MIŁOŚĆ, RELACJE, UZALEŻNIENIA, CHOROBY – USTAWIENIA SYSTEMOWE

Czy czujesz, że nie masz wystarczająco dużo MIŁOŚCI w swoim życiu, że brakuje ci czegoś w relacjach zastanawiasz się czy to miłość czy uzależnienie emocjonalne ?

W tym miejscu dowiesz się czy boisz się miłości czy jesteś uzależniony emocjonalnie i wydaje ci się, że kochasz za bardzo i co z tym zrobić.

Czym jest miłość ?

Głębokim stanem ciepła, spokoju i akceptacji, a zarazem aktywnością, słowami i czynami kreującymi relacje pełną szacunku, zaufania, delikatności, kreatywności, zainteresowania i mocy asertywności ( więcej na samym końcu postu).

Akceptacja i gniew, frustracja, krytyka, obwinianie, poczucie zranienia i winy, dominacja, pasywność, nerwica, obsesyjne myślenie o kimś, mocna zazdrość, stalking to nie miłość, to lęk i wstyd, niskie poczucie wartości projektowane często na zewnątrz i kreujące większość uzleżnień i chorób.

Często mylimy miłość z współuzależnieniem emocjonalnym.

Czym jest współuzależnienie ?

Nadmierny fokus na innych, który powoduje, że po jakimś czasie prawie wszystkie twoje myśli, uczucia, czyny kręcą się wokół tej osoby, a ty zaniedbujesz własne życie i zdrowie, oraz relacje ze sobą.

Współuzależnienie jest podstawą wszystkich uzależnień, stresu postraumatycznego PTSD i tworzy bardzo trudną dynamikę relacji pełną dramatów, obrażań się, agresji, cierpienia, kłamstw, płaczu, krzyku, krytyki i niezdrowego wstydu, oraz fałszywego poczucia winy. Te zachowania kreują dystans, lub iluzje bliskości a tak naprawdę przestrzeń pełną manipulacji, kontroli, gierek, w której brak powietrza, naturalności, dojrzałej komunikacji i asertywności. W takiej przestrzeni bardzo trudno być najlepszą wersją siebie.

Co kreuje współuzależnienie ?

Nieumiejętność regulacji emocji, stawiania granic, podejmowania wspólnie decyzji, wyrażania potrzeb, pragnień, unoszenia ze spokojem odmowy, akceptacji rzeczywistości taką jaka jest, bez tworzenia konfliktów, spokojnego dialogu, negocjacji, brak zrozumienia swoich motywów, a także dziecięca fantazja, że bez partnera życie jest niebezpieczne, że ktoś nas uratuje, wzbogaci nasze życie, najlepiej silna, dobrze radząca sobie osoba, która da nam bezpieczeństwo, będzie dla nas 24/7, pokocha nas będzie czytać w naszych myślach, uspokajać, zgadnie czego potrzebujemy i chcemy, czytając w naszych myślach, znająca przyszłość, a następnie, da nam wszystko czego chcemy, wtedy kiedy tego chcemy. Druga fantazja to, że możemy to życie przeżyć całkowicie niezależni i sami, a także kontrolować rzeczywistość i innych.

W przypadku pierwszej fantazji nawet jeśli spotkamy osobę, która jest super nam oddana i dbająca, nie będzie ona w stanie spełnić naszych nierealnych oczekiwań i fantazji.

W drugim przypadku ignorujemy fakt, że rozwijamy się dzięki relacjom i nie możemy egzystować odseparowani od rzeczywistości i ludzi, a także ich kontrolować, zmuszać do tego czego chcemy.

Czasem współuzależnienie jest chwilowe spowodowane szokiem, chorobą, tragedią w naszym życiu, zaburzającą poczucie bezpieczeństwa.

W takiej sytuacji odcięcie jest czymś naturalnym i z czasem uspokajamy się i wracamy do siebie samodzielnie.

Współuzależnienie o którym tutaj pisze jest czymś innym, jest to stały niezdrowy wzorzec relacji, który wynieśliśmy najczęściej z domu rodzinnego, lub stan po dużym wypadku, szoku, traumie, wojnie po którym nie wróciliśmy nigdy do siebie.

Często kiedy jesteśmy nieświadomie współuzależnieni lub uzależnieni chcemy, aby inni wzięli odpowiedzialność za nasze życie, zdrowie, emocje, myśli, wyznaczyli kierunek lub usiłujemy innym go narzucać.

Szukając celu, energii, dopełnienia, odpowiedzi, w drugim człowieku, łudząc się, że ta osoba, poradnik wypełni pustkę, da nam odpowiedź i rozwiąże problemy.

Kiedy towarzyszą temu nierealne oczekiwania w stosunku do osób, z którymi tworzymy bliską relację, a także do tzw. „guru”, nauczycieli, wróżek, polityków, lub stajemy się dyktatorami, szefami którzy dominują przestrzeń, rozwiazuja za innych problemy, zamiast być leaderami, którzy inspirują, kreujemy relacje wyniszczająca, prowadząca do zagubienia i cierpienia.

Jaka jest dynamika takiej relacji ?

Często jedna strona zadowala, otocza opieką, koncentruje się na partnerze i relacji (często zaniedbując inne sprawy), obsesyjnie skupia się na jego wygodzie i poczuciu bezpieczeństwa druga zaczyna tworzyć dystans, często oddając się jakiemuś uzależnieniu (choćby pracy), wtedy ta osoba, która potrzebuje zaopiekowania próbuje ją zatrzymać, staje się zazdrosna, krytyczna, cierpi jak po odstawieniu narkotyku, stara się zmusić partnera do powrotu, szantażuje, grozi, ma naprzemienne ma wybuchy agresji w swoją i partnera stronę, lub depresji, smutku.

Ból. Lęk. Gniew. Dół. Brak obustronnego szacunku.

Skąd one się biorą ?

Często wspomnienia z dzieciństwa, połączone z obecnym doświadczeniem, lub wspomnienia traumy, kreują to tornado emocji, napięcie zbyt duże do samodzielnego wyregulowania.

Energia jest tak silna, ból tak mocny, że może pojawić się znieczulica czyli depresja sytuacyjna lub myśli autodestrukcyjne, samobójcze, chęć ucieczki od siebie, znieczulenia przez uzależnienia, cokolwiek.

Te stany wywołują więcej napięcia i często obustronne rozczarowanie.

Jedna strona uważa, że nie dostaje za swoje zaangażowanie prawie nic w zamian, chce być doceniona za swoje wysiłki ponieważ jest źródłem energii, druga czuje się zraniona i mała.

Czasem role zmieniają się i dynamika między osobami przypomina pole bitwy pełnej krytyki i wzajemnego obwiniania się pomiędzy ofiarą, która samodzielnie nie jest w stanie egzystować i opiekunem, nadmiernie opiekującym się, lub będącym dyktatorem.

W psychologii nazywamy takie zjawisko trójkątem dramatu.

