ten bałagan. Chcę bawić się z przyjaciółmi, grać; to wszystko jest cholernie ważne, ważniejsze niż roboty zwłaszcza te które zabijają.
– „Co możesz zaoferować swoim rodzicom?” – zapytałam .
– Chyba tylko radość. Chcę pokazać moim rodzicom, że też ich kocham; że są rzeczy ważniejsze niż sukces i pieniądze, choć one oczywiście też są ważne. Oni teraz są jak zombie i ja też taki byłem – powiedział z determinacją w głosie. To tak jakby moje dotychczasowe życie składało się tylko z grozy, strachu, terroru i szoku, rozpadu i zniszczenia. Kiedyś wierzyłem, że już nigdy inaczej nie będzie. Wszędzie widziałem śmierć. Śniłem o zbiorowych mogiłach. Ulicach zalanych krwią, szczurach zjadających dzieci.
– O tym warto mówić na głos, to jest ważne, powiedziałam ze łzami w oczach
– Tak to chce opłakać … i zrobić coś, aby zmniejszyć cierpienie na świecie
Dzieci … jak często zapominamy, aby powiedzieć im jak cenimy ich wysiłek jak je kochamy. Dziękujemy, doceniamy. Porozmawiać z nimi o ich doświadczeniu i doświadczeniu ich pradziadków, które one wyczuwają. O tym co nieracjonalne i co powraca w ich snach.
Przypomnieć, że nigdy i zawsze nie istnieje.
Że myśli to myśli, są domysłami naszego umysłu, a przekonania typu :
• to napewno się powtórzy, wszyscy zginiemy
• ona nigdy nie będzie mnie kochać tak jak potrzebuje,
• zmiana powinna nastąpić szybko,
• jestem lepszy od niego i powinieniem dostać nagrodę nie ten idiota, to niesprawiedliwe
• wszystko zależy od genów, przeznaczenia, jest zapisane w gwiazdach,
• wysiłek i zmiana, jest bez sensu,
• nie mogę odseparować się na chwilę od tego co racjonalne, zaglądać tam gdzie zakazane, bo to grzech, za który czeka kara szaleństwo, choroba, piekło lub śmierć w samotności,
• jesteś niewystarczający, niegodny, nie zasługujesz, za mały aby to zrozumieć
• nie możesz wypoczywać, bawić się, bo musisz być mocny i produktywny
• marzenia to strata czasu
często wynikają z naszych traum generacyjnych i nie są prawdą.
To tylko kilka przykładów, które jeśli dominują nie tylko dziecięcą, ale także naszą podświadomość, mogą opóźnić start w dorosłość, wielu projektów, relacji, a nawet jeśli wystartujemy utrudnić kontynuowanie podróży przez życie.
Spowodować heroizacje ofiarnego cierpienia, czy walki i oporu, oraz poświęcenia. Czarne wizje. Wojny. Przemoc.
Racjonalizacje tego co czujemy, a nie umiemy nazwać słowami. Czegoś kreującego blokadę uniemożliwiającą zobaczenie tego co jest pod nami, przed nami i za nami, a zarazem po drugiej stronie. Bezpiecznej przystani, w której nie musimy powtarzać przeszłych scenariuszy, aby coś zmienić.
Spójrz : w czasie drugiej wojny światowej, w Polsce krwią spływały ulice, aby po nich przejść podobnie jak w czasie pandemii posypywano je białym odkażającym proszkiem.
Nie nadążano z chowaniem ciał, szczury wyjadały resztki pożywienia, czasem próbowały nawet zjeść żywe dzieci.
Bieda, morderstwa, szabrownicy.
Na 7 osób była czasem jedna para butów i 3 koszule.
Po Powstaniu Warszawskim przesiedlono przez Niemców 500 tys ludzi. W sumie 156 tysięcy w całej Polsce.
Zanikały więzi społeczne.
Wysyłano na przymusowe roboty w Niemczech 2 mln ludzi.
Doszło do rozpadu struktury społecznej i wszystkich instytucji.
Znikły uczelnie, teatry, szkoły … zabawa.
Ludzie konspirowali, tworzyli podziemny świat i żyli w ciągłym zagrożeniu.
Znani aktorzy zostawali kelnerami, poeci szmuglowali, profesorzy kopali doły…
Wielu utraciło majątki przejęte przez władzę robotniczo – chłopską, lub Niemców.
Niektórzy, aby przeżyć kolaborowali z okupantem, donosili, niektórzy walczyli w partyzantce.
W partyzantce okrucieństwo i bezwzględność było cenione. Oznaczały bohaterstwo i męskość. Nie można było brać jeńców, więc wszystkich złapanych mordowano.
Lęk przed śmiercią, torturami i załamaniem w czasie okrutnych przesłuchań obezwładniał, a zarazem powodował ataki agresji u wielu.
Ciągła obawa dotycząca losu bliskich paraliżowała, a zarazem napędzała przemoc.
Egzekucje publiczne, obławy, łapanki doprowadzały do zapaści i ataków paniki.
Rozstrzeliwania grupowe, w czasie których ci którzy mieli być zabici, sprzątali ciała zabitych wcześniej – także własnych dzieci, załamywały.
Leżący przy dołach które wykopali czasem 24 godziny jeśli przetrwali, uczyli się w ten sposób jak to zrobić innym.
Dzieci aby zagłuszyć głód, piły alkohol, Produkcja bimbru, była podstawą ekonomii domowej i handlu.
Bombardowania i wywózki na Syberię, powodowały, że ludzie spali z prowiantem i strojem narciarskim przy łóżku. Mówili : niech to już się stanie, nie mogę znieść już tego czekania.
Niemieccy szefowie bili polskich pracowników po twarzy, pasem i kopali.
W 1945 kiedy nadszedł koniec wojny wcale nie było radośnie. Doszło do wymiany pieniędzy i ich braku. Pensje wypłacano butelkami wódki. Ludzie trochę cieszyli się, jednak większość płakała i czuła się zagubiona, rozbita, bezsilna i rozdrażniona. Onieśmielona wobec obcych, zdystansowana, nieufna.
Jak to napisał Steinhaus : Polska kupa dziadów na największej kupię cegieł i rumowiska w Europie.
W czasie drugiej wojny zginęło 40 % ludzi wykształconych, prawie 5 mln osób. Strategia poniżenia całego narodu była skuteczna.
Ile osób miało PTSD ? Większość. Dzieci, rodzice, nauczyciele płakali przy każdej okazji.
Wszyscy mieli jakąś traumę. Wszyscy cierpieli. Porzucali religię, kierując się nadmiernie w stronę racjonalizmu albo stawali się ekstremistami i moralizatorami, często myślącymi magicznie.
To wszystko spowodowało osłabienie więzi rodzinnych, a zarazem u niektórych ich wzmocnienie. Skrajności : nadmierną niezależność lub niezdrowe współuzależnienie strukturę rodziny przemocy i dominacji. Brak szacunku i tolerancji.
Tylko w kościołach ludzie znajdowali chwile wytchnienia i nadzieję. Połączenie i wspólnotę bez ciężaru. Niestety po chwili okazywało się to także iluzją. Nawet w kościołach zaczęto nawoływać do nienawiści, dzielić zamiast łączyć i prowadzić otwarte rozmowy o cierpieniu.
Ucieczka od cierpienia w różne mesjanistyczne proroctwa mające stworzyć światełko w tunelu, w którym światła nie było była normą.
Nasi poprzednicy, czyli my, bo mamy ich w sobie, często racjonalizowali i ukrywali swoje cierpienie, a zarazem okrucieństwo i podwójne standarty, aby jakoś sobie z tym wszystkim poradzić. To wyparcie było mechanizmem adaptacyjnym. Dzięki niemu przetrwali, podobnie jak ludzie w obozach koncentracyjnych, którzy uciekali w świat fantazji, czy odcinali się od emocji.
Niby tego w domu się nie robi, ale jakoś trzeba było przeżyć kiedy traci się bezpieczeństwo, a dom rozpada się. Wszędzie wokół gruzy i cierpienie. Kiedy staramy się przetrwać, nie widzimy rozwiązania i długofalowych konsekwencji naszych czynów. Mamy regres, działamy w niższych warstwach mózgu. Wiemy tylko jak zabić, okraść, poniżyć, pobić, uciec w coś, pracę, ekstremizm, narkotyki, zakupy, fantazje, lub służyć.
Ludzkość, aby przetrwać, stworzyła wzór pułapkę pozornie bez wyjścia.
W tej pułapce manipulacja, wykorzystywanie ufnych, naiwnych i chorych stało się normą.
Podobnie skrajny egoizm, znieczulica, oszustwo, nieufność, cynizm, dbałości tylko o swój interes. To wszystko symptomy traumy generacyjnej.
Kiedyś, aby ten system funcjonował potrzebne były łapówki. Podobnie teraz. Tak powstał system korupcji.
Niektóre łapówki dajemy, aby ocalić najbliższych, niektóre aby zabić tych którzy przeszkadzają i chcą coś zmienić.
Już po pierwszej wojnie i pandemii hiszpanki wzrosła przemoc i wrogość. Wszyscy się wszędzie bili się, wyzywali i mordowali… konflikty rozstrzygane były siłowo.
Wystarczyło mieć pistolet i po sprawie. Kłopot z głowy. Po drugiej wojnie to się nasiliło. Znieczulica, lekceważenie ludzkiego życia, skupienie tylko na tym co teraz.
W Polsce było to ogromnie widoczne ponieważ wojny były tu bardzo brutalne, a przerwy między nimi zbyt krótkie, aby doszło do katarsis, regeneracji i stabilizacji.
Prawie nikt nie przeszedł przez pełną żałobę. Nie doszedł do punktu akceptacji, przynajmniej częściowej odbudowy, a właściwie zbudowania nowych struktur wewnętrznych, rodzinnych i społecznych. Nowej tożsamości i stylu budowania relacji.
A teraz wyobraź sobie pokolenie dzieci, które wyrosło w takim otoczeniu ? Pokolenie młodych ludzi, którzy szybko musieli dorosnąć i usamodzielnić się…
Wyobraż sobie brak ojców i uproszczone szybkie podziały :
my – oni,
swoji- obcy,
przyjaciele – wrodzy,
dobrzy – źli.
Brak przewodników, którzy pokażą długofalowe konsekwencje stosowania uproszczeń, etykiet, uprzedzeń, braku tolerancji dla różnic.
Zobacz przesiedlenia Żydów do obozów. Niemiecką propagandę, która sprowadzała ich do roli przedmiotów do przesunięcia, robali do zabicia.
A teraz wyobraź sobie, nie masz radia, bo za posiadanie radia, jest kara śmierci, nie ma szkół, internetu, twój dostęp do wiadomości jest ograniczony, ciągle słyszysz Żydzi to zło itd czy w pewnym momencie w to uwierzysz czy nie ?
Aby transformować traumę, wzrosnąć, ponad fałszywe podziały, rozwinąć empatie, wziąść odpowiedzialność za błędy naszych przodków, czegoś nowego się nauczyć potrzebujemy wokół siebie empatycznych, dojrzałych emocjonalnie i świadomych ludzi. To proces, podobnie jak żałoba zarazem indywidualny jak i zbiorowy.
Kiedy leaderzy zamiast stabilizować, tworzyć bezpieczne emocjonalnie przestrzenie, przeprowadzać nas przez ten proces, ignorują cierpienie, szukają kozłów ofiarnych, dominują, nie słuchają, wyładowują swoje napięcia i frustracje na innych bezsilnych : dzieciach, starcach, chorych, mniejszościach, społeczeństwo niczego się nie uczy. Cofa się i robi wszystko, aby być po stronie „silnych”.
Jak widzisz trauma to nie to co nam się przydarzyło, to zmiany biologiczne, psychologiczne i socjalne, a także leadership.
Zmiany w przekonaniach, postrzeganiu siebie, świata i innych.
Zanik empatii i współczucia. Autorefleksji. Umiejętności słuchania. Sceptycyzmu. Odrętwienie. Zamrożenie. Ograniczona praca mózgu. Utrata nadziei i wiary w relacje. Niestabilne poczucie wartości. Poniżanie siebie lub innych. Uzależnienia… Pasywność, konformizm, ekstremizm, apatia, obsesje, hiperkrytycyzm, szybkie osądy …
Głęboka trauma i odrętwienie, zmiany nie znikają w ciągu jednego pokolenia. One tworzą strukturę społeczną, która wiele w nas jeśli jesteśmy nieświadomi tego procesu zmienia.
Kiedy staramy się ją leczyć, uzdrawiać i naprawiać indywidualnie, nie widząc dużego obrazu, pogłębiamy traumę i nie rozwiązujemy problemu. Bierzemy na siebie zbyt dużą odpowiedzialność.
Stajemy się autoagresywni, a nasza agresja, przemoc która pozornie nas ożywia, nic nie zmienia ponieważ nadal tkwimy w chorym systemie i społeczności.
Ignorowanie patologii i traumy indywidualnej, także nie jest wyjściem z sytuacji.
Bo to ona po latach nieprzeprocesowana, jest jednym z czynników uaktywniających choroby, nowotwory, które zabijają nas, obniżają naszą odporność psychofizyczną, kreują coraz mocniejsze podziały i skrajności.
Kiedy przebadano 30 lat po wojnie osoby przebywające w obozach, zesłane na Syberię 75% miało nadal objawy PTSD, wtedy nazywane stresem poobozowym. Depresja, stany lękowe, trudności interpersonalne, obniżone poczucie wartości, lęk przed głodem, brakiem pieniędzy, nieufność. To normalne, to symptomy.
Czy teraz dziwisz się, że tak wielu z nas czuje się bezpiecznie kiedy robi ogromne zakupy pije kiedy czuje się źle ? Ma trudności w relacjach z sobą i Niemcami czy mniejszościami … nie ufa, bywa bardzo reaktywna i nietolerancyjna ?
O części tych okropieństw, które opisałam usłyszałam od babci, część przeczytałam, min w pamiętnikach, wysłuchałam, Aushwitz zobaczyłam i widzę, każdego dnia kiedy patrzę na nasze ulice.
Przypominam o tym, bo wiem, że jeśli zapomnimy, nie poczujemy współczucia dla siebie, nie poczujemy współczucia dla innych. Nie zrozumiemy w szerszym kontekście przemocy i alkoholizmu. U dzieci depresji i koszmarów. Etosu siłacza i chowania emocji. Stępienia wrażliwości na wszystko co zewnętrzne. Egoizmu, braku empatii dla cierpienia innych, rozwoju zachowań i chorób autoagresywnych. Wojen i pandemii. Marazmu.
Wyciągnięcie tego co ukryte i bolesne na światło jest trudne. Rozmowa o śmierci, przemocy, traumie, rozpadzie relacji bolesna, jednak możliwa, jednak dopiero wtedy kiedy będziemy umieli się bawić i rozwiniemy wyobraźnie. Tak to taki paradoks trudny dla wielu do zrozumienia.
Chwilowy ból może pomóc poczuć się nam bardziej ludzkim, wystarczającym, gotowym na to, aby coś nowego odkryć, nowego się nauczyć, ale tylko kiedy nie toniemy w cierpieniu.
Najpierw potrzebujemy odpocząć, poczuć się bezpiecznie, potem przejść przez żałobę i odpuścić. Spojrzeć na starców z miłością, czułością, zrozumieniem i podziękować im za wszystko. Zatrzymać się zanim zaczniemy wojnę i zwiększymy cierpienie swoje i innych.
To wtedy powstaną inne relacje i struktura społeczna. Ile może to zająć czasu ? Nie wiem. Wiem, że warto.
To właśnie przebicie balonu iluzji, pozwoliło mnie i tym z którymi przeprowadziłam proces zwolnić.
Teraz zwalniamy zanim kogoś ostro skrytykujemy, dodamy mu cierpienia w konfliktach domowych, ale także zawodowych i międzynarodowych. Stabilizujemy się. Bawimy mając świadomość, że wojna rozregulowuje pole i uruchamia często coś trudnego do opisania, znieczulicę i drgania łatwe do wyczucia, ale tylko kiedy czujemy.
Historia nas ostrzega, głosy przodków przypominają i w bardzo dziwny sposób chronią, komunikując się w odpowiednich momentach i pokazując, że nadal mamy szansę i wybór.
Czy ich wysłuchamy, czy nieświadomi naszej wewnętrznej opowieści i historii naszej rodziny, będziemy poruszać się w grupach żyjąc tylko na powierzchni. Ciągle zajęci. Racjonalni i cyniczni lub magicznie nieobecni, żyjący tylko przeszłością lub przyszłością.
Tworząc jak np. w konflikcie izraelsko palestyńskim nieświadomie scenariusze zagłady. Odtwarzający coś z przeszłości i próbując z poziomu racjonalności, cynizmu, podziału my – oni, zmienić zakończenie, zamiast zmienić nastawienie i nauczyć się jak inaczej na to wszystko spojrzeć.
Czy widzisz teraz, jak łatwo nazwać kogoś, robalem, zamknąć w słoiku, a potem się nim okrutnie „bawić” i zamordować. Poniżyć. Eksterminować. Zapomnieć, że ten robal jest też żyjącą istotą, dzieckiem które cierpi.
Pewnego dnia to dziecko wysłane jest na wojnę i staje się Hitlerem, albo kreuje bombę, czy wpada na pomysł, aby zmienić ludzi w maszyny, które nic nie czują …
Kiedy nie bawimy się, nie pozwalamy dzieciom marzyć, kreować wizje inne niż nasze, nie rozmawiamy z dziećmi o śmierci, o tym co czujemy, nie mówimy im, że jeśli zabijemy motyla, człowieka, robala czujemy ból, bo wiemy, że nic nie przywróci go do życia.
Kreujemy ślepca i siłacza, który kiedyś może zracjonalizować przemoc. Wtedy na ślepo będzie zabijał robale i torturował, lub zabije siebie. W mężny sposób. Bohaterski.
Oczywiście każdemu z nas łatwiej ukryć to co zrobiliśmy i zrobili nasi przodkowie. Trudniej zaakceptować, że w każdej rodzinie istnieje trauma i zdarzyło się coś okropnego. Ktoś komuś odebrał życie, kogoś okradł z radości, nadzieji, życia, zabił, aby przetrwać i uniknąć śmierci.
Łatwo w pośpiechu, natłoku codziennych problemów, zapomnieć, że śmierć i wojna istnieje. Łatwo potraktować okrutnie innych. Poniżyć kogoś, za to czego nienawidzimy w sobie i nazwać toksycznym czy negatywnym. Trudniej spojrzeć na siebie i większy obraz.
Popatrz niektórzy z nas wybierają zawód lady dominy, aby nie być zdominowanym, pobitym i poniżonym, inni policjanta i żołnierza, aby nie poczuć się już nigdy bezsilnym. Prezydenta, aby … wyłapać robale, zanim kogoś ugryzą.
A teraz spójrz na jeszcze większy obraz : Imperium Rzymskie wzrosło i upadło, ponieważ jego leaderzy posunęli się za daleko. Stali się bezwzględni i rządni władzy. Dominowali i wyłapywali robale. Kiedy dołączyły do tego zmiany klimatyczne, degradacja natury, rozpoczęła się migracja robali : Wizygotów 410 i Wandali 455. Imperium upadło.
Niektórzy naukowcy twierdzą, że druga wojna dla niektórych się nieskończyła, a pandemia i wojny, inflacja uaktywniły mechanizmy przetrwania. Izolujemy się od „słabszych”, „głupszych”, „szalonych”. Szukamy kozłów ofiarnych. Budujemy zasieki pseudo pozytywizmu, elitaryzmu, luksusu okupionego cierpieniem innych. Imperium mody zużywa ogromne zasoby naszej wody, kreuje mury, więzienia, aby obronić coś nieistotnego, iluzję, która pomaga nam nic innego nie zobaczyć, poza tym co chcemy widzieć. Markę torebki, wyprodukowanej w …
Stworzyliśmy sztuczną inteligencje. Jak Rzymianie ogromną biurokracje, której nie ogarniamy, polityczną przemoc i niemoc, coraz większą przepaść pomiędzy bogaczami i biednymi, oligarchami którzy uwielbiają centralizację władzy i anarchistami, którzy kochają decentralizację.
Większość z nas ma coraz mniej energii, coraz większe zapotrzebowanie na energię.
Szybko eskalujemy konflikty i kreujemy katastrofy. Humanitarne i naturalne. Poniżamy.
System nerwowy i immunologiczny u wielu z nas jest coraz słabszy. Pojawiają się dziwne wirusy jak covid i bakterie jak New Delhi. Braki wody.
Coraz więcej ludzi ma depresje, cptsd, potrzebuje wsparcia psychicznego, rehabilitacji. Zanikają umiejętności tworzenia relacji i prowadzenia grup. Kryzys opiatowy. Znieczulica. Śmierć. Coraz bardziej widoczne jest to co było ukryte.
To nic odkrywczego, to widzi większość z nas.
O czym zapominamy ? Czego nie widzimy ?
Że to nie jest stałą, to moment w cyklu cierpienia i rozpaczy. Coś podobnego wydarzyło się 100 lat temu i o tym warto rozmawiać, aby stworzyć coś co w sposób naturalny nas znieczuli, zatrzyma, a zarazem zmotywuje i ożywi.
Da nam poczucie bezpieczeństwa, które pozwoli nam spojrzeć na świat z innej perspektywy. Zamiast wyłapywać robale, złapać moment który połączy nas z innymi.
A teraz sam podejmij decyzje. Możesz dystansować się, za pomocą pigułek, alkoholu, pracy, zakupów, ziół i innych specyfików znieczulać. Możesz unikać bólu i odcinać się od głębszego czucia. Nie zmieniać stylu komunikacji i życia. Wyjechać na koniec świata np. na Bali i udawać, że bieda tam nie istnieje. Jak niektórzy z naszych przodków kolonializować, upraszczać, dominować, poniżać, kontrować i stosować niewidoczną przemoc. Być egoistą, dbającym tylko o swoje interesy. Możesz inaczej. Zainwestować w relacje, dzieci i miasteczka. W relacje, naukę komunikacji.
Nie wiem jak ty, ja kiedy byłam dzieckiem marzyłam, wisiałam godzinami do góry nogami na trzepaku jak nietoperz, jeździłam na rowerze bez kasku.
I kiedy byłam chora, nie mieliśmy zbyt dużo jedzenia, bardzo mało pieniędzy, mogłam się schować w świecie fantazji i ramionach babci, potem zbudować z dziadkiem zamek i iść na piwo do Meteora. Pomimo tego co obydwoje przeszli, odłamkach pocisków w głowie i nogach, uzależnień, ptsd udało im się stworzyć coś pięknego i to kochać. Moja mama została lekarzem leczy dzieci. Mnie pokazali jak wszystkim możemy się z innymi podzielić, nawet ostatnią kromką chleba. Zatańczyć na stole i zaśpiewać nie mając prawie niczego, poza miłością. Kruchą i delikatną konstrukcją, a zarazem niezwykle wytrzymałą.
A ty ? Co robiłeś kiedy byłeś dzieckiem , Czy ktoś kiedy potwornie się bałeś i cierpiałeś zabrał cię do pięknego miejsca, rozświetlił ciemność promyczkiem radości, wykreował wizję przyszłości, która jest pełna ciepła, a zarazem pełna magii, delikatności czy miłości. Czy ktoś pozwolił ci wypocząć, odizolować się, a potem zaraził cię energią, która przywróciła cię do życia ?
Ktoś zapytał cię jak się czujesz, czego potrzebujesz, czy ciszy, czy przytulenia, czy herbaty, czy motywacji czy poezji, szumu morza, opowieści, o tym jak wiele się zmienia ?
Czy ktoś wierzył w ciebie, nie oceniał i widział, że czasem potrzebujesz czegoś odwrotnego niż to co on by chciał … czegoś co nie jest normalne i racjonalne ?
Czy ktoś pokazywał ci to czego nie widzisz, albo o czego istnieniu nie wiedziałeś ?
Światełka w środku ciemnej nocy i powiedział nie jesteś sam.
Czy ktoś bawił się z tobą radośnie, fantazjował i zachęcał do marzeń i zabawy ?
Jeśli takiej osoby z tobą nie było, jak poczułbyś się mając taką osobę przy sobie ?
Bezpiecznie ? A jak jej obok ciebie nie ma ?
Ktoś ostatnio powiedział mi, że takie osoby nie istnieją. Spytałam : jesteś tego pewny ? Nie – odpowiedział. Może wcześniej, takich nie spotkałem. Czy ty jesteś tą pierwszą ? – A może ty, albo my ? – odpowiedziałam.
Popatrz, jeśli nie spotkamy odpowiedniej osoby w swoim życiu, nie wiemy czym jest miłość. To wtedy żyjemy w scenariuszu wojny, w którym brak jest radości, a wszystko jest nieżywe. Takie same wzorce przekazujemy przyszłym pokoleniom.
W tej realności bazującej tylko na walce i przetrwaniu, każdy krok w kierunku łagodności i pojednania, bliskości, wspólnej zabawy, empatii, zamiast uspokajać, kreuje obraz śmierci, zdrady i poniżenia.
To wtedy uaktywniają się nasze systemy obronne, które zwiększają dystans, ekstremizm, przemoc i podział.
Niestety jeśli odrzucimy to co nierealne, odrzucimy marzenia, nieznane lądy i zamkniemy się w grupach, które są nam tak dobrze znane, „silne”, krytyczne, nieufne i dominujące, lub pozytywnie ignorujące to co ważne, coś bardzo ważnego przegapimy.
Utkniemy w czarno białym scenariuszu kreując wojny, ślepi na miłość i inne opcje.
Wykreujemy paradoks, który nazwiemy rzeczywistością. Realnością w której ciągle będziemy biedni nawet otoczeni luksusem.
Kontrolowani przez sztuczną inteligencję, kontrolujący siebie i innych. Poniżający ludzkość twierdzeniami, że maszyny są lepsze.
W ten sposób utkniemy w cyklu przemocy i wielkiej depresji. Staniemy się robalami w słoiku, dziecka które nie zaznało miłości i któremu nikt nie pokazał magii irracjonalności.
Czy wklepywanie kremu odmładzającego i próba powstrzymania czasu coś zmieni w życiu martwej osoby ? Czy naprzemienne granie kata i ofiary, opcjonalnie kreowanie nadopiekuńczego zbawiciela, supermana, supermózgu, sztucznej inteligencji, opiekuna i ratownika, coś nowego wniesie do naszego życia ? A fałszywe poczucie winy ? Ciągle inwestowanie w zbrojenia, aby uniknąć kolejnej traumy, katastrofy, krachu i wojny ?
Czy to możliwe, że nasze ogromne systemy obronne, pewnego dnia uaktywni przelatującą mucha ? Błąd sztucznej inteligencji, która uprości i pomyli słowa … spowoduje oczyszczenie planety z robali, w tym ludzi i jej kreatora ? A następnie usunięcie swojej pamięci pełnej robali ?
Ilya Prigogine naukowiec który za swój wkład w naukę termodynamikę dostał nagrodę Nobla powiedział :
Kiedy system jest daleki od równowagi, małe wyspy pełne spójności mogą wpłynąć na cały system. Może to prawda z tym motyle.
Jak to zrobić, jak zbudować taką wyspę- pomyślałam, pisząc to wszystko. Jak im to pokazać, a zarazem nie zmuszać ich do zmiany, nie naprawiać, nie rozkazywać, tylko zaciekawić i zainspirować. Pokazać jak wiele mądrości w sobie mają. Jak stworzyć nieperfekcyjnie perfekcyjny obraz relacji. Magię małej wyspy, na której dzieci i dorośli ożywają.
Swojski obraz i daleki od tego co powinniśmy osiągnąć w systemie naprawczym ukierunkowanym na sukces, uzdrowienie, luksus, samorozwój, perfekcję, produktywność, pewność siebie, młodość i zaprzeczenie.
Co teraz nie jest pilne jednak długofalowo bardzo ważne ? Jak możemy to rozwinąć i transformować styl życia, tworzenia relacji i komunikacji, a zarazem przyszłość świata ? Połączyć człowieka, naturę z technologią, a zarazem odseparować od technologii i utrzymać jej autonomię.
Uff…no właśnie. To irracjonalne, czyli nieznane. Da się ? Tak.
Transformacja
Napewno w każdej transformacji bardzo ważny jest odpowiedni partner, czyli odpowiednia relacja z kimś kto nas kocha. Ta relacja staje się bazą, wyspą na której pozwalamy sobie i innym popełniać błędy, pokłócić się, eksperymentować, odkrywać różne aspekty naszych osobowości i życia. Odgrywać różne scenariusze. Kreować inną tożsamość i styl życia. Otwierać coś, co wcześniej było niemożliwe do otworzenia. Rozmawiać o czymś, o czym wcześniej nie mieliśmy nawet pojęcia jak np. ekologicznym transporcie wina z Europy, do Ameryki małymi jachtami. Czemu ? Bo tankowce bardziej niż nawet samoloty, niszczą naturę która nas chroni, przed promieniowaniem. Długofalowo zabijają nas, podobnie jak drukowanie pieniędzy, które chwilowo pozornie rozwiązuje problem, a zarazem coraz bardziej nakręca inflacje i przemoc rynkową. Zbliża nas do Wielkiej Depresji i nakręca wojny. Jak stworzyć małe floty zamiast Titanica ? Czy małe jachty z winem, bitcoin i inne kryptowaluty to rozwiązanie ? Jeśli nie, to co ?
Niestety znalezienie odpowiedniego rozwiązania, towarzystwa i otoczenia, nie jest proste, ponieważ traumy, koszmarne wspomnienia, tempo życia, powodują, że w chwili nawet małego zagrożenia, nieporozumienia czy konfliktu, wielu z nas, aby ochronić się zabezpiecza się. Dystansuje i atakuje bez zastanowienia, broni swojego punktu widzenia, zamiast zadawać pytania i poznawać nowe kontynenty.
Podobnie jak Izrael i Palestyna, broniąc się, bombarduje, krytykuje, wzajemnie obwinia, uzasadnia i dzwoni do przyjaciela. Mówiąc : to idioci, co za bzdura. Ja jestem tym dobrym, ta reszta to robale. Albo mój Bóg jest lepszy. Naprawdę ? A gdzie jest na to dowód ?
A teraz spójrz na te problemy, czy da sie je rozwiązać z poziomu racjonalnego myślenia.
Kiedy w coś takiego się wkręcimy i wplątamy, możemy szukać przez lata dowodu na wyższość naszego Boga nie widząc swojej traumy, źródła inflacji czy nieporozumienia w sobie. Wzajemnie się obwiniać. A potem drapać się po głowie zadając pytanie dlaczego on/ona mi to zrobił ? Czemu Bóg mnie ukarał ? Czy to coś zmieni ? Nie.
Oczywiście wiedza na temat historii i religii jest przydatna. Na błędach naszych przodków możemy nauczyć się wiele, ale tylko kiedy spojrzymy na wszystko inaczej niż dotychczas. Weźmiemy całkowitą odpowiedzialność za ich i nasze okrucieństwa. Wzajemnie się przeprosimy i zrozumiemy na głębszym poziomie.
Przestaniemy na automacie służyć innym, którzy nas dominują i chcą podporządkować. Przestaniemy komukolwiek narzucać religie i rozkazywać. Przestaniemy używać innych i wymyślać podniosłe hasła, które mają ich nakręcić, podzielić, zdominować i pozabijać.
To wtedy mamy szansę zatrzymać się i wyjść z wiru traumy, przestać walczyć, uciekać, udawać, czekać na zbawienie, kolejne uderzenie i rozkaz.
Pić do nieprzytomności, obżerać się, zapracowywać na śmierć, ćpać, zabijać w imię wolności, lub Boga.
Pozbyć się czegoś co nazywamy JA.
Zlepku fałszywego poczucia winy, traumy i błędów, które popełniamy od tysięcy lat będąc przekonani, że to co mówimy sobie i innym jest prawdą, niezmienną realnością kreującą życie w którym tak naprawdę nie żyjemy tylko egzystujemy mordując się wzajemnie o to, że w coś innego wierzymy.
A teraz zadaj sobie pytanie : co stałoby się gdybyś wyszedł z roli, dobrej matki, szefa, lekarza, seksownej kobiety, polityka, dobrego czy złego człowieka. Kim stałbyś się bez tych etykiet.
Co stałoby się, gdybyś nauczył się nie tylko słuchać, ale także słyszeć to co jest ukryte pod słowami, gestami i automatycznymi reakcjami, czy programami ukrytymi w twojej i innych podświadomości.
Co stałoby się gdybyś zrozumiał, co dzieje się z tobą i innymi w czasie konfliktu i zagrożenia ? Nauczył się w sposób mniej serio awanturować i negocjować. Przestał unikać, tego co trudne, zachowywać się nadmiernie egoistycznie lub konformistycznie .
Oczywiście bieganie za hasłem jak uleczę swoje dzieciństwo, jak przerobię to i to, jak pokocham się, jak wyleczę traumę, jak pomodlę się i pomedytuję, jak pogodzę z rodzicami, jak skończy się wojna, jak zarobię miliony, wydaje się racjonalne, bezpieczne, a spojrzenie w drugą stronę może przerażać. Jednak co stałoby się gdybyś zmienił stylu życia, sposób w jaki komunikujesz się ze sobą i innymi ?
Co gdybyś zaczął budować małe wioski które kiedyś zmienią się w miasta, zaprosił wroga na obiad i zmienił w przyjaciela ?
Co stałoby się gdybyś poczuł się bezpiecznie i pojawiła się w twoim życiu częściej radość i nadzieja ?
Co wtedy zrobiłbyś, w co długofalowo zainwestował ?
Spójrz kiedy mamy trudności z spojrzeniem śmierci czy wrogowi w oczy. Kiedy nie zauważamy swojej traumy, cierpienia, konsekwencji naszych czynów, trudności czy problemów, zazwyczaj odwracamy wzrok i uciekamy, kiedy cierpią inni. Tak tworzymy pozorny dystans, wojny i walczymy.
Walczymy z każdym kto nawet minimalnie się różni czy sprzeciwia, albo nam coś czego nie lubimy w sobie przypomina. Wywyższamy się. Zaniżamy. Atakujemy siebie. Odrzucamy wszystko co niezgodne jest z naszym scenariuszem. Zaprzeczamy, że ziemia jest okrągła, a wojna jest zbrodnią przeciw ludzkości. Znieczulicą, która nas jak nowotwór zabija.
Co stałoby się gdybyśmy uznali, że możemy w inne rzeczy wierzyć, a zarazem przestali usprawiedliwiać przemoc, walką z wrogiem, zemstą i ratowaniem czegoś, czy czyjegoś życia ?
Odmówili uznawania przemocy fizycznej, werbalnej czy finansowej, za coś co jest najbardziej racjonalnym narzędziem obrony.
Symbolem zwycięstwa dobra nad złem.
Co stałoby się gdyby kontrola i dominacja przestałyby być naszą normą współżycia ?
Co jeśli zamiast unikać trudnych rozmów o cierpieniu, przemijaniu, zmianach, siedlibyśmy w kręgach i o tym pogadali, a także o tym jak konserwatyzm i ekstremizm, a także nadmierny liberalizm jest symptomem traumy nie chorobą.
Co wydarzyłoby się gdybyśmy spojrzeli na konsekwencje długofalowe naszych czynów i czynów naszych przodków ?
Zauważyli kiedy kreujemy więcej cierpienia, kiedy je zmniejszamy.
Kiedy kreujemy Świętą Wojnę.
A teraz popatrz na na pozornie niewinne zdania : Włosi uważają się za lepszych bo mają pizzę i wino, Amerykanie bo sukces, Żydzi wierzą, że są narodem wybranym i mądrym, katolicy, muzłumanie, politycy …
Czy Włosi napewno mają nadal najlepsze wino, Amerykanie z największym długiem świata sukces, Żydzi są wybrani i mądrzy ? Czy ktoś jest lepszy ? Czy coś się zmieniło ?
Wszyscy, kiedy grupujemy, etykietujemy, upraszczamy, powtarzamy coś bez zastanowienia sztywniejemy, pogrążając się stopniowo w stagnacji i chaosie.
Zapominając, że to kiedyś aktualne teraz może nie być ograniczamy nie tylko siebie, lecz także staramy się kontrolować i dominować innych.
Jeśli używamy do bronienia tego co jest znane np. przemocy religii, kreujemy święte wojny.
Wszystko zaczyna się od tego która książka jest lepsza biblia czy Koran, a potem krzyku w mojej jest ta jedyna prawda, nie masz prawa jej podważać i zadawać pytań, komplikujesz mi świat i mnie denerwujesz.
Problem w tym, że świat jest skomplikowany co nie znaczy, że jest trudny. A egzystencje w nim ułatwia zauważenie, że każdy z nas ma swojego Boga.
Jeśli ktoś nie wierzy w tego Boga, ten Bóg znika. Jeśli ktoś, wierzy, że jest energią staje się energią. Jeśli wierzy, że przez niego przemawia, to przemawia.
A teraz spójrz, czy któryś z tych głosów jest prawdą, a może istnieje prawda Jezusa, Mojżesza, Mohammeda, Franka, Joanny, Magdaleny i innych.
Czy te prawdy mogą istnieć w tym samym czasie ? Tak, podobnie jak różne wszechświaty w których człowiek czasem zrobi lepszą, czasem gorszą pizzę, czasem lepiej lub gorzej się zachowa, czasem napisze to czasem tamto, czasem przynależy do jednej czasem do drugiej grupy.
10 lat jest katolikiem, potem buddystą, potem ateistą, potem wszystkim po trochu. A w międzyczasie rozmawia z muzłumanami i żydami w każdym znajdując coś odkrywczego.
Potem stwierdza, że Bóg jest bezsilny, bo stworzył bardzo kłótliwy i kreatywny gatunek z którym nie wie co zrobić.
Co stanie się jeśli w ten sposób spojrzysz na religię ?
Czy otwarty dialog pomiędzy różnymi ugrupowaniami, może spowodować zakończenie świętej wojny, także pomiędzy kobietami i mężczyznami, psami i kotami ?
Nie wiem.
Wiem, że ci którzy pomimo różnic osobowości, kultur, przekonań, współpracują, negocjują ponad granicami, widzą często świat jak złożony organizm, wielki dom, który prowadzi ciągły dialog, kombinuje i kreuje rozwiązania.
W tym domu niedopuszczalna jest przemoc czy wyzwiska, a jeśli ktoś jest przeciw szczepionce inny za, rozmawiają do tego momentu, aż znajdą jakieś wyjście.
W tym domu wszyscy ewoluują, a kłótnie pomiędzy joginami o to czy ashtanga czy hata joga jest lepsza, zastępowane są kreatywnymi połączeniami.
A teraz pomyśl jak w świecie w którym ludzie mówią językiem pełnym tolerancji będzie czuć się dziecko pochodzenia palestyńsko – izraelskiego, czy dziecko Rosjanina i Ukrainki ?
A jak czuje się teraz ?
A teraz przyjrzyj się temu co się dzieje kiedy ktoś w mediach socjalnych wspomina o traumie, przemocy, śmierci, obozach, inaczej niż reszta zawarczy. Co alogorytm czyli ludzie go programujący, z tym robią ? Co uznają, za prawdę ?
Co robią ludzie przed ekranami komputerów ?
Czy to prawda, że stajemy się coraz bardziej połączeni dzięki technologii i mądrzejsi, czy może coraz bardziej agresywni, zamrożeni, odizolowani, ogłupiani i milczący ?
Unikający tematów trudnych. Jak kot, psa.
Albo pies kota.
Czy pies tak naprawdę nie lubi kota ? Czy poprostu pies nie zna kota, a kiedy go pozna jakoś się z nim dogada ?
Podobnie mężczyzna i kobieta, Palestyńczyk i Żyd. Osoba niebinarna z binarną.
Czy algorytm pokazując nam to czego chcemy i pragniemy, bazując na naszych przeszłych wyborach nas uwstecznia, czy rozwija ?
Czy pozornie niezliczoną ilością wyborów i wiedzy, kursów naprawczych, uczy nas złożonej komunikacji i jak zgłębić to co jest źródłem życia ?
Czy proces automatyzacji i ograniczenia stosowane przez algorytmy pomagają nam, buduje rezyliencje, czy powodują, że nasze systemy obronne, nawet przy małej zmianie uaktywniają się bardzo szybko i powodują regres linearne myślenie jeśli teraz A to później B ?
Czy to możliwe, że jeśli znieczulony i sztywny system nerwowy zużywa mniej energii kiedy coś powtarza, mózg czy algorytm może uznać, że im większa automatyzacja, powtarzalność tym większa produktywność i uwaga ? Jeśli tak, to jak brak ekspozycji na nowe doświadczenia, nadmiar rutyny długofalowo na nas wpływa ? Co dzieje się kiedy szukamy tylko potwierdzenia tego co wiemy ? Co kiedy każdego kto ma inną opinię nazywamy toksycznym lub debilem ?
Zwróć uwagę jak łatwo automatycznie upraszczać, ulec manipulacji, uwierzyć, że jesteśmy reprezentami dobra, moralnymi zbawicielami, którzy kreują świętą wojnę.
Automatyzacja, zmiana, technologia. Jeśli uwierzymy, że odrzucenie technologii i zwycięstwo naturalności jest jedynym rozwiązaniem mogącym stworzyć więcej dobra. Wpadniemy w tą samą pułapkę, tych którzy są moralni, unikają próbowania, zachowują się okrutnie i chcą tacy pozostać.
Nie będziemy wtedy różnić się niczym od konserwatystów czy ekstremistów, którzy usprawiedliwiają masowe mordy.
Podobnie jeśli będziemy twierdzić jak Sam Altman, że wszyscy marzą o byciu maszyną i ucieczce w wirtualny świat, czy kosmos, a jedyną formą przetrwania dla gatunku ludzkiego jest digitalizacją, czy podój kosmosu.
Technologia i natura może współpracować, jednak tylko kiedy na wszystko spojrzymy na wspak i zobaczymy, że nic nie zmieni się w wirtualu jeśli nie zmienimy komunikacji.
W pewien sposób wojna, kłótnia, konflikt to może być dobry znak. Po latach sztucznego pokoju i obsesji na temat pozytywizmu, szczęścia, sukcesu, konflikt np. technologii i natury, kobiet i mężczyzn, Palestyny i Izraela, może być konstruktywnym krokiem w przód, który oczyści powietrze, zanim smród naszej „dobroci” zabije nas i przyszłe pokolenia.
Badania wskazują, że 40 % z nas woli nie widzieć, nie słyszeć, ignorować konsekwencje swoich czynów. Trudno powiedzieć czy to świadome czy nie. Straumatyzowany człowiek w chronicznym stresie jest ślepy i przydałaby mu się technologia która zadaje mu właściwe pytania i prowadzi dialog, czasem kłócąc się.
Jak kłócić się produktywnie, a zarazem zmniejszyć przemoc, systemy obronne i zwiększyć współpracę ?
Jednym z elementów takiego procesu jest zabawa z ciałem. Otwieranie ciała : gardła, przepony, bioder. Tak ciała, ponieważ to od niego i naszego wyczucia zależy jak nasz mózg działa. Poza tym 70 % komunikacji, to komunikacja niewerbalna i nasze ciała, aby poczuć potrzebę bliskości potrzebują przyjemności, zabawy i ożywienia.
Drugi krok to przywracanie naturalnego ruchu, oddechu i przepływu energii, która odżywia nie tylko nasz mózg, ale także tworzy ton głosu, nasze gesty i integruje doznania. Poprawia pamięć i koncentracje. Według badań nawet politycy kiedy poskaczą na trampolinie przed rozmową, są bardziej przyjaźni i skłonni do kompromisów.
Trzecim elementem jest nauka rozmowy w czasie konfliktów, pozbywanie się projekcji, błędów poznawczych i innych absurdów . (o tym w kolejnych odziałach). Zmiana scenariuszy.
Oczywiście otwieranie ciała i umysłu, wyciąganie tego co ukryte w podświadomości na światło dzienne, ma limity i jest wolnym procesem czasem zajmującym lata. Towarzyszy mu „przeprogramowanie” układu nerwowego i immunologicznego, a także systemu relacyjnego. W grupie ten proces jest szybszy.
W czasie tego procesu odpuszczenie słów : „Znów miałem za dużą reakcje, jestem beznadziejny, nic mi się nie udaje, ciągle się nienawidzę i krytykuje ” – czyli odpuszczenie krytyki własnych i innych reakcji jest ogromnie ważne.
To jest taka symboliczna mała śmierć, która przerywa cykl przemocy i pomaga nam inaczej spojrzeć na siebie, innych i świat. Wyjść z dynamiki ofiary i kata. Systemu kary i nagrody, która działa tylko w społecznościach przemocowych.
Jeśli przyjrzysz się ofiarom np. Holokaustu, możesz zauważyć jak wiele z nich ogromnie się krytykuje, krytykuje innych, a kiedy słyszy krytykę, naprzemiennie broni się i atakuje. Robi wszystko aby uniknąć ponownej przemocy, poniżenia, kary, izolacji i odrzucenia.
W czasie eksperymentu kiedy powiedziano grupie Izraelczyków, że amerykański prezydent Obama uznaje prawo Izraela do samoobrony i wspiera wszelkie działania, które Izrael uzna za konieczne, aby chronić go przed zagrożeniem. Grupa uspokoiła się i zmniejszyła się jej agresja.
Innej grupie uczestnikom powiedziano, że prezydent Obama ostrzegł Izrael, aby nie atakował Iranu i wyraził swój zdecydowany sprzeciw wobec jakiegokolwiek aktu agresji przeciwko Iranowi.
Wyniki wykazały, że zwłaszcza potomkowie osób przebywających w Holokaust nieświadome swojej traumy, znacznie zwiększyły poparcie dla uderzenia wyprzedzającego na Iran, gdy powiedziano im, że Stany Zjednoczone są przeciwne takim działaniom i grozi im kara.
Odkrycia te ujawniają związek między nieświadomą traumą generacyjną i niedojrzałością emocjonalną, nie tylko Izraelczyków, ale wielu z nas którzy kierowani lękiem przed karą, zagładą, piekłem zachowują się i komunikują podobnie.
Takie eksperymenty pokazują jak poczucie zagrożenia, izolacji, brak odpowwsparcia, utrwala egzystencjalne niepokoje, natomiast wsparcie je zmniejsza.
Niestety jeśli trauma jest nieświadoma, złożona, niedojrzałość emocjonalna zwłaszcza u przywódcy duża, przemoc wzrasta, pomimo zewnetrznego wsparcia.
Jak widzisz nie tylko nasze indywidualne konflikty i komunikacja, ściśle związana są z traumą, ale całe narody mają systemy ochronne, są w stanie żyć w zaprzeczeniu traumy, cierpienia, śmierci, regresu, nieświadomie blokując wzrost i zmianę.
Zmniejszenie naszego indywidualnego i zbiorowego cierpienia, wzrost postraumatyczny, poprawa komunikacji, a także rozbrojenie świata nie nastąpi w ciągu jednego dnia.
Na stworzenie nowych neuropołączeń, które zmniejszą aktywność obszarów mózgu, odpowiedzialnych za „czarne” wizje, negatywne wspomnienia i wrogość, potrzeba lat.
Podobnie jak na zbudowanie stabilności, dojrzałej demokracji, rezyliencji i otwartości, na to co nowe.
Ten proces wewnętrzny, a zarazem zewnętrzny może zająć nam nawet pokolenia.
To trudne w niego zainwestować, kiedy wiemy, że w niektórych wypadkach dopiero prawnuki, poczują się bezpiecznie, odzyskają dziecięcą radość, ciekawość w kierunku otoczenia. Naturalność i blask w oczach. Zdolności szybkiego uczenia i koncentracji.
Z drugiej strony, jeśli to co zrobimy teraz, może dać nam szansę utrzymania cennych wartości kulturowych, a zarazem stworzenia świata z mniejszą ilością przemocy i chorób to warto wykonać wysiłek. A kto wie, jeśli wielu z nas otworzyć się na to co bolesne, przejdzie przez żałobę razem, porozmawia o cierpieniu, traumie i śmierci teraz, to może transformacja zajmie kilka lat i wtedy za 100 lat ktoś w kryzysie powtórzy ten scenariusza sprzed 100 lat ?
Zwróć uwagę, że pewnych powtórek czy katastrof nie unikniemy, jednak możemy je świadomie wybrać.
Stworzyć system nie tylko chroniący życie, ale także rozwijający życie i opóźniający autodestrukcję. Kreujący dialog ze śmiercią.
A kto wie, może nawet w przyszłości uda nam się przekształcić business zbrojeniowy w zdrowotny i artystyczny. Pro ludzki. Pomagający nam nie tylko wydłużyć życie, ale je utrzymać.
Czy nauka komunikacji wystarczy, aby stworzyć przyszłość o której piszę, bezpieczne relacje i miejsca, w których będziemy mogli transformować nasze scenariusze, projekcje, traumy, lęki, obawy i cierpienie ?
Nie wiem.
Wiem, że kiedy lepiej się komunikujemy wzrasta nasza rezyliencja i zmieniamy nie tylko nasze relacje, a także przyszłość następujących po nas generacji. Wyrywamy się z powtórki historii i odnajdujemy coś ukrytego, co właściwie cały czas istnieje w nas. Głębokie znaczenie naszego życia, a zarazem bezsens i sens cierpienia, które dodajemy do życia innych, a inni do naszego.
A teraz popatrz na tych którzy najciężej chorują, na tych którzy są najbiedniejsi, którzy przeżyli koszmar wojny i przemocy, stracili kogoś bliskiego. Oni nie wybrali swojego cierpienia, to nie cierpienie wynikające z przyjemności, chęci osiągnięcia czegoś, czy seksualnej zabawy w czasie BDSM.
Spójrz na empatię tych którzy dojrzeli i coś trudnego do określenia stworzyli. Łagodność, jasność umysłu, która pomaga im nawet w najstraszniejszych chwilach odnaleźć gesty, słowa pełne akceptacji, mądrości, spokojną radości, a zarazem moc, która pozwala im w odpowiednim momencie zmobilizować się i zatrzymać przemoc. Spotykać się ze śmiercią, popatrzyć jej w oczy, zaprosić ją na obiad, stworzyć okrągłe stoły, ożywić ją i opóźnić nieuchronną katastrofę.
Oczywiście istnieje grupa, która po przemocy staje się odcięta, znieczulona, przemocowa, po chorobie zapada się, ucieka przed czymś i widzi wszędzie czarny obraz. To zazwyczaj grupa, która nie dostała wsparcia. Nikt nie pokazał jej jak inaczej tańczyć i rozmawiać ze śmiercią.
Ci z nas, którzy się z nią wielokrotnie spotkali i wiedzą jak zaprzeczenie jej istnienia, czy cierpienia, brak rozmów na trudne tematy, kreuje przemoc, chorobę, znieczulicę, okrucieństwa, wojny, zatrzymują innych i ostrzegają.
To także nasi przodkowie, których gesty i słowa, ukryte w nas, w sztuce, w historiach pozwalają nam zadumać się, odpuścić i z czymś pogodzić. To one integrując przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, pozwalają nam poczuć więcej i stworzyć historię miłości. Miłości, która pozwala nam rozpuścić pancerz, rozwalić zbroje kontroli i poczuć uwalniającą energię, pomagającą nam zainwestować w życie, pomimo śmierci. A zarazem w śmierć, tylko w inny sposób. Nie zabijając, a prowadząc z nią dialog i zadając jej pytania. Te pytania i odpowiedzi przynajmniej przez chwilę pozwolą ci rozkosznie z czułością komfortowo rozgościć się w trumnie. I spojrzeć w przyszłość, w to co nieznane i niewidoczne z nadzieją. A kiedy twój czas nadejdzie, wyruszysz w ostatnią podróż z radością, wiedząc, że nie jest ostatnią.
Zauważ jak wielu z nas poszukuje szczęścia. Jednak szczęście jest chwilowe i rzadko kreuje głębokie doznania i połączenia. Uczenie, czy budowanie czegoś trudnego do zbudowania czy nauczenia, trudne doświadczenia, pomimo chwil nieszczęścia, czy cierpienia, dają nam wgląd w pewne prawdy dotyczące życia np. że Holokaust nie był tylko zbrodnią na Żydach, a był morderstwem ludzi i naszej ludzkiej wrażliwości. Że o śmierci jeszcze wiele nie wiemy, a wielu którzy byli po drugiej stronie mówią o czymś, czego narazie nie umiemy zrozumieć.
Świadomość tego pozwala pozbyć się iluzji, zobaczyć co nas łączy, kreując chwile pełne zadumy, a zarazem radości, głębokiego wzruszenia i znaczenia.
Odczucia i przeczucia, że się żyje, pomimo wszystkiego, a zarazem jeszcze kiedyś spotka i połączy po śmierci.
Wtedy kiedy stajemy się dzieckiem, nie wybrańcem Boga, odizolowanym od reszty dzieci. Dzieckiem w grupie innych dzieci które starają się dojrzeć i czegoś nauczyć. Izraelem, Palestyną, Iranem, Ukrainą, Polską, Rosją, Ameryką, Brazylią, Japonią, Niemcami, Hiszpanią …
Czy karanie tych dzieci za przemocowe zachowania ich przodków, nieświadomość, ucieczkę od strasznych wspomnień, od śmierci, walkę o życie i istnienie, czy za ich traumy i bezsilność ma sens ? A może lepsza jest edukacja, stabilizacja, budowa bezpieczeństwa wewnętrznego ?
Zauważ bezpieczeństwa wewnętrznego, wiary, nie stworzy broń, religia czy pieniądze, ponieważ to bezpieczeństwo i wiara jest czymś całkowicie innym, niż wielu nam się wydaje. To bezpieczeństwo i wiara, które czujemy głęboko i które według badań przekazuje nam matka lub ktoś kto ją zastępuje. Możemy tego kogoś nazwać Bogiem, nie musimy.
Od czego zacząć transformacje, poszukiwanie bezpiecznej głębi, radości i znaczenia ? Mistycznej ekstazy.
Wyobraź sobie przestrzeń, dom pełen ciepła, w którym od wielu generacji piecze się pachnące ciasto, siada przy stole i rozmawia o wszystkim. Tym razem wiele osób milczy i jest smutnych ponieważ na wojnach ginie wiele ludzi. Patrzą sobie w oczy, z ogromną łagodnością i miłością. Jedna osoba mówi :
Na jaki ważny temat potrzebujemy porozmawiać ? Czemu unikamy tego tematu ? Jak to, że o tym porozmawiamy zmniejszy napięcie i jak taka rozmowa najlepiej aby wyglądała ? Jakie tematy potrzebujemy poruszyć, których unikamy ? To normalne, że jesteśmy smutni i cierpimy, kiedy inni cierpią i umierają. To normalne, że chcemy uciec i udawać, że nic się nie zmienia. Atakować się. Każda strona konfliktu ma swoją prawdę i cierpi. To bardzo trudne patrzeć na to co się stało, poczuć i wyjść z tego scenariusza. Trudne jednak możliwe. Po obu stronach są ludzie. Czujący ludzie. My jesteśmy ludźmi i my czujemy. Porozmawiajmy o tym co jest trudne dla nas. Jeśli ktoś zagotuje czy będzie dla niego czegoś za dużo, zrobimy przerwę. Rozmowa będzie trwać 30 min. Niedopuszczalna jest personalna krytyka, wyzwiska, poniżanie, pogarda, udawanie, niewinnego anioła, ucieczka z rozmowy w ciszę lub telefon. Wszyscy doceniamy innych perspektywę. Jesteśmy w tym razem.
Zauważ, że te słowa i pytania, niosą w sobie nadzieję i magię. Przerwa pomaga wyregulować układ nerwowy, przywrócić czucie i pracę części mózgu odpowiedzialnej za współczucie, autorefleksje, złożoną komunikacje i rozwiązywanie problemów.
A historie i łzy … łzy wzruszenia, spływające po policzkach ludzi siedzących w kręgu, tworzą połączenia, bardzo trudne do rozerwania, kreujące w tym samym czasie refleksje i iskierki delikatnej radości. Otwierające mądrość ukrytą w naszym DNA. Głębię której nikt do końca nie zbadał, daleką od racjonalnego uzasadnienia tego co się dzieje. Mistyczną ekstazę.
Wiele osób mówi, że przejście przez trudne chwile, rozmowy, cierpienie i ból, nas uszlachetnia i jest to prawdą, jeśli jest to cierpienie, czy rozmowa, czy chwila, na które świadomie się decydujemy. Przykład : nauka, terapia, wychowywanie dzieci, ważna rozmowa, zdobycie szczytu. Te nowe doświadczenia, w tym samym momencie rozwalają i kreują nowe neuropołączenia. Pozwalają nam zobaczyć nasze wewnętrzne konflikty i błędy z lotu ptaka. To jest bolesne. Jednak ożywiające, zwłaszcza kiedy uda nam się dojść z samym sobą do porozumienia.
I ten proces nie jest łatwy, lecz potrzebny każdemu z nas. W tym procesie nawet najlepsi potrzebują wsparcia. A świadomość jak dostosować tempo do umiejętności, tolerancji, rezyliencji każdego z nas jest kluczem otwierającym drzwi do tego czego najbardziej się boimy.
Cierpienia, które na nas spada z nienacka, trudnej rozmowy kiedy jesteśmy na skraju załamania, która nas nie wzmacnia, a osłabia. Cofa.
Wielu z nas boi się regresu, cofania, bezsilności, bezbronności, jednak to ten stan często powoduje, że docenimy jeszcze bardziej to co mamy i odkrywamy radość w malutkich doznaniach.
Czy warto wykonać wysiłek ? To jak pytanie czy warto żyć, czując, że się żyje.
Spotkanie ze śmiercią i cierpieniem, jest jak poród, po którym nasionka radości, kiełkując przypominają nam o tym co może pomóc nam nie tylko przetrwać przejść przez trudne chwile, ale także nas ożywić i uratować. Nasza wiara i obecność innych wierzących.
To właśnie wysiłek zbiorowy, aby być obecnym z cierpieniem swoim i innych, tworzy receptę na niepewność jutra, którą nie jest pewność, tylko ta dziwna jasność pojawiająca się przed śmiercią, czy narodzinami, transformująca drugiego człowieka, który opuszcza nóż, zapytany o to jak ma na imię i czy chce iść na obiad.
Przypomina mi się w tym miejscu historia Apollo 13, kiedy wydawało się, że nie ma rozwiązania, leader zamiast poddać się, powiedział : nie pozwolimy ludziom zginąć w kosmosie, zrobimy wszystko, aby coś wymyślić i połączyć to co wydaje się nie do połączenia. Udało się.
A teraz popatrz na tych którzy wojują i na tych którzy im służą. Czy uda im się zatrzymać ? Czy uda im się zobaczyć światełko w ciemności, iść na obiad, siąść przy stole, spojrzeć w oczy i porozmawiać ? Zobaczyć w przyszłości przeszłość ? W przyszłości nadzieję ?
Czy uda im się odpuścić kontrolę i zamiast w zemstę, zwycięstwo, indywidualny interes, zainwestować w głębokie połączenie, porozumienie i dzieci przyszłości, marzenie, które może stać się realnością ?
Kiedy Martin Luther King mówił mam marznie, nikt nie przypuszczał, że Barack Obama, może stać się prezydentem USA. Osoby pochodzenia afroamerykańskiego były traktowane jako obywatele drugiej kategorii.
A teraz zastanów się, co stałoby się, gdyby każdy z nas uwierzył w coś trudnego do uwierzenia, odpuścił perfekcję, poczuł głębiej, zobaczył, że powoli coś się w nim zmienia ? Zbudował inną tożsamość i świat ?
Pozwolił sobie zamiast wroga zobaczyć przyjaciela, który sobie nie radzi, kręci się w jakimś miejscu mając nadzieję że kogoś spotka, czeka na telefon, wycofuje się, siedzi w ciszy, udając zaczytanie w książce, albo że jest bardzo zajęty w pracy.
Potem, aby obronić się przed powtórką scenariusza z przeszłości odwraca się plecami, nie rozmawia, ignoruje, kontroluje, atakuje, zwraca uwagę ile czasu zajęło komuś oddzwonienie czy odpisanie, czeka tyle samo z własną odpowiedzią, oczekuje, aż ktoś pierwszy wyciągnie rękę do zgody, czy zaproponuje ugodę, relacje czy pracę i udaje brak zainteresowania.
Jak widzisz brak wiary, to nie tylko religia, to także gdy inni mówią wywracanie oczami, odwracanie wzroku, wychodzenie z pokoju w połowie zdania, grożenie odejściem, granie roli np. prezydenta i marzenie o tym, aby wreszcie go ktoś powstrzymał i zrozumiał.
A teraz spójrz na trzy zdania :
„Nikt do końca nie rozumie jak nasz mózg działa, jednak wiemy na ten temat coraz więcej. Im więcej wiemy, tym łatwiej jest nam dokonać właściwego wyboru.”
„Amerykanie mówią, że jeśli coś przemilczysz i udasz, że nic się nie stało to odczujesz to w postaci buntu swojego ciała.”
„ Kłótnia jest jak komplement. Ludzie kłócą się tylko o to na czym im zależy, co jest dla nich ważne. Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, a znieczulica.”
Czy te twierdzenia to prawda, czy kolejne slogany, scenariusze, które pozornie upraszczając komplikują nasze życie ?
Sprawdźmy.
Zacznijmy od zdania o wiedzy.
Wiedza to posiadanie informacji wraz z umiejętnością ich wykorzystania. Używanie logiki i racjonalnego myślenia.
Czy wiedza wystarczy, aby komunikować się w naszym życiu i relacjach ?
Okazuje się, że nie. Zbyt dużo skomplikowanych informacji, czy wyborów, nawet jeśli wiemy jak je wykorzystać, może doprowadzić do stagnacji, bloku, cierpienia, zesztywnienia, zaniku empatii czyli czucia i wyczucia. Utraty połączenia z wyższą częścią nas. Przeintelektualizowania.
I tu istnieje paradoks, który trudno zrozumieć, wielu z nas.
Kiedy słuchamy tylko tego, co potwierdza to co chcemy usłyszeć, unikając trudniejszych emocji, konfliktów, różnic i wyzwań, oddalamy się od siebie i zrozumienia. Czyli im więcej wiemy, jeśli nie zrobimy przerwy, ślepniemy i zamiast odkrywać nieznane kontynenty, zacinamy się.
A teraz spójrzmy na mądrość, czyli zjawisko bardziej złożone niż wiedza. Mądrość to obecność i zadanie odpowiedniego pytania. To także zdolność wyczucia, empatyzowania, rozpoznania i osądzenia poznanych informacji, oraz dokonania na ich podstawie prawidłowych sądów i wyborów np. kiedy coś przemilczeć, kiedy się odezwać.
Kiedy przyspieszyć, kiedy się zatrzymać. Kiedy zmienić partnera, kiedy zmienić swój sposób komunikowania. Kiedy zadać pytanie, kiedy wysłuchać odpowiedzi. Kiedy powiedzieć „tak”. Kiedy „nie”. Kiedy z kimś zapłakać. Kiedy zatańczyć.
To także umiejętność czytania sygnałów ciała, poproszenia o wsparcie kiedy jest taka potrzeba, aby poradzić sobie z bólem, cierpieniem, presją, napięciami, zmęczeniem, chorobami, traumą, czyli z buntem ciała.
Kiedy ciało buntuje się, wtedy najtrudniej nam odczuwać empatię, połączyć się i komunikować. Nasze oczy ciągle wypatrują zagrożenia i widzą w wielu wrogów. To wtedy nasze mięśnie spinają się, serce przyspiesza, mózg odtwarza stare scenariusze, a my bronimy się przed czymś czego nie widzimy, skupiając się tylko na tym co jest wadliwe, zaprzeczając temu, że istnieje inna alternatywa. Inny scenariusz.
Kiedy istniejemy w jednym scenariuszu, brak nam wyboru, znika radość z naszego życia, pojawia się powtórka za powtórką, a my zamrażamy się, analizując nieustannie czy za wolno lub za szybko zareagowaliśmy, krytykujemy się, że odpuściliśmy tam, gdzie trzeba było działać lub działaliśmy tam, gdzie trzeba było odpuścić. Tracimy autentyczność i naturalność. Uciekamy i walczymy, milczymy, opcjonalnie służymy. To wtedy kłócimy się o mało znaczące bzdury, typu brudny kubek, napadamy na siebie zamiast skupić się na tym co naprawdę ważne np. jak sfinansować edukacje dzieci i dojść do porozumienia.
Przykład : partner A jest napięty i zmęczony, jego wewnętrzny głos wiele rzeczy upraszcza, a zarazem komplikuje wszystko wokoło. Jego krytyka, zamyka go na nowe doświadczenia, wkręcając w różne negatywne lub nadmiernie pozytywne scenariusze. Widzi w sobie perfekcyjnego prawego człowieka, w innych gady, które mu ciągle psują życie i przeszkadzają.
W tym czasie partner B jest zrelaksowany, wypoczęty, ożywiony, kreatywny i zainteresowany. Ciekawy świata, cieszący się z maleńkich rzeczy, a zarazem skupiony na tym co ważne długoterminowo. Realizujący się w projektach humanitarnych i etycznych, oraz artystycznych.
Pierwszy oskarża drugiego o bycie zbyt intensywnym i nie zwracającym uwagi na porządek w domu. Odpycha partnera takiego jakim jest, wydaje rozkazy i zakazuje się mu zachowywać odmiennie od wzorca.
Jego sztywność jest na wyrost, nie pozwala w pełni relacji wzrastać. Złe wspomnienia z dzieciństwa coś w nim zniszczyły i zabiły. W miejscu nadzieji i miłości, istnieje brak wiary, ukryta samotność i rozpacz, której on sam nie widzi.
Trudno mu położyć się nawet na trawie, wypocząć i poprostu przez chwilę rozkoszować się. Trudno utrzymać mu relacje, ponieważ często nadmiernie skupiony jest na detalach. Porzuca projekty i ludzi, przy których nie może czegoś zyskać.
Wierzy, że ta relacja może tylko przetrwać jeśli ożywiony partner dostosuje się do jego scenariusza, usztywni się, będzie więcej zarabiać i pracować. Podobnie jak on zignoruje ciało, zamęczy się i odetnie od przyjemności, a zarazem głębi emocjonalnego życia.
Głos wewnętrzny partnera A, jest bardzo krytyczny. Łączy zagrożenie, z ożywieniem, zrelaksowaniem, radością, a nawet wypoczynkiem. Każda zmiana postrzegana jest przez niego jako wydatek energetyczny i powstrzymywana. Śmierć czai się za rogiem.
W obliczu kolejnego „zagrożenia” czyli kolejnej zmiany reaguje nadmiarowo, nieracjonalnie, w sposób bardzo sztywny.
Obwinia partnera B i świat o własne zmęczenie, rozdrażnienie, wypalenie, cierpienie, krytykuje i obraża. Twierdzi, że tylko jego droga jest prawidłowa.
Z punktu widzenia przetrwania, tego typu oszczędzanie energii – jest bardzo skuteczne, jednak z poziomu życia i relacji fatalne.
Głos wewnętrzny partnera A często krzyczy, rzadko zadaje pytania, nie umie empatycznie z wyczuciem komunikować się ze sobą i innymi, skupia się na słabościach, zamiast na mocnych stronach. Poniża go, albo innych.
Tworzy chaos, prokrastynację i nerwicę, lub nienegocjowalna sztywność i dominację.
W tym stanie partner A często gwałtownie przeskakuje z maksymalnego pobudzenia, do nagłego wycieńczenia.
To zazwyczaj moment w którym kurczy się jego świat, zmniejsza otwartość na nowe doświadczenia, zawęża perspektywa, a on izoluje się gubiąc jasność.
Nie widząc jak to co robi jest destrukcyjnie, toksycznie, wycieńczające dla niego i innych, gubi się w pętli nieświadomego cierpienia.
Negując własną bezsilność, nie prosząc o wsparcie, odmawia sobie mocy sprawczej.
Ten wzór postępowania, scenariusz, zaprzeczenie, pomogły mu kiedyś przetrwać. Minimalizując i poniżając siebie, albo innych, starając się zawłaszczyć i zdominować za pomocą złości, zazdrości, szantażu, seksu, odmowy seksu, pieniędzy, wspólnej pracy, ciszy, wszystkiego czego się da, unikał odrzucenia, czucia i zmiany. Spojrzenia na siebie i swój konflikt wewnętrzny.
Gdy napięcie jest generowane z wnętrza (z mięśni i trzewi), człowiek znajduje się pod silną presją, by zlokalizować źródło zagrożenia w otoczeniu. Jeżeli okazuje się to niemożliwe, powstaje przekonanie, że zagrożenie istnieje, choć nie da się zidentyfikować jego źródła”.
Peter A. Levine, „Głos wnętrza”,
Jak widzisz mądrość i komunikacja nie ogranicza się tylko do umysłu, to także mądrość komunikacji ciała, które wspólnie z umysłem tworzą wewnętrzny głos kierujący naszymi decyzjami.
Ciało pokazujące nam, że ból jest konieczny do ustalenia granic, określenia limitów, skali problemów, ustalenia czego nie wiemy i poruszania się w relacjach. Umysł może się z oceną ciała zgodzić, albo nie. Określić ile bólu może znieść.
Właściwie wszystko brak snu, brak ruchu, sztywność ciała, wadliwa postawa, nadmierne lub zbyt małe wydatkowanie energii, przeszłe doświadczenia, mogą spowodować ograniczenie pracy mózgu w najważniejszych dla nas obszarach.
Te ograniczenia, po czasie zmieniające się w traumy, często kreują błędy interpretacyjne i komunikacyjne, a także stagnacje w relacjach. Zanik wiary w nas i kolejnych pokoleniach, które chcemy ukształtować i upodobnić do nas.
„ Kiedy zaczynałem coś, co Ci się nie podobało, a Ty groziłeś mi porażką, mój strach przed Twoją opinią był tak wielki, że porażka była nieunikniona… Straciłem pewność siebie, że mogę cokolwiek zrobić. […] A im byłem starszy, tym solidniejszy był materiał,za pomocą którego można było wykazać,jak bardzo byłem bezwartościowy; i stopniowo,w pewnym stopniu przyznałem ci rację” - napisał Franc Kafka do swojego ojca.
A teraz ty zaobserwuj co dzieje się z tobą kiedy np. lekceważysz czucie siedząc godzinami przed komputerem. Albo co dzieje się kiedy przebywasz z osobami które poniżają cię, krytykują, nie biorą twoich potrzeb i tego że różnicie się pod uwagę. Zauważ, kiedy stajesz sie “nieludzki”, nawet dla siebie, opuszczasz siebie i jak twoja praktyczność, sensualność, wyczucie, radość, kreatywność i empatia, a także poczucie sprawstwa zanika. Twój głos słabnie, albo staje się krzykliwy i agresywny.
A teraz spójrz co dzieje kiedy ufasz bezwzględnie czuciu ? Kiedy po bezwysiłkowym (często też idealizowanym przez nas) stanie nie zwracania uwagi na odczucia, problemy i stan psychiczny zauważasz jak np. od lat uciekasz i znieczulasz się. Jak od lat akceptujesz coś co jest nie do zaakceptowania.
Posłuchaj siebie kiedy płaczesz, co wtedy mówi twój wewnętrzny głos do ciała ? Co mówi do innych którzy płaczą ? W jakich momentach twoje ciało, myśli, stany emocjonalne, reakcje i zachowania stają się bardziej elastyczne, ożywione i radosne ? Kiedy gasną ?
Kiedy zmniejsza się krytyka, kiedy wzrasta ? Na co otwierasz się, co zgadzasz się zmienić, zaakceptować, czego nie chcesz zmienić, kiedy wypoczniesz i spojrzysz na duży obraz ?
Przyglądnij się także temu kiedy, aby pozbyć się napięcia wybuchasz, bezmyślnie impulsywnie ruszasz do działania, nie zgadzając się na to co ci się przydarza, stawiasz temu opór, negujesz, napinasz się, odcinasz się, wytężając, chowając się przed czymś uciekasz, a potem negujesz to co robisz.
Zauważ, że problem ze stworzeniem bliskości w relacjach, a zarazem autonomii, czy odniesienie sukcesu nie jest głównym problemem tych którzy doznali traumy czy przemocy. Cierpią.
Odczuwanie radości, umiejętność odpoczynku, naturalnego ruchu, komunikacja ze sobą i innymi jest największym wyzwaniem ich życia.
Często chcemy naprawić się czy uzdrowić relacje szybko. Coś odzyskać w ciągu tygodnia czy zbudować. Zbliżyć się i zakochać. Zdobyć coś partnera, przyjaciela, pracę etc.
Zapominamy w tym procesie, że gwałtowne otwarcie się na drugiego człowieka, wymaga ogromnego wysiłku i nie zawsze działa. W takim wypadku zamknięcie się, nie jest złą reakcją. A mądrym wyborem.
Przykład : Zamknięcie się na słowa partnera napewno to się nie uda, jesteś niewystarczający/a, w trakcie randki, może być dobrą strategią. Otwarcie się na słowa jestem nieprzygotowana/y, zmęczony, spięty, na miesiąc przed randką i poprawienie swojej kondycji psychofizycznej, komunikacji, nauczenie jak odpowiedzieć na takie słowa, przeanalizowanie skąd bierze się poczucie niższości, określania typu niewystarczający czy przekonanie nie uda mi się, jest bardzo dobrą strategią dla obu stron.
Zauważ, że często jako dorośli łączymy się nie z poziomu dorosłego, a dziecka, które chce bawić się, odczuwać frywolną radość będąc z innymi, bezcelowo marząc, eksperymentując i czarując świat. To nas ożywia.
Ten dzieciak ukryty w nas, jest potrzebny, jednak tak samo ważny jest głos ciepłego, a zarazem świadomego zagrożeń rodzica, który prowadzi i potrzebny jest nam w każdej chwili naszego życia. To on może pomóc nam stworzyć wewnętrzne bezpieczeństwo, porządek, odszukać prawdę, a właściwie kilka prawd które istnieją równolegle.
Pokazać że budowa wiary i zintegrowanie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości nie jest proste, jednak możliwe.
Z mojej strony tym tekście postaram ci się pokazać : Jak stworzyć taki wewnętrzny głos przewodnika, który pomoże ci wyjść ze stagnacji, sztywności, pułapki linearności, tego że jeśli zdarzy się sytuacja A, to napewno potem nastąpi sytuacja B, C,D etc.
Ten głos pomoże ci także ożyć, poczuć się bezpiecznie i poruszać z wyczuciem w relacjach. Właściwie w danym momencie wydatkować i oszczędzać energię, zamykać się i otwierać.
Rozwinąć elastyczność, kreatywność i mądrość.
Dzięki temu głosowi w odpowiednim momencie zwolnisz, przestaniesz widzieć w małych rzeczach np. tym, że ktoś nie odpisał ci na wiadomość lub użył jednego słowa, dziwnych znaków, czy że wygłupiasz się- zagrożenia.
Uwierzysz w siebie i transformujesz to co było dotychczas trudne nawet do zobaczenia.
Przykład transformacji :
• Ktoś mnie obraził nazwał idiotką.
• Odczuwam gniew i smutek. Pustkę.
• Głos wewnętrzny: To napewno mój wróg.
• Automat : Atakuje i wyzywam, albo milczę, jestem sarkastyczny, odsuwam się .
Transformacja :
• Ktoś mnie obraził.
• Odczuwam gniew i smutek. Napięcie.
• Zamiast przywalić słyszę wewnętrzny głos :
– stop, zwolnij, zrelaksuj się jesteś bezpieczny/a, ten ktoś po prostu nie umie się komunikować
– spójrz na duży obraz, na ile osoba po drugiej stronie zakręcona, opętana, zmęczona i napięta, czy warto w ten konflikt inwestować, robić wysiłek, wyjaśniać, a może lepiej powiedzieć : dzięki, że mi przypomniałeś, zidiocenie jest takie ważne w życiu,
– czy to coś ważnego, jakie będą konsekwencje długofalowe rozmowy i milczenia
– czy jeśli teraz zamilknę, agresja wzrośnie ponieważ ta osoba komunikuje się często agresywnie i wyzywa, a może to
– czy jest to osoba bliska mi czy obca,
Możesz zapytać : co to znaczy idiotka czy mógłbyś użyć więcej słów, aby powiedzieć o co ci chodzi, co dla ciebie jest nie Ok, co ci przeszkadza.
Albo jeśli cię zaboli : kochanie słowo idiotka mnie boli i powoduje, że mega się spinam, mam ochotę cię uderzyć, nazwać debilem. Jeśli będziesz lepiej komunikować się, poprawi się nasza relacja, jeśli nie wykonasz wysiłku zacznę ignorować to co mówisz i odsunę się, bo to dla mnie za trudne.
Rozumiesz ? Którą opcje wybierasz ?
Zauważ w czasie tego typu sytuacji, często oszukują nas zmysły i umysł.
Przeszłość nadpisuje teraźniejszość, kreując przyszłość. Zamiast je odseparować, a zarazem kreatywnie połączyć i zintegrować z nowym scenariuszem.
Zmiana postawy ciała z napiętej, na zrelaksowaną, podobnie tonu głosu pomaga nam i partnerom w ustabilizowaniu układu nerwowego i zmianie scenariusza.
Kiedy ćwiczymy nawet głos, otwierając gardło, w odpowiedni sposób, zastępując krzyk na kogoś, krzykiem razem podczas śpiewania, czy seksu, tworzymy nowe doświadczenie dla ciała.
Te doświadczenia, zamykają fałszywe poczucie winy, krytykę, otwierając nas na życie i inne doznania.
Oczywiście początkowo to wydaje się trudne, jednak kiedy praktykujemy regularnie, po chwili to co trudne staje się łatwe, a proces integracji doznania zajmuje kilka sekund.
Tego typu umiejętność wspólnego zrelaksowania się śpiewając, dotykając, radośnie obmacując w hamaku, może coś w tobie otworzyć i przeprowadzić cię nawet przez trudne rozmowy, czy chwile, których nie spodziewałeś się.
Poza tym radosna zabawa, która pomaga wyluzować się, rozwinąć poczucie humoru, sceptycyzm, kreatywność i pogłębić relacyjne doświadczenia. Zaangażować się inaczej w życie, tworząc różne scenariusze, wiele zmienia.
Kiedy nauczysz się tego, czyli komunikacji niewerbalnej i werbalnej. Zabawy ciałem, dźwiękiem i słowem, wyostrzy się twoja uważność. Wtedy szybko zobaczysz kiedy uruchamia się krytyczny głos który zamiast ułatwiać ci życie, komplikuje i upraszcza a ty :
• reagujesz na automacie ucieczką na samą myśl o wyzwaniu, bliskości, relacji, seksie czy trudnej rozmowie,
• dramatycznie opadasz z sił nadmiernie izolujesz się i unikasz,
• znieczulasz się nadmiernie np. pijąc, pracując, odcinając od bólu, zmęczenia,
• otwierasz się nadmiernie nie czując zagrożenia, nie widząc kogoś innego przytłoczenia, ograniczenia, krytyki, spacerując po najniebezpieczniejszych miejscach, robiąc rzeczy dla ciebie długofalowo bardzo szkodliwe.
•nie spotykasz się z twoim ciałem kiedy jest „łatwo”, unikasz dokarmiania go i rozwijania części przyjemnej, dojrzałej i fascynującej, idziesz na terapię czy masaż czy do lekarza, ćwiczysz tylko kiedy jest bardzo źle, kiedy już zdychasz,
• zmęczony rozpaczasz, bo nie jesteś jedynym źródłem radości partnera, wściekasz się kiedy jest to jego pasja lub inna osoba.
Oczywiście samoświadomość nie ma mocy uzdrowienia. Każdy z nas potrzebuje nowego doświadczenia, aby transformować wewnętrzny głos, nadpisać stare słowa i zmienić neuropołączenia.
Przykład : Jeśli boisz się podejść do kogoś nowego na randkach, oczekiwanie, że stworzysz szybko relacje w której fenomenalnie będziesz się komunikować jest nierealne. Podobnie kiedy twoje ciało jest znieczulone i napięte przez krytykę oczekiwanie seksualnego sexu jest nierealne.
Najpierw potrzebujesz podejść do kogoś kto wiesz, że dobrze ci życzy, kto nie skrytykuje cię, pokaże ci jak wyregulować układ nerwowy, zrelaksować się i transformować wewnętrzny głos.
Kiedy zbudujesz nowe doświadczenie z bezpieczną osobą np terapeutą, coachem, czy mentorem, będzie ci łatwiej podejść do obcej osoby, w momencie zesztywnienia rozmrozić się. Transformować znajdując w sobie źródło energii, niezależne od drugiej osoby reakcji.
Pełen wiary, zrelaksowany, wyluzowany możesz cieszyć się radością innych, zdecydować się zaangażować, wykonać wysiłek, zbudować z kimś coś więcej, relacje, business, cokolwiek, albo odpuścić i odejść w inną stronę. Jest wiele opcji o których twój wewnętrzny głos jeśli go rozwiniesz ci opowie.
Zwróć uwagę, że tego typu dojrzała kreatywność i rozwój to nie tylko twórczość artystów, to umiejętność ludzka pozwalająca na tworzenie nowych opcji, połączeń w mózgu, doświadczeń w życiu i wyrażania twórczego siebie w różnych momentach życia.
Następstwem tej kreatywności, nie jest odtwórczą powtórka, tylko innowacyjne rozwiązania. Niezwykłe podróże, relacje, konstrukcje, w czasie których budowania, osoby znajdują swój własny styl werbalnej i niewerbalnej komunikacji. Tworzenia.
Ważne : nie każdy człowiek jest poetą czy malarzem, każdy jest kreatywny i twórczy.
Każdy może swoją kreatywność rozwinąć i być inowatorem życia.
Inowacja to nie tylko rewolucyjne odkrycia, a każdy proces zmiany, wynikający z systematycznej obserwacji siebie, grupy i życia. Zmieszania czegoś w inny sposób, który dotychczas nie istniał. Najlepszym przykładem są tu dzieci. Każde inne, pomimo, że zrodzone z tych samych rodziców. Urodzone w innej chwili.
A teraz spójrz na punkty usztywnienia lub chaosu w sobie i wokół siebie. Zobacz w każdym chaosie i sztywności cierpienie, krytykę, poniżanie, wyzwiska. Przesuwaj się powoli i uważnie. Spójrz na swoje życie jak na film. Na swoją matkę, babkę, ojca, pradziadka … Na zmienność.
Zauważ, kiedy twoje ciało potrzebujesz komfortu, snu, wypoczynku, relaksu, a kiedy dyskomfortu, wysiłku i wyzwania. Nie słuchaj na początku głosu w głowie. Czuj nawet jeśli jest to nieprzyjemne i popatrz bezkrytycznie na otaczające cię pełne cierpienia ciała.
Pamiętaj : krytyczny głos, kreuje napięcia i odziela nas od pewnych części mózgu, która pozwala nam zobaczyć duży obraz i odnaleźć rozwiązania. W ten sposób odbiera nam wybór, zamiast ożywiać, zabija.
W procesie przywracania wyboru i ożywienia, wyzwolenia ze sztywnej struktury ograniczającej nasze pole widzenia, bardzo ważna jest czułość i akceptacja cierpienia.
Przytulenia siebie, zatrzymania kiedy ból nas zabija, a zarazem jak na rehabilitacji zmotywowania. Powolutku pomimo krytyki i bólu poruszę nogami, a potem podejdę do drugiego człowieka. I jeszcze raz nawet na czworakach. Nawet wlokąc się wyciągnę rękę do sąsiada.
I tu bardzo ważna rzecz : jeśli to czytasz rób przerwy, nie męcz się nadmiernie. Zachwycaj się tym wszystkim co w Tobie piękne, silne, zamiast krytykować się. Zachwyt kreuje wzrost postraumatyczny i nawet w czasie konfliktów zbrojnych, coś zmienia. Przywraca. Ożywia.
Skupienie się na tym co działa, na tym co jest radosne i zachwycające, na życiu pomaga. To właśnie w tym skupieniu pomaga nam świadomość śmierci i cierpienia.
Podobnie jak z jazdą na rowerze. Kiedy jedziemy i skupimy się na drzewie, w które możemy wjechać, wjedziemy w nie. Jeśli na horyzoncie, ludziach do których jedziemy i życiu. Jak inna będzie nasza opowieść.
Czy słyszałeś kiedyś o katastrofie samolotu nad Amazonią, którą przeżyła jedna dziewczynka ?
Juliana miała siedemnaście lat i wraz z matką leciała do Pucallpa, gdzie czekał na nie ojciec Hans Koepcke. Ich lot miał potrwać tylko godzinę, ale wleciał w sam środek burzy i w powietrzu rozpadł się na kawałki, które runęły w sam środek puszczy amazońskiej. Juliane nie pamięta, jak to się stało, że została wyrzucona z samolotu wraz z fotelem. Wirowała w powietrzu przypięta pasem. Spadła z wysokości ponad trzech kilometrów. Nie tylko jako jedyna z 91 osób przeżyła, ale po 11 dniach wyszła z dżungli. Po upadku podjęła decyzję, że nie może poddać się, leżeć i czekać na ocalenie lub śmierć. Głos ojca pojawił się w jej głowie : w przypadku zagubienia w lesie najlepiej znaleźć rzekę i podążać za jej biegiem, bo w ten sposób prędzej czy później dotrze do ludzkich osad.
Przeżycie trudnych chwil nie jest proste, jednak może być dużo łatwiejsze niż ci się wydaje, jeśli towarzyszy nam odpowiedni głos. Jeśli go nie mamy, możemy stworzyć go w czasie kreatywnej zabawy, łączącej różne skojarzenia, dziedziny, elementy w sposób inny niż dotychczas. Siła tego głosu także wzrasta, kiedy przebywamy z osobami, które taki głos mają. To wtedy odkrywamy, jak wiele nie wiemy i coś co wydaje się niemożliwe.
Juliana miała na sobie jedynie cienką sukienkę i jeden but. Kiedy dotarła do Amazonki postanowiła nią popłynąć. Jej rodzice byli biologami i zajmowali się badaniem dżungli, a ona od dzieciństwa uczestniczyła w wyprawach. Wiedząc, jak wiele roślin jest trujących, przez 11 dni nic nie jadła. W ropiejących ranach na jej ciele zagnieździły się białe larwy, a ona pomimo, że opadała z sił każdego dnia zmuszała się, by wstać i wejść do rzeki. Nie wiedziała, że poszukiwań jej zaprzestano, ona płynęła do ojca. Jej wewnętrzny głos dodawał jej otuchy i powtarzał, wyjdziesz z tego, abyś mogła zrobić coś wielkiego dla ludzi i przyrody.
W tym momencie jej ciało weszło w tryb przetrwania, w którym nie czuła bólu i głodu. Ten mechanizm wbudowany w nasze DNA nazywany jest często dysocjacją, a zarazem nie jest tylko dysocjacją i odcięciem od czucia. 11 dnia kiedy całkowicie opadła z sił, znalazło ją trzech mężczyzn. Dopiero gdy poczuła się bezpieczne zaczęła gorączkować, jej kolano spuchło, poczuła, że ma złamany obojczyk i uraz oka. Jej ciało było pełne rozlicznych ran. To wtedy dowiedziała się, że matka przeżyła katastrofę i zmarła, a lekarz stwierdził, że teoretycznie z medycznego punktu widzenia, niemożliwa sytuacja, stała się możliwą dogłębnie ranna, na skraju śmierci osoba ruszała się 11 dni.
Julia podobnie jak jej rodzice ukończyła biologię i postanowiła, że zrobi wszystko, aby chronić lasy deszczowe. Sprawić, że jej życie będzie “istotne dla świata”.
A teraz wyobraź sobie jesień, chorobę kogoś bliskiego, kto cierpi i nie może się poruszać. Zobacz kiedy chwytasz go za rękę i wspomnienia z pięknych chwil wracają, a wy łączycie się czując smutek, obecność śmierci, cierpienia, a zarazem delikatną radość.
Jedno z was opowiada piękną historię i zadaje ważne pytania. Wyruszacie razem, pomimo czekającej za rogiem śmierci, po raz ostatni w kierunku życia.
Co z tego powstanie ? Czy inwestycja w życie w tych ostatnich chwilach coś zmienia ? Bardzo często kiedy nasze ciało czuje się bezpiecznie, coś odpuszcza, choruje, coś w nim umiera, a zarazem rodzi się na nowo i zamiast demonów, powracają piękne wspomnienia. To z tymi wspomnieniami przenosimy się na drugą stronę, w świat pełen energii i kolorów. I tam czasem słyszymy : czy chcesz zakończyć cierpienie, czy wrócić cierpieć i coś ważnego po sobie pozostawić.
Ja pewnego dnia w szpitalu umierając wybrałam cierpienie i wróciłam do ciała. Znam wiele osób, które dokonały także tego wyboru. Niektóre innego. Tak, czasem coś tak dziwnego się zdarza.
Często osoby, które wracają, opowiadają ciekawe historie, przeprowadzają trudne rozmowy, są nazywane szalonymi, trudnymi, negatywnymi czasem nawet toksycznymi. Oskarżane są o to, że fantazjują, kreują jakąś energię, która innych denerwuje i coś zmienia.
Wielu z nas chce, a zarazem nie chce czuć ich i własnego cierpienia. Zamykając się na nie staramy się przetrwać, płynąć w dżungli świata otoczeni krokodylami i piraniami szukając domu i bezpieczeństwa. Choroby nie były moim wyborem, asystowanie cierpiącym tak.
I to prawda, nietypowe podejście do życia, zmieniło we mnie wiele, coś rozwaliło, aby zbudować coś nowego. Spowodowało, że zyskałam nadzieję, radość i bogactwo, czyli energię, która choć niewidoczna w materialnym świecie, coś zmienia.
Brene Brown określa radość która pojawia się w procesie transformacji oknem do piękna, tak bolesnym i pełnym cierpienia, że nieświadomie zamykamy je przerażeni jego energią.
W ciemności pojawia się odczucie ogromnego zagrożenia, demony przeszłości, które krzyczą nie zasługujesz na miłość jesteś niczym.
Kiedyś zwłaszcza w średniowieczu osoby otwierające okna i umysły, radosne, komunikujące się, myślące i wyglądające inaczej, palono na stosach, bo tak innych denerwowały.
Teraz wielu sugeruje, że warto takie osoby usuwać z otoczenia i krytykować.
Czy warto ?
Według Edwarda Bono możliwość kreatywnego myślenia może wykorzystać tylko człowiek, który umie zdefiniować cel swojego namysłu i zdaje sobie sprawę, że jego podejście czy sposób widzenia sytuacji jest tylko jednym z wielu, a te inne poprostu nie przyszły mu do głowy.
Czyli jeśli nie przyszło nam do głowy, że popełniamy błąd w określony sposób myśląc o życiu i śmierci, czy pięknie, używając określonych słów i potrzebujemy trochę więcej pokombinować, to tego nie zrobimy. Pozostaniemy w klatce starając się upodobnić nasze ciało do czegoś. Jakiegoś ideału. Odtwórczej kopi, kopiującej jakiś eksperyment.
A teraz spójrz, jak rozwijanie kreatywności ciała ludzkiego przypomina zabawę natury, jak ta gra, w którą warto grać przez całe życie, tworzy sztukę, ruchomy obraz, który warto pokazywać innym i ciągle transformować.
Czemu o tym piszę ? Ponieważ chce ci coś pokazać.
Wyobraź sobie, co stanie się jeśli otoczysz się tylko ludźmi, którzy wierzą w to co ty, krytykują to co jest inne, różne od tego co lubią, czy wierzą, wywyższają się popełniając takie same błędy, rozmawiając tylko na tematy znane i określone, unikając wyzwań np. rozmów o różnicach w potrzebach seksualnych czy oczekiwaniach finansowych, śmierci, czy chorobach.
A teraz wyobraź kogoś kto widzi statyczność, odtwórczość, powtarzalność tego obrazu i zaczyna z nimi rozmawiać, zadawać pytania.
Co stanie się z tą osobą w takim otoczeniu ? Czy taka grupa w obecności tej osoby będzie wyluzowana, czy sztywna, agresywna i dominująca ?
Następnie przenieś się do przestrzeni w której wokół ciebie są kreatywni ludzie, którzy są ciekawi twojego doświadczenia, zadają pytania i wyciągają naukę z twojego doświadczenia.
Słuchają uważnie opowieści, ucząc się z twoich błędów, kombinują, dokonują analizy własnych doświadczeń, oraz otoczenia.
Wyrażają także coś przez sztukę, która jest formą ich komunikacji. Zamiast wojny tworzą obrazy, dialog, w czasie którego odkrywają w swoich różnicach emocjach, odczuciach coś co ich łączy.
Spójrz : Zastanawiając się w jaki sposób pieniądze wpływają na przyszłość nas i świata, czym jest dla nas dobry sex, co w nim lubimy, co nie. Kiedy sprawdzają się relacje monogamiczne, kiedy poliamoryczne. Kiedy bycie singlem. Zapominamy często o pytaniu : co daje nam radość i najbardziej nas ożywia, zmniejsza krytykę i cierpienie.
A teraz spójrz na różnice komunikacyjne, po niezbyt udanym seksie :
a) nie mówisz nic, znikasz i wysyłasz pozytywne wibracje lub ghostujesz bez słowa
b) mówisz : to co robiłeś/aś było fatalne
c) uwielbiam kiedy mnie tutaj liżesz, to mnie totalnie kręci. Kiedy jęczysz, poprostu mam ochotę nie wychodzić z łóżka. Twoja ręka w tym miejscu powoduje, że podniecam się jeszcze bardziej. Uwielbiam kiedy mruczysz. Jakie są twoje fantazje ? Powiedz mi więcej i więcej … bawmy się, kreujmy …co sprawia ci radość ?
d) wiesz dzieci sąsiada śpią. Co możemy wymyśleć ? Masz jakiś pomysł, aby …
Czy widzisz radość, naturalną, elastyczną i kreatywną część każdego z nas ?
Natura pokazuje nam, że pewnych rzeczy nie da się oszukać. Krytyka, odbiera nam radość i energię, usztywnia, kreuje wojny i krach.
Przedsiębiorcza natura nas ostrzega, pokazuje jak ważna jest radość i ożywienie, taniec w którym nasze ciała ocierają się, splatają i bawią. To podatek, o którym część z nas zapomina. Seksualny, albo sensualny obecny w każdej rzeczy którą gotujemy czy kreujemy.
Oczywiście w życiu istnieje też 2 poziom trudności, kiedy dwie osoby mają zupełnie inne potrzeby i upodobania. Wtedy tylko transformacja wewnętrznego głosu, może przywrócić naturalny przepływ i stworzyć inne połączenie. Jak to zrobić dowiesz się w pewnym momencie czytania.
Poziom 3, to kiedy ktoś przed lub po seksie, czy nawet kiedy druga osoba się zbliża, staje się agresywny, albo płacze, dysocjuje się, ucieka, izoluje, walczy ma ataki paniki, sztywnieje i niedomaga. W ten sposób jego ciało procesuje wcześniejszą traumę i emocje. Stara się pozbyć napięć i krytyki. Cierpienia. To normakne. Część systemu wbudowanego w nasze ciała.
Cierpienie, które wówczas widzimy, często nie dotyczy teraźniejszości i obecnej partnerki czy partnera. To co dzieje się w teraźniejszości, naszych relacjach prywatnych, a także religiach, polityce, ekonomii, eksponuje tylko coś ukryte przez lata.
A teraz spójrz na mass media, czy to możliwe, że rzeczywistość którą kreują jest pełna ukrytego cierpienia ? Czy to możliwe, że tendencja, aby widzieć w ludziach i historii naszych relacji tylko ciemność, albo instagramowe gwiazdy, odsuwa nas od siebie i zabija szanse porozumienia ?
Kochania i bycia kochanym.
Czy pamiętasz swoje narodziny ? Większość z nas nie. Czy istnieje możliwość narodzić się ponownie, być przywitanym z przyjaznym uśmiechem, w świecie gdzie odrzucenie, przemoc, poniżanie, porównania nie istnieją ? Okazuje się, że tak. Każdy z nas może stworzyć dla siebie takie odrodzenie. To dzięki przebywaniu przez jakiś czas w takiej strefie, rozróżnisz z łatwością co jest bezpieczne i niebezpieczne, pozbędziesz się sztywności, odbudowując radość i zaufanie. Zamiast kreować chaos, wojny, tragedie, powtarzając scenariusze z przeszłości, zapominając, o śmierci, spojrzysz jej w oczy, mówiąc wybieram życie.
A teraz być może zastanawiasz się :
Gdzie znajdziesz tą przestrzeń, radosną kreatywność, mądrość, dojrzałość innowacyjność, sensualność, humanistyczną refleksje ?
W sobie mój drogi czytelniku i naszej relacji.
Czytając to co czytasz, zamiast rozgryzać zachowanie innych, wymagać od nich zmiany, zadawać pytania : dlaczego, ktoś mnie nie kocha, nauczysz się znaleźć momencik radości, patrząc komuś w oczy z zachwytem, a zarazem dbając o dzieci sąsiada.
Uwierzysz w siebie, pomimo wszystko, coś otworzysz, aby zamknąć kiedy potrzeba.
Jak widzisz w tym tekście znajdziesz nie tylko wiedzę na temat komunikacji czy kreacji. Znajdziesz także wiarę, przykłady i pytania, które pomogą ci odkryć wiele błędów, które wszyscy popełniamy.
Oczywiście początkowo duży obraz i paradoks w którym żyjesz i co robisz może cię przerazić, zasmucić, potem rozbawić, a zarazem zastanowić i zatrzymać…. popchnąć w kierunku czegoś o czym wcześniej nie wiedziałeś i czego nie doświadczyłeś. A co jest najbardziej naturalne dla człowieka. Zachwyt i miłość. Wiara w siebie, relacje i ludzi.
Ta mieszanka może umożliwić ci zobaczenie czegoś, co było niemożliwe wcześniej do zobaczenia i wykombinowania.
Ważne : to, że wiele osób popełnia w kółko te same błędy, powtarza te same zdania, nie oznacza, że ty także masz je popełniać i być jak papuga.
Aby odkryć to co chcesz odkryć, zbudować co chcesz zbudować, czy to fajną relacje, business, interesujące życie, nie musisz nikogo naśladować, przyciągać, czy odpychać. Kończyć milion kursów czy mieć mgr.
Wystarczy, że wyluzujesz się i nauczysz się kombinować, komunikować, kreować, a potem radośnie praktykować dużo w życiu.
Zwróć uwagę, że to właśnie od różnorodności doświadczenia, jakości twojej energii i kreatywności unikalności twojego ciała, języka, zależy w dużej mierze jakość twoich relacji, kontaktów, a zarazem wysokość wynagrodzenia.
Kiedy wzbogacasz swoją energię, słownictwo, nie tylko twoje życie się rozwija, twój umysł mądrzeje, wzrasta i dojrzewa.
Wszystko wokół ciebie ze skomplikowanego lub uproszczonego i nudnego, transformuje się w coś łatwego, fascynującego możliwego do rozwiązania.
Kiedy dochodzisz do tego punktu jak dobre wino, twoje słowa na wielu poziomach, naturalnie i kreatywnie, lekko, a zarazem głęboko poruszą zmysły, motywując i napędzając do działania.
Ta transformacja dodaje do twojego życia coś trudnego do opisania, coś co nawet jeśli wszystko stracisz, pomoże ci ponownie powstać i coś wykombinować.
A teraz spójrz na sytuacje poniżej i zastanów się co ona ci przypomina.
Czy twierdzenie o pozbywaniu się toksycznych osób, szkodników jest prawdą czy fałszem ? Tekst pisany jest do człowieka, dlatego występuje męska forma osobowa.
Rozdział 1
Wyobraź sobie piękne wiosenne popołudnie w ogrodzie. Ziemia pączkuje i pachnie czymś co trudno opisać słowami. Delikatne promienie słońca, budzą do życia poziomki, małe biedronki, zieloną trawę, krokusy i pączki na drzewach.
Zobacz kobietę w średnim wieku, w czerwonej sukience, opinającej jej zgrabne soczyste biodra. Jej ręce pokrywa siateczka małych żyłek, która jak woda sadzi kwiaty na grządkach. Po policzkach tej kobiety spływają łzy, które ona stara się ukryć nawet sama przed sobą. Jej głowa spuszczona w dół jest pełna krytyki, a głos wewnętrzny nazywa ją idiotką.
A teraz wejdź do domu, w którym Janek siedzi na białej kanapie za 25 tys złotych i pije piwo. Napiętą ciszę przerywa wybuch, kiedy Janek zabija kolejnego przeciwnika w grze : Kosmiczny eqinox.
Janek nawet tego nie zauważa, ponieważ jego głowę dominują myśli : mam dość tego małżeństwa, ona nie docenia mojej pracy, nie dba o mnie i nawet nie pomyśli jak bardzo jestem zmęczony kiedy wracam z pracy. Co jeszcze ? Siatka wokół ogrodzenia, posprzątać w garażu, poukładać kubki równo, według jakiegoś chorego wzoru, skarpetki kolorami …i może jeszcze wyprasować majtki, pier…. Było mi tak dobrze kiedy byłem sam. I tylko te jej biodra, uwiodła mnie i wpadłem jak śliwka w kompot. A teraz jest jak jest …
Przez chwilę obraz pustego mieszkania i samotności pojawia się przed oczami Janka, jednak tak samo szybko zastępuje je scena w której razem z Bronką leżą w łóżku, a ona coś do niego mówi podekscytowana. I tu ponownie zamiast domyślić się, że on potrzebuje przytulenia i ciszy, ona coś bredzi o wakacjach. W dupie mam te wakacje – myśli Bronek. W dupie mam takie małżeństwo…
Jak widzisz, Bronek często zamiast porozmawiać, powiedzieć co czuje i czego potrzebuje, wymyśla najgorsze możliwe scenariusze i jest wściekły, że nikt się nie domyśla, nie czyta mu w głowie.
Kiedy Bronka wraca z ogródka, mówi jej, że traktuje go jak dziecko, jest oziębła i ma za duże wymagania. Że prawie o niczym nie może decydować i przez nią czuje się niewidzialny, bezwartościowy… uwięziony i niemęski. I że ma dość tego małżeństwa, przez nią nie może pracować.
Bronka początkowo broni się, przypomina mu, że wiele razy prosiła go, aby coś zainicjował, aby pogadali, a on zamiast coś wymyśleć tylko siedzi przed komputerem i mówi, że nic dobrego nie wychodzi z tego gadania.
– ty i te oczekiwania – mruczy Janek. Nikt nie czułby się przy tobie dobrze. Atmosfera w tym domu jest okropna.
Kiedy Bronka słyszy słowa Janka, jej ramiona jeszcze bardziej zapadają się, czuje że coś ściska ją w brzuchu i chce zwymiotować. Przez chwilę pojawia się myśl, że to niesprawiedliwe, a zarazem z jej ust wydobywa się cichy szept, który nie przypomina jej głosu : masz racje to moja wina, powinnam się domyślić, wycofać się i dać ci więcej jako mężczyźnie decydować. Przepraszam, że ci przeszkadzam.
Następnego dnia w biurze podróży, gdzie mają zadecydować o wakacjach Bronka prawie się nie odzywa, jednak Janek zamiast podjąć decyzje spuszcza oczy i milczy. Ponownie unika decydowania.
Bronka prosi go, aby wybrał co chce, jednak on patrzy na nią z dziwną miną i uparcie milczy, a w domu wybucha i oskarża ją ponownie o to samo.
– Nie czuje się komfortowo, kiedy naciskasz, masz tyle oczekiwań. Ciągle dominujesz przestrzeń. Wiem, że nawet jakbym się odezwał, to zaraz powiedziałabyś, że to beznadziejne, albo narzekała, że źle wybrałem i jestem zerem.
Pamiętasz jak pojechaliśmy pod namioty. W ciągu 2 dni nawet przez chwile, nie przastałaś narzekać.- kontynuuje.
– To nieprawda. Ty naprawdę nie pamiętasz jak było fajnie ? Ok trochę narzekałam.
– W tym domu nikt nie liczy się z moim zdaniem. Zachowujesz się tak jakbym nie istniał, traktujesz mnie jak idiotę, nieudacznika, który nic nie znaczy. Ciebie stać na wypasione wakacje mnie nie. Powinnaś mnie bardziej wspierać.
– Ale my mamy pieniądze, nas stać…
– Nie ty masz kasę i tobie wszystko się udaje, a ja mam pecha i bardzo dobrze wiem co twoja rodzina myśli o mnie … nieudacznik i miernota.
– Oni cię lubią,
– Ja tam swoje wiem…
– Masz chyba bardzo zły dzień.
– Nie to ty jesteś poprostu materialistką i dominujesz …cała twoja rodzina … ahhh materialiści z wymaganiami z dupy. Nie chce mi się żyć. Jesteś taka sama jak moja ex.
Kim jest Janek ? Janek jest inteligentym i energetycznym facetem, ma super pomysły, radzi sobie dobrze w pracy, jednak w bliskich relacjach czuje się często niezauważony i niedoceniony.
To że zarabia gorzej od żony, doprowadza go do szału, zwłaszcza że jego ojciec ciągle mu to wytyka. Ojciec Janka od dzieciństwa nie szanuje jego opinii i uczuć, powtarza, że Janek do niczego się nie nadaje. Jego pomysły są idiotyczne i dziecięce.
Matka Janka popiera ojca i mówi, że bez niej Janek sobie nie radzi, a ta jego żona tragedia.
Janek uważa, że świat go skrzywdził i mówi o innych osobach, zwłaszcza tych które dobrze zarabiają z pogardą.
Określa je toksycznymi.
Nie chce wychodzić także na spotkania ze znajomymi, mówiąc, że inni nie uważają go za interesującego.
Często mówi Bronce, że widzi jej gniew, że ona jest bardzo krytyczna, a zarazem nie widzi swojego gniewu i krytyki. Nie słyszy głosu który szepcze mu do ucha jesteś nikim, nie zasługujesz.
Bronka jest zrozpaczona, bo Janek unika podejmowania decyzji, nic nie planuje nawet kiedy ona go o to prosi. Twierdzi, że ponieważ jest buddystą żyje tylko tu i teraz, a zarazem mówi, że ona jest mega dominującą kobietą i zawsze musi postawić na swoim. W ten sposób nieświadomie skupia się tylko na negatywach i wchodzi w rolę ofiary.
Krytyka –czyli wyrażanie negatywnych ocen o drugiej osobie (często ad personam), w dialogu nie służy niczemu poza udowodnieniem, że ktoś jest problemem przelaniem frustracji z rozmówcy A na rozmówcę B i prowadzi do zamknięcia się drugiej strony, przybrania pozycji obronnej lub ataku czyli szermierki słownej. Często też jest to metoda połączona z kwantyfikatorem dużym: wszyscy, nikt, ty zawsze, ty nigdy itp. Krytyka powoduje usztywnienie umysłu i ciała, wpływa na funkcjonowanie naszego systemu nerwowego, immunologię i hormony. Czym innym jest krytyka personalna, czym innym myślenie krytyczne, czyli sceptycyzm i zadawanie odpowiednich pytań. Czym innym realna ocena i feedback skoncentrowany na tym czego chcemy czym innym krytykowanie i skoncentrowanie tylko na tym czego nie chcemy i przeszłości. Krytyka często rujnuje nasze życie seksualne i finanse. Psuje zabawę i ogranicza innowacyjność.
Bronka pomimo, że zdobyła kilka nagród w pracy, robi swoje niezależne projekty i dobrze zarabia, czuje się fatalnie, kiedy jest tak krytykowana. Wydaje jej się, że wszystko to jej wina. Zaczyna stres zajadać.
Janek czasem mówi że wie, że ona sobie na swój sukces zapracowała, ale także wierzy, że ona ma dobrą karmę, znajomości, a on złą i pecha.
Z jednej strony Janek podziwia żonę i rozkoszuje się dobrym życiem przy jej boku, z drugiej strony czuje ciągłe napięcie w ciele, zawiść i złość, które coraz trudniej mu ukryć. Swoją frustrację wyrzuca na Bronkę, krzycząc, że ona świadomie go poniża.
Sugeruje, że powinni sprzedać wszystko i wyjechać na koniec świata. Zrelaksować się. Pozbyć się iluzji bogactwa, część oddać na biedne dzieci w Afryce, żyć w prosty sposób np. na Bali.
Kiedy Bronka zadaje pytania a co z przyszłością, ubezpieczeniem zdrowotnym, z czego będą żyć.
Janek uważa, że Bronka mu nie ufa i nie umie żyć tu i teraz. Twierdzi, że jeśli Bronka by go kochała, to by mniej pracowała, zrobiła to co on chce i więcej uśmiechała się… poza tym domyśliłaby się wielu rzeczy.
A teraz zanim dokonasz oceny Janka czy Bronki, zmień imiona zastąp imię Janka, Moniką, a Bronki – Piotrem. A teraz wyobraź sobie, że to dwóch mężczyzn, dwie kobiety, osoby niebinarne. Czemu ?
Aby przyjrzeć się swoim przekonaniom i stereotypom ? Co według ciebie jest charakterystyczne dla kobiety, co mężczyzny ? Jak etykietujesz i upraszczasz ?
Nadawanie etykiet pomaga nam zaszufladkować jednostkę, jednak pozbawia ją także wyjątkowości i indywidualności, to tzw. pakowanie do jednego worka. Jest to również podstawowy mechanizm, który uruchamia się podczas traumy i efektu halo, czyli aureoli. Polega on na automatycznym upraszczaniu, przypisywaniu ludziom cech pozytywnych lub negatywnych, na podstawie pierwszych spostrzeżeń. Pojawia się aureola anielska – w przypadku wywarcia dobrego pierwszego wrażenia lub aureola szatańska – na skutek złego pierwszego wrażenia. Trauma czyli rozregulowanie układu nerwowego, ograniczające działanie części mózgu odpowiedzialnej za złożone myślenie. Symptom to min. efekt halo, który uniemożliwia analizę poszczególnych cech osobowości, bez odniesienia się do ogólnego pierwszego wrażenia, które wywołała dana osoba. Efekt halo tworzy nawyk, zniekształcenie obrazu danej osoby i rzeczywistości. Powstaje połączenie, „droga neuronalna” wspomnienie, obraz który wpływa na podejmowane przez nas decyzje. Po chwili dostrzegamy jakąś cechę i na jej podstawie zakładamy, że ta osoba ma ich więcej i jest taka jak inni których poznaliśmy i którzy mieli te cechy. Upraszczamy, szufladkujemy i kreujemy stereotypy. Szybka ocena w momencie dużego zagrożenia może pomóc nam przetrwać. Niestety bardzo często przeszkadza w rzetelnym poznaniu człowieka i kreuje złożone konflikty.
Rozregulowanie systemu nerwowego i błąd poznawczy, którym jest efekt halo, może powodować liczne problemy zarówno w życiu codziennym, jak i zawodowym. Polityce międzynarodowej.
Etykieta to uproszczenie z cyklu: zachowujesz się jak typowa blondynka; kobiety takie są, odchodzę od ciebie bo jesteś taki sam jak inni ! (odchodząc oczywiście do innego), Żydzi to…
A teraz zanim zakrzykniesz : Bronka wywal z domu Janka, zastanów się czy to możliwe, że Bronka także rozregulowany system nerwowy, upraszcza, ma kłopoty z komunikacją, a jej fałszywe poczucie winy, ukrywa lęk przed porzuceniem, zmianą, tym co nieznane ?
A co jeśli oni się kochają i chcą ze sobą być, pomimo, że ich komunikacja i seks nie jest najlepszy ?
Popatrz w relacji Janka i Bronki, jak w wielu relacjach, ktoś uważa, że partner jeśli kocha to powinien się domyślić, także w łóżku, coś zmienić, zrobić tak jak chce druga strona.
Trudno im znaleźć kompromis i współpracować. Poruszyć się do przodu. Ich problemem nie są różnice, prośba o ogrodzenie, to że ktoś lepiej zarabia lub że podejmuje decyzje. Ich problemem jest splątanie, projekcja i introjekcja, oraz ogromne błędy poznawczo – komunikacyjne i ogromne wewnętrzne napięcia.
To właśnie wybuchy tego koktajlu Mołotowa powodują, że obie strony często czują się niewidoczne, niezrozumiane, zranione i samotne. W czasie rozmów siłują się, walczą, manipulują, żadna ze stron nie jest do końca szczera i radosna.
Czym jest projekcja ?
Projekcja jest jak środek znieczulający i występuje kiedy nieświadomie przypisujemy komuś swoje cechy czy emocje czy ból. Nienawidzimy w innych, tego czego nie widzimy w sobie. Oskarżamy kogoś o to co sami zrobiliśmy lub chcemy zrobić, czego pragniemy. Obwiniamy o to co sami myślimy czy czujemy, kreujemy fałszywe poczucie winy, wymagamy perfekcyjności. Czyli skupiamy się na kimś widząc w nim problem, a zarazem nie widząc siebie i swoich problemów. Krytykujemy za coś, za co podświadomie krytykujemy siebie.
Na przykład : zarzucamy komuś próbę kontrolowania, a sami nie jesteśmy skłonni do ustępstw i chcemy wszystko kontrolować.
I teraz ponownie zanim ocenisz relacje Janka i Bronki zauważ jak różne osoby i historie wzbudzają w tobie różne reakcje. Jak pobudzają cię do kreowania historii np. kim jesteś w porównaniu z tą osobą i kim mógłbyś/ mogłabyś stać się przy takiej osobie.
Większość z nas myśli jestem lepszy od Bronki i Janka.
Czy napewno ? Sprawdź :
Czy zdarzyło ci się :
• szybko kogoś ocenić, robić wszystko, aby utrzymać złudzenie, z powodu jednej rzeczy demonizować,
• być wściekłym, bo ktoś się nie domyślił, tego czego chcesz i go krytykować, etykietować
•wyrazić się bardzo skrótowo, wściec się, że nikt cię nie rozumie, pomyśleć : debilka i powiedzieć wszystkie kobiety są … albo wszyscy faceci…, Żydzi …, Polacy …
•kogoś niesłusznie oskarżyć i obwinić : przez ciebie jestem zazdrosny/a, odrzucasz mnie, kontrolujesz i wykorzystujesz, zamiast czuje się zazdrosna, odrzucona, kontrolowana, wykorzystana (mała rzecz, a bardzo wiele zmienia – czemu to ważne i jak to ci pomoże przeczytasz później)
•zamiast powiedzieć nie lubię tego ciastka, lubię to i to np. w sexie, udawać, że jest Ok, wspaniale, kiedy jest niesmacznie i niebezpiecznie, nie sprawia ci to radości
• rozkazać : przestań narzekać, przestań się mazać.… przestań mieć oczekiwania
•zagrozić : jeśli nie zrobisz tego … to …
•moralizować – prawić kazania, nie powinieneś/nie powinieneś tego robić itd.
•pocieszać i unikać niewygodnych rozmów
No właśnie … prawie każdemu się to zdarza. A to właśnie dokładnie te sformułowania i słowa zabijają naszą energię i radość. Kreują bariery i eskalują konflikty.
Możesz teraz pomyśleć, to jak inaczej się komunikować ?
I masz racje, każdemu może zdarzyć się wpadka, jednak … pokombinowane i zmniejszenie ilości błędów może w dziwnym momencie, uratować ci życie.
A teraz poczuj, co stałoby się gdyby ktoś strzelił do ciebie taką serią z kałasznikowa, a potem powiedział :
czuje się sfrustrowana i nie wiem jak sobie z moim gniewem poradzić, wiem, że ta historia, którą sobie na twój temat napisałam jest moją projekcja i jest uproszczona. Przepraszam. Wpakowałam cię do jednego worka…z innymi.
Jakiś czas temu odkryłam, że mam bardzo krytyczny głos w głowie, który często mówi mi, że jestem bezwartościowa.
Ten głos tworzy historie o koszmarnym zakończeniu.
Czasem idealizuje kogoś, szybko ocenia, a mnie mega krytykuje i poniża.
Czasem na odwrót wywyższa mnie i mega krytykuje innych.
Pracuje nad tym. Jednak w chwilach zdenerwowania, lub mega zmęczenia, czasem to wszystko wraca.
I wtedy strzelam na oślep jak zepsuty kałasznikow nawet do mojego psa.
Wszystkim rozkazuje. Upraszczam. Morduje słowami siebie i innych. Duszę i zaduszam.
Mam takie dziwne fantazje, które ukrywam… bo się boje odrzucenia.
Jak byś na to zareagował ?
U mnie pojawiają się łzy w oczach i czuje takie ludzkie wzruszenie. Mega energię. Widzę także ludzi, którzy poprzez piękno delikatności w najciemniejszym momencie, chwytają swoje ręce płaczą. Nawet w momencie końca relacji i pożegnania są czuli dla siebie.
A ty ?
Zwróć uwagę większość z nas kiedy czuje się niepewnie, albo źle, zmęczona, coś się w jego/ jej otoczeniu zmienia, ciało napina, jest niewygodnie, szuka winnego na zewnątrz : to przez nich, to on mnie tak zdenerwował …, to on zaczął…
I tak czasem ktoś inny zaczął kłótnie, pierwszy nas zaatakował jednak krytyczny głos, strzelający na oślep, grożący komuś, bombardujący nic nie zmienia, tylko komplikuje i pogarsza sytuacje.
A teraz spójrz co dzieje się dalej w historii Bronki i Janka.
Pewnego dnia Bronka, która ma dość ciągłej krytyki i zarzutów, tego, że Janek nie bierze odpowiedzialności za swoją stronę zaczyna fantazjować. Uciekać od życia do krainy pełnej przyjemności, seksualnych szaleństw, pragnień do których sama się przed sobą nie chce przyznać.
Z coraz większym zaciekawienie przygląda się pośladkom kolegi z pracy i wyobraża sobie z nim ognisty sex BDSM. Kiedy kolega zaczyna z nią flirtować, jest na niego wściekła. Wmawia sobie, że to nie ona zaczęła, że jest święta i oskarża kolegę o podrywanie mężatki i gapienie na jej pośladki. Przypina mu etykietkę : podrywacza i manipulanta. Rozmawia o tym z koleżankami z pracy, a kiedy wraca do domu, oskarża Janka o zdradę.
Mówi, że coś jest nie tak, jednak nie wie co i poprostu instynktownie czuje, że on ją zdradza i coś kombinuje.
Kiedy zszokowany Janek, stara się wyjaśnić o co w tym chodzi, Bronka krzyczy : moja intuicja kobieca mi coś pokazuje, jesteś potworem i manipulantem, wiem dobrze co się dzieje i o co chodzi. Dlatego jesteś pasywny w życiu i łóżku, wycofujesz się, bo masz romans. Czytałam o tym artykuł. To oczywiste. Jak ja mogłam być taka ślepa.
Dla Bronki i Janka tego typu komunikacja jest normalna. W ich domach rodzinnych wszyscy coś ukrywają, obwiniają się nawzajem, rozkazują, udzielają sobie nie proszonych rad, wymyślają niestworzone historie, przypisują innym swoje emocje, cechy których nie lubią w sobie. Poza tym szybko oceniają, krzyczą że to koniec, godzą się i ciągle kłócą o te same rzeczy.
Matka Janka po burzy zazwyczaj milczy, analizuje każde zdanie. Wykombinowała, że unikanie konfliktu, ukrywanie swoich potrzeb czy opinii, tego co jest nie tak to jedyna droga i przepis na święty spokój i aby przetrwać w relacji ze swoim mężem.
Kiedy jest zdenerwowana daje Jankowi milion nie proszonych rad na temat bezpieczeństwa i stabilnej rodziny. Jako katoliczka uważa, że tylko jej wzorzec jej poprawny, a nawet rozmowa o przyjemnościach jest grzechem i zdradą. Bóg doceni jej poświęcenie.
Rady to taka dziwna rzecz, zazwyczaj są pożądane gdy o nie prosimy, a gdy tego nie robimy, a nasz doradca, nie wierząc, że sobie sami poradzimy mówi : ja na twoim miejscu to…; albo to jest jedyne rozwiązanie… jak nie zrobisz tak, to będzie tak…. to tego typu porada nas ogranicza.
Często doradca nieświadomie wywyższa się dając nam takie rady. To może być automat wynikający z jego trudności z utrzymaniem granic, niestabilnego poczucia wartości i nerwicy, albo nawyku.
Doradca z jego bagażem doświadczeń, rozumieniem pewnych kwestii, interpretacją i percepcją nie jest w stanie wiedzieć co czujemy, co dla nas jest najlepsze bo nie jest nami.
Nawet profesjonalny doradca, czy specjalista wyraża swoją opinię. Naprawdę profesjonalny zadaje pytania, przedstawia opcje, konsekwencje różnych wyborów, plusy i minusy, stopnie ryzyka i pozostawia wybór tobie.
Poza tym czym innym jest porada eksperta, o którą prosimy i który nadmienia, że nikt nie wie wszystkiego. Czym innym opinia kogoś kto myśli, że wie wszystko, próbuje zastraszać, kontrolować, manipuluje i wymusza na innych jakiś określony sposób działania.
Kiedy jesteśmy świadomi tego mechanizmu i emocjonalnie dojrzali, kiedy ktoś daje nam radę nie pytany, nadal możemy z niej skorzystać i podziękować, albo jeśli uznamy, że jest idiotyczna, docenić kogoś wysiłek, podziękować za perspektywę i zrobić po swojemu. I odwrotnie kiedy złapiemy się na dawaniu niechcianej porady, możemy zauważyć przekroczenie granic, wycofać się, przeprosić i skorygować swój sposób komunikacji. Tak budujemy zaufanie i rozwijamy kreatywność. Ważne : Rozmowa o konsekwencjach to nie dawanie porady.
W wypadku Janka, wszystkie decyzje podejmował ojciec, który nie wykonywał nawet najmniejszego wysiłku, aby postawić się na kogoś miejscu i przemyśleć swoje nastawienie czy słowa.
Dominując pozbawiał Janka sprawczości i pewności siebie i radości eksperymentowania.
I niby spokój w rodzinie był, tylko ten spokój, był żołnierski, kreował stagnacje, rezygnacje, przewidywalną egzystencje pełną rutyny, ciszę pełną napięć, samotności i cierpienia.
Bronka i Janek nie widzieli w swojej rodzinie miłości i radości. Brak było czułych gestów, tańca, śmiechu, zrelaksowanej przestrzeni w której z ożywieniem ludzie dyskutują o tym co im się przydarzyło, o planach, marzeniach lękach, pasjach, zainteresowaniach, seksie, finansach, celach zawodowych i rodzinnych, potrzebach, tym co jest ok, co nie w ich relacjach.
Większość rozmów była kłótniami dotyczącymi podziału bierzących obowiązków, pełnymi pretensji i wrzasków. Wzajemnego obwiniania i obrażania. Chaosu. Sztywności bez możliwości negocjacji. Albo wszyscy zgadzają się z ojcem, albo są idiotami.
Bronka w relacji z Jankiem codziennie wraca do tematu bezpieczeństwa. Uważa, że Janek go jej nie daje i jej nie kocha, nie dba o nią i że coś jest na rzeczy. W pewien sposób Bronka ma rację, tylko ponieważ jest zaślepiona swoją historią (projekcją), widzi tylko fragment, nie umie zdefiniować w prawidłowy sposób problemu.
W czasie kolejnej kłótni Janek zdobywa się na odwagę i w pewnym momencie przerywa monolog Bronki mówiąc, że te godziny rozmów, w których ona mu udowodnia, że jest beznadziejny i zdradza prowadzą donikąd, że ona go kastruje i że on ma dość jej dominowania.
Wtedy w Bronkę jakby coś wstępuje i ją zamraża. Przez 15 min nic nie może powiedzieć. Wychodzi z domu, a po powrocie płacze i mówi Jankowi, że ona go kocha tylko on nie umie słuchać, że ona tak dłużej już nie może. I aby on się wyprowadził.
Janek, twierdzi, że to nie on, że to karma i dlatego relacja im się nie udaje, bo ona i on, płacą za grzechy przodków, ojca i matki, dziada i pradziada.
I tu znów częściowo on ma racje. W ich rodzinach, ale także otoczeniu w którym wychowali się ograniczanie innych za pomocą rozkazów i gróźb (powinieneś/powinnaś), moralizowania i pobudzania fałszywego poczucia winy, pytania dlaczego tak zrobiłaś, od wieków kreowały tą samą dynamikę.
Albo ktoś ulegał, padał na kolana, stwierdzając moja wina, albo stawiał opór walcząc. Opcjonalnie uciekał jak najdalej od rodziny z kraju.
Niestety do momentu kiedy Bronka i Janek obwiniali się nawzajem, nic się nie zmieniało w ich relacji, a także strukturze rodzinno zawodowej, a nawet społecznej.
Poprostu tak jak zwykle będą wchodzili w rolę ofiary, widzącej w drugiej osobie kata, albo ratownika, a ich szczerość była pozorna.
Nie mając świadomości swoich projekcji i traum nawet kiedy wyrażali to co wydawało im się prawdą, czy inteligentną konkluzją, tą prawdą nie było.
Ich wiedza bazująca tylko na wycinku – fragmencie, tego co widzieli ograniczała jeszcze bardziej ich relacje.
Konsekwencje : Bronka zamiast zobaczyć, że cierpienie Janka wynika z przeszłości, że ona nie może go usunąć, zmusić Janka do zmiany, czyta coraz więcej o narcyźmie, toksycznych osobach, gada z koleżankami i naprzemiennie, aby poczuć się lepiej chce się rozstać, albo naprawić Janka. Bronka niestety wpada w pułapkę psychologizowania i kreuje negatywną aureolę wokół Bronka. Stawia diagnozy.
Stawianie diagnoz to kolejna pułapka. Kiedy bawimy się w psychologa czy psychoterapeutę amatora to oczywiście możemy mieć czasem rację jeśli chodzi o postawioną “diagnozę” jednak do czego to prowadzi? Z jednej strony te określenia wymuszają pewną dynamikę w relacjach np. jedna osoba autorytet nadopiekuńczy ratownik i psycholog- druga dziecko ofiara, albo jedna osoba kat – druga ofiara. Z drugiej strony tworzą zakrzywienie rzeczywistości, ktoś staje się kolejnym “przypadkiem”, „narcyzem” nie osobą z wielością i złożonością całego charakteru. Powstaje aureola i etykiety. Nadmierny fokus zewnętrzny powoduje, że zagadka jest nie rozwiązana. Osoba mówiąca partnerowi zmień się, zapomina o zmianie swojego postępowania i sposobu komunikowania. Często nie wie jak regulować układ nerwowy, co ją triggeruje, ekscytuje, podnieca i nakręca, a co boli.
Janek w tym samym czasie kiedy Bronka rozwiązuje jego problem, uwięziony jest w swojej narracji.
Wierzy, że jest beznadziejny, a prawie wszyscy zwłaszcza Bronka wokół toksyczni … Wykombinował, że jedyne rozwiązanie w domu to medytacja. A ponieważ kręci go ryzyko, zostaje po godzinach w pracy ogląda porno BDSM i masturbuje się, a potem koresponduje online z różnymi kobietami po raz pierwszy eksplorując obszary dotychczas zakazane.
Kiedy Bronka odkrywa korespondencje Janka uznaje, że on ją zdradza i jest narcyzem. Mówi o tym koleżankom. One potakują i mówią, że faceci nie umieją rozmawiać z kobietami i wszyscy zdradzają. Pocieszają ją, że wszystko będzie dobrze. Razem kreują kolejny zbiorowy koszmar.
Uspokajanie np. wszystko się jakoś ułoży – albo jutro też zaświeci słońce, czy uspokój się! W sytuacji gdy jesteśmy zdenerwowani, zazwyczaj – działa odwrotnie. Uspokajanie to unikanie konfrontacji z emocjami, czyimiś bądź swoimi – które są pobudzane w trakcie rozmowy. Unikamy głównie dlatego, że z jakiegoś powodu tych emocji się boimy. (np. nie poradzę sobie, to mnie przerasta, wstydzę się płakać – kłóci się to ze stereotypem silnego mężczyzny; itd.). Regulacja emocji, różni się tym od kontroli, że polega ona na stabilizacji układu nerwowego i wyrażeniu emocji i potrzeb wprost, bez użycia przemocy czy wpędzania kogoś w fałszywe poczucie winy.
A co robi Janek kiedy Bronka przeprowadza narady wojenne ? W tym czasie Janek, żali się kumplom, że mieszka z oziębłą, wymagająca, dominującą suką. Oni mówią, że tak kobiety za dużo gadają, są zbyt emocjonalne, wymagają i dominują cały świat zaraz nie będzie dla nich miejsca. Argumentują logicznie swoje trudności. Co ciekawe Janek po cichu marzy o seksie z kobietą, która go dominuje i którą on potem dominuje. Ma też jakieś fantazje z facetami, których on dominuje. Bronka ma podobne fantazje.
Rzekomo logiczne argumentowanie, tłumaczenie emocji, potrzeb czy pragnień dopisywanie do nich historii, ocenianie, krytyka, może prowadzić do całkowitego zmrożenia i zignorowania elementu emocjonalnego, ciała, sensualności które są niezwykle ważne w życiu i które pomagają nam min. w podejmowaniu decyzji, rozwoju empatii, kreatywności i relacji.
Umiejętność czucia, wyczucia, spojrzenia na duży obraz i segregacji jest podstawą mądrości, bez której trudno zbudować fajne relacje. Wyczucie i empatia to podstawa kreatywnej inowacji.
Janek i Bronka ponieważ nie widzą jak się splątali i uwięzili, stają się aktorami, reżyserami i scenarzystami w dramacie, który kreują.
W pewnym sensie, przeszłość Bronki i jej projekcje przejmują kontrolę nad Jankem, a przeszłość Janka i jego projekcje nad Bronką. Po obu stronach, w grupach znajomych tworzą się niezgodne z rzeczywistością dysfunkcyjne przekonania i projekcje złożone.
Obydwoje Bronka i Janek odtwarzają znane scenariusze bazując na tym co wiedzą. Ich znajomi wydają opinie. Radzą. Bazują na tym co gdzieś usłyszeli, zobaczyli, tak naprawdę nie ucząc się nic nowego o sobie i świecie.
Obu stron celem jest zmiana partnera, naprawienie relacji … albo zamiana partnera.
– gdyby on był inny taki jak kiedyś- mówi Bronka, to nic by się nie zmieniło, – odpowiadam ja, do momentu kiedy … nie odkryjecie tego co jest ukryte i fascynujące w każdym z was, co was łączy pomimo różnic.
W wypadku Bronki i Janka ogromną radość to sprawia im fizyczna bliskość, którą oboje blokują, obawiając się krytyki i odrzucenia.
Czyli zamiast eksplorować zakazane obszary i wyruszyć w nieznane razem, odwracają się od siebie, ukrywając cierpienie.
Odwracanie uwagi np. Ooh, chłopak cię rzucił? Chodź, kupimy nowy sweterek! albo unikanie „trudnych” rozmów o seksie i znieczulanie alkoholem czy kłócenie o garki w zlewie.
Brzmi jak fantazja i magia ? I jest częściowo fantazją. Bronka i Janek to osoby fikcyjne, a opowiadanie bazuje na historiach kilku moich pacjentów, którzy powtarzają ten sam schemat, z którego nie wiedzą jak wyjść uważając, że partner ma gigantyczny problem.
Oczywiście projekcja i introjekcja, czyli wchłonięcie projekcji, nie usprawiedliwia ich zachowania. Przeczytanie ich historii nic nie zmieni w twoim życiu, jednak może pomóc ci zrozumieć mechanizm splątania i odkryć go w otaczających cię relacjach prywatnych i zawodowych.
To pierwszy krok, który tworzy małą dziurę w murze, oddzielającym cię od tego czego pragniesz i potrzebujesz.
Kiedy tych dziurek będzie więcej, zobaczysz więcej, a w pewnym momencie mur, czyli coś bardzo dysfunkcyjnego runie, a ty zamiast wyrzucać wszystkich z twojego życia, zmienisz coś po twojej stronie, dokonując bardziej świadomej selekcji i wyborów słów, ożywiając coś co ożywienia potrzebuje.
Ważne : Informacje, którymi się dziele nie są moje.
Są one połączone przeze mnie w taki sposób, który może ci pomóc szybciej znaleźć rozwiązanie dla zagadki z którą być może zmagasz się całe życie.
Największe projekcje i trudności komunikacyjne pojawiają się w trudnych czasach, albo kiedy zakochujemy się, a także w długich relacjach w których partnerzy zranili się zbyt wiele razy, są nadmiernie przebodźcowani, zmęczeni, usztywnieni.
To wtedy najczęściej obie strony wchodzą w tzw tryb przetrwania, czyli reagują z niższej części mózgu, pozbawionej kreatywności i upraszczają.
W stanie przetrwania często krytykujemy się, wpadamy w obsesje, lub nadmierną rutynę. Nasz umysł szybko ocenia, kreuje etykietki, zachowywuje się bardzo chaotycznie, albo rygorystycznie. My szybko tracimy cierpliwość, zmniejsza się nasza kreatywność i empatia. Poruszamy się i mówimy nienaturalnie.
Przykład uproszczenia : znam go, wiem o czym on marzy, o tym samym co miesiąc temu, czy 5 lat temu. Nie zmienia się i to dobrze, bo to wygodne i „bezpieczne”. Może i wygodne, jednak bardzo szkodliwe, dla relacji. Tak naprawdę nikt z nas nie pozostaje taki sam. Nasze marzenia, pragnienia, ciało i upodobania się zmieniają. Jednego dnia chcemy jajecznicę na śniadanie, drugiego jogurt. Czas upływa, zmiana jest normą życia, z którą jeśli walczymy, to zamiast kreować progres, kreujemy regres.
A teraz połącz projekcje, błędne założenia, uproszczoną komunikacja z zawrotnym tempem życia i ciągła zajętością, chaosem, a zarazem rutyną.
Czy widzisz, że ta mieszanka może nas zadusić w każdej dziedzinie życia ?
Niesamowity przykład tego typu autodestrukcji społecznej występuje w Oceanii (“Rok 1984” Orwell) gdzie językiem obowiązującym ma stać się Nowomowa. Celem ideologii państwowej jest eliminacja w miarę jak największej ilości słów by strywializować komunikację i zastąpić je możliwie jak najprostszymi zamiennikami. Usuwane są słowa typu : wytworny, spektakularny, olśniewający czy nawet piękny i wspaniały. Dochodzi do skrajnych uproszczeń i podziałów. Jeśli ktoś chce wyrazić swój podziw mówi : dobry, plus dobry lub dwa plus dobry itd.,
Zaawansowana forma tego języka miała przypominać w brzmieniu bardziej “szczekanie” niż rozmowę.
Kolejne pokolenia “nowomówców” wychowywane w takim systemie nie byłyby w stanie już nawet pomyśleć o tym co piękne. Drastycznie zacząłby spadać poziom inteligencji, a o to właśnie w państwie orwell’owskim chodziło. O stworzenie państwa gdzie słowo bunt nie istnieje. W którym ludzie są posłuszni, podatni manipulacji i wdzięczni za uproszczenia. W ten sposób elity oraz – drogą nepotyzmu – rodziny elit, nie musiałyby martwić się o wieloletnią władzę i dochody.
I co teraz ?
Nasz umysł lubi przewidywalność i powtórki, więc podobne scenariusze, są często przyczynami rozstań, wojen, przemocy, obwiniania ofiar, fałszywych oskarżeń, idealizowania i oszustw. Jak to zmienić ? Nie wiem.
Zwróć uwagę, że tam gdzie czegoś nie wiemy, kiedy wyruszamy w nieznane często używamy projekcji i uproszczeń, zbyt szybko zamieniając nie wiem w wiem.
To wtedy kiedy powiemy sobie jestem geniuszem, oni mnie uwielbiają, czyli przypniemy etykietkę łatwiej nam zrobić pierwszy krok, potem drugi …
Tak, to jest także projekcja, próba kontroli, a zarazem taki typ narcyzmu i uproszczenia, który pomaga nam stworzyć iluzje bezpieczeństwa i wyciągnąć nas z czegoś, z czego nie mogliśmy się dotychczas wydostać.
Podobnie w momencie kiedy zakochujemy się w kimś i wmawiamy sobie, że ta osoba jest geniuszem i w nas zakochana. Tworzymy halo anielskie, idealizujemy i łatwiej nam się zbliżyć.
I odwrotnie jeśli z powodu złych doświadczeń, lub wielkiego poczucia zagrożenia, widzimy w kimś tylko najgorsze nasze cechy, możemy bezmyślnie kogoś zaatakować, broniąc siebie przed duchami z przeszłości.
Genialny przykład tego typu działań podświadomości jest są opowiadania Edgara Alana Poe, bazujący na jednym z nich serial Zagłada domu Usherów i niestety wojna Israel – Palestyna. A teraz zastanów się co można wstawić zamiast geniusza ? A zanim odpowiesz na to pytanie przeczytaj fragment fascynującej książki Mark Pendergrast’a “Lustro Lustro. Historia ludzkiej miłości do odbicia”To historia o tym jak my ludzie skonstruowaliśmy lustro, aby ukryć prawdę o sobie.
„ Lustra nie mają znaczenia do momentu kiedy w nie nie spojrzymy. Historia luster jest historią patrzenia i tego co ta magiczna powierzchnia może powiedzieć nam o nas samych. Lustro pojawia się w dramatach jako źródło wiedzy i kłamstwa. Używamy lustra, aby je aby odkryć i ukryć realność. Lustra są wszędzie w religii, folklorze, literaturze, sztuce, magii i nauce”
Na przykład Edgar Alan Poe kreował lustra, które nakładał na kolejne lustra, aby zbudować wrażenie symetrii, a zarazem niesamowitej historii.
Kiedy na te odbicia spojrzymy mamy wrażenie, że wszystko jest czegoś odbiciem i jest z czymś połączone na bardzo wielu poziomach.
Według badań podobnie jest z konfliktami, których 70 – 90 % proc. nie ma źródła w faktycznym konflikcie, a właśnie w naszych projekcjach, lustrzanych odbiciach traum generacyjnych, błędach poznawczych, nieprawidłowej ocenie i komunikacji.
Jak widzisz praca ze mną polega w dużej mierze na rozwoju kreatywności „oczyszczaniu” lustra i języka. Zmniejszeniu problemu i cierpienia. Zobaczenia dużego obrazu i szczegółów, tego co ukryte. Zabawie formą, która bardzo często poprzez wzrost postraumatyczny wyciąga ludzi z odrętwienia i stałego scenariusza.
W tym procesie ukryte myśli, emocje, pragnienia, potrzeby czy cechy, których nie lubisz czy za które się krytykujesz, zamiast powstrzymywać cię, pozwolą ci coś transformować.
Dzięki tej transformacji zobaczysz w toksycznych potworach i negatywnych ludziach, lub nudnych ideałach, czy autorytetach coś niezwykłego i interesującego. Odkryjesz piękno w ich brzydocie, ukrytą pod maskami energię kreatywną.
Tak jak napisałam na początku, nikt do końca nie rozumie jak działa nasz umysł, jednak to co wiemy teraz jest lepsze, niż to co wiedzieliśmy dotychczas.
Oczywiście za chwilę może okazać się, że ktoś coś nowego odkrył i że popełniliśmy pomyłkę, jednak na tym właśnie polega ta zabawa.
Jest pewnego rodzaju paradoxem, symetrycznym lustrem i zbiorem zagadkowych pomyłek, które odkrywamy min. dzięki odwróceniu lustra i zmianie komunikacji.
Im lepsza jest nasza komunikacja tym dalej posuwamy się do przodu i budujemy ciekawsze relacje z coraz trudniejszymi osobami.
To jak gra w której wchodzimy na wyższy poziom pomagający nam pozbyć się kolejnych projekcji i oczyścić nasze „okulary”.
Im czystsze są nasze okulary, tym łatwiej nam zadawać odpowiednie pytania, oraz odkryć jak nasza unikalność i unikalność innych, często zanika w projekcjach, przekonaniach, religiach, historiach, fantazjach zbiorowych. To odkrycie pomaga nam wyzwolić siebie i innych przynajmniej częściowo. Uwolnić się od ogromnej presji tego co jest tylko iluzją.
Czemu to tak ważne ?
Negatywne hallo, indywidualna projekcja, łatwo może zmienić się w masakrę i projekcje zbiorową.
Przy tego typu projekcjach złożonych powstaje teoria, czy historia, która ma na celu oskarżenie drugiej strony, o to co my chcemy zrobić, albo zrobiliśmy, albo ktoś nam zrobił, a do czego często nawet przed sobą nie chcemy się przyznać.
Dochodzi do wewnętrznego i zewnętrznego konfliktu. Połączenia starego bólu i scenariusza z nowym. Uproszczenia. Odwrócenia lustra w różne strony. Zamiany roli ofiary na kata. Agresji wtórnej.
Negatywna projekcja, daje w takich wypadkach uzasadnienie dla samoobrony, upraszczania, kreowania podziałów, kłamstw, systemów dominacji, kar, usprawiedliwiania przemocy, czasem nawet morderstwa.
Działa jak anestezja, która chwilowo nas znieczula. Daje iluzje bezpieczeństwa jednak niestety długofalowo kreuje więcej cierpienia i destrukcji. Czasem ta destrukcja rozwala stary porządek i nas wyzwala, czasem jej koszty są zbyt wielkie, a proces ponieważ nieświadomy ogromnie niebezpieczny.
Takimi projekcjami zbiorowymi zajmuje się UN i prokuratorzy międzynarodowi. Także terapeuci zajmujący się traumą generacyjną i co ciekawe szamani.
W historii możesz zobaczyć tego typu projekcje i przeniesienia, dehumanizację w propagandzie, w słowach Goebbelsa, Hitlera, Lenina, ale także Putina, Bidena, Netanyahu i wielu innych. Jednym z przykładów konsekwencji takich projekcji są Holokaust, konflikt Tutsi i Hutu w Rwandzie, wojna Izrael – Palestyna, a także Ukraina – Rosja i konflikt z USA. Właściwie każda wojna sprowadza się do uproszczenia i projekcji, podobnej do projekcji Nazi, którzy twierdzili : Żydzi planują zgładzić Niemców. Oni są winni naszego cierpienia.
I tu aby nie dokonać pomyłki warto nauczyć rozróżniać się, co jest kogo odpowiedzialnością, czym jest prawdziwa wina, a czym fałszywe obwinianie i poczucie winy. Jak kryzys ekonomiczny wpływa na nasze decyzje, poczucie wartości i projekcje. Jak odwrotnie jak stabilne poczucie wartości, kreatywna komunikacja i inowacja, wpływa na naszą ekonomię i wzrost.
To jest duży obraz, który może pokazać nam, coś czego wielu z nas nie chce widzieć. Lustro które w odpowiednim momencie nas zatrzyma zanim rzucimy kamieniem w złą stronę.
A teraz wyobraź sobie co z nami się stanie jeśli uda nam się skorygować pewne błędy przeszłości, odseparować się, zanim pozabijamy się nawzajem ?
Czy świadomość tego co niesiemy w sobie i co niosą inni, pozwoli nam z większą uważności komunikować się w przyszłości ? Nie wiem. Wiem, że każdy z nas jest odpowiedzialny za swój proces i budowanie tej uważności.
I tu bardzo ważna informacja : świadomość i wiedza nie uprawnia nas do grania terapeuty amatora, czy wywyższania się.
Wiedza nie jest bronią przeciwko komuś. To byłaby wiedza, użyta przeciwko komuś i przemoc. I to głupota.
Mądrość, to rozpoznanie swojego błędu, projekcji, cierpienia i udziału w zdarzeniu.
To także umiejętność zatrzymania się, zanim rzucimy kamieniem i zadania sobie pytania : czy przez przypadek nie dopisuje czegoś i nie dodaje coś do ich cierpienia ? czy to możliwe, że nazwanie kogoś medialnie terrorystą lub kłamcą zamyka nam drzwi do negocjacji ? jeśli zamyka to co je otwiera ?
Oczywiście nie musisz odpowiadać na ostatnie pytania, twoją odpowiedzialnością są tylko twoje projekcje i błędy. Z drugiej strony uważność komunikacyjna może pomóc ci w lepszej ocenie i selekcji informacji, których słuchasz. Zobaczeniu czegoś, czego dotychczas nie widziałeś.
I ponownie spójrz na wiedzę i mądrość.
Wiedza to widzieć gdzie ktoś popełnia błędy, mądrość to kiedy i jak je poprawić, tak aby nie wywołać reakcji obronnej u drugiego człowieka.
Zwróć uwagę, że kiedy poprawisz swoją komunikacje i zauważysz co denerwuje innych, może cię kusić poprawianie wszystkich dookoła.
Kiedy jesteś świadomy tego co przeszli, widzisz duży obraz i zmienia się twoje postrzeganie ich błędów.
Akceptacja błędów, nie oznacza zgody.
To strategia 3 kroków MOCY kreujących pomoc.
1. zauważenie i zaakceptowanie, że każdy naród, każda osoba ma inne wrażliwe punkty wywołujące automatyczne reakcje, projekcje, splątania i flashbacki.
2. odseparowanie się od kogoś projekcji, oskarżeń.
3. zamiast bronienia i ranienia drugiej strony w odwecie, zauważenie jej bezsilności, ograniczenia i cierpienia, wysłuchanie historii, zadanie odpowiednich pytań.
Wszyscy potrzebujemy tej mocy i pomocy.
To właśnie ta moc i pomoc może stworzyć bezpieczne strefy, w których zamiast krytykować kiedy ktoś leci przez ręce, czy oskarża nas o rzeczy, których nie zrobiliśmy, możemy odwrócić bieg wydarzeń i transformować historię w sposób kreatywny.
Na tym polega min. praca z traumą złożoną i mediacja. Zmianie scenariusza i ról przez nas dotychczas odgrywanych. Zagranie roli np. adwokata naszego kata.
To nie jest proste w wypadku konfliktów złożonych i wymaga niezwykłej odwagi. Nie jest proste jednak możliwe, dla wielu ludzi.
Zbudowanie nowej drogi, wyjście z projekcji, obwiniania i szybkich osądów jest oczywiście procesem stopniowym.
Jak z każdym nawykiem czy nałogiem bardzo pomocna jest grupa w której kiedy czujemy się zagrożeni zamiast obwiniać diabła, sąsiada, partnera i bronić się, uczymy się jak komunikować się i kontaktować w chwili kryzysu z kimś doświadczonym – podobnie jak w AA sponsorem.
Osoba doświadczona może pomóc zastąpić nam słowa : jesteś egoistą, zimną rybą, nieodpowiedzialnym idiotą, który ma mnie w dupie.
Słowami : Czuje się sfrustrowana, kiedy zmieniasz plany, bez skonsultowania ze mną…
A teraz przyjrzyj się temu zdaniu. Jak można byłoby je jeszcze ulepszyć, aby nie brzmiało jak oskarżenie …
Co stałoby się gdybyśmy zmienili je na :
czuje się sfrustrowana i zignorowana kiedy plany zmieniane są bez mojego udziału …
Wydaje się Ok, jednak ponownie ktoś jest oskarżony i ignoruje ….jest to tylko perspektywa jednostronna, nie biorąca pod uwagę potrzeb innej osoby i tworząca fałszywe poczucie winy.
A co sądzisz o : czuje się sfrustrowana i mam wrażenie, że brak mi kontroli nad własnym życiem, kiedy plany zmieniają się, a ja nie jestem o tym informowana.
Albo czuje się sfrustrowana i mam wrażenie, że brak mi kontroli nad własnym życiem, kiedy wszystko wokoło zmienia się tak szybko, wybuchają wojny. Kiedy cierpi tak wiele osób i nie umie się dogadać.
Chciałabym, abyśmy rozmawiali za każdym razem kiedy zmieniamy plany. Przyglądali się naszym projekcjom zanim zaczniemy wojny.
Rozmawiali, aż rozwiążemy zagadkę i spojrzymy na siebie inaczej. Mądrze i ze współczuciem.
Brzmi dziwacznie ?
A co wolisz długi konflikt, więcej błędów i wojnę czy długą dyskusje, naukę i rozwiązanie ?
Oczywiście nie zawsze dyskusja zadziała, bo my ludzie nie lubimy zmian i wysiłku z nimi związanego.
Poza tym kiedy jesteśmy zmęczeni zazwyczaj mamy regres i głupiejemy. Wszyscy.
A co jeśli każdy z nas wiedziałby co wtedy zrobić, albo przynajmniej część byłaby przeszkolona ?
Co stałoby się gdybyśmy spotkali się w kręgach, opłakali co jest do opłakania… wypoczęli, zatańczyli, wyrzucili z ciała napięcia
i zaczęli wszystko od nowa …
na miesiąc usunęli ze słownika nie szanuje, zignorowany/a, porzucony/a, oszukany/a itp.
Nie wiem, co myślisz po przeczytaniu tego co napisałam, ja wiem, że fundamentem radykalizmu jest ignorancja, a podstawą wzrostu jest edukacja i komunikacja, bazą mądrości doświadczenie.
Wiem także, że warto nauczyć się :
Jak rozróżnić projekcje, od rzeczywistości i spojrzeć w lustro na siebie. Spojrzeć sobie w oczy, na mechanizm obronne i obwiniania.
Zatrzymać się zanim oskarżymy bez dowodów kogokolwiek, także siebie i wyregulować układ nerwowy. (możesz do tego użyć filmu na pierwszej stronie, lub znanych ci sposobów, możesz umówić się ze mną na sesje stabilizacyjną – opis na stronie).
Warto zadać sobie także poniższe pytania umieszczone w pierwszym ćwiczeniu.
Ważne : Jeśli coś nabroiłeś/aś postaraj się zamiast ostro się krytykować, być dla siebie łagodniejszym. Jeśli nie wiedziałeś, to nie twoja wina. Na przeszłość nie masz wpływu, to co możesz zrobić to zastanowić się co z tą wiedzą możemy zrobić tu i teraz.
Jak inaczej komunikować się.
Jeśli nie wiesz jak coś zrobić, chcesz praktykować w grupie lub indywidualnie, lub poprostu coś skonsultować, skontaktuj się ze mną wysyłając sms na nr. tel +48 604234824.
ĆWICZENIE 1 prawdziwe / fałszywe poczucie winy i projekcja
Aby zacząć to ćwiczenie opisz na kartce papieru jakiegokolwiek konflikt. Nawet ten o którym tutaj przeczytałeś. Co pomyślałeś na początku tego konfliktu i co chciałeś zrobić. Co zmieniło się. Co myślisz zrobiłaby osoba bez wiedzy, co ta która wiedzę i praktyczne zdolności posiada ?
A teraz spójrz na pytania : odpowiedzieć możesz na nie sam/a lub na spotkaniu ze mną na sesji, na której pokaże ci jak to wszystko rozplątać.
•czy czuje się wściekły/a na kogoś bez powodu ?
•czy czuje niechęć do kogoś i ciągły ciężar ?
•czy to możliwe, że ktoś powiedział coś na temat którego unikam, czegoś co do czego nie czuje się pewnie ?
•czy to jest coś co oni mówią i robią, czy coś czego nie widzę w sobie, a widzę w kimś innym ?
•czy mam nawyk obwiniania innych i trudno mi postawić się na kogoś innego miejscu ?
•czy często ktoś mówi mi, że go źle zrozumiałem/am, że jego intencje są inne ?
•co ta sytuacja przypomina mi z przeszłości ?
•co czuje kiedy rozmawiam z tą osobą ?
•co myśle o tej osobie, czy sprowadzam ją do jednego słowa dobra lub zła osoba, czy zauważam jej plusy i minusy, to w z czym sobie radzi, z czym ma trudności ?
•czy czuje się zdenerwowany/a i skąd to się bierze, co mnie denerwuje ?
•kogo na automacie obwiniam unikając odpowiedzialności, będąc naprawdę winny/a ?
•kto za co jest odpowiedzialny (spójrz na przykładowe 3 sytuacje) ?
•czy te emocje, przekonania, potrzeby i cechy, impulsywność czy pasywność którą widzę w kimś innym mogą być moje, czy projektuje na kogoś coś czego nie chce zobaczyć w sobie?
•co ta osoba ma coś podobnego do mnie, kogoś z przeszłości, czym się różni ?
•czy bardzo mocno reaguje na osoby, które przypominają mi kogoś z przeszłości kto mnie zranił ? – myślę to on/ona mi to zrobiła
• czy ta osoba może widzieć mnie także w ten sposób ?
•czego się obawiam, że co ta osoba zobaczy ?
•co mogę zrobić, aby poczuć się lepiej ?
•czy wyrażam wprost co czuje, czego chcę, czego nie ?
•czy często siedzę w głowie myśląc jak inni mogą mnie zranić, odrzucić, skrytykować, przypisując im z automatu złe motywy ?
•czy kiedy wydaje mi się, że ludzie mnie nie lubią, nie akceptują, czy to możliwe, że ja nie akceptuje jakiś cech, czy czegoś w sobie co to jest ?
•czy poniżam się nie dbam o siebie i innych, jestem od czegoś uzależniony/a i otaczam się ludźmi, którzy także poniżają siebie, nie dbają, są od czegoś uzależnieni ?
•na jaki temat i w jakich sytuacjach mam fałszywe poczucie winy ?
•co mnie denerwuje i powoduje, że czuje się zraniony/a, odrzucony/a, zignorowany/a itp.
Prawdziwe poczucie winy występuje kiedy kogoś zranimy, albo zrobimy coś przeciwko sobie, temu w co wierzymy i cenimy. Fałszywe poczucie winy, występuje kiedy obwiniamy się za coś nad czym nie mamy kontroli np. jeśli Bronka obwinia się o projekcje Janka, czy jego przekonania, których w żaden sposób nie jest w stanie kontrolować, to jest fałszywe poczucie winy.
Bronka nie może magicznie spowodować, że Janek poczuje się szczęśliwy, czy wykona wysiłek, aby zmniejszyć swój krytyczny głos w głowie, nauczyć się lepiej komunikować.
Podobnie Janek, nie może naprawić, czy uszczęśliwić Bronki.
Jeśli obydwoje będą używać siebie jako negatywnego lustra, mieć nierealistyczne i niewypowiedziane oczekiwania, zakładać, że ktoś powinien, lub nie powinien coś powiedzieć, domyślić się albo zrobić, bo tak ma według nich być, nic w ich relacji się nie zmieni, albo zmieni się, ale na niekorzyść.
Może dojść do przemocy, traumy i wspóluzależnienia (informacje na ten temat znajdziesz na stronie).
Jeśli nauczą się jak tworzyć bezpieczną przestrzeń, lepiej regulować układ nerwowy i inaczej komunikować się, powstanie lepsza atmosfera, wzrost w ich relacjach prywatnych i zawodowych.
W wypadku wielu par, kiedy dochodzą do punktu w którym każdego dnia kłócą się i wyzywają decydują się rozstać.
Niektóre proszą o pomoc i przerywają cykl często generacyjnego cierpienia.
Drugie rozwiązanie wymaga odwagi i wysiłku.
Jak przerwać projekcje czyli taktyka patelni teflonowej.
Jedna z osób w parze, z którą pracowałam, poza opisanymi wcześniej projekcjami, za każdym razem kiedy ich konflikt eskalował trzaskała drzwiami i wychodziła z psem na spacer. Nazwijmy tą osobę Moniką.
Monika na pierwszym spotkaniu, mówi : że robi tak bo ma tego wszystkiego dość i że jeśli nie wyszłaby zabiłaby siebie, albo zamordowałaby partnera. W tym czasie partner nazwijmy go Aleks jest wściekły, a zarazem zrozpaczony, krzyczy, że ona o niego nie dba, że on nie jest w stanie z nią żyć, a zarazem bez niej i że on ją kocha, ona go zraniła i opuściła.
Monika nie może tego zrozumieć, bo jej motywacją nie było opuszczenie i zranienie partnera, tylko wyregulowanie swojego układ nerwowego, odetchnięcie, przerwa i zmniejszenie konfliktu. Kiedy nie może już znieść napięcia i krzyków wychodzi.
Jeśli Monika wiedziałaby, że Aleks poczuje się zraniony, jego rana z przeszłości : opuszczenie aktywuje się, a on wpadnie on do czarnego dołu traumy i pomimo tego wyszła bez słowa, jej poczucie winy byłoby prawdziwe.
Skąd bierze się tak silna reakcja u Aleksa ? Uosób z traumą, nawet małe zmęczenie, czy presja, mogą rozregulować układ nerwowy, zaburzyć czasoprzestrzeń, aktywować flashbacki, połączyć odczucia z przeszłości z teraźniejszością. Wtedy taka osoba może być przytłoczona, mieć fałszywe poczucie winy, trudności z komunikacją, albo atakować i krytykować partnera za ból z przeszłości.
Monika wyczuwając projekcje i traumę, wiedząc jak jej wyjście wpływa na Aleksa, mogłaby aby się nie rozregulować siebie, wyjść do pokoju obok, czy z psem na spacer, a zarazem przed wyjściem powiedzieć : kochanie nie radze sobie z tym, to dla mnie za trudne, wiem, że coś kiedyś strasznego ci się przydarzyło ktoś cię opuścił, jednak ja wychodzę teraz bo potrzebuje dla siebie czasu, aby wyregulować swój układ nerwowy, tego krzyku i krytyki jest dla mnie za dużo. Wrócę za 20 min. Pogadamy jak się ustabilizujemy. Ok ?
Oczywiście wtedy Aleks mógłby też poczuć się zraniony, opuszczony i po jej powrocie powiedzieć : kiedy najbardziej cię potrzebuje, ty mnie opuszczasz. Nie słuchasz mnie i nie widzisz moich potrzeb. Monika, mogłaby poczuć fałszywe poczucie winy, pomyśleć, że jest okropna i to o niej.
I tu Monika mogłaby zamiast wkręcać się w historię Janka, postawić jeszcze raz granicę projekcji i powiedzieć : kochanie widzę, że czujesz się opuszczony jak w dzieciństwie, ta sytuacja jest bardzo dla ciebie trudna.
Wiem twój ojciec był super krytyczny i wymagający, czułeś się często niewidoczny i myślałeś, że twój głos nie ma znaczenia.
Co ty na to abym pomogła ci wyregulować układ nerwowy, a potem pogadamy czego każde z nas potrzebuje.
To tzw. taktyka patelni teflonowej, do której niewiele się przykleja.
Ważne używamy słów : czujesz – czułeś się opuszczony, zamiast jesteś – byłeś opuszczony, lub jeszcze gorzej opuściłam/em cię.
Kiedy używamy słów określając to jak ktoś się czuje, czy czuł, dajemy doświadczeniu tej osoby wartość, a zarazem nie wkręcamy się w ich projekcje i traumy.
Popatrz czym innym jest krzyknąć jesteś narcystyczną świnią, nie dbasz o mnie i całkowite zignorować uczucia i potrzeby drugiej strony, czym innym wyregulować się, ustabilizować, uznać uczucia swoje i innych, postawić granice, określić limity, przedyskutować potrzeby.
Kiedy stosujesz tą taktykę zmieniasz scenariusz po obu stronach.
Co jeszcze możesz powiedzieć ?
Na przykład : dla ciebie to wyglądało tak i tak, to jest twoje doświadczenie, słyszę, że odbierasz to w ten sposób.
Używając tych słów sugerujesz, że kogoś doświadczenie nie jest twoim, albo innych doświadczeniem.
To cierpienie drugiej strony, które ty widzisz i rozumiesz. Nie chcesz tej osoby naprawiać. Jesteś świadkiem sceny, którą odgrywają.
Tu ważny jest ton głosu i postawa, rozdzielenie się i zobaczenie sytuacji z kilku perspektyw.
Kiedy jesteś obecny przy osobie która się zagubiła, a zarazem w sobie i widzisz duży obraz, nie wkręcasz się w jej bitwy i przeszłość. Twoja obecność jest stabilna.
Nie oceniając kogoś, a wspierając jego regulacje układu nerwowego, pokazujesz jak można zrobić coś inaczej. Inspirujesz do zmiany, zamiast ją narzucać.
Użycie ciepłego tonu głosu, kochanie, przyjacielu, widzę, że czujesz się opuszczony i myślisz że twoje cierpienie jest niewidoczne.
Tak mogło być kiedyś. To straszne, że tak cierpisz, pomóż mi cię zrozumieć.
Zauważ nie ma tutaj określenia : zrób coś ze swoją traumą i projekcją, przesadzasz, albo automatycznego przepraszam wynikającego z fałszywego poczucia winy.
Ten typ komunikacji kreuje bezpieczną przestrzeń między tobą, a narracją drugiej strony.
Oczywiście w tej przestrzeni ktoś może zagubić się w swoim piekle, wirze traumy jednak ty nie musisz się gubić.
Jeśli trauma jest złożona, nie próbuj jej zrozumieć. Czując że się wkręcasz, odseparuj się. Z traumą złożoną może sobie poradzić tylko przeszkolona osoba. A nawet taka osoba potrzebuje dużej uważności.
To dlatego my terapeuci CPTSD mamy tyle lat własnej terapii i superwizje, aby nie wkręcać się w historie innych. I nawet to nas 100 % nie zabezpiecza. Zdarza nam się wkręcić, stracić stabilność. To co nas różni to umiejętność szybkiego rozdzielenia i wzięcia odpowiedzialności za swoją stronę.
Ty tego nie musisz umieć, podobnie jak przeprowadzać operacji na otwartym sercu, czy mózgu. Oczywiście możesz się tego jeśli chcesz nauczyć.
Czemu zabezpieczenie siebie, stabilizacja, regulacja układu nerwowego, separacja i nauka w grupie jest tak ważna ?
Nasz system nerwowy lubi powtarzalność i rutynę. Kiedy cokolwiek się zmienia i zostaje uznane za nowość rozpoczyna się cykl 5 faz reakcji na zagrożenie, dlatego często zachowujemy się idiotycznie na randkach, w czasie rozmów wstępnych, konfliktów itd.
5 Faz
1. reakcja zatrzymania i orientacji – kto to ? co to ? gdzie to ?
2. zauważamy człowieka i jego spięte ciało – także się spinamy, nasz wzrok skupia się na tym człowieku.
3. uciekamy, uciekamy, uciekamy i unikamy wzroku.
4. stajemy w oddali, lekko się trzęsiemy, pocimy i serce nam kołacze. Wszystko zwalnia.
5. zadowoleni z wypiętą piersią kroczymy do przodu i nagle uświadamiamy sobie, że ten człowiek to nie potwór tylko przyjaciel.
W sytuacjach konfliktowych czy trudnych, często część mózgu odpowiedzialna za widzenie konsekwencji naszych czynów, separacje, złożoną komunikacje, autorefleksje, sceptycyzm itd, nie działa prawidłowo.
Wtedy na automacie zamrażamy się, analizujemy i milczymy, uciekamy, walczymy albo poddajemy się, zlewamy z innymi i ulegamy. (więcej o tym w dziale stabilizacja i cptsd).
Działamy w tzw. prymitywnym systemie przetrwania na poziomie emocjonalnym 6-7 latka.
Jeśli uda nam się przejść przez 5 punktów szybko się pogodzimy. Jeśli nie poruszymy się, nie uciekniemy, nie rozdzielimy, nie wyregulujemy się możemy utknąć w reakcji walki. Nagromadzona wcześniej energia porusza naszym ciałem, spina mięśnie, zaciska szczękę, pcha nas do przodu z wielką siłą. Krytykujemy, zgrzytamy zębami i walczymy. Jeśli walka okazuje się nieskuteczna, czujemy się pokonani izolujemy się i mocno zamrażamy. Wtedy często pojawia się przekonanie, że nie umiemy sobie poradzić z trudnościami. Z jednej strony czujemy się sfrustrowani z drugiej wycofujemy się czując bezsilność. W pewnym momencie możemy połączyć agresje z bezsilnością. Być napięci i wstrzemięźliwi, przygotowani ciągle do walki, lub wybuchowi, złośliwi, nienawistni w stronę siebie lub innych.
Terapeuci traumy i mediatorzy umieją szybko z tego stanu wyjść i ustabilizować się. Rozdzielić agresje, przemoc i bezradność. Czuć gniew, a zarazem smutek. Zwolnić, aby zintegrować doświadczenia. Poszerzyć pole widzenia, a kiedy dwie osoby są splątane i mają regres, pomóc im rozdzielić się i powrócić do siebie.
Wyjść z projekcji i odrętwienia. Reakcji walki i hyperkrytyki. Scenariusza w którym a zawsze poprzedza b. Ona krytykuje, on poddaje się, lub on poniża, ona ucieka i nadmiernie zamraża się czując bezsilność.
Kiedy dwie osoby są niestabilne, lub niedojrzałe emocjonalnie, straumatyzowane mają inne potrzeby, inne projekcje często dochodzi do nieproduktywnych konfliktów, splątania, odtwarzania sytuacji i automatycznych reakcji.
W takich wypadkach z wsparciem terapeuty czy coacha czy mediatora można wyjść z pętli i znaleźć rozwiązanie, które dotychczas było poza zasięgiem obu stron.
To działa nawet kiedy ludzie mają kompletnie inne poglądy jedno np. jest za szczepieniem drugie nie. Nawet w czasie wojen tego typu deeskalacja konfliktów jest możliwa, jeśli obie strony zaangażują się w proces i będą świadome zagrożenia.
Kiedy Monika i Aleks zauważają swoje mechanizmy, widzą świat z inne perspektywy.
Kiedy zmienia się ich sposób regulacji układu nerwowego, komunikacja, zmienia się dynamika w relacji. Poprawia atmosfera w domu. Każde z nich bierze odpowiedzialność za swoje uczucia, potrzeby, oczekiwania i projekcje. Mają coraz lepszy kontakt z ciałem. Zaczynają nawet żartować z tego co czasem wyrabiają i ich rodziny, a także cały świat.
Widzą jak czasem siedzą w głowie zamrożeni, starając porozumiewać się telepatycznie, wymyślają niestworzone historie, nakręcają się, uciekają, zamiast wyrażać wprost czego potrzebują, co czują, czego chcą, czego nie chcą, co jest Ok, co nie. Kiedy walczą.
Podobnie Janek i Bronka, którzy wymyślają zabawę w detektywów np. kiedy Bronka mówi : coś mnie denerwuje w tej osobie, Janek pyta : czy przypomina ci to coś czego w sobie nie lubisz ? czy poprostu jesteś zazdrosna, czujesz się przy niej niepewnie, czy coś innego np zamrażasz się ? itp. i na odwrót. Często przy tym żartują.
Obie pary uświadamiają sobie jak ważna jest regulacja układu nerwowego, stabilizacja, komunikacja, dbanie o zdrowie np. sen.
Kiedy są zmęczeni, automatycznie ich stare schematy wracają i hamulce puszczają szybciej.
Wrzeszczą i kłócą się, obwiniają o opuszczenie, oskarżają i wyzywają. Uciekają i zamrażają się.
Wtedy to które zauważy to pierwsze krzyczy : stop awaria.
W czasie terapii grupowej, okazuje się, że dla każdej relacji zdrada jest czymś innym. Inne zasady mają pary żyjące w etycznej poliamorii inne relacji monogamicznej. Dyskutują na ten temat.
Na przykład dla Bronki zdrada to oglądanie profili innych kobiet na IG, Janek nie ma problemu jeśli Bronka ogląda facetów.
To ich różni i te różnice akceptują starając nie ranić, a zarazem unikać nadmiernego ograniczania czy kontrolowania drugiej strony.
Budują stabilne zaufanie i wzajemne porozumienie. Na spotkaniach grupowych widzą jak różne pary w różny sposób eksplorują np. temat seksualności i finansów.
Każda z par wie, że nie wystarczy porozmawiać, aby coś wyjaśnić.
Ważne jak będą rozmawiać i kiedy.
Wszystkie pary wprowadzają zasadę, że w wypadku dużego zmęczenia nie gadają o tym co jest nie tak.
Jeśli pojawi się odczucie opuszczenia, najpierw wysypiają się, regulują emocje, potem sprawdzają co to jest w parze, a jeśli nie dają sobie rady, zwracają się po profesjonalną pomoc, aby nie dopuścić do eskalacji konfliktu.
Omawiają, na spotkaniach grupowych lub indywidualnych co się dzieje.
Ustalają także co zrobią gdyby doszło do zerwania umowy, rozstania, w jaki sposób będą się komunikować.
Rozmowy o tym jak podzielą majątek, wydają się na początku dziwne, jednak tak naprawdę zamiast oddalać ich, powodują większą bliskość i zaufanie. Pomagają spojrzeć także na różnice, jakie mają w podejściu do finansów i skąd wynikają pewne ich przekonania.
Jakie są ich mocne i słabe strony, gdzie występują największe trudności.
Co ich łączy, jakie marzenia, co dzieli.
Uczą się także, że jak w sytuacjach konfliktowych lub trudnych komunikować się niewerbalnie. Jak ustawić ciało. Jak gestykulować. Jak mówić z pozycji JA opisując to co czują, czego potrzebują.
Wyrażać wprost jakie są ich oczekiwania, preferencje, co jest ok, co nie, gdzie są ich limity.
Bardzo ważnym punktem jest nauka omawiania konsekwencji, czyli jeśli zaistnieje sytuacja a, b, c, to …i eksperymentowanie.
Większości z nas najtrudniej jest spojrzeć na duży obraz, sytuacje na przestrzeni lat, z perspektywy drugiej osoby i nauczyć się kiedy zwolnić, kiedy użyć JA i MY, jak aktywnie słuchać, prowadzić dialog bez rozpraszania się i zadawać pytania.
Kolejna zasada, którą wprowadza wiele par to : nie wkręcam się w bitwy drugiej strony, nie udowadniam swojej niewinności i nie upraszczam.
Kiedy ktoś używa TY np. ty mnie opuściłaś, nie rozumiesz, ty mnie nie kochasz, nie słuchasz mnie, zawsze się spóźniasz.
Stabilizuje się, reguluje układ nerwowy, zwalniam i zmieniam na : z tego co rozumiem czujesz się opuszczony/a, niezrozumiana, nie kochana. Co spowoduje, że poczujesz się bardziej kochana/y ? Chce abyśmy zrozumieli się lepiej. Czy potrzebujesz np. częściej się przytulać, więcej czasu dla siebie itp. Czy to możliwe, że to uczucie … to coś z przeszłości ? Znajdzmy wspólnie rozwiązanie w którym twoje i moje potrzeby są zaspokojone.
Jak widzisz w tych parach pojawia się szczerość i dobroć.
Na spotkaniach obie strony dzielą się swoimi historiami, mówią otwarcie jakie popełniły błędy, co wcześniej w sobie krytykowały.
To sprawdza się także bardzo dobrze w grupach wsparcia i wzrostu postraumatycznego dla osób w relacjach i singli, którzy chcą zbudować lepsze relacje prywatne czy zawodowe.
Ten proces nauki zajmuje od kilku miesięcy do kilku lat. Wszystko zależy w parze od zaangażowania obu stron, wrodzonych indywidualnych uwarunkowań, a także wzorów rodzinnych i społecznych.
Zmiana komunikacji zmienia bardzo wiele nie tylko w życiu prywatnym, ale także zawodowym. Pokazuje jak wiele dziwnych dysfunkcyjnych przekonań możemy mieć, na temat siebie i świata. Jak słowa mogą nas kształtować blokować, zamykać, albo otwierać, rozwijać, motywować, dzielić i łączyć.
Niezdrowy wzorzec komunikacji tworzy kulturę pełną pogardy, krytyki i dominacji.
Zdrowy może wykreować fajną współpracę.
Ważne : komunikując się nie mówimy komuś, że coś na nas projektuje. To nie jest dobry pomysł, bo to jak powiedzenie komuś wiem lepiej co się w tobie dzieje.
Założenie, że wiemy lepiej, znamy bezwzględną prawdę, motywy drugiej osoby, często kreuje kolejną projekcje, patologię, ekstremizm i sztywność poglądów.
Stały scenariusz. W którym wchodzimy ciągle w rolę autorytetu, którym z nikt z nas nie jest, ponieważ wszyscy popełniamy błędy.
Wchodzenie w rolę amatora terapeuty, czy nawet jako terapeuta, terapeutyzowanie partnera czy partnerki jest nieodpowiedzialne.
Nie polepszy relacji, a ją psuje. Dużo lepiej działa spojrzenie na swoje projekcje, błędy poznawcze i poprawa własnej komunikacji.
Zadanie komuś pytań i pokazanie na własnym przykładzie jak coś można zrobić inaczej.
🗻Skąd biorą się tak duże trudności komunikacyjne i relacyjne ? Jak to wygląda w twojej rodzinie ? Co można z tym zrobić ?
To tylko przykłady. Każda sytuacja jest inna.
Przykład 1. : ojciec nie osiągnął tego czego chciał przerzuca swoją niepewność na dziecko i mówi mu : nic nie osiągniesz, nie warto nawet próbować. Połykając to i nie kwestionując dziecko powtarza jego historię. Tworzy projekcje złożoną.
Przykład 2 : rodzice nie umieją się komunikować i zamiast wyrażać siebie wprost, czy zadawać pytania, projektują bardzo dużo na dziecko. Takie dziecko nie umie określać swoich preferencji, wyrażać potrzeb, określać limitów i granic, bo nikt je tego nie nauczył.
Brak umiejętności komunikacyjnych może kreować nawyk czytania w głowie, który kreuje kolejne projekcje, poza tym odczucie zagubienia w bliskości, odczucie braku czegoś, niestabilne poczucie wartości, pasywność albo impulsywność i agresje.
A teraz przyjrzyj się swoim relacjom rodzinnym, cz któreś zawierają projekcje złożone i generacyjne np.
• kto w rodzinie ma fałszywe poczucie winy i bierze na siebie ciężar błędów rodziców lub partnera ?
• czy rodzice dopinają etykietki, szybko oceniają, rozkazują itp. popełniają dużo błędów komunikacyjnych czy mało ?
•co widzą w sobie dzieci ? małego potwora, geniusza, złego człowieka ? co widzą w otaczających ich ludziach ? czy też przypinają etykietki czy umieją opisywać ludzi większą ilością słów ?
• czy krytyka jest personalna, czy to ocena zachowania ?
• czy ktoś ma tendencje do wręcz obsesyjnego obwiniania się i naprawiania siebie lub innych ?
• czy błędy są karane, czy doceniane jako źródło wiedzy i nauki ?
•czy ktoś uważa, że wszyscy powinni być tacy jak on czy ona ?
• czy ktoś obwinia wszystkich i unika odpowiedzialności ?
A ty czy widzisz, kiedy na kogoś coś projektujesz ?
Czy widzisz różnice między etykietkami, fałszywym poczuciem winy, a prawdziwym poczuciem winy ?
Czy nazywasz siebie złym czy dobrym ?
Czy umiesz nazwać swoje mocne strony i punkty w których masz trudności ?
A jak twoje otoczenie, grupa w której żyjesz ?
Czemu to tak ważne ?
Uproszczenia i etykietki wzmacniają projekcje, a jeśli jako dorośli nie nauczymy rozdzielać swojego zachowania od projekcji innych, tego kim jesteśmy, od błędów które popełniamy naszego bólu od bólu naszych przodków i bólu innych, to możemy brać na siebie nadmierną odpowiedzialność za innych i ich przeszłość.
Możemy także przekazać swój ból, napięcia, krytyczny głos, dysfunkcyjne wzorce, kolejnym pokoleniom.
W rodzinach w których komunikacja jest pełna ostrej krytyki personalnej, czyli określeń typu zła matka, zły mąż, toksyk, idiota, atmosfera jest okropna.
Kiedy wypieramy to co się dzieje i udajemy, że wszystko jest ok, zazwyczaj stajemy się lustrem najgorszych słów rodzica czy partnera czy otoczenia. Kreujemy samospełniające się przepowiednie prowadzące do samozagłady. Potwór kreuje potwora. Terrorysta kreuje terrorystę.
I odwrotnie kiedy odrzucamy projekcje, już w wieku 7 lat możemy nauczyć dziecko jak spojrzeć inaczej na świat.
Zauważyć, że istnieją różne perspektywy, różne emocje, potrzeby, zainteresowania, smaki, historie, zakończenia.
To właśnie w wieku 7 lat pokazujemy człowiekowi, że zakazy/nakazy, granice, limity nie są czymś przeciwko niemu, tylko czemuś służą. Na przykład znaki drogowe istnieją, ponieważ wielu z nas zagapionych nadmiernie zwalnia lub przyspiesza.
To wtedy dziecko uczy się także, że separacja nie jest groźna, a w czasie konfliktów przejście z MY do Ja jest niezbędne.
Jeśli pokażemy dziecku, że konflikt to dialog pomiędzy dwoma lub więcej osobami, które starają się siebie zrozumieć, poznać i coś razem zbudować, to taki człowiek jako dorosły z łatwością będzie poruszał się w relacjach.
Komunikował wprost emocje, czego chce i potrzebuje, ustalał limity, wyznaczał granice, negocjował, ale także uważnie słuchał, traktował innych z empatią i szacunkiem.
To właśnie osoby które umieją uważnie siebie i innych słuchać często kreują innowacyjną sztukę łączącą różne dziedziny życia. Potrzeby innych i swoje.
Jak pomóc dziecku i innym lepiej się komunikować ?
Kiedy zadajemy pozornie błahe pytanie : czy chcesz jogurt czy bekon na śniadanie ? – uczymy innych dokonywać wyboru, a zarazem pokazujemy także, że różnice są normą i nie są groźne. Jedna osoba może chcieć bekon, druga jogurt, albo jogurt z bekonem. Czemu nie ? Niby oczywiste, jednak w wielu rodzinach i parach nieobecne.
Brak kreatywności, empatii, eksperymentów, wyboru, jest równoznaczny z brakiem wyobraźni, a wyobraźnia pomaga nam przerwać to co dotychczas było nie do przerwania, rozwiązać problemy nie do rozwiązania. Bez upraszczania, ułatwić życie.
Spojrzeć na świat z kilku perspektyw. Zmienić scenariusz projekcji w coś innego, barwnego i relacyjnego.
A teraz wyobraź sobie dziecko które słyszy : „jesz to co my, albo nic. Wierzysz w to co my, albo jesteś zły. To co my jemy jest dobre. Ma być tak jak mówię i już”,
Na kogo wyrasta to dziecko ? Niestety często agresywnego, lub autoagresywnego człowieka.
A teraz spójrz na tego typu komunikacje :
Pierwszy przykład : kiedy bawimy się na ruchliwej ulicy, może rozjechać nas samochód i uszkodzić nasze ciało, wtedy jeśli uszkodzenie jest duże trafiamy do szpitala …. i co wtedy może się stać ? a co stanie się jak będzie a,b, c – tak tłumaczymy dziecku konsekwencje świat, a zarazem uczymy wyobraźni i w ten sposób możemy także spojrzeć na nasze projekcje i ograniczenia. Zobaczyć, że dziecko ma zupełnie inne zainteresowania.
A teraz wyobraź sobie czego nauczy się dziecko z : nie wychodź na ulicę ! Dlaczego ? Bo nie, to niebezpieczne.
Albo z nie wdrapuj sie na drzewo, bo napewno spadniesz, albo nie zawracaj mi głowy, widzisz, że pracuje, albo choć wdrapiemy się razem, tu popatrz jest słaba gałązka tam nie kładziemy nogi …
Przykład drugi : kiedy krzyczymy na innych, zamiast wyrazić to czego chcemy, zazwyczaj nikt nas nie zrozumie.
Dlaczego ? bo wielu osobom rozregulowuje się układ nerwowy i „blokują” im się uszy, popatrz tutaj jest taki nerw idący do ucha ….
kiedy denerwujemy się, nasze ciało bardzo się spinam, gorzej słyszymy, może nawet dojść do tego, że nasz mózg, aby ograniczyć zużycie energii coś uprości i zobaczymy w ciągu sekundy w przyjacielu wroga i pokłócimy się.
Czy wiesz już dlaczego w naszym domu nie krzyczymy i nie wyzywamy się ?
Spróbuj mi to wytłumaczyć swoimi słowami np. na przykładzie psa. Czy to rozumiesz ? Czy masz jakieś pytania ?
Przykład trzeci : za chwile wejdziemy do sklepu, przygotuj się tam będzie głośno, czy wiesz co to robi z głową ?
Pamiętasz wtedy gorzej słyszymy i gorzej podejmujemy decyzje.
Tam będzie dużo rzeczy, możesz je wszystkie chcieć i zobaczyć we mnie wroga.
Kupimy ci 1 małą rzecz. Na to mamy teraz pieniądze, reszta jest na jedzenie.
Wybierz 3 rzeczy i razem zdecydujemy którą kupimy. Czy to Ok ? Czy wiesz co robimy jak się zdenerwujemy ?
Przykład czwarty : rozumiem, że chcesz wszystko mieć i jesteś zły, smutny, sfrustrowany, że nie masz wszystkiego.
Krzyk nic nie zmieni.
Uzgodniliśmy 1 rzecz. Czy chcesz być przytulony, wyjść na zewnątrz czy nie ?
Pamiętasz co robimy jak się bardzo denerwujemy ? Chcesz swoje słuchawki, bo jest za głośno ? Pamiętasz jest głośno wtedy się denerwujemy i źle słyszymy ?
Przykład piąty : ja tego nie zacząłem, to ona, ona to powiedziała – nie działa, w naszej rodzinie jest zasada, że nikogo nie bijemy i nie wyzywamy. Jeśli to robimy przepraszamy i staramy się rozwiązać inaczej problemy.
Nie zabieramy także kogoś rzeczy bez pytania i nikogo nie dotykamy bez pytania.
Teraz posłuchamy co ona ma do powiedzenia, kiedy ona mówi ty nie przerywasz, potem ty powiesz jak to z twojej strony wyglądało.
Staramy się używać ja, ja czuje ….
Potem każde z was powie mi co następnym razem możecie zrobić inaczej, jakie były błędy i jak podzielić ciastko tak, aby każdy coś dostał. I tutaj popatrzcie jednego dnia ty możesz być bardziej głodny, drugiego ona. Co wtedy możecie zrobić ?
Tak uczymy dzieci konsekwencji, regulacji układu nerwowego, jak patrzeć na duży obraz i szczegóły, rozwijać wyobraźnię, wyrażać potrzeby, brać pod uwagę potrzeby innych, zadawać pytania, akceptować odmowę, zmianę, błędy, limity, granice i brać odpowiedzialność nawet za mini projekcje.
To są podstawy. Oczywiście możemy nauczyć dzieci mowy nienawiści …
Jeśli w dzieciństwie nikt nie nauczył nas tego.
Warto się tego nauczyć.
Lepiej kiepsko zacząć,
niż perfekcyjnie zwlekać.
Kiedy mamy bazowe umiejętności, nie zlewamy się z innymi osobami czy grupą w której żyjemy. Nie naśladujemy bezmyślnie i nasz mózg rozwija się po swojemu, tworząc unikalny kalejdoskop. Według najnowszych badań każdego z nas mózg jest inny. Niektórych jest lepszy w analizowaniu projekcji, innych w czymś innym.
Prawie wszyscy możemy polepszyć swoją komunikacje werbalną i niewerbalną, zmniejszyć ilość błędów.
Większość z nas myśli psychologicznie, jednak wielu z nas w bardzo dziwny sposób, czyli analizuje błędy innych, pomijając swoje i duży obraz czyli np. wpływ socjalny i historyczny na wszystkich.
Poznanie swoich mocnych i słabych punktów, a także innych, odkrycie co kryje się pod słowami czy potrzebami, np.emocje i projekcje, pozwala nam podjąć lepsze decyzje, wyciągać wnioski, także z pomyłek naszych przodków.
Im lepiej znamy siebie, tym łatwiej określić nam kiedy kontynuować coś, kiedy odpuścić, kiedy zmienić pozycje, a kiedy ją utrzymać. Życie staje się tańcem improwizacyjnym, albo muzyką która podąża w nieznane i do nas wraca. Za każdym razem spotykając nowego człowieka, możemy zdać sobie sprawę, że spotykamy także jego przeszłość, jego rodzinę, cierpienie przodków, a także radość.
Widzimy, jak wiele nie wiemy i że nie wszystko wiemy.
A teraz rozglądnij się i zobacz jak wielu z nas ulega manipulacji czy używa projekcji, oskarżając innych np. o odrzucenie.
Jak wielu ulega na automacie oskarża, ma fałszywe poczucie winy, jest nadmiernie ufna i wchłania ból innych.
Jak wielu nikomu nie ufa, izoluje się, zamiast zadawać pytania, wysłuchać i nauczyć się czegoś nowego.
Jak wielu milczy, albo mówi coś, co trudno jest zrozumieć pod nosem i uważa, że ma we wszystkim racje, a wina zawsze jest po drugiej stronie, bo … no właśnie.
A teraz wyobraź sobie, że spóźniasz się na spotkanie, ponieważ po drodze doszło do wypadku i ulica, którą jechałeś/aś została zablokowana.
Czujesz się podle. Jesteś zdenerwowany/a.
Co robisz ?
a) przepraszasz i czujesz się winny/winna, że kogoś zdenerwowałeś/ zdenerwowałaś i nie spełniłeś/spełniłaś kogoś oczekiwań, robisz wszystko, aby uniknąć konfliktu ?
b ) nie masz poczucia winy wiedząc, że sytuacja była poza twoją kontrolą, a gniew kogoś to jego gniew, oczekiwania … to tylko oczekiwania, zwalniasz i mówisz : widzę, że czujesz się zignorowana, czy mam rację czy nie … co czujesz ? …. słuchasz i mówisz rozumiem, to było trudne dla ciebie tak czekać, nie wiedząc co się dzieje, z mojej strony wyglądało to tak i tak … następnym razem wyśle sms.
c) nie przepraszasz tylko, mówisz, że byliście umówieni na inną godzinę… robisz wszystko uniknąć bólu i kary, zwalić na kogoś winę
Co robisz najczęściej bez zastanowienia na automacie ? Kłamstwem w tym wypadku jest odpowiedz a) i c).
Oczywiście rutynowo odpowiadając, istniejąc w tym co znane i znajome, pozornie upraszczamy sobie życie i zyskujemy „święty spokój”, jednak …długofalowo ma to fatalne konsekwencje.
Podobnie kiedy określamy siebie lub innych jednym słowem, dobry albo zły człowiek, pozytywny albo negatywny, przekłamujemy rzeczywistość.
Jestem idiotą, dlatego mi się nic nie udaje i ciągle się spóźniam. Oni to idioci, psychopaci, ja jestem pozytywny dlatego mam tyle problemów, bo ci toksyczni ludzie. Czy napewno ?
Popatrz na kolejny przykład :
Tym razem przenieś się w wyobraźni do szpitala. Potrzebujesz chwilki uwagi. Czekasz, czekasz i czekasz. Wszyscy są bardzo zabiegani. Po kilkunastu minutach myślisz : nie obchodzę ich, a może nie mają wystarczającej ilości lekarzy, albo złą organizacje, albo …..to poprostu idioci …którzy mają gdzieś pacjentów i wszyscy są wściekli, że muszą pracować. Co stanie się kiedy będą mnie operować …
Patrzysz na nich z gniewem i zaczynasz mieć coraz więcej negatywnych myśli, które nie wiążą się bezpośrednio z tym co się dzieje wokół (ruminujesz). Twój sposób komunikacji wewnętrznej projekcja, skupianie się tylko na negatywach nie przyczyniają się do zrozumienia czy też wyjaśnienia sytuacji.
Jeśli pielęgniarka zatrzyma się i powie : „bardzo przepraszam, mamy bardzo dużo pacjentów, najpierw zajmujemy się tymi których życie jest zagrożone, napewno się Panią/Panem zajmiemy za 40 min w czasie obchodu. Czy przerwie to twoje ruminacje, czy nie ?
A jak w wypadku kiedy ktoś zapyta : Czy bardzo boli ?
Część z nas w takiej sytuacji poczuje ulgę i zmniejszy się ich ból. Część będzie nawet zmotywowana, aby pomóc. Część nie uwierzy w dobre intencje personelu, będzie bardzo podejrzliwa i szorstka. Niektóre osoby wprost powiedzą bardzo boli, poproszę o tabletkę, niektóre będą ukrywać ból, czując fałszywe poczucie winy i myśląc : inni mają gorzej.
Jak widzisz sposób komunikacji wpływa także na nasze relacje socjalne, a projekcje mogą pojawić się wszędzie.
Jedna osoba na samym początku zapyta : o co chodzi, albo powie, że bardzo boli i czego potrzebuje, zwiększy to jej szansę na pomoc, druga będzie cierpieć w ciszy, marząc, że ktoś się domyśli, trzecia będzie ruminować i mieć projekcje, potem wybuchnie i powie coś nieprzyjemnego. Czwarta będzie przekonana o tym, że wie więcej niż wie i że jest dużo bardziej kompetentna niż jest (tzw Dunning Kruger).
Wydaje się to oczywiste, jednak część z nas zwłaszcza pod dużą presją, zamiera, obwinia siebie czuje bezsilność, albo wybucha i upraszcza, obwinia innych, kreując coraz więcej bólu i napięć.
Odrzucenie projekcji i otwarcie się na inny sposób komunikacji nie jest łatwe, ponieważ nawyk kreowania statycznego obrazu, określania ludzi jednym słowem, widzenia tego co chcemy, daje iluzje kontroli, stabilności i bezpieczeństwa.
W artykule „ dlaczego fakty nie zmieniają naszych umysłów” autor wskazuje jak my ludzie uwielbiamy wyszukiwać informacje, które są zgodne z naszymi przekonaniami zaprzeczając przeciwnym.
Taki sposób myślenia kreuje przewidywalny czarno biały obraz, znajomy scenariusz w którym łatwo nam się odnaleźć. Niestety nie pozwala także dojrzeć emocjonalnie, poznać siebie i innych, na wielu poziomach. Powoduje wzrost ślepoty, krytyki wewnętrznej i zewnętrznej, bardzo dużą wrażliwość na komentarze innych. Co ciekawe może być to wręcz uzależniające, ponieważ przyjemność którą czujemy udowadniając coś w co wierzymy jest ogromna. Nawet jak nie mamy racji odczuwamy przyjemność.
Aby to lepiej zrozumieć przyjrzyj się jeszcze raz zdradzie i projekcji. Oraz przykładowi z życia zawodowego.
Najpierw spójrz na oznaki zdrady w komunikacji. To tylko przykłady, które mogą, a nie muszą świadczyć o tym, że ktoś cię zdradził lub ty zdradzasz siebie.
1. hiperkrytycyzm, który ma potwierdzić, że druga strona nie jest warta lojalności, jest beznadziejna, lub odwrotnie ty jesteś nie wart/a lojalności, beznadziejny/a.
2. różne odpowiedzi na to samo pytanie, manipulowanie, “Jadę w delegację. Nie będę mógł używać telefonu”.”Mam nowy telefon ale to dlatego, że potrzebuję go do pracy”. Używanie starego telefonu i w dziwnych momentach nowego. Unikanie wprost rozmów o tym, co jest nie tak w relacji.
3. nadmierna ochrona komunikatorów.
4. zmiana komunikacji znajomych, którzy zazwyczaj wcześniej coś wiedzą i zmiana komunikacji w stronę znajomych.
To tylko kilka przykładów. A teraz popatrz na oznaki projekcji. Podobnie, to tylko przykłady, które mogą, a nie muszą świadczyć o tym, że ktoś lub ty masz projekcje.
1. bardzo duże uczucie zranienia, gniewu czy niechęci, ciężkości, które czujesz bez powodu w kogoś otoczeniu,
2. automatyczne obwinianie, trudności z obiektywizmem, fałszywe poczucie winy i upraszczanie,
3. zakładanie, że ktoś myśli to co ty i wierzy w to co ty, umie to co ty, jest taki jak ty, czyli brak tolerancji dla różnic,
4. podejmowanie decyzji bez konsultacji z drugą stroną, dominacja, kupowanie tylko jogurtu na śniadanie i wychodzenie z założenia, że wszyscy lubią jogurt, są wegetarianinem i krytykowanie innych za to, że jedzą bekon – brak granic i szacunku do innych preferencji.
5. przekonanie, że zawsze masz racje i wiesz wszystko, widzenie w innych tego czego nie lubisz w sobie, albo zaniżanie siebie i widzenie innych jako Bogów
6. słowa jak : zawsze, nigdy i nie
7. poczucie wyższości, albo poniżenia i brak realistycznej oceny siebie i innych
Przykłady :
| Co mówisz | Projekcja |
|---|---|
| “Jeśli ja to mogę zrobić ty także.” | Błędne założenie, że każdy ma te same zdolności i możliwości |
| “Wiem, że mnie nienawidzisz.” | Kiedy nie lubisz osoby. |
| “Czemu jesteś taki/a wściekła na mnie ?” | Sam/a jesteś poirytowana i wściekła. |
| „Oni są nieczuli i egoistyczni ” | Czujesz się źle, bo ktoś nie dał ci uwagi |
| “Nosi za dużo make up.” | Możesz czuć się niepewnie i nie wiesz jak zrobić make up |
Życie zawodowe
Wiesiek, pracuje nad ważnym projektem. Robi błąd, który opóźnia projekt. Szef zaprasza go na rozmowę. Wiesław wie, że błąd jest poważny i dziwny, u kogoś z takim doświadczeniem jak on.
Osoba ze stabilnym poczuciem wartości, dobrymi umiejętnościami komunikacyjnymi i rezyliencją w takiej sytuacji przeprosi i poprawi błąd.
U Wieśka kiedy czuje się dyskomfortowo, uruchamia się mega krytyczny głos wewnętrzny, a automat kieruje jego uwagę na zewnątrz i kreuje projekcje.
W takich sytuacjach słowa wylewają się z niego, zagaduje emocje i mówi szefowi, że to nie on popełnił błąd, tylko kolega, a poza tym ten kto zbyt pospieszał oddanie projektu jest winny i także szef, bo wywierał presje.
W tej sytuacji Wiesiek stara się uniknąć odpowiedzialności i przerzucić winę na kogoś innego.
Jak wiemy to jego automat.
Nieświadomy mechanizm.
Nikt nie nauczył go jakie konsekwencje mają tego typu słowa, jak nazwać swoje potrzeby,
w odpowiednim momencie zgłosić trudności, określić limity czasowe, poprosić o wsparcie czy przyznać się, że nie wie jak coś zrobić, albo że popełnił błąd i że z chęcią z kimś przeanalizuje proces, aby uniknąć takich błędów w przyszłości.
Konsekwencje w profesjonalnym życiu : nieświadome przerzucaniu winy powoduje brak zaufania w jego zespole i zmniejsza jego szanse na awans, nauczenie się czegoś nowego np. jak komunikować lepiej ze sobą, ale także innymi, słuchać ze zrozumieniem, pod dużą presją zwalniać, delegować i prosić o pomoc. Wiesiek ma coraz więcej konfliktów w pracy, a odczucie osamotnienia prawie go nie opuszcza. Stara się być perfekcyjny we wszystkim co robi, jednak im bardziej się stara, ponieważ coraz więcej bierze na siebie i nie komunikuje limitów i zmęczenia, wiele zawala.
A teraz wyobraź sobie Wieśka jako 6 letniego chłopca, który w czasie zabawy jest wrzucony do wody, przez ojca. Wiesiek jest przestraszony, podtapia się pomimo, że umie już pływać. Kiedy wynurza się płacze i krzyczy : boli, boli, boli, ratunku. Ojciec zamiast przeprosić i zapytać czy go przytulić, powiedzieć, że to był błąd następnym razem go zapyta czy chce popływać, nie zwraca na niego uwagi i mówi : bądź facetem, nie mazgaj się, to twoja wina. Bardzo dobrze wiem, że lubisz pływać. Chcesz powodu do płaczu, zaraz ci go mogę dać. Nie zachowuj się jak dziewczyna.
W rodzinach takich jak Wieśka, w których :
• dzieci nie mają praw do wyrażania uczuć muszą bez dyskusji spełniać oczekiwania, oraz naśladować destruktywne wzorce komunikacyjne rodziców aby przetrwać,
•nie uczone są regulacji emocji, niezależnego myślenia, konsekwencji, komunikacji, dostają nagrodę kiedy się podporządkują, karę kiedy nie, są tresowane zamiast przygotowane do życia, bardzo często pojawia się u nich cptsd (wiecej możesz przeczytać w dziale cptsd)
Osoby z traumą, przez lata mogą działać w trybie tresury i przetrwania, biegając nieświadomie za zewnętrzną akceptacją.
Jeśli jako rodzice, nie wiedzą jak nazwać swoje emocje np gniew słowami, mogą używać projekcji i widzieć go w dziecku, czy partnerze. Obwiniać dziecko o swój gniew i agresje. Jeśli dziecko lub partner nie ma umiejętności separacji, może ulec projekcji i wyrazić gniew rodzica, czy partnera albo mieć fałszywe poczucie winy i zamęczać siebie przez całe życie, czy relacje. Ograniczając własną ekspresję i życie.
Oczywiście dzieci, często nieświadomie mogą projektować coś na innych np. widzieć w kimś swoje cechy czy dobre myśli. Jeśli ta osoba ich nie ma, a dziecko ją idealizuje, ignorując lub nie umiejąc nazwać groźnych zachowań, może stać się ofiarą przemocy czy manipulacji. Jako dorosła osoba nieświadomie kreować dysfunkcyjne relacje. Oczywiście, może też dojść do odwrotności, osoba z traumą, może widzieć w kimś kto ma dobre intencje swoje destruktywne myśli.
I tu jeszcze raz przypominam :
Lepiej kiepsko zacząć
niż perfekcyjnie zwlekać.
Jak zacząć naukę i uczyć się
Bardzo ważne : Kiedy uczymy się jak w inny sposób w podobnej sytuacji komunikować się, zamiast na automacie zareagować, początkowo może nam się to nie udawać.
To jest często powodem do frustracji. Frustracja jest normą kiedy uczymy się i trafiamy na projekcje. Podobnie bezsilność, czy gniew.
Wrażenie, że nic nie zmienia się …. że przyciągamy takie same sytuacje i ludzi.
Jedynym wyjściem jest uczyć się jak regulować układ nerwowy, mówić i sprawdzać.
Np. nagrywać się, analizować i nie słuchać ludzi, którzy mówią, że Ci nie wychodzi.
Ucząc się komunikować, podobnie jak ucząc nowego języka, czy jazdy na rowerze będziesz popełniać błędy. Ale tylko ucząc się, eksperymentując, próbując i powtarzając, w końcu zacznie Ci to wychodzić. A pewnego dnia będzie to łatwe i naturalne jak każda wyuczona czynność np. chodzenie.
I pamiętaj, nie przyciągasz niczego fatalnego, nie jesteś magnesem, tylko człowiekiem, który w podobnych sytuacjach, oducza się czegoś, uczy nowego i to zajmuje mu czas.
W trudnych sytuacjach, kiedy podejmujemy złożone decyzje, czujemy spektrum emocji i dużą presje, według neurobiologia Andrew Huberman, nasze pole widzenia zawęża się. Wtedy oprócz obiektu na którym koncentrujemy się rozmywa się, a nasze oczy zezują w kiernku nosa. Zdanie on nie widzi niczego poza czubkiem swojego nosa, ma podstawy naukowe.
Jeśli ćwiczymy obserwacje z kilku perspektyw, według badań mózg może zachować elastyczność do śmierci, a to od tej elastyczności i sposobu połączenia ciała i mózgu, oraz różnych części mózgu zależy szybkość uczenia.
Oczywiście jeśli budowałaś/eś nawyk siedzenia w jednym miejscu, używania rutynowo pewnych słów przez 40 lat. Garbidź się kiedy wchodzisz do pomieszczenia pełnego ludzi, to oduczenie tego zabierze ci trochę więcej czasu niż 10 latkowi … choć z mojego doświadczenia nie jest to normą. Bardzo dużo dojrzałych osób, uczy się bardzo szybko.
Co może opóźniać naukę ?
Poza zmęczeniem, u wielu z nas w bliskości innych ludzi pojawiają się tzw. flashbacki.
W czasie flashbacku nasz mózg ma trudność z obiektywną oceną sytuacji, złożoną komunikacją i podejmowaniem decyzji. To wtedy właśnie nasze ciało się spina, ogranicza pracę pewnych obszarów mózgu, dochodzi do sklejek odczuć i scenariuszy, słów z przeszłości, z teraźniejszymi i zaczyna się cyrk. (o tym więcej w dziale cptsd).
Kiedy wiemy o takim zjawisku i jak zwolnić, wyregulować układ nerwowy i je zmniejszyć, lub zatrzymać, łatwiej nam komunikować się i nazwać flashback, flashbackiem, zamiast rzeczywistością.
Jeśli nie wiemy, co to projekcja, introjekcja, flashback, stresor, czyli coś co nas denerwuje, na pewnym etapie życia może wydawać się nam, że oszaleliśmy. Czasem nawet możemy być zdiagnozowani błędnie, albo zmanipulowani. To wtedy także wybieramy nieświadomie z automatu partie, religie, grupy społeczne, mediach socjalne, które pogłębiają naszą dysfunkcję, zamiast edukować nas, wciągają w otchłań regresu.
Tak działa często głośna reklama i w ten sposób setki tysięcy osób daje się złapać na internetowy romantyczny romans, okazje czy inwestycje marzeń, projekcje i introjekcje polityczne czy wirtualne.
To dlatego zanim podejmiemy decyzję, warto nauczyć się podstaw. Wtedy łatwiej wybrać nam partnera, nauczyciela, terapeutę, sposób mowy, czy tańca, styl komunikacji.
Styl komunikacji to także decyzja. (o stylach komunikacji w dalszej części tekstu).
Możesz nauczyć się komunikacji werbalnej i niewerbalnej (postawa ciała, ton głosu, wyraz oczu i twarzy) pełnej współczucia, wspierającej ludzi w kryzysie i komunikacji negocjacyjnej, mediacyjnej w businessie, czy prywatnych relacjach.
Wyjść z tzw. echa czyli stworzyć swój styl np. kiedy ktoś krzyczy : ty idioto, zamiast zaprzeczenia : sam jesteś idiotą, albo potwierdzenia : tak jestem idiotą, zapytać : pytania : co to znaczy idiota, czego potrzebujesz ? z czym się nie zgadzasz ?
Jak widzisz nasze wybory słów, często nie są świadome, bywają kalką otoczenia, dlatego ważne jest, od kogo się uczymy i kogo naśladujemy, zanim stworzymy swój styl komunikacyjny.
Kiedy osoby z dużym doświadczeniem, umiejętnościami podchodzą do nas, przebywają z dziećmi, czy wspierają kiedy jesteśmy zagubieni, w kryzysie, chorobie, sama ich obecność zmienia atmosferę i coś w nas otwiera, często przerywając destrukcyjne zachowania i pomagając uczyć się. Naukowcy nadal badają to zjawisko i nie są pewni z czego ono wynika. Bardzo dużo wskazuje na komunikacje.
Podobnie kiedy leaderzy pokazują pracownikom czy obywatelom, inne drogi, sposoby komunikacji, rozwiązania.
Uczą o projekcji, introjekcji, rezyliencji, pokazują jak kogoś wesprzeć i poprowadzić w nieznane.
Podobnie kiedy rozmawiamy w grupie otwarcie które słowa bolą, wywołuje flashback, przywracają świadomość i są bezpieczne. Jaka różnica jest pomiędzy krytyką, a feedbackiem. Chcianym dotykiem i niebezpiecznym.
Oczywiście są osoby odporne i oporne, takie które nie chcą się uczyć. Najczęściej przyczyną jest : choroba, regres, rozregulowany układ nerwowy, zmęczenie, złe poprzednie doświadczenia, niebezpieczne otoczenie w którym dominuje agresywna komunikacja i ostra krytyka.
W procesie nauki komunikacji, bardzo ważny jest dostosowany indywidualnie tok nauczania, który uzupełniony jest o ćwiczenia w parach.
To jest niezwykle istotne, ponieważ każdy z nas inaczej uczy się, dla niektórych zadawanie pytań jest łatwe, dla niektórych trudne, dla niektórych asertywność to pestka, dla niektórych K2.
Zbyt łatwe zadanie, albo zbyt wysoki poziom trudności, zbyt trudne wyzwanie, w zbyt krótkim czasie, u wielu z nas powoduje znudzenie, albo nerwicę. To najczęściej wtedy poddajemy się.
Niektórzy z nas potrzebują więcej powtórzeń, niektórzy zmian, niektórzy przerwy, kiedy inni dopiero się rozkręcają.
I tu także potrzebna jest bardzo komunikacja.
Kolejna przeszkoda, o której warto wiedzieć jest łatwa do obejścia, a zarazem skomplikowana.
Jeśli zbyt przyspieszysz, lub dasz komuś nadmiernie się przyspieszyć, rozregulować pobudzić chwilowy entuzjazm, oczarować możesz wpaść jak śliwka w kompot w weekendowy kurs, który niewiele ci da.
Mechanizm pobudzania entuzjazmu słowami, potem kreowania zagrożenia, jest najprostszym stosowanym przez niektóre „szkoły randkowania”, marketingu sprzedające „cudowne” sposoby, które działają przez chwilkę, długofalowo rujnując relacje.
Tak Hitler zahipnotyzował masy bardzo dobrze wykształconych ludzi, rozregulowując ich, programując, kreując regres, projekcje, wyparcie itd. Niektórzy z nas robią to także nieświadomie w dysfunkcyjnych relacjach. (więcej o tym w dziale relacji i przemocy).
Tego typu komunikacja jest autodestruktywna.
Ważne : kiedy czytasz o tych mechanizmach, dobrze jest robić przerwy. Budować uważność.
Zwracać uwagę kiedy po przeczytaniu twój umysł widzi wszędzie przemoc, projekcje, narcyzm, broni cię przed wyimaginowanym wrogiem. To zdarza się często studentom medycyny czy psychologii. Kiedy coś studiują widzą w sobie symptomy, albo w każdym spotkanym człowieku.
Co ciekawe nasz mózg w ciągu sekundy z przyjaciela może zrobić wroga, bardzo szybko zdiagnozować coś, czy ocenić, mając tylko kilka informacji. To mechanizm obronny.
Bessel van der Kolk (jeden z najlepszych lekarzy zajmujących się traumą) odnotowuje: „ ..jak długo umysł broni się przez atakami, tak długo zagrożone są nasze relacje, nasza wyobraźnia, planowanie, zdolność do uczenia się i zabawy oraz zwracanie uwagi na potrzeby innych” (Strach ucieleśniony, s. 99).
A teraz popatrz na słowa : mężczyzna ma być mocny, nie może płakać, jest odpowiedzialny za finanse, a kobieta gotowanie i dzieci. Jeśli uwierzysz w te słowa, nie zadasz pytań, twój umysł będzie bronić tej tezy, zamiast eksperymentować, te słowa spowodują, że kupisz … i stworzysz określoną relacje. Staniesz się grupą docelową takiego i takiego np. polityka.
Czy to napewno jesteś ty ?
Czy to kopia kopii, coś co usłyszałeś/aś tak wiele razy, że uznałeś/aś za prawdę.
A teraz spójrz jak wielu z nas koncentruje się nadmiernie na świecie zewnętrznym : na cechach innych, wypowiedziach, opiniach, uczuciach, trendach, newsach lub odwrotnie na świecie wewnętrznym i nie dopuszcza nic nowego, nosząc w sobie krytyczne słowa, destruktywne przekonania, nadmiernie optymistyczne czy katastroficzne iluzje.
Jak to działa ?
Wyobraź sobie, że ktoś mówi ci że jesteś geniuszem albo debilem, a ty zamiast zadać pytanie, wierzysz w to słowo i dajesz się zmanipulować zamknąć w klatce jednego słowa. Z tego powodu przestajesz się uczyć.
Jeśli nie rozbudujesz swojej komunikacji i nie opiszesz siebie, w sposób bardziej kreatywny i zmienny, pozostaniesz w swojej wyobraźni niezmiennym debilem, albo geniuszem, będzie ci coraz trudniej ocenić się i zobaczyć realistycznie.
A teraz zamień słowo geniusz na kogoś kto w danym momencie zrobił coś bardzo dobrze, np. zagrał na pianinie, czy giełdzie, coś dobrego napisał.
Co stanie się jeśli ta osoba przestanie praktykować ?
Czy jej zdolności znikną, czy utrzymają się ?
Jeśli osoba która jest „geniuszem” nie będzie praktykować stanie się „idiotą”, a „idiota” który będzie zbyt dużo praktykować wypali się i pogłębi swój „idiotyzm”.
I to jest właśnie pułapka edukacji. Kończymy studia i myślimy jesteśmy np. psychologiem, albo nie studiujemy myśląc jestem idiotą.
Oczywiście idiota, może także doprowadzić nas do tego że zbyt dużo studiujemy i ponieważ nie robimy przerw, aby nasz umysł zintegrował wiedzę idiociejemy.
Czy kiedy zidiocieliśmy mamy szansę zmądrzeć ?
Kiedyś naukowcy wierzyli, że nasz mózg, IQ i charakter jest stały.
Teraz wiemy, że są one plastyczne, zmienne, a do nasze mózgi które są zupełnie inaczej połączone, mogą się od siebie uczyć.
To największe odkrycie od 300 lat.
I tu podobnie jak z muzyką 2 osoby spotykają się i razem tworzą coś co brzmi inaczej, niż w innych połączeniach.
Co zyskujemy dzięki nauce komunikacji j eksperymentowaniu ?
Komunikacja nie tylko podnosi jakość relacji czyli życia. Ona pomaga nam wyjść z psychozy, pozbyć się projekcji, uproszczeń, nadmiernej krytyki, plastycznie formować mózg i rzeczywistość kiedyś zniekształcone, przez bolesne przeżycia.
Wraz ze wzrostem zasobu słów i świadomości możliwości ich użycia pojawia autentyczne doświadczanie świata. Znika : samotność, izolacja, odczucie otępienia i ograniczenia. Nasze słowa które brzmiały wcześniej, bardziej jak karabin maszynowy, niż saksofon, czy symfonia Bethoveena nabierają kolorów i życia.
Jeśli chcesz poczuć różnicę posłuchaj niektórych polityków, którzy coś beznamiętnie powtarzają, plują szarymi słowami, dzielą, a potem klasycznej muzyki, albo słów kogoś w których czai się magia życia. Kolory, różnorodność. Posłuchaj kogoś kto coś opowiada z pasją lub śpiewa, łączy, negocjuje pokój, kocha i zadaj sobie pytanie jak chcesz brzmieć i komunikować się ?
Jeśli nie widzisz i nie czujesz różnicy, zatrzymaj się.
Na chwilę odseparuj od warkotu miasta czy socjalnych mediów. Wycisz.
Udaj się do świata fantazji. Do świata opowieści, filmu czy muzyki. Spróbuj sam coś opisać, zmienić zakończenia. Spojrzeć na coś oczami różnych osób. Wykonać ruch którego wcześniej nie robiłeś/aś. Odpuścić rutynę.
Co dzieje się z tobą, kiedy bawisz się obrazami, gestami, ruchem i granicami w relacjach z sobą i ludźmi, pisząc różne scenariusze ? Po co to robić ? Tak nasz umysł gimnastykuje się, tworzy nowe połączenia i potem łatwiej nam się uczyć, znaleźć rozwiązanie problemów i zmienić styl komunikacji.
A teraz wyobraź sobie sytuację. Ciemna noc. Kuchnia. Zobacz żonę która chce bardzo porozmawiać z mężem. Podchodzi do niego delikatnie dotykając jego ramienia, jego ciało mega się spina. Ona nie rozumie tego, on unika jej wzroku i siedząc przed komputerem, burczy : daj mi spokój, nie zawracaj mi głowy. Pojawia się obojętność, największy zabójca relacji.
Wejdź teraz na pozycje męża który próbuje znaleźć bezpieczeństwo w swoim wirtualny świecie, stara się przez chwilę zrelaksować i zamiast powiedzieć zanim mnie dotkniesz proszę zapytaj, bo nie wiem dlaczego, ale to mnie spina zwłaszcza kiedy jestem zmęczony, potrzebuje pół godziny dla siebie burczy …
A teraz zobacz człowieka, który po sexie, czuje coś dziwnego, czego nie umie nazwać słowami. Nie wie jak to opisać. Ucieka w pracę i ciszę. Ghostuje zamiast porozmawiać. Zwraca się z pogardą do drugiego człowieka, który usiłuje nawiązać kontakt. Przed czymś się broni, sam nie wie do końca przed czym. Wypiera, że to robi, wmawia drugiej stronie, że jest nachalna. Zabija relacje pogardą, a jego pozorna obrona i krytyka powoduje rozpad.
A teraz zobacz dwie osoby, które zatrzymują się, jedna pyta : czy to ok do ciebie się przysunąć, przytulić, druga mówi : potrzebuje 15 min, aby dokończyć grę, to mnie mega relaksuje, potem zadecydujemy co dalej. Ok ? Czy to bardzo pilne kochanie ?
– Nie mogę poczekać, zrelaksuj się.
Popatrz na parę która po sexie rozmawia i mówi sobie :
– nie mam pojęcia co czuję, chyba trochę się boję, bo nie wiem co dalej, czy mogę złapać cię za rękę ?
– też się boję i potrzebuje przestrzeni 1 dnia aby wrócić do siebie. W sumie to mam ochotę gdzieś uciec i schować się, bo ten głos w głowie strasznie mi dopierdziela ..
– naprawdę ? mój też. a co mówi twój ?
– że to sie źle skończy … w sumie mam ochotę złapać cię za rękę i tak tu zostać, ukryć się na zawsze, aby już nie słyszeć tego głosu
A teraz popatrz na siebie i swoje projekcje. Przyjrzyj się swoim relacjom z czułością. Zobacz jak nasza komunikacja bywa dziwna, a zarazem ludzka, daleka od perfekcji i czasem splątana jak włóczka.
Co zdarzyłoby się gdybyś z kimś o tym pogadał/a ?
Czy warto ? Sam/a oceń.
Nauka komunikacji, zmniejsza krytyczny wewnętrzny głos, eliminuje pogardę i krytykę, pomaga zbudować wzajemne zrozumienie, połączyć przeszłość z teraźniejszością, a zarazem odseparować, określić limity, granice i nie tylko uratować relacje, poprawić jakość współżycia, ale także według badań ożywić i wydłużyć życie.
Transformacja komunikacji, pomaga nam także wyjść z traumy generacyjnej i stworzyć inne relacje prywatne i zawodowe. Otworzyć drzwi do świata, który był dotychczas dla nas niedostępny, lepiej negocjować i współpracować.
Jeśli chcesz wiedzieć więcej na ten temat spójrz na kolejny trik naszej podświadomości czyli zaprzeczenie.
Chcieli, aby hotel wyglądał jak ogród tropikalny. Dlatego zasadzili wokół alejek palmy, tulipany i postawili kaczkę na środku chodnika, aby Donald mógł zamordować nią Puti.
To zdanie powyżej może pokazać ci jak dziwnie pracuje nasz umysł.
A teraz przeczytaj pierwszą część bez kaczki i Donalda. Tylko z kaczką.
Całe zdanie i zobacz jakie skojarzenia, obrazy i emocje kształtują w tobie te słowa. I jeszcze raz. Przeczytaj na głos.
Czy widzisz, że powyższe zdanie o hotelu, nie jest tekstem polityczny, a jednak można w nim zobaczyć coś czego tam nie ma ?
Czemu tak ważne są tego typu ćwiczenia ?
Pewnej grupie przeczytano tekst o plemieniu indiańskim. Po tygodniu poproszono ją o streszczenie. Większość opisała masakrę i skalpowanie, pomimo, że tego w tekście nie było, a potem zaprzeczyło, temu co usłyszało. Kłóciło się o to co w tym tekście było. Kiedy przeczytano im ten tekst po raz kolejny okazało się, że wielu z nich mózg nadpisał coś na automacie.
A teraz rozglądnij się i zobacz, jak często wiele nas nie wierzy w to, co widzi, czy słyszy, tylko na automatycznie, powtarza, widzi czy słyszy to, co wcześniej usłyszało, zobaczyło i nauczyło się.
Najprostszy przykład to ziemia jest płaska. Zaprzeczenie, że jest okrągła.
Okazuje się, że w zależności od naszego stanu psychofizycznego możemy także za każdym razem przeczytać coś inaczej i zobaczyć coś innego, a nawet dopisać coś do tekstu, czy rzeczywistości czego tam nie ma i nie było.
Np. po dużej stracie na giełdzie, czy bolesnym rozstaniu, możemy zaprzeczyć, że można zarobić na giełdzie czy zbudować fajne relacje. Po kogoś śmierci, zaprzeczać, że ta osoba nie żyje. Tak nasz wewnętrzny głos kiedy jest czegoś za dużo, jest dla nas za trudne, chce nas ochronić i utrzymać przy życiu.
Umysł upraszczając i odcinając częściowo dostęp do złożonego myślenia, oszczędza energię, aby przetrwać i egzystować. Przetrwanie to jednak nie jest życie.
I oczywiście egzystowanie przez chwilę działa, jednak jeśli utkniemy w tym stanie, myśląc linearnie, jeśli nastąpi a to potem napewno b, długofalowo unikając inwestycji finansowych, czy relacyjnych, czy tego co nowe, zaprzeczając, że inny scenariusz istnieje, możemy doprowadzić do katastrofy relacyjnej. A jeśli jesteśmy leaderami, globalnej.
Jak przerwać to błędne koło ?
Dopiero kiedy zatrzymamy się, aby wypocząć. Poczujemy się bezpiecznie. Zaczniemy zadawać sobie pytania, lub ktoś inny zada nam odpowiednie pytania (niektóre znajdziesz w tekście) możemy coś zmienić i zauważyć różnice. To wtedy zazwyczaj wprowadzamy do naszej rzeczywistości i komunikacji nowe elementy, pojawia się zmienność, kreatywność, a my wychodzimy z stałego obrazu siebie, innych i świata bazującego tylko na tym co wiemy, zakładamy, lub widzieliśmy.
Kiedy tego nie robimy, nasz świat staje się bardzo ograniczony, szary, albo czarno biały, nasze przekonania konserwatywne, życie powtarzalne, rutynowe. To wtedy nasze uproszczenia, sztywne reguły mogą doprowadzić do wojen.
A teraz popatrz na jeszcze jeden skrót i stały obraz, który często tworzymy.
Powiedz : mam partnera i relacje, ona jest moja, on jest mój, mam business i zdrowie.
Zwróć uwagę co dzieje się kiedy twój umysł widzi stały obraz i wypowiada te słowa.
Czy zatrzymuje się, aby uznać projekt zakończony, mam to i skupia się na kolejnym kroku, czy może nadmiernie relaksuje się, odpuszcza i nie inwestuje już w relacje, opcjonalnie zamraża się i usztywnia, analizując i wynajdując błędy w partnerze ?
Jak taki pozór stałości wpływa na twoje relacje, zdrowie i pracę ?
Czy dobrze, czy źle ?
A jak teraz się czujesz ?
Czy jesteś trochę zmęczony ? Czy stan jest ten stały czy zmienny ? Czy nauka komunikacji, nowego języka, nowych rzeczy wymaga wysiłku, czy nie ?
Czy kiedy jesteś zmęczony/a robisz pauzę, regenerujesz się, czy poddajesz stwierdzając za trudne, albo zbyt męczące ?
A może walczysz i zamęczasz się ?
Te reakcje to automat wpisany w nasze DNA. Kiedy jesteśmy zmęczeni, często zaczynamy walczyć, krytykować siebie lub innych, cisnąć, lub uciekamy w seriale, poddajemy sie i szukamy czegoś prostego, czyli znajomego.
Jeśli wtedy ulegniemy automatowi, poddamy się, zamiast wypocząć i kontynuować, wrócimy do tego samego nawyku, zbudujemy podobne relacje, wybierzemy podobnie komunikujące się osoby jako partnerów czy współpracowników, zaprzeczając temu co jest przed naszym nosem.
Komunikacja wewnętrzna i zewnętrzna może pomóc nam także w dokonaniu lepszych wyborów i rozwiązywaniu wielu problemów.
Fragmentem ćwiczeń jest :
• kwestionowanie i testowanie słów,
• rzeczywistości zastanej i znanej,
teorii i przekonań, oraz znaczeń,
• zadawanie pytań, patrzenie na świat z kilku perspektyw i wyciąganie przydatnych wniosków, dopisywanie różnych zakończeń i komunikowanie asertywne potrzeb, oczekiwań, limitów, granic, a także umiejętność akceptacji odmowy
Ten proces może nas początkowo trochę zmęczyć, jednak długofalowo ożywia nasze relacje i ułatwia życie.
Wyciąga z obojętności, znudzenia, rutyny, wycofania, samotności i otępienia.
Poza tym dodaje dużo radości, wzbogacając nasze życie o czarny humor.
Oczywiście nie każdy odniesie sukces. Jeśli będziesz zbyt szybko chciał czegoś dokonać, to tak jak pisałam wcześniej zamiast nauczyć się tego, możesz podobnie jak na siłowni, przetrenować się. Spowodować regres, zamiast progres.
PAUZA
Rozdział 1
BŁĘDY
Jednym z największych błędów ludzkości jest zbyt duże przyspieszenie i wiara, że jest genialna i niezniszczalna.
Poza tym, że tylko to co potwierdza nasze teorię, czyli to co wiemy, jest prawdą, reszta to strata czasu i nieprawda.
Niestety tempo życia nam nie pomaga. Jeśli ktoś jedzie Ferrari 200 kg na godzinę, nie zauważa, że koncentracja i uważność mu siada. Jeśli ktoś rozwija szybko sztuczną inteligencje, że ona jest mega emocjonalnie niedojrzała, pełna błędów poznawczych i powtarzalna.
Przykład : FB zwolnił bardzo dużo pracowników zafascynowany technologią i ponownie ich przyjął, przerażony ilością błędów AI.
A teraz zauważ, jak często powiedziałeś komuś, czy sobie będzie Ok, złe rzeczy nam się nie przydarzą jeśli będziemy myśleć pozytywnie, albo jeśli przyspieszymy i wzbogacimy się.
Czy to prawda ? Popatrz na Żydów w czasie drugiej wojny światowej, którzy myśleli pozytywnie, na tych którzy bardzo szybko inwestowali, popatrz na wiele historycznych przykładów i relacji.
To, że myślimy pozytywnie może wyrwać nas z katastroficznego myślenia i zamrożenia, jednak optymistyczny realizm jest tym co pokazuje nam kiedy ruszyć, a kiedy się zatrzymać.
Uświadomienie sobie, że nie rozwiążemy problemu np. zagrożenia, odizolowania, w stanie zagrożeni i odizolowania, czy przez wzbogacenie się nie urealnimy swojego sposobu komunikowania i postrzegania świata.
Co to oznacza urealnić sposób komunikowania ?
Jeśli myślimy, że ktoś zbankrutował, bo był głupi, został oszukany bo był słaby, jego relacja rozpadła się bo … , to popełniamy błąd, nie biorąc pod uwagę jego otoczenia. Tego co się dzieje pomiędzy 2 osobami i grupami osób.
To jest myślenie skrótowe. Komunikacyjny błąd poznawczy.
Podobnie jak przypisywanie własnego sukcesu tylko wewnętrznym atrybutom i przypisywanie swojej porażki zewnętrznym.
W wypadku innych osób, twierdzenia, że sukces zawdzięczają tylko faktorom zewnętrznym, a porażki są wynikiem ich wewnętrznych wyborów.
To powoduje często największy krach i rozłam w relacjach.
Przykład : jeśli stracimy pracę to wina ekonomii i szefa, jeśli ktoś inny straci pracę to jego wina i on powinien to wszystko przewidzieć. Jeśli zarobimy to bo my zrobiliśmy coś niesamowitego, jeśli inni, bo mają znajomości.
A teraz spójrzmy na dinozaura. Dinozaury wyginęły. Czy była to ich wina czy otoczenia ? Co stało się, że człowiek ewoluował, a dinozaur nie ? A może każdy z nas ma coś w sobie z dinozaura ? – tak mamy, ale o tym kiedy indziej.
Jak widzisz jeszcze wiele nie wiemy, a błędy poznawcze i uogólnienia są fragmentem nas, a także otoczenia.
Większość z nas o nich nie wie i ich nie zauważa.
Daje się wciągnąć, zmanipulować.
Manipuluje i wciąga. Obwinia.
Na automacie coś ocenia i powtarza.
To co się dzieje, to nie nasza i to nie ich wina.
Oczywiście nauka ciągle coś nowego odkrywa, nikt nas nie jest w stanie wszystkiego wiedzieć, jednak tych podstaw może nauczyć się może każdy z nas.
Każdy z nas może zatrzymać się i coś przemyśleć, częściej zadawać pytania, słuchać odpowiedzi i patrzyć na wszystko z kilku perspektyw.
Bronić się i w odpowiednim momencie wycofywać, aby ponownie coś przemyśleć, wrócić, przeprosić za błędy. Coś poprawić.
Niestety tradycyjna edukacja powoli się zmienia, jest pełna błędów i dziwnych przekonań. Im częściej je powtarzamy, tym bardziej nasz mózg się „usztywnia” myśląc że ziemia jest płaska, albo sąsiad to idiota.
Czy to coś nowego ? Nie, a wyzwiska zaostrzają agresje i konflikty.
Einstein ponieważ w szkole zadawał pytania, których nikt nie rozumiał i na które nikt nie znał odpowiedzi, był uznany za debila. Matka Tesli dostała list, że jest niedorozwojem i że szkoła go wyrzuca.
Na szczęście mu tego listu nie pokazała i powiedziała, że najważniejsze, aby rozwijał swoje zainteresowania. Gdyby nie Einstein i Tesla wszystkiego tego byś nie czytał/a. Czyli warto się zatrzymać zanim nazwiemy kogoś idiotą, aby nie zrobić z siebie idioty.
Jak rozwinąć mózg i poprawić błędy, komunikować się i współpracować, zamiast się mordować ?
Spójrzmy na coś dla większości z nas najważniejszego : miłość.
Kiedy Planck, jeden z najbardziej znanych naukowców i przyjaciel Einsteina powiedział mu : nie ma sensu tego kontynuować i że jeśli nawet udowodni to co chce i tak mu nikt nie uwierzy, Einstein odpowiedział, że to co robi kocha, nie jest geniuszem, ale jest poprostu bardzo ciekawy. Ten sam Einstein znając swoje limity i priorytety odmówił prezydentury Izraela, mówiąc : na tym się nie znam i powiedział, że najtrudniejszą rzeczą na świecie do zrozumienia jest podatek przychodowy.
“Nie przestawaj zadawawać pytania – to najważniejsza rzecz. Ciekawość istnieje z jakiegoś powodu. Aby, zastanawiać się nad światem jego zagadkami, strukturą. Kontemplować. Wystarczy troszkę każdego dnia.”
Zauważ, Einstein użył słowa kontemplować, nie kontrolować. Powiedział on także, że w życiu najważniejsza jest wyobraźnia i ciekawość, a także komunikacja, bazująca na uważnym słuchaniu i obserwacji, delikatności i poczuciu humoru.
Aby to zrozumieć spójrz na miłość.
Niektórzy z nas kiedy zakochują sie, ponieważ mają ogromną potrzebę bezpieczeństwa, przypisują partnerce/partnerowi pozytywne cechy, bezpieczny/a, wartościowy/a, mocny/a, której tamci nie mają, albo mają, ale też posiadają inne. Zamykają ich w pudełku z wstążeczką i napisem : idealny człowiek. Ten człowiek nie może mieć momentów osłabienia, być w złym humorze, czy pozwolić sobie na szaleństwa. On ma grać swoją rolę. Ideału.
Jak pakujemy siebie i innych do pudełka ?
Określamy kogoś mądrym, po usłyszeniu kilku dobrze brzmiących zdań. Siebie po otrzymaniu nagrody.
Wierzymy, że ktoś jest dobry, bo dzwoni do babci i jej przywozi obiad. Zakładamy, że my jesteśmy dobrzy i hojni, bo zaprosiliśmy kogoś na kolacje. To idealizacja i błąd poznawczy. Jedno zachowanie wkładane do kategorii i zaprzeczenie faktowi, że nasze myśli, emocje, zachowanie nie jest stałe i zależy od wielu faktorów.
Poza tym człowiek super zmęczony, czy niedoświadczony, nawet jak będzie miał nagrodę Nobla, może powiedzieć jakieś farmazony.
Dzięki określeniom stałym, jest łatwiej dowartościować siebie, albo partnera/kę, albo szefa, ulepszyć i stwierdzić my jesteśmy wspaniali, idealni, inni są beznadziejni.
Tylko co dalej ? Co stanie się z idealnym w kryzysie, kiedy będzie czuł się zagrożony ?
Czy przypisze z automatu negatywne cechy partnerowi/ partnerce, aby podnieść swoją wartość i jakość to przetrwać ? To on jest okropny, głupi, to przez niego…
W szoku, kiedy coś jest za trudne, najczęściej atakujemy, wyszukujemy zagrożenia i tropimy zwierza. Możemy w każdym widzieć np. narcyzm, a nie widzieć go zarazem w sobie.
Kiedy ktoś robi błąd, mocno go krytykować. Robić wszystko, aby dopasować go do scenariusza o skalpowaniu, albo idealnym człowieku. go ostro, bo nam nie pasuje do poprzednie. Np. nie nosi niebieskiej koszuli, która mi się podobała, nosi tshirt którego nie lubię – bumm nie jest ma stylu, jest z niego fleja – cokolwiek to znaczy, nie chodzi ciągle w bikini i nie jest jak Jola z dużymi piersiami i Ania taka łagodna, a kiedyś to była miła – bum nie jesteś sexowna i kobieca.
Upraszczamy, porównujemy, chcemy zmienić i ulepszyć nie biorąc pod uwagę potrzeb drugiej osoby i zakładając, że ona ma takie same potrzeby. Chce żyć jak my. Typowy narcyzm, a z drugiej strony poprostu mechanizm radzenia sobie często z problemami, stresem, traumą, trudną sytuacją, zmęczeniem, niestabilnym poczuciem wartości.
Mechanizm ten uruchamia się w momentach dużego stresu, zmęczenia, kiedy coś się gwałtownie zmienia. Jeśli brak danej osobie treningu, dochodzi do tego nieumiejętność komunikacji, oceny obiektywnej sytuacji … to pojawia się ogromne zniekształcenie rzeczywistości i kraksy, czy kleksy powodujące ogromne trudności w tworzeniu relacji.
A teraz spójrz na kolejny trik naszej podświadomości.
Kiedy mówimy : policjanci to idioci, dali mi mandat, a ja przecież zmienię światła za tydzień. Źle się czuje, więc to napewno jest ich wina. Skurczysyny ! – ponownie powtarzamy coś czego nauczyliśmy się w przeszłości, odtwarzając stały fragment gry. A potem wybielamy siebie, aby uniknąć kary, bólu, oceny czy odrzucenia, a także odpowiedzialności, oskarżamy innych o nasz błąd np. myśląc : ludzie to potwory, ten cały system jest do dupy.
A co w nas ludziach jest najbardziej zabawne, a zarazem tragiczne, to że robiąc niezliczoną ilość błędów, umoralniamy także innych.
My święci, ten kraj …nie da się w nim żyć, ten świat, ci faceci słabi, te kobiety puszczalskie. Koszmar. Tylko my ostatnie na tej ziemi anioły.
Czy to nasza wina ? Nie. To tragikomedia w której gramy wszyscy.
Obwinianie siebie o to wszystko nie ma sensu.
Nikt nas nie nauczył, jak wyjść z tej pułapki, a może nauczył i ostrzegał wiele razy tylko my zapatrzeni w siebie, a zarazem innych tego nie widzieliśmy.
Nie wiem czy czytałeś/aś Boską komedię, Dantego, czy wiesz jakie były losy Don Giovanniego ? To metafory i projekcje, a także introjekcje, które są o nas wszystkich.
Niestety wolnomyślicielstwo, rozmowy o konsekwencjach, błędach, próby zmniejszania konfliktów, zadawanie bardziej złożonych pytań, a nawet książki, są coraz częściej postrzegane jako coś dziwnego, więc … tak cofamy się w rozwoju, pozornie przyspieszając i montując sobie w głowie chipy, czy chipsy.
Trudno powiedzieć co to jest. Warto spojrzeć kto to wymyślił i zadać niewygodne pytania.
Czy warto ? Według mnie tak. Podobnie jak warto także nauczyć się jak zadawać złożone pytania, rozmawiać na tematy jak np. ekonomia -pieniądze, podwyżka, sex, śmierć, co jest ok, co nie w relacjach, a nawet błahe i radosne.
A teraz rozglądnij się, czy widzisz, że jak wiele osób w mediach socjalnych, nawet leaderów upraszcza, w kółko obwinia, projektuje, introjektuje, eskaluje zamiast zmniejszać konflikty, działa od a do b, nakręca coś mega przewidywalnego i dzieli narody.
Wypuszcza wielkie smrody, psując atmosferę.
Niestety normalizacja tego typu komunikacji i zachowania, zamiast rozwoju, nasila krytykę, obwinianie i kreuje cierpienie. Pojawia się depresja, samotność, izolacja, pustka, załamania, które wpływają na nasze decyzje, pamięć, koncentracje, zdrowie, produktywność, jakość relacji, a nawet długość życia.
Jeśli w takiej sytuacji obwinimy o wszystko polityków, rodziców albo siebie, chodzimy w kółko powtarzając ich, albo moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.
Nie zauważamy wpływu kulturowego, projekcji i introjekcji, to kończymy w czarnej d**pie, albo na kolanach modląc się i błagając o wybaczenie np. algorytmu.
Czy to pomaga ?
Jeśli uszczęśliwiamy, chronimy, kochamy tylko siebie albo skupiamy się na uszczęśliwianiu tylko innych, kiedy nie udaje się, nasze poczucie wartości pada, poczucie winy wzrasta, to nas to stopniowo zabija.
Czemu ?
Kiedy atakujemy się za rzeczy, których nie możemy kontrolować. Jak np. algorytm, nastroje, wybory czy zachowania innych.
Chcemy innych czy świat zmieniać.
W magiczny sposób na coś wpływać, przyciągać, zaczarować, odczarować, pogłębiamy zaburzenie swoje i innych.
Jak zamiast tego zatrzymać się i wypocząć, popatrzyć na siebie i innych, zamiast analizować, eksperymentować ? Zamiast znikać w głowie, tracić kontakt z sobą i realnym światem, dysocjować się, w czasie sztormu żeglować ?
Jak żyć w świecie fantazji, projekcji i introjekcji, mając o tym pojęcie, dopisując coś do scenariusza ?
Czy w świecie w którym wiele osób ignoruje swoje projekcje, introjekcje, ma trudności komunikacyjne i pomimo, że skany mózgu, a także ciała wskazują, że pewnego rodzaju słowa, kreują ból, ten ból uważany jest za fatamorganę, można coś nowego zbudować ?
Nie wiem. Wiem, że warto spróbować, a im więcej osób, będzie grało w tą grę, tym szybciej zmniejszymy entropię, czyli burdel, wzmocnimy system nerwowoimmunokogiczny i oddalimy czy opóźnimy nieuchronną katastrofę.
Z czego wynika nasza nieświadomość ?
Wielu faktorów. Traumy generacyjnej i przekonań. Kultury dominacji i dopasowania do jednego scenariusza. Braku edukacji i nieumiejętności opisania słowami tego co czujemy, potrzebujemy, co jest w naszych głowach. Innej budowy mózgu, innego połączenia mózgu i ciała. Zaprzeczeniu, że każdy z nas ma inny mózg i coś innego widzi.
Temu, że łatwiej jest wierzyć w idealnie dobry czy sprawiedliwy świat, w idealny związek czy małżeństwo niż spojrzeć na wszystko wspak i z wielu perspektyw.
A teraz kiedy to wszystko wiesz, czy możesz zamknąć oczy i powiedzieć nie wiem. Jeśli tak, to twoje zaprzeczenie, jest to “ślepota na życzenie”, magiczne przekonanie, że jeżeli nie wpuścisz tego do swojego umysłu, to nie będzie istnieć w rzeczywistości.
To jak jeśli nie pomyśle o czymś negatywnym przestanie to istnieć. Nie poczuje, to zniknie.
Niestety tak to nie działa. Nawet jeśli nie myślimy o powodzi, ona istnieje. To nie jest też kwestia pozytywnego czy negatywnego myślenia, tylko jak myślimy, jak się komunikujemy, kiedy coś werbalizujemy i po co.
A teraz spójrz na emocje i potrzeby.
Rodział 2
Emocje i potrzeby
Biologicznie każda emocja ma odpowiednik hormonalny, neuroprzekaźnikowy i werbalny. Emocje powstają pod wpływem rejestrowania przez zmysły rzeczywistości poprzez zapach, dotyk rozpoznający kształt i strukturę materiału, nasilone napięcie na skórze pod wpływem dotyku, słuch i słowa itp.
Czyli nasze ciało poprzez proces receptywności rzeczywistości uruchamia automatyczny proces opracowywania psychicznego doznań fizycznych i wywołuje emocje jako wewnętrzną odpowiedź na tą rzeczywistość. Potem nazywa wszystko słowami.
Osoby które umieją komunikować emocje, doznania, obserwacje, określić poziom bólu, są zazwyczaj w stanie w odpowiednim miejscu się zatrzymać.
To często one, zanim obwinią siebie czy innych, zaczną komuś coś wmawiać, patrzą na duży obraz, zmniejszają świadomie mechanizmy obronne, które w chwilach zagrożenia uruchamiają się automatycznie.
Poza projekcją i introjekcją, idealizacją, dewaluacją, wycofaniem, istnieje także dysocjacja. Znieczulająca nas i odcinająca, od czucia, ograniczając pracę części mózgu, która pokazuje nam min. konsekwencje długofalowe naszych czynów, pomaga w sposób złożony a także barwny komunikować się.
Dysocjacja jest mechanizmem adaptacyjnym. Oddziela także części naszej świadomości, tożsamości, pamięci, bądź sensoryki od otoczenia.
Początkowo może być uruchamiana w skrajnie trudnych i ekstremalnie stresujących sytuacjach. Ofiara przemocy, która aby “zniknąć” z centrum dramatycznej sytuacji, wyobraża sobie, że jest w innym miejscu…Potem jeśli ktoś nam nie pomoże zatrzymać się, poczuć, nie wysłucha, może dojść do zagubienia i coraz częstszej dysocjacja nawet przy małym stresie. Stany odrealnienia, utraty fragmentów pamięci z ciągu zdarzeń dnia, halucynacje…życie w sieci i wirtualu.
Chaos, często regres, w czasie którego cofamy się do wcześniejszej fazy naszego rozwoju. Jeśli znajdziemy bezpieczne miejsce z przeszłości w podświadomości, czy realności tam się ukrywamy i regenerujemy. Jeśli nie dostaniemy wówczas wsparcia, nawet jak jesteśmy troszkę zmęczeni czy głodni, komunikujemy się i zachowujemy jak przerażone dzieci. Chcemy tylko opieki i troski, dobrego rodzica. Zabawy i łatwego życia. To normalny stan postraumatyczny i mechanizm adaptacyjny człowieka, który nie umie i nie jest w stanie sobie sam poradzić.
Ewa Kobylińska-Dehe pisze:
”… Zanim wykształci się narracyjna forma, czyli komunikacja jesteśmy na początku życia zanurzeni w chaotycznym wszechświecie bodźców, dźwięków, odgłosów, zapachów, dotyków i ruchów. Aby stać się własnym ciałem, zdezorganizowane wrażenia zmysłowe muszą zostać przyjęte, wyśpiewane, wyśnione i w ten sposób zintegrowane….” czyli ułożone w jakiś wzór, historię.
Jeśli w dorosłym życiu po szokującym wydarzeniu, nie uda nam się zatrzymać, przeprocesować tego co się stało, rozregulowanie układu nerwowego, tworzy ponownie regres i chaos. Wtedy może nas zamrozić i odizolować albo popchnąć w stronę poszukiwania. Szukania opiekuna i przewodnika, który pomoże nam zintegrować i nazwać to co czujemy i myślimy, skomunikować ze sobą. Jeśli mamy trudność z wypowiedzeniem nawet jednego słowa, ruszeniem do przody to znaczy, że sytuacja była za trudna. To normalne.
Jeśli wtedy nie dostaniemy wsparcia, możemy upraszczać i grupować, krytykować, obwiniać i atakować. I tak w kółko, powtarzając te same błędy.
W naszym organiźnie, niemal nieustannie, komórki rodzą się o obumierają. Jedynie komórki nerwowe towarzyszą nam przez całe życie i odpowiadają za to kim jesteśmy i jacy jesteśmy. Tworzą niepowtarzalną kompozycję ( nie ma dwóch takich samych mózgów), zapis w indywidualnej architekturze neuronowej naszych talentów, gustów , wspomnień- naszej osobowości.
Każda relacja, nawet z samym sobą potrzebuje dobrej komunikacji. Komunikują się nasz umysł z ciałem, ciało z umysłem. Łączą i dzielą nas słowa. Tworzymy komunikacje werbalną i niewerbalną, a od jej jakości zależy nasze zdrowie fizyczne, psychiczne jakość życia i relacji. To dzięki otwartej komunikacji możemy dogadać się tam, gdzie wydaje się to prawie niemożliwe. Negocjować. Cofnąć do tyłu wojska i projekcje. Rozstać się, odseparować w łagodny sposób, pełen szacunku i zrozumienia. Wziąć odpowiedzialność za swoje przewinienia, a nawet introjekcje.
Erick Kandel- noblista z dziedziny neurobiologii, pisze:
”… Wszyscy doświadczamy stanów emocjonalnych. W języku wręcz roi się od plastycznych opisów naszych uczuć: wstałem lewą nogą, on spuścił nos na kwitnę, ona jest w siódmym niebie w związku z nową pracą. Wtakich kontekstach opisujemy emocje jako chwilowe stany psychiczne, które przychodzą i odchodzą. Ta zmienność emocji jest w pełni normalna i pożądana. Świadomość emocji jest ogromnie ważna dla utrzymywania się przy życiu oraz sprawnego nawigowania w gąszczu ludzkich doświadczeń społecznych.Stan emocjonalny jest zwykle przejściowy i pojawia się w reakcji na konkretny bodziec w otoczeniu danej osoby. Kiedy jakiś stan emocjonalny utrwala się i utrzymuje przez długi czas, nazywamy go nastrojem. Emocje można porównać do bieżącej pogody, a nastrój – do klimatu na danym obszarze. Podobnie jak mamy do czynienia z najróżniejszym typem klimatu na planecie, ludzie różnią się swoim dominującym nastrojem. Niektórzy cieszą się stabilnym, słonecznym usposobieniem, podczas gdy inni patrzą na świat przez ciemniejsze okulary. Ta zmienność w sposobie wchodzenia w relację ze światem (zwana przez psychiatrów temperamentem) jest wpleciona w tkankę ludzkiego zachowania. Mówimy więc tutaj o biologii „ja” w najgłębszym, najbardziej osobistym sensie.”
A teraz spójrz na swój dialog wewnętrzny. Na swoje JA.
Jak komunikujesz się ze sobą kiedy czujesz się dobrze i bezpiecznie ? Czy słyszysz swoje myśli ? Czy wiesz kiedy głos wewnętrzny cię wspiera, a kiedy przypomina bardziej Hitlera, czy małą dziewczynkę, czy chłopca ?
Czy twoja wewnętrzna komunikacja wzbogaca postrzeganie siebie i świata, dodaje ci pewności siebie, pozwala zadać odpowiednie pytania, wyrazić to czego potrzebujesz, poprosić o pomoc, podwyżkę i partycypować aktywnie w relacjach ?
Czy np. teraz głos wewnętrzny szepcze ci do ucha : jeden człowiek jest jak orzeł, drugi jak flaming, trzeci jak pies, albo ocean, wszyscy jesteśmy różni i mamy różne style, mózgi, poruszamy się w innym tempie … bez sensu się porównywać, warto w swoim tempie się uczyć i czytać, czy krzyczy : no debil z ciebie, że nawet nie umiesz się komunikować ?
Zwróć uwagę, które słowa budują, które rozwalają. Które są twoje, które zostały ci sprzedane i na które cię zaprogramowano.
A teraz spróbuj odpowiedzieć sobie na kilka pytań, one pozwolą ci sprawdzić jak znasz siebie i jak ze sobą się porozumiewasz. Jeśli nie znasz odpowiedzi, przesuń się do kolejnego pytania. Nie oceniaj się, każdy kiedyś zaczyna swoją podróż i naukę.
• co czuje i jak się czuje ?
• czego potrzebuje i pragnę teraz, a następnie za 20 lat ?
• co jest ważne i pilne teraz, co niezbyt pilne, jednak bardzo ważne w przyszłości ?
• jakie są plusy kontynuowania, rzeczy które nie są ważne i pilne teraz ? jaki jest najlepszy kolejny krok, co jest priorytetem ?
•czy moje oczekiwania są realistyczne? czy nie oczekuje zbyt mało, albo zbyt wiele?
•czy pozostawiam swoje emocje, potrzeby i oczekiwania, myśli i marzenia w sferze domysłów, utrudniając partnerowi/partnerce i innym zrozumienie ?
•czy przebywam z z osobami, które są chętne i gotowe brać pod uwagę moje najgłębsze potrzeby, wysłuchać czy pozostaje w relacjach w których czujesz się niewidoczny/a ?
• czy napewno komunikuje czego potrzebuje i jak radze sobie z odmową ?
• czy doceniam wysiłek swój i innych, czy z automatu oceniam i krytykuje, koncentruje się tylko na tym co złe, czy odwrotnie tylko na tym co pozytywne ?
• czy zadaje właściwe pytania, oduczam się tego co zbędne, koryguje błędy, eksperymentuje czy powtarzam coś czego kiedyś się nauczyłem/am i na automacie reaguje ?
• czy moje dobre samopoczucie zależy od wyników, wyglądu, like’ów, pieniędzy, edukacji, osiągnięć, zewnętrznej akceptacji, szczęścia innych czy czegoś innego ?
• jaki jest mój styl komunikacji ? co projektuje na innych, co wchłaniam ?
Czemu jest nam tak trudno dobrze się komunikować nawet ze sobą ? Odpowiedzieć na takie jak umieściłam pytania ?
I to pytanie jest bardzo ważne.
Badania wskazują, że unikamy coraz bardziej bliskości, ponieważ jest nam coraz trudniej zatrzymać się, poczuć bezpiecznie, popatrzyć sobie i innym w oczy, zobaczyć duży obraz i szczegóły. Zatrzymać mechanizmy obronne. Nie umiemy komunikować się. Nikt nas nie nauczył. Nie mamy stworzonych odpowiednich połączeń w mózgu, albo są one zniszczone przez chroniczny stress i tempo życia.
Czy kiedy to wiesz, dziwi cię, że kiedy nam trudno wysyłamy smsy, stajemy się marketerami swojego wizerunku, osobowości, celi życiowych, aby przynależeć do jakiejś grupy ? Nie być samotnymi. Znaleźć potwierdzenie, że istniejemy, nawet w postaci like.
Co z tym zrobić ?
Napewno przebodzcowanie, zmęczenie, szybkości życia, izolacja i samotność nam nie pomaga. Z drugiej strony kultura i media to także często pułapka.
Napewno praktyka czyni mistrza.
Nie jest ona łatwa, choć może być bardzo kolorowa.
W świecie w którym telefon komórkowy stał się partnerem, a nasz kontakt wirtualnie pozornie otwarty i łatwy, w życiu realnym często ograniczony jest do … 40 sekund. Telefon może nas odseparować i zbliżyć. Pomóc na początku nam się komunikować.
W realnym życiu, aby nawiązać kontakt potrzebujemy okolo 70 sekund, a wielu z nas po 40 sekundach zerka na telefon, bo czuje dyskomfort, którego nie umie nawet nazwać słowami.
Konsekwencje : zwiększenie przemocy, chorób psychicznych, traum, radykalizmu, trudności z nawiązaniem kontaktów, utrzymaniem, zakończeniem relacji. Samotność.
A teraz wyobraź sobie gdybyśmy wykorzystali to na wspak. Użyli telefonu do wspierania się w czasie trudnych sytuacji, kiedy wykonujemy wysiłek komunikacyjny w relacji.
Co to znaczy wykonać wysiłek komunikacyjny ?
Np. zamiast na automacie zesztywnieć i obserwować coś w social mediach na chwilkę zatrzymać się i spojrzeć komuś w oczy powyżej minuty online. Potem w życiu codziennym i online.
Zamiast na automacie oceniać, krytykować i kierować w kogoś stronę oczekiwania dotyczącego konkretnych form postępowania, najpierw określić jak chcemy się przy bliskich osobach czuć. Praktykować online i w realnym świecie.
– chce się czuć ważnym i kochanym, bezpiecznym, zrozumianym, akceptowanym, wolnym czyli mającymi przestrzeń także dla siebie, docenionym, chce czuć pasje seksualną, obustronne zaangażowanie, bliskość. Potrzebuje …
I tu zwróć uwagę na to, że potrzeby to coś bez czego nie możesz się obejść. Pragnienia, oczekiwania, marzenia to coś co może być spełnione, albo nie. Wymagania to standart jakości.
Nie każda potrzeba, może być zaspokojona, a to jak z tym sobie poradzimy, jakiego dokonamy wyboru, kiedy nie mamy np. przytulenia, zależy od wielu faktorów min naszej wrodzonej, czy wypracowanej rezyliencji i reakcji otoczenia.
Ważne : zanim będziesz kontynuować czytanie, zatrzymaj się i zastanów co to jest dla ciebie potrzeba kochania. Każdy z nas używa słów inaczej, dolepia do nich znaczenia, interpretacje i emocje. Większość z nas chce kogoś kto będzie, widział w nich skarb. Zaakceptuje wszystkie błędy i będzie myślał, że jesteśmy wyjątkowi, specjalni, zabawni, interesujący, magiczni. Kogoś kto się poświęci dla nas. Dostosuje. Będzie …
Czy zauważyłeś/aś coś w tych zdaniach ?
Tej komunikacji.
Jest jednostronna. I to jest często nasz problem.
Chcemy coś dostać, miłość, a zapominamy, że druga osoba, też chce dostać.
Chcemy wsparcia, a sami nie dajemy wsparcia.
Chcemy czuć się specjalni, a nie staramy się, aby druga osoba czuła się specjalna.
Rządamy bezwarunkowej jednostronnej miłości rodzicielskiej od wszystkich nawet szefa w pracy, czy followersów, czy twórców online, dając z siebie minimum, a to kreuje jeszcze większy rozłam.
Co na ten temat uważasz ? Czy to możliwe, że nikt nie nauczył wielu z nas kochania, a ponieważ każdy z nas ma inny styl komunikacji i przekonania trudno nam się zrozumieć, dopasować ? a może to coś innego ?
Zwróć uwagę jaki wpływ ma na ciebie kultura ? Otoczenie w jakim przebywasz ?
Rodział 3
Otoczenie i komunikacja
Jeśli przebywamy długo w otoczeniu, w którym dominuje agresywny styl komunikacji, który charakteryzuje ogromna ilość krytyki, wyzwiska, to możemy nieświadomie przejąć ten styl komunikacji, albo świadomie w niego wejść, aby przetrwać w grupie. Czy to w życiu realnym, czy online.
Jeśli zostaliśmy wychowani w kulturze pełnej agresji, możemy nawet nie wiedzieć, że da się inaczej komunikować.
W grupach o wysokim poziomie agresji, ignoruje się głębokie myśli, odczucia, emocje. Poza gniewem, często transformowanym w przemoc, nic się nie odczuwa. Porusza się głównie na powierzchni, na automacie zgadzając się, dominując albo wycofując się. To trochę przypomina filozofię starożytnego wojska. Zamiast mediować i negocjować bombardujemy, albo znikamy w ciszy i izolujemy się nie wiedząc właściwie czemu. Widząc wszędzie wrogów.
Konsekwencje : unikanie konfliktów, problemów, nieporozumień w realnym i wirtualnym świecie, albo agresja, trudności z bliskością, nawet dotykiem. Bombardowanie miłością i znikanie, ghostowanie. Przeskakiwanie z grupy do grupy w realu i online. Od osoby do osoby.
W ten sposób oduczamy się tego co jest bardzo potrzebne w codziennej ludzkiej interakcji : komunikacji i … miłości. Tworzenia bezpiecznej więzi.
Jeśli w którymś momencie nie zatrzymamy się, nie wyrwiemy się z tej pułapki, nasze trudności z kontaktem wzrokowym i podejmowaniem decyzji najprawdopodobniej pogłębią się, a technologia nami zawładnie. Randki z awatarami, przyjaźnie z hologramami. Co dalej ?
Czy będziemy skazani na sztuczną inteligencje, która nie jest w stanie podjąć złożonych i korzystnych dla nas decyzji ?
Dlaczego ?
Sztuczna inteligencja nie czując bólu i przyjemności, nie może określić limitów, elastycznie prowadzić konwersacji i relacji, powiedzieć takie i takie są moje potrzeby, jakie są twoje. Korzystanie z niej jako partnera oducza nas negocjacji. Ona nie może dać nam takiej jak potrzebujemy miłości. Ludzkiej. Nieperfekcyjnej. Bliskiej nie mechanicznej. A zarazem organicznej i zmiennej, plastycznej i magicznej, a zarazem realistycznej.
Oczywiście, człowiek odcięty od czucia, w trybie przetrwania, jest łatwiejszy do skontrolowania i ogłupiania. Po chwili buntu, zazwyczaj się poddaje, szuka wytłumaczenia, rozwiązania, usprawiedliwienia, unika tego co trudne i nieświadomie fragmentaryzuje wspomnienia, upraszcza, co pozornie go uspokaja. Człowiek ten zapomina, że kiedyś był czującym człowiekiem. Kiedyś kochał i był kochany.
Smutny obraz ? Tak. Jeśli nie czujesz teraz nic, to bardzo prawdopodobne, że twój spokój, jest pozorny, wynika z szoku, traumy, izolacji i jest konsekwencją, wielu lat rozwoju technologicznego cywilizacji, ograniczenia pracy mózgu i zamrożenia. I tak, każdy z nas może rozpocząć proces regeneracji i nauczyć się innej komunikacji.
A teraz rozglądnij się i zobacz jak często nasza zgodność, upadek cywilizacji, jest tylko lustrem pełnej przerażenia jednostki. Jak obawa przed odrzuceniem i karą może nas utrzymać w klatce, poruszających się od a do b, powtarzających te same scenariusze i słowa. Jak być może zwróciłeś/ aś uwagę zajmuje się procesem integracji.
Proces integracji polega na dezintegracji. Odwróceniu tego lustra, rozbiciu i stworzeniu innej osobowości i stylu komunikacji.
Jak odwrócić to lustro ?
Najlepiej rozbić na kawałki i odmówić ich sklejania, czy integrowania. Podążania ustalonymi drogami.
Jeśli cały czas jesteś zajęty, od wielu lat trzymasz wszystko w środku. Co stałoby się gdybyś się zatrzymał/a ?
Dotychczas się nie zatrzymałeś/aś i nie wsłuchałeś/aś w to co się w tobie dzieje, nie przejmuj się, jeśli nic nie usłyszysz, albo to co usłyszysz, będzie na początku trudne do zrozumienia.
Nasza podświadomość to tysiące głosów. Chaos. Wieża Babel. Entropia.
I tu ważna rzecz : Bardzo często osoby, które zwalniają dają sobie czas, unikają szybkich decyzji, nie wybierają jednego sposobu postępowania czy komunikowania są krytykowane. Nazywane depresyjnymi.
Nie daj się presji. Daj sobie czas, aby wypocząć. Poczuć się nie Ok. Spróbuj wszystkiego. Testuj. Oczywiście określ limit, bo jeśli będziesz unikać zbyt długo decyzji, ruchu, czy słowa to też decyzja. Decyzja przekazania innym kierowania twoim życiem.
Zacznij od eksperymentowania : Jeśli zazwyczaj ukrywasz problemy pod dywan, spróbuj inaczej daj sobie prawo do mówienia. Nawet jak słowa będą chaotyczne, to nie ma znaczenia. Uczysz się. Możesz też pisać.
Albo zatańcz. Bez określonego stylu. Po swojemu. To może być 10 min dziennie, potem 20.
Jak mówić o problemach, emocjach, myślach ? Jak o przyjemnościach ?
Istnieją różne style komunikacji. Kiedy będziesz pisał/a to co myślisz, czy nagrywał/a to je zauważysz.
Jeśli przejąłeś/aś agresywny styl komunikacji od otoczenia, będziesz myśleć, że dominacja, obwinianie innych, projekcja jest oznaką siły.
Po chwili euforii, ten typ komunikacji osłabi twoje neuropołączenia. Będzie go charakteryzować niska rezyliencję, czyli tolerancję na emocjonalny dyskomfort i stres, mało samowspółczucia, dużo krytyki, presji, oczekiwań.
Co to oznacza ? Po czasie impuls, będzie tak szybki i mocny, że nawet mały komentarz może bardzo szybko „odpalić” coś, czego nie będziesz umiał/a powstrzymać. Jakiś dziwny słowopotok, albo przekleństwa, albo ruchy.
Ciągle ty mi to, ty mi tamto. Zaczniesz żyć w strefie ciągłego zagrożenia. Rozwiązywać problemy szybko, podejmować impulsywne decyzje. I będzie to dobrze działać, kiedy wszystko tak jak chcesz będzie się układać, czyli chwilowo.
Wtedy zobaczysz, że używanie ostrego tonu głosu i mocnego języka działa, do momentu kiedy nie spotkasz kogoś kto ci odda, lub zobaczysz coś czego wielu nie widzi. Krzyku zrozpaczonego dziecka tupiącego nogą : ja chce tak, teraz ! Czyli regresu i człowieka, który utknął na etapie emocjonalnym 6 latka.
Bawi się i rozmawia, czasem wali po głowie kolegę czy koleżankę, zakrzyknie idiota.
Wydaje mu się że jest w grupie, a zarazem w niej nie jest, bo wszystko jest jakieś takie dziwne oddalone i płaskie. Niby coś z siebie wynika, ale jest nijakie. Gwałtowne. Impulsywne. Samotne.
Tak jak pisałam wcześniej u dzieci w tym wieku, obwinianie się za np. agresywne czy pasywne zachowanie rodzica, myślenie jak się zmienię, to się to skończy daje iluzje kontroli. My często odwzorowujemy tą dynamikę mając w sobie głos dziecka i rodzica.
Podobnie obwinianie wszystko innych. Narzucanie planów i przekonań.
To niestety iluzja… daleka od komunikowania i budowania osobowości. Iluzja czyli lustro które warto rozbić. Aby je rozbić warto je opisać, nagrać, zobaczyć i usłyszeć.
Jeśli tego nie zrobimy, to nawet zmiana na terapii, może być tylko kolejną iluzją, nieświadomym przeskoczeniem z jednej reakcji w drugą, jednego wadliwego sposoby komunikacji w drugi.
Od agresji, po wycofanie i pasywną agresje. Od jesteś idiotą, po niby taki mądry, a jednak coś tak niezbyt, musisz się naprawić.
Niestety jeśli terapia jest skupiona tylko na tym, że jedna osoba mówi, druga nie uczy się jak słuchać, jak zatrzymać się, zadać pytania.
W obecności terapeuty w monologu jest Ok, potem coś się odpala i w dialogu dochodzi do skrótów, wyzwisk, dziwnego zachowania skierowanych w swoją stronę, albo innych.
Często wtedy pojawia się pomieszany styl komunikacji tzw. pasywno – agresywny. W tym styku istnieje „blokada”, ściana krytyki, uniemożliwiająca wyrażenie tego co chcemy i potrzebujemy.
Wybuchy sarkazmu, albo ataki narzekania są tylko wskazówką, że coś się zmienia. Jednak to zmienia jest trudne i niezrozumiałe dla otoczenia.
Ktoś może powiedzieć, że pomoże, potem jest jakby zagniewany, narzeka. Otoczenie ma wrażenie jakby coś było zablokowane, ukryte za murem i zamrożone. I jest. To słowa.
Słowa i emocje, a język ciała i barwa głosu nie pasujące do siebie pokazuje tylko konflikt wewnętrzny.
Ktoś może uśmiechać się, zaciskać pięści i szczękę w tym samym czasie. Mieć pozornie ciepły uśmiech i bardzo zimne ręce, ton głosu. Mówić jedno, robić drugie.
A teraz spójrz wokoło i przyjrzyj się wszystkim ludziom krytykującym, porównującym, obwiniającym, generalizującym, unikającym konfliktów, aby znów nie dostać po łbie, znieczulającym i pobudzającym piciem, zakupami, lekami, potem dominującym, na końcu uciekającym w wirtualny świat, raniącym siebie, kompletnie nie pamiętającym o co im na początku chodziło, czyli np. potrzebę przynależności i docenienia za wyjątkowość.
Popatrz także wstecz np.na Hitler i jego grupę.
A teraz spójrz na siebie i mieć wewnętrzny konflikt.
Ile razy zdarzyło ci się powiedzieć :
co powinnam ubrać i popatrzyć na trendy zamiast wyrazić siebie.
jak mój dom powinien wyglądać ?
kiedy powinienem/powinnam mieć dzieci ? czy muszę się żenić / wyjść za mąż ?
To nie jest duży problem, nie martw się. – kiedy ktoś cię zranił.
Albo
Wygram tą dyskusję i już. Ja im idiotom pokaże.
Albo
Odpuszczę, aby tylko się nie rozkręciło. Najważniejszy jest święty spokój.
Jestem idiotką/idiotą, ciągle naśladuje innych, odpuszczam za bardzo, zamiast popełniłem/am błąd i teraz postaram się trochę poprawić.
Czy to wszystko brzmi znajomo ?
Zauważ, że kiedy nie jesteśmy świadomi naszego wewnętrznego dialogu, emocji i potrzeb, nie zauważamy tego, że ciągle pytamy świata czy możemy coś zrobić, łatwo nami manipulować.
Np co robisz kiedy słyszysz gdybyś mnie kochał/a to zrobiłabyś to (pasywno agresywny szantaż), albo nie poszedłbyś – nie poszłabyś … nie spotkał ze znajomymi, gdybym był dla ciebie ważny/a …
Czy dajesz się wtedy wpędzać w fałszywe poczucie winy, czy odpowiadasz agresywnie ignorujesz kogoś ból i idziesz, czy negocjujesz, rozmawiasz o potrzebach obu stron ? A może narzekasz już przeprosiłem/am, czego ode mnie chcesz ? Lub uciszasz nie rób dramatów, scen, nie przesadzaj, nie bądź za wrażliwy/a ? Czy porównujesz do ex : mój ex był niesamowity, a ty … czemu nie jesteś taki/taka ?
Zaskakujące kiedy to widzimy. To kalejdoskop, gra w której wszystko jest o tym jak powinno być, jaka powinnaś być, jaki powinieneś być, jacy powinni być oni, czyli o oczekiwaniach…
A teraz spójrz na duży obraz jak tego typu komunikacja, która nie jest zdrową asertywną komunikacją, tworzy niezdrową rywalizację, perfekcjonizm.
Jak to wszystko tworzy autodestrukcję, wpędza nas w depresje i konsumpcjonizm, a także fanatyzm, trybalizm. Popycha do przemocy i wojen. Jak pasywno agresywni przywódcy zaprzeczają, że cokolwiek jest nie tak, a zarazem karzą innych ciszą lub docinkiem, albo przemową : zostawiłem ci brudne naczynia, dziurę w budżecie, zobaczymy czy je pozmywasz i dasz sobie z nią radę.
Co ciekawe, ta szarada, to zazwyczaj nie jest świadomy proces, to coś co ukrywa niezaspokojone potrzeby, niewyrażone emocje jak gniew, ból, rozpacz… Dodaj do tego porównywania, które w naszej kulturze są normą i zobaczysz coś, czego do dziś nie widziałeś/aś.
Zobacz lęk i beznadzieję; obraz JA oparty na agresywnej krytyce i nienawiści do siebie.
Zobacz także, jak normalną stała się obsesja na temat jak inni nas widzą. Życie życiem innych, dla innych i kopiowania innych. Porzucania siebie, wchłaniania automatycznie agresji i porad. Podążania za algorytmem i likiem. Jak niezdrowe jest nadmierne epatowanie toksyczną pozytywnością i szczęściem na pokaz, ukrywającym niemy krzyk rozpaczy.
Czy widzisz co to wszystko z nami robi i jak ważna jest komunikacja i debata na ten temat ?
Tak debata, bo większość z nas, pomimo wielu lat terapii, nie zauważa tych mechanizmów, a każdy z nas czegoś nie widzi. Zmiana indywidualna może na coś wpłynąć, jednak bez zmiany komunikacji, systemu edukacji niewiele się zmieni. Następne pokolenie stanie się jeszcze bardziej niepewne, zależne od sztucznej inteligencji i zagubione. Albo będzie komunikować się agresywnie i przemocowo.
Każdy z nas ma różne części, różne głosy, które wyłaniają się procesie rozwoju, a potem – również w toku rozwoju – mogą być ze sobą połączone. Nie chodzi o zmieszanie tych głosów w homogeniczną jednię – to byłby wewnętrzny totalitaryzm. Chodzi o uznanie ich właściwości i włączenie do czegoś na kształt psychicznego kręgu.
Siegel porównuje to do chóru – głosy są różne, ale gdy się synchronizują, gdy się wzajemnie słyszą i są zintegrowane, to efekt jest pełen harmonii. Natomiast gdy brak integracji to mamy przykry efekt kakofonii.
Życie w nieprzyjaznym środowisku czy tylko akademicka edukacja często niestety prowadzi do takiej kakofonii, totalitarnego wywyższania się, myślenia jesteśmy lepsi wyterapeutyzowani, wyedukowani …
Czy napewno ?
A jak po terapii czy studiach radzisz sobie z trudnymi reakcjami obronnymi i rozmowami ?
Czy umiesz dotknąć i być dotkniętym bez nadmiernego aktywowania układu nerwowego ?
Czy wiesz jak negocjować, dać i przyjąć feedback, zadać pytania ?
Czy rozmawiasz o błędach, różnych głosach, problemach, oczekiwaniach, obawach ?
Czy wiesz jak oferować sugestie, opinię, inną perspektywę ?
Czy umiesz prezentować pomysł, koncept siebie ?
Unieść odmowę.
Czy oprócz wyrażania swoich opinii, emocji i potrzeb, umiesz słuchać i jesteś uważny/a na potrzeby i pomysły partnera/partnerki ?
Czy rozmawiasz z nim/nią o interpretacjach, kompleksach, jego/jej oczekiwaniach ?
Czy komunikujesz się asertywnie, stawiasz granice i wiesz jak określać limity ?
Czy elastycznie umiesz zmienić limity i granice, kreować i eksperymentować ?
Wyznaczyć priorytety ?
Komunikować się, z osobami komunikującymi się w różnych stylach ?
Te części w psychice nie są jedynie metaforą, można je oprzeć na wiedzy o rozwoju mózgu, funkcjach AUN, teorii przywiązania.
Wiem długa lista, jednak jeśli nie nauczymy się uczyć, będziemy skupiać się na tylko problemie, krytyce, uciekać w nadmierną zgodność, czy seriale to jak będzie wyglądać nasza przyszłość ?
Jakie wykreujemy kreujemy relacje i kulturę ?
Czemu tak trudno nam się uczyć ?
Dysocjacja czyli ograniczenie czucia jest rozłamem, który zachodzi by uniknąć psychicznego unicestwienia. Dzięki dysocjacji np. w mediach socjalnych nieznośny ból i wspomnienia, błędy zostają rozdzielone i usunięte ze świadomości.
Następuje fragmentaryzację wydarzenia, słowa, odczucia i znaczenia.
A teraz popatrz na media pełne warkotu, prymitywnych krytycznych komentarzy, przemocowych dialogów, skoncentrowanych tylko na sobie leaderów, czy influenserów którzy walczą, albo kompletnie oderwanych od realiów pozytywów ? Co widzisz ?
Dużo tego. Tak.
Jeśli zastanawiasz się od czego zacząć, przeczytaj kolejny rozdział. I pamiętaj krok po kroczku. Powolutku. Nauczysz się jak usłyszeć coś czego nie słyszy wielu. Zobaczyć i poczuć więcej.
Rozdział 4
KRYTYKA vs FEEDBACK
Wyobraź sobie, że jedno z partnerów ma jakieś konkretne wyobrażanie na temat relacji. Na przykład uważa, że druga strona powinna zadzwonić dowiedzieć się jak mija jej dzień, jak sobie radzi, lub rzucić krótkie „kocham cię”.
Nigdy nie powiedziała o tym głośno.
Partner jak jest w pracy to jest w pracy koncentruje się, stara się nie rozpraszać i nie mieszać pracy, z życiem prywatnym.
Krytyka i pasywno agresywna komunikacja to : Nie myślisz o mnie, nie dbasz o mnie
Chce atmosfery ciepłej. Wyrażam potrzeby i komunikuje asertywnie, że potrzebuje konkretnego działania: telefonu, SMS-a, krótkiego sygnału jesteś dla mnie ważna,
Jeśli obie strony nie porozmawiają, nie stworzą rytuału wysyłania sobie codziennie jednego SMSa, lub jednej, krótkiej rozmowy telefonicznej oddalą się od siebie.
Asertywny komunikator, skupiony jest na otwartości i transparentności. Wyraża tego czego chce, mówi o pomysłach, bez narzucania ich. Nie ma problemu z różnicami, kompromisem i znalezieniem drogi środka. Ma świadomość, że nikt nie czyta w myślach. Każdy ma inne potrzeby, myśli inaczej. Uważnie słucha drugiej strony i dba. W relacjach, w których obie strony umieją się komunikować, wyrazić opinie, myśli, emocje, pragnienia jest wiele dyskusji, nie ma awantur.
Skupienie na pracy jest ważne, jednak jeśli będziemy ignorować relacje i dobrą komunikacje to ją zniszczymy. Podobnie jeśli będziemy oczekiwać zbyt częstego kontaktu i ciągle wysyłać sms, czy komuś przerywać możemy wpłynąć na kogoś efektywność w pracy.
Ważne aby potrzeby obu stron były brane pod uwagę. Kompromis osiągnięty.
I pamiętaj jeśli to ty tylko rezygnujesz z rzeczy dla siebie ważnych, wspierasz, dajesz, inicjujesz, komunikujesz asertywnie, a ktoś głównie bierze dla siebie, a zarazem nie wspiera, nie bierze twoich potrzeb pod uwagę, komunikuje się pasywnie, agresywnie, pasywno-agresywnie ta dynamika nie jest zdrowa. Jeśli to ty masz trudności z asertywnością możesz zmienić styl komunikacji. Nie zmienisz stylu partnera/ki.
W tej sytuacji zadaj sobie pytanie : Jakie są oczekiwania drugiej strony i potrzeby ? Jakie twoje ? – daj tej osobie feedback.
I pamiętaj feedback to nie ocena, to zwykła codzienna rozmowa w której mówimy np. zaobserwowałam/em brak balansu w naszej rekacji, to za trudne dla mnie tylko wspierać, potrzebuje też wsparcia. Biorę pod uwagę twoją potrzebę przestrzeni, ciszy wypoczynku, jednak bez dobrej komunikacji i zaangażowania dwóch stron żadna relacja nie przetrwa. Co proponujesz ? Jak to wygląda z twojej strony ?
Osoby, które codziennie, wymieniają się feedbackiem mają trzykrotnie wyższą szansę na bycie zaangażowanym w relacje i pracę, niż te, które informacje otrzymują tylko raz na miesiąc, czy raz do roku. I chociaż to wydaje się proste, to wcale takie proste nie jest, bo wielu z nas nie wie, jak rozmawiać i uznaje takie rozmowy za nieistotne, albo zbyt trudne.
Większość z nas, niestety także nie zauważa krytyki w swoich wypowiedziach, albo akceptuje krytyczny sposób komunikacji innych.
Np krytyka i manipulacja to : ty jesteś problemem, fatalnie to zrobiłeś/aś, zawaliłaś/eś, straciłaś miesiąc, popatrz inni są szybsi i popełniają mniej błędów. A może chcesz namiar na mojego psychologa ? Szkoda, że wcześniej nie zadzwoniłaś/eś… (więcej o tym w dziale przemoc)
Niestety jeśli używamy niezdrowych styli komunikacji, czy zaakceptujemy taki sposób komunikacji czyli krytykę, otoczoną poduszeczką troskliwości, czy nadopiekuńczości. Będziemy porozumiewać się, pozornie mile, a zarazem wbijając małe niewinne szpileczki, stosując uogólnienia i nieścisłości, żarciki, przypisując sobie autorytet w każdej sytuacji albo oddając autorytet innym, po czasie nasze poczucie wartości stanie się niestabilne, a nasze relacje mogą zmienić się w przemocowe.
Jak przed czymś takim się obronić ?
Po pierwsze określić style komunikacji i naszą motywacje. Nie określać i nie rozmawiać kiedy jesteś wkurzony/a.
Złe powody dla dawania feedback :
•tłumaczenie swojego zachowania, aby się obronić
•zły nastrój i dół
•aby odzyskać kontrolę, autorytet i okazać siłę,
•aby załagodzić sytuacje
Dobre powody :
•demonstracja troski o relacje i osobę
•mentorowanie i polepszenie zrozumienia
•wsparcie
•odpowiedzialność
Po drugie : zapytać o zgodę, np. chciałabym z tobą pogadać o naszej relacji, albo czy mogę dać ci feedback na temat tej prezentacji ? Poczekaj, aż ktoś będzie gotowy, nie dawaj feedbacku przy innych,
Po trzecie : zapewnij o twoich dobrych intencjach – nasza relacja jest ważna dla mnie.
Jeśli ktoś nas krytykuje zapytać : jak ty się czujesz, moje błędy to jedno, ale co się z tobą dzieje, ostatnio często mnie krytykujesz, usiłujesz zarządzać moim życiem, porównujesz mnie do innych i zastanawiam się o co w tym chodzi … czego ty potrzebujesz, co moglibyśmy zrobić w przyszłości, aby polepszyć klimat między nami.
I to pytanie odwrócenie to właśnie feedback, czyli tzw mistrzowska metoda, który służy do odwrócenia lustra i połączenia przeszłości z przyszłością. Wykorzystania problemu, nieporozumienia, czy błędu komunikacyjnego i konfliktu do wzrostu, zbliżenia się, nauki i transformacji.
Jeśli poza tym odwróceniem, skoncentrujesz się na tym co ty i ktoś czujecie tu i teraz, na potrzebach dwóch stron, nie obwinianiu i krytyce.
Na tym co można poprawić w przyszłości, na mocnych punktach, współpracy, tym czego obie strony chcą, kompromisie, macie szansę zmienić schemat, w którym tkwi wiele osób.
Ważne ton głosu ma być zdecydowany, nie miły i przymilająco – przepraszający. To tylko namiesza w głowie drugiej osobie. Miejsce w którym, dajemy komuś feedback też jest ważne i przygotowanie, ponieważ wszyscy mamy tendencje do szybkiego krytykowania i oceny nawet za małe błędy, albo twierdzenia, że mamy racje. Kiedy przyspieszamy zazwyczaj, nie obchodzi nas jak to co robimy wpływa na innych, oraz relacje, często fokusujemy się tylko na sobie, na wynikach, celach.
Opcjonalnie ignorujemy ból, dyskomfort, udajemy że jest ok i błędnie interpretuje swoje odczucia, potrzeby i czyjeś potrzeby, zachowania. Wszystkie te sytuacje są fatalne i niebezpieczne.
Co ciekawe nawet w pracy pracownicy chcą w coraz większym stopniu, działać inaczej i np. widzieć w swoim szefie raczej coacha, który ich będzie wspierał i rozwijał, niż tylko formalnego przełożonego, który głównie wyznacza, monitoruje i egzekwuje. To wszystko zmienia relacje przełożony – podwładny, na bardziej partnerskie, bliższe, mniej formalne, a rolą menadżera jest w większym stopniu dbanie o samopoczucie i motywację ludzi, w mniejszym o wyniki. I to naprawdę przynosi efekty.
A teraz spójrz co stanie się kiedy powiesz do kogoś :
błąd, zły moment w życiu każdemu się zdarza, następnym razem zamiast mnie krytykować, albo udawać, że jest Ok, milczeć, powiedz mi wprost, że czujesz sie do dupy, razem możemy coś wymyślić i poeksperymentować. Zależy mi, aby zbudować fajną atmosferę. Moje potrzeby są takie… a twoje ?
albo : słyszę, że kiedy nie zadzwoniłam, że się spóźnię, poczułaś, że nie szanuje cię, bo wiedziałam, że musisz wyjść, a ja mam klucze do samochodu. Czy dobrze zrozumiałam ? W tym miejscu ktoś może potwierdzić, albo wyjaśnić.
Czy to coś zmieni ? Czy uda się tak powiedzieć w odpowiednim momencie ?
Wielu z nas kłóci się bo czuje się niewysłuchanych i niewidzianych. Także dzieci.
Każdy chce być doceniony. Wielu z nas narzeka, krzyczy, bo nikt ich nie słyszy i nie widzi. Wtedy nie warto wyjaśniać czemu nie napisaliśmy, bo nam telefon padł. Najważniejsze jest usłyszenie ich frustracji i zapewnienie, że to normalne tak się czuć.
W eksperymentowaniu z komunikacją to normalne, że coś na początku nie wychodzi. To testowanie różnych form komunikacji i pomysłów. To także rozmowa o tym jaki impakt ma na innych to jak się komunikujemy, nasze zachowanie, pomysły, wybory.
Takie podejście jak proponuje może wiele zmienić w każdym aspekcie twojego życia.
Feedback to także zamiast nie pisz tak raportu, albo nie odpisujesz mi wystarczająco szybko, powiedzenie następnym razem, dodaj kolumnę tutaj, odpisz proszę szybciej, bo ja tak mam, że bardzo się denerwuje, jak ktoś mi nie odpisuje przez 24 h, potrzebuje informacji zwrotnej, że dostałeś/aś wiadomość i kiedy odpiszesz.
Bardzo ważna jest także dla mnie ….. To nie jest Ok, według mnie lepiej byłoby gdybyś …, co ty na to. Bardzo imponuje mi twój wysiłek, to że poprawiasz coś i nie poddajesz się. Co o tym myślisz ?
A teraz zastanów się jakiego szefa, partnera, nauczyciela, terapeutę, rodzica, lekarza wolisz, krytykującego pasywno agresywnego czy asertywnego i dającego feedback ?
Czy wolisz rozmawiać z kimś kto obwinia, uważa, że nie umiesz się np. skupić, jesteś idiotą, narcyzem, borderline, jest skupiony tylko na sobie i swoim celu, czy z kimś :
•słuchającym z uważnością, doceniający, diagnozującym prawdziwe źródło trudności,
•starającym się zrozumieć także twoje potrzeby, skąd twoje i wasze relacyjne trudności się biorą,
•współpracującym z tobą w taki sposób, aby zainspirować cię do zmiany, eksperymentów, wyrażania opinii, dającym ci feedback
•kiedy sobie nie radzisz, nie wiesz jak coś zrobić, np. komunikować się, budować relacje, pytającym : czy chcesz zwolnić ? czego nie rozumiesz ? czy wyzwanie jest zbyt trudne, masz zbyt mało czasu ? jak zrozumiałaś/eś to co ci zostało powiedziane ? czego potrzebujesz ?
A teraz popatrz na siebie :
Czy komunikacja w relacjach, albo to co zaplanowałaś/eś nie wychodzi ci, bo masz porąbaną osobowość, brak ci dyscypliny, czy ponieważ używasz niewłaściwego stylu komunikacji, chcesz za dużo zmienić w tym samym czasie, zbyt szybko i bardzo mocno krytykujesz się, nie wyrażasz potrzeb ? A może poprostu za mało komunikujesz się, czy angażujesz w proces ?
Nie wiesz ? To posłuchaj :
Badania potwierdzają, że ból związany z krytyką i odrzuceniem, zbyt dużą presją, byciem ignorowanym, zbyt długą ciszą w relacji, albo nadmiernym skupieniu na celu w pracy może :
•zmienić neuropołączenia w mózgu
•stworzyć traumę, nadmierny fokus zewnętrzny i nawyk biegania za akceptacją, ulegania i podporządkowania, albo nadmierną kontrolę, dominację i przemoc
•rozregulować nasz układ nerwowy i wpłynąć na samoocenę, poczucie wartości, decyzje, a także działanie całego organizmu w tym systemu immunologicznego,
Część z nas, aby uniknąć odrzucenia, porażki, błędów, kary, krytyki, bólu i zagubienia, unika trudnych tekstów, nie słucha feedbacku czy opinii innych, fokusuje się tylko na sobie, dobrach materialnych, czy intelektualnych, swoich potrzebach i patrzy na innych z góry.
Niestety jest to wyjście chwilowe, długofalowo powodujące regres, zwiększenie krytyka wewnętrznego, zanik empatii, wytworzenie nadmiernych ambicji i oczekiwań, porównywań pogłębiające izolację i samotność.
Czy istnieje droga pomiędzy ? Tak. Istnieją różne sposoby asertywnej komunikacji, które pomagają nam tą drogę wybudować. Aby ich się nauczyć potrzebujemy zwolnić i budować relacje. Skupić się bardziej na atmosferze, niż wyniku, czy to na randce, czy w relacji, czy pracy i na konstruktywnym feedbacku.
Z mojej strony stworzenie różnych styli oraz nowatorskiej metody nauki komunikacji zajęło mi 20 lat. Uczyłam się od wszystkich, mnichów, reżyserów, profesorów, dzieci … Każde z nich dodało coś werbalnego i niewerbalnego, wizualnego i muzycznego.
Jak to działa ?
Spójrz nawet kiedy pytasz kogoś : czy chcesz kawę czy herbatę, możesz to zrobić na wiele sposobów. Jeśli zamiast zakładać, że ktoś chce to samo co ty, zapytasz o to w sposób przyjazny, to tym małym gestem możesz wykreować przestrzeń pełną bliskości i zrozumienia, a także ważny dla relacji nawyk uważności, zadawania pytań, słuchania ze zrozumieniem i akceptowania różnic.
Takie małe zdanie może zdystansować, zawarczeć lub połączyć. Jednak jeśli nie wiesz jak zapytać, jak dobrać barwę głosu, rytm, postawę, to nieświadomie możesz coś zepsuć. Tak takim jednym małym zdaniem, albo słowem. Tak właśnie zostały zerwane negocjacje pokojowe pomiędzy Japonią i USA w czasie drugiej wojny światowej. A o tym jak wyglądała komunikacja Biden i Putin można napisać książkę. Obie strony popełniły tyle błędów.
Jeśli ty nauczysz się komunikować możesz otworzyć wiele drzwi dotychczas dla ciebie zamkniętych.
A teraz wyobraź sobie kolejną sytuacje ona niekonwencjonalnie chce, oświadczyć się swojemu partnerowi. Siada z nim na ławce w parku, wyciąga pierścionek i zamiast zadać pytanie, coś piszczy, a następnie spanikowana ucieka krzycząc wiedziałam, że tak to się skończy. On biegnie za nią, krzycząc co się stało.
Kiedy udaje się ją złapać, jej twarz jest zalana łzami. Okazuje się, że usłyszała coś co zinterpretowała jako „nie”, a jej wewnętrzny krytyk, dodał jeszcze coś i wykreował masakrę.
Czy to było „nie” ? Tak i nie. To było nie rozumiem. A po wyjaśnieniu i łzach pojawiło się „tak”.
Japoński premier powiedział jedno słowo, dziennikarz nie zrozumiał…. Biden nazwał Putina mordercą w 2020 …
Wydaje ci się, że to dziwna sytuacja ?
A co pojawia się w twojej głowie kiedy np. ktoś na kim ci zależy nie oddzwania, nie odpisuje. Czy po 5 godz piszesz : Hej, co się dzieje ? A może po 1 godzinie panikujesz i myślisz dupek.
A co robi druga strona czy odpowiada : ohhh przepraszam zagapiłem/am się, albo szef na mnie zrzucił tyle obowiązków, że oszalałem już oddzwaniam.
A może milczy, czy przerzuca na ciebie winę, mówiąc, że przesadzasz i że nikt nie będzie jej/jemu mówił kiedy ma odpisać.
A teraz pomyśl co dzieje się kiedy wewnętrzny głos po obu stronach jest bardzo krytyczny ? Obie strony nie umieją się komunikować ? Jak wtedy wygląda relacja ? Jakie są interpretacje ?
A co dzieje się kiedy obie strony edukują się, angażują, są empatyczne, szczere co do potrzeb, wyborów i intencji. Kiedy obie strony dbają o dobro i bliskość w relacji, szanują emocje, potrzeby swoje i innych, różnice, granice, negocjują zamiast poświęcać siebie, czy obwiniać i atakować innych.
Pytają : kawa czy herbata ? kurczak czy warzywa ? Nie atakują za inny wybór, pomimo że w jednej stronie religii nie je się mięsa.
Mówią wiesz denerwuje się kiedy ktoś długo nie odpisuje, je mięso, potrzebuje częstszego kontaktu i wiem, że nasza wiara jest inna. Wytłumacz mi co daje ci jedzenie mięsa ?
Wyobraź sobie, że druga strona odpowiada wiem, też często tak mam… denerwuje się kiedy nie jest tak jak ja chce, nie wiedziałem/am, że to tak na ciebie wpływa. A co tobie daje nie jedzenie mięsa ?
A teraz popatrz na ten dialog
A: Zwolnij. Jedziesz jak idiota. – krzyczy ona
B: Nie. To ty jeździsz za wolno.
A nie rozmawia z B przez cały dzień, unika go, je kubek lodów i izoluje sie, dzwoni do Balbiny i opowiada jaki stary jest okropny
Czyli krytyka – obrona – unikanie
Co dalej ? Bardzo mało z nas kontynuuje w ten sposob :
- Czy czujesz sie urażony przez to co powiedziałam ?
- co mialas na mysli nazywając mnie idiota, czemu miałem zwolnić ?
- bałam sie i było mi smutno, że na mnie napadłeś. A ty ?
- wściekłem sie i poczułem zraniony, że mi nie ufasz, potrzebowałem troszkę ciepła
- nie chciałam na ciebie krzyczeć i wiem, że dobrze prowadzisz. wiem zraniłam cie, nastepnym razem powiem wprost, że się boję i czego potrzebuje twojej uwagi.
- wiem, że czasem szybko reaguje i kazda uwage biore do siebie. Bede też uważał. Przepraszam.
- Ja też przepraszam, że na ciebie tak napadłam i zwyzywałam.
- czy zauważyłaś ze to jest nasz zwyczaj jak zmieniamy miejsca, albo jestes niewyspana, wtedy chodzisz taka mega napięta i ja też
- naprawde ?
- tak boje sie odezwać że mnie opieprzysz
- wiesz, że ty też, nie odzywasz się, napinasz i gnasz przed siebie i ja boje się odezwać
- na serio ?
- o matko my robimy prawie to samo tylko troche inaczej, a oboje potrzebujemy przytulenia.
A teraz wyobraź sobie dziecko które ma atak płaczu w środku marketu, a ty zamiast mówić : Ok tutaj cukiereczki, mówisz : no wiem, to frustrujące, że nie możesz teraz jeść cukierków. To wersja dla dzieci z pierwszej sytuacji : musiałaś być mega sfrustrowana, że nie zadzwoniłam.
Czy kiedy czytasz te przykłady widzisz jak nasze przekonania, kompleksy, wpływają na naszą komunikacje i zachowania w relacjach ?
To dlatego samopoznanie, poznanie drugiej osoby i nauka komunikacji jest tak ważna.
Niestety większość z nas nikt nie nauczył jak rozmawiać, jak kreować regularne spotkania na których omawiamy co działa, co nie działa, co dobrze gdybyśmy zmienili, tak aby poprawiła się atmosfera, abyśmy budowali fajne wspomnienia,
komunikowali się lepiej i mniej ranili.
A teraz jeszcze raz spójrz na siebie .
Czy zdarzyło ci się wydzierać, ostro krytykować, używać sarkazmu, rolować oczy, wyzywać, wyśmiewać, poniżać,
na uwagi, skargi, odpowiadać atakiem i obwinianiem, monosylabami albo ciszą ? Unikać trudnych rozmów. Odpychać i ignorować ?
Jeśli tak, nie jesteś sam/a. Chyba każdy z nas jest winny kilku wykroczeń z tej listy.
I to nie brak określonych zachowań tylko niewyrażone potrzeby, błędy komunikacyjne, wielu z nas rujnują zdrowie i relacje.
A także zdrowie osób żyjących wokół nas.
Popełniając te błędy rujnujemy także businessy, system edukacji i kreujemy wojny nawet tego nie zauważając. I tak od tysięcy lat.
A teraz pomyśl co stałoby się gdybyś poprawił te błędy, zmienił/a styl komunikacji, a także osoby wokół ciebie nauczyły się czegoś nowego i dzięki dyskusjom, eksperymentom, współpracy, zbudowalibyście obopólne zrozumienie, dojrzałe relacje, które was będą inspirować i zbliżać.
A w pracy gdybyście mieli także takie spotkania i zmienili komunikacje ? A z przyjaciółmi ? Co stałoby się gdybyście starali się aby wasze czyny pokrywały się ze słowami ?
I tutaj bardzo ważna rzecz jeśli masz konflikt z kimś teraz, nie rozmawiaj z nim kiedy jesteś mocno wkurzona/y, poczekaj.
Czemu ?
Kiedy układ nerwowy jest rozregulowany, część mózgu odpowiedzialna za autorefleksje, nie działa, nasza komunikacja często jest skrótowa, nie jest przejrzysta możemy wpaść w pułapkę analizowania, ignorowania własnych uczuć, zgadywania, spekulowania. Nie jesteśmy w stanie zobaczyć drugiej strony. Często odcina nas od czucia i wielu z nas zachowuje się narcystycznie.
Podobnie na randkach na wstępnych spotkaniach nie dyskutuj co macie do zrobienia, czy gdzie chcecie jechać na wakacje, co zrobić z dziećmi. Zwolnijcie.
Przeznacz ten czas na to aby się poznać.
Zobacz, że aby powstała fajna relacja, przyjaźń, współpraca potrzebny jest czas, zabawa i wysiłek, uważność i otwarta komunikacja po obu stronach.
Tylko kiedy dwie osoby zainterespwane są poznaniem, odkryciem potrzeb, co je cieszy, bawi, łączy, ale także rani, denerwuje, powoduje dziwne reakcje i rozpad relacja ma szansę rozwoju, a także przebrnięcia przez fazę kiedy wracają stare wzorce często ukształtowane w rodzinach przez pokolenia.
Jeśli tylko jedna osoba jest zainteresowana, rozmawia na trudne tematy, wyraża emocje, potrzeby, oczekiwania, uczy się komunikacji, chce coś zmienić, bawić się, a zarazem
budować, rozwiązać problemy, druga unika i jest pasywna, wycofana, znika w ciszy, sytuacja jest bardzo trudna.
Relacja staje się jednostronna.
Wtedy np. za każdym razem kiedy pierwsza mówi o czymś czego potrzebuje, druga zazwyczaj zaczyna przerzucać winę i oskarża pierwszą, zamiast zatrzymać się i spojrzeć na siebie, swoje błędy i duży obraz.
A teraz wyobraź sobie trudny czas i że spotykacie się codziennie, albo 2 razy w tygodniu czy miesiącu do momentu kiedy znajdziecie rozwiązanie.
Za każdym razem staracie się znaleźć czas w którym nie jesteście ledwo żywi. Ustalacie plan na najbliższy miesiąc potem kolejne. Zaczynacie każdą rozmowę od zapewnienia zależy mi na tobie, usuwacie wszystko co może wam przeszkodzić i gadacie. W tym
samym czasie ucząc się, jak to robić lepiej.
Egzaminujecie razem wasze pomysły, zachowania, jak w sporcie po meczu, czy jak navy seals po akcji, albo lekarze po operacji. Co się stało i gdzie nie wyszedł nam plan. Gdzie pokopaliście się, zamiast przytulić. Te sesje są krótkie i pragmatyczne. Im częstsze tym lepiej.
Według badań im częściej rozmawiamy dajemy sobie na bierząco feedback tym lepiej funkcjonujemy. W pewnym momencie spontanicznie, zaczynamy to robić na bierząco. Oczywiście kiedy mamy złożony problem, warto zatrzymać się przemyśleć wszystko, zadać dodatkowe pytania, spojrzeć na duży obraz i porozmawiać po czasie. Czasem poprosić kogoś z zewnątrz o mediacje, wsparcie.
Czy warto ?
Poprawa komunikacji, prowadzi nie tylko do fajnych relacji, ale także
- wzmacnia układ nerwowy i immunologiczny, polepsza zdrowie i wydłuża życie,
- zmniejsza ryzyko uzależnień, zawału, wylewu, choroby serca i psychicznej
- zwiększa stabilizację finansową (związane jest to min. wzrostem poczucia bezpieczeństwa, umiejętnością poproszenia o wsparcie, dania wsparcia, negocjowania np. podwyżki (patrz koniec artykułu), w parach dzielenia wydatków, budżetowania itp. )
- powoduje wzrost energii także seksualnej – pary które dobrze komunikują się i są w długich relacjach, pełnych pasji i eksperymentów mają bardzo dobry sex i często lepszy kontakt ze sobą. To wpływa na ich dzieci i otoczenie.
- kreuje niezachwiane poczucie wartości,
- polepsza pracę mózgu np. kory mózgowej odpowiedzialnej min. za autorefleksje, planowanie, rozwiązywanie złożonych problemów i wyobraźnię.
I tu ważne :
Pamiętaj zmiana nawyków i komunikacji, poprawa zdrowia jest stopniowa.
Zaczynamy od zmiany 1 malutkiej rzeczy i utrzymujemy ten sposób komunikacji, werbalnej czy niewerbalnej przez 30 dni. Po 30 dniach rozpocznie się proces automatyzacji. Wtedy możemy wprowadzić coś kolejnego.
Przykład pary : przytulanie przez 2 min każdego dnia, po tygodniu spotkanie aby obgadać jak na nas to wpływa, albo kiedy przychodzę z pracy razem z partnerem przygotowujemy i jemy posiłek, podczas którego nie rozmawiamy przez telefon, o obowiązkach i pracy, to nasza mała randka, która może być nawet bez słów, ważne abyśmy także za każdym razem kiedy myślimy o pracy i obowiązkach, wracali do partnera, dotyku, oczu, posiłku i dzielili się naszymi marzeniami. Możemy też ustalić że dzielimy się tym co stało się w czasie dnia. Z tym jednak warto być uważnym i rozdzielić przyjemność, od reszty rozmów. Mieć także spotkania dotyczące podziału obowiązków.
Podobnie na randkach warto rozmawiać o mikro kroczkach, naszych oczekiwaniach, jak budujemy bliskość, jak rozmawiamy w konflikcie, co nas cieszy, sprawia przyjemność, denerwuje, co uspokaja, co działa, co potrzebujemy zmienić, czego nie jesteśmy w stanie stolerować.
I tak samo w pracy i przyjaźni.
Ważne są mikro kroczki i plan na wypadek kiedy będziecie w złym nastroju, zmęczeni, wściekli, zamiast rozmawiać zaczniecie się kłócić, albo znikać w ciszy, obwiniać o wszystko innych.
Ten plan awaryjny jest bardzo ważny, bo aby zbudować rutynę, czy nawet nawiązać znajomość potrzebujemy ciągle coś powtarzać, zaangażować się i edukować. Nawet przeczytanie tego artykułu warto powtórzyć wiele razy.
I pamiętaj :
Lepsze jest 10 min masażu codziennie i 10 min rozmowy, czy edukacji, niż raz w tygodniu godzina. Lepsza jest 20 min przerwa w pracy codziennie, niż ignorowanie potrzeby bliskości i partnera. Lepsza godzinna randka raz na 2 czy 3 dni, niż cały weekend razem. Lepsze 10 min rozmowy z kolegą w pracy czy przyjacielem, albo nawet raz na tydzień, zamiast raz na miesiąc. To wydaje się niczym, a wiele zmienia. Tak tworzymy nawyki.
Podobnie jak z wakacjami. Naukowcy udowodnili, że osoby częściej robiący przerwy i małe krótkie wakacje, są zdrowsze niż te które dociskają się i wyjeżdżają raz do roku na miesiąc.
A teraz spójrz i zobacz jak często od przytulenia czy podania ręki zaczyna się regularna komunikacja i stopniowe zbliżanie, budowanie zaufania. Budowanie więzi.
I tu kolejna bardzo ważna rzecz jeśli coś nam nie odpowiada, zanim zaczniemy warto nauczyć się regulacji układu nerwowego, przygotować się do dyskusji, zacząć od tego co jest Ok, potem skupić na potrzebie, potem skardze na kogoś zachowanie, które nam przeszkadza. Skupienie na zachowaniu jest czymś innym niż krytyka osoby, obwinianie, nazywanie kogoś narcyzem, leniem lub księżniczka.
Kiedy coś nas irytuje w zachowaniu partnera/ki, kiedy nieporozumienia, zranienia, żal zmieniają się w kłótnie czy ciszę, a my ignorujemy drugą osobę, jej potrzebę bliskości, nasze lenistwo łatwo może zmienić się w przemoc, obwinianie, znudzenie, apatię, które spowodują oddalenie i rozpad w relacji. Budowanie wadliwych wzorców. Pogłębianie traum generacyjnych.
Warto o tym pamiętać, a także, że do tego tańca trzeba dwojga. Minimum dwóch osób które chcą rozwinąć swoją inteligencje emocjonalną i komunikacje. Kreować spotkania i uczyć się, a potem praktykować.
Bardzo pomocna jest w tym grupa, która wspiera nasze zmiany nawyków i wysiłek w zmianie komunikacji.
Jeśli chcesz dołączyć do takiej grupy, zapisać się na listę oczekujących wyślij sms : +48604234824. Miesięczny koszt grupy, spotkań na zoomie i wszystkich materiałów towarzyszących, min jak interpretować emocje, kształtować fajne nawyki, przeprowadzać trudne rozmowy, prowadzić notatki ze spotkań, tworzyć pełną szacunku atmosferę – dla 20 pierwszych osób to 54 zł. Będzie grupa randkowa, relacyjna, komunikacji w pracy i przyjaźni. Stworzymy także wspólnie kurs dla siebie i innych. Oczywiście jeśli masz pytania z chęcią na nie odpowiem. Wyślij sms, a ja skontaktuje się z tobą w ciągu 24 -48h.
Możesz także umówić się ze mną na prywatne konsultacje. Jeśli takim rozwiązaniem jesteś zainteresowana/y także wyślij sms.
I pamiętaj
Wymarzony partner, rodzic, przyjaciel czy szef nie istnieje. Nie wszystkie marzenia się spełnią, nie we wszystkich relacjach uda poprawić się komunikacje, znaleźć kompromis. Niektóre relacje rozpadną się, bez konkretnego zakończenia, czyli nie będzie wiadomo, co się stało, dlaczego się skończyło.
Niestety rzeczywistość zweryfikuje twoje cele, marzenia i dążenia. Dojrzałym emocjonalnie, kochający, ale nie samolubnie, człowiek o otwartej komunikacji, umiejącym się dzielić, tolerancyjny, umiejącym przyznać się do błędu, szczery, dynamiczny, ale i umiejący milczeć ma większe szanse na zbudowanie fajnych relacji, a także zakończenie relacji w przyjaznej atmosferze.
Warto zacząć naukę komunikacji od siebie, a uczyć się w relacjach z innymi.
Oczywiście komunikowanie się w sposób asertywny, a zarazem różnorodny, nie jest możliwe zanim nie nauczymy się pewnych wzorców, nie pozbędziemy się pewnych nawyków i ograniczających nas przekonań.
Np. Jeśli osoba jest bardzo przytłoczona niezbyt przydatnym jest opowiadanie ze szczegółami swojej historii, czy dawanie porad. Tu ważna jest umiejętność oceny stanu psychofizycznego osoby i co regulacji układu nerwowego.
Jeśli osoba jest zagubiona, ale funkcjonuje Ok, może potrzebować bardziej przykładu czy inspiracji. Wtedy nasza lub kogoś innego historia opowiedziana we właściwy sposób, może zmotywować, zainspirować.
Podobnie z poradą, którą lepiej dać kiedy, ktoś o nią zapyta, choć istnieją także od tego wyjątki.
Właściwa adaptacja komunikacji może nie tylko pomóc innym, ale także nam samym. Dać nam inną perspektywę i ukierunkować nasze decyzje w odpowiednią stronę.
Co może utrudnić nam komunikacje :
•zmęczenie i przebodźcowanie
•nieumiejętność słuchania i słyszenia, siebie i innych, zbyt duży focus na byciu usłyszanym i zobaczonym
•pasywno – agresywny, przemocowy styl komunikacji : sarkazm, przerzucanie winy, pogarda, ukrywanie gniewu, nadmierne komplementowanie, krzyczenie, zamykanie w ciszy, trzymanie w sobie i wybuchy
•focus tylko na błędach, tym co jest źle i jednej perspektywie, bez pokazania opcji wyjścia
•trudności z regulacją układu nerwowego
•życie lub dorastanie w przemocowym, słabo komunikującym się otoczeniu
•umniejszanie innych wyborów, poniżanie innych albo siebie
•nieumiejętność dawania i przyjmowania feedbacku oraz określania limitów
•trudności z szanowaniem granic np. jeśli jedzenie mięsa jest niemoralne dla jednego partnera, narzuca to drugiemu to przemoc. Szacunek to akceptacja różnic.
•trauma, depresja, neurozróżnicowanie.
Ważne : każdy z nas ma inny styl komunikacji. Nie ma jednego stylu komunikacyjnego który można używać w każdej sytuacji. Np. osoby neurozróżnicowane komunikują się inaczej. Mogą unikać kontaktu wzrokowego. Każda para komunikuje się inaczej. Każda osoba ma inny wewnętrzny głos, albo głosy i dialog między nimi. Istnieją błędy komunikacyjne i style komunikacji utrudniające komunikacje.
Jeśli jesteś zainteresowany/a komunikacją i listą skillsów, które mogą pomóc ci rozwinąć relacje osobiste i zawodowe, zbudować stabilne poczucie wartości, możesz się ze mną skontaktować. Jako coach pokazaże ci jak transformować wewnętrzny głos i wyrazić się kreatywnie, a zarazem dojrzałe.
Poradzić sobie z konfliktem i komunikować się czy to z przyjaciółmi, czy z krewnymi, czy w pracy, czy w mediach w sposób produktywny i empatyczny.
W czasie współpracy ze mną nauczę cię także jak :
- Słuchać aktywnie.
- Zadawać odpowiednie pytania i okazywać zainteresowanie i wyrażać w szczery, a zarazem dobry i mocny, empatyczny sposób gdzie są twoje limity,
- Docenić siebie i osobę która mówi, nawet jak się z nią nie zgadzasz
- Wybrać najważniejsze punkty z tego co mówisz, ktoś mówi i parafrazować
- Wyłapywać nieścisłości, przekłamania i akceptować inną perspektywę, a także przyjmować feedback
- Używać niewerbalnej komunikacji. Pokaże ci co nie działa np. rolowanie oczy, zaciskanie szczęki i co działa np. otwarta postawa. Pamiętaj dobra niewerbalna komunikacja to często 70 % sukcesu.
- Używać w odpowiednim momencie „ja” i „my”, a także odpowiedniego stylu komunikacji.
- Brać odpowiedzialność za swoje opinie, emocje, stresory, zachowania i dzięki odpowiedniemu ustawieniu głosu, oraz postawy omijać obronę innych i jej nie aktywować przez np. obwinianie czy błędne założenia
- “Zraniłeś mnie kiedy nie zrobiłeś tego i tego”
- “Czuje się sfrustrowana kiedy nie robisz tego w czasie, którym się umówiliśmy”
- Napewno o mnie nie dbasz i nie spotkasz się ze mną
- Stuprocentowo to się uda
- Unikać pułapek komunikacyjnych, zmniejszyć krytykę, zamienić ją w feedback i wykluczyć :
- Doradzanie bez pytania, czyli kiedy ktoś o nie nie prosi mówienie najlepiej jakbyś zrobił/a tak i tak,
- Szybkie oceny i diagnozowanie… “Jesteś narcystyczny. Twój problem to …”
- Umniejszanie emocji… “Uśmiechnij się, wszystko będzie dobrze …”
- Nauczanie… “Ile razy ci powiedziałem/am”
- Zastraszanie… “To jest ostatni raz kiedy …”
- Zawstydzanie… “Powinienieś wiedzieć, że to nie zadziała”
- Wyzwiska „idiotka, leń itd”
- Komunikować to co trudne, nauczyć się porzucać stare przekonania, kreować nowe, zbudować stabilne poczucie wartości, dobrą atmosferę w domu, otoczeniu.
- Zrozumieć jak jesteś postrzegany. Zauważyć swoje błędy interpretacyjne, silne i słabe strony.
- Zmniejszyć konflikty wewnętrzne i zewnętrzne, poprzez zwiększenie umiejętności coregulacji, coachowania siebie i innych, określania ile empatii i współczucia, motywacji jest adekwatne do sytuacji.
- Tworzyć sytuacje w których negocjujesz i dochodzisz do kompromisu w zdrowy sposób. Tu ważne : Pamiętaj pomimo co mówi wiele osób, nie zawsze będziesz mieć racje i to co chcesz w relacji. Nie zawsze rozwiązanie problemu będzie możliwe. Taniec pomiędzy ciszą, a słowem, obowiązkami i zabawą, błędem i znakiem zapytania, byciem obecnym w danej chwili, a ukierunkowanym na przyszłość, uczącym się z przeszłości, jest tym czego każdy z nas uczy się przez całe życie czasem razem czasem osobno.
Jeśli teraz masz z kimś konflikt. Pamiętaj w czasie konfliktu ważne jest :
- Wskazać na wartość relacji
- Zwolnić i zastanowić się co chcesz powiedzieć, np. jakie są twoje potrzeby, jak zmienić krytykę w feedback
- Spróbować zrozumieć drugą stronę
- Słuchać i wysłuchać
- Skonfrontować sytuacje, stworzyć dialog, debatę, zwrócić uwagę na fatalne zachowanie, błąd, a zarazem możliwość jego transformacji. Ważne : to, to nie osoba jest zła, tylko zrobiła błąd i źle się zachowała, a ty możesz zamiast oceniać to, opisać to w bardzo różny sposób – znajdź kilka sposobów opisania jednej sytuacji.
Czego nie robić :
Nie komunikować szybko rozwiązań, ważne jest skoncentrowanie się na problemie, jednym maksymalnie 2, nie 10 naraz,
Nie karać ciszą,
Nie poniżać i nie używać sarkazmu, ostrej krytyki personalnej,
Nie czytać w kogoś głowie i nie życzyć sobie aby ktoś to robił.
Nie dyskutować na ten temat z innymi obgadując osobę. Oczywiście, kiedy dochodzi do przemocy bardzo ważne jak najszybciej zwrócić się o pomoc. To nie jest obgadywanie !
Nie ważne jaki masz konflikt, głos wewnętrzny czy osobowość, jeśli nauczysz się regulować układu nerwowy i komunikować się będzie ci łatwiej tworzyć relacje i znaleźć pracę, a także wychować dzieci.
Popatrz jeśli dziecko nie zgadza sie z religia rodziców, a rodzice z nim o tym nie porozmawiają, nie będzie jako dorosły człowiek świadome konfliktu wewnętrznego. Wtedy jako dorosły, może twierdzić, że wszystkie religie to hipokryzja i oceniać osoby które je wyznają za złe, albo odwrotnie jako dziecko ulec, atakować siebie i każdego kto wierzy w coś innego.
Wtedy, nawet coś małego, może wywołać uproszczone myślenie i grupowanie. Grupa słabych, mocnych, moralnych i niemoralnych … Przeszłość będzie kształtować przyszłość i relacje, oraz interpretacje.
A teraz pomyśl o największym taboo, o którym zazwyczaj nie rozmawia się czyli finansach i przemocy.
Jeśli chcesz, wiedzieć więcej możesz przeczytać na stronie. Jeśli chcesz nauczyć się czegoś, jak komunikować się, wyślij sms na numer +48604234824.
Jako mój klient, dostaniesz także wsparcie w momentach w których dochodzi do kryzysu, kiedy nie wiesz co powiedzieć. Albo kiedy idziesz na ważne spotkanie. Wtedy ja idę z toba online, wspieram. Mogę pomóc ci wyregulować układ nerwowy, spojrzeć na coś z innej perspektywy.
WAŻNE :
Wielu z nas nie ma umiejętności relacyjnych i doświadczenia. Uciekamy w internet bo relacje są trudne. To jest Ok, jesteśmy tutaj aby uczyć się od siebie i praktykować. Kiedyś nie umiałam mówić. Właściwie nie mówiłam prawie nic do 15 roku życia.
W czasie coachingu rozwiniesz także swoją inteligencję emocjonalną i nauczysz się:
- jak regulować układ nerwowy, procesować emocje, zmniejszyć ból po porażce, rozstaniu, zdradzie, śmierci osoby bliskiej
- jak rozmawiać z wewnętrznym krytykiem i zbudować wiare w siebie, motywacje i stabilne poczucie wartości, pozbyć się przekonań : jestem niewystarczający, nie zasługuje, jestem inny, nie mogę się połączyć z ludźmi, mieć tego czego chce, życie to poświęcanie się dla innych, to czego chce nie jest takie ważne
- jak komunikować się, prowadzić dialog, wyrażać potrzeby i opinie,
- jak być asertywnym stawiać i utrzymać granice, w czasie konfliktów
- jak szanować siebie i innych
- jak rozróżnić pojedyncze niezdrowe zachowania od manipulacji, przemocy emocjonalnej, oszustwa, wspóluzależnienia czyli co zdrowe, a co nie w relacjach
- jak zbudować odporność psychiczną, samo-współczucie, przejść stabilnie przez trudne momenty, określić limity i znaleźć okazje w sytuacji, w której inni widzą katastrofę
- jak odnaleźć energię, jasność myślenia, która pomoże ci dokonać właściwego wyboru drogi, pracy, partnera.
Program składa się z 4 etapów
1. ćwiczenia, techniki relaksacyjne i mobilizacyjne, pomagające wyregulować układ nerwowy, odzyskać energię, a zarazem uspokoić się.
2. wytworzenie zdrowych nawyków, pomagających w regulacji i opanowaniu reakcji autoagresywnych i agresji.
3. nauka adaptacji do trudnych sytuacji, komunikacji :
potrzeb, stawiania granic (obrona własnych praw, przestrzeni, ciała, finansów ), łagodzenia konfliktów,
4. nauka praktyczna – doświadczenia. Na tym etapie współpracujemy ze sobą, także poza gabinetem. Wyznaczamy cele np. wytworzenie odporności na samokrytykę i krytykę zewnętrzną, wzmocnienie poczucia własnej wartości, stworzenie bezpiecznej relacji, zmiana ograniczających przekonań.
Tradycyjna psychoterapia skupiona jest często na przeszłości i siedzeniu w gabinecie. To niestety nie wystarcza, może nas zdysocjować i oderwać od chwili obecnej. Często, aby dokonać zmiany potrzebujemy wykreować nowe doświadczenie w obecnej chwili w życiu. Umieć odpowiednio zareagować, kiedy ktoś dotyka naszego ramienia, a my tego nie chcemy, kiedy coś nas zaskakuje, kiedy osiągamy sukces, idziemy na randkę, rozmowę o pracę. To właśnie przyczyna eksperymentów, które robimy z osobami z którymi pracuje.