„Wielu z was zostało obrabowanych z dzieciństwa, to nie do zaakceptowania, abyście stracili szansę, na życie także w teraźniejszości.” Judith Herman
Często słyszę : Czemu terapia psychodynamiczna i analityczna nie działa przy traumie ?
Czemu techniki i struktura, wprowadzane są zbyt późno, albo ich nie ma na terapiach ?
Czemu pomimo, że wiemy, że początek pracy z traumą to obecność, stabilizacja i bezpieczeństwo, to zamiast je tworzyć, robimy wszystko na wspak ?
Napewno to co utrudnia nam zrozumienie tego zjawiska, to fakt, że dla każdego bezpieczeństwo może być czym innym.
Dla jednej osoby „bezpieczne” czyli znajome, może być gadanie godzinami o przeszłości, a zarazem odcięcie od czucia. Nawet nieświadomy swojej traumy terapeuta może wybrać tą metodę pracy i odciąć się kompletnie od ciała.
Bezpiecznym może być także tylko praca z ciałem, bez werbalizacji, nauki komunikacji, albo cokolwiek bez pracy z projekcją, izolacją i dysocjacją.
Często to co wydaje się dla osoby straumatyzowanej czy terapeuty, nieświadomego swojej traumy bezpiecznym i naturalnym, może być czymś co długofalowo jest niebezpiecznym.
Przykład : terapeuta w początkowej fazie spotkań który pozostanie pasywny, tylko empatycznie słuchający, oddający pacjentowi całkowite prowadzenie, może doprowadzić do wytworzenia niezdrowej dynamiki i retraumatyzacji.
Podobnie kiedy terapeuta jest przemęczony, chory i ma swoje bardzo duże kłopoty może doprowadzić do dysregulacji.
Jeśli terapeuta czy pacjent jest niezaangażowany, może stworzyć to także stagnacje, podobną do wielu stagnacji w codziennych relacjach terapeuty i pacjenta. Niektóre osoby mylą stagnacje z bezpieczeństwem. Oczywiście wielu terapeutów może być zdziwionym i zadać pytanie : jak tak można pracować ? Jak empatyczne słuchanie czy uważność emocjonalna, czy cofanie do przeszłości komuś może zaszkodzić ?
Jeśli ktoś ma flashback, tzw. sklejkę przeszłości z teraźniejszością, projekcje, introjekcje, atak krytyki wewnętrznej, słuchając biernie możemy pogorszyć jego symptomy i dysregulacje. Jeśli nie nazwiemy prawidłowo auto destrukcyjnych zachowań, wadliwej komunikacji, nerwicy, hiperaktywności, pasywnej czy agresywnej komunikacji, trudności 👉symptomami, czy wadliwym sposobem komunikacji, tylko zdiagnozujemy u pacjenta chorobę psychiczną, pacjent może negatywnie skoncentrować się na sobie, nazywając się np. słabym, szaleńcem, czarną owcą, debilem, albo agresorem.
Obwiniając się za coś czemu nie jest winny. To mechanizm adaptacyjny, introjekcja w relacji z autorytetem. Wchłonięcie oceny. Regres. Nie progres.
Jeśli przed uruchomieniem kory mózgowej, odpowiedzialnej min za złożoną komunikacje, terapeuta zacznie analizować, szukać znaczeń, schematów rodzinnych, może tego typu pracą doprowadzić to do większego regresu, paraliżu i stagnacji. Autoagresji lub agresji. Nawet samobójstwa. Wtedy terapia nie pomoże, a zaszkodzi.
FAZY TERAPII RELACYJNEJ i PRACY Z TRAUMĄ ZŁOŻONĄ,
- Faza pierwsza to stabilizacja i edukacja terapeuty, potem pacjenta. Zaangażowanie obu stron w poszukiwanie prawdy i tego co dobre dla pacjenta.
a) nauka o symptomach i jak je rozpoznać u siebie i innych, poradzić sobie z nimi w życiu np. z nadmierną pobudliwością, bólem, depresją, stagnacją, flashbackami, intelektualizacją i izolacją.
b) określenie okna tolerancji i odnalezienie energii sprawczej, ale także kreatywnej. Sensorycznego postrzegania świata.
c) zmniejszenie krytyka wewnętrznego, projekcji i introjekcji, wrażenia że pacjent jest szalony/a – nauka komunikacji, minimum 2 strategi asertywności,
d) trening regulacji emocjonalnej i socjalnego funkcjonowania, a także zmiany schematów interpersonalnych, mających na celu elastyczność w relacjach. Nawet wymianę pacjent terapeuta.
2. Druga : wejście głębiej, opłakanie tego co utracone. Wyjście z zamrożenia traumatycznego. Iluzji autorytetu czy roli ofiary.
a) delikatna terapia ekspozycyjna, bez opowiadania o najbardziej wstrząsających wydarzeniach, lub tylko częściowy wgląd z utrzymaniem stabilizacji w oknie tolerancji.
b) praca z fałszywym poczuciem winy, flashbackami, koszmarami, triggerami, projekcjami, dysocjacją i pamięcią.
c) bezpieczny dotyk i ruch, sensoryka i sensualność, czyli integracja ciała i umysłu, opowieści werbalnej i cielesnej, wyjście z fałszywego poczucia wstydu.
d) zmniejszanie koszmarów nocnych i flashbacków, transformacja ich w bezpieczne sny i wizje, scenariusze, książki, obrazy muzykę, historie, które mają inne zakończenia , kolory i emocje somatyczne (e.g. Gehrman and Harb, 2010). Ważne : nie używamy oryginalnej bolesnej narracji, aby uniknąć retraumatyzacji.
Model : kulturalno socjalny pracy ze snami i koszmarami (Tom Stoneham – profesor filozofii) wpływ kultury na koszmary.
3. Trzecia : akceptacja, wzrost i dialog. Relacja z autorytetem i osobami które posiadają władzę.
Umiejętność radzenia sobie z osobami, które używają agresywnej lub pasywno agresywnej komunikacji. Budowanie głębokiej świadomości komunikacyjnej, odkrycie różnych dotychczas niewidocznych części osobowości. Ekspozycja w życiu codziennym.
Stabilizacja wymaga zmiany nastawienia i roli terapeuty, oraz pacjenta. Zrozumienia, że symptomy jego i pacjenta są równoznaczne z wspomnieniami. Że nawet mała krytyka, czy bycie samemu czy z kimś w pokoju, bliskości może wywołać flashback i ciąg reakcji. Terapeuta potrzebuje nauczyć siebie i pacjenta jak się uziemiać w relacji, nowych interpretacji, zmienić krytykę w feedback.
Wyjść z uproszczeń i skrótów. Automatu szybkiej diagnozy. Uświadomić sobie, że :
- Bezpieczeństwo jest ważniejsze niż emocje pacjenta i opowieść. Ważniejsze niż opowieść terapeuty, czy diagnoza. Bez stabilizacji, w momencie rozregulowania układu nerwowego, może dojść do retraumatyzacji i regresu, a także wtórnej fragmentaryzacji wspomnień pacjenta. Nadpisania i projekcji z obu stron. Zdiagnozowania symptomów czy trudności jako stałej. Poza tym rozregulowania terapeuty. Łatwo wyobrazić sobie to na przykładzie rozbitej filiżanki. Ktoś usiłując ją skleić trzęsącymi się rękami, może ją jeszcze bardziej zniszczyć.
- Terapeuta, który umie stabilizować siebie i utrzymywać projekcje pacjenta, staje się nauczycielem i przewodnikiem. A dla pacjenta relacja z terapeutą, staje się modelową. Ponieważ osoby z traumą nie wiedzą co to bezpieczeństwo i stabilizacja. Nie mają bazy nawet biologicznej, pozwalającej im na autoregulacje i odczucie stabilizacji, mogą być nadmiernie zależne, albo nadmiernie zdysocjowane i „niezależne”. Terapeuta edukuje i buduje dla nich strukturę relacyjną, która pozwala im początkowo naśladować, potem tworzyć swój styl budowania relacji. Pokazuje jak zadbać o bezpieczeństwo, dokonać wyboru, dać i przyjąć feedback. Pokazuje kiedy ryzykować, kiedy wycofać się. Kiedy inwestować, kiedy oszczędzać energię. Pomaga w socjalnym funkcjonowaniu, a także finansach.
🩸🧬🦠 BARDZO WAŻNE ! Tradycyjny trening nie daje struktury, psychoedukacji i feedbacku. Jednak według ekspertów zajmujących się traumą ważniejsze niż trening jest dobro pacjenta. Ktoś straumatyzowany może mieć dobre życie, bez patrzenia w przeszłość, jednak nie może mieć takiego życia bez ustabilizowania i wsparcia. Bezpieczeństwo jest ważne i w odpowiednim momencie potrzebne są wyzwania. Terapeuta z pacjentem eksperymentują i zwracają uwagę ma to czy któreś z nich nie ma tendencji nadopiekuńczych, czegoś nie projektuje na drugie, czy automatycznie nie przejmuje.
Osoby z traumą, kiedy opowiadają to co im się przydarzyło przeżywają to jeszcze raz, często pogłębiając dysocjacje. Jeśli pacjent wykazuje symptomy nadmiernej aktywacji, warto zwrócić uwagę na siebie, przerwać i zapytać siebie i pacjenta : od 0-10 w jakim punkcie jesteś ? Ja w 8. A ty ? Co ty na to, abyśmy uziemili się i na chwilkę zmienili temat. Nawet jak pacjent nie wykazuje symptomów warto zapytać jak się czuje w ciele, o czymś opowiadając. Nie wchodzić zbyt głęboko w flashbacki czy terapię z terapeutą, który jest niestabilny. Zadać sobie i drugiej stronie pytanie : czy to bezpieczne ? jak po tym się poczuje ?
Mały dyskomfort jest czym innym niż duże rozregulowanie i regres, po spotkaniach.
Jeśli zrobisz to np. opowiesz całe życie na pierwszym spotkaniu będziesz czuć się lepiej długofalowo, czy gorzej ? I podobnie jeśli teraz siebie obwinisz za błąd, czy da ci to chwilową ulgę, jak później będziesz się czuć ? Czy to bezpieczne ? (O mechanizmie obwiniania i jego szkodliwości możesz przeczytać w dziale komunikacja – coaching).
Widzisz, nikt z nas nie może uchronić drugiej osoby przed zachowaniami autodestrukcyjnymi, jednak skoncentrowany na sobie terapeuta, który chce usłyszeć historię, albo boi się że pacjent zagniewa się, powie nie dbasz o mnie, nie potrzebuje cię, to nie jest dla mnie Ok , nieświadomie może nie zastopować pacjenta kiedy on tego najbardziej potrzebuje, albo opóźnić jego wzrost.
Zmniejszenie traumy i słuchanie historii bez zbudowania bezpieczeństwa, dostępu do kory mózgowej, skupianie na gniewie bez nauki pacjenta umiejętności dbania o siebie, samoobrony, asertywnej komunikacji, a także bez stworzenia grupy wsparcia jest szkodliwe.
W procesie pracy z traumą terapeuta uczy jak wiele rzeczy zrobić. Jak stworzyć bezpieczeństwo, jak zbudować czy odbudować podstawowe umiejętności życiowe, komunikować się i podejmować decyzje. Jak wyruszyć w nieznane poruszając się zygzakiem. Minimalne wyjście poza strefę tolerancji, opowiedzieć kawałek i powrócić do strefy stabilnej.
Jak jeśli ktoś chce rozmawiać np. o przemocy, czy jak jego rodzina o niego nie dbała, albo izoluje się najpierw warto zająć się tej osoby bezpieczeństwem. Nie historią.
Terapeuta traumy potrzebuje być praktykiem i pokazać pacjentowi jak wszystkie jego mechanizmy obronne czyli adaptacyjne i symptomy mają sens. Służyły i służą do czegoś. Gdyby nie zostały użyte najprawdopodobniej, pacjent czy terapeuta by nie przeżył. Jeśli ktoś jest rozregulowany wchodzi w przeszłość, izoluje się, tym częściej odtwarza stary scenariusz. Wtedy jego mózg nie widzi różnic. Nie rozdziela. Powtarza scenariusz, który był kiedyś bezpiecznym czyli znajomym. Izolacja, brak zaufania mogła uratować kogoś np. w obozie koncentracyjnym. Teraz niestety może całą rodzinę, a nawet kraj, który ma ten wzorzec pozbawić ochrony i wsparcia, możliwości rozwoju.
W czasie terapii pacjent uczy się zmieniać perspektywę, określenia siebie i innych. Może zobaczyć w próbie samobójczej, próbę ucieczki z pułapki, od bezsilności, od wspomnień i odczucia cierpienia, które pojawiło się w jakimś okropnym momencie życia.
To także zmienia spojrzenie na autodestrukcję. Pokazuje jak zadawanie sobie bólu, może dać chwilowy efekt pozornego spokoju, wywołany skokiem adrenaliny i dysocjacją.
Hiperaktywność, brak zaufania, izolacja jest tym w jaki sposób nauczyłeś/aś radziłeś/ aś, albo rodzina sobie z zagrożeniem, kiedy nie było wokół ciebie nikogo kto obroniłby cię i komu mogłeś/aś zaufać. W takiej sytuacji było bezpieczniej zakładać najgorsze w innych, nie okazywać emocji, obwiniać siebie. Nie prosić o pomoc. Dzielić na obozy.
W tym wypadku psychoedukacja pomaga pozbyć się poczucia winy i zobaczyć długofalowe negatywne konsekwencje i wybrać inne metody radzenia sobie z napięciami .
W dobrze poprowadzonej terapii fundamentalne jest właśnie nabywanie umiejętności godzenia się z tym, że jest się nieperfekcyjnym człowiekiem który popełnia błędy, nie wie o wszystkim spotyka trudne momenty i przy wsparciu innych może zbudować bezpieczną strefę, wzmocnić odporność, dać wsparcie i poradzić sobie w relacjach.
Podstawowe techniki potrzebne każdemu to :
• regulacja układu nerwowego tzw. uziemienie i wracanie do centrum,
• strategie na wypadek myśli samobójczych czy autodestrukcyjnych impulsów, kryzysu,
•umiejętność cofania się do bezpiecznej strefy, zmniejszanie stresorów, deeskalacji konfliktów i korekta błędów
•wychodzenie z dysocjacji czyli pozornego spokoju i wchodzenie w stabilny spokój bazujący na ożywieniu,
• separacja od przeszłości i umiejętność rozdzielenia przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.
Te wszystkie techniki służą poprawie komunikacji, która w stanie rozregulowania układu nerwowego, flashback, regresu jest uproszczona i często prymitywna. Czasem werbalizacja jest całkiem zablokowana.
To nauka, a o wszystkich tych technikach wkrótce filmy.
Pamiętaj zmniejszanie symptomów traumy to wolny proces. A ponieważ wolny to szybki. Niestety logika rynkowa, która monetyzuje również nasze cierpienie, traumę, często obiecuje szybkie uleczenia, rozniecając pragnienia, które z istoty są niemożliwe do spełnienia.
Uważaj ! Zatrzymaj się i zadaj pytania np. w jaki sposób stabilizujesz kogoś kto ma atak paniki ? co to jest atak paniki czy to choroba, czy symptom ? Symptom czego ? Możesz także zapytać jak ta osoba terapeuta, coach, guru sam reguluje siebie ? – i tu mała tajemnica jeśli wszystko co robi jest zdrowe i perfekcyjne, uciekaj tam coś śmierdzi.
Każdy z nas jest człowiekiem czasem zje tabliczkę czekolady zdenerwowany, przeklnie itp.
Jeśli nie to jest to symptom ….
Brawo ! Ty już to wiesz.
Czy warto było przeczytać takie coś długiego ?
Czy wolne to szybkie ?
Na to też znasz już odpowiedz.
Wybór odpowiedniego specjalisty to ważny krok w procesie każdego rodzaju wsparcia, gdzie kluczowa jest relacja. Aby dany proces był efektywny, ważne jest, aby czuć się komfortowo w obecności osoby z którą pracujesz. Z tego powodu wiele osób przeprowadza kilka sesji u różnych specjalistów, zanim znajdą osobę, z którą czują się naprawdę dobrze.
To jak z randkowaniem. Czasem potrzebujesz dłużej poszukać, czasem za pierwszym razem znajdziesz kogoś, z kim czujesz się związany i kogo darzysz zaufaniem, z kim współpraca staje się czymś cennym co pomaga ci osiągać cele i poprawić jakość życia.