  • Dyktator poniża innych i wywyższa siebie, aby ukryć swój wstyd i niepewność, może być agresywny, wydawać rozkazy, powodować kłótnie, bombardiwać nas sexem, intelektem, czarowaniem
  • Ratownik też wywyższa siebie. Poświęca się i robi to co musi, a nie to co chce. Robi za dużo. Bierze odpowiedzialność za drugą osobę. Często ma depresje. Może zbyt szybko się zbliżać, bombardować uwaga, być perfekcyjnym rycerzem, lub królowa która chce rozwiazać nasze problemy, upodabnia się do nas
  • Ofiara nie bierze odpowiedzialności za siebie, swoje emocje. Bardzo szybko jest przytłoczona swoimi emocjami nawet jak się znieczuli, i od nich odetnie. Jest w dole. Często ma depresje, odczuwa smutek. Chce zapewnień, naprzemiennie obwinia siebie lub innych, kłamie, szuka uwagi, boi się utraty uwagi, więc prowokuje, boi się też dominacji, więc łamie reguły, boi się zdrady więc jej szuka nawet w małych rzeczach i atakuje, boi się opuszczenia, więc przykleja się do innych, bo nie umie być sama

W relacji osoby zmieniają się rolami.

Przeciwstawny mu jest trójkat kreacji lub zwycięzcy tworzacy zdrowa dynamikę :

• Dyktator zmienia się w osobę asertywna, czyli osobę która umie sterować swoja postawa ciała, głosem, mimika, wyrażać opinie z zachowaniem szacunku dla innych, ma łatwość wypowiadania się w grupie, aktywnego słuchania, umie powiedzieć nie bez poczucia winy, bierze odpowiedzialność za swoje reakcje, słowa, uczucia, pomimo, że się boi działa, umie przyznać się do błędu, umie wyrazić swoje potrzeby, wie jak wyrazić konstruktywny feedback, zamiast czytania w głowach innych i analizowania jest ciekawy, wie, że może się mylić np. zakładajac z góry, że ktoś go nie szanuje kiedy się spóźnia, a tak naprawde ta osoba miała wypadek, lub ma ogólnie problem z planowaniem czasu i dotrzymywaniem słowa,

• Ratownik staje się Coachem zamiast ratować rozwiazywać problemy innych i o nich nadmiernie dbać, inspiruje własnym przykładem, zadaje pytania i słucha ze zrozumieniem

• Ofiara staje się Kreatorem i Zwycięzca uczy się regulować własne emocje, być samodzielna, rozwiazywać problemy, zamiast na nich się slupiać, dokonywać dobrych dla niej wyborów, uczy się także krytycznego myślenia, czyli sceptycyzmu, wie, że jeśli coś jest zbyt piękne, aby było prawda, ktoś zbyt miły, potrzebuje uważać, zwolnić, obserwować czy sam lub ktoś popada w ekstrema,

Jeśli szukamy relacji, aby dowartościować się i poczuć się dobrze, zazwyczaj kiedy partner robi to czego oczekujemy, czujemy się super, zrelaksowani, docenieni jednak kiedy nie ma czasu, nie zgodzi się na coś, ma doła, jest chory, martwimy się, narzekamy na temat tego czego nam brakuje i lamentujemy z powodu braku połączenia lub się wściekamy.

Nie umiemy być ze swoimi emocjami, zaakceptować odmowy i jak niektóre dzieci bawić się samodzielnie. Nasze samopoczucie wartość, zależy od partnera, pogody, świata zewnętrznego.

Takiej sytuacji towarzyszy często ból i uczucie tonięcia, upadku, odrzucenia, porzucenia, gniew, smutek, wstyd, lęk, zapadnięta klatka, napięcia w biodrach, uczucie słabości w rękach lub gniew, krytyka zaciśnięte pięści, szczęka, biodra, napięte ciało.

Większość z nas nieświadomie, chce czegoś od relacji, drugiej osoby to wytwarza napięcia i próby kontrolowania zachowań, emocji innych za pomocą rządań, komplementów, narzekania, odsuwania się, kreowania konfliktów, krytykowania, gniewu, płaczu, podlizywania się, seksu.

To nieświadome taktyki które mają pomóc nam coś uzyskać, zwrócić na siebie uwagę.

Płacz jest genialną techniką uspokajania akcji serca, balansowania kortyzolu, regulowania bólu, jednak jeśli jest do niego dodana historia, np. ty mi to zrobiłeś, wywołałeś te emocje to narzędzie manipulacji.

Oczywiście w przypadku przemocy fizycznej jest to oczywiste, kto zrobił co komu, jednak w przypadku przemocy emocjonalnej często role kata i ofiary się zmieniają.

Zgadzam się z tym, co kiedyś usłyszałam, że miłość, szacunek, akceptacja, szczerość, spokój, like zaczyna się w nas i każdy z nas potrzebuje poczuć spokój, poznać swoją wartość, dojrzeć emocjonalnie, przestać okłamywać siebie i innych, nauczyć się autorefleksji, samodzielności, dbać o siebie, traktować się z miłościa, czyli odrzucić krytykę, umiejętnie wysłuchać opinii innych, konstruktywnej krytyki i zauważyć, a następnie zaakceptować (poczuć że to ok) że ma wady, zalety, że warto to co piękne, co jest talentem, eksponować i to czego nie lubimy, jeśli się da się zmienić.

Bardzo ważne w tym procesie dojrzewania emocjonalnego jest znajomość zjawiska projekcji.

Czym jest projekcja ?

Jeśli obwiniamy partnera czujemy się zranieni emocjonalnie, trudno nam wybaczyć, odpuścić, odsuwamy się, wymyślamy co ktoś o nas myśli, zamiast zapytać, to żyjemy w iluzji.

Ta iluzja to projekcja, wyobrażenie, w które my staramy się wpisać życie, a także dostosować interpretacje sytuacji do naszych nawykowych wzorców myślenia o sobie i świecie.

Jeśli mamy niskie poczucie wartości to nawet komplement, możemy odbrać jako coś prześmiewczego.

Ta matryca matrix ma nas obronić przed bólem i wysiłkiem. Zmiana sposobu myślenia, a także postawy ciała wymaga dużej energii. Tak jak w dzieciństwie, kiedy dorastaliśmy, podobnie teraz potrzebne jest wytworzenie nowych ścieżek neuronalnych w powięzi i mózgu.

Aby przeprowadzić ten proces, potrzebujemy stworzyć przestrzeń, czyli się wyluzować. Aby się wyluzować, potrzebujemy poczuć bolesne napięte miejsca w powięzi. To doświadczenie może być bardzo nieprzyjemne jeśli nie jest prowadzone świadomie i stopniowo, ponieważ często tego bólu i napięć jest bardzo wiele.

Specjalista od uzależnień Gabor Mate powiedział, że każde uzależnienie wynika z cierpienia, dlatego często w procesie odstawienia substancji, trzeźwienia potrzebna jest specjalistyczna pomoc.

Współuzależnienie porównywane jest do uzależnienia od heroiny, dlatego dla osób współuzależnionych rozstania są tak trudne.

Jak rozpoznać projekcje ?

1. Przekonanie, że mam na 100 procent racje i wszystko to błąd mojego partnera. Uczucie towarzyszące gniew i napięte ciało, zwłaszcza szczęka, miednica, pięści.

2. Małe nieporozumienie powodujące duże zranienie, uczucie smutku w klatce piersiowej, ból stóp, zaburzenie pracy jelit, suchość skóry i włosów.

3. Uczucie paniki, nerwicy w czasie konfliktu.

Zaburzenia ciśnienia, serca, choroby autoimmunologiczne itd ,

4. Idealizowanie i odrzucanie faktów, ktoś nam mówi, że chce być sam, nie chce czegoś a my mu nie wierzymy, myślimy, że ktoś się do nas nie odzywał bo się bał, zdradza nas bo boi się zaangażowania i zranienia, a tak naprawdę mu zależy. Często napięcia w nogach, stopach, napuchnięcia, brak poczucia ciała.

5. Dyscocjacja, znieczulanie odzielanie sie od uczuć i ciała, czasem przydatne np. aby przetrwać katastrofę

6. Zakładanie że jesteśmy tacy sami, mamy podobne opinie, umiejętności, maniery, przekonania. Przypisywanie komuś swoich talentów i wad. Np. randkuje z kilkoma facetami i zakładam, że ten koleś po drugiej stronie robi to samo, podobnie z kłamstwami i zdradami itp

Wiem, że dla większości z nas ta informacja jest trudna do przyjęcia, dla mnie też była.

Jeśli czujesz się wkurzony, napięty czytając to co pisze, właśnie dlatego kontynuuj, bo wiedza i akceptacja rzeczywistości, nauka jak radzić sobie z napięciem, gniewem, zazdrością, zranieniem, da ci wolność i spokój.

Dlaczego warto poznać i odpuścić projekcje ?

Jeśli marzymy o długich nogach, a mamy krótkie, warto nauczyć się, że nie ma sensu marnować energii na myślenie o tym, analizowanie przyczyn, szukanie wytłumaczeń, bo to jest nieproduktywne, a za każdym razem kiedy dochodzi do braku akceptacji rzeczywistości kreowany jest mechanizm ucieczki od samego siebie, opuszczenia siebie, który nas osłabia.

Akceptacja faktu np. ktoś się nie odzywa, więc się nie odzywa, świadomość potrzebuje wyregulować emocje daje wolność.

Czym jest lęk przed miłością?

lęk przed miłością jest lękiem przed spotkaniem z samym sobą, lękiem przed odrzuceniem, porzuceniem, a także lękiem przed wolnością i separacją, niezależnością.

Lęk ten często jest niebezpieczny, bo kreuje obsesyjną potrzebę akceptacji zewnętrznej i fokus zewnętrzny.

Kiedy boimy się siebie, nie umiemy regulować swoich emocji, często odcinamy sie od ciała, co powoduje, że nie wiemy czego chcemy, nie czujemy tego, wszystko jest wymyślone, a myśli kreują takie ciśnienie, że nie jesteśmy w stanie się zatrzymać, zrelaksować się, odpuścić i iść na kompromis pomiędzy potrzebami ciała i głowy, zewnętrznymi i wewnętrznymi, naszymi i partnera.

Odpuszczenie kojarzy się nam się z miękkością, słabością, całkowitym poddaniem się, dostosowaniem się, poniżeniem, opuszczeniem, samotnością, bólem.

Brak jest umiejętności częściowego odpuszczenia. Czyli znalezienia balansu w relacji pomiędzy myślami i czuciem, potrzebami swoimi i kogoś.

Albo całkowicie odpuszczamy, odrzucamy siebie, albo jest tylko ja, tak jak ja chce ” albo po mojemu albo odchodzę, spierd…. ”

Często nie traktujemy wtedy odpuszczenia jako świadomej decyzji, czegoś co czujemy sercem, tylko jako coś wymuszonego, podobnego do wymuszonego przepraszam.

Kiedy pojawiają się problemy i napięcia, współuzależnienie emocjonalne ?

Często na początku relacji, idealizujemy osobę i moment kiedy zaczynamy widzieć ją realnie jest szokujący.

To chwila w której spinamy sie, urochamia się w nas mechanizm obronny czyli wewnętrzny krytyk, a my mamy wrażenie, że coś w relacji się popsuło i aby to skorygować mamy tylko 2 opcje obwinić innych lub siebie.

Najczęściej wybieramy przerzucenie winy na innych i krytykujemy, staramy się ich zmienić, dopasować do obrazka, uważamy, że oni są beznadziejni, wierzymy, że to oni nas lekceważą, odrzucają, wykorzystują, a tak naprawdę lekceważymy siebie, swoje napięcia, w ciele i myślach, a także fakty i rzeczywistość.

Zazwyczaj jak pozwalamy sobie poczuć i zobaczyć prawdę, np. że z partnerem jesteśmy całkowicie nie dopasowani, np. ty lubisz podróżować on nie znosi, ty jesteś niezależny, partner nie umie spędzić chwili samotnie itd

Jeśli jednak idealizujemy partnera ignorując fakty i myśląc , że nikt nas nie chce bo nie jesteśmy warci miłości, podejmujemy decyzje pozostania w relacji sami kreujemy swoje cierpienie.

W drugim etapie często zauważamy, że osoby, które wybieramy są do nas podobne, też chorują, nas obwiniają i tylko inaczej reagujemy, kiedy spada nam poczucie wartości, wstydzimy się i boimy np. jedna strona reguluje swój lęk, napięcia poprzez projekcje uczuć, czarnych scenariuszy lub swoich cech na drugą osobę, a ktoś inny czując się przytłoczny i przestraszony nie wiedząc jak się rozdzielić emocjonalnie, wyregulować dysocjuje się za pomocą alkoholu, narkotyków, przypadkowego sexu, separacji, fantazji.

W takiej dynamice gdzie obie strony się nie akceptują w realności, często jedna osoba ucieka od bliskości, bojąc się, że projekcja wyobrażenie o nim ją pochłonie, druga ją goni aby się uspokoić i wyświetlić na kimś swój film.

Oczywiście osoba uciekająca ma także swój film katastroficzny, który projektuje i reżyseruje, a w którym statystą jest osoba goniąca.

Obie strony często rządają zmiany scenariusza krytykują się, starając się wzajemnie zmienić, nie rozumiejąc kompletnie tego co robią i czego potrzebują, aby wrócić na ziemię.

W tym czasie wspomnienia z przeszłości nakładają się na teraźniejszość, kreując jeszcze mocniejszą iluzje wymyślonego świata.

Często trafiamy na terapię, kiedy tracimy kontakt z realnością, czuciem, obserwujemy tylko, że inni uciekają przed nami, a my nie możemy ich dogonić, zmienić, bo oni głównie zajęci są uciekaniemi przed horrorem związanym z pożarciem, który wyświetlają na nasz temat w swojej głowie. My jesteśmy lwem, oni ofiarą i brak jest kogoś kto zauważy, że lew to kotek, któremu można powiedzieć stop, nie czyli w relacji z którym można być asertywnym.

Z perspektywy widać, że jest to komedia, jednak dla osób istniejących w tej dynamice jest to tragedia.

Pojawia się dynamika, w której obie strony uciekają od swojego zlego samopoczucia, nerwicy, problemów goniąc iluzje, marzenie, projekcje “miłość” zaprojektowaną na inną osobę, która ma to samopoczucie lub projekcje zmienić i nas uspokoić, dopełnić lub dowartościować.

Kiedy okazuje się, że jest to schemat, podobny do uzależnienia tylko w tym wypadku uciekający partner to narkotyk, który ma nas oderwać od ziemskich napięć i przejąć odpowiedzialność za nasze emocje, czarnowidztwo lub romantyczną fantazje spada nam poczucie bezpieczeństwa, wiary w siebie, miłości do siebie, bo przeżywamy szok.

Jest to w jakiś sposób kompletnie nie adekwatne z rzeczywistością, ponieważ wszystko z nami jest ok, wszystko co potrzebujemy mamy w sobie, potrzebujemy tylko nauczyć się relaksować, otwierać, to odkryć i nauczyć asertywnie komunikować.

Uświadomienie sobie, że ciągle szukamy czegoś co nas znieczuli, zrelaksuje, ożywi, “uszczęśliwi” np. heroiny, alkoholu, cukru, “miłości”, sexu, uwagi lub partnera jest nieprzyjemne, a zarazem kiedy zorientujemy się, że inny scenariusz istnieje dające wielką nadzieje i radość.

Często zadaje moim pacjentom pytania : czego się boisz, co myślisz, że się stanie jeśli zaufasz że wszystko z tobą jest ok, czegoś nowego się nauczysz, zrelaksujesz, a zmiana sama przyjdzie ? co zyskasz, co potrzebujesz w sobie zaakceptować, gdzie wyluzować się, czyli przestać oceniać, co docenić pokochać ?

Do czego ta sytuacja jest okazją ?

Czy czujesz różnice w sexie kiedy dobrze się czujesz i kiedy jesteś napięty, boisz się, wstydzisz ?

Czy to twoja wina, że jesteś uzależniony, napięty, przestraszony i zawstydzony ?

Czasem słyszę tak, czasem nie.

Wtedy odpowiadam nie to nie twoja wina, masz określoną genetykę, a także ktoś twoje reakcje, wspomnienia ukształtował, kto nie umiał inaczej.

Pamiętaj jednak, kiedyś nie miałeś na swoją edukacje wpływu, nie mogłeś wyjść kiedy rodzice wrzeszczeli, lub powiedzieć stop nie będę z wami rozmawiał kiedy wrzeszczycie, więc się odciąłeś od siebie, swojej wrażliwości, uczuć, ciała, kiedyś się obwiniałeś, o emocje zachowania, rodziców, jednak teraz możesz zauważyć co sobie robisz, uspokoić wewnętrzny konflikt, pomiędzy potrzebami ciała i głowy, pomiędzy muszę a chcę, krytykiem i mną lub twoim partnerem i zrozumieć każdy jest odpowiedzialny indywidualnie za swoje emocje i zachowania. Ty ich nie wywołujesz.

Możesz także zaakceptować rzeczywistość, przestać projektować na zewnątrz frustracje, nienawiść, żal, a zamiast narkotyku, alkoholu, innej osoby, kozła ofiarnego, który jest potrzebny do wylania napięcia, uspokojenia się, zrelaksowania, wyciszenia krytyka, możesz nauczyć się jak robić to samodzielnie i wykorzystać tą energie do zabawy, budowania swoich marzeń, kreatywności, a jeśli nadal sobie nie radzisz, bo napięcie jest zbyt głębokie i bolesne, masz wrażenie, że chcesz zniknąć, możesz poprosić innych o pomoc w procesie relaksacji, oczyszczania siatki emocjonalnej i pamięci powięzi, pola energetycznego i nauki komunikacji.

Odpowiednia osoba sprowadzi cię do twojego serca i ciała.

Pamiętaj każdy narkoman potrzebuje z czasem coraz większych dawek, aby sie odciąć od swoich odczuć, ciała i wewnętrznego krytycznego głosu, a kiedy bardzo przyśpieszy gubi uziemienie, swoją tożsamość w uzależnieniu, w projekcji drugiej osoby, narkotyku.

To bardzo niebezpieczne, ponieważ kiedy kiedy tracimy zdolność obiektywnej oceny samego siebie, rzeczywistości, często myśląc, że jesteśmy skrzywdzoną ofiarą, nie widzimy że sami dla siebie jesteśmy katem, zawsze mającym racje nauczycielem, który nie popełnia błędów, bohaterem który niczego się nie boi, którego przekonania, gust jest jednym i właściwym.

Kiedy jesteśmy w tym miejscu, zamykamy się i korzystamy tylko z fragmentu swoich możliwości w rzeczywistości nie widząc, że nasz sposób myślenia jest arogancki, ograniczony przez wzorce, napięcia ciała, a nasze przekonania, projekcje, kreują jeszcze więcej napięcia, bólu, wstydu i lęku, zamiast spokoju i radości.

Często poczuciu utraty tożsamości, siebie, towarzyszą wyrzuty sumienia, dziwne poczucie że coś jest nie tak, jednak ból, napięcie, nerwica, głód są tak silne, że uzależniony lub współózależniony nie są w stanie się zatrzymać i zobaczyć co się z nimi dzieje.

Są jak rozpędzone ferrari z zepsutymi hamulcami, są jak narkoman, który jest w stanie zrobić wszystko, aby dostać narkotyk i odlecieć w kraine fantazji, poprostu przestać czuć, uciec od dyskomfortu bycia obecnym tu i teraz.

Oczywiście wtedy łatwiej jest widzieć problemy i wady innych, obwiniać cały świat, być obojętnym na cierpienie innych, nazywać większość spotkanych ludzi narcystycznymi psychopatami, tchórzami, analizować, uciekać w alkohol, przypadkowy sex, seriale, narkotyki, zakupy, jedzenie, balangi, prace, rozkminiać tugodniami co kto nam powiedział, udać się po porady do wróżki.

Co ciekawe im mniej mniej jesteśmy obecni, im mniej czujemy, im mniej jesteśmy sobą, im bardziej robimy to co musimy, a nie to co chcemy, tym bardziej prowokujemy konflikty wewnętrzne i zewnętrzne, trudniej nam podjąć decyzje, a podział pomiędzy ciałem

sercem czyli intuicją,

miednicą czyli seksualnością

i głową interpretacją czyli uważnością, kreatywnością i przekonaniami

pogłębia się, tworząc negatywne scenariusze i katastrofy życiowe, a także zdrowotne.

( przeczytaj o napięciach powięzi w psychoterapii przez ciało)

Skąd bierze się taki ból, głód, napięcie, negatywne myślenie i konflikt ?

Źródłem lęku przed byciem sobą i miłością, wolnością, a także toksycznego wstydu i uzależnień jest najczęściej historia z dzieciństwa, a także historia i przekonania rodziny, środowiska, w którym się wychowaliśmy i żyjemy, to one powoduje napięcia powięzi (tkanki) przechowywującej pamięć pokoleniową.

Strata kogoś bliskiego, niestałość uczuć opiekunów, opuszczenie, wojna, choroba, zmieniający się opiekunowie, brak zdrowego emocjonalnie opiekuna, zdrowego wzorca regulacji emocji, komunikacji, który pokazałby nam jak poruszać się w świecie i relacjach, a także nauczył samodzielności, asertywności, odporności, miłości do siebie tworzy niezdrowy wzorzec lękowy, blizny w powięzi, napięcia tkanek i organów, zmiany genetyczne i blokady w systemie nerwowym.

Jeśli rodzic był unikający bliskości nieprzewidywalny, bardzo krytyczny, obwiniający, nie wspierający, agresywny fizycznie lub werbalnie, nie dbał o swoje zdrowie, był pracoholikiem, hazardzistą, narkomanem, dziecko nauczyło się, że zdrowie, odczucia ciała, dyskomfort nie są warte uwagi, szacunku, czasu.

Więzi z dorosłym opiekunem są bardzo ważne dla naszego rozwoju, dotyk, słowa, przytulenie, akceptacja budują bezpieczeństwo, odwagę, wewnętrzne ciepło, obraz świata i własnej osoby, a ich brak jest podstawą projekcji katastroficznych.

Jeśli dorosły raz jest, a raz go nie ma, raz krzyczy i obwinia, a innym razem przeprasza, ma ogromne stany lękowe, obwinia innych o swoje złe samopoczucie i reguluje swoje emocje używając dziecka, chcąc miłość, uwagi od dziecka, dziecko czuje niepokój i ma wątpliwości, narasta jego wewnętrzna krytyka, głos : “nie jesteś wystarczająco dobry, nie zasługujesz na miłość, staraj się bardziej, czegoś ci brak, nie można cię kochać, jesteś nieważny, niepotrzebny”.

Ta krytyka może uzewnętrzniać się poprzez choroby somatyczne, anoreksje, bulimie, pasywność, nadmierną reaktywność, agresje, hiperaktywność, depresje, skłonności samobójcze dziecka.

Takie dziecko szuka w dorosłym życiu rozpaczliwie opiekuna, zbawcy i żywi przekonanie, że nie można być bezpiecznym w świecie bez opieki drugiej osoby lub stara się osiągnąć jak najwięcej aby udowodnić swoją wartość.

Często osoby, które były nadużywane przez niedojrzałych emocjonalnie rodziców, którzy wciągali ich do swojego związku, obciążali lękami, frustracjami, nadmierną odpowiedzialnością, traktowali jak powierników, byli zaborczy, widzieli w dziecku swojego małego królewicza lub księżniczkę, czyli porzucali prawdziwą osobę, pomimo tego, że boją się powtórzenia schematu z automatu w niego wchodzą.

W transie, splontaniu projekcji, często jedna osoba ma ogromną ilość oczekiwań, potrzebuje bardzo dużo uwagi, łatwo ją urazić, ponieważ jej powięź, siatka jest bardzo delikatna, a wspomnienia noszą w sobie bardzo dużo żalu z przeszłości, druga udowadnia wartość będąc opiekunem i starając się stabilizować pole.

Opiekun na początku jest zauroczony delikatnością i bezbronnością partnera, bo to daje mu przewagę, nadzieję że będzie mógł kontrolować swoją projekcją relacje. Wytyczać kierunek.

Ta siła początkowo daje mu przewagę, przykrywa niskie poczucie wartości i energetyki partnera.

Opiekuni czują się ważni, pożądani, mocni tak jak wtedy kiedy wspierali rodziców w czasie kłótni, czy po rozwodzie, jednak kiedy po czasie emocje partnera, są intensywne, potrzeby zwłaszcza uwagi nienasycone, negatywna projekcja narasta, partner opiekun, czuje że się dusi.

Wtedy często przestaje panować nad swoją energetyką emocjonalną, jest przytłoczny, pojawia się projekcja negatywna, więc zaczyna się wycofywać, krytykować czyli bronić się.

Ucieka, a zarazem tęskni, chce być blisko i nie ma siły brać odpowiedzialności za czyjeś życie, energetykę i emocje.

Co łączy często obie osoby ?

Podobna projekcja dotycząca poczucia własnej wartości (zaniżona samoocena, ale też czasem arogancja i megalomania)

Podobna energia, brak powściągliwości, umiaru, podświadome przypisywanie sobie nawzajem cechy rodziców lub byłych partnerów.

To wytwarza magnetyzm, splątanie, silne emocje, „magie”.Jeśli obie osoby zgubią się w projekcji, przeniesieniu, nie ma nikogo kto może utrzymać się w rzeczywistości.

Kiedy jesteśmy współuzależnieni ludzie bez syndromu współuzależnienia, są dla nas nudni… nasze projekcje się nie uzupełniają, brak okresów namiętności i ciszy, w scenariuszu nie ma też walki, ośmieszania się, poniżania, kreowania na siłę konfliktów. Nie „tego czegoś”, czyli skłonności do napięć, odcinania od rzeczywistości i autodestrukcji.

Wychodzenie ze współuzależnienia przypomina proces dojrzewania w czasie którego uczymy się tego czego nie nauczyli nas rodzice.

Czasem w tym procesie jeśli jesteśmy w bliskiej relacji, wskazana jest tymczasowa separacja, która prawie jest niemożliwa dla partnera, który reguluje emocje dzięki drugiej osobie.

Może on wtedy nadmiernie czarować lub być agresywny, prowokować seksualnie lub wchodzić w rolę ofiary.

Projekcja lękowa, czyli scenariusz w którym to wszystko źle się skończy, powinny być wahania, góra, dół, kreuje wzorzec dla systemu nerwowego, hormonalnego zwłaszcza kortyzolu, który jeśli jest rozregulowany, waha się, a wahanie, brak pewności jest jak otwarte drzwi dla uzależnienia i współuzależnienia emocjonalnego.

Każdy z nas potrzebuje spokoju, akceptacji i stabilności, uziemienia, aby wykształcić w sobie odporność psychiczną i fizyczną.

Gdy brak jest tej odporności, umiejęności regulacji emocji, bycia tu i teraz, staramy się zrozumieć co się stało, analizujemy, próbujemy uniknąć napięcia, bólu, lub wymyśleć jak zdobyć uwagę i pochwałę.

Chaos który panuje w ciele i głowie takiego człowieka, powoduje niewłaściwe decyzje i funkcjonowanie w relacjach.

Z czasem napięcia w ciele, powięzi są tak duże, że taki człowiek zaczyna czuć do siebie nienawiść, pojawia się bardzo mocna autokrytyka, choroba, zaburzenia, stany zapalne, zmian metaboliczne, genetyczne, hormonalne.

Istnieją badania łączące napięcia i stany zapalne powięzi, brak uziemienia w ciele, z nienawiścią do siebie, innych, a także z chorobami autoimmunologicznymi, nowotworymi, psychicznymi i wieloma innymi.

Jeśli dziecko dorasta w przekonaniu, że zasługują na coś złego, bicie, złe traktowanie, w dorosłym wieku będzie zachowywało się jak ofiara lub oczekiwało aby inni traktowali je w zły sposób, oczekuje napięć.

Może też dysocjować się od swoich uczuć i rządać aby traktowano go jak kogoś specjalnego.

Jako dorosły człowiek takie dziecko, już przy małym dyskomforcie będzie odcinał się od czucia, projektując, odrzucając siebie i prowokując odrzucenie zewnętrzne.

Kiedy zaczyna projektować negatywne zakończenie, szybko wychwytując sygnały, że relacja zbliża się do katastrofy, szuka dowodów miłości, a kiedy ich nie znajduje, czuje się zraniony, odrzucony i uważa że jego przewidywania się sprawdziły, wtedy siła projekcji może być gigantyczna jak np. u Hitlera.

Jeśli nie mamy w sobie spokoju, wewnętrznego dobrego opiekuna, nie jesteśmy osadzeni w rzeczywistości, to zbliżając się do innych staramy się ich dominować, a następnie często wyszukujemy wady w sobie lub po drugiej stronie, aby mieć pretekst do wylania napięcia bólu na zewnątrz, na partnera, którego tak naprawdę potrzebujemy i się panicznie boimy projektując swój film typu horror.

Często poprzez złe doświadczenia łączymy słowo miłość z bólem, więzieniem lub czymś niestałym, warunkowym.

Jeśli wierzymy, że odrzucenie, opuszczenie, rozczarowanie i tak pojawią się w relacji, to chcemy by stało się to wtedy, kiedy możemy to skontrolować i tego „chcemy”, czyli np. na początku relacji, kiedy jeszcze wiemy kim jesteśmy, to najgorsze się nie wydarzyło, dlatego wtedy najczęściej prowokujemy partnera, aby się odsunął, lub odsuwamy się.

W ten sposób unikamy bólu, który jest tylko kolejną projekcją.

Jeśli partner wtedy zacznie się bać, scenariusz się powtórzy, jeśli da nam przestrzeń na powrót do rzeczywistości, mamy szanse kontynuować.

Kiedy opuszczamy siebie, swoje ciało myśląc obsesyjnie o drugiej stronie, albo skupiamy się nadmiernie na myśleniu o sobie, nieświadomie oddalając się, znieczulając poprzez np. używki, uciekamy i tracimy kontakt ze swoim ciałem i intuicją, a także częścią mózgu odpowiedzialną za obiektywne podejmowanie decyzji.

Jeśli znieczulimy lęk, wstyd, odetniemy się od ciała to przestajemy czuć, także radość.

Początkowo pozornie się uspokajamy, jednak odcinając czucie, odcinamy przyjemność życia.

Wtedy często pojawia się obojętność do osoby która jest dla nas ważna, a także do świata.

Łatwiejszy jest wtedy przygodny seks, który pomaga rozładować napięcie, bez zagrożenia, że możemy się zagubić, zostać odrzuceni.

Często aby poczuć, uwolnić napięcie, zrelaksować się okaleczamy ciało, lub aby je znieczulić uzależniamy się od bardzo wysiłkowego sportu, zakupów, fantazji, alkoholu itd.

Dlaczego partnerzy bojących się miłości, emocjonalnie uzależnionych odchodzą od nich ?

Bardzo często, czują się osaczeni, nie mogą sprostać bardzo wysokim oczekiwaniom, presji, obciążeniu, odpowiedzialności za czyjeś samopoczucie, szczęście i życie.

Jeśli obie strony nie umieją regulować emocji, nie mają świadomości projekcji, nie wiedzą jak komunikować potrzeby, być asertywnym, mają wadliwe przekonania i złe doświadczenia z dzieciństwa, często kreują konflikty o nic, aby odepchnąć partnera, którego podświadomie obwiniają o swoje złe samopoczucie.

Niektóre osoby uciekają w zdradę, aby oddzielić się od partnera, chwilowo lepiej się poczuć, ożywić.

W obu przypadkach nie biorą odpowiedzialności za swoją energię i projekcje.

Jeśli nie umiemy stawiać granic, tym którzy potrzebują nadmiernej uwagi, projektują na nas swoje czarne lub idealistyczne wizje, nieświadomie im ulegamy, to w konsekwencji rozregulowujemy się, naśladując system drugiego człowieka.

Kiedy system jest przytłoczony ilością chaotycznych informacji, ciało napięte, przestajemy czuć i stajemy się dla innych oziębli, bojąc się np. że zawładną naszym życiem, samopoczuciem, zdominują nas, zamęczą i pochłoną, uduszą, a my stracimy wolność i swoją przestrzeń.

Jak sobie pomóc ?

Bardzo ważne jest zbudowanie odporności, samoświadomości, systemu niezależnej regulacji emocjonalnej, a także wewnętrznego systemu wartości, podniesienie samooceny, nauczenie się komunikacji potrzeb, wyrażania tego co lubimy, czego nie lubimy, znalezienie pasji.

Im mniej konfliktów wewnętrznych, bardziej zrelaksowana powięź, większa wiedza o sobie. tym większy spokój.

Dla osiągnięcia tego spokoju ważna jest zmiana projekcji, scenariusza, przekonań na swój temat i umiejętność pokojowego konfrontowania się, czyli uspokajania i komunikacji, kiedy wizje, potrzeby nasze i partnera sa inne, lub nasze oczekiwania, wspomnienia, projekcje nie zgadzają się z rzeczywistością.

Kiedy opowiadamy komuś o wydarzeniu, kształtujemy pamięć i interpretacje rzeczywistości. Słowa wpływają na kształtowanie rzeczywistości.

Czy żydzi w obozach byli oczyszczani czy zabijani? Czy samochód miał wypadek, czy uderzył w coś ?

Posłuchaj jakie interpretacje dodaje twój umysł do ten facet jest babiarzem, ten facet uwielbia sex i kobiety, jaki widzisz koniec historii z babiarzem, a jaki z facetem który uwielbia sex i kobiety

Ta nauka to proces wymagający uważności, odwagi i siły, doświadczenia dlatego często w tym procesie potrzebujemy wsparcia specjalisty, który wspiera nas przy utrzymywaniu granic, pomaga budować lojalność w stosunku do siebie, czyli w dotrzymywaniu sobie słowa, a także zwraca uwagi na słowa, przekonania i interpretacje.

Dzięki wzrostowi samoświadomości, wzrasta siła energetyczna, pozwalająca nam nie ulegać pomimo presji, nie pozwalać na złe traktowanie, przemoc emocjonalną.

Ten proces przeprowadzany samodzielnie jest bardzo trudny, podobnie jak uświadomienie sobie, że możemy żyć bez swojego partnera i że przekonania „jak on odejdzie, to ja się zabije, umrę z głodu nie mogę być sama, nie dam sobie rady bo jestem niesamodzielna, boje się porzucenia zranienia a także obsesyjna zazdrość są objawami braku wewnętrznej harmonii, spokoju, uziemienia.

Opuszczanie siebie, odcinanie od czucia, życie w projekcji może łatwo rozwinąć się w chorobę psychiczną lub fizyczną, agresje lub autoagresje.

Tylko osoba która ma odpowiedną wiedzę i umiejętności, może nas sprowadzić i wyregulować energie.

Jak można wyjść z transu w relacji:

Jedna osoba potrzebuje powiedzieć : „to twoje problemy, uczucia, myśli, projekcje potrzebujesz się nimi zająć, a ja cie mogę wspierać, jednak nie mogę cię uratować, opiekować się tobą, wyręczać cię, chronić, bo wtedy czuje się przytłoczony, uciekam od swoich uczuć, problemów, zajmując się tylko tobą, twoimi emocjami, nerwicą, lękiem, opuszczeniem, historiami z przeszłości, obawami i tak naprawdę nieświadomie długofalowo osłabiam naszą relacje i tylko jeśli razem podejmiemy decyzje co do wizji naszej relacji: ja zajmuje się regulacją swoich emocji, ty swoją, zrobimy porządek ze swoim zdrowiem emocjonalnym, wzorcami, projekcjami, nauczymy komunikacji, a jeśli nie umiemy zrobić tego sami zgłosimy się do specjalisty, jesteśmy w stanie wyjść z tej matni i zbudować relacje, bliskość opartą na szacunku, miłości, zaufaniu i zrozumieniu.

Możemy także tak dalej egzystować i nic nie robić, w takiej sytuacji będą momenty zawieszenia broni – czasem nawet długie i przyjemne, jednak potem znów pojawi się to samo … lęk przed porzuceniem, obniżone poczucie wartości, zwarcie, starcie, pogoń, ucieczka… przyciąganie i odpychanie, zamiast tanga chaotyczne wzajemne deptanie się i wywracanie.

Tak niektórzy nazywają to miłością.

To właśnie o takiej „miłości” opowiadają tragiczne powieści, rozdzierające serce piosenki, melodramaty.

Romeo i Julia

Blisko i daleko.

Intensywnie i szybko.

Szczęście i rozpacz.

Kocham cię i pieprz się, odchodzę.

4 kroki wyjścia z piekła :

  1. Uwaga w swoim kierunku, fokus wewnętrzny, nie zewnętrzny. Ustalenie systemu wartości, tak aby twoje czyny były motywowane przez twoje wartości, a także twoje potrzeby, uczucia, nie kogoś innego. Uczysz się oddzielać swoje potrzeby, uczucia, siebie od innych i zamiast ich kontrolować, podlizywać się im, mieć na ich punkcie obsesje budujesz autonomię. Ten etap wymaga odwagi !
  2. Prawda. Zaprzeczenie, że problem istnieje, jest podstawą uzależnienia. Nie ważne czy jesteś alkoholikiem, czy masz relacje z alkoholikiem. Czy to alkohol, czy uzależnienie od sportu, innej osoby. Podstawą jest wyparcie potrzeb związanych z prawdziwą bliskością. Jeśli wychowałeś się w rodzinie gdzie twoje potrzeby, opinie się nie liczyły, brak było zdrowej bliskości, wolisz je zignorować niż ryzykować krytykę lub odrzucenie. Wszystko to powoduje obniżenie własnej wartości, krytykowanie siebie, perfekcjonizm, nadmierne wymagania od siebie, obniżające poczucie własnej wartości i blokujące rozwój.
  3. Akceptacja. Proces akceptacji jest podróżą życia. Po pierwsze potrzebujesz zaakceptować siebie, sytuacje i życie wszystko co ma ograniczenia, uświadomić sobie że strat, błędóww życiu nie da się uniknąć. To jest dorosłość. Akceptacja realności daje energię, ponieważ zamiast się obwiniać i walczyć z tym czego się nie da zmienić, fokusujesz się na tym co można zmienić i zrobić. Łatwo sobie wybaczasz, widząc, że błędy to lekcje i to pozwala ci mieć zdrową auto refleksje. Twoja pewność siebie rośnie, nie pozwalasz innym źle się traktować, lub mówić ci co masz zrobić. Zamiast manipulować jesteś sobą. Masz asertywność dzięki czemu łatwiej ci być bliżej ludzi.
  4. Czyny. Zrozumienie bez czynów nic nie zmieni. Aby coś zmienić potrzebujesz wyjść, ze strefy komfortu i wypróbować nowe zachowanie. Np. możesz wypowiedzieć się na jakiś temat, zrobić coś nowego, postawić granice, dotrzymać sobie słowa, powiedzieć nie do wewnętrznego krytyka, niezdrowych nawyków. Zamiast oczekiwać, że inni spełnią twoje potrzeby, uszczęśliwią cię, robisz coś aby je zaspokoić. Za każdym razem kiedy próbujesz czegoś nowego uczysz się, czegoś o sobie. Budujesz pewność siebie. To buduje moc zamiast depresji, lęków, niepewności. Słowa stają się czynami, mają siłę i pokazują twoją pewność siebie. Budowanie asertywności to proces i jeden z najważniejszych w życiu. Asertywność pomaga ci podejmować ryzyko, ustalać limity, buduje szacunek dla siebie. Stajesz się kreatorem swojego życia, kształtujesz to jak ludzie cie traktują.

Pod zdjęciem znajdziesz opis tego czym dla mnie jest miłość.

 Zapraszam na spotkania ze mną.

Magdalena

604234824

ADCBD96C-9F66-4732-98D5-E79B5FC72BB5

Chciałbym cię ostrzec, że wierzę w religie : kochaj, uprawiaj sex, żyj jakbyś miał wszystko w dupie, a zarazem brał za wszystko odpowiedzialność !

W mojej religii :

Chce abyśmy dokonywali świadomych wyborów, uprawiali seks, przeżywali miłość, życie, tak jak tego chcemy i widzieli świat jako fajne miejsce do życia, ale także brutalne dla nieświadomych reguł gry !

Chce abyśmy zaakceptowali siebie, swoje wady i zalety, zbudowali większą odporność na wstyd, lęk, byli lojalni w stosunku do siebie, umieli się obronić i nie pytali o pozwolenie czy możemy żyć !

Chce abyśmy mieli świadomość co inni myślą jest ich sprawą, to jest o nich, o tym jak oni chcieli abyśmy wyglądali, zachowywali się, jak oni by chcieli aby wyglądało nasze życie, a my jesteśmy odpowiedzialni tylko za siebie.

Chce abyśmy nie marnowali czasu wchodząc innym w tyłek, tylko aby dostać kolejny”like”,

Chce abyśmy dzielili się tym co mamy przestali bronić swoich wyborów, stylu życia, figury bo i tak zawsze znajdą się tacy, którzy będą nas krytykować. Ich krytyka nie jest o nas. Rozkminianie czemu ktoś coś powiedział, zrobił jest stratą czasu, możemy tylko uwierzyć w siebie.

Wszyscy staramy się jak najlepiej umiemy, robimy to co jest dobre dla nas i to nie jest samolubne to jest poprostu prawo natury, które mamy !

Chce abyśmy umieli spędzać czas w samotności bez poczucia porzucenia, samotności, wierzyli w moc intuicji, uczyli się na błędach i przebaczali sobie z łatwością, uznając luki w pamięci za błogosławieństwo !

Chce abyśmy częściej się przytulali, odpuszczali, kochali mądrze i kiedy nie możemy znaleźć kompromisu rozstali się ze zrozumieniem, że poprostu jesteśmy zbyt różni, nie źli, dobrzy poprostu niedopasowani.

Chce abyśmy byli bardzo czuli w miejscach publicznych i pisali listy miłosne, aby szalone ryzykowne posunięcia były fragmentem naszego życia.

Chce abyśmy uwierzyli w drapanie głowy i pocieranie stóp… pocałunki nosa i trzymanie się za ręce, a także doceniali nasze ciało, zdrowie nauczyli się je odrzywiać i o nie dbać

Chce abyśmy uwierzyli w wielogodzinne zabawy seksualne, szybki sex i krótki przelotny pocałunek. Czasami mieszankę wszystkiego tego samego dnia.

Chce abyśmy namiętnie całowali ludzi, nawet gdy są chorzy.
Zwłaszcza gdy są chorzy i nie brali życia tak na serio, umieli pośmiać się z siebie, swojego zachowania, a nawet choroby.

Chce abyśmy wierzyli, w seksapil dbanie o siebie, ponieważ kiedy dbamy o siebie, możemy naprawdę służyć i pomagać innym partnerowi, rodzinie, ludziom, światu !

Chce abyśmy uwierzyli że ludzie, którzy mają być razem, z czasem znajdą sposób na bycie razem nawet po latach!

Chce abyśmy wierzyli, w kochanie kogoś, kto wygląda, pachnie jak dom i przy kim czujemy się jak w domu, kogoś kto ma takie samo „szalone kreatywne wnętrze”.

Chce abyśmy wierzyli w wrażliwość i zauważyli że odwaga to wyjść na scenę i okazać się bez maski.

Chce abyśmy wierzyli w uzdrawiającą moc słuchania siebie i innych.

Chce abyśmy uwierzyli w empatię i współczucie dla mężczyzn, kobiet, natury.

Chce abyśmy robili coś dla miłości, nie przeciwko, podążając za głosem naturalnego powołania, duszą, pragniem nie lękiem !

Chce abyśmy wierzyli w flirt z kimś, z kim jesteśmy w związku od lat.

Chce abyśmy przezwyciężyli bariery, które nas blokują,

Chce abyśmy wierzyli w przeprosiny, gdy popełniliśmy błąd, przestali nienawidzić siebie, zaakceptowali siebie, oddzielili siebie, od tego jak reagujemy, wiedząc, że niektóre reakcje są zapisane w naszej pamięci genetycznej i bardzo trudno je zmienić i jedyne co możemy zrobić to poprosić innych o wyrozumiałość i pomoc.

Chce zarazem abyśmy wzięli odpowiedzialność za nasza część relacji, nasze zachowanie, emocje, słowa i inwestowali w rozwój inteligencje emocjonalnej, stawiali granice, byli świadomi w jaki sposób mówimy o sobie, jak traktujemy siebie, z kogo opinią się liczymy, kogo opinie ignorujemy.

Chce abyśmy umieli głośno powiedzieć NIE

Chce abyśmy zaakceptowali że możemy kogoś poprosić o zmiane, nie możemy oczekiwać zmiany i jej rządać, bo to robi z nas wściekłych dyktatorów lub zrozpaczone ofiary, a zarazem koedy tak sie zachowujemy obciążamy innych odpowiedzialnością za swoje emocje, wybory, pozbawiając się siły.

Chce abyśmy ufali czynom bardziej niż słowom, weryfikowali informacje, określali limity, poznali swoje rany i słabości, używali krytycznego myślenia w świadomy sposób, szanowali siebie, akceptowali siebie, nie rzadali tego od innych i adoptowali sie do zmian szybko.

Chce abyśmy pielęgnowali miłość, która pomaga nam być autentycznymi ludźmi dalekimi od perfekcji !

Chce abyśmy wierzyli w dzielenie się momentem, energią dotyku, bardziej niż w dawanie lub dostawanie prezentów.

Chce abyśmy wierzyli w działanie, prace, rozwój . Pokazywanie partnerowi, że jest dla nas ważny, że nam zależy.

Chce abyśmy codziennie tworzyli miłość, której pragniemy, poprzez myśli, słowa i działania .

Chce abyśmy wierzyli w inwestowanie w miłość, a także w “Pi***e co inni powiedzą !

Chce abyśmy wierzyli, że wszystko będzie dobrze, nawet jeśli jesteśmy po uszy w gównie, ponieważ jesteśmy silniejsi niż myślimy!

Jeśli chcesz tego rodzaju MIŁOŚCI w swoim życiu, zadaj sobie pytanie :

Dlaczego ?

a) Czy czujesz że się kochasz i akceptujesz, czy masz pasje, pragnienia, dużo robisz, czujesz głęboko, jesteś w stanie przewyciężyć dyskomfort ponieważ życie wzywa Cię, chcesz się dzielić energią, kochać, robić wiele, kreować i iść do przodu pomimo wielkich rozczarowań i porażek tylko coś cie blokuje ?

b) Chcesz miłości od kogoś i inwestujesz w działania ponieważ pomogą one ci w zarobieniu pieniędzy, zdobyciu miłości ? Czy myślisz, że kiedy ci się uda, odniesiesz sukces uczyni cię to szczęśliwym, kochanym, wartościowym, silnym?

Jaką energię odczuwasz czytając a a jaka b ?

Jeśli chcesz poczuć autentyczną miłość, skontaktuj się ze mną, a popłyniemy podczas sesji w kierunku wolności, pasji i pożądania!

Wiem, że być może robisz wszystko, żeby coś się wydarzyło w twoim życiu, może przez lata to robiłeś i często w ostatnim momencie kiedy potrzebowałeś tylko jednego kroku, jeszcze jednego dnia, by wreszcie odpuścić (poddać się) miłości coś nie wychodziło!

Tym razem ja będę cię wspierała, motywowała Cię, aby płynać w nieznane. Jeśli twoje pragnienie pochodzi od ego (b)prawdopodobnie nie wytrzymałeś nawet tak długo, aby to przeczytać, ponieważ już dawno poddałeś się “ego”, lękowi, myśląc negatywnie o przyszłości …. Poddanie się miłości jest inne, to głęboka wiara, że wszystko jest możliwe i to co jest limitem, słabością dzisiaj, może być informacją w którym kierunku podążać jutro !

PS: Pamiętaj tylko TY możesz dać sobie pozwolenie aby żyć tak jak chcesz! Nikt Cię nie uratuje tylko ty możesz się uratować, a ja pomogę Ci znaleźć siłę której potrzebujesz !

Co się dzieje kiedy boimy się miłości i nie kochamy siebie :
Obwiniamy innych za złe samopoczucie, gniew, wstyd, poirytowanie, napięcie, problemy.
Jesteśmy magnesem dla osób, które podobnie jak my nie kochają siebie i aby uzyskać uwagę od kogoś czarują, bajerują, adorują, uszczęśliwiają, odsuwają się aby być gonionymi itp i mają problem z granicami.
Zgadzamy się często na rzeczy, na które nie mamy ochoty się zgodzić, bo nie chcemy nikogo urazić, zranić, a tak naprawdę chcemy uniknąć konfliktu i krytyki. Pożyczamy pieniądze, zbyt długo wysłuchujemy kogoś… Na końcu mamy dość.
Gubimy się w relacjach. Zakochujemy się szaleńczo, idealizujemy, poświęcamy wszystko, a kiedy relacja się kończy zastanawiamy się gdzie są przyjaciele i kim właściwie jesteśmy, ponieważ pozwoliliśmy tej osobie zdominować całe życie.
Pozwalamy innym poniżać cię, wyśmiewać, wykorzystywać, w chamski sposób zwracać się do siebie, często mówimy tak, kiedy tego nie chcemy, pożyczamy pieniądze, zbyt długo rozmawiamy z kimś choć nie mamy ochoty, porządkujemy za innych, a potem zarzucamy sobie, że byliśmy za słabi nie umieliśmy się obronić jesteśmy wykończeni bez energii, nie jesteśmy w stanie zobaczyć z perspektywy tego co robimy i żartować na temat swojego zachowania, a także go zmienić.
Chorujemy psychicznie i fizycznie.