Rozwijanie przywiązania do ludzi, których kochamy, jest normalne. Problem pojawia się, gdy tworzymy więź, która generuje bardzo silne przywiązanie emocjonalne i nie pozwala nam odseparować się w zdrowy i naturalny sposób. Partner staje się naszym narkotykiem, a wszystko, co go nie dotyczy jest nieinteresujące. Wyrzekamy się siebie, aby nie stracić partnera, którego uważamy za jedyne źródło satysfakcji, bezpieczeństwa, miłości i dobrego samopoczucia. Odejście, jest niewyobrażalne, a nawet chwilowe rozstanie powoduje ogromne trudności.
Jeśli wtedy jedna osoba weźmie na siebie pełną odpowiedzialność, starając się uszczęśliwić lub uratować drugą osobę. Dostosuje się do żądań np. ciągłego bycia w kontakcie. Relacja stanie się destrukcyjna.
Kiedy w relacji jedna osoba ratuje, racjonalizuje nieustannie łamane granice i przeformułowanie obietnice, aby utrzymać związek przy życiu, dochodzi do ciągłego zbliżania się i oddalania, kontroli, okłamywania i budowania iluzji, u jednego z partnerów może rozwinąć się trauma.
Trauma, niszczy nasze zdrowie psychiczne i fizyczne, często relacje i finanse, może spowodować wahania kortyzolu (hormonu stresu) uzależnienia, osłabienie immunologicznego i niestabilne poczucie wartości przez generacje.
Każdy typ traumy powoduje, że osoba straumatyzowana w momencie kryzysu cierpi, potrzebuje ogromnego wsparcia, a kiedy trauma trwa dłużej może stać się nadmiernie uzależniona od innych, substancji, seksu itp, albo odizolowana, uciekać od bliskości.
A teraz wyobraź sobie takie połączenie jeden partner ucieka od intymności emocjonalnej, drugiej do niej dąży w nadziei na otrzymanie okruchów miłości. Obie strony fatalnie komunikują się, nie mają podobnych potrzeb i pragnień, różne oczekiwania wobec partnera i przyszłości związku: jeden z partnerów wierzy, że związek będzie trwał wiecznie, musi go uratować, naprawić, a drugi nie widzi perspektyw. Nie są w stanie się rozstać. Nie wiedzą kto niszy relacje. Obwiniają się twierdząc, naprzemiennie wchodząc w rolę kata i ofiary, a następnie ratownika.
To tylko jeden z przykładów, nie tylko braku kompatybilności, ale także splątania i trauma bond. Kiedy zaczyna się separacja jest ona jak detox. Pojawia się uczucie pustki, bezsilności, nerwica, obsesje. Część czasu możesz czuć się jak zombi, część jak bomba.
Po katastrofie, wybuchu prawdziwej bomby, wojnie, jeśli mamy traumę i dostaniemy odpowiednie wsparcie, ponieważ koszmar się skończył łatwiej nam dojść do siebie.
Niestety trauma relacyjna jest o tyle skomplikowana, że źródłem bólu i ogromnego stresu jest nasze ciało i relacja ze sobą, a zarazem tylko w kontakcie z naszym ciałem w relacji ze sobą i innymi, możemy transformować traumę i zintegrować.
Osoby z traumą relacyjną, często mają trudności z obecnością, unikają swoich emocji, przy najmniejszym nawet dyskomforcie uciekają do głowy, skupiają się nadmiernie na logice, życiu innych, przeszłości … atakują siebie lub innych gdy ci zbliżają się nadmiernie.
🚩
Straumatyzowany mózg może je oślepić i spowodować, że wadliwie zinterpretują kogoś zachowania i słowa. Kiedy stawiasz granice, jesteś asertywny, mogą mieć wrażenie, że na nich krzyczysz lub zachowujesz się agresywnie.
Mogą uznać, że ktoś jest zainteresowany kontaktem, pomimo że ich unika, jest dobrym partnerem pomimo, że wyzywa, poniża i maltretuje, a oni go uratują.
Tego typu dysocjacja czyli odcięcie od siebie, głębszego czucia, błędy interpretacyjne często powodują brak zaufania do siebie, obsesyjne myśli, porównania, nadmierne poczucie winy, zaniżanie swojej wartości, uzależnianie go od osiągnięć, wyglądu, zarobków, sukcesu w relacjach. Często pojawia się przekonanie że nie mają nic do zaoferowania i pytania : jak do tego doszło ? kim jestem ?
Aby utrzymać stabilność osoby z traumą relacyjną często potrzebują ogromnej ilości adoracji, dowodów lojalności.
Mogą widzieć wszędzie zagrożenie także w komplemencie i być podejrzliwe. Krytykować bardzo ostro siebie i nie być w stanie znieść nawet tego, że ktoś powie : masz ładne oczy lub to mi się nie podoba, w przyszłości proszę dodaj do raportu tabelkę. Kiedy odetną się od czucia, mogą znosić traktowanie, które dla większości byłoby nie do zniesienia. Pozornie regulować swój układ nerwowy np. za pomocą różnych substancji, zakupów, technik, seksu, uzależniając się także od nich, tracąc kontakt z wyższą parią mózgu i głębokim czuciem. Mogą wyrzec się także wszystkiego, zagłodzić się i nieświadomie doprowadzić do skrajnego wykończenia i ubóstwa, izolacji i niezdrowej „samowystarczalności”. Nazwać to ascezą i świętym spokojem. Odrzucać lub katować ciało dietami, ćwiczeniami.
Niektórzy zaczynają wierzyć, że są chorzy psychicznie. Pojawiają się myśli o samobójstwie. Bardzo duża dysregulacja układu nerwowego, problemy z koncentracją i pamięcią. Wściekłość, nienawiść do innych.
Takie osoby mogą także wybierać partnerów, straumatyzowanych, którzy szybko rozregulowują się i procesują swoją traumę za pomocą wybuchów. Pozostawać w tych relacjach i zaprzeczać, że problem istnieje.
W takich relacjach często obie strony, aby znieczulić się i zmniejszyć wewnętrzne napięcia, postawić granice, których werbalnie postawić nie umieją krytykują się, usiłują kontrolować, zmieniać, naprawiać drugą stronę, lub unikają konfliktów, trudnych rozmów, zdradzają, odpychają partnera.
Z powodu trudności w regulacji układu nerwowego, ograniczonej pracy mózgu odpowiedzialnej za procesowanie emocji, złożone myślenie, komunikacje i decyzje, określanie limitów i stawianie granic, niektóre osoby z traumą relacyjną szybko „przyklejają się” do innych, inne zmieniają szybko relacje, pracę, przy najmniejszej oznace dyskomfortu i zagrożenia wycofują się.
Mają wiele symptomów somatycznych, koszmary, odczuwają samotność nawet w tłumie. U niektórych pojawiają się obsesje, kompulsywne zachowania i powtarzania.
Oczywiście to tylko przykład kilku symptomów traumy.
To nie jest wybór osób straumatyzowanych. To także nie jest dysfunkcja, to normalna reakcja na ogromny stress, trudności spowodowane brakiem odpowiedniego wzorca, wsparcia, bezpiecznej przestrzeni w momencie kryzysu.
Oczywiście tego typu spojrzenie na kondycję psychiczną człowieka jest trudniejsze, łatwiejsze jest szybkie diagnozowanie. Diagnozowanie czasem przydaje się, może dać nam odczucie ulgi, ułatwić uzyskanie tabletek, czy refundacji. Tabletki w pewnych momentach ratują nam życie.
Jednak szybkie diagnozowanie bez spojrzenia w tym samym czasie na system w którym żyjemy, swoją i innych traumę, biologię, pracę układu nerwowego, przypomina walnięcie kogoś w głowę, lub przyjęcie ciosu, skończenie relacji jednym słowem lub w ciszy, bez wyjaśnienia i zmierzenia z trudnościami.
Oczywiście wiele osób tak robi, szybko diagnozuje i dopasowuje się do diagnoz, reguł, programu leczenia i ulega naciskowi grupy bez świadomości jak złożone jest ich doświadczenie i separacja wewnętrzna. Świadomość jak trauma wpływa na pracę naszego mózgu, decyzje i osoby wokoło, określenie poziomu cierpienia jest pierwszym krokiem.
Jeśli osoba, na chwilę stabilizuje się na terapii, wraca do pozornie samodzielnego funkcjonowania, bez pakietu edukacyjnego i systemu wsparcia, w momencie kolejnego kryzysu, może ukryć to co się dzieje w jej środku i grać silnego, dzielnego, zdrowego.
Albo stać się diagnozą, kimś kto musi się stałe naprawiać i uzdrawiać, zamiast kimś kto żyje z traumą, świadomy, że w określonym otoczeniu i sytuacjach, ma triggery, symptomy chronicznego stresu, może się wyregulować, poprosić o wsparcie, zmienić otoczenie.
Jeśli osoba, która gra „umęczonego” wyląduje w „bezpiecznej” pracy czy relacji, pełnej reguł, rutyny, struktur i porządku, bez dogłębnego zrozumienia swojej traumy i mechanizmów obronno adaptacyjnych, zamiast zaangażować się w relacje ze sobą, innymi i życiem, budować autonomię, być obecnym, może uciec od siebie, nieświadomie poświęcić się dla grupy, aby przetrwać. To często automat najbardziej prymitywny mechanizm, który kieruje częścią nas tworząc konformizm.
Społeczeństwo nadmiernie zgodne i uległe, uzależnione, wycieńczone i przerażone, podążające za regułami.
Antidotum miał być na to indywidualizm, czyli skupienie na sobie, jednak to jak przejście ze skrajności w skrajność. Początkowo potrzebne, aby się np. odseparować, długotrwale skupianie się tylko na sobie, zwłaszcza jeśli kierują nami trauma i najniższe partie mózgu (centrum przyjemności, lęku, kary i nagrody) tworzy świat Orwella.
Gdy Orwell w 1948 r. pisał swoją ostatnią książkę, „Rok 1984”, zapewne nie przypuszczał, że część jego proroctw niedługo się spełni. Określenie „orwellowski” odnosi się do sytuacji, w której nasza autonomia jest zagrożona.
To właśnie Orwell napisał : „Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość”.
A teraz zastanów się czy edukacja, zmiana tożsamości, zaangażowanie w coś co sprawia Ci dogłębną satysfakcję może coś zmienić w przyszłości i umożliwić inne połączenie twego mózgu ? Czy otoczenie się stabilnymi osobami które dbają o ciebie, widzą twoją wartość, widzą ciebie pod tymi reakcjami może ci pomóc ? Czy przebudzenie martwych fragmentów ciebie powoli, tak abyś nauczył bronić swoich granic, odszedł kiedy trzeba, wypoczął, może coś zmienić ? A głęboka satysfakcja i radość ?
Głęboka satysfakcja i radość jest czymś innym niż chwilowa przyjemność i szczęście. Przyjemność i szczęście jest czymś co ktoś lub coś nam daje. Jedzenie ciastka, sex, like itd.
Radość i głęboką satysfakcje odczuwamy kiedy zaangażujemy się w coś dłuższego i dogłębnie w jakiś proces. I nagle rodzimy się na nowo.
Jeśli uciekamy od naszych krytycznych myśli, bólu i traumy w chwilową przyjemność zazwyczaj uzależniamy się. Jeśli zbyt często siedzimy myśląc o miłych momentach w przeszłości, czy przyszłości podobnie. Wtedy przyjemność i wspomnienie czy wyobrażenie jest jak pigułka. Oczywiście nie ma nic złego w zażywaniu pigułek jednak warto zwrócić uwagę ile ich zażywamy i jak to na nas wpływa.
Często nadmiar powoduje, że przestajemy być obecni. Jak być świadkiem zachodu słońca, który czujemy i jeść ciastko rozkoszując się każdym kawałeczkiem, a potem zrobić to co trudne. Być obecnym w czasie seksu, pozbawionego reguł, kontroli, rozkazów co możemy robić, czego nie. A potem wyspać się i zadać sobie pytanie : w jakiej części życia potrzebuje teraz stabilizacji, w jakiej radości ? Jakie są moje oczekiwania na przyszłość ? Jak mogę tam dojść, a zarazem być bardziej obecny, dzielić swój czas z innymi i nie poświęcając siebie ? Jak komunikować się bez atakowania siebie i innych ? Jak otworzyć się i zadbać o moje bezpieczeństwo ? Kiedy warto się zamknąć i zrobić to czego najbardziej unikam ? Czego najbardziej unikam ?
Naukowcy odkryli, że procesujemy i integrujemy traumę dzięki obecności. Obecności z tym wszystkim. Z sobą.
Czasem za pomocą ruchu ciała, czasem świadomej ekspresji emocjonalnej, pisania, czasem śpiewu, zmiany perspektywy i stworzenia wizji przyszłości różnej od tego co znamy i przeszłości …
W wypadku traumy relacyjnej potrzebujemy także obecności drugiej osoby. Świadka. Towarzysza, który pokaże nam jak nasze emocje i kreatywność, świadomość może wpłynąć na naszą przyszłość i przyszłość innych.
Jeśli dla tej samej sytuacji stworzymy wiele odpowiedzi i scenariuszy będziemy mieć wybór. Myśląc, że mamy jedną opcje utkniemy w więzieniu, powtórce tak charakterystycznej dla traumy.
Przykład :
On : przytyłaś, idź na siłownie i zrób jakąś dietę
Ona :
1. uśmiecha się, masz racje pójdę, chce abyś był dumny ze mnie, szczęśliwy i nie denerwował się,
2. jesteś chamem, zachowujesz się jak świnia, to przemoc, ciągle to robisz
3. płacze i milczy, lub tłumaczy się czemu przytyła,
4. jeśli przeszkadza ci moje przytycie, możesz znaleźć sobie chudą i pamiętaj każdy się starzeje, nawet ty, a ja nie będę dzielić z inną kobietą łóżka.
5. nie podoba mi się, że komentujesz moje ciało, jeśli będziesz tak robił, nie będę z tobą rozmawiać
6. to nie twój problem,
7. kochanie, ja kocham tańczyć, bawić się, eksperymentować i jeść, nie lubie siłowni i diet, co ty na to, abyśmy więcej tańczyli … ostatnio obydwoje niezbyt jesteśmy obecni w naszej relacji,
8. w przyszłości prosiłabym, abyś zamiast komentować mnie, zajął się sobą.
To tylko kilka przykładów, jak można odpowiedzieć w tej samej sytuacji.
A teraz wyobraź sobie, że znasz tylko 1 odpowiedź. Ten przykład pokazuje jak umysł odwołuje się do prostych przekonań w procesie podejmowania decyzji. Korzysta z dostępnych mu informacji, niezależnie od ich źródła. Zatrzymanie na jednej interpretacji to jakby porzucić czytanie artykułu już w tym miejscu. Po co komu dane czy rozważania.
Celem upraszczania jest oszczędzanie czasu i energii – praca mentalna musi być optymalizowana, by przetrwać i przystosować się do otoczenia. Stąd szybkie decyzje i osądy bez weryfikacji informacji.
A teraz zadaj sobie pytanie jak oduczyć się tego czego właśnie nauczyłeś się, aby zrobić miejsce na nowe.
Czasami upraszczanie jest korzystne. Gdybyśmy o każdej odpowiedzi myśleli nie podjęlibyśmy decyzji. Jednak warto także podjąć wysiłek i mieć na uwadze, że nasz umysł pełen jest skojarzeń, które mogą nas ograniczyć. Nauka przyglądania naszym myślom bez osądzania ich, bez doszukiwania się motywów i przyczyn.
Po prostu pozwolenie im na bycie, a potem pozwolenie im na odejście.
Ruminacje pojawiają się, gdy zaczynamy na siłę powstrzymywać te myśli. Milczymy zbyt długo, nie stawiamy granic. Przybierają one wtedy postać obsesji i kompulsji. Rozważanie nad tym, co mogłeś zrobić inaczej, co nie, może doprowadzić cię do obłędu.
Jeżeli pojawia się u Ciebie natrętna myśl i nie daje Ci spokoju, podejmij decyzję.
Jeżeli będziesz zachowywać te myśli i pozostawiać je dla siebie, poczujesz się bardzo źle. Gdy ciało krzyczy, oznacza to, że nadszedł moment na zmiany.
Kiedy zapominamy o przerwie i regeneracji, nasz mózg nie ma przestrzeni na procesowanie tego czego się nauczył.
Wtedy zmęczeni słyszymy coś, a potem powtarzamy to co znajome bo jesteśmy tak zmęczeni. Część z nas ruminuje doprowadzając się do traumy i depresji.
Trauma relacyjna, ma dużo wspólnego z powtórzeniami, zmęczeniem i chronicznym stresem, zesztywnienie, brakiem elastyczności, zaangażowania i radości w naszym życiu.
Według naukowców 98 % z nas kiedy jest dzieckiem ma kreatywność na poziomie geniusza, po zakończeniu edukacji 2 %.
Rodzimy się z billiardami neuropołączeń, otwarci na nowe informacje, potem nasz mózg się usztywnia „kształtuje” uczy i traci elastyczność. Trzyma się tego co znajome i automatyczne.
Trauma relacyjna i ruminowanie może rozwinąć się w rodzinach, romantycznych związkach, przyjaźni, pracy i całych strukturach społecznych.Towarzyszy jej przemoc, autoagresja, depresja.
Przeznacz więc trochę czasu, najlepiej wieczorem, na przywołanie dręczących myśli. Niech Twój mózg całkowicie się na nich skupi, tak by już nie chciał więcej do nich powracać.
Taka świadoma ekspozycja na daną myśl to świetny sposób na zapanowanie nad własnym umysłem. Oczywiście z początku nie przychodzi to łatwo i wymaga sporej praktyki, jednak rezultaty warte są wysiłku.
Przykład :
Skąd bierze się trauma relacyjna i brak radości ?
Może miałem trudny poród, który spowodował szok i wpłynął na moje pierwsze doświadczenie i odczucie świata.
Może dojrzewałem w domu gdzie występowały uzależnienia, przemoc werbalna, emocjonalna, finansowa, fizyczna, silna ręka, pogarda albo było wszystko pozornie ok jednak brak było ciepła, a kontrola, obojętność, podwójne standarty, przekraczanie granic, było normą.
Może nie miałem nikogo kto doceniłby mój wysiłek, prowadził, był refleksyjny, dawał komfort, pomagał z kłopotami, w kogo ramionach mógłbyś wypłakać się, ukryć, od kogo nauczyłbyś się jak protestować, radzić sobie z napięciem, zesztywnieniem, zdradami, bólem, odczuciem zagubienia, zagrożenia, odrzuceniem, samotnością, lękiem, błędami, krytyką,
Może miałem ogromnie dużo bezpieczeństwa, jednak ponieważ brak było wyzwań, kreatywności, zabawy, radości, podróży, nie miałeś szansy poznać siebie i życia, jak funkcjonują relacje, w których erotyka, przygoda, zabawa i ryzyko, łączą się z obwiązkami, przewidywalnością, stabilnością w odpowiednich momentach.
Może moja rodzina, partner, grupa w której przebywam jest bardzo konserwatywna, odizolowana, głęboko wierząca, bardzo uboga lub bogata i zawstydzanie, krytykowanie, kontrolowanie, porównywanie, dominowanie innych, brak akceptacji dla różnic i „słabości” jest normą.
Może straciłem kogoś w dzieciństwie, przeżyłem przemoc emocjonalną, mobbing w dorosłych relacjach, lub ktoś oszukał mnie i zdradził. (zdrada dla niektórych to poza seksualną, także ukrywanie nałogu, ujawnienie sekretu, notoryczne kłamstwa, odmowa wsparcia w bardzo ważnym kryzysowym momencie, podwójne życie).
Może nie byłem w stanie opuścić relacji w której ktoś z pozycji autorytetu (rodzic, szef, terapeuta, nauczyciel, coach, guru, itd) zachowywał się w sposób autorytarny, narzucając swoją wizję, nie biorąc różnic, innych opinii, potrzeb pod uwagę. Nie mogłem nawet umeblować swojego kąta w pracy czy pokoju w domu.
Może cały system mnie zawiódł, kościół, policja, policjanci, prawnicy, bankierzy, politycy …
I tak można w kółko. Czy to coś zmieni ? Wiecznie nawracające, nękające myśli sprawią, że stajesz się apatyczny, nie będziesz mieć ochoty wychodzić z domu ani spotykać się ze znajomymi, będzie brakować ci energii do życia i nie będziesz się z niczego cieszyć.
Przyczyn tego kim jesteśmy może być wiele …
Większoś z nas uważa, że źródłem tego jest nasze DNA, a sposób zaspokajania naszych podstawowych potrzeb : odpoczynku, snu, odżywienia, bezpieczeństwa, ruchu itd.. wpływa na jego ekspresję.
Kiedy jesteśmy dorośli bodziec zewnętrzny nie jest przyczyną naszych emocji. Siłę naszych reakcji warunkuje sposób myślenia, interpretacji. Pierwsze skojarzenie często odpowiada za przekonania, które zniekształcają naszą rzeczywistość. Tak jakby porzucić pisanie artykułu już w tym miejscu, stwierdzając po co komu dane czy rozważania.
To dlatego terapia traumy coraz częściej ukierunkowana jest na przejście przez proces żałoby, pożegnanie przeszłości, starych przekonań, naukę autoregulacji, obecności, ustabilizowanie poczucia wartości, zmniejszenie ruminacji, tych wszystkich rzeczy których nikt nas nie nauczył w dzieciństwie, bo sam ich nie umiał.
Nie dokupujemy się do bolesnych wspomnień, tylko identyfikujemy z czym masz trudności w chwili obecnej. Wtedy możemy spojrzeć na duży obraz czy to jest związane z czymś z przeszłości. Założenie, że ktoś zmieni to co tylko my możemy zmienić, weźmie odpowiedzialność ze to jak sie czujemy, stawia nas na pozycji przegranej.
Trauma relacyjna, czyli rozregulowanie systemu nerwowego w pewnych warunkach, ograniczenie pracy mózgu i odcięcie od pewnych obszarów ciała, zagubienie granic pomiędzy tym co teraz, a kiedyś… określone uproszczone założenia, ruminacje …
Jeśli chcesz zobaczyć to o czym piszę spójrz sztukę i zobacz złożone z wielu fragmentów obrazy pokazujące nam cierpienie człowieka w relacjach. Te obrazy zaskakują bardziej niż wojenne, bo występują w pozornie bezpiecznym otoczeniu. Sztuka jest niezwykłym medium eksponującym to co niewidoczne dla wielu, ale także jej tworzenie pomaga nam przerwać ruminacje.
Zauważ, że dręczące myśli same nie znikną, a w momencie, gdy robimy coś, co sprawia nam wiele frajdy i całkowicie zajmuje umysł, nie mamy czasu na przeżuwanie dręczących myśli. Czytanie, spacerowanie, uprawianie sportu, malowanie, śpiewanie, tańczenie, wyjście z domu. Cokolwiek.
Kiedy to zauważymy, nie możemy uwierzyć jak wszechobecna jest ślepota w każdej dziedzinie naszego życia.
Spójrz jak w momentach zmęczenia, kryzysu, zachowuje się twoje ciało, umysł i otoczenie.
Czy twoje ciało sztywnieje, a umysł ocenia cię, porównuje zamiast wesprzeć ?
Czy twoje ciało pozbawione bezpiecznego miejsca w którym nikt go nie ocenia, cierpi i szuka na zewnątrz przyjaciela ?
Co dzieje się kiedy na zewnątrz spotyka się z krytyką i odrzuceniem ? Co kiedy dostaniesz komplement ? Co kiedy nikt na Ciebie nie zwraca uwagi ?
Kiedy obwiniasz innych kiedy siebie ?
Jak zachowujesz się kiedy jesteś wypoczęty i czujesz się dobrze w swoim ciele.
Im lepiej będziesz znać swoje reakcje i biochemię, interpretacje, automatyczne skojarzenia, tym łatwiej będzie ci przewidzieć swoje reakcje w przyszłości i zmodyfikować je już teraz.
W momencie szoku, jest na to za późno. Wtedy nasze ciało działa jak automat. To dlatego żołnierze ćwiczą i planują na „sucho”, świadomi swoich uwarunkowań, ograniczeń, mocnych i słabych punktów rozdzielają funkcje. Eksperymentują. W odpowiednim momencie zwalniają, adaptują się i modyfikują plan. Jako team najlepsi z nich, wiedząc, że kreatywność pomaga w rozwiązywaniu problemów, trening czyni mistrza, ich życie zależy od kumpla, a życia kumpla od nich, regularnie trenują nie tylko ciało, ale także umysł. Świadomość, że cokolwiek się stanie kumple, wrócą tworzy między nimi niezwykłe relacje.
I nawet w przypadku najlepiej wytrenowanych dochodzi do traumy. Wraca coś z przeszłości. Coś nie zapisane w folderze pamięć. To coś kontynuuje obronę, walkę o przetrwanie, żyjąc w nieświadomym przekonaniu że zagrożenie zewnętrzne nie skończyło się.
Czemu tak jest ? Istnieje ogromna ilość teorii. Niestety jeszcze wiele nie wiemy. Nie wiemy czemu czasem nasz układ nerwowy rozregulowuje się, umysł nie widzi, że ma wybór. Długo po zakończeniu zagrożenia w określony sposób reaguje. Niektórzy twierdzą, że to nie dokończone reakcje. Inni, że to krzyk o to czego nie dostaliśmy kiedyś, czyli wsparcia, czułości… wyboru.
– „Nie miałem wyboru, musiałem ich zaatakować. Nie wiem dlaczego. To było silniejsze. Takie były rozkazy. My broniliśmy się i myśleliśmy „
– „Ja tylko się broniłam, nie miałam wyboru, aby przetrwać, ukryłam emocje, myśli, potrzeby i uśmiechałam się”.
Zwłaszcza w wypadku młodego mózgu, kiedy nie dajemy mu wyboru, dochodzi do jego „zesztywnienia”, zmniejszają się, lub nie rozwijają odpowiednio pewne jego obszary. Często te odpowiedzialne za autorefleksje, hamulce i podejmowanie złożonych decyzji.
W dojrzałym wieku rozwój ich jest trudniejszy, ponieważ, wzrost nowych neuropołączeń zużywa dużą ilość energii. To dlatego po zrobieniu czy nauczeniu się czegoś nowego możemy być tak zmęczeni. Jeśli zignorujemy to zmęczenie, nasz mózg może mieć trudność z przeprocesowaniem informacji i może ich nie zapisać.
Duża presja, tempo życia, duże oczekiwania i połączenie z wyższą częścią mózgu zanika, a zwiększa się z obszarami odpowiadającymi za wypatrywanie zagrożenia i prymitywne zachowania.
Te obszary wzrastają i chaotycznie łączą się.
Tego typu adaptacja umożliwia nam przetrwanie, jednak długofalowo uniemożliwia głęboką regenerację, wzrost postraumatyczny, rozwój i integrację przeżyć, separacje przeszłości i teraźniejszości, postawienie granicy.
Niestety nadmierne oszczędzanie energii powoduje, że nasze zdolności komunikacyjne, ocena sytuacji, są uproszczone, nasze mózgu nie łączą się w odpowiednim momencie z częścią odpowiadającą za auto refleksje i duży obraz, złożone rozwiązywanie problemów, regulacje emocji. Po czasie trauma uaktywnia się nawet w momentach małego zagrożenia, niedużej zmiany, choroby, zmęczenia, pod niewielką presją.
Wtedy ciało odtwarza ruchy i odczucia z momentu największego zagrożenia nadmiernie reagując, łącząc ból i odczucia przeszłości z teraźniejszymi. (Flashback)
Osoba mająca traumę jest tego nieświadoma. Dla innych osób postronnych zachowanie osoby straumatyzowanej może być niezrozumiałe. Kaskada emocji i reakcji, zmieniających się szybko. Impulsywność i otępienie. Uwielbienie i nienawiść. Brak możliwości nazwania tego co ktoś czuje, czasem nawet opisania myśli i podjęcia decyzji. Milczenie lub bardzo proste komunikaty, które mogą brzmieć jak rozkazy. Niewytłumaczalne poczucie winy, przekonanie : „jeśli nie będę silny i perfekcyjny, ktoś odkryje prawdę zostanę odrzucony”. Duża niestabilność w jednym momencie i nagły powrót w drugim. Okresy nadmiernego skupienia na sobie i opuszczenia się, kompletnej zależności. Brak zainteresowania lub nadmierne zainteresowanie jakimś tematem.
A teraz wyobraź sobie, że taka osoba zamiast odpowiedniego wsparcia, zostanie błędnie zdiagnozowana, obwiniona o swoje symptomy, potem analizowana i stygmatyzowana.
Coś co jest normalną reakcją, na nienormalną sytuacje, jest nazwane chorobą i patologią.
Ważne : Nawet jeśli tylko jedna osoba w relacji ma traumę relacyjną, bardzo rozregulowany system nerwowy i dysfunkcyjne przekonania, jej impakt może odbić się na innych.
Rodzina, przyjaciele, współpracownicy, kiedy nie mają świadomości co się dzieje, mogą zacząć tą osobę naśladować i jeśli nie zadbają o siebie w odpowiedni sposób, mogą stracić kontakt z wyższymi partiami mózgu, mieć regres, stworzyć trauma bond i współuzależnienie, doświadczyć traumy wtórnej. Jednym z najbardziej spektakularnych, a zarazem przerażających przykładów tego typu traumy relacyjnej była relacja Hitlera i osób go otaczających, a następnie za nim podążających.
Wiele z naszych relacji bazuje na traumie i współuzależnieniu, jednak nie w każdej z nich występuje trauma bond i przemoc.
Na przykład ktoś kto jest zależny ponieważ ma ograniczenia ruchowe, jest chory, potrzebuje emocjonalnego i finansowego wsparcia, jeśli je otrzyma będzie czuć się stabilnie. Obniżenie stresu ułatwi mu funkcjonowanie i regeneracje.
I tu zaczyna się trudność z którą zmaga się coraz więcej z nas. Ponieważ nasze tempo życia ogromnie przyspieszyło, coraz więcej osób jest chronicznie zmęczonych i zestresowanych, ma traumę, coraz mniej osób jest stabilna, ma energię i wie jak wspierać.
Coraz więcej dzieci ma depresje. Nie pracujący partnerzy zajmujący się dzieckiem pieniędzy. Pracodawcy pracowników, którzy wiedzą jak rozwiązywać złożone problemy i są zaangażowani. W systemie pojawia się coraz większy deficyt.
W idealnie funkcjonującym systemie wszyscy wymieniają się, solidarnie dając wsparcie i otrzymując, respektując potrzeby, limity i autonomię każdego. Kiedy w bezpiecznej przestrzeni dochodzi do deficytu, osoby które mogą dać więcej dają, czyli inwestują, te które dzięki wsparciu poczuły się lepiej wspierają i system się stabilizuje. Niestety u osób z traumą relacyjną, walczących ciągle o przetrwanie i w niezdrowy sposób konkurujących ze sobą, w momencie nawet małego deficytu, pojawia agresja w kierunku innych lub autoagresja, trudności z określeniem limitów. Odczucie zubożenia i zbyt duża oszczędność, lub chaotyczny sposób inwestowania.
Taka osoba zamiast zatrzymać się i zregenerować, spojrzeć na sytuacje z kilku perspektyw, posuwa się do ekstremum, broniąc przed demonami przeszłości, które są tylko echem przeszłości.
Kiedy dochodzi do retraumatyzacji, może zwrócić się o pomoc do terapeuty.
Jeśli taka teraoeuta ma energię i wie jak nas wesprzeć stabilizujemy się, jeśli jest przemęczony, także straumatyzowany, rozregulowany nie jest w stanie nam pomóc. A spotkania z nim mogą pogłębić nasze rozregulowanie.
Przykład : trafiamy na terapię, terapeuta jest zmęczony i rozregulowany, nieświadomie ucieka od tego co czuje i dzieje się w jego prywatnych relacjach, w pracę. Jego w wstrzemięźliwy chłód, profesjonalna hipokryzja, oraz skrywana, nigdy niewypowiedziana niechęć do siebie i brak zaufania, jest projektowana na pacjenta, którą ją odczuwa całym sobą. Ta sytuacja przypomina pacjentowi sytuację z dzieciństwa, która doprowadziła do potwornego bólu i traumy. Dochodzi do splątania i pogorszenia stanu obu stron. Terapeuta wchodzi w rolę rodzica, który chce naprawić i zmienić „dziecko”. Nieświadomy pacjent może nadmiernie rozregulować się, uzależnić i nie umie postawić granic.
Kiedy dochodzi do stworzenia trauma bond, ta tendencja wzrasta. Osoba uzależniona w pozycji dziecka chroni bardziej druga osobę niż siebie, nawet jak ta osoba zachowuje się przemocowo tłumaczy ją w nieskończoność. Swoje decyzje uzasadnia np. miłością, wiarą, lojalnością.
A teraz spójrz jeszcze raz na Hitlera i siebie.
Trauma relacyjna i przemoc, wpływa na nas czy tego chcemy czy nie. Na pracę naszego systemu nerwowego, immunologicznego, socjalnego, politycznego, ekonomicznego to jak o sobie i innych myślimy.
Jeśli masz kryzys, czujesz, że jesteś nic nie wart, jesteś nadmiernie przywiązany do kogoś kto wywyższa się, traktuje cię naprzemiennie zimno i okazuje ciepło, potrzebujesz znaku, kogoś kto potwierdzi, że masz prawo postawić granice i zadać niewygodne pytania to jest ten znak.
Jeśli to nie ty, a ktoś najbliższy ma traumę, a ty obwiniasz się o to jak ktoś się czuje i zastanawiasz się czy to miłość czy zauroczenie, a może uzależnienie, splątanie traumatyczne, przemoc, mobbing czy poprostu trudna relacja możesz wierzyć podświadomie, że musisz kogoś uratować, poświęcić siebie, bo nie zasługujesz na wsparcie i miłość, dowiedz się na ten temat jak najwięcej zanim zagubisz swoją autentyczność.
Każdy z nas może być nadmiernie uzależniony i współuzależniony na jakimś etapie życia. Splątany. Wywyższać się, lub zaniżać.
Nawet jeśli obecnie czujesz się Ok, warto przeczytać tekst pod spodem i podzielić się z innymi. Im więcej osób zaangażuje się w psychoedukacje, tym więcej osób ma szansę na zmniejszenie traum, przemocy, deficytu i satysfakcjonujące życie. Zbudowanie w inny sposób relacji, także terapeutycznych.
Co poza tym może ci dać wiedza na temat traumy ? Przed podjęciem pracy z terapeutą warto uświadomić sobie kilka rzeczy. To oszczędzi ci dużo czasu i pieniędzy. Spowoduje, że twoja, lub osoby którą wspierasz, terapia będzie bardziej efektywna.
Wielu terapeutów zakłada, że relacje są sensem życia, terapeuta jest zastępczym rodzicem, my jesteśmy zależni od siebie i że ta zależność jest dobra, potrzebna, więc należy wybaczać, aby ją utrzymać. To wybaczenie według niektórych osób, może pomóc nam poczuć się lepiej, wyregulować układ nerwowy, zbudować bezpieczeństwo, harmonię i dojrzeć. Czy napewno ? A może jest to tylko chwilowe znieczulenie, które powoduje, że w kółko popełniamy te same błędy modląc się, mówiąc moja wina, rozgrzeszając, wybaczając i niewielu z nas na tych błędach czegokolwiek się uczy. Odpowiedź na to pytanie pozostawiam innym.
Niektórzy terapeuci 10 % uważa, że wybaczanie to bzdura, najważniejsze jest stworzenie bezpiecznej bazy w sobie, autonomii, stabilnego poczucia wartości, które pozwali nam spojrzeć na nasze błędy i te które są możliwe do skorygowania, skorygować.
Ci terapeuci inwestują w rozwój siebie w relacjach. Budują partnerskie relacje na terapii i praktykują w życiu. Postrzegają terapię jako coś dodatkowego, pomagającego nam dzięki psychoedukacji, konfliktom i różnicom, zobaczyć swoje błędy, traumy, obsesje na temat szczęścia, zdrowia, zaślepienie, egoizm, perfekcjonizm, wewnętrzny konflikt i niedojrzałość, a także poczuć moc sprawczą, nie wynikającą z fałszywej wdzięczności za to co dostaliśmy, czy wybaczenia, a umiejętności zatrzymania, spojrzenia na bilans zysków i strat, czyli ekonomię w relacji i systemie, a także wysłuchania innej perspektywy.
Każdy z nas ma ciemną stronę, czyli coś czego w sobie nie widzi i nienawidzi.
Nawet my terapeuci mamy wewnętrzne konflikty i pragniemy różnych rzeczy w tym samym momencie, bezpieczeństwa i wyzwania, bliskości i samotności, siedzenia w domu, w tym co znane i podróżowania. Także my terapeuci zakochujemy się i nie wiemy co potem zrobić, jak utrzymać relacje w życiu codziennym, cierpimy kiedy coś tracimy, zachowujemy się agresywnie i autoagresywnie, kiedy o siebie nie zadbamy. Każdego dnia możemy mieć różne wartości i impulsy, pragnienia, które często projektujemy i krytykujemy w innych. Wspieramy za dużo lub za mało. A dialog ze sobą i innymi nam to uświadamia.
Świadomość tego, że wszystkimi nami rządzi biologia, ukryte potrzeby, przekonania, traumy. Przyjrzenie się temu jak wpływa na nas zbyt duży stres i otoczenie, pomaga nam podjąć ryzyko, spojrzeć w kierunku którego najbardziej się obawiamy, czyli siebie i zauważyć jak pomimo różnic my ludzie jesteśmy sobie bliscy.
Często chcemy dostać więcej niż dać, najpierw dostać potem opcjonalnie zapłacić. Wykonać minimum wysiłku i uzyskać ogromne wynagrodzenie siedząc na stołku i kiwając głową.
W ten sposób kreujemy regres, niestabilność siebie, relacji i systemu.
A teraz zastanów się jeśli zauważymy to co robimy i skupimy się nadmiernie na sobie, lub innych, na przeszłości lub przyszłości sfrustrowani konfliktem pomiędzy tym co czujemy i myślimy, to co stworzymy ?
Przykład : mówimy sobie byłem młody, teraz już nie inwestuję, bo straciłem, kiedy się wzbogacę, naprawię, będzie inaczej, wesprę innych albo kiedy znajdę partnera, poczuje szczęście, będę …. czyli czujemy jedno, umysł podpowiada nam jacy byliśmy lub będziemy wspaniali w przyszłości. Skupiamy się na tym co było i celu, który im bardziej ciśniemy, tym bardziej nas rozregulowuje i oddala nas od siebie i realności. Pojawia się coraz wiekszy wewnętrzny konflikt, czasem choroba, a my szukamy kogoś kto da nam odpowiedź i powie co zrobić.
W końcu znajdujemy, a kiedy ta osoba odpowiada nam, że skupiła się na chwili obecnej, na sobie, najpierw zatrzymała się odpoczęła, poczuła więcej nie mniej, zobaczyła swoją ciemną stronę, zarzucamy jej lenistwo, egoizm, szaleństwo, ślepi na to co się dzieje w naszym wnętrzu i wokół.
Przenosimy krytyczną część siebie na zewnątrz pewni, że to nie o nas chodzi. A zarazem wchłaniamy i powtarzamy to co inni.
Kłócimy się w myślach tygodniami z fikcyjnymi osobami, analizujemy i później zakładamy, że wiemy lepiej co inni myślą, chcą i potrzebują. Projektujemy siebie na innych.
Reagujemy na ich słowa nadmiernie, dopisując do nich to co według nas one znaczą i co sami mówimy sobie, a kiedyś usłyszeliśmy od innych. Traktujemy siebie i innych okropnie.
Rozwój wymaga otwarcia się na te nieprzyjemne informacje i szczerość nie tylko z sobą, ale także z innymi. Zauważenie, że nikt nie powoduje naszych konfliktów wewnętrznych, emocji, czy reakcji tylko wynikają one z naszej biologii, tego że nasz umysł skleił odczucia lub przekonania z przeszłości z teraźniejszymi i w jakiś sposób coś zinterpretował. Napisał historię i „zwariował” tworząc swoją rzeczywistość. A potem na przykład zamknął się w bezpiecznym gabinecie, analizując innych.
Kiedy przyjrzysz się różnym ludziom także terapeutom, zobaczysz, że prowadzona przez nich terapia jest odwzorowaniem ich wewnętrznej realności i zazwyczaj jest ukierunkowana bardziej w jedną stronę, podobnie jak ich preferencje osobiste i rozwój.
Można te preferencje zobaczyć zwłaszcza w podejściu do relacji, regulacji emocjonalnej, granic, konfliktów i finansów, a także pasji, podróży, seksu, kreatywności, religii, polityki, choroby i śmierci. Oczywiście terapeuta powinien być „neutralny” i nic nam o sobie nie mówić. Jednak … czy to jest relacja ?
Istnieją ludzie i terapeuci, którzy uważają że dorosłość to kiedy milczymy, regulujemy emocje sami (medytacja, mindfulness, pisanie, etc).
Istnieją tacy, którzy wierzą, że najlepiej regulujemy się i dojrzewamy w relacjach (sex, rozmowy, przytulanie, konflikty etc) i kiedy tworzymy grupy.
Są tacy którzy cały czas siedzą na salach wykładowych zdobywając kolejne dyplomy i poza te sale prawie nie wychodzą. Są tacy którzy milczą i przytakują innym. Są tacy którzy podróżują, budują firmy, żyją czując że żyją, ucza się na błędach i dostosowują wszystko do sytuacji i eksperymentują.
Jedni dają przestrzeń osobie, która jest przytłoczona, jednak pozostają blisko, wspierając. Określą ile wsparcia mogą dać, aby nie zagubić siebie. Odpowiadają na sms między sesjami, zamiast reagować na to co się dzieje nerwowo, lub dystansować się, wymyślają jakiś dodatkowy system wsparcia w którym z pacjentem są partnerami. Ustalają co jest Ok co nie. Kto ile inwestuje i wspiera.
Okazują ciekawość, czują i płaczą z innymi, wychodzą z pacjentami na spacer, spędzają z nimi i ich rodziną weekend w ich domu, wyruszają w podróż i tańczą, albo wskakują do basenu za rękę z pacjentem, asystując mu w powrocie do życia. Inni dystansują się.
Dla tych którzy przyjmują w gabinecie, ci drudzy mogą być „przestępcami” łamiącymi reguły. Dla tych którzy eksperymentują i pracują z traumami, ekspozycja jest podstawą, a granice tych pierwszych wydają im się zbyt sztywne.
Ci którzy unikają konfliktu, odmówią na ten temat rozmowy. Inni którzy są Ok z różnicami i konfliktem powiedzą nam o swoich limitach, nauczą czegoś z błędów i doświadczenia innych. Podobnie z finansami.
Każdy ma prawo wybrać terapeutę według swoich preferencji. Dla niektórych gabinet jest najlepszy, niektórzy wolą mieszać jak w życiu część czasu w gabinecie, domu, część w podróży i na zewnątrz. Każde podejście ma swoje plusy i minusy które warto omówić.
I tu ważna jest także rozmowa o pieniądzach, wsparciu i czasie.
Niektórzy terapeuci, kiedy zaczniesz ich eksperymentować czy „kłócić” się, negocjować, odmówią rozmowy, niektórzy powiedzą : jesteś psychicznie chory, musisz się zmienić, zrobić w ten sposób, inni powiedzą nie wiem, spróbujmy.
Podobnie z reakcjami emocjonalnymi niektórzy kiedy np. para na terapii zacznie w siebie rzucać granatami, zamrozi się, zamilknie i zdysocjuje się, inni krzykną : stop ! to jest dla mnie za trudne, potrzebuje 10 min przerwy, nie rozumiem was czy możemy wyregulować układ nerwowy i pogadać o kosztach. Każdy ma różne opcje i wybór. Ja skłaniam się w kierunku eksperymentów, dialogu, konfliktów, otwartych rozmów o debecie, kosztach, zyskach i 10 min przerwy. Zmiany otoczenia, kiedy to długofalowo korzystne.
Otwartość, ustabilizowanie pacjenta, a zarazem świadome postawienie granic, transparentność i autonomia, eksperymenty i nauka na błędach jest według mnie bazą w pracy z traumą relacyjną i finansową.
Czy eksperymentowanie poza gabinetem to „szaleństwo”? Wszystko zależy od pacjenta. Nasza wiedza to kropelka w oceanie, a każda relacja potrzebuje autentyczności i praktyki. To właśnie dzięki tej autentyczności i praktyce, eksperymentom, pojawia się większa radość, elastyczność i bliskość w relacjach, a także wiecej konfliktow i wyzwań dzieki ktorym coś odkrywamy.
Jak będzie wyglądać terapia i relacje w przyszłości ? Tego nikt nie wie. Bardzo dużo się zmienia, zwłaszcza w terapii traumy relacyjnej i finansowej.
To co wielu z nas obserwuje, to że to co kiedyś działało w relacjach nie działa często teraz, a terapeuci podobnie jak politycy, czy guru, którzy także są ludźmi, mającymi traumy, kiedy unikają słonia w składzie porcelany, sami siebie zaduszają.
Według mnie kiedy nie pozwalamy sobie na kłótnie, dialog, konflikt, nie uczymy z doświadczenia pacjentów i ofiar katastrof także finansowych. Kiedy wchodzimy w rolę wszystkowiedzącego autorytetu, aby nie utracić pozycji, reputacji przyklejamy się do krzesła i trzymamy sztywnych reguł, po czasie ślepniemy, dystansujemy się, usztywniamy, tracimy autentyczność i wiarygodność.
Zmieniamy się w maszynę, która powtarza coś na automacie, nie wie jak żyć i czuć, bawić się i budować relacje w niezbyt perfekcyjnym życiu.
A teraz spójrz jak łatwo zagubić się, ucząc czegoś, fokusując tylko na teorii, intelektualnych dywagacjach, statystykach, tabelkach, rodzajach terapii i szczegółach. Jak łatwo zignorować praktyczne umiejętności, doświadczenia, które posiada prawie każdy z nas, uznać doznania cielesne za szaleństwo, konflikty za coś dysfunkcyjnego, autentyczność za przestępstwo. Łatwo …
Z mojej strony staram się być autentyczna choć nie zawsze mi się udaje mówić wprost o tym, że czasem trauma i dysregulacja daje mi o sobie znać, w postaci zamrożenia, lub chęci naprawiania i zmiany kogoś. Pojawiają się wątpliwości, myśli czy to wszystko ma sens, bo może praca w sklepie jest lepsza, albo schowanie w klasztorze, kupienie sobie kiecki, aby się uspokoić.
Pytam często pacjentów co oni na to ? Pacjenci często pytają jak to robię czyli zachowuję obecność ?
Odpowiadam : że im wiecej odkrywam ciemnosci w sobie i innych, tym łatwiej jest mi wziaść odpowiedzialność za swoje traumy i finanse, a kiedy nie jest tak jak ja chce, czuje rozczarowanie, mając świadomość, że ono przeminie, że nic nie jest wiecznego, zaakceptować to co się dzieje, że nie mam wpływu na to co inni zrobią. I że to w sumie jest łatwe, jednak tragikomicznie trudne.
Tragikomiczne jest to jak często mamy wiele wyborów, a jak często myślimy, że istnieje tylko jeden wybór i musimy zmienić siebie, innych lub świat, aby iść w tym kierunku który chcemy.
Dla wielu pacjentów początkowo to co mówie jest szokujące i rozczarowujące. Jak to terapeuta jest człowiekiem… i nie może magicznie ich zmienić, traktuje ich jak partnera, mówi im że nic nie muszą… i żeby żyli, kłócili się więcej nie mniej, zaakceptowali w sobie ciemność, poznali się lepiej, zatrzymali się zanim rzucą kamieniem i zobaczyli, że rzucanie kamieniami podobnie jak kłótnie, sprzątanie, seks i przytulanie mogą być sposobem regulowania układu nerwowego. Pomiędzy podniesieniem ręki a rzutem istnieje interpretacja i wybór.
Kiedy ludzie uświadamiają sobie, że mają wybór, coś w nich ożywia się.
A ja zazwyczaj zadaje im pytanie : kogo chcesz abym udawała, naprawiała i zmieniała siebie ciebie, czy partnera ? To jest Ok, że nam się coś nie udaje, popełniamy błędy w relacjach, mamy błędne interpretacje, regres, czegoś jest za dużo, coś powtarzamy. Dziesięć kroków do przodu, siedem w tył, 3 do przodu. Na błędach się uczymy, a ja poprostu pokazuje Wam jak żyć czując, że się żyje, pomimo wszystko. Jak kłócić się inaczej, jak użyć kamieni i energii emocjonalnej, do np. budowania czegoś, napięcia twórczego do protestu bez przemocy.
A teraz zastanów się jeśli dwie strony relacji będą coś udawać, dążyć tylko do harmonijnej perfekcji, wzajemnie się uszczęśliwiać, zadowalać, starając sie utrzymać pozorny spokój i iluzję, zbudować „niebo” jedna strona stworzy sztywne granice, będzie wchodzić w rolę Boga, rodzica, autorytetu, kogoś pouczać, umoralniać i naprawiać, zmieniać lub milczeć, druga swoje granice zatraci, co wtedy się stanie ?
Niektórzy nazywają ten typ przywiązania religią inni systemem rodzinnym, trauma bond, współuzależnieniem, powodującym wzrost ekstremizmu, przemocy, depresji, dyktatur i autoagresji.
Część z nas w tym współuzależnieniu żyje, nie widząc siebie, zbawiając innych, poświęcając się i zadowalając wszystkich tylko nie siebie.
Aby być bezpiecznym, pokochanym, podziwianym, docenionym, trafić do nieba nadmiernie dostosowuje się do wszystkich. Unika konfliktu lub przenosi swój konflikt na zewnątrz widząc w innych czego nie toleruje w sobie. Nieświadomie zgadza się na deptanie swojej wartości, granic, dominację, zastraszanie i podtapianie, ocenianie. Myli posiadanie potrzeb, ze słabością, posiadanie pragnień z zaburzeniami psychicznymi, posiadanie pieniędzy, dóbr materialnych z czymś złym, autonomię z egoizmem lub narcyzmem, gniew z przemocą. Przyjemność i pasje z grzechem. Fantazje z życiem. Otwartość czy elastyczność z brakiem profesjonalizmu.
Im więcej ty jako pacjent będziesz wiedzieć na ten temat, im częściej zauważysz, że każda religia ma kościół czy świątynie, która usiłuje kontrolować czyli jest materialna, tym większą masz szansę na dobór odpowiedniego terapeuty, systemu, stylu zarządzania, prowadzenia, a następnie partnera i transformowania swojego życia, domu, firmy, wspólnoty.
Psychoedukacja i uświadomienie sobie pewnych rzeczy, zadbanie o siebie, nie obwinianie siebie czy innych za błędy przeszłości, odpuszczenie perfekcjonizmu, okazanie sobie łagodności i współczucia, a zarazem wzięcie odpowiedzialności za swoje zdrowie, finanse i decyzje to pierwszy krok do zmniejszenia objawów traumy relacyjnej, generacyjnej i finansowej.
Drugim jest konsultacja, trzecim zmiana schematu w grupie wsparcia lub na indywidualnych spotkaniach. Trzecim praktyka w życiu. Odrzucenie starej i zbudowanie nowej tożsamości, a następnie pogłębienie starej, a zarazem stworzenie nowej relacji ze sobą i innymi, bazującej na partnerskiej współpracy i dojrzałej niezbyt perfekcyjnej miłości. Świadomości, która wynika z praktyki i dojrzałości. Bezsilności, która jest bazą współczucia i obecności.
Ważne : Relacja bazująca na traumie, za każdym razem jest trochę inna i inne występują w niej symptomy. Kiedy nasza trauma jest złożona zanika zdolność wspólnej i samodzielnej regulacji układu nerwowego, autonomia, radość, a granice fizyczne, emocjonalne, psychologiczne, finansowe, werbalne i niewerbalne, między tym co wewnątrz, a na zewnątrz, przeszłością i teraźniejszością, stają się zbyt sztywne lub niewidoczne. Kreujące wiele reguł, system kontroli lub skrajny chaosPojawia się często nieświadomy obsesyjny lęk odrzucenia, depresja lub zaduszenia, kontrola, przemoc, a także dualistyczne widzenie świata ( albo poradzę sobie sam, utrzymam swoją indywidualność, albo będę musiał się całkowicie podporządkować, albo będę miał obsesje na temat pieniędzy, co jest złe, albo odrzucę materializm i skupie się na świecie duchowym i non profit, wtedy będę dobry, albo będę dominować, jako autorytet, albo mnie zdominują). Nie ma niczego po środku. Nie ma dialogu wewnętrznego i zewnętrznego. Nie ma wątpliwości. Brak jest elastycznych granic i otwartości.
Czym są granice ? Granice to limity, coś w rodzaju przewodnika, który pomaga nam odseparować się od innych, poczuć się stabilnie, zadbać o siebie, stworzyć strukturę, pozwalającą poruszać się w relacji ze sobą i innymi, określić kto za co jest odpowiedzialny, komunikować potrzeby, emocje, pragnienia i cenić różnice, a także zarządzać czasem, oczekiwaniami i finansami. Określić limity.
Wewnętrzne granice, to umowa ze sobą, co zgadzamy się tolerować ze swojej strony i innych. Określenie np. ile czasu spędzamy dziennie w mediach socjalnych, albo słuchając wewnętrznego krytyka czy kogoś kto nas krytykuje i rzyga swoimi projekcjami na innych.
Przykład : spędzę tylko godzinę na tej imprezie, nie będę brał udziału w rozmowach na temat … ponieważ one mnie triggerują przypominają coś bolesnego z przeszłości, nie będę robić planów, kiedy jestem zmęczony, nie będę angażować się w jednostronne relacje, lub relacje w których ktoś chce mnie kontrolować, potrzebuje 20 min, aby odpocząć po pracy,
Zewnętrzne to granice, za pomocą których pokazujemy co możemy akceptować co nie ze strony innych. Przykład : nie wchodź proszę do mojego pokoju przez 4 godziny, mam mega dużo pracy i potrzebuje się skupić.
Fizyczne mówią o tym jak inne osoby i kiedy mogą nas dotykać.
Własnościowe dotyczą naszych rzeczy i jak pozwalamy innych je używać.
Seksualne co lubimy czego nie, z kim dzielimy się informacjami o seksie.
Intelektualne to nasze myśli, przekonania, pomysły. Przykład przekroczenia granic intelektualnych to np. pomimo tego samego wykształcenia, lub doświadczenia, twoja ekspertyza, punkt widzenia są umniejszane przez drugą osobę.
Duchowe– nasz system wiary i praktyka, co decydujemy się na ten temat podzielić z innymi.
Czasowe i finansowe, jak używamy naszego czasu i pieniędzy, dzielimy je z innymi. Np. Ile pieniędzy inwestujemy w coś co służy nam ile w to co służy wspólnocie, społeczności.
Kulturowe w niektórych kulturach dzielenie się osobistymi informacjami jest Ok w innych nie, niektóre nie mają nawet słowa asertywność w słowniku, w innych asertywność jest ceniona.
Emocjonalne są najtrudniejsze do zdefiniowania, dlatego określenie czym jest coś dopuszczalnego, czym przemoc emocjonalna, gdzie zaczyna i gdzie kończy nasza odpowiedzialność, co jest triggerem, nadmierną reakcją emocjonalną, jak odseparować się od emocji innej osoby, poczuć własne emocje, wyregulować je, wymaga ogromnej uważności i wiedzy na temat min. traumy relacyjnej.
Sztywne granice, są bardziej jak reguły czy instrukcje obsługi z jedną opcją wyboru, której nie można kwestionować lub modyfikować. Zazwyczaj powodują walkę o to jak ma i musi być. Skupienie tylko na sobie, zadowalanie tylko siebie, kosztem innych. Kiedy mamy takie granice możemy czuć się bezpiecznie, jednak bardzo trudno nam poruszać się po świecie i tworzyć relacje. Kiedy nie bierzemy pod uwagę potrzeb i opinii innych, nie dzielimy się niczym o nas, tylko chcemy narzucić innym jak powinno być, możemy stworzyć ekstremizm, dyktaturę i system oparty na sztywnej hierarchii jak kościół lub niektóre systemy polityczne i edukacyjne. Najczęściej ten typ granic mają ofiary przemocy, społeczności, grupy, które wcześniej uszczęśliwiały i poświęcały dla innych, nie miały granic i były współuzależnione, nadmiernie zunifikowane, pozbawione różnic. Teraz ich granice bazują na triggerach z przeszłości i unikaniu bliskości.
Sztywne granice, mogą być przydatne kiedy potrzebujemy przetrwać i obronić się przed przemocą, odseparować, jednak kiedy są one czymś automatycznym w każdej relacji, bardzo często tworzą izolacje, choroby, przemoc, arogancję, depresję, uzależnienia, zdrady itd.
Niewidoczne granice występują kiedy z powodu traumy, przemocy, nie możemy określić limitów, zanika nasza tożsamość, automatycznie wchłaniamy innych emocje, słowa, przekonania, myślimy, że są naszymi i nie mamy wyboru. Musimy być jak inni, aby nie wylecieć z grupy. Tego typu granice powodują, że łatwo nami manipulować i sobie nas podporządkować. Mogą spowodować nadmierną uległość, uzależnienie i dostosowywanie się, nadmierne zaangażowanie w innych problemy. Ogromne zmęczenie. Fałszywe poczucie winy i pozorną bezinteresowność służąca do zadowalania innych, kosztem siebie. Towarzyszy im duży krytyk wewnętrzny i frustracja.
Mieszanka sztywnych i niewidocznych granic, często powoduje odczucie zagubienia, niepewność na co możemy się otworzyć, czego nie warto do siebie dopuszczać, naprzemienną wściekłość i bezsilność, minimizowanie naszych potrzeb lub potrzeb innych, ukrywanie opinii, aby zadowolić innych, lub dominowanie i nie branie pod uwagę nikogo innego opinii. Mając takie relacje im bardziej ktoś jest autentyczny, tym bardziej nieświadomie możemy próbować go unikać lub kontrolować, obwiniać go lub mieć obsesję na punkcie jego aprobaty.
Elastyczne i widoczne granice są jak żywy organizm, który może selektywnie dokonywać wyboru, wyczuwać, adaptować się, negocjować, współpracować i ewoluować. Tego typu granice odzwierciedlają nasze potrzeby, pragnienia, emocje i wartości. Pozwalają nam czasem po raz pierwszy poczuć głębiej, otworzyć się kiedy chcemy, na myśli, odczucia, wpływ i potrzeby innych bez zatracania siebie, zachowując stabilność, a kiedy potrzeba dystans. Docenić różnice, zbliżać i oddalać świadomie. Delikatnie opiekować się sobą, z rozbawieniem słuchać różnych wewnętrznych głosów, obserwować emocje, myśli i reakcje które przemijają, a zarazem słuchać i widzieć jak wiele istnieje wokół nas rzeczywistości, pomiędzy którymi możemy zbudować most, na którym możemy zatańczyć, dogadać się i spojrzeć na wszystko wspak, z różnych perspektyw.
Stworzenie elastycznych granic, dialogu wewnętrznego i relacji w którym każdy bierze odpowiedzialność za swoje „wariactwo”, nie jest łatwe.
Uczymy się tego żyjąc i popełniając tysiące błędów po drodze. Rozmawiając. Dotykając. Eksperymentując. Akceptując innych odmowę. Pozwalając sobie i innym na wszystkie uczucia, wyrażenie siebie …
To dlatego kiedy podróżujemy spotykając różne fragment siebie w relacjach z innymi, którzy nie próbują nas naprawiać, celebrując to kim są i kim my jesteśmy, coś niesamowitego w nas kiełkuje. Odkrywamy w sobie odwagę, ukrytą w naszym DNA i widzimy w sobie Kolumba, który wyruszył w nieznane, a także impresjonistów, którzy pomimo problemów z wzrokiem malowali. To wtedy nasz mózg tworzy nowe i pogłębia stare połączenia, zaczyna i kończy coś co ktoś kiedyś zaczął i pozostawia innym zagadkę, coś do dokończenia. Niepełną instrukcję, z ogromną ilością wyboru i znakiem zapytania.
Czasem w skutek szoku czy chronicznego stresu, traumy, zmęczenia, bólu gubimy odwagę, tworząc trauma bond i współuzależnienie. Czasem trauma bond powstaje, ponieważ nie mamy wzorca relacji w której każdy bierze odpowiedzialność za to co czuje, myśli i ma w sobie.
Wtedy możemy projektować na innych nasze emocje, coś czego nie lubimy w sobie, lub nie widzimy, lub obawiamy się dostrzec, bo … nauczono nas obwiniając innych za to jak się czujemy i co myślimy, obwiniać siebie, za to co czują i myślą inni.
Wielu z nas tworzy trauma bond na autopilocie, nie mając świadomości, że to co odczuwamy, pokazuje nam, często że nasze limity zostały przekroczone, autentyczność zagubiona, a nasz umysł mieszając nasze wspomnienia z tym co dzieje się w teraźniejszości stara dopasować to co czujemy do najbardziej prawdopodobnego, znanego scenariusza i stworzyć opowieść.
Często ta opowieść brzmi tak : jeśli pokaże swoją bezbronność, moje emocje, wady i zalety, zadam pytania, zostanę odrzucony, wyśmiewany, zaduszony… mam tylko dwa wyjścia unikać intymności i prawdy, kontrolować siebie, lub poprzez kontrolowanie innych, traktowanie ich jak przedmioty, zabawki stać się „Bogiem”.
Czy ten dualizm podział na piekło i niebo to jedyna opcja ? Nie.
Kiedy widzimy moment w którym zgadzamy się choć nie chcemy, zbyt dużo dajemy, wkręcamy w awantury zamiast wyjść, poświęcamy sie, ignorujemy nasze potrzeby. A także kiedy blokujemy komunikacje, przekraczamy czyjeś granice, zachowujemy się przemocowo i w sposób kontrolujący niszczymy siebie i innych, możemy wyzwolić się z tego systemu.
Jeśli chcesz lepiej poznać siebie, swoją ciemną stronę, możesz spojrzeć na symptomy współuzależnienia poniżej. Możesz, nie musisz.
•brak autonomii i bardzo mocne przywiązanie do relacji z kimś w której naprzemiennie dochodzi do intensywnych okresów zbliżenia i oddalenia, spokoju i przemocy i przekraczania granic ( np. izolacji, wyzwisk, wyszydzania, zaborczości, wstrzymywania zaangażowania, obojętności, rozkazów, kierowania, komenderowania, grożenia, żądań, moralizowania, nieproszonego doradzania, potępiania, psychologizowania, toksycznego pozytywizmu, nierealistycznych oczekiwań i fałszywych pochlebstw, kontroli, narzucania komuś jak ma być i jaki ma być, manipulacji) – taka relacja może być pomiędzy partnerami romantycznymi, dzieckiem rodzicem, przyjaciółmi, w pracy, przewodnikiem spirytualnym i wyznawcą, pacjentem i terapeutą, czy coachem. Przykład przekraczania granic :
-Musisz to zrobić, Idź i przeproś ją,
-Lepiej, żebyś to zrobił, bo inaczej …Ostrzegam cię, jeśli to zrobisz.
-To twój obowiązek, Życzę sobie, żebyś to zrobił, musisz to zrobić…
-Dlaczego nie podejdziesz do tego inaczej?, Myślę, że powinieneś zrobić ..
-Czy zdajesz sobie sprawę, że …postępujesz głupio, mylisz się, mówisz jak nauczyciel, Rzeczywiście postąpiłeś nierozsądnie. Masz problemy z władzą i narcyzmem. Jutro będziesz się czuł inaczej. Nie jest aż tak źle. Dlaczego to zrobiłeś? Kto ci to poradził? Myśl o stroni pozytywnej. Myślisz, że masz problemy… twoje problemy to nic w porównaniu z moimi. Chciałabym, abyś był lepszy!
•przekonanie : że twoja osobowość zależy od drugiej osoby czy grupy, musisz się zmienić, dopasować, naprawić, zoperować, całkowicie dostosować i poświęcić, ulepszyć, podążać za rozkazami, regułami, przyjmować niechciane porady, odpowiadać na pytania, bo jeśli nie ktoś cię opuści, wyrzuci, odrzuci, ukarze …
•praca : zaniżanie własnej wartości, zgadzanie się na pracę dniami i nocami, niskie wynagrodzenie, przekonanie, że we wszystkich miejscach pracy jest fatalnie i tak samo, uczucie odizolowania i brak granicy między pracą, a życiem prywatnym, swoimi emocjami i innych, odczucie, że zaraz ktoś cię zastąpi, tolerowanie gróźb przełożonych, poniżania, krzyków, zgadzanie się ze wszystkim co powie przełożony, racjonalizacja przekraczania granic, wymogów perfekcji, lojalności i fałszywe poczucie winy (to moja wina, że nie odpowiedziałem na mail o 10 wieczorem, każdy jest dostępny całodobowo, jesteśmy rodziną, nawet jak mnie źle traktują teraz, nie dają podwyżki, ponieważ uwierzyli we mnie na początku, zauważyli moją inteligencję, wyjątkowość, to ich kocham, kocham moją pracę, studentów, pacjentów, zrobie dla nich wszystko).
•podejrzliwość i wypatrywanie znaków, że partner, przyjaciel, pracodawca, klient, etc. stracił zainteresowanie, wzrost zazdrości i zaborczości, wściekłość, podlizywanie się, dogaszanie które ukrywa bezsilność,
•odczucie samotności i głęboki smutek nawet w otoczeniu ludzi, często wrażenie, że ci ważni dla ciebie znikną, coś złego się stanie,
•trudności z realizowaniem tego czego chcesz w swoim życiu, na wielu płaszczyznach nie stawianie granic, nawet najmniejsza oznaka braku akceptacji, czy krytyki, wywołuje u ciebie silne reakcje, zagubienie, trudności w komunikacji, formułowaniu wniosków, planowaniu,
•nadmierna odpowiedzialność za emocje innych, przekonanie, że to ty stworzyłeś kogoś emocje i reakcje, próby kontroli emocji innych, zamartwianie się, że nie możesz przewidzieć kogoś nastroju i chodzenie wokół kogoś na paluszkach, branie personalnie złego humoru innych i brak świadomości, że to triggery, interpretacje, projekcje, traumy, zmiany biologiczne, kreują ludzkie reakcje, zachowania, nie inni ludzie, denerwowanie się jak inni cię ocenią, ukrywanie swoich uczuć i potrzeb, próby uszczęśliwiania innych, fałszywe poczucie winy kiedy odmawiasz, stawiasz granice, ogromny dyskomfort kiedy ktoś dzieli się uczuciami, odpychanie tych którzy perfekcyjnie się nie kontrolują, nazywanie ich toksycznymi, uzależnienie nastroju całkowicie od drugiej osoby, kiedy ktoś czuje się dobrze, ty czujesz się dobrze, kiedy ktoś ma zły dzień, ty czujesz się źle, zmuszanie kogoś do zmiany nastroju, bycia „pozytywnym”, aby poczuć się lepiej, wymaganie aby ktoś uszczęśliwił cię, wziął na siebie winę kiedy jesteś wkurzony bo ktoś zrobił nie tak jak chciałeś, a ty go zwyzywałeś,
•idealizowanie, postrzeganie drugiej osoby jako niezbędnej niczym tlen, przekonanie, że jesteś gotowy zrobić dla niej wszystko, rzeczy których normalnie byś nie zrobił, zapatrzenie jak w obrazek, powtarzanie : bez ciebie nie mogę żyć, on/ona jest perfekcyjny, tylko …, wiara, że partner jest jedynym kompanem i przyjacielem, izolowanie się od reszty, fantazjowanie jak relacja mogłaby wyglądać i ignorowanie niewłaściwych zachowań partnera czyli zaprzeczanie faktom, aby dopasować kogoś do wyobrażenia najmądrzejszego, nieomylnego i nieposiadającego żadnych wad człowieka i zracjonalizować sens inwestowania tak ogromnej energii w relacje z tą osobą, próby zmuszania kogoś do zmiany, trudności z zaakceptowaniem ograniczeń, triggerów i wad drugiego człowieka. W tym miejscu możesz słowo partner zastąpić słowem praca, szef, rodzic, guru, przyjaciel etc
• usprawiedliwianie przemocy i przekraczania granic, kogoś trudnym dzieciństwem, branie nadmiernej odpowiedzialności na siebie za kogoś zachowanie, spłacanie kogoś długów, płacenie rachunków, kiedy ta osoba nawet nie szuka pracy, ciągłe przypominanie komuś, aby zapłacił, nie pił, ponieważ przez to zawala rzeczy lub traci kontakt z rzeczywistością, obwinianie siebie o kogoś ataki i uzależnienia, oszustwa, zdrady, zbawianie czyli przekonanie, że mamy w sobie tyle siły, miłości i mądrości, że zmienimy kogoś, a ponieważ tyle rzeczy jest fatalnych, jest o co walczyć.
•fałszywe poczucie winy, nadmierne dziękowanie i przepraszanie za wszystko nawet jeśli nic nie zrobiłeś, ponieważ jesteś przyzwyczajony do obwiniania siebie od dzieciństwa,
•nieumiejętność odseparowania emocji, myśli i zachowań, od innych osób emocji, myśli, zachowań, rozróżnienia automatycznej reakcji od odpowiedzi, współczucia od odpowiedzialności za kogoś emocje, przekonanie, że bardzo mocne emocje kreują unikalne relacje i że to ktoś je powoduje, nieświadomość własnych triggerów, interpretacji,
•trudności z odejściem, naprzemienne odchodzenie i wracanie, do osoby której nawet nie lubisz, odczuwasz obrzydzenie, a zarazem bardzo głęboką więź,
•nawracające myśli o osobie której nie ma już w twoim życiu, pomimo że w relacji z nią bardzo cierpiałeś, ona nie brała twoich potrzeb pod uwagę, szukanie kontaktu z nią, wspominanie,
•nadmierne pomaganie innym, którzy zachowują się autodestruktywnie i przemocowo, zapominanie o sobie, dawanie ludziom więcej, niż się powinno, aby zostać docenionym, stworzyć image dobrego człowieka, uciszyć wewnętrzny głos krytyczny – konsekwencje : budowania u innych postawy roszczeniowej i rosnących oczekiwań,
•przybieganie na każde zawołanie, by spełniać bez mrugnięcia okiem wszystkie zachcianki, przychylić nieba drugiemu człowiekowi,
•trudności z odmową i otwarciem (mówienie „tak” kiedy chcesz powiedzieć „nie” i „nie” kiedy chcesz powiedzieć „tak”) konflikt pomiędzy tym czego potrzebujesz, co chcesz i robisz, robienie wielu rzeczy na które nie masz ochoty, branie na siebie nadmiernej ilości obowiązków w domu i pracy, aby uniknąć nieświadomie odrzucenia, konfliktu, opuszczenia, używanie słów : nie wiem, ty wybierz, czego chcesz, muszę, powinieniem i nie mam wyjścia …
• nierealne oczekiwania, trudności w akceptacji kogoś granic i odmowy, innej opinii, nieświadomie przekraczanie granic innych, kiedy ktoś sie wycofuje, milczy, pomimo, że prosi o czas dla siebie, nie dawanie mu przestrzeni, ataki wściekłości, histerii, paniki, wrażenie, że życie się kończy, bo ktoś ma inne zdanie, odmówił, zapętlające się myśli, ignorowanie tego co ktoś mówi, próby kontroli i powtarzanie zachowania do momentu kiedy osoba nie uzyska tego czego chce, czyli ktoś nie podda się i nie zrobi to co jest oczekiwane, np. nie podoba ci się, że nie wszystko robicie razem, ktoś nie odkłada wszystkiego na bok, aby spełnić twoje potrzeby, gdyby było to możliwe, chciałbyś mieć partnera na wyłączność, kiedy chce wyjść gdzieś sam lub spędzić trochę czasu ze znajomymi, wpadasz w wściekłość lub rozpacz, pojawia się niepokój i czarnowidztwo (świetnie się bawi, unika mnie, obraził się, a może zdradzi, opuści) kiedy wychodzi próbujesz dzwonić czy wysyłać wiadomości, upewniając się na bieżąco, gdzie się ktoś znajduje, obwiniając go o swój stan emocjonalny, odczucie opuszczenia porównywalne z głodem abstynencyjnym,
•brak świadomości, że głód abstynencyjny wynika z traumy, ogromnego rozregulowania układu nerwowego, połączenia bólu teraźniejszego z przeszłym,
•traktowanie kogoś jak przedmiot, który możesz posiadać na własność, wymaganie od osoby reprezentującej przedmiot całkowitego dostosowania się do standartów, reguł, zasad, wyobrażenia, tempa rozwoju relacji np. bardzo silne wchodzenie i angażowanie się w relacje zwłaszcza na początku, wymaganie spędzania coraz więcej czasu z tobą w stanie upojenia i euforii, określonego wyglądu,
•postrzeganie siebie jako drugiej połówki, jednego organizmu i zatracanie część siebie, upodabnianie się do partnera i innych – konsekwencje : idziesz tylko tam, gdzie idzie partner lub ta osoba, robisz tylko to, co lubi większość, co jest ci nakazane, samodzielnie nie jesteś w stanie prawie nic zrobić, ciągle czekasz, pytasz o pozwolenie, masz trudności z podjęciem decyzji, a jedna wskazówka, przyjazna wiadomość czy mały gest uspokajają cię,
•nie zadawanie sobie pytań : jakie będą konsekwencje tego, że pozwalam innym traktować mnie fatalnie, gdzie ignoruje i odrzucam siebie, gdzie nadmiernie wyręczam innych, gdzie przekraczam swoje i innych granice, gdzie unikam decyzji,
•ogromna potrzeba bycia potrzebnym i traktowanie dorosłych jak małych dzieci, za które trzeba wszystko zrobić, bo same sobie nie poradzą, odbieranie innym siły sprawczej, nadopiekuńczość, usprawiedliwianie ich twierdząc, że są jak dzieci,
•kompulsywne porównywanie z innymi, nadskakiwanie im, tak aby cię polubili, nawet jak widzisz, że cię źle traktuje, kontynuowanie znajomości i szkodliwych dla ciebie zachowań,
•ufanie ludziom, którzy udowodnili wiele razy, że nie można im ufać, nie są gotowi na bliskość, nie oferują nawet minimum w relacji czy pracy,
•trudności z odejściem, pomimo odczucia przytłoczenia, wielkiego ciężaru, chorób autoimmunologicznych, pozostawanie w relacjach, które są mega szkodliwe, obwinianie siebie, chęć bycia zrozumianym przez tych, którzy nie chcą zrozumieć, angażowanie energii w tych którzy nie chcą zaangażować się, łudzenie się, że druga osoba zmieni zachowania, kłamanie najbliższym i izolowanie się,
• gaslighting, np. kiedy wskazujesz problem, mówisz o oznakach przemocy w relacji, że coś ci nie odpowiada, kiedy ktoś zaprzecza, mówi, że jesteś nadwrażliwy, szalony, egoistyczny, materialistyczny, potrzebujący, zbyt emocjonalny, że przesadzasz, twoja opinia jest głupia, punkt widzenia idiotyczny, bez zastanowienia akceptujesz to, że się mylisz i wmawiasz sobie, że nie powinieneś mieć żadnych pragnień i potrzeb, twoje opinie rzeczywiście są bez sensu,
•przekonanie, że twoje potrzeby są mniej ważne, a mówienie o nich na głos spotka się z wyraźną dezaprobatą i posądzeniem o egoizm, twoim obowiązkiem jest uszczęśliwianie innych,
•bycie lojalnym w relacjach z ludźmi, którzy zachowują się nielojalnie, obgadują za plecami, zdradzają, usiłują kontrolować itp.
•utrzymywanie kogoś sekretu o tym, że np. używa przemocy w kogoś kierunku, zdradza, oszukuje pomimo, że wiesz, że fatalnie to na ciebie wpływa,
•w wypadku zdrady : zgadzasz się z tym, że ktoś nie opuści żony, męża, partnerki, partnera (wytłumaczenie : dzieci w szkole, stresująca praca, zły czas, depresja żony, męża itd) akceptujesz i znajdujesz tysiące wytłumaczeń, utrzymujesz jego/jej sekrety, akceptujesz, że w ostatnim momencie odwołuje spotkania, mówi ci, że jesteś niewystarczający/a, kiedy tracisz stabilność sprawdzasz obsesyjnie telefon czy jest tam wiadomość, myślisz, że ta osoba cię zdradza, stalkujesz, nie kończysz relacji myśląc, że kogoś zranisz, unikasz konfliktu, aby ktoś cie nie opuścił, a zarazem siebie opuszczasz, wyobrażasz sobie, że ktoś ci coś zrobi, krytykując się i obwiniając nie sięgasz po pomoc,
•uzależnienie od gigantycznych wahań nastrojów, ignorowanie swoich limitów, stawianie innej osoby potrzeb prawie w każdej sytuacji na pierwszym miejscu, pozwalanie na złe traktowanie, tłumaczenie wszystkiego złym dzieciństwem, złym dniem, wmawianie sobie i innym, że to poprostu wsparcie kiedy ktoś zmaga się z trudnościami, ukrywanie fatalnego traktowania cię przed innymi, dzielenie się tylko dobrymi historiami, udawanie kogoś kim nie jesteś, kłamanie aby nie urazić kogoś, utrzymać iluzję szczęśliwej relacji, uniknąć konfliktu i odrzucenia, martwienie się, że coś kogoś rozłości,
•przechodzenie ze skrajności w skrajność od nadmiernej niezależności, „abstynencji” obojętności po nadmierną zależność, uzależnienie,
•oczekiwanie, że inni sami wszystkiego się domyślą i właściwie o ciebie zadbają, a ponieważ tak się nie dzieje, odczucie ogromnej frustracji, znieczulanie się alkoholem, używkami, zakupami, pracą, ataki wściekłości lub stany depresyjne,
•sprawdzanie opinii partnera przed tym jak cokolwiek zrobisz, nawet kiedy dotyczy to czegoś o czym ważne, abyś zadecydował sam np. twoja kariera.
•ratowanie kogoś kto nie chce być uratowany, zachowywanie się w sposób nadopiekuńczy, czyli nadmiernie wyręczanie, ułatwianie, korygowanie i chronienie, nie pozwalanie innym na błędy, autonomie, samodzielność, spontaniczność czy własną decyzyjność, dominowanie, przekonanie : „ ja wiem lepiej co dla ciebie dobre”, „druga osoba jest słaba, nieporadna i nie da sobie z niczym rady, bez mojej pomocy”.
•koncentrowanie się tylko na tym co ktoś inny lubi lub nie lubi, trudność ze skupieniem na sobie, wrażenie, że całe twoje życie kręci się wokół ukochanej osoby i innych ludzi, ich problemy czy zmartwienia są twoimi, rozmawianie nawet z przyjaciółmi tylko o partnerze, bez wspominania o sobie, odczucie, że nie istniejesz bez partnera,
•wybuchanie, potem przepraszanie i błaganie, aby ktoś został z tobą, nie wyrzucił cię z domu, pracy itp. lub całkowita oziębłość, udawanie, że ci nie zależy, unikanie zaangażowania, odsuwanie się i znikanie, zamiast rozmowy,
•wybieranie samotności, a zarazem zamartwianie się tym, że jesteś sam, przekonanie : jak zbliżę się do kogoś to stracę niezależność i ta osoba mnie wchłonie, zdominuje, będzie kontrolować i ponownie utracę siebie,
•trudności z wyobrażeniem sobie, że ktoś może być w relacji z tobą, może mu zależeć, a zarazem nie potrzebować tak dużo kontaktu jak ty, lub tak dużo przestrzeni dla siebie,
•odtwarzanie znajomej dynamiki rodzinnej rekacji w której brak było radości, pasji, nikt nie mógł się wyluzować, wszystko było o obowiązkach, jednego dnia ktoś był okrutny, zimny, drugiego ciepły, każdy był do kogoś porównywany i przez to czuł się mniej kochany i pożądany, emocje były zmieszane, granice przekraczane,
•brak świadomości co się z tobą dzieje pomimo, że w twojej rodzinie nie ma widocznej przemocy, masz luki w pamięci, obsesje odrzucenia, dużo większą niż niektóre osoby które miały straszne dzieciństwo.
•trudności z uniesieniem normalnych zmian nastroju w relacji, nadmierna kontrola, pomieszana z chaosem, impulsywnością, zaborczością, narzekaniem, łamaniem przyrzeczeń lub prokrastynacją,
•częste próby udowadniania partnerowi jak jesteście podobni, zapominanie o swojej odrębności, niezależności, która stanowi o twojej tożsamości – konsekwencją : poza wspólnymi zainteresowaniami, sposobami spędzania czasu wolnego nie pozostaje ci już nic własnego.
•przekonanie, że przez prezentowanie odmiennych opinii lub zajmowanie się innymi sprawami, będziesz wydawać się mniej interesujący i gorzej dopasowany,
•dopasowywanie i uszczęśliwianie innych, którzy paradoksalnie zaczynają się dystansować, ponieważ zainteresowały ich twoje indywidualne cechy, a widząc, że przemieniasz się w ich kopię, tracą zainteresowanie.
•edukowanie się, w terapii zadowalanie i okłamywanie terapeuty, intelektualizowanie, analizowanie, psychologizowanie innych, życie w głowie, uciekanie od ciała, ukrywanie emocji, tworzenie fikcyjnego charakteru, który ukrywa się pod maską,
•bardzo silne reakcje, flashbacki, np. dbanie o własne potrzeby wywołuje odruch wymiotny, nienawiść do siebie i krytykę,
•w relacji prawie, każdy dzień łączy się nierozerwalnie z rozmyślaniem o ewentualnym rozstaniu, a twoje przekonanie, że druga osoba znajdzie sobie kogoś innego, lepszego, prowadzi do pogorszenia się kontaktów, w których pierwsze skrzypce zaczyna odgrywać nieufność i podejrzliwość, przekonanie, że musisz cały czas „trzymać partnera w garści”, kontrolować, walczyć aby nie uciekł,
•odpuszczenie odpowiedzialności za emocje drugiej osoby, ale nie posiadanie umiejętności obecności i współczucia, mówienie : nie zależy mi co ludzie powiedzą, to twój problem nie mój, nie jestem twoim terapeutą, jesteś toksyczny i utrzymywanie dystansu, unikanie bliskości, ucieczka w pracę, świat online lub używki, wmawianie sobie : nikogo nie potrzebuje, nadmierna niezależność, przekonanie że poleganie tylko na sobie jest najlepsze, nikt nas nie wesprze i minimalizowanie zainteresowania innych, odrzucanie i odpychanie.
•przekonanie, że musisz wszystko sam zrobić i nie możesz z nikim być szczery.
•bardzo sztywne granice wiele przekonań, związanych z bólem przeszłości odrzuceniem, byciem ignorowanym, wyśmiewanym, poniżanym, nie szanowanym, prześladowanym przez rodziców, opiekunów, rodzeństwo, nauczycieli, rówieśników jako dziecko, lub straty kogoś bliskiego, porzucenia przez kogoś bliskiego, fizycznego uwarunkowania, choroby, która spowodowała, że uwierzyłeś, że jesteś gorszy niż inni i musisz bronić się, chronić w prawie każdej relacji,
•rozstania : wrażenie, że tracisz część siebie, nie jesteś w stanie zobaczyć, że jesteście niekompatybilni, relacja nie funkcjonuje, odseparować się z miłością, akceptacją, czułością.
Ważne : Utrzymywanie dystansu. Odmowa relacji nie zawsze jest powiązana z lękiem przed odrzuceniem i traumą. Ktoś może nie chcieć tworzyć relacji z tobą, lub odsunąć się, bo twoje zachowanie jest dla niego trudne do zaakceptowania itd. Podobnie w pracy.
Pragnienie bycia w relacji czy niezależności nie jest niczym niepokojącym.
Jednak gdy całą uwagę skupiamy na drugiej osobie lub sobie. Nie widzimy poza drugą osobą lub sobą niczego innego. Przekonanie, że życie bez partnera, bądź partnerki traci jakikolwiek sens, lub bycie w bliskiej relacji zabija sens życia, warto przyjrzeć się temu co dzieje się z naszą podświadomością, układem nerwowym, swoim przekonaniom, jak się zachowujemy w otoczeniu ludzi, w dużej bliskości i kiedy zostajemy w ciszy, sami.
Te symptomy powyżej to tylko kilka przykładów. Możesz mieć wszystkie symptomy, możesz kilka. Te symptomy wynikają ze zranienia w przeszłości, często braku wiedzy i innego doświadczenia, a także uwarunkowań biologicznych i socjalnych.
Często rozregulowania systemu nerwowego, nie zaspokojonych potrzeb w dzieciństwie, genetyki, fatalnego wzorca.
Jeśli wiedząc to wszystko, zabawisz się teraz w detektywa i archeologa, przyjrzysz się temu co dzieje się i stało w twoich relacjach, a także twojej rodzinie, historii przodków, społeczności, kraju, świata możesz odkryć, co powoduje wiele twoich i innych osób problemów.
Na przykład spójrz na to co dzieje się z tobą kiedy czytasz o trauma bond, granicach i autonomii. Czy pojawiają się silne reakcje w ciele i ból, czy zrelaksowanie i energia, która cię mobilizuje ?
A teraz przyjrzyj się twojej pracy, terapii, kursom na które uczęszczałeś i zobacz, że wielu z nas jako dzieci nie miało wyjścia, musieliśmy, często spełniać życzenia i oczekiwania rodziców, ukrywać się, wyrzekać siebie, pozostać w źle wpływającym na nas otoczeniu, dostosować do reguł, aby przetrwać, spełniając kogoś oczekiwania.
Byliśmy fizycznie, emocjonalnie i finansowo zależni od rodziców, nauczycieli, dorosłych, tolerowaliśmy przekraczanie granic i je przekraczaliśmy, nie wiedząc, że da się inaczej.
Niektórzy z nas nadal powtarzają ten schemat i są nadmiernie zależni od partnerów, przyjaciół, szefów, guru, terapeutów, klientów, pacjentów itd. Przekraczają swoje limity i innych. Wydają ogromne ilości pieniędzy na szkolenia, terapie, kursy, szukając iluzji, magicznej pigułki, techniki, zamiast praktykować np. zadawanie pytań, obecność i stawianie granic w życiu.
Wielu z nas zażywa tabletki, one zmniejszają naszą nerwicę, jednak nawet najlepsza tabletka w magiczny sposób nie zada za nas pytania : czy mogę zadzwonić później ? kiedy jest dla ciebie najlepszy czas, aby wymieniać się wiadomościami ? Nie powie : nie lubie mediów socjalnych, nie chce mieć wspólnego zdjęcia na nich. Nie zauważy, że ktoś nie lubi całować się publicznie, bo to nie zgodne z jego kulturą i warto zatrzymać się zanim przekroczymy jego granicę dominując i wyśmiewając.
Nawet najbardziej impulsywni z nas i zależni, mogą zwolnić i zobaczyć, że mają wybór, którego jako dzieci nie mieli. Kiedy jesteśmy dziećmi mamy trzy podstawowe potrzeby. Potrzebujemy wspólnej regulacji emocji, bezpieczeństwa, doznawania przyjemności, wsparcia, uznania i docenienia.
Kiedy jesteśmy dorośli i uświadamimy sobie, że nawet najlepszy rodzic, czy partner, popełnia błędy, nie zaspokoi tych wszystkich potrzeb w pełni, akceptujemy dyskomfort, który odczuwamy, kiedy ktoś nam odmawia i wybieramy ludzi którzy w wystarczającym stopniu zaspokoją nasze potrzeby, zaakceptują różnice. Dbamy o siebie, o nich i relacje, stawiając granice. Doceniamy ich obecność w naszym życiu, różnice, budując z nimi relacje w inny sposób. Partnerski. To wtedy budujemy dojrzałą miłość inną niż zauroczenie. W której istnieje także autonomia.
Kiedy osoby są zauroczone, często zlewają się i idealizują.
Autonomia pozwala nam odseparować się, spjrzeć na siebie obiektywnie, podjąć decyzje o naszym życiu, wyodrębnić z my – ja, a zarazem z ja i ty stworzyć my, pozwalające nam współpracować i negocjować tworząc pomiędzy 3 częściami ( ja, ty, my) most.
Jeśli nie umiemy stworzyć autonomii i mostu, czyli elastycznego połączenia i granic, zadbać o te 3 części, dochodzi po okresie zauroczenia do splątania, trauma bond i często współuzależnienia lub rozstania.
A teraz spójrz, wielu z nas zostało głęboko zranionych, popełniło dużo błędów w relacjach, dało z siebie za dużo i zadało sobie pytania : Co jeśli ten niesamowity czas zauroczenia w relacjach czy ekscytacji nie powróci ? Co jeśli partner czy szef nie będzie dbał jak bym chciał, nie wesprze mnie, nie zastanowi się nad swoim zachowaniem i nic w nim nie zmieni, będzie obwiniał mnie o swoje emocje, żądał ciągłych przeprosin, krytykował moje potrzeby ? Co dalej …
Część z nas w pewnym momencie życia, stanęło na rozdrożu nie wiedząc co dalej i postanowiło zainwestować w siebie i dać sobie czas na decyzję. Niektórzy utknęli w tym momencie zbyt długo analizując przeszłość, przestając ufać intuicji, szkoląc się, terapeutyzując, intelektualizując, nieświadomie pielęgnując przekonanie, że są niewystarczający i nie zasługują na miłość.
Inni zaryzykowali, zaangażowali się w życie, śpiewając, tańcząc, podróżując, szukając tego co sprawia im radość i zmienia wewnętrzny dialog. Po drodze, nauczyli się jak komunikować się z tymi którzy przekraczają ich granice, mówiąc : widzę, że bardzo chcesz być blisko mnie, jednak ja z mojej strony jestem teraz bardzo zaangażowany w to co robie i odpiszę ci kiedy będę mógł. Ok ?
A ty ? Jaka jest twoja historia i decyzja ? Pamiętaj ta decyzja może wpłynąć na twoją biologię. Jakość życia i przyszłość.
Tylko twoją. Innych biologi, decyzji, przyszłości nie zmienisz.
Ty możesz zająć się sobą np. nauczyć się tańczyć, słuchać i obserwować siebie bez oceny, wziąć pod uwagę jak się czujesz i zrozumieć ukryte pod emocjami, reakcjami, chorobami, zmęczeniem potrzeby.
Oczywiście łatwiej jest obwinić innych, zaprzeczyć, że ranimy siebie kiedy o czymś nie wiemy, jednak kiedy uświadomimy sobie, że mamy automat obwiniania siebie i innych, a trauma bond to jedyna znana dynamika od dzieciństwa trudniej jest zaprzeczyć temu co kreujemy w swoim życiu i w jaki sposób ograniczamy się.
Jeśli potrzebujesz z kimś porozmawiać na ten temat, skonsultować się, możesz odezwać się do mnie.
Z mojej strony nie obiecam ci cudu, nie zakończę twojego cierpienia, jednak stworzę dla Ciebie bezpieczną przestrzeń w której będziesz mógł odpuścić, przejść przez żałobę i zmniejszyć swoje cierpienie.
Nie naprawię cię, jednak zadbam o ciebie jak mogę najlepiej.
Nie zmniejszę twojego gniewu, jednak mogę go usłyszeć i pomóc ci określić źródło bólu.
Nie spowoduję, że twój lęk zniknie, jednak mogę być z tobą, kiedy patrzysz lękowi prosto w oczy i towarzyszyć ci kiedy go słuchasz odkrywając ukrytą w nim mądrość i energię.
Nie mogę uszczęśliwię cię, jednako chce być częścią podróży w której znajdziesz to co chcesz znaleźć.
Ponieważ wiem, że nie mogę cię zmienić, zmusić do nauki, leczenia, zaangażowania, wzięcia odpowiedzialności za swoje emocje, energię, życie i zachowanie. Jeśli to zrobię zniszczę twoją autonomię, wiarę w siebie i przejmę nadmierną odpowiedzialność, daje ci wolny wybór i dziele się w tym miejscu tylko wiedzą, a zarazem swoim doświadczeniem i mądrością, którą przekazali mi inni.
Jeśli zainspirowany i bardziej świadomy dokonasz innego wyboru niż dotychczas, a twoja transformacja, prośba o wsparcie i ewolucja w relacjach będzie wynikać z miłości do siebie i wiary, wtedy będzie ona w zgodzie z tobą. Będzie wyborem dorosłego człowieka.
Trauma i wszystkie strategie, za pomocą których wielu z nas chce nieświadomie uniknąć bólu, kary, odrzucenia, powtórki błędu, wyruszenia w nieznane, powstały w momencie kiedy nie mieliśmy wyboru, bezpiecznego miejsca do rozwoju i życia. Teraz wielu z nas wchodzi w związki z innymi ludźmi angażując się w nie tak mocno, że w efekcie traci swoją tożsamość, granice. Przekonanie, że uszczęśliwianie innych jest bazą miłości, zamiast wyzwalać kreuje więzienie i oczekiwanie takiego samego poświęcenia z drugiej strony.
Czy to działa ? Nie. Wyzwolenie z traumy relacyjnej to moment w którym bierzemy całkowitą odpowiedzialność za naszą stronę. Dbamy o siebie i wyruszamy w nieznane, aby spotkać innych, którzy zaryzykowali. Zatykamy uszy, na tych którzy krzyczą, że ich zdenerwowaliśmy i mówimy, że nie będziemy brać odpowiedzialności za ich reakcje i emocje. To jest właśnie odnalezienie, wyzwolenie i poczucie siebie.
A teraz spójrz na 4 fazy wyjścia z trauma bond.
Kiedy będziesz wiedział w którym miejscu jesteś, łatwiej będzie ci określić czego potrzebujesz.
Fazy :
•faza kryzysu i zagubienia po zauroczeniu, uderzeniu, szokującym wydarzeniu, której towarzyszy szok, poczucie winy, lęk, bezsilność, nerwica, duża reaktywność, potrzeba regulacji układu nerwowego i stabilizacji, dużego wsparcia i bliskości,
•faza uświadomienia, kiedy edukujemy się i widzimy co się stało, rozmawiamy z innymi osobami, które przeszły przez coś podobnego, czasem pojawia się zaprzeczenie, reakcje których nie rozumiemy, pogubienie, koszmary, brak nadzieji, bardzo głęboki smutek, wściekłość, zaburzenia pamięci, otępienie,
• faza regeneracji i dochodzenia do siebie, w której powoli powracamy do życia. Ta faza pomaga nam zmierzyć się ze zmiennością relacji, poczuć wdzięczność za wsparcie innych, lub rozczarowanie ponieważ takiego wsparcia nam brak.
Często w tej fazie pojawia się :
altruizm : czujemy się przytłoczeni wsparciem i miłością, zainspirowani pomocą jaką uzyskaliśmy, wspieramy innych. Możemy mieć trudność w wyrażaniu tego co jest nie tak, stawianiem granic, ponieważ nie chcemy być odrzuceni i ocenieni jako niewdzięczni. Ponownie jesteśmy zagrożeni utratą tożsamości.
odcięcie : ponieważ nie uzyskaliśmy wsparcia, pozostajemy ze wszystkim sami, pojawia się potworne zmęczenie, poirytowanie, zaburzenia snu itd. nasz stan często pogarsza się,
•faza rekonstrukcji siebie i życia, budowania nowych umiejętności życiowych, z uwzględnieniem konsekwencji traumy i utraty tożsamości, w tej fazie zaczynamy być świadomi i przerażeni jak to co się stało wpłynęło na nas, nasze zdrowie i relacje, prace, finanse długofalowo, boimy się jak damy sobie radę w przyszłości, może pojawić się rozżalenie i depresja.
Jeśli osoba z traumą relacyjną, nie dostanie odpowiedniego wsparcia i edukacji symptomy traumy i zagubienia tożsamości, sztywność i zanik granic, mogą trwać latami, a nieprzeprocesowane emocje i wspomnienia, mogą powodować silne reakcje, zamknięcie, kłopoty zdrowotne i relacyjne.
Przykład :
Wyobraź sobie, że kiedyś ktoś zaatakował cię kiedy czułeś radość i bawiłeś się. Twój umysł skleił odczucie radości czy zabawy z zagrożeniem.
Teraz unika tego uczucia i sytuacji które mogą je przypomnieć, mówi ci : ciebie tu nie ma, oddziela cię od czucia (dysocjacja), tego co cię pasjonuje, zamyka cię w ograniczonym świecie relacji z jedną osobą, a ty zgadzasz się na to bo to pozwala ci przetrwać. Przetrwać, nie żyć, czując że żyjesz.
Ten mechanizm niszczy twoje życie, uniemożliwia współpracę z innymi i rozwój. Na początku dostosowanie się do partnera/partnerki, szefa, rodzica, przyjaciela wydaje ci się nieszkodliwe, po chwili niszczy relacje. To dlatego zaleca się kontynuowanie robienia tego, co sprawia nam radość, bez względu na to, czy spotyka się to z pełną akceptacją innych. Na tym właśnie polega autonomia w relacjach. Na posiadaniu intymnej i osobistej przestrzeni, a zarazem dbaniu o partnera.
Jeśli jesteś tego nieświadomy, powtarzając coś co kiedyś działało, tworzysz automatyczny nawyk, który uruchamia się w podobnych sytuacjach, kreując często retraumatyzacje, odrzucając siebie, a zarazem znajomości i przyjaźnie z innymi.
Otwarcie się na to czego chcemy i zamknięcie na presje otoczenia, które oczekuje, że będziemy zachowywać się jak kiedyś, transformacja automatycznych przekonań i reakcji, spojrzenie w twarz swoim lękom i traumom, podzielenie się tym co czujemy nie jest łatwe, jednak dużo łatwiejsze z odpowiednią wiedzą i wsparciem właściwej osoby.
Każdy z nas ma wybór może pozostać na emocjonalnej pustyni, jechać na automacie lub eksperymentować i dokonywać wyboru w relacjach ze sobą i innymi.
Wielu z nas ma podobne historie i rany, czasem nadmiernie inwestuje, czasem nadmiernie oszczędza. Niektórzy z nas szukają kogoś kto da im instrukcję, powie im co zrobić. Kiedy znajdą kogoś w kim się zakochają, zapominają o sobie i innych. Inni nikomu nie ufają i uważają, że wszystko zrobią sami.
Ja byłam po obu stronach, podążałam za kimś i szłam przez pustynię sama. Izolowałam się w relacji i separowałam od innych będąc sama. Zachowywałam się w sposób unikający i zaborczy.
W mojej podróży w nieznane spotkałam osoby zachowujące się podobnie i stosujące podobne strategie. W pewnym momencie postanowiłam ponownie zaryzykować i odrzucić to co stare.
Wybrać uważnie kim inspiruje się i co tworzę sama.
Dzięki eksperymentom, spróbowaniu, zmieszaniu i odrzuceniu wielu technik, podróżom i kontaktom z wieloma osobami, udało mi się coś w sobie transformować i stworzyć tożsamość w moich relacjach. Nauczyć się stawiać granice i określać limity. Negocjować.
To był i jest to proces podobny do nauki jazdy samochodem, gry na pianinie i tańca. Początkowo uczymy się technik z nauczycielem, słuchamy instrukcji, potem improwizujemy z innymi, aby na końcu komponować, tańczyć i prowadzić w swoim stylu.
Kiedy dochodzisz do tego momentu, wiesz, że nie masz pojęcia co jest dobre dla innych, nie masz pojęcia jak ktoś może odnieść sukces czy uleczyć się.
Wiesz, tylko, że każdy system zawodzi, wiele błędnych przekonań np. myślenie „jesteśmy jednością”, robienia tego samego, co robi druga osoba, myślenia w ten sam sposób, w jaki ktoś myśli kreuje traumy i choroby.
Bycie w relacjach polega na pracy zespołowej, a zespoły składają się z więcej niż jednej osoby i są bogate kiedy te osoby coś różni. Ludzie uczą się najszybciej przebywając z tymi, którzy zrobili to co oni chcą zrobić, a zarazem samodzielnie eksperymentując i znajdując swoje sposoby.
Wielu z nas zwłaszcza terapeutów czy ludzi „sukcesu” boi się mówić o swoich błędach i syfie w przeszłości, aby nie wyjść na idiotę, słabego, nieprofesjonalnego czyli robi wszystko aby nie wylecieć z grupy.
Ja postanowiłam inaczej. Jestem terapeutą, ale także byłam w mega niezdrowych relacjach, bazujących na trauma bond, miałam CPTSD, omamy, halucynacje, mój system immunologiczny odmawiał posłuszeństwa w najbardziej nieoczekiwanych momentach, kiedy myśląc, że postępuje dobrze, opuszczałam siebie dla relacji.
Na terapię i edukacje wydałam ogromne pieniądze, nauczyłam się od terapeutów czego nie robić. Potem ponieważ nie miałam pieniędzy postanowiłam zrobić wszystko na wspak czyli znaleźć w traumie, dysharmonii, konflikcie i szaleństwie nową jakość, inspirację i antidotum. Autonomię w podróży zwanej życiem.
Teraz chce innym pomóc zainwestować w swoje życie, podróże i przyjaźnie więcej, mniej w terapię i relacje z jedną osobą.
Co jeszcze ? W czasie moich podróży z traumą po świecie i relacjach, zaobserwowałam, że wielu z nas wymaga od siebie perfekcji i ten skrajny perfekcjonizm powoduje, że tworzone przez nas systemy relacyjne czy terapie są mniej elastyczne, pojawia się w nich bardzo dużo instrukcji, technik wyzwalających (triggerów)agresywne lub autoagresywne reakcje. Wielu terapeutów nie wie jak zareagować na indywidualność, niesztampowe pomysły i eksperymenty.
Jeśli wiemy, że triggerem nawet terapeuty może być obraz, zapach, smak, dźwięk, miejsce, osoba, wydarzenia, słowa łączące chwile obecną z przeszłością, uruchamiające automatyczne reakcje, możemy coś z swoją reakcją, na reakcję terapeuty zrobić.
Na przykład możemy przestać na chwilę czytać czy oglądać to co nas denerwuje, aby poczuć to co czujemy, okazać sobie trochę łagodności i do czytania czy oglądania powrócić, lub nie. Stwierdzić to nie moja bajka.
A potem zamiast walić w siebie, że tak zareagowaliśmy, stworzyć swoją bajkę, daleką od sztywnego siedzenia na krześle w gabinecie.
Możemy także odseparować się od kogoś kogo zachowanie nam nie odpowiada, aby się swoim reakcjom i bólowi przyjrzeć, zobaczyć, że bardzo często ich źródło jest w naszej podświadomości i przeszłości, a człowiek przed nami tylko coś nam przypomina, dlatego tak się do niego dostosowujemy.
Możemy także werbalnie postawić granicę, zanim ktoś nas wciągnie w swoją przeszłość i sztywny system.
Powiedzieć : nie spotkam się z tobą, do momentu kiedy … . Od teraz będę komunikować się z tobą przez mail. Nie będę utrzymywać z tobą kontaktu.
Czasem nie wiemy i nie będziemy wiedzieć co powiedzieć i co nas lub kogoś striggerowało, spowodowało jakąś reakcje. To co możemy zrobić, to sobie to uświadomić i pozwolić sobie na zatrzymanie i wsłuchanie w to co jest w nas.
Tak powstała np. Błękitna Rapsodia Gershwina, która była krytykowana za to, że nie jest taka jak powinna być i że Gershwin nie jest taki jak powinien.
A teraz spójrz co się dzieje, kiedy porzucasz jak powinno być, znajdujesz w sobie głos który docenia twój wysiłek i obecność drugiego człowieka, który szybko nie ocenia, siada z tobą na gruzach zrujnowanych marzeń i oczekiwań, planów i nadziei, wspiera cię kiedy je opłakujesz, zatrzymuje cię kiedy w siebie walisz przypominając ci, że błędy to mięśnie sukcesu.
Co wtedy z tobą się dzieje ? Co czujesz ? Czy przestajesz kurczowo trzymać się ludzi, którzy nie wnoszą do twojego życia niczego ciekawego i wartościowego ?
Jeśli tego nie doświadczyłeś, to kiedy coś się dzieje, a ty nie wiesz dlaczego tak się dzieje, możesz pomyśleć, że zwariowałeś, bo np. kilka słów wywołuje w tobie lub innych tak silną reakcje, lub odwrotnie, że ktoś jest szalony, ponieważ mówi : rozmawianie z tobą, kiedy twoja żona, mąż jest w domu i ty jesteś nieobecny, jest niekomfortowe, jeśli chcesz ze mną porozmawiać, zadzwoń jak będziesz sam/a.
Sex w samochodzie przez 30 min, nie satysfakcjonuje mnie. Ja potrzebuje 2 godzin.
A teraz spójrz na to co się dzieje kiedy czujesz się zagubiony i trafisz na specjalistę nieświadomego czym jest trauma bond i który nie wie jak wykreować wzrost postraumatyczny.
Wzrost postraumatyczny podobnie jak ruch ciała w przeciwieństwie do klasycznej terapii jest naturalnym szaleństwem. Ułatwiają go wszechstronna edukacja, podróże, przemyślenia na temat nas samych, świata i przyszłości, regulacja emocjonalna, komunikacja powiązana z autorefleksją, wyszukiwaniem nowych możliwości, pisaniem nowej historii traumy, wyszukiwaniem historii którymi możemy się inspirować, rozwojem kreatywności, znalezieniem pracy, która wspiera nas i innych.
Czemu jest tak dużo pomyłek w czasie diagnozowania traumy relacyjnej i tylko 2-4 % jest prawidłowo diagnozowanych, a tak mało jest wzrostu ?
Ludzki mózg nieustannie łączy wydarzenia z przeszłości z obecnymi, często ten proces zachodzi na poziomie podświadomym.
Kiedy spotykamy kobietę, czy faceta, którzy przypominają naszą matkę czy ojca, zazwyczaj zakładamy, że będą podobni. Możemy automatycznie przypisać im złe intencje i odczuwać do nich niechęć lub zauroczyć się.
Podobnie z pacjentami i terapeutami. Możemy zbyt szybko ich zdiagnozować, lub wymyśleć na ich temat historię, która nie ma odbicia w realności i dawać im tysiące ćwiczeń, aby ich naprawić. Skupiać się tylko na tym co jest w nich nie tak jakbyśmy chcieli i przeszłości.
W obu przypadkach mózg wykrywa jedynie podobieństwo wizualne, albo my czujemy się przy kimś podobnie, coś nam coś przypomina. To niewiele mówi nam o charakterze napotkanych osób i ich sytuacji życiowej, a także tym co chcą stworzyć w przyszłości.
To nie ta osoba wyzwala naszą silną reakcję, lecz nasze skojarzenia i stan wewnętrzny w jakim się znajdujemy. Zmęczenie, choroba, głód i odwodnienie intensyfikują triggery i powodują uproszczone myślenie skrótowe.
Nasz mózg znajdując analogię, automatycznie zachęca do podjęcia określonych działań, np. diagnozowania. Dodatkowo nawet u terapeuty, może pojawić się flashback, przytłaczające odczucie cofające, go do bólu odrzucenia, przemocy lub opuszczenia w dzieciństwie. Zagubienie granic.
W wypadku flashbacku istnieje często tylko obraz i odczucie, lub samo odczucie i brak historii. Tracimy wtedy kontakt z realnością, całą dojrzałą wiedzę o świecie i mamy regres.
Możemy wtedy widzieć 2 rzeczywistości w jednym momencie, tak jakbyśmy widzieli 2 podobne filmy lub 2 podobne osoby na dwóch ekranach. Bardzo często wtedy wybieramy najbardziej znaną narrację, to co wiemy, czego nas nauczono zamiast zatrzymać się i zobaczyć, jak wiele opcji jest pomiędzy nami i wyruszyć w nieznane.
Czym jest introjekcja ? To wchłonięcie bez analizy nieświadomie przekonań, emocji, zachowań, osobowości innych. Upodobnienie się do otoczenia nawet tego nie widząc. Ktoś kto przyjmuje kogoś pogląd, lub przekonanie, kiedy zostało mu coś wytłumaczone i przemyślał to, nie jest introjekcją.
Zależność od przeszłości i rozpamiętywanie zdarzeń, trzymanie się przekonań i schematów, które dobrze znamy, może uzależnić nas od pewnych sposobów myślenia, które tworząc określone neuropołączenia, nie pozwalają nam zobaczyć więcej. To dlatego nawet w terapii oprócz ekspozycji na stare doświadczenia, ważna jest zmiana otoczenia, eksperymenty i obserwacja różnych relacji, stylów życia. Wysłuchiwanie różnych perspektyw. W relacjach stworzenie 3 części ja, ty i my.
Przykład :
Joanna miała ojca, który opuścił jej matkę i stosował wobec niej przemoc psychiczną. Często twierdził, że opisane przez nią sytuacje nie miały miejsca i że ona mówiąc o swoich potrzebach jest egoistką. Kiedy ona zwracała mu uwagę na to, że nie dotrzymał słowa, on zapewniał, że niczego takiego nie obiecywał, a jej chodzi tylko o jego pieniądze. Na pierwszej psychoterapii Joanna zrozumiała, że przez lata padała ofiarą gaslightingu i manipulacji. Wchłonęła dużo przekonań. Spędziła wiele lat analizując przeszłość.
Kiedy zaczęła randkować, mężczyzna którego spotkała, trochę z wyglądu i zachowania przypominał jej ojca. Pewnego dnia zarzucił jej, że jest podejrzliwa i chce tylko, aby skupił się na jej potrzebach, spędzał cały czas z nią co jest niemożliwe. Joanna niespodziewanie wybuchła, wypowiadając parę nieprzemyślanych zdań. Po tym zdarzeniu on przestał się odzywać. Ona poczuła się zaczęła obsesyjnie o nim myśleć i kontaktować się.
Mogłoby się wydawać, że Joannę zdenerwowała wypowiedź i zachowanie mężczyzny. W rzeczywistości jednak zadziałał tu trigger i flashback. Jej umysł nieświadomie połączył postawę mężczyzny z zachowaniem ojca, porównał z wzorcem idealnej relacji którą stworzyła w swoich marzeniach. Uznała, że mężczyzna manipuluje dlatego zaczęła się bronić. Potem, uwierzyła w to, że ją opuścił i ona sama nie przeżyje.
Nie zadziałały strategie z pierwszej terapii. Straciła hamulce i granice.
Ból przeszłości połączył się z obecnym, a Joanna czuła się jak małe, niedojrzałe, bezsilne, bezwartościowe dziecko uwięzione w tej sytuacji. Zależne od poznanego mężczyzny.
Takie odczucia, oraz przytłoczenie, zagubienie, krytyka, obwinianie siebie, skupianie nadmierne na drugiej osobie są charakterystyczne dla rozregulowania układu nerwowego, flashbacków i zagubienia tożsamości.
Mężczyzna uznał jej zachowanie za agresywne i zaborcze, odsunął i skupił tylko na sobie. Gdyby Joannie udało się zwolnić, przyjrzeć się sytuacji, mogłaby zauważyć, że jej reakcje są nadmierne, mężczyzna naprawdę się starał, ma na głowie wiele obowiązków i także swoje potrzeby i lęki.
Mogłaby zapytać go o wyjaśnienie.
Każdego potrzeby mogłyby przynajmniej częściowo być zaspokojone. Konflikt możliwe, że doczekałby się rozwiązania. Każde z nich mogłoby zachować autonomię w bliskości.
Oczywiście podobnie mężczyzna, gdyby był bardziej świadomy swoich lęków, mógłby inaczej się zachować.
Na pierwszej terapii Joanna nauczyła się analizowania przeszłości. Kiedy trafiła do mnie, uświadomiła sobie, że w dzieciństwie i dorosłym życiu jej ciało nie przeprocesowało pewnych wspomnień i jeśli teraz jej reakcje, są bardzo silne, a wywołało je coś małego, to raczej dotyczą one przeszłości i jest to flashback.
Zauważyła, że kiedy jest mega zmęczona lub w czasie szoku, jej ciało działa inaczej. Ważniejsze jest dla niego oszczędzanie energii, przygotowanie nóg do ucieczki, rąk do obrony, lub łapania tego który oddala się, niż procesowanie i rozumienie, tego co się dzieje.
Do momentu kiedy nie poczuła się bezpiecznie, jej umysł nie tworzył wspomnień w normalny sposób i analizował nie to co potrzeba. Kiedy coś jej przypominało, jej umysł nie widział tego jak wspomnienia, tylko jak coś co dzieje się w chwili obecnej. Traktowała większość mężczyzn nieświadomie jak opiekunów i wchodziła w rolę dziecka, które z jednej strony chce całkowitej uwagi, z drugiej spełnia wszystkie oczekiwania innych.
Ta świadomość zmieniła sposób jej postępowania w podobnych sytuacjach. W czasie randkowania, bardzo dbała o wypoczynek, swoje zainteresowania i uznała, że przyda jej się wsparcie psychologiczne, a zarazem zainwestowanie w rozwój zainteresowań. Zauważyła, że jej oczekiwania co do idealnego życia i świata wynikały często nie z jej prawdziwych potrzeb, ale z tego, co widziała wokół siebie. Karmiła się filmami miłosnymi i książkami psychologicznymi zamiast żyć. Często chciała czegoś więcej i w pogoni za szczęściem zapominała o tym, by nacieszyć się obecną chwilą.
Na skutek dużej ilości triggerów i flashbacków w bliskości, dysocjacji, wadliwego schematu tworzenia relacji, wspomnień i regulacji układu nerwowego, jej codzienne funkcjonowanie, a także nawiązanie i kontynuowanie relacji, było dla niej znacznie trudniejsze. Kiedy zobaczyła duży obraz, uświadomiła sobie, że nic nie trwa wiecznie, życie to cykl zmian, ona nie może kontrolować innych, stworzyłyśmy wspólnie plan, a ona zaakceptowała, że będzie mierzyła się z licznymi przeciwnościami, a kiedy nie wszystko pójdzie po jej myśli, poprostu zmieni drogę i przyjrzy się swoim przekonaniom i triggerom. Kiedy randkowała i nie udawało jej się, niewiele zmieniało to w jej życiu, które stało się bogate wewnętrznie i zewnętrznie.
Historia Joanny, jest tylko przykładem. Jej imie można byłoby zastąpić wieloma imionami, osób które zgłosiły się do mnie mówiąc, że coś dziwnego się z nimi dzieje, lub że przebywanie z pewnymi osobami wpływa na nie destrukcyjnie.
Kiedy dwie osoby mają taką traumę i reakcje. Nie wiedzą co sie dzieje, zagubią autonomię, mogą stać się przemocowe, mieć stany depresyjne, CPTSD i żyć w czymś przypominającym horror, lub tragedię.
Kiedy jedna strona twierdzi, że taki ma charakter, może kocha za bardzo, albo nie umie kochać inaczej, krzyczy i wyzywa bo ma flashback, a od tego, jak się druga osoba zachowa, zależy jej „być albo nie być” tworzy bardzo niestabilny fundament relacji.
Ludzie, którzy są bardziej autonomiczni, stabilni, świadomi swoich traum, triggerów i flashbacków, lepiej regulują swój układ nerwowy, są w stanie lepiej
dostroić się do sytuacji i inaczej odpowiedzieć na ataki.
Czasem mogą innym pomóc wyregulować się, ustabilizować.
Kiedy osoby, które doświadczyły traumy, są jej nieświadome, bardzo reaktywne i przyjmują skrajne postawy nieadekwatne do sytuacji, nawet osoby stabilne, zwłaszcza kiedy są zmęczone, pod dużą presją mogą się dać wkręcić i rozregulować.
Przykład w pracy :
Janek i Zosia pracują w filmie i zajmują się kreowaniem budżetu jako kierownicy produkcji. Podlegają oni Bronkowi, producentowi który nadzoruje ich działania. Janek pochodzi z rodziny dotkniętej przemocą, jego ojciec często znęcał się nad domownikami, zarzucając im, że celowo coś sknocili. U Zosi nic takiego nie miało miejsca. Pewnego dnia Bronek zauważa, błąd w kosztorysie i mówi,że chce na ten temat porozmawiać. Janek wybucha i zarzuca Bronkowi, że tylko umie wymagać i dociskać innych. Zosia nie może zrozumieć o co chodzi, bo błąd jest łatwy do poprawienia, Bronek nikogo nie obwiniał, chciał tylko poprawienia kosztorysu.
Janka reakcja okazała się nieadekwatna do sytuacji, gdyż ta nie miała nic wspólnego z przemocą sprzed lat. Jeśli Janek
w tej sytuacji zauważyłby trigger i flashback, jak jego umysł połączył sytuacje, mógłby zareagować inaczej.
Jeśli uważałby, że ma zbyt dużo pracy mógłby pogadać o tym z Bronkiem. Niestety pomiędzy Bronkiem i Jankiem tworzy się niezdrowa dynamika. Bronek także nieświadomy swoich triggerów, nie umie poradzić sobie z Jankiem i rozstać się z nim, pomimo, że Janka agresja wzrasta. Triggery emocjonalne kreują silne automatyczne reakcje i tworzą pomiędzy nimi niezdrową zależność. Dochodzi u obu do zachwiania poczucia bezpieczeństwa, wartości. Janek skupiony jest tylko na tym co jest źle, krytyce, z automatu przypisuje innym złe intencje, podejmuje pochopne decyzje i mówi o parę słów za dużo. Im bardziej jest zmęczony tym mocniejsze są jego reakcje. Bywa często zagniewany i smutny bez powodu. Bronek nie wie co z tym zrobić. Wchodzi w rolę ratownika.
Zazwyczaj po 20-30 minutach poziom hormonu stresu kortyzolu u większości z nas w takich sytuacjach opada, separujemy się i mamy refleksje. Niestety u osób straumatyzowanych i splątanych rozregulowanie może utrzymywać się przez dni, miesiące, czasem lata, wpływając na pracę serca, mobilizując mięśnie do walki lub ucieczki, nasilając krytykę wewnętrzną i zewnętrzną, doprowadzając do wypalenia i aktywacji chorób genetycznych.
A teraz wyobraź sobie zapach ciepłego wina, lub piasku pod stopami w czasie wakacji, coś co dobrze ci się kojarzy. Albo wróć pamięcią do momentu kiedy zmarła księżna Diana, albo znalazłeś moją stronę. Gdzie siedziałeś, co działo się wokół, co miałeś na sobie, co słyszałeś. Kiedy usłyszysz i poczujesz to samo, twoja pamięć będzie szukać czegoś podobnego w przeszłości. Jeśli brak jest informacji to co jest podobne jest wspomnieniem, twój umysł odczyta to jako rzecz która dzieje się to teraz.
Jeśli mamy partnera z traumą, to potrzebujemy poznać jego i swoje triggery, wiedzieć co robić, jak wyregulować siebie i go wesprzeć.
Czasem wystarczy być świadkiem przemocy, czy żyć dłużej z kimś kto ma traumę, aby coś w naszej biologii się zmieniło.
Uruchomiło pewne predyspozycje zapisane w naszym DNA. Wyciągnęło coś na powierzchnie. Dlatego każdy kto jest w relacji z osobą straumatyzowaną, z depresją, CPTSD potrzebuje bardzo zadbać o siebie, często stanikizować i mieć także wsparcie.
Nadmierna ekscytacja, intensywność w relacji, zmieszana z zastraszaniem, groźbami, unikaniem, może stworzyć flashback i wykreować koktajl chemiczny, (kortyzol, oksytocyna, dopamina) który łatwo uzależnia. Wtedy nawet jak nie czujesz pociągu do kogoś, nie lubisz go, możesz przywiązać się do tej osoby, wchodząc w rolę dziecka, opiekuna, lub kiedy rozregulujesz się, stracisz stabilizację, widzieć w takiej osobie opiekuna czy kata.
Cykle intensywnego zbliżania i intensywnego oddalania, wybuchów, odrzucenia, kreują bardzo mocną zależność. Koktajl przypominający heroinę.
Czemu trudno odejść, kiedy pojawia się takie uzależnienie ?
Każdy z nas ma kryzysowe momenty, triggery, bywa zmęczony, chory. Jeśli ktoś nas wówczas wesprze nasz organizm dążący do wspólnej regulacji stabilizuje się szybko.
W parach nieświadomych swoich triggerów, zazwyczaj zamiast wesprzeć, jeden partner jest oziębły, drugi zaborczy, jeden cichy drugi wybuchowy. Czasem obie strony są wybuchowe i impulsywne.
Jeśli nie umieją się wtedy odseparować, wziąść odpowiedzialność za swoje reakcje, zarzucają innym, że tak ich zdenerwowali, tracą poczucie sprawczości. Podobnie kiedy chcą na siłę zatrzymać osobę, która ich stabilizuje.
Jeśli nie jesteśmy tego świadomi, nie zadbamy o psychoedukacje i profesjonalne wsparcie, możemy wzajemnie wciągnąć w wir traumy i odtwarzania scen z przeszłości, nazywając to miłością. W tym procesie łatwo jest osłabić układ nerwowy, immunologiczny, hormonalny, metabolizm itd.
Często osoby które do mnie trafiają, w czasie i po takiej relacji są w strasznym stanie. Zaburzenia pamięci, nadmierna zależność, zaburzenia oceny sytuacji, komunikacji, błędy poznawcze (np. przekonanie : nic mi się nie udaje i sobie nie radzę, to, co dobre, spotka mnie jedynie dzięki relacji z określoną osobą, w której ta osoba (partner, szef, przyjaciel itd) otoczy mnie opieką, znajdzie dobre rozwiązania, nie dopuści do błędnych decyzji).
To przypomina pranie mózgu, po którym taka osoba nawet w najmniejszej oznace ciepła widzi coś większego, czego tam nie ma, a przemoc minimalizuje, tłumaczy, aby utrzymać relacje.
Nie wierzy że może sobie dać radę, traktuje innych jak przepustkę do bezpieczeństwa i pewności siebie. Tylko innych słowa mają znaczenie, mogą dowartościować, podnieść na duchu, uspokoić i uratować.
Tłumaczenie swojego zachowania i traumy czasem przyjmuje także formę zrzucania odpowiedzialności za przemoc.
Przykład :
Ewa najpierw zwyzywała, zdradziła i poniżyła, Kacpra, a potem wmawiała mu, że to jego wina, bo on ją rozzłościł, nie dbał o nią, więc musiała zrobić to co zrobiła.
Kacper jest już w takim stanie, że nie pamięta dokładnie co się stało. Aby przetrwać ciągle ataki, jego mózg ograniczył wyższe funkcje upraszcza, kreując błędy poznawcze.
Coś nadmiernie wyolbrzymia, lub minimalizuje, np. obwinia siebie, wierzy, że powinien umieć czytać Ewie w myślach, zadowolić ją i usprawiedliwia to co ona robi.
Wydaje mu się, że nic innego nie może zrobić.
Cykl ciągle się powtarza. Po jakimś czasie załamuje się, pije, objada, staje się autoagresywny, zaczyna być agresywny w pracy. Znika radosny Kacper, dusza towarzystwa. Oddaje całkowicie władze nad sobą Ewie.
Ta dynamika góra, dół uzależnia go jak narkotyk w tym wypadku podany mu bez jego zgody.
Jeśli czytasz to i masz w tym momencie chwile zawahania, to pamiętaj prawie każdy może się wkręcić, pogubić, zarazić przemocą, rozregulować i uzależnić. Wtedy może kurczowo trzymać się kogoś, albo czegoś np miejsca pracy, aby „przetrwać”.
Będąc w takiej uzależniającej relacji, nie jest też w stanie wspierać siebie ani partnera, za to często może niszczyć siebie i innych.
Przemoc i zdrada w takiej relacji nie wynika z gniewu, czy braku szczęścia. Emocja to jedno trigger i czyn to drugie.
Pomiędzy emocją a reakcją, decyzją, zachowaniem istnieje możliwość zwolnienia, ustabilizowania się, zobaczenia, że zalewa nas kortyzol, przyspiesza serce, mamy większą ilość wyboru.
Możemy być wściekli i zamiast kogoś wyzywać iść pobiegać, a potem przyglądnąć się naszym myślom. Zauważyć kiedy w fatalny sposób interpretujemy rzeczywistość np. katastrofizując, myśląc o sobie, innych i sytuacji w ekstremalny sposób.
Możemy być smutni, zapłakać i poprosić o pomoc, kiedy sobie nie dajemy rady.
Potem zamiast unikać kontaktu, wymuszać agresją czy ciszą, to czego chcemy poprosić o więcej czasu na podjęcie decyzji lub z kimś porozmawiać. Postawić granice, wyrazić potrzeby, wysłuchać drugiej strony, negocjować, podjąć decyzje wspólnie.
Zainspirować się tymi którzy mieli podobne problemy i poradzili sobie z nimi. Zauważyć, kiedy striggerowani żyjemy według sztywnych reguł, lub mamy nierealistyczne oczekiwania. Używamy słów muszę, powinieniem, nie mogę prowadzących tylko do fałszywego poczucia winy.
Tego wszystkiego możemy się nauczyć i zmniejszyć objawy traumy, a także triggery.
Piszę o tym, bo kiedy osoby z zewnątrz widzą, że ktoś jest pobity fizycznie lub psychicznie. Działa autoagresywnie i popełnia błędy poznawcze. Osoby związane trauma zazwyczaj nie widzą swojego cierpienia i błędów. Mogą nawet wierzyć, świadomie lub nieświadomie, że na złe traktowanie zasługują, bo coś sprowokowały i że to cud, że ktoś się nimi zainteresował, lub dał im pracę. Często czują się pokrzywdzone zachowaniem partnera. Wyciągają niewłaściwe wnioski i reagują złością, agresją słowną, lub wycofaniem, próbując w ten sposób bronić się przed atakiem, który w rzeczywistości… nie nastąpił.
Ich reaktywność przekłada się na problemy w relacjach, uniemożliwia wypracowanie porozumienia.
Triggery czasem można zidentyfikować, czasem nie. Czasem są one zewnętrzne, czasem wewnętrzne. Zauważenie, że mamy flashback pozwala nam uniknąć przypisywania innym ludziom złych intencji i bardziej obiektywnie ocenić sytuacje. Podobnie w wypadku przemoc. Przemoc psychiczną i werbalną można zidentyfikować.
A usłyszenie w czasie flashbacku błagania naszego wewnętrznego dziecka o pomoc i zadbanie o nie kluczowe w procesie przerywania reakcji.
Z czego poza triggerami wynika często nasze zagubienie ?
Poza triggerami każdy z nas ma zestaw szybkich automatycznych myśli, nieświadomych reguł i przekonań wynikających z przeszłych doświadczeń i doświadczeń rodziny, a także grupy i społeczności w jakiej żyjemy.
Niektóre te przekonania są błędne. Przykład : innych potrzeby są ważniejsze niż moje, nie zasługuje na wsparcie, nikt mnie nie wesprze, nikomu nie mogę ufać, lepiej wycofać się kiedy ktoś daje komplement, podaje rękę, każdy kto mówi, że mam szansę na inne życie, kłamie.
Z powodu tych przekonań, wiele osób popada ze skrajności w skrajność, zamęcza się dietami i ćwiczeniami, lub zaniedbuje siebie.
Robi wszystko, aby wyglądać czy zachowywać się perfekcyjnie, uzyskać aprobatę, uniknąć odrzucenia, poniżenia i krytyki, lub izoluje się i poddaje. Wielu jest w stanie unieść cierpienie, którego większość nie byłaby w stanie unieść, nie wiedząc co nimi kieruje. W ten sposób nieświadomie unika zatrzymania się i spotkania ze sobą.
Co to znaczy spotkanie ze sobą ? My ludzie posiadamy zdolność do zwolnienia, auto refleksji, sceptycyzmu, spojrzenia na sytuację z kilku punktów widzenia i zobaczenia długofalowych konsekwencji swoich czynów. Dla wielu z nas ten proces jest niesamowity i fascynujący. Pomaga nam łączyć się w pary, rozwijać się.
Niestety w wypadku traumy, ponieważ praca części mózgu jest ograniczona, ten sam proces może być bardzo nieprzyjemny, kreować ataki paniki, nerwicę, rozregulowanie układu nerwowego, kolejne flashbacki i depresję i prymitywne zachowania.
Aby to lepiej zrozumieć popatrz na psa. Pies wydaje się, że koncentruje się na świecie zewnętrznym. Je, śpi, bawi się itd. Jest obecny. Jego nierozwinięty umysł pomaga mu, a zarazem przeszkadza i ogranicza, powodując że nie może on stworzyć tego co my. Ostatnie odkrycia wskazują na to, że pies ma świadomość swojego ciała i wie jak naśladować ruch właściciela. Według badań psy pamiętają każdy nasz ruch i te wspomnienia, oraz pewne zdolności podobnie jak u nas ludzi przez generacje przekazywane są w genach. To dlatego pies wie jak zaganiać owce pomimo, że go nikt tego nie uczył, lub w dziwny sposób reaguje na pewnych ludzi.
Co ciekawe ten sam pies straumatyzowany, zmęczony, rozregulowany, pomimo że jego umysł jest mniej rozwinięty także może zmienić swoje zachowania. Tylko ponieważ on nie myśli tyle co my u niego procesowanie traumy jest łatwiejsze.
My ludzie jesteśmy pełni przekonań nawet na temat psa. Przekonania te powstały przez tysiąclecia. Wszyscy jesteśmy ich nośnikami, a kiedy ich nie kwestionujemy tylko uciekamy w wirtualny świat, albo na automacie powtarzamy to co inni, powtarzamy to co robili nasi przodkowie np. że pies nieświadomy, Kolumb jest idiotą, który spadnie z Ziemi jak będzie podróżować w nieznane, zamykamy się na świat.
Zauważenie kiedy nadmiernie reagujemy, lub zamieramy bez reakcji. Kiedy nadmiernie przesuwamy się w kierunku życia wewnętrznego, online, krainy fantazji, odsuwamy zbyt daleko od innych, a kiedy zbyt długo siedzimy w grupach o określonych poglądach, a następnie skorygowanie kursu jest pierwszym krokiem do satysfakcjonującego życia i relacji.
A teraz spójrz z powodu triggerów i przekonań coraz większa ilość osób staje się abstynentami, np. seksualnymi, odmawia sobie podstawowych przyjemności, nawet zabawy, nie dba o siebie, zgadza na wykorzystywanie w pracy, czy relacjach prywatnych.
Albo nadmiernie ryzykuje i uzależnia się prawie od wszystkiego, także seksu, przemocy i dominacji.
Joseph LeDoux wyjaśnia w swoich badaniach, że siła naszych automatycznych reakcji na stress związany np. z odrzuceniem romantycznym, jest coraz większa, kreuje coraz większą ilość kortyzolu, który wzmaga intensywność emocjonalnych wspomnień, przekonań, a zarazem wymazuje fakty potrzebne nam do obiektywnej oceny sytuacji. Czyli reagujemy na coś, nie wiedząc, na co.
Wtedy odcięci od wyższych partii, które możemy nazwać przewodnikiem który pomaga nam to wszystko posklejać, nazwać, ocenić i sprawdzić o co chodzi, tą zagadkę rozwiązać, zamiast rozdzielić przeszłość od teraźniejszości, przemieszczamy się w czasie ze strasznymi odczuciami. Czasem te odczucia mogą być tak silne jak u ofiar gwałtu, czy fizycznego pobicia. Potworne napięcia, sztywność i ból ciała. Te doznania kreują zmiany biologiczne i historie przekazywane przez pokolenia. W momentach flashbacków mogą bardzo często powracają także odczucia z brzucha matki, czy porodu. Jeśli były one nieprzyjemne nasz ból i poczucie odrzucenia może pogłębić się. Jeśli były przyjemne i nagle coś gwałtownego bolesnego się stało, nasz umysł podświadomie może unikać przyjemności, radości, aby nas przed identycznym zdarzeniem ochronić.
W tym stanie, pozbawieni kontaktu z wyższymi partiami mózgu, nie jesteśmy w stanie przetrwać sami, czy skonfrontować się z trudnościami. Zobaczyć co robimy. Gdzie istnieją triggery.
To nie jest coś, co możemy także kontrolować. To poprostu powraca, czujemy bezsilność, głęboki smutek lub wściekłość i coś trudnego do opisania. Atakujemy siebie lub innych. Wymyślamy nowe historie, którymi nadpisujemy stare. Tak często zaczyna się przemoc i wojny.
Jeśli wtedy staramy się zrozumieć nasz stan i stan naszych relacji pogłębiamy nasze zagubienie i traumę. Tworząc cykl autodestrukcji. Zatrzymanie się i nazywanie tego co się dzieje na głos : mam flashback, to jest trigger. Następnie opisujemy swoje emocje, to co czujemy np. czuje napiecie w ciele, boje się, nie wiem czego i widze, że nic nie zagraża mojemu życiu. Te słowa aktywują funkcje wykonawcze mózgu, część mózgu zwaną korą przedczołową. To zmniejsza dominację ośrodków odpowiedzialnych za automatyczną reakcję, pomaga w regulowaniu emocji, pomaga w autorefleksji, wyborze zachowania.
To wtedy możemy zwolnić i postawić granice. Powiedzieć np. nie podoba mi się że krytykujesz moje ciało, jeśli będziesz tak robić za każdym razem będę przerywać rozmowę. Następnie zwrócić się do zranionej części nas jak do dziecka, zapewnić ją, że to co czuje skończy się niedługo, że ją ochronisz i zaopiekujesz się nią jak nikt wcześniej się nie zaopiekował. Bardzo dobrze działa także notatka, lub nagranie które przypomina, że jesteś teraz w innej sytuacji, jesteś dorosły, masz więcej wyborów, możesz zrobić coś, czego jako dziecko nie mogłeś zrobić.
Czemu to czasem nie działa ?
Profesor Yechuda, specjalistka traumy generacyjnej, odkryła, że wiele osób których przodkowie byli np w obozach koncentracyjnych mają bardzo silne reakcje i zaburzenia regulacji hormonu stresu kortyzolu.
Ich mózg jest inaczej połączony i zbudowany. Zaobserwowała ona także, że stan psychofizyczny, poziom kortyzolu kobiet, których matki, babki, prababki doświadczyły czegoś potwornego jest inny niż u reszty kobiet. Podobnie z triggerami, flashbackami i przekonaniami, które wpływają na to co przekaże ona dziecku, jaką więź z dzieckiem i podstawę biopsychosocjalna stworzy.
Stabilizacja z poziomu głowy w wypadku dużych triggerów i flashbacków nie wystarcza.
Flashbacki mogą trwać krótko, kortyzol może opaść, jednak reakcje w ciele mogą utrzymywać się bardzo długo. Nawet miesiącami czy latami. Stworzyć zbroję pełną stanów zapalnych, napięć i bólu. Ta zbroja przez lata przyrasta do ciała. Aby ją zdjąć potrzebujemy delikatności i cierpliwości. Poczucie ciała i komunikacja z nim jest pierwszym krokiem. Poproszenie, aby powolutku odpuściło napięcia, pokazało ci gdzie są w nim bezpieczne miejsca, gdzie lęk, który potrzebuje być wysłuchany drugim. Czemu wysłuchany ? Jeśli nie wysłuchamy krzyku który jest tam ukryty np.boję się być sam, potrzebuje przytulenia, wzrośnie nasz wewnętrzny krytyk i zbroja się wzmocni.
Wewnętrzny krytyk został stworzony, aby ochronić cię przed powtórką bolesnego doświadczenia, czyli tego co zraniło ciebie lub twoich przodków kiedyś.
Mówiąc do ciebie : jesteś gruby lub głupi, powstrzymuje cię przed … i chroni przed …
Nie musisz tego teraz wiedzieć, to co wielu moich pacjentów dodaje do tego zdania to ekspozycja, widoczność, autonomia, uderzenie, spalenie, odrzucenie, ukaranie, cierpienie.
Czasem aktywacje, mocne reakcje występują w różnych obszarach życia, np. osoba jest bardzo aktywna zawodowo, daje sobie bardzo dobrze radę w pracy, jest socjalna, natomiast striggerowana depresyjna, unikająca, hypoaktywna, lub agresywna w relacjach intymnych.
Z tego powodu zachowanie takiej osoby, może być niezrozumiałe dla niej i świata zewnetrznego. Może ona nieświadomie unikać triggerów : miejsc i sytuacji w których istnieje największe zagrożenie agresji werbalnej, fizycznej, odrzucenia, zranienia, ale także poczucia czegoś mocniejszego nawet radości czy ekscytacji, lub odwrotnie nieświadomie zbyt agresywnie na nie się eksponować powodując retraumatyzację.
Kiedy sobie uświadomimy to wszystko i co nas wstrzymywało przez większość życia, inaczej spojrzymy na nasze błędy, możemy opłakać przeszłość, wyrazić emocje i odczucia (lęk, ból, opuszczenie, smutek, gniew), a także potrzeby np. docenienia, przytulenia, zaopiekowania, współczucia i łagodności. Smutek w tym procesie tworzy samowspółczucie, a gniew pomaga bronić się i stawiać granice. Ważne jest poczucie obu emocji w ciele i zauważenie, że one potrzebują siebie, jak dwaj przyjaciele. Smutek jest jak woda, która zwalnia gniew, zmniejsza pożar. Gniew jest jak ogień, słońce które ogrzewa wodę.
Jeśli masz trudności z powrotem do ciała, nazwaniem tego co czujesz, co jest częste przy traumie, warto znaleźć kogoś, kto ci w tym pomoże, wesprze w tym procesie.
Terapeuta pracujący z traumą i ciałem jest zazwyczaj dobrym wyborem. On pomoże ci zidentyfikować twoje triggery i flashbacki, może też sprawdzić jak twoje ciało reaguje na delikatny dotyk (twój lub terapeuty) i na bliskość.
Odkrycie tego co powoduje twoje flashbacki, cierpienie, jakie są twoje niezaspokojone potrzeby jest jak praca detektywa i archeologa.
W czasie tej pracy ważne jest powtarzanie sobie : szukam triggerów, nie oceniając się i nie karząc za błędy. To zajmie trochę czasu, ponieważ budowanie połączeń neurologicznych, dzięki którym reguluje się i zmniejszam intensywność, długość i częstotliwość flashbacków zajmuje czas. To nie moja wina, co się ze mną dzieje.
Czy teraz rozumiesz, dlaczego wsparcie kobiet w ciąży, a także po porodzie, zauważenie jak brak edukacji, wyzwiska, poniżanie, socjalna izolacja, warunki w pracy, domu i w czasie porodu wpływają na kształtowanie systemu nerwowego i przekonań o relacjach wielu z nas jest ogromnie ważne ?
Istnieje teoria, która twierdzi, że nasze społeczeństwo, rodziny, grupy, pary, mogą funkcjonować jak bio-feedback system, stymulujący i modulujący wzajemne biorytmy, mogący wzajemnie regulować się i stabilizować się, regenerować np. poprzez dodawanie oksytocyny, która pomaga nam zaufać sobie, przeżyć trudne momenty.
Naukowcy zaobserwowali, że kiedy znikamy nadmiernie w głowie myśląc, ignorujemy lub dociskamy nadmiernie nasze ciała, skupiamy nadmiernie na wyglądzie, nie zwracamy uwagi na to co czujemy, interesują nas tylko rozmowy o znaczeniu życia, samorozwoju, osiągnięciach, nie zadajemy pytań innym jak się czują, wszystko i wszyscy nas denerwują, chcemy żyć w klasztorze czy pozytywnej krainie, inaczej kształtujemy nasze ciała i mózgi, a także relacje. Po czasie zmniejszają się nasze umiejętności relacyjne, życiowe, wzrasta depresja, uzależnienia, obsesje, desperacja, izolacja. Pozbawieni bliskości, dotyku, zamieramy. Nasz system nerwowy i często immunologiczny nie daje rady w separacji i z ogromną ilością triggerów.
Podobnie jeśli nadmiernie skupimy się na innych, lub trafimy do grupy przemocowej, nie jesteśmy świadomi tego co lubimy, czego nie lubimy, używamy alkoholu, pigułek, aby się znieczulić, ciągle pozornie zaangażowani socjalnie online, nadmiernie skupieni na tym co zewnętrzne, unikający ciszy i spotkania ze sobą, swoim głosem wewnętrznym, czuciem możemy całkowicie się zagubić i rozregulować.
Czyli aby być stabilnym i obecnym potrzebujemy wiedzieć kiedy oddzielić się, aby zregenerować się, coś stworzyć, zadać sobie odpowiednie pytania, a zarazem zauważyć kiedy nadmiernie tracimy kontaktu ze światem zewnętrznym, lub zapadamy się w sobie, od czegoś lub kogoś w niezdrowy sposób uzależniamy, uciekając od tego co czujemy.
A teraz zastanów się czy ze względu na płeć czy nazwisko, złe potraktowanie cię w pracy czy szpitalu jest przemocą czy nie ? Czy non stop kwestionowanie twojej inteligencji ? Czy to może wykreować trigger, flashback i trauma bond ? A co stanie się jak dodamy do tego sztuczne opiaty, zamiast wsparcia i edukacji ?
Zobaczenie dużego obrazu jest bardzo ważnym elementem w procesowaniu traumy. To ten obraz może pomóc ci zobaczyć więcej. Także konsekwencje twoich czynów. Dokonać innych wyborów i ewoluuować.
Duży obraz to także np. jak zmiany klimatyczne powodzie, susze, fale gorąca, zbyt duża presja i szybki rozwój technologii, brak psychoedukacji i wsparcia są związane z wzrostem flasbacków i grupowych trauma bond, które mogą spowodować wzrost chorób psychicznych i genetycznych, doprowadzić do błędów decyzyjnych i ogromnych wahań nie tylko nastrojów, a także rynku finansowego.
Jak widzisz trauma bond, przemoc w relacjach, odrzucenia i rozstania, depresja, triggery, mają wiele twarzy i dotyczą nie tylko naszych indywidualnych relacji, a także systemu relacyjnego jaki tworzymy i w jakim żyjemy. Instytucji. Rządów. Businesów. Grup. Religii.
Rodzin, socjalnych instytucji i struktur. Technologii.
Niestety nawet niektóre psychologiczne i edukacyjne systemy, zamiast kreować regulujący i łączący nas system, bywają czasem bardzo ekstremalne i szkodliwe.
Z mojej strony kiedy na przykład słyszę, że niektóre osoby nadmiernie użalają się nad sobą, uciekają w spirytualizm, tańczą, zamiast ciężko pracować w relacjach i na terapiach, zatrzymuje się i zadaje pytania.
Co najbardziej mnie zaciekawia, że te same osoby, które oceniają szybko innych, twierdzą, że tylko ludzie z dyplomami mogą pracować z traumą, kiedy im samym przydarza się coś okropnego i „wariują” mając ogromną ilość flashbacków w sztywnym systemie który nie działa zmieniają zdanie.
Nagle widzą, że rozwiązywanie wszystkiego z poziomu akademickiego intelektu, nie działa, a pogarda do tego co inne, do własnego ciała, zmieniła nie tylko ich indywidualną biologię, ale zmienia biologię całych generacji tworząc trudności w budowaniu bliskich relacji.
Oczywiście świadomość tego nie spowoduje że poczujemy się super, zwłaszcza jeśli jesteśmy terapeutami, którzy przez lata wydali ogromne pieniądze na kształcenie się.
Jednak jeśli więcej z nas okaże sobie współczucie, zwróci uwagę na komunikacje niewerbalną, postawę i dotyk, automatyczne przekonania np umysł jest ponad ciałem, to może więcej z nas kiedy dojdzie do wypadku, przestanie tak szybko oceniać.
To łatwe powiedzieć, kiedy jesteśmy zdenerwowani to wina innych, inni są zaburzeni, a my mamy prawo ich ukarać i naprawiać, kiedy ktoś ma flashback, nazwać go szalonym, zdiagnozować, trudniej spojrzeć na siebie i otoczenie.
To właśnie świadomość naszych błędów, ograniczeń naszej wiedzy, ciekawość, gniew, smutek, a także współczucie może nas ponownie zjednoczyć, napędzić aktywizm, akcje charytatywne, sztukę, modlitwy, transformować leadership, zbudować więcej fizycznego dobra i miłości na tym świecie.
Odpowiednia psychoedukacja pomaga nam uświadomić sobie co pogłębia nasze traumy i jest szkodliwe dla społeczeństwa i środowiska.
Jednak to wspólnoty w których przytulamy się i tańczymy, czujemy i procesujemy, bez oceny, pozwalają nam wzrosnąć i pomimo traum rozwinąć się. Inaczej połączyć. Dokonać innych wyborów. Stworzyć miłość.
Takie wspólnoty może stworzyć każdy z Was, do tego nie trzeba dyplomów.
Czym jest miłość ?
Wiele z nas wierzy, że głębokim stanem ciepła, spokoju i akceptacji. Współczuciem dla siebie i innych. Żywą energią, pozwalającą nam odnaleźć w sobie nadzieję, odwagę, kreatywność, ciekawość, potrzebną do wyruszenia w nieznane, zaangażowania, zmierzenia się z trudnościami i problemami. Do spojrzenia w inny sposób na świat i konflikty. To także często ręka podana komuś w ciemności, niosąca wiadomość, nie jesteś sam w tym wariactwie.
To często także wiara, która kreuje w wielu z nas frustracje, a zarazem nadzieję, że pewnego dnia uda nam się stworzyć coś czego pragnie tak wielu z nas.
Niezależność i bliskość. Czyli relacje w których jesteśmy blisko, dzielimy intymność i życie, a zarazem jesteśmy niezależnymi jednostkami, które mają pewien obszar życia wolny od partnera, czy innych ludzi. Dzielimy z innymi swój czas, ale nie każdą sekundę życia. A gdy pozostajemy sami, nie czujemy bezradności.
Potrafimy samodzielnie poradzić sobie w życiu, choć oczywiście w wielu sytuacjach potrzebujemy wsparcia innych i wolimy robić wiele rzeczy z pomocą partnerów, przyjaciół.
Czy jest to możliwe ? Tak. Jeśli zwolnimy i przypomnimy sobie, że głębokie, pełne i dojrzałe relacje z sobą i drugim człowiekiem czy to partnerem, czy przyjacielem, czy odbiorcami tego co kreujemy wynikają z miłości.
Miłość to nie wielkie gesty na początku, to proces, pełen potknięć i upadków.
Czasem łez zranienia, czasem szczęścia.
Szacunku w sobie do siebie, swojej energii i czasu. A także do energii i czasu innych.
To w tym procesie budujemy stabilną bazę w sobie, a potem dzielimy się czymś z innymi, a kiedy chcemy ewoluować oduczamy się skupiać tylko na sobie, przeszłości, osobistej krytyce i zysku. Zastępujemy je współczuciem najpierw dla siebie, potem innych. Wspólnym zyskiem.
To wtedy słowa : jesteś niedojrzały, jesteś narcystyczna, przestają być czymś co nam wystarcza. Chcemy inaczej. Chcemy odkryć bogactwo języka, który umie zastąpić jesteś niedojrzały, nie rozumiem twojego postępowania, spóźnianie się mnie triggeruje , powodują, że myślę, że coś jest nie tak z twoim planowaniem, lub że coś we mnie poruszasz, czego nie chce poczuć…
A teraz zobacz co się dziejesz kiedy odpuścisz porównania, określisz limity i granice. Nie pozwolisz innym nazywać się szalonym bo to ograniczone. Poprosisz o użycie większej ilości słów. Zapytasz co ich triggeruje ?
Zamiast walczyć o bycie pewnym siebie, specjalnym, ponadprzeciętnym, zdobycie kogoś serca czy szczytów, poczujesz miłość w sobie. Ta miłość pomoże ci wycofać się w odpowiednim momencie, kreować, próbować, być bardziej delikatnym dla siebie, swojego braku perfekcji, autentycznym człowiekiem, który uczy się żyć inaczej i pokazuje innym jak to robić.
Pamiętam parę, która często wychodząc potwornie się kłóciła, krytykowała i pośpieszała. Na imprezach on nieustannie się chwalił swoimi osiągnięciami, nie mógł pohamować gadania, ona piła w kącie z grupą kobiet twierdząc, że on robi to świadomie, aby ją zdenerwować. On twierdził, że ona upija się, aby się na nim odegrać. Obydwoje nie widzieli, że w niezbyt udany sposób regulują swój układ nerwowy, mają triggery, flashbacki, grają jakieś role i usiłują nadmiernie zadowalać innych, aby uniknąć opuszczenia.
On chciał zaimponować innym, znieczulał się wyrzucając z siebie napięcia za pomocą gadulstwa, którego nie umiał zastopować i w sobie nie cierpiał, ona za pomocą alkoholu, nawiązywała relacje z kobietami, znieczulała się i dodawała odwagi. W grupie obgadywały mężów. Ich narzekanie, opowiadanie historii innym kobietom, coś jej pokazało.
Kiedy mówiła koleżanka zauważyła, że atakowali się i krytykowali wzajemnie. Każde z nich atakowało także siebie. Potem przepraszali i całe ich życie kręciło się wokół drugiej osoby w związku i grup w których istnieli.
Ciągle wypatrywali, czy partner i grupa odsuwa się i inwestowali całą energię w to, aby utrzymać kontakty. Podobnie w pracy z klientami.
W pewnym momencie żona stwierdziła : to nie działa, chce spróbować inaczej, oduczyć się tego i zrobić miejsce na nowe. Trafiła na terapię, na którą przyprowadziła także męża. Zamiast analizować swoje niedociągnięcia, zaczeli się obserwować.
Zadecydowali, że do wyjścia będą przygotowywali się dzień wcześniej. Przed wyjściem, aby wyregulować się tańczyli. Potem wiedząc, że mają tendencje do mocnych reakcji w tłumie wzajemnie sobie pomagali. Ona kiedy słyszała, że on się rozkręca, usiłuje innym udowodnić swoją wartość, dawała mu znaki i podawała rękę. Mówiła : idziemy tańczyć ? On kiedy widział, że ona zaczyna przesadzać z alkoholem podchodził i pytał : chcesz na chwilę wyjść lub zatańczyć ? Na początku nie było łatwo, zwłaszcza, że grupy zareagowały w sposób krytyczny, potem żartowali że wiedzą, co po czym nastąpi więc jest łatwiej. Ona wytłumaczyła koleżankom o co chodzi.
Powiedziała, że odkryła, że mają schemat najpierw walczą, potem podlizują się innym i ona ucieka w alkohol, on gadulstwo. To właśnie te reakcje automatyczne, postanowili zmniejszyć używając min. somatyki, tańca i eksperymentów.
Dodatkowo zaczęli bardziej zwracać uwagę na wewnętrzną i zewnętrzną komunikacje, gdzie swoje reakcje kiedy są sami, razem i w grupach. Kiedy narasta werbalna agresja. A także kiedy głęboki smutek, który prześladował ich od dzieciństwa i odczucie odrzucenia. Jak inwestują i w co energię. To był bardzo wolny proces, a zarazem szybki, pełen wzlotów i upadków.
Początkowo często nadmiernie „odpalały” im się systemy obronne. Atakowali innych na automacie, albo unikali konfliktu, poddawali się i podążali bezmyślnie za grupą.
Trudno było im zaufać, bo na głębokim poziomie nienawidzili tego jak się zachowują i uważali, że są bezwartościowi, zepsuci.
Często ich umysł dopisywał krytyczne słowa, które już kiedyś usłyszeli, tworząc określone interpretacje, które miały udowodnić ich przekonania.
Gwałtownie znikali z otoczenia, oddzielając się i chowając w swojej głowie, komputerach. Czasem nawet rozmowa o tym co czują rozregulowywała ich układ nerwowy.
Z jednej strony wydali duże pieniądze na kursy budujące pewność siebie, medytacje, mindfulness itp, z drugiej strony nie mieli żadnych głębszych kreatywnych zainteresowań i pasji. Niby podróżowali, jednak nie znali świata, bo przemieszczali się głównie pomiędzy hotelami.
Cały czas czuli pustkę i mieli wrażenie jakby jakaś bariera odzielała ich od świata. Coś szarego.
On w procesie odkrył, że jego pewność siebie działa tylko jak wszystko jest Ok. Jeśli nie szybko się zawala i wtedy on bardzo ostro krytykuje siebie, albo innych. Wywyższa się. Podobnie ona. Potem odsuwają się od siebie, lub kreują grupę w której czują się lepsi od innych.
– Jestem zbyt współczująca w swoim kierunku, powiedziała ona pewnego dnia na sesji – nie mogę być poprostu leniwą idiotką ?
– nie – odpowiedział on, bo wtedy ja musiałbym być słabym ścierwem, które jest z leniwą idiotką i nie może tańczyć, bo wygląda jak pizda. Tego chcesz ?
-nie … czemu jestem tak ostatnio zmęczona ?
– kiedy walą się mury przeszłości, a my zwalniamy czujemy początkowo ogromne zmęczenie, to znak, że wzrastają nowe połączenia neuronalne.
Ten proces potrzebuje energii. To jak z motylem który zamyka się w kokonie i śpi, aby w odpowiednim momencie wydostać się i rozwinąć skrzydła. Jeśli przyspieszymy ten proces, zabijemy motyla.
Popatrz kiedyś uwielbiałaś malować i pisać, jednak musiałaś pomagać opiekować się bratem i byłaś często mega zmęczona. Kiedy siadałaś nawet na chwileczkę słyszałaś, że jesteś leniwa. Kiedy rysowałaś i pisałaś, że tak nie zarobisz na życie. Potem większość życia walczyłaś. Starałaś się zadowolić innych. Twojemu partnerowi jako dziecko radość sprawiał taniec, jednak przestał tańczyć, bo ojciec nazywał go pizdą i uważał, że to coś dla kobiet.
W obu domach odpoczynek, radość, zabawa, związana była z odrzuceniem i karą. Smutek ze słabością, zamiast współczuciem, refleksją i poezją. Nikt nie pokazał wam, że to Ok czuć co czujecie, nie radzić sobie i że świat jest przyjazny, kiedy potrzebujecie ktoś was wesprze. – powiedziałam.
Kiedy odkryli co nimi kieruje, zobaczyli swoje trauma bond z rodzicami i grupami, rozpoczęła się ich podróż w której każde z nich wyraziło swoje cierpienie w inny sposób. Jedno w tańcu, drugie poprzez pisanie i malowanie. To był niesamowity bardzo uwalniający dla nich proces. Zaczeli też razem kreatywnie gotować i wprowadzili zasadę zero wyzwisk, dużo dotyku. Eksperymenty i pytania zastąpiły wkładania siebie i innych w narzucone role chodzącego ideału, lub kogoś wybrakowanego, kogo należy naprawić.
Początkowo pojawiały się u nich naprzemienne stany : gniew i dominacja, bezsilność i podlizywanie. Jednego dnia kochali się, drugiego unikali się. Kiedy uświadomili sobie, że większość ich relacji, przyjaźni itd była jednostronna i transakcyjna przeszli przez fazę obsesji, depresji czyli żałoby. Zauważyli jak czasem kogoś idealizowali, potem czuli rozczarowanie i uważali, że ktoś nie spełnił ich wymagań, nie zwrócił to co zainwestowali. Jak odcinali się od emocji i kreowali układy.
Wybaczyli sobie wiedząc, że nie wiedzieli kim są i jak wyglądają satysfakcjonujące relacje, w których mogą być dalekimi od perfekcji, a zarazem pełnymi pasji ludźmi. Zobaczyli, że ich rodziców relacja była pusta, wychowanie dzieci było tylko obowiązkiem, a oni robili wszystko, aby rodzice czuli się dobrze, w procesie rezygnując ze swojej indywidualności, nadmiernie uzależniając się od nich.
W dzieciństwie nie mieli wyjścia. Tak przetrwali. Potem na automacie grali rolę dziecka, które ktoś musi uratować, które wszystko musi powiedzieć rodzicom, potrzebuje ciągle zgody rodzica, czy autorytetu, albo się buntuje i zrywa kontakty.
To kiedy to odkryli, powiedzieli rodzicom, że chcą po swojemu żyć, nauczyli się utrzymywać emocjonalne połączenie, ze sobą i rodzicami, nawet kiedy byli daleko od siebie i w czasie konfliktów.
Zrozumieli, że rodzice potrzebują poradzić sobie z separacją od dzieci. Partnerzy od siebie.
Akceptując, że każde z nich może mieć autonomię, chcieć czegoś innego, odsunąć się, a zarazem być w relacji nawet jak nie odbiera telefonu, nie odpisuje na wiadomość, jest drugiej strony zachowaniem sfrustrowany, dali sobie pozwolenie na stworzenie bardzo barwnej rodziny. Przestali odgrywać rolę, potrzebującego czy odrzuconego dziecka, którą pomimo 40 lat nieświadomie grali. Transformowali swój system relacyjny.
Przerwali także projekcje ukrytych emocji, pragnień, historii których nie akceptowali na innych. Nauczyli się separować swoje myśli, potrzeby, od grupy.
I wtedy stworzyliśmy ostatni eksperyment wyruszyliśmy wspólnie na wyprawę, w czasie której zobaczyli inaczej świat i poznali ludzi, o których istnieniu nie mieli pojęcia. Poczuli głębsze znaczenie życia.
A teraz spójrz co się dzieje kiedy tylko jedna strona się stara zbudować satysfakcjonującą i interesującą relacje, a druga nie ? Albo kiedy jedna strona chce to zrobić bardzo szybko ?
Co kiedy energię miłości zamrozimy ostrą krytyka, obwinimy o wszystko i zdominujemy analitycznym myśleniem. Zabijemy przemocą i kontrolą.
Jakie pojawi się wtedy uczucie ?
U większości osób, które spotkałam pojawiało się zmęczenie, zesztywnienie, pustka, głód, agresja lub autoagresja, zagubienie, odrzucenie, jeszcze mocniejsza dysregulacja układu nerwowego czyli psychobiologiczna trauma, oddzielająca ich od głębokiego czucia i wyczucia.
Przekonanie, że nie są wystarczający, podlizywanie się, obsesja, a potem wybuch w swoją lub innych stronę.
A teraz spójrz na to jak rozwiązujesz problemy relacyjne i co dzieje się kiedy twój mózg skupia się na tylko na zagrożeniu. Wypatruje go w innych i sobie. Bierze wszystko personalnie i wkręca się w historię z przeszłości. Wypomina tobie lub partnerowi coś co się stało już dawno temu. Chce tylko czegoś dla siebie. Wylicza, kalkuluje i podlicza. Komunikuje się skrótowo.
Co dzieje się kiedy bawi się i przygląda, szanuje twoje i drugiej strony potrzeby, emocje i uczucia, kombinuje co można zrobić inaczej tu i teraz, separuje się i nagle ma takie : aha !
Oczywiście w życiu potrzebujemy sceptycyzmu, księgowości i statystyk, czasem nie mamy wyjścia potrzebna do samoobrony jest walka, czy ucieczka, a nawet podlizywanie i uległość.
Jednak warto mieć świadomość, że 80 % z nas w zimnym lub nadopiekuńczym otoczeniu, rozregulowuje się i gubi autentyczność.
Im mocniejsza i wcześniejsza jest trauma, bardziej chaotyczne czy przemocowe otoczenie, tym bardziej intensywne doznanie zagubienia i zagrożenia.
I tu ważna informacja : Czasem kiedy chaos, kontrola i przemoc są duże, nie ma szans na terapię par.
Podobnie kiedy jedna ze stron ma dużo większą władzę, manipuluje, jest agresywna i nie chce przestać dominować, zaangażować się w terapię, używa gaslightingu, aby udowodnić drugiej, że nic nie jest warta i np. jest szalona.
Wtedy warto zatrzymać się i określić, na czym polega problem w relacji, z czego wynika, co wymaga transformacji i dlaczego, jakie są konsekwencje nic nie robienia, a jakie robienia czegoś. Czy reakcje to zachowanie incydentalne wynikające z przemęczenia, czy stały ciąg reakcji i wzorzec rodzinny.
To ważne, bo rozwiązywanie nie tego co trzeba problemu np zajmowania się uzależnieniem od alkoholu, zamiast przemocą w tym nadopiekuńczością i trauma bond, zagubieniem autonomii, może mieć fatalne skutki.
I tutaj kolejna bardzo ważna informacja : nie każdy terapeuta wyłapie zanik autonomii, przemoc i trauma bond, reakcje związane z opuszczeniem, czy zmęczeniem. Nie każdy jest gotowy na eksperymenty.
Czasem nawet najlepszego w swym fachu, może pomylić się, dać się zmanipulować, lub ponieważ jest zmęczony, coś przegapić. Terapeuta to też człowiek.
Dlatego to ważne, aby terapeuci umieli wypoczywać, zobaczyć kiedy tylko jeden partner obwinia drugiego, ktoś minimalizuje własną przemoc, aby utrzymać swój image.
Terapeuta potrzebuje wiedzieć czym jest love bombing, gaslighting, ukryte poniżanie, uciszanie, izolowanie i mikrokontrola, jak działa opuszczenie i trauma bond.
Masz prawo go o to zapytać, a zarazem obserwować czy umie też tą wiedzę odrzucić i poruszać się naturalnie i intuicyjnie w relacji z tobą i w życiu.
Czemu ?
Bardzo dużo uczymy się naśladując. Nieświadomie przejmując z otoczenia.
W wypadku terapii nadmiernie skupienie się na logice i rozwiązywaniu problemów, intelektualizowanie, często jest objawem odcięcia.
Zwłaszcza w wypadku traumy relacyjnej, przemocy, opuszczenia, pomijanie co czujemy jest symptomem traumy. Diagnozowanie, przypinanie szybko etykiety borderline, narcyz czy nazywanie wszystkiego chorobą jest fatalne i może wykreować koszmar. Koszmar w którym zazwyczaj wyruszamy w złym kierunku.
Im większe rozregulowanie tym większa potrzeba kontroli i zmiany partnera, a także jeśli rozregulowanie jest po stronie terapeuty pacjenta.
Im mocniejsze przekonanie o tym, że ktoś nas odrzuci, porzuci, tym mocniejsze reakcje i uzależnienie, od osoby która odcina się.
Tą osobą możemy być my sami, a przemoc może być w kierunku siebie, lub innych.
I tu trzecia ważna informacja : w relacjach gdzie występuje przemoc i trauma to że coś dziwnego się dzieje, odtwarzamy jakąś dynamikę to nikogo wina. To automat przetrwania, któremu przyglądamy się. Sprawdzamy kiedy ktoś nieświadomie odrzuca emocje, odczucia i miłość. Nadmiernie analizuje. Ukrywa, że coś jest nie tak. Kiedy inni mu pokazują, że coś nie działa i są przerażeni stanem tej osoby, jej zamrożeniem, znieczulicą twierdzi, że pomimo braku zaangażowania, jest Ok. Wszystko dobrze działa.
Lub odwrotnie, że jego nadmierne zaangażowanie, nadopiekuńczość, ignorowanie siebie jest absolutnie uzasadnione.
Wielu z nas ludzi, broni się przed odrzuceniem, bolesną krytyką, która często odbija i eksponuje coś co czai się w naszym wnętrzu.
Traumę.
Niektórzy z nas pozostają w starym układzie, który przynajmniej jest znajomy. Niektórzy z niego wychodzą i eksperymentują.
Tak jak pisałam to nie wina pozostających. To wina systemu w jakim wyrośli, pracują i żyją. Systemu który karze za błędy i zamiast wesprzeć wzrost, powtarza coś co nie działa.
Systemu który porównuje i wmawia nam, że bieganie za kimś, zdobywanie, robienie wszystkiego, aby być pokochanym, docenionym, aby nie zostać odrzuconym, albo olewanie kogoś, odcinanie od uczuć, skupienie tylko na sobie, może stworzyć miłość.
Nie może. Miłość to energia w nas i pomiędzy nami. Coś czym się dzielimy, co kreujemy w sobie i pielęgnujemy w sobie i innych.
To coś żywego, potrzebującego regeneracji, a zarazem ruchu i wymiany, a także uziemienia czyli osadzenia w ciele.
Jeśli szukamy miłości tylko na zewnątrz, to jej nie kreujemy, jeśli nadmiernie skupimy się tylko na sobie i własnej kreacji, to jej nie wymieniamy tylko oszczędzamy. I to podobnie jak z pieniędzmi nie działa. Nadmiernie szybkie wydawanie, poświęcanie zdrowia dla pieniędzy, nadmierne oszczędzanie, rozregulowuje nasz system zdrowotny, i finansowy. Jest często odwzorowaniem naszej relacji ze sobą i innymi.
Oczywiście łatwiej napisać o stabilizacji i wzroście, niż je stworzyć.
Mam świadomość, że zwłaszcza dla osób, które nie mają pieniędzy i są przewlekle zmęczone, hasło : inwestycja może ci dać energię, brzmi abstrakcyjnie.
Jednak to właśnie, kiedy wątpimy, wtedy warto się swojemu systemowi nerwowemu i relacyjnemu przyjrzeć, odrzucić coś co mu szkodzi. Wybrać inaczej. Wyjść z zamrożenia do ludzi, lub wycofać się, aby się wyspać i poznać innych ludzi.
Zająć się sobą, kiedy nadmiernie się innymi opiekujemy. Podobnie kiedy powodzi nam się finansowo i czujemy dziwną pustkę w środku, nasze bliskie relacje nie układają się. Warto poobserwować co dzieje się w środku i otoczeniu.
Zobaczyć, że w trauma bond, nawet mały dystans czy kryzys finansowy, może spowodować uruchomienie strategii, które mogą nas ochronić przed bólem np. wykluczenia z grupy.
Zaprzeczenie i udawanie że jest Ok, unikanie i poniżanie innych, dzielenie ich na dobrych i złych. Dobrych kiedy robią co my chcemy, np zarabiają, złych kiedy nie.
A teraz popatrz : Kiedy tak dzielimy człowieka znika cała osoba, akceptujemy tylko ten fragment dobry, drugi odrzucamy. Na przykład nie widzimy, że ktoś ma niezwykłe uzdolnienia artystyczne, ponieważ radzi sobie dobrze w negocjacjach i relacjach. Widzimy tylko kogoś złego, kto jest egoistyczny, nas odpycha, nie widzimy kogoś kto nam coś pokazuje. Albo widzimy tylko przestępcę, nie widzimy kogoś kto zrobił jak Al Capone wiele dobrego w kryzysie dla ludzi, kreując darmowe jadłodajnie, kiedy głodowali.
Podział na dobre i zle, nie jest patologią, jednak kiedy widzimy, że ktoś ma dobre i złe cechy, że na najbardziej prymitywnym poziomie, każdy z nas jest skłonny do agresji, a zarazem miłości, coś w większości z nas pęka i widzimy więcej.
To wtedy uczymy się widzieć paradox, złożoność świata i ludzi, tego że ten kto kocha może nas też zranić, a my także możemy kogoś zawieść i rozczarować. Obwinić siebie, mieć regres, kiedy usłyszymy od osób, które nie wiedzą co z nami się dzieje, że jesteśmy niedojrzałymi.
I tak w każdym z nas jest część dojrzała i niedojrzała, a prawie wszyscy kiedy dotykamy ukrytej traumy jesteśmy jak dwulatek pozostawiony sam, który czuje ogromny ból i jest przerażony.
Jeśli ktoś przypomni nam o tym, pomoże ustabilizować, mamy szansę się obudzić i zobaczyć większy obraz. (więcej o finansach i powiązaniu z traumą przeczytasz na stronie).
Teoretycznie leaderzy, mieli kierować tak społeczeństwem, aby je stabilizować. Obecnie ponieważ leaderzy sami mają trudności, często lepiej działają zwierzęta, które są jak miś czy kocyk dla dziecka. Podobnie może działać talizman, notes, fotografia, czy AI, które nie oceni. Będzie obecne.
A teraz spójrz jak często myśląc, że inni cię odrzucają, odrzucasz siebie. Jak często odpychasz to co czujesz. Jak często porzucasz swoje talenty, wpatrując się w media socjalne innych, lub fatalnie inwestując swoją energię. Konsumujesz. Sztywniejesz. Zamiast rozmrażać się w relacjach i powracać do życia, wzajemnie z innymi rozregulowujesz się, a potem jak algorytm analizujesz. Milczysz lub gadasz coś skupiając tylko na jednej stronie. Negatywach lub pozytywach.
I tu kolejna ważna informacja : jeśli jesteś w relacji bazujacej na trauma bond, w ktorej wzrasta przemoc twoje milczenie może świadczyć o tym, że twój mózg cię broni. Wtedy możesz minimalizować to co szkodliwe, racjonalizować twoje cierpienie, mieć jakby mgłę mózgową, aby przetrwać.
Jeśli jesteś na terapii par, związanej z trauma bond to ważne, jeśli zobaczysz jakieś dziwne symptomy u siebie lub partnera, aby poprosić o spotkanie dodatkowe indywidualne, poza terapią pary.
Sprawdzić co się dzieje osobno z każdej strony. Kiedy jesteście razem i osobno. Możecie także porównać kilku terapeutów. Terapie indywidualną i grupową.
Niektórzy terapeuci na to mogą się nie zgodzić bo taką mają zasadę, jednak inni którzy pracują od lat z przemocą i traumą sami to zaproponują.
Wtedy kreujemy tzw siatkę wsparcia i plan stabilizacji dla obu stron, tak aby terapia wspólna nie spowodowała wzrostu rozregulowania, agresji czy depresji. Cierpienia.
Kiedy umiemy być razem i osobno. W grupie i sami. Widzieć własne błędy, wady i zalety. Nie musimy innych dzielić na dobrych i złych. Nie musimy poniżać kogoś bo nas rozczarował. Wywyższać siebie, kiedy źle się czujemy. Nadmiernie się separować, lub poświęcać. Możemy zobaczyć, limity innych i swoje, a zarazem to co dobre w sobie i innych. Być wściekli na siebie i kochać się. Zdystansować się i pomimo wszystko stworzyć stabilną przyjaźń wiedząc, że nic w relacji nie jest statyczne. Nie ma tańca bez zbliżenia się i oddalenia. Nie ma muzyki bez zmiany dźwięku.
Nie ma człowieka który czasem się nie rozreguluje się, czy pogubi.
Każdy z nas może zmniejszyć symptomy traumy w relacjach. Zamiast opuszczać siebie kiedy coś z kimś, nie wychodzi zobaczyć, że czasem coś nie wychodzi bo nasze potrzeby wartości czy ścieżki życiowe są różne. Albo sytuacja wokół jest niekorzystna.
Co dzieje się kiedy pozostaniemy długo rozregulowani ?
Zazwyczaj nasza autonomia, kreatywność, intuicja zmniejsza się, a my zaczynamy wątpić w siebie szukając kogokolwiek kto da nam cokolwiek. Zużywamy całą energię tylko na to aby bronić się, przyciągać coś, czarować, sprzedawać, kalkulować, dominować, zmieniać kogoś, ratować, uspokajać, krytykować, poniżać etc.
To wtedy przestajemy tworzyć, albo nasza twórczość staje się dość płaska. A my pół żywi, pół martwi, pełni obaw, stajemy się fragmentem systemu bazującym na wyzysku. Przemieszczamy się szybko, z sztucznym uśmiechem na ustach, lub zwieszonymi ramionami, nie czując jak bardzo jesteśmy spięci i zmęczeni. Zesztywniali. Zamrożeni.
To wtedy kiedy nasz układ nerwowy potrzebuje wypoczynku, regeneracji i uwolnienia energii, która w nim zablokowała się, możemy najbardziej krytykować się i odmawiać sobie tego co najpotrzebniejsze do zmniejszenia nacisku.
Oczywiście zwolnienie i wypoczynek, nie jest łatwy w rzeczywistości, która wymaga produktywności i wpycha nas w rolę siłaczy, którzy mają ciągle konkurować.
Kiedy obie strony w relacji bardzo dużo pracują, są mega zmęczone, przebodźcowanie często nawet nie mają świadomości, że rozładowują napięcia wynikające z chronicznego stresu i traumy na partnerze.
Wyrzucają, walczą, czują chwilową siłę, dopaminowe uniesienie, potem chwilowy „spokój” ogromny spadek i albo za chwilę cykl powtarzają, albo chcą od drugiej strony wyciągnąć jak najwięcej energii kiedy są w dole. Coś zyskać, aby przetrwać.
Przypomina to uzależnienie, w którym ktoś na głodzie szuka narkotyków. Czegoś co go naprawi, znieczuli ból związany z pustką i usztywnieniem. W wypadku narkotyku jest łatwiej, można go kupić. Przez chwilę da on ulgę, choć długofalowo jeszcze bardziej rozreguluje. W przypadku człowieka, niekoniecznie dostaniemy tego czego potrzebujemy i wtedy rozpoczyna się horror. W wypadku kogoś kogo działanie układu nerwowy jest zaburzone od dzieciństwa, może wtedy taka osoba całkowicie się zagubić.
Jeśli 2 osoby są w takim stanie zazwyczaj tworzą trauma bond, czyli bardzo trudną relacje pełne dramatów, agresji, cierpienia, kłamstw, płaczu, krzyku, krytyki i fałszywego poczucia winy, lub ciszy.
To dzieje się na powierzchni. Pod powierzchnią, jest ciągle walczący organizm i umysł pełen scenariuszy i pomysłów. Oskarżeń i domysłów. Umysł, którego działanie jest ograniczone. Nie widzi on siebie, tego co robi i konsekwencji swoich czynów.
W relacji w której obie osoby są rozregulowane i straumatyzowane brak jest powietrza, radości i zabawy, wszystko jest ogromnie serio i podlega zazwyczaj prawom wymiany. Jeśli występuje przyjemność, to związana jest z gigantycznym ryzykiem i często agresją.
Im bliżej jedna strona zbliża się do drugiej, tym mocniej aktywuje się system nerwowy, usztywnia ciało kreując dysfunkcje na poziomie biopsychosocjalnym, często łącząc ból z dzieciństwa z obecnym.
Pojawiają sie automatyczne mechanizmy adaptacyjno – obronne.
1. Walka – to nie tylko bicie na pięści, czy rzucenie w kogoś młotkiem, to także awantury i krzyki. Na przykład ktoś ci ubliża, mówi jesteś idiotą, ty odpowiadasz : a ty debilem. To bardzo prymitywny mechanizm, z najstarszej części naszego mózgu. Przydatny kiedy bronimy się walcząc o życie fizycznie. Jeśli walczymy w czasie relacji czy choroby, możemy doprowadzić do wypalenia i osłabienia układu immunologicznego, hormonalnego, nerwowego, metabolizmu itd.
2. Ucieczka – także jest w najstarszej części mózgu. Mózg wysyła sygnał, uciekaj w odwrotnym kierunku. Przykład ucieczka w czasie napadu. Emocjonalnie to ucieczka w ciszę, odmowa nawet przyjrzenia się problemowi. Możemy uciekać w pracę, narkotyki, alkohol, zakupy, fantazje, jedzenie, seriale itd. kiedy jest trudniej. Kiedy nie chcemy czuć.
Często osoby straumatyzowane mieszają 1 i 2. Na przykład podejmują nadmierne ryzyko mając seks bez zabezpieczenia lub inwestując na giełdzie, potem znieczulają się alkoholem. Napędzają i uciekają, blokują.
3. Zamrożenie pojawia się kiedy napędzania i blokowania jest za dużo, jesteśmy zszokowani i przebodźcowani. To jakby paraliż, po tym co nam się przydarzyło i z czym nie umiemy sobie sami poradzić, ani zrozumieć.
Przykład : w relacji dochodzi do przemocy w kierunku ofiary, w czasie ataku ofiara zamraża się, nie może nic powiedzieć czy ruszyć się. Niektórym wydaje się z tego wyrwać, niektórym nie. Tak czasem ludzie pozostają zamrożeni kiedy nadjeżdża pociąg, a oni stoją na torach. Nie są w stanie ruszyć się. Naukowcy wierzą, że wtedy dochodzi do skrótowego połączenia w mózgu wynikającego z niedotlenienia. My zamieramy całkowicie znikając, nic nie czując, albo nadmiernie analizujemy i intelektualizujemy.
4. Płaszczenie się – nadskakujemy komuś, aby ktoś przestał. Przykład to mąż, spełniający wszystkie zachcianki żony, aby tylko nie wybuchała. To kreuje pozorne bezpieczeństwo, niestety zazwyczaj nakręca przemoc i rozregulowuje mocniej obie strony.
5. Wyparcie – ktoś nie chce uwierzyć, że ma traumę. Zaprzeczenie cierpienia, trudności. Ciągła odpowiedź jestem Ok i granie silnego, dzielnego człowieka.
6. Upadek – czyli vasovagal syncope. Część mózgu odpowiedzialna za regulacje serca, poddaje się. Ruch jest trudny. Możesz nawet stracić przytomność.
Jeśli traumatyczne reakcje są silne i w nich utkniemy, z tego typu rozregulowaniem może poradzić sobie tylko specjalista, lub zespół specjalistów, który pomoże nam stopniowo ustabilizować energię w ciele, harmonizować pracę różnych systemów, zmniejszyć krytyczny głos w głowie i oddychać.
W przestrzeni pełnej traumy, bez odpowiedniego przygotowania bardzo trudno samodzielnie wyregulować się, być najlepszą wersją siebie, odnaleźć swój ukryty talent czy potencjał. W takim otoczeniu szybciej rozwijają się choroby psychiczne, genetyczne i immunologiczne. Rozpadają relacje i upadają businessy.
A teraz zadaj sobie pytania. Czy ktoś nauczył cię :
•regulacji układu nerwowego samodzielnie i z innymi
• jak ustabilizować się, komunikować emocje i potrzeby, kiedy ktoś przekroczy twoje granice, zrobi coś co cię zdenerwowało, wyrazić co czujesz bez agresji, zrobić pauzę i powiedzieć czego chcesz tak aby wszystko grało,
• jak współpracować, podejmować wspólnie decyzje i negocjować w konflikcie, bez wrzasku i przekomarzania się, w atmosferze zaufania, wzajemnego szacunku i otwartości.
•jak wyrazić pragnienia i unieść odmowę, a wkurzenie, smutek i ból, wykorzystać do kreowania czegoś produktywnego,
•jak poradzić sobie z różnicami w temperamencie i wyborach, trudnymi dniami i nocami, kryzysem finansowym,
•jak poradzić sobie z frustracją i zrozumieć co chce pokazać ci lęk, gniew, smutek, zazdrość, zawiść, radość, szczęście, odczucia w ciele,
• jak zobaczyć, co jest pod emocjami i jak twoje własne rozregulowanie doprowadza do dziwnych sytuacji, okazać sobie samowspółczucie,
• jak wzmocnić i rozwinąć zasoby wewnętrzne (zwinność, talent, inteligencja IQ, erotyczną i emocjonalną, kreatywność, instynktowną mądrość, wrodzoną rezyliencja i samowspółczucie) i zewnętrzne ( przyjaciele, zwierzęta, ludzie którzy wspierają, sport, taniec, muzyka itd)
•jak określić właściwy problem i jak go transformować, zamiast wymagać gwałtownej zmiany, wspólnie omówić przykłady, opcje, konsekwencje, dostosowując tempo ewolucji do sytuacji i dnia,
•jak powiązać twoje zachowanie, z czyjąś reakcją, rozpoznać triggery po obu stronach,
•jak opisać i ocenić czy nasze oczekiwania są realne, komunikować się werbalnie i niewerbalnie, koncentrując podczas słuchania z empatią na drugiej osobie, okazując zainteresowanie przez kontakt wzrokowy i zadając odpowiednie pytania aby zrozumieć co ona czuje, czego potrzebuje.
• jak dokonać podsumowań, aby znaleźć wspólne rozwiązanie. Porozumieć się.
•jak rozróżnić trauma bond i przemoc od miłości i budowania relacji.
Jeśli nikt cię tego nie nauczył i myślisz, że miłość znajdziesz w kimś kto rozwiąże za ciebie wszystkie problemy, będzie dostępny 24/7, czytając w twoich myślach, zgadując czego potrzebujesz i chcesz, da ci wszystko czego chcesz, to szukasz właściwej osoby.
Tą osobą jestes TY. Tak ty i tak kroczek po kroczku sobie z tym poradzisz. Powolutku. Będąc dostępnym dla siebie 24/7.
A teraz pomyśl :
Trauma i krytyczny głos, obrabowuje nas z energii i zasobów. Trauma odcina nas od siebie, a obecność nam pomaga powrócić.
Nikt poza tobą nie umie czytać w twoich myślach.
I to ty potrzebujesz oduczyć się np krytykowania siebie i innych, obwiniania innych, że nie domyślili się, gdzie są twoje limity, że potrzebujesz pomocy, co jest dla ciebie Ok, co nie.
Tylko ty możesz nauczyć się jak regulować swój system nerwowy, dokonywać realistycznej oceny sytuacji przy wsparciu innych. Nikt tego za ciebie nie zrobi. Nawet sztuczna inteligencja. Nikt nie powie także innym nie pytaj mnie o przeszłość, poprostu mi uwierz.
I tu ważne : możesz komuś opowiedzieć o tym co się stało nie musisz. Możesz powiedzieć, że twoja trauma wpływa na twoje reakcje i że nad tym pracujesz. Nie musisz opowiadać całej swojej historii, aby ktoś cię zrozumiał, albo aby przeprocesować traumę. Nie musisz się usprawiedliwiać.
A teraz wyobraź sobie, że ktoś nie umie tego czego ty nie umiesz i o czym nawet nie wiesz że by ci się przydało. Ten ktoś ma podobne marzenia. Chce cię do nich dopasować. Wścieka się, że jesteś inny, niż on tego chce, nie wie jak wyregulować układ nerwowy i przeprocesować to co w nim zatrzymało się.
Każdy konflikt rozregulowuje go jeszcze bardziej i tworzy traumatyczne splątanie z innymi rozregulowanymi. Zamęcza siebie i innych.
Co wtedy ? Czy sam da radę ?
A teraz spójrz czasem opiekujemy się kimś kto ma traumę, jest chory, spotkała go tragedia. Wtedy potrzebujemy zadbać podwójnie o swoje żródło miłości i swoją stabilność. Potrzebujemy także wsparcia dla siebie od wielu osób, aby nie wypalić całej energii. I najważniejsze potrzebujemy określić limity.
Świadomy system wsparcia, tym różni się od wampiryzmu i poświęcenia, że jest stabilny i świadomy. Jak prąd uziemiony. Wspierasz ile możesz, dajesz sobie czas, aby się zregenerować. Jeśli kogoś rozregulowanie jest za duże widzisz to i mówisz wprost : to dla mnie za trudne, nie daje rady.
Kiedy kogoś choroba czy cierpienie trwa dniami, miesiącami, latami, jeśli nie zadbamy o siebie, swoją energię, możemy wypalić wszystko to co mamy. To nie pomoże tej osobie, ani nam.
To dlatego tak ważna jest uważność. Kiedy zaobserwujemy u siebie ciągłe nadmierne pobudzenie, lub wyczerpanie, przechodzenie ze skrajności w skrajność, niewytłumaczalne poczucie zagrożenia, to znak, że rozregulowaliśmy się i warto zatrzymać się.
Sprawdzić czy na automacie nie wydatkowaliśmy zbyt dużo lub zbyt mało na siebie lub innych. To ważne, bo jeśli tak będzie to dojdzie do stagnacji. W relacji ze sobą lub innymi. W każdą stronę jest potrzebny ruch z wnętrza na zewnątrz, z zewnątrz do wewnątrz itd
Kiedy jesteśmy bardzo rozregulowani, tracimy często wyczucie naszych limitów i nie wiemy kiedy zwolnić i jak zregenerować się. Mamy trudności z postawieniem granicy, asertywnością. Przestajemy być fizyczni. Czyli czuć w ciele, że coś jest np. chwiejne, ożywione, ciasne, jasne, skurczone.
Wtedy może dojść do nałożenia się obecnej traumy relacyjnej na traumę z przeszłości. Powstanie CPTSD. Zaniknie samowspółczucie i pojawią się nieprzyjemne odczucia w ciele. Wtedy regeneracja jest dużo trudniejsza.
Może pojawić się odczucie pogubienia i brak sprawczości. Bezsilność. Trudności z zadbaniem o nasze zdrowie. Wielki samokrytycyzm. Nieumiejętność rozładowania pobudzenia.
Jest to ogromnie groźny moment ponieważ wtedy szukając odpowiedzi, tylko w sobie lub tylko w drugim człowieku, przeszłości lub teraźniejszej sytuacji możemy przeoczyć splątanie traum. Nadpisanie jednych przez drugie.
Jeśli nieświadomie wybierzemy wtedy partnera, terapeutę czy mentora, guru, który utknął w systemie budowania transakcyjnych relacji czyli takich gdzie wszystko jest racjonalne i dokładnie wyliczone to możemy załamać się, zachowywać autodestruktywnie lub wybuchnąć tworząc cykl przemocy.
Podobnie jeśli staniemy się fragmentem systemu w którym np. produktywność, przemoc, dominacja, poniżanie, wyzwiska, ignorowanie cierpienia i emocji jest normą.
Załamanie w tym wypadku może być traktowane jako nie dokończona reakcja na zagrożenie i brak wsparcia. Towarzyszy jej często upokorzenie, a ciało wygląda na zapadnięte. Jeśli w odpowiednim momencie odpoczniemy, dostaniemy wsparcie i wyjdziemy z systemu, czyli nauczymy się wykorzystywać naszą energię lęku do wyjścia z zamarcia, nasze życie się zmieni. To wtedy zyskamy dostęp do zdrowej złości i elastycznej asertywności. Złość przestanie nas paraliżować lub tworzyć wściekłość. Stworzy poprostu system samoobrony uruchamiany świadomie. OPTYMISTYCZNIE! To z tej energii powstanie nadzieja. Świadomość, że nie wiemy co jeszcze może się zdarzyć, a aby czegoś nowego doznać, warto trochę zaryzykować. Kupić los na loterii, do kogoś odezwać się na ulicy, wiedząc, że życie przynosi niespodzianki i nie jest takie jak myślimy ani tak dobre ani tak złe.
W jednym momencie możemy być samotni w relacji, w drugim samotni sami, w kolejnym coś łączy się z czymś, kogoś spotykamy, gdzieś wyślemy to co napisaliśmy i dzieje się coś innego niż wcześniej … już nie jesteśmy sami.
Według statystyk większość z nas ma traumę, co 4 osoba w dzieciństwie była molestowana. W traumie nie potrafimy widzieć, słyszeć, wąchać i odbierać otoczenia. Trudno nam zrobić krok do przodu, bo tracimy wyczucie, orientację i ciekawość. Często czujemy zagrożenie, tworząc w relacjach podwójne wiązania i standarty. Nie ufamy sobie, a także innym. Wykorzystujemy tylko energię do ucieczki lub ataków przemocy, gróźb czy poniżania.
Przykład : jedna strona rozregulowana koncentruje się nadmiernie na partnerze i relacji, nie świadoma swoich traum, emocji i potrzeb, – wchodzi w rolę opiekuna i ratownika, rodzica, kontrolera.
Druga zdenerwowana i rozregulowana, zamiast werbalnie wyrazić swoje emocje i potrzeby, a także gniew, zaczyna tworzyć dystans, ucieka od „zagrożenia” w pracę, lub cokolwiek np alkohol. Znieczula się i jest emocjonalnie nie dostępna. Nie jest w stanie okazać podekscytowania czy radości. Ma trudności, aby poprosić i zaakceptować pomoc. Nawet małe dźwięki przeszkadzają i kreują u niej duże reakcje. Izoluje się i nie ufa.
Wtedy ta pierwsza osoba, podąża za naturalnym instynktem szukając wsparcia, a zarazem oskarża, że pierwsza koncentruje się tylko na sobie i ją odrzuca. Potem na siłę próbuje przyciągnąć partnera, staje się zazdrosna, nerwowa, krytyczna, cierpi jak po odstawieniu narkotyku. Nie ma nikogo kto by ją wyregulował. Jest napięcie którego chce się pozbyć. Czasem posuwa się do szantażu, grozi, wybucha lub chowa emocje i dogryza, opcjonalnie w napięciu milczy.
Obie strony komunikują się naprzemiennie :
- pasywnie : przelraszają i nie mówią wprost o co im chodzi
- pasywnie-agresywnie: są nie szczere emocjonalnie i wywyższają się kosztem drugiej strony
- agrestwnie: kontrolują, obwiniają, grożą, poniżają, atakują.
To tylko jeden z przykładów. Jest ich wiele.
Skąd biorą się te reakcje ?
Niektóre z nich pomogły nam w przeszłości przetrwać. Kiedyś przydawały się, teraz szkodzą.
Często w skutek chronicznego stresu, kiedy dochodzi do zaburzenia pracy części mózgu : hipokampu, który ma rozdzielać wspomnienia z przeszłości od teraźniejszości ból z przeszłości, często z wczesnych momentów dzieciństwa, kiedy brak było nam wsparcia, łączy się z obecnym doświadczeniem, intensyfikując napięcie w ciele, kreują tornado reakcji, zbyt duże do samodzielnego wyregulowania.
Energia jest tak silna, ból tak mocny, że może dojść do ogromnego wybuchu, lub zamrożenia. Usztywnienia układu nerwowego, depresji sytuacyjnej lub CPTSD.
Jeśli mamy trudności z regulacją układu nerwowego, możemy sięgnąć po używki, które przez chwile relaksują, jednak długofalowo jeszcze bardziej rozregulowują, niszczą neuropołączenia w hipokampie i z częścią mózgu odpowiedzialnej za regulacje emocjonalną, złożoną komunikacje, realistyczną ocenę sytuacji i decyzje.
Samemu bardzo trudno z tego wyjść, ponieważ kiedy uciekamy w pracę znieczulamy się czujemy się lepiej, często nasza kreatywność wzrasta, a kiedy zbliżamy się do kogoś seksualnie działamy na sztywnych schematach, tworząc relacje bazujące na tzw trójkącie dramatu, dopasowując nieświadomie rolę, do sytuacji.
- Dyktator poniża innych i wywyższa siebie, aby ukryć swoją niepewność, zaniżone poczucie wartości. Może być agresywny, wydawać rozkazy, prowokować kłótnie, bombardować nas „miłością” sexem, intelektem, czarować.
- Ratownik też wywyższa siebie. Poświęca się i robi to co musi, a nie to co chce. Zazwyczaj bierzs odpowiedzialność za drugą osobę. Często ma depresje. Może zbyt szybko się zbliżać, bombardować uwagą, być perfekcyjnym rycerzem, lub królowa, która chce rozwiazać nasze problemy, naprawić nas i uratować.
- Ofiara nie jest w stanie wziąść odpowiedzialności za siebie. Jest najbardziej rozregulowana. Bardzo szybko jest przytłoczona swoimi reakcjami i reakcjami innych. Nawet jak się znieczuli i od nich odetnie, nadal jej system nerwowy jest przebodźcowany. Jest często w dole, może mieć dużą nerwicę i depresje. Potrzebuje bardzo dużo zapewnień, naprzemiennie obwinia siebie lub innych, kłamie aby uniknąć konfrontacji i bólu, odrzucenia, szuka uwagi, boi się utraty uwagi, więc prowokuje, aby ją dostać. Nie umie komunikować się asertywnie, obawiając się kontroli i dominacji, więc łamie reguły. Często zdradzając, projektuje to co robi na innych i szuka nawet w małych rzeczach potwierdzenia, że on/ona została zdradzona. Obawia się samotności i opuszczenia, nie umie regulować układu nerwowego, więc przykleja się do innych, często także rozregulowanych i straumatyzowanych. To zamiast ją regulować, rozregulowuje ją nawet bardziej.
Bardzo ważne nie jest to wina osób straumatyzowanych jak funkcjonują, a zarazem to tylko oni z wsparciem innych mogą coś z tym wszystkim zrobić. Nikt ich nie uratuje, jeśli oni nie uratują siebie.
To jak niektórych z nas wychowano, ukształtowano to nie nasza wina i to nasza odpowiedzialność przestać mówić jest Ok i poprosić o pomoc.
Kiedy wiemy, że wyszliśmy z trójkąta dramatu ?
Kiedy znajdziemy się, w trójkat kreacji, tworzacym zdrową dynamikę :
• Dyktator nauczy się regulacji układu nerwowego, współczucia i komunikacji asertywnej. W procesie uwolni zamrożoną energię z systemu nerwowego. Wtedy zazwyczaj zmienia się jego postawa ciała, głos, mimika, a on zamiast krzyczeć i żądać podporządkowania, wyraża opinie z zachowaniem szacunku dla innych.
Taka osoba ma łatwość wypowiadania się w grupie, wie jak aktywnie słuchać, powiedzieć „nie” bez poczucia winy, a także wziąść odpowiedzialność za swoje reakcje, słowa i czyny.
Charakter takiej osoby określany jest jako „fearless”, co oznacza, że ktoś taki jest świadom swoich lęków, obaw i umie wykorzystać energię emocjonalną do działania, w określonym kierunku.
Kiedy wiele osób wokół jest sparaliżowanych, straumatyzowanych, on świadomie działa, po drodze adaptując się do zmian i zadając innym pytania np : jak się czujecie ? co może stać się najgorszego i jak możemy zrobić coś, aby było ok.
Ta osoba umie przyznać się do błędu, umie wyrazić swoje potrzeby, wie jak wyrazić i przyjąć konstruktywny feedback. Zamiast czytania w głowach innych i analizowania jest ciekawa, wie, że może się mylić np. zakładając z góry, że ktoś go/jej nie szanuje, kiedy się spóźnia. Wie, że bardziej prawdopodobne jest, że ktoś ma ogólnie problem z planowaniem czasu i dotrzymywaniem słowa. Nazywamy taką osobę PRODUCENTEM.
• Ratownik staje się Coachem, albo kierownikiem produkcji. Zamiast ratować, wspiera kreatora i producenta, inspiruje własnym przykładem, zadaje pytania jak np. czego potrzebujesz i słucha ze zrozumieniem.
• Ofiara staje się Kreatorem, uczy się regulować układ nerwowy z innymi i samodzielnie, zamiast skupiać się na problemach, widzi w nich trudność, wyzwanie do przezwyciężenia. Doświadczenie i wiedza, pomaga jej dokonywać dobrych dla niej wyborów, a krytyczne myślenie, czyli sceptycyzm, spojrzeć na wiele rzeczy z dystansu. Kreator wie, że jeśli coś jest zbyt piękne, aby było prawda, ktoś zbyt miły, potrzebuje uważać, zwolnić, obserwować czy sam lub ktoś nie popada w ekstrema, nie manipuluje.
Ta wewnetrzna dynamika, projektowana jest także na świat zewnętrzny.
Często szukamy relacji, aby dowartościować się i poczuć się dobrze, zazwyczaj kiedy partner robi to czego oczekujemy, czujemy się super, zrelaksowani, docenieni, jednak kiedy nie ma czasu, nie zgodzi się na coś, ma doła, jest chory, możemy bardzo szybko czuć się przytłoczeni i zamiast zrozumienia, wsparcia, zdystansować się lub mieć nerwicę, martwić się, wściekać i lamentować z powodu braku połączenia.
Takie momenty kiedy jest nie tak jak chcemy, pokazują nam jak radzimy sobie z regulacją układu nerwowego, napięciem i jak silne są nasza trauma i reakcje. Jak zaburzona praca mózgu.
Jeśli nie nauczyliśmy się regulować i akceptować odmowy, jak niektóre dzieci bawić się samodzielnie, albo z innymi, nasze samopoczucie wartość, zależy od partnera nastroju, to jesteśmy w wielkiej pułapce, z której trudno samemu wyjść.
Tej reakcji towarzyszy często ból i uczucie tonięcia, upadku, odrzucenia, porzucenia, zapadnięta klatka, napięcia w biodrach, uczucie słabości w rękach lub krytyka zaciśnięte pięści, szczęka, biodra, napięte ciało.
Większość z nas nieświadomie, chce czegoś od innych i nieświadomie aby uniknąć odrzucenia, używa taktyk manipulacyjnych, niedopowiedzeń, albo próbuje kontrolować kogoś zachowania za pomocą rządań, komplementów, prezentów, narzekania, odsuwania się, krytykowania, gniewu, płaczu, podlizywania się, seksu.
To nieświadome taktyki które mają pomóc nam coś uzyskać, albo zwrócić na siebie uwagę.
Często słyszę, że płacz jest manipulacją ? Otóż nie, płacz jest reakcją i genialną techniką uspokajania akcji serca, balansowania kortyzolu, regulowania bólu.
Czym innym jest płacz czym innym łzawa historia, historia może, ale nie musi to narzędziem manipulacji.
….
W trójkącie dramatu, w przypadku przemocy emocjonalnej czy fizycznej często role kata, ratownika i ofiary się zmieniają.
Jedynym wyjściem jest zmiana dynamiki i rozpoczęcie procesu zmiany od siebie.
Nawet jesli nawet nadal jesteśmy w relacji opartej na trauma bond, wykreowanie dystansu i separacji.
Stworzenie u sobie, szacunku, akceptacji, szczerości, spokoju, ożywienia, stabilnej wartości.
Zadbanie o swoje zdrowie i rozwój dzięki któremu możemy np. osłabić głos wewnętrznego krytyka, umiejętnie wysłuchać opinii innych, konstruktywnej krytyki i zauważyć, a następnie zaakceptować (poczuć że to ok) że mamy wady i popełniamy błędy.
Mamy także zalety i na tych błędach możemy wiele się nauczyć.
Bardzo ważne w tym procesie jest znajomość zjawiska projekcji.
Czym jest projekcja ?
Jeśli obwiniamy partnera o nasze reakcje, czujemy się zranieni emocjonalnie i dlatego odsuwamy się w ciszy, zamiast porozmawiać. Wymyślamy co ktoś o nas myśli, zamiast zapytać, to żyjemy w iluzji.
Ta iluzja to projekcja, wyobrażenie, w które my staramy się wpisać życie i innych, a także dostosować interpretacje sytuacji do naszych nawykowych wzorców myślenia o sobie i świecie.
Jeśli mamy niskie poczucie wartości to nawet komplement, możemy odbrać jako coś prześmiewczego, a także zobaczyć w innych coś czego nie lubimy w sobie i skrytykować.
Ta matryca matrix, skrót w mózgu, utrzymujący nas w niższych partiach zużywających mniej energii, ma nas obronić przed bólem i wysiłkiem.
Zmiana sposobu myślenia, a także postawy ciała wymaga dużej energii. Tak jak w dzieciństwie, kiedy dorastaliśmy, podobnie teraz potrzebne jest wytworzenie nowych ścieżek neuronalnych w powięzi i mózgu.
Aby przeprowadzić ten proces, potrzebujemy stworzyć przestrzeń, czyli się wyluzować, zrelaksować.
Aby zrelaksować się, potrzebujemy poczuć bolesne napięte miejsca w powięzi. To doświadczenie może być bardzo nieprzyjemne, jeśli proces nie jest prowadzony wolno, świadomie i stopniowo. Często tego bólu i napięć jest bardzo wiele i potrzebujemy sporo czasu na proces.
Wielu specjalistów od uzależnień uważa, że każde uzależnienie wynika z cierpienia, izolacji, dlatego często w procesie odstawienia substancji, trzeźwienia potrzebna jest specjalistyczna pomoc i wsparcie grupy.
Współuzależnienie porównywane jest do uzależnienia od heroiny, dlatego dla osób współuzależnionych rozstania czy budowanie relacji, zmiana nawyków jest tak trudna.
Ich ścieżki neuronalne i skróty są jak autostrady, utwardzone i wybetonowane.
Jak rozpoznać projekcje ?
1. Przekonanie, że mam na 100 procent racje i wszystko to błąd mojego partnera. Uczucie towarzyszące gniew i napięte ciało, zwłaszcza szczęka, miednica, pięści.
2. Małe nieporozumienie powodujące duże zranienie, uczucie napięcia w klatce piersiowej, ból stóp, zaburzenie snu, pracy jelit, suchość skóry i włosów, wahania ciśnienia, zaburzenie rytmu serca, choroby autoimmunologiczne itd
3. Uczucie paniki, nerwicy w czasie konfliktu, reakcje opisane w terapii traumy
4. Idealizowanie i odrzucanie faktów, ktoś nam mówi, że chce być sam, nie chce czegoś np. relacji, a my mu nie wierzymy, myślimy, że ktoś się do nas nie odzywał bo się bał, zdradza nas, bo boi się zaangażowania i zranienia, a tak naprawdę mu zależy.
5. Dyscocjacja, znieczulanie odzielanie sie od uczuć i ciała, czasem przydatne np. aby przetrwać katastrofę.
6. Zakładanie, że jesteśmy tacy sami, mamy podobne opinie, umiejętności, maniery, przekonania. Przypisywanie komuś swoich talentów i wad. Np. randkuje z kilkoma facetami i zakładam, że ten koleś po drugiej stronie robi to samo, podobnie z kłamstwami i zdradami itd.
Wiem, że dla większości, projekcje, są trudne do zaakceptowania, dla mnie też były.
Jeśli czujesz się wkurzony, napięty czytając to co pisze, zrób przerwę, odpocznij daj mózgowi „przetrawić” informacje, sprawdź inne źródła, a dopiero poźniej kontynuuj.
Pamietaj wiedza daje nam wolność wyboru, a nauka jak radzić sobie z traumą, orojekcjami i szkodliwymi przekonaniami, zwiekszy twoje bezpieczeństwo i da ci możliwość wzrostu i rozwoju.
Dlaczego warto poznać i odpuścić projekcje ?
Jeśli marzymy o długich nogach, a mamy krótkie, warto nauczyć się, że nie ma sensu marnować energii na myślenie o tym, analizowanie przyczyn, szukaniu wytłumaczeń, bo to jest nieproduktywne.
Jeśli a za każdym razem kiedy, jest nie tak jak chcemy, na automacie uciekamy od siebie, opuszczamy siebie, zadowalamy innych, aby uniknąć odrzucenia, to bardzo osłabiamy działanie naszego mózgu.
Akceptacja faktu np. ktoś się nie odzywa, więc się nie odzywa, świadomość : jestem tym zdenerwowana/y potrzebuje wyregulować układ nerwowy, daje wolność.
Odwrotnie zamykanie się w głowie, pełnej obaw czyli myśli katastroficznych, które często mylimy z emocjami, może doprowadzić do dysocjacji.
Reakcja postraumatyczna, rozregulowany system nerwowy, wadliwie działający mózg, bardzo często kreuje wtedy obsesyjną potrzebę akceptacji zewnętrznej.
Ta reakcja powoduje także, odcięcie sie od ciała, od emocji. Konsekwencją jest zagubienie. Poprostu bez czucia, min lęku nie wiemy czego chcemy, w którą stronę mamy się poruszać więc wymyślamy coś czego wymyślić się nie da.
Jeśli zwolnienie i zrelaksowanie się, zadbanie o wypoczynek, kojarzy się nam z lenistwem, miękkość, czułość ze słabością, całkowitym poddaniem się, dostosowaniem się, poniżeniem, opuszczeniem, samotnością i bólem, bardzo trudno nam zatrzymać te reakcje i być obecnym w relacjach.
Często wtedy widzimy tylko 2 opcje, albo całkowicie odpuszczamy, odrzucamy siebie, albo jest tylko ja, tak jak ja chce ” albo po mojemu albo odchodzę, spierd…. “
Odwrotnie jest w relacji pełnej miłości w której traktujemy, konflikt jako źródło poznania, a zarazem odpuszczenia fantazji i wyznaczenie drogi do porozumienia. Jest to świadoma decyzja, coś co czujemy sercem, daleka od czegoś wymuszonego, czy przeanalizowanego na siódmą stronę.
Kiedy pojawiają się problemy i napięcia, współuzależnienie emocjonalne ?
Często na początku relacji, idealizujemy osobę i moment kiedy zaczynamy widzieć ją realnie jest szokujący.
To chwila w której zazwyczaj spinamy sie, urochamia się w nas mechanizm obronny czyli wewnętrzny krytyk, a my mamy wrażenie, że coś w relacji się popsuło i aby to skorygować mamy tylko 2 opcje obwinić innych lub siebie.
Jeśli dominująca jest u nas reakcja postraumatyczna walki wtedy krytykujemy, walczymy staramy się kogoś zmienić, poniżyć, naprawić, dopasować do obrazka, wewnętrznego filmu. Im więcej się w to angażujemy tym silniej lekceważymy siebie, swoje potrzeby, napięcia w ciele, a także fakty i rzeczywistość.
Zazwyczaj kiedy pozwalamy sobie poczuć i zobaczyć, że z partnerem jesteśmy całkowicie nie dopasowani, np. ty chcesz mieć dzieci, ona nie, ty jesteś niezależny, partner nie umie spędzić chwili samotnie itd czujemy szok, który może pogłębić nasze rozregulowanie.
Jeśli nadal idealizujemy partnera, myśląc, że go zmienimy i ignorując fakty i podejmujemy decyzje pozostania w relacji, sami kreujemy swoje cierpienie.
Oczywiście to nie chodzi o to, abyśmy byli identyczni, jednak pewne różnice są nie do przeszkodzenia.
Jeśli uważamy, że osoba która ma odmienne potrzeby np. nie chce mieć dzieci, jest toksyczna i że przyciągamy toksyczne osoby nic się nie zmienia. Natomiast jeśli bierzemy odpowiedzialność za swoją stronę, idziemy na terapie i zauważamy, że zbyt długo utrzymujemy relacje z osobami niekompatybilnymi, albo które mają mentalność wyuczonej ofiary, kata, są w stanie egzystować tylko w trójkącie dramatu, obwiniać innych, projektować możemy wiele zmienić.
W dynamice gdzie obie strony nie akceptują się w realności, zazwyczaj obie mają poważną dysregulacje, o której nie wiedzą. Bardzo często wtedy jedna osoba przebodźcowana ucieka, zamiast postawić granice, druga ją goni, myśląc, że dogonienie jej da jej wymarzony spokój i bezpieczeństwo. Tak powstaje wir czy pętla traumy.
W pętli, czyli kiedy funkcjonujemy na niższym poziomie świadomości, obie strony często rządają zmiany scenariusza krytykują się, starając się wzajemnie zmienić, nie rozumiejąc kompletnie tego co robią i czego potrzebują, aby wrócić na ziemię i przywrócić działanie wyższej części mózgu.
W tym czasie, często dochodzi do zaburzenia pracy hipokampu, retrospekcji. Wtedy wspomnienia z przeszłości nakładają się na teraźniejszość, kreując jeszcze mocniejszą iluzje wymyślonego świata.
Pacjenci którzy trafiają do mnie na terapię, w tym stanie, są totalnie rozregulowani, pojawia się u nich zazwyczaj poważna dysocjacja, a oni obserwują tylko, że inni uciekają przed nimi aniołami.
I tu pojawia się element tragikomiczny. Ci uciekający, też wyświetlają film w swojej głowie i zamiast komunikować wyobrażają sobie tych, którzy gonią jako lwa, siebie jak ofiarę. Niestety lew to zazwyczaj kotek, któremu można powiedzieć stop… a ofiara, jest rolą wyuczoną w dzieciństwie.
Kiedy czytamy o tym, patrzymy z dystansu możemy zobaczyć, że jest to tragikomedia, jednak dla osób istniejących w tej dynamice jest to wielkie cierpienie.
W momencie kiedy obie strony uciekają od swojego zlego samopoczucia, nerwicy, problemów, dysregulacji, gonią iluzje, marzenie, projekcje, wartość, spokój, szczęście ich cierpienie przypomina cierpienie osób uzależnionych od heroiny.
Uciekający partner to narkotyk, który ma nas oderwać od ziemskich napięć i przejąć odpowiedzialność za nasze czarnowidztwo lub romantyczną fantazje, poczucie bezpieczeństwa, wiary w siebie. Goniący to uzależniony ratownik, kat i ofiara w jednym.
Uświadomienie sobie tego, że ciągle szukamy czegoś co nas znieczuli, zrelaksuje, ożywi, “uszczęśliwi” np. heroiny, alkoholu, cukru, “miłości”, sexu, uwagi lub partnera jest nieprzyjemne, a zarazem kiedy zorientujemy się, że inny scenariusz istnieje i że nauka regulacji układu nerwowego jest możliwa i prosta, odzyskujemy nadzieje i radość.
Często wtedy zadaje moim pacjentom pytania : co się stanie jeśli zaufasz, że wszystko z tobą jest ok, czegoś nowego się nauczysz, będziesz tylko trochę praktykował/a dziennie i eksperymentował/a, a zmiana sama przyjdzie ? co jesteś w stanie stracić, aby zyskać, to co długofalowo chcesz i potrzebujesz ?
Do czego ta sytuacja jest okazją ?
Czy czujesz różnice w sexie kiedy dobrze się czujesz i kiedy jesteś napięty/a, albo odcięty/a ?
Czy to twoja wina, że jesteś uzależniony ?
Czasem słyszę tak, czasem nie.
Wtedy odpowiadam nie to nie twoja wina, masz określoną genetykę, a także ktoś twoje reakcje, wspomnienia ukształtował, kto nie umiał inaczej.
Pamiętaj jednak, kiedyś nie miałeś na swoją edukacje wpływu, nie mogłeś wyjść kiedy rodzice wrzeszczeli, lub powiedzieć stop nie będę z wami rozmawiał kiedy wrzeszczycie, więc odciąłeś się od siebie, swojej wrażliwości, uczuć, ciała …
kiedyś się obwiniałeś, o emocje zachowania, rodziców, potem obwiniałeś rodziców, jednak teraz możesz zauważyć co sobie robisz, nauczyć komunikacji w konflikcie, regulacji układu nerwowego, budowania stabilnych i bezpiecznych, a zarazem ciekawych relacji.
•Możesz także zaakceptować rzeczywistość, przestać projektować na zewnątrz, a zamiast narkotyku, alkoholu, innej osoby, kozła ofiarnego, który jest potrzebny do wylania napięcia, możesz nauczyć się jak robić inaczej i wykorzystać tą energie do zabawy, budowania swoich marzeń, kreatywności, a jeśli nadal sobie nie radzisz, bo napięcie jest zbyt głębokie i bolesne, masz wrażenie, że chcesz zniknąć, możesz poprosić innych o pomoc w procesie.
Odpowiednia osoba sprowadzi cię do twojego serca i ciała.
Pamiętaj każdy narkoman potrzebuje z czasem coraz większych dawek, aby odciąć się, od swoich odczuć, ciała i wewnętrznego krytycznego głosu, a kiedy bardzo przyśpieszy gubi swoją tożsamość.
To bardzo niebezpieczne, ponieważ kiedy kiedy tracimy zdolność obiektywnej oceny samego siebie, możemy na fundamencie cierpienia zbudować zbroję, w której ukrywamy się, swój ból i wrażliwość, autentyczność. Wtedy często na zewnątrz stajemy się katem, zawsze mającym racje nauczycielem, bohaterem który nie popełnia błędów, niczego się nie boi, człowiekiem sukcesu, którego przekonania, gust jest jednym i właściwym.
Kiedy jesteśmy w tym miejscu, zamykamy się na siebie i innych, korzystamy tylko z fragmentu swojego mózgu i intuicji. W takim momencie nie widzimy, że nasz sposób myślenia jest arogancki, ograniczony, nasze ciało nadmiernie napięte, albo zrelaksowane, a nasze przekonania, projekcje, błędne.
Często wtedy dochodzi di utraty tożsamości, której towarzyszą wyrzuty sumienia, dziwne odczucie, że coś jest nie tak. Zazwyczaj wtedy ból, napięcie, nerwica, głód są tak silne, że uzależniony lub współózależniony nie są w stanie się zatrzymać i zobaczyć co się z nimi dzieje.
Jesteśmy wtedy jak rozpędzone ferrari z zepsutymi hamulcami, jak narkoman, który jest w stanie zrobić wszystko, aby dostać narkotyk i odlecieć w kraine fantazji, przestać czuć, uciec od dyskomfortu bycia obecnym tu i teraz.
Oczywiście wtedy łatwiej jest widzieć problemy i wady w innych, obwiniać cały świat, być obojętnym na cierpienie innych, nazywać większość spotkanych ludzi narcystycznymi psychopatami, tchórzami, słabeuszami, uciekać w alkohol, przypadkowy sex, seriale, narkotyki, zakupy, jedzenie, balangi, prace, albo rozkminiać tygodniami co kto nam powiedział, a jak to się nie uda udać się po porady do wróżki.
Skąd bierze się taki ból, głód, napięcie, negatywne myślenie i konflikt ?
Trauma, przekonania rodzinne i społeczne.
• Istnieje także teoria przywiązania.
Jeśli rodzic miał dominującą reakcje postraumatyczną walki i ucieczki, to unikał bliskości, mógł być nieprzewidywalny, bardzo krytyczny, obwiniający, nie wspierający, agresywny fizycznie lub werbalnie. Dodatkowo jeśli nie dbał o swoje zdrowie, uciekał od trudności w pracę, uzależnienia, dziecko nauczyło się, że zdrowie, odczucia ciała, dyskomfort nie są warte uwagi, szacunku, czasu, najlepiej jest odciąć się dysocjować, omdleć, nie dyskutować, albo podobnie jak rodzic uciekać i walczyć.
Więzi z dorosłym opiekunem, są bardzo ważne dla naszego rozwoju, dotyk, słowa, przytulenie, akceptacja regulują nasz układ nerwowy, budują bezpieczeństwo wewnętrzne, odwagę, a także obraz świata i własnej osoby. Ich brak może doprowadzić do opóżnionego rozwoju mózgu, a także zwiększonego ciała migdałowatego odpowiedzialnego za wyszukiwanie zagrożeń, zbyt małego hipokampu odpowiedzialnego za procesowanie wspomnień emocjonalnych, segregowanie i oddzielanie, przeslosci od teraźniejszości.
Jeśli dorosły raz jest, a raz go nie ma, raz krzyczy i obwinia, a innym razem przeprasza, ma dużą dysregulacje, ograniczoną empatie, komunikacje, obwinia innych o swoje złe samopoczucie i reguluje swój układ nerwowy przez dziecko. Chce miłość, spokoju, radości, uwagi od dziecka, dziecko czuje niepokój i ma wątpliwości, narasta jego wewnętrzna krytyka, głos : “nie jesteś wystarczająco dobry, nie zasługujesz na miłość, nie możesz źle się czuć, być smutny, zbyt wesoły, staraj się bardziej, czegoś ci brak, nie można cię kochać, jesteś nieważny, niepotrzebny”.
Ta dysregulacja i krytyka może uzewnętrzniać się poprzez choroby somatyczne, anoreksje, bulimie, nadmierną pasywność, hiperaktywność, agresje, depresje, skłonności autoagresywne i samobójcze dziecka.
Takie dziecko szuka w dorosłym życiu rozpaczliwie opiekuna, zbawcy i żywi przekonanie, że nie ma bezpieczeństwa, za wszystko jest kara i nagroda, miłość jest daleka od akceptacji.
Często osoby, które były nadużywane przez straumatyzowanych, rozregulowanych rodziców, czyli były wciągane do ich konfliktów, dorosłych problemów, były na nich zrzucane problemy i obowiązki ponad ich siły, byli traktowani jak powiernicy, mogą w dorosłym życiu mieć mechanizm ratownika i żyć w relacjach współuzależnieniowych, w których całkowicie zapominają o sobie.
Jeśli rodzice widzieli w dziecku swojego małego królewicza lub księżniczkę, geniusza, czyli porzucali prawdziwą osobę, która popełnia błędy, jest daleka od perfekcji, mogli stworzyć ogromną dysregulacje emocjonalną i fałszywą osobowość.
W transie, splontaniu traumatycznym, kiedy dwie albo grupa osób jest rozregulowana, pełna projekcji, dochodzi do stworzenia dysfunkcyjnej dynamiki i zaburzenia granic.
W dynamice współuzależnieniowej często jedna osoba ma ogromną ilość oczekiwań, potrzebuje bardzo dużo uwagi, łatwo ją urazić, ucieka w alkohol, narkotyki, zakupy itd druga udowadnia swoja wartość, przyjmujac rolę opiekuna i starając się stabilizować pole, którego nie może ustabilizować sama będąc rozregulowana.
Osoba która nawykowo wchodzi w rolę opiekuna, może na początku być zauroczony delikatnością i bezbronnością partnera. To daje często iluzję kontroli, bycia tym mocniejszym, bezpieczniejszym w relacji.
Ta kontrola początkowo daje tej osobie przewagę, jednak bardzo często przykrywa niskie poczucie wartości i traumę.
Opiekuni czują się ważni, pożądani, mocni tak jak wtedy kiedy wspierali rodziców w czasie kłótni, czy po rozwodzie, jednak kiedy po czasie reakcje partnera, są intensywne, potrzeby zwłaszcza uwagi nienasycone, opiekun, nie umie postawić granic werbalnie i określić limitów, czuje, że się dusi.
Wtedy często jest przytłoczny, pojawia się reakcja walki, ucieczki, krytyka, ucieczka w prace, projekcja negatywna, i opiekun zaczyna się wycofywać, krytykować czyli bronić się, zamiast siąść z partnerem i przedyskutować sytuacje, określić ile może dać z siebie, ile i jakiego potrzebuje sam wsparcia.
Taki partner ucieka, a zarazem tęskni, chce być blisko i nie ma siły brać odpowiedzialności za czyjeś życie, energię i emocje.
Co łączy często takie osoby ?
Dysregulacja, podobna trauma, projekcja dotycząca poczucia własnej wartości ( np. zaniżona – zawyżona samoocena, system kar i nagród ).
Chroniczny stres, dysregulacja, szalejące hormony, wytwarzają „magnetyzm”, splątanie, uzależnienie i niezdrowe nawyki.
Jeśli obie osoby bardzo rozregulują się, zgubią się w projekcji, przeniesieniu, nie ma nikogo kto jest obecny w rzeczywistości. W tej sytuacji u obu osób hipokamp odpowiedzialny za rozdzielanie przeszlosci od terazniejszