MIŁOŚĆ, RELACJE, UZALEŻNIENIA, CHOROBY – USTAWIENIA SYSTEMOWE

Czy czujesz, że nie masz wystarczająco dużo MIŁOŚCI w swoim życiu, że brakuje ci czegoś w relacjach zastanawiasz się czy to miłość czy uzależnienie emocjonalne ?

W tym miejscu dowiesz się czy boisz się miłości czy jesteś uzależniony emocjonalnie i wydaje ci się że kochasz za bardzo i co z tym zrobić.

Czym jest miłość ? Głębokim uczuciem spokoju i akceptacji, a zarazem delikatności i mocy ( więcej na samym końcu postu) .

Akceptacja i gniew, frustracja, krytyka, poczucie zranienia i winy to nie miłość to lęk i wstyd projektowany często na zewnątrz i kreujący większość uzleżnień i chorób.

Często mylimy miłość z współuzależnieniem emocjonalnym, którego bazą jest nieświadomy lęk i wstyd oraz przekonanie, że kiedyś znajdziemy kogoś na zewnątrz kto będzie dla nas 24/7, pokocha nas będzie czytał w naszych myślach, uspokajał, opiekował się nami, zgadnie czego potrzebujemy i chcemy, da nam wszystko czego chcemy, wtedy kiedy tego chcemy. Niestety nawet jeśli jest to super oddana nam i dbająca o nas osoba nie jest ona w stanie spełnić naszych nierealnych oczekiwań i fantazji.

Jeśli szukamy relacji, aby poczuć się dobrze na swój temat, zazwyczaj kiedy partner robi to czego oczekujemy, czujemy się super, zrelaksowani, docenieni jednak kiedy nie ma czasu, partner skrytykuje nas, nie zgodzi się na coś, martwimy się, narzekamy na temat tego czego nam brakuje i lamentujemy z powodu braku połączenia. Towarzyszy temu często ból i uczucie tonięcia, upadku, odrzucenia, porzucenia.

Większość z nas chce czegoś od relacji, drugiej osoby i zamiast dzielić się tym co ma usiłuje kontrolować zachowania innych za pomocą rządań, komplementów, narzekania, odsuwania się, kreowania konfliktów, krytykowania, gniewu, podlizywania się. To nieświadome taktyki które mają pomóc nam coś uzyskać, zwrócić na siebie uwagę.

Zgadzam się z tym co kiedyś usłyszałam, że miłość zaczyna się w nas i każdy z nas potrzebuje poczuć siebie, odrzucić krytykę, nauczyć patrzyć się na siebie z miłościa, czyli zauważyć, a następnie zaakceptować (poczuć że to ok) że ma wady, docenić to co piękne, zrobić coś z tym co jest jego siłą, talentem, nauczyć się o to dbać, a także poprawić to czego w sobie nie lubi i najważniejsze nauczyć się czym jest projekcja.

Czym jest projekcja ?

Jeśli obwiniamy partnera czujemy się zranieni emocjonalnie, trudno nam wybaczyć, odpuścić, odsuwamy się, to nie jest to uczucie związane z naszym partnerem, tylko uruchomione nawykowe wzorce zachowań i reakcji, oraz sposób interpretacji rzeczywistości który nas ma obronić przed czuciem bólu, a tak naprawde kreuje cierpienie.

Jak rozpoznać projekcje ?

1. Przekonanie, że mam na 100 procent racje i wszystko to błąd mojego partnera. Uczucie towarzyszące gniew i napięte ciało.

2. Małe nieporozumienie powoduje duże zranienie, uczucie smutku w klatce piersiowej

3. Uczucie paniki, nerwicy w czasie konfliktu.

4. Idealizowanie i odrzucanie faktów, ktoś nam mówi, że chce być sam, nie chce czegoś a my mu nie wierzymy, myślimy, że ktoś się do nas nie odzywał bo się bał, lub chce być sam, zdradza nas bo boi się zaangażowania i zranienia

5. Dyscocjacja, znieczulanie odzielanie sie od uczuć i ciała, czasem przydatne np. aby przetrwać katastrofę

6. Zakładanie że jesteśmy tacy sami, mamy podobne opinie, umiejętności, maniery, przekonania

Wiem, że dla większości z nas ta informacja jest trudna do przyjęcia, ale tak właśnie jest.

Jeśli czujesz się wkurzony czytając to co pisze, właśnie dlatego kontynuuj, bo wiedza i akceptacja, nauka jak radzić sobie z napięciem, gniewem, zazdrością, zranieniem, da ci wolność i spokój.

Dlaczego warto poznać i odpuścić projekcje ?

Jeśli marzymy o długich nogach, a mamy krótkie, warto nauczyć się że nie ma sensu marnować energii na myślenie o tym, bo to buduje nawyk, uzależnienie. Brak akceptacji rzeczywistości kreuje mechanizm ucieczki od samego siebie, wstyd, lęk i nas osłabia. Akceptacja faktu daje wolność.

Czym jest lęk przed miłością?

lęk przed miłością jest często lękiem przed wolnością, separacją, wrażliwością.

Jest on niebezpieczny ponieważ, tylko wolny człowiek od projekcji, może stworzyć prawdziwą bliskość, z drugim człowiekiem.

Kiedy boimy się miłości, swojej wrażliwości, bo kojarzy się nam ona ze słabością, poddaniem się, bólem i krytyką, lub kiedy miłość to dla nas niezależność emocjonalna, która kojarzy nam się z samotnością, indywidualnością, powtarzamy schemat współózależnienia emocjonalnego w relacjach i projektujemy.

Często kiedy na początku relacji, urochamia się lęk i wewnętrzny krytyk mamy wrażenie, że coś w relacji się popsuło, wtedy automatycznie obwiniamy i krytykujemy innych, staramy się ich zmienić, uważamy, że oni są beznadziejni, wierzymy, że wszyscy nas lekceważą, odrzucają, wykorzystują, nikt nas nie chce bo nie jesteśmy warci miłości.

W drugim etapie zauważamy, że osoby, które wybieramy są do nas podobne, też obwiniają i tylko my kiedy się boimy, wstydzimy potrzebujemy regulować swój lęk, wyciszać się za pomocą projekcji uczuć na drugą osobę, a ktoś inny dysocjować za pomocą alkoholu, narkotyków, przypadkowego sexu, separacji, fantazji.

W takiej dynamice gdzie obie strony się nie akceptują, często jedna strona ucieka od bliskości, realności, siebie bojąc się że ktoś ją pochłonie, druga ją goni aby się uspokoić.

Obie strony często rządają zmiany i się krytykują, nie rozumiejąc tego co robią i czego potrzebują, aby się uziemić, zrelaksować i wyciszyć.

Często trafiamy na terapię, kiedy widzimy, że nie możemy kogoś dogonić, zmienić, bo on głównie zajęty jest uciekaniem i dysocjacją, a my tak naprawde uciekamy od swojego zlego samopoczucia, nerwicy, problemów goniąc iluzje, marzenie zaprojektowane na inną osobę, która ma to samopoczucie zmienić i nas uspokoić, lub dowartościować.

Kiedy okazuje się, że jest to schemat, podobny do uzależnienia tylko w tym wypadku uciekający partner to narkotyk, króry ma pozwolić nam uciec od siebie, a do którego my wracamy kiedy cierpimy, jesteśmy napięci, potrzebujemy wsparcia, kiedy spada nam poczucie bezpieczeństwa, wiary w siebie, miłości do siebie przeżywamy szok.

Nagle uświadamiamy sobie, że nie dbamy o siebie i że ciągle szukamy czegoś co nas znieczuli, zrelaksuje, ożywi, “uszczęśliwi” np. heroiny, alkoholu, cukru, “miłości” uwagi lub partnera.

Często zadaje moim pacjentom pytania : czego się boisz, co myślisz, że się stanie jeśli coś zmienisz w swoim zachowaniu, sposobie myślenia, co zyskasz, co potrzebujesz w sobie zaakceptować, czyli przestać oceniać, co docenić pokochać ? Do czego ta sytuacja jest okazją ?

Czy to twoja wina, że jesteś uzależniony, napięty, przestraszony i zawstydzony ?

Czasem słyszę tak, czasem nie.

Wtedy odpowiadam nie to nie twoja wina, masz określoną genetykę, a także kiedyś cie skrzywdzono i wtedy nie mogłeś nic z tym zrobić, więc się odciąłeś od siebie, swojej wrażliwości, uczuć, ciała, jednak teraz możesz zauważyć co sobie robisz, uspokoić wewnętrzny konflikt, pomiędzy potrzebami ciała i głowy, pomiędzy muszę a chcę, krytykiem i mną lub twoim partnerem.

Możesz zaakceptować, przestać projektować na zewnątrz frustracje, nienawiść, a zamiast narkotyku, alkoholu, innej osoby, kozła ofiarnego który jest potrzebny do wylania napięcia, uspokojenia się, zrelaksowania, wyciszenia krytyka, konfliktu możesz nauczyć się jak robić to samodzielnie i wykorzystać tą energie do zabawy, budowania swoich marzeń, kreatywności, a jeśli nadal sobie nie radzisz bo rana jest zbyt głęboka i np. nienawidzisz siebie tak bardzo, że chcesz zniknąć możesz świadomie poprosić innych o pomoc w procesie oczyszczania.

Pamiętaj każdy narkoman potrzebuje z czasem coraz większych dawek, aby sie odciąć od swoich odczuć, ciała i wewnętrznego krytycznego głosu, a kiedy bardzo przyśpieszy gubi swoją tożsamość w uzależnieniu, drugiej osobie, narkotyku, a także zdolność obiektywnej oceny samego siebie, drugiej osoby, rzeczywistości, często myśląc, że jest skrzywdzoną ofiarą lub wszystkowiedzącym guru, bohaterem który niczego się nie boi, którego przekonania, gust jest jednym i właściwym, a w rzeczywistości jego sposób myślenia jest ograniczony przez wzorce, napięcia ciała, przekonania, kreujące jeszcze więcej napięcia, bólu, wstydu i lęku.

Często poczuciu utraty tożsamości, siebie, radości życia, motywacji towarzyszą wyrzuty sumienia, jednak ból, napięcie, nerwica, głód są tak silne, że uzależniony lub współózależniony nie są w stanie się zatrzymać i są w stanie zrobić wszystko, aby dostać narkotyk i odlecieć w kraine fantazji, poprostu przestać czuć, być obecnym tu i teraz.

Oczywiście w takim momencie, aby uniknąć dyskomfortu łatwiej jest widzieć problemy i wady innych, obwiniać cały świat, być obojętnym na cierpienie innych, nazywać większość spotkanych ludzi narcystycznymi psychopatami, tchórzami, analizować, uciekać w alkohol, przypadkowy sex, seriale, narkotyki, zakupy, jedzenie, balangi, prace, rozkminiać tugodniami co kto nam powiedział.

Co ciekawe im mniej kochamy siebie, im mniej czujemy, tym bardziej prowokujemy konflikty zewnętrzne i odrzucenie, a podział pomiędzy ciałem ( sercem czyli intuicją, miednicą czyli seksualnością i głową interpretacją czyli uważnością, kreatywnością i przekonaniami) się pogłębia tworząc negatywne scenariusze i katastrofy życiowe, a także zdrowotne. ( przeczytaj o napięciach powięzi w psychoterapii przez ciało)

Skąd bierze się taki ból, głód, napięcie, negatywne myślenie i konflikt ?

Źródłem lęku przed miłością, wolnością, a także toksycznego wstydu i uzależnień jest najczęściej historia z dzieciństwa, historia przekonania środowiska, w którym się wychowaliśmy i żyjemy, a także napięcia powięzi (tkanki) przechowywującej pamięć pokoleniową.

Strata kogoś bliskiego, niestałość uczuć opiekunów, opuszczenie, wojna, choroba, zmieniający się opiekunowie, brak zdrowego opiekuna zdrowego wzorca regulacji emocji, komunikacji, który pokazałby nam jak poruszać się w świecie i relacjach, a także nauczył samodzielności, asertywności, odporności, miłości do siebie tworzy niezdrowy wzorzec lękowy, blizny w powięzi, napięcia tkanek i organów, zmiany genetyczne i blokady w systemie nerwowym.

Jeśli rodzic był unikający bliskości nieprzewidywalny, bardzo krytyczny, obwiniający, nie wspierający, agresywny fizycznie lub werbalnie, nie dbał o swoje zdrowie, był pracoholikiem, hazardzistą, narkomanem, dziecko nauczyło się, że zdrowie, odczucia ciała, dyskomfort nie są warte uwagi, szacunku, czasu.

Więzi z dorosłym opiekunem są bardzo ważne dla naszego rozwoju, dotyk, słowa, przytulenie, wartości, akceptacja budują bezpieczeństwo, obraz świata i własnej osoby, a ich brak jest katastrofą.

Jeśli dorosły raz jest, a raz go nie ma, raz krzyczy i obwinia, a innym razem przeprasza, ma ogromne stany lękowe, projektuje emocje na innych i reguluje swoje emocje używając dziecka, chcąc miłość od dziecka, dziecko czuje niepokój i ma wątpliwości, a także toksyczny wstyd, który może uzewnętrzniać się poprzez choroby somatyczne, anoreksje, bulimie, pasywność, nadmierną reaktywność, a także krytyczny głos w głowie : „nie jesteś wystarczająco dobry, nie zasługujesz na miłość, staraj się bardziej, czegoś ci brak, nie można cię kochać, jesteś nieważny, niepotrzebny”.

To baza lękowa takiego dziecka, która kreuje wzorzec dla systemu nerwowego, hormonalnego zwłaszcza kortyzolu, który w przyszłości jest jak otwarte drzwi dla uzależnienia i współuzależnienia mylonego z miłością.

Dziecko potrzebuje spokoju, akceptacji i stabilności, aby wykształcić w sobie odporność psychiczną i fizyczną. Gdy brak odorności, umiejęności regulacji emocji, dziecko stara się zrozumieć co się stało, analizuje, próbuje uniknąć bólu, lub wymyśleć jak zdobyć uwagę i pochwałę.

Chaos który panuje w ciele i głowie takiego człowieka, powoduje niewłaściwe decyzje i funkcjonowanie w relacjach, z czasem nienawiść do siebie, bardzo mocną autokrytykę chorobę, rozregulowany kortyzol, tworzy zaburzenia i stany zapalne, dochodzi do napięć powięzi, zmian metabolicznych, genetycznych, hormonalnych, które uzewnętrzniają się często w postaci krytyki i nienawiści do innych lub siebie. Istnieją badania łączące napięcia i stany zapalne powięzi, z nienawiścią do siebi, a także z chorobami autoimmunologicznymi, nowotworymi, psychicznymi i wieloma innymi.

Jeśli dziecko dorasta w przekonaniu, że zasługują na coś złego, złe traktowanie, w dorosłym wieku będzie zachowywało się jak ofiara lub oczekiwało aby inni traktowali je w zły sposób. Może też dysocjować się d swoich uczuć i rządać aby traktowano go jak kogoś specjalnego.

Taka osoba będzie szukała kogoś kto go uspokoi, lub będzie unikała bliskości, która zakodowana jest jako kontrola, coś co trzeba dać i dla czego trzeba poświęcić swoją tożsamość i odciąć się od uczuć.

Jako dorosły człowiek takie dziecko, już przy małym dyskomforcie prowokuje odrzucenie, szybko wychwytując sygnały, że relacja zbliża się do katastrofy, szuka dowodów miłości, a kiedy ich nie znajduje, czuje się zraniony, odrzucony. Może też mieć braki w komunikacji i asertywności, uważa że ktoś może go kontrolować, więc szuka dowodów kontroli, a kiedy je znajduje ucieka.

Jeśli nie mamy w sobie spokoju to zbliżając się do innych staramy się ich dominować, a następnie często wyszukujemy wady w sobie lub po drugiej stronie, aby mieć pretekst do nienawiści, wylania napięcia bólu na zewnątrz, na partnera, którego tak naprawdę potrzebujemy i się panicznie boimy lub skrytykowania siebie.

Często poprzez złe doświadczenia łączymy słowo miłość z bólem, więzieniem lub czymś niestałym, warunkowym.

Jeśli wierzymy, że odrzucenie, opuszczenie, rozczarowanie i tak pojawią się w relacji, to chcemy by stało się to wtedy, kiedy możemy to skontrolować i tego „chcemy”, czyli np. na początku relacji, dlatego wtedy najczęściej prowokujemy partnera aby się odsunął aby uniknąć bólu, który jest projekcją.

Kiedy opuszczamy siebie, swoje ciało myśląc obsesyjnie o drugiej stronie, albo skupiamy się nadmiernie na myśleniu o sobie, nieświadomie oddalając się i znieczulając, uciekając od odczuć i innych to tracimy kontakt ze swoim ciałem i intuicją, a także częścią mózgu odpowiedzialną za obiektywne podejmowanie decyzji.

Jeśli znieczulimy lęk, wstyd, odetniemy się od ciała to przestajemy czuć, pozornie się uspokajamy, jednak odcinając czucie, odcinamy także radość z bycia z innymi. Wtedy często pojawia się obojętność do osoby która jest dla nas ważna.

Łatwiejszy jest wtedy przygodny seks, który pomaga rozładować napięcie, bez zagrożenia, że możemy zostać odrzuceni, bez czucia.

Często aby uwolnić napięcie związane z toksycznym wstydem i krytykiem wewnętrznym okaleczamy także ciało, uzależniamy się od bardzo wysiłkowego sportu, zakupów, fantazji, alkoholu itd.

Dlaczego partnerzy bojących się miłości, emocjonalnie uzależnionych odchodzą od nich ?

Bardzo często, czują się osaczeni, nie mogą sprostać bardzo wysokim oczekiwaniom, presji, obciążeniu, odpowiedzialności za czyjeś samopoczucie, szczęście i życie.

Jeśli obie strony nie umieją regulować emocji, komunikować swoich potrzeb, być asertywnym, mają wadliwe przekonania i złe doświadczenia z dzieciństwa, często kreują konflikty o nic, aby odepchnąć partnera, którego podświadomie obwiniają o swoje złe samopoczucie, to tworzą tzw. wir traumy.

Niektóre osoby uciekają w zdradę, aby oddzielić się od partnera, chwilowo lepiej się poczuć, ożywić.

W obu przypadkach nie biorą odpowiedzialności za swoje samopoczucie i energie.

Jeśli mieliśmy zaborczego rodzica matkę lub ojca, lub głównego opiekuna, który potrzebował dziecka do regulacji emocji, widział w synu księcia, w córce księżniczkę, nie umiał być sam, zalewał „miłością”, „kochał” za bardzo, to boimy się takich osób i nauczyliśmy się ich unikania, bo nas duszą, a z drugiej strony ciągnie nas w ich kierunku, bo przypominają nam naszych bliskich i przy nich nasz kortyzol podwyższa się, kreując chaos który jest dla nas czymś znajomym, kojarzącym się z domem.

Jeśli nie umiemy stawiać granic, tym którzy potrzebują nadmiernej uwagi, komunikować swoich potrzeb, ulegamy, to w konsekwencji rozregulowujemy się, naśladując system drugiego człowieka. Kiedy system jest przytłoczony ilością chaotycznych informacji, ciało napięte, przestajemy czuć i stajemy się dla innych oziębli, bojąc się np. że zawładną naszym życiem, samopoczuciem, zdominują nas, zamęczą i pochłoną, uduszą, a my stracimy wolność i swoją przestrzeń.

Jak sobie pomóc ?

Bardzo ważne jest zbudowanie odporności, samoświadomości, systemu niezależnej regulacji emocjonalnej, a także wewnętrznego systemu wartości, podniesienie samooceny, nauczenie się komunikacji potrzeb, wyrażania tego co lubimy, czego nie lubimy, znalezienie pasji.

Im mniej konfliktów wewnętrznych, bardziej zrelaksowana powięź, większa samoświadomość, wiedza tym większy spokój.

Dla osiągnięcia tego spokoju ważna jest zmiana przekonań na swój temat i umiejętność pokojowego konfrontowania się, czyli uspokajania i komunikacji w konflikcie, kiedy potrzeby nasze i partnera sa inne, lub nasze oczekiwania nie zgadzają się z rzeczywistością.

Ta nauka to proces wymagający odwagi i siły, doświadczenia dlatego często w tym procesie potrzebujemy wsparcia specjalisty, który wspiera nas przy utrzymywaniu granic, pomaganam budować lojalność w stosunku do siebie, czyli w dotrzymywaniu sobie słowa, dzieki temu wzrasta siła, pozwalająca nam nie ulegać pomimo presji, nie pozwalać na złe traktowanie, przemoc emocjonalną.

Ten proces przeprowadzany samodzielnie jest bardzo trudny, podobnie jak uświadomienie sobie, że możemy żyć bez swojego partnera i że przekonania „jak on odejdzie, to ja się zabije, umrę z głodu nie mogę być sama, nie dam sobie rady bo jestem niesamodzielna, boje się porzucenia zranienia a także obsesyjna zazdrość są objawami braku wewnętrznej harmonii, spokoju, miłości do siebie, które mogą rozwinąć się w chorobę psychiczną lub fizyczną, agresje lub autoagresje.

Ta wiedza i umiejętności, a także wsparcie kogoś kto umie ocenić obiektywnie sytuacje pomaga podjąć decyzje, dają nam poczucie spokoju, kontroli i mocy.

Pod zdjęciem znajdziesz opis tego czym dla mnie jest miłość.

 Zapraszam na spotkania ze mną

Magdalena

604234824

ADCBD96C-9F66-4732-98D5-E79B5FC72BB5

Chciałbym cię ostrzec, że wierzę w religie : kochaj, uprawiaj sex, żyj jakbyś miał wszystko w dupie, a zarazem brał za wszystko odpowiedzialność !

W mojej religii :

Chce abyśmy dokonywali świadomych wyborów, uprawiali seks, przeżywali miłość, życie, tak jak tego chcemy i widzieli świat jako fajne miejsce do życia, ale także brutalne !

Chce abyśmy zaakceptowali siebie, swoje wady i zalety, zbudowali większą odporność na wstyd, byli lojalni w stosunku do siebie, umieli się obronić i nie pytali o pozwolenie czy możemy żyć, mając świadomość co inni myślą jest ich sprawą, to jest o nich, a my jesteśmy odpowiedzialni tylko za siebie.

Chce abyśmy nie marnowali czasu wchodząc innym w tyłek, tylko aby dostać kolejny”like”,

Chce abyśmy przstali bronić swoich wyborów, stylu życia, figury bo i tak zawsze znajdą się tacy, którzy będą nas krytykować. Ich krytyka nie jest o nas jest o tym jak oni chcieliby, aby wyglądało życie lub my. Rozkinianie czemu ktoś coś powiedział jest stratą czasu. Wszyscy staramy się jak najlepiej umiemy, robimy to co jest dobre dla nas i to nie jest samolubne to jest poprostu prawo które mamy !

Chce abyśmy umieli spędzać czas w samotności bez poczucia porzucenia, samotności, wierzyli w moc nauki, uczyli się na błędach i przebaczali sobie z łatwością, uznając luki w pamięci za błogosławieństwo !

Chce abyśmy częściej się przytulali, odpuszczali, kochali mądrze i kiedy nie możemy znaleźć kompromisu rozstali się ze zrozumieniem.

Chce abyśmy byli bardzo czuli w miejscach publicznych i pisali listy miłosne, aby szalone ryzykowne posunięcia były fragmentem naszego życia.

Chce abyśmy uwierzyli w drapanie głowy i pocieranie stóp… pocałunki nosa i trzymanie się za ręce, a także doceniali nasze ciało, zdrowie nauczyli się je odrzywiać i o nie dbać

Chce abyśmy uwierzyli w wielogodzinne zabawy seksualne, szybki sex i krótki przelotny pocałunek. Czasami mieszankę wszystkiego tego samego dnia.

Chce abyśmy namiętnie całowali ludzi, nawet gdy są chorzy.
Zwłaszcza gdy są chorzy i nie brali życia tak na serio, umieli pośmiać się z siebie, swojego zachowania, a nawet choroby.

Chce abyśmy wierzyli, w seksapil dbanie o siebie, ponieważ kiedy dbamy o siebie, możemy naprawdę służyć i pomagać innym partnerowi, rodzinie, ludziom, światu !

Chce abyśmy uwierzyli że ludzie, którzy mają być razem, z czasem znajdą sposób na bycie razem nawet po latach!

Chce abyśmy wierzyli, w kochanie kogoś, kto wygląda, pachnie jak dom i przy kim czujemy się jak w domu, kogoś kto ma takie samo „szalone kreatywne wnętrze”.

Chce abyśmy wierzyli w przejrzystość, wrażliwość i szczerą miłość.

Chce abyśmy wierzyli w uzdrawiającą moc słuchania.

Chce abyśmy uwierzyli w empatię i współczucie dla mężczyzn, kobiet, natury.

Chce abyśmy robili coś dla miłości, nie przeciwko, podążając za głosem naturalnego powołania, duszą, pragniem nie EGO!

Chce abyśmy wierzyli w flirt z kimś, z kim jesteśmy w związku od lat.

Chce abyśmy przezwyciężyli bariery, które nas blokują,

Chce abyśmy wierzyli w przeprosiny, gdy zrobiliśmy coś złego.

Chce abyśmy wzięli odpowiedzialność za nasza część relacji, nasze zachowanie, emocje, słowa i dawali sobie przestrzeń, znali swoją wartość, rozwijali inteligencje emocjonalną, brali odpowiedzialność za granice, to w jaki sposób mówimy o sobie, jak traktujemy siebie, z kogo opinią się liczymy, kogo opinie ignorujemy.

Chce abyśmy umieli głośno powiedzieć NIE wiedząc, żezmożesz kogoś poprosić o zmiane, nie możesz oczekiwać zmiany i jej rządać, bo to robi z ciebie wściekłą lub zrozpaczoną ofiarę i oddajesz innym odpowiedzialność za swoje emocje, wybory i pozbawiając się siły.

Chce abyśmy ufali czynom bardziej niż słowom, weryfikowali informacje, określali limity, poznali swoje rany i słabości, używali krytycznego myślenia, szanowali siebie, akceptowali siebie, nie rzadali tego od innych i adoptowali sie szybko.

Chce abyśmy pielęgnowali miłość, która pomaga nam być autentycznymi ludźmi dalekimi od perfekcji !

Chce abyśmy wierzyli w energię dotyku, bardziej niż prezenty.

Chce abyśmy wierzyli w działanie, prace, rozwój . Pokazywanie partnerowi, że jest dla nas ważny, że nam zależy.

Chce abyśmy codziennie tworzyli miłość, której pragniemy, poprzez myśli, słowa i działania .

Chce abyśmy wierzyli w inwestowanie w miłość, a także w “Pi***e co inni powiedzą, zróbmy coś szalonego “ !

Chce abyśmy wierzyli, że wszystko będzie dobrze, nawet jeśli jesteśmy w gównie, ponieważ jesteśmy silniejsi niż myślimy!

Jeśli chcesz tego rodzaju MIŁOŚCI w swoim życiu, zadaj sobie pytanie :

Dlaczego ?

a) Czy czujesz że się kochasz i akceptujesz, czy masz pasje, pragnienia, dużo robisz, czujesz głęboko, jesteś w stanie przewyciężyć dyskomfort ponieważ życie wzywa Cię, chcesz się dzielić energią, kochać, robić wiele, kreować i iść do przodu pomimo wielkich rozczarowań i porażek tylko coś cie blokuje ?

b) Chcesz miłości od kogoś i inwestujesz w działania ponieważ pomogą one ci w zarobieniu pieniędzy, zdobyciu miłości ? Czy myślisz, że kiedy ci się uda, odniesiesz sukces uczyni cię to szczęśliwym, kochanym, wartościowym, silnym?

Jaką energię odczuwasz czytając a a jaka b ?

Jeśli chcesz poczuć autentyczną miłość, skontaktuj się ze mną, a popłyniemy podczas sesji w kierunku wolności, pasji i pożądania!

Wiem, że być może robisz wszystko, żeby coś się wydarzyło w twoim życiu, może przez lata to robiłeś i często w ostatnim momencie kiedy potrzebowałeś tylko jednego kroku, jeszcze jednego dnia, by wreszcie odpuścić (poddać się) miłości coś nie wychodziło!

Tym razem ja będę cię wspierała, motywowała Cię, aby płynać w nieznane. Jeśli twoje pragnienie pochodzi od ego (b)prawdopodobnie nie wytrzymałeś nawet tak długo, aby to przeczytać, ponieważ już dawno poddałeś się “ego”, lękowi, myśląc negatywnie o przyszłości …. Poddanie się miłości jest inne, to głęboka wiara, że wszystko jest możliwe i to co jest limitem, słabością dzisiaj, może być informacją w którym kierunku podążać jutro !

PS: Pamiętaj tylko TY możesz dać sobie pozwolenie aby żyć tak jak chcesz! Nikt Cię nie uratuje tylko ty możesz się uratować, a ja pomogę Ci znaleźć siłę której potrzebujesz !

Co się dzieje kiedy boimy się miłości i nie kochamy siebie :
Obwiniamy innych za złe samopoczucie, gniew, wstyd, poirytowanie, napięcie, problemy.
Jesteśmy magnesem dla osób, które podobnie jak my nie kochają siebie i aby uzyskać uwagę od kogoś czarują, bajerują, adorują, uszczęśliwiają, odsuwają się aby być gonionymi itp i mają problem z granicami.
Zgadzamy się często na rzeczy, na które nie mamy ochoty się zgodzić, bo nie chcemy nikogo urazić, zranić, a tak naprawdę chcemy uniknąć konfliktu i krytyki. Pożyczamy pieniądze, zbyt długo wysłuchujemy kogoś… Na końcu mamy dość.
Gubimy się w relacjach. Zakochujemy się szaleńczo, idealizujemy, poświęcamy wszystko, a kiedy relacja się kończy zastanawiamy się gdzie są przyjaciele i kim właściwie jesteśmy, ponieważ pozwoliliśmy tej osobie zdominować całe życie.
Pozwalamy innym poniżać cię, wyśmiewać, wykorzystywać, w chamski sposób zwracać się do siebie, często mówimy tak, kiedy tego nie chcemy, pożyczamy pieniądze, zbyt długo rozmawiamy z kimś choć nie mamy ochoty, porządkujemy za innych, a potem zarzucamy sobie, że byliśmy za słabi nie umieliśmy się obronić jesteśmy wykończeni bez energii, nie jesteśmy w stanie zobaczyć z perspektywy tego co robimy i żartować na temat swojego zachowania, a także go zmienić.
Chorujemy psychicznie i fizycznie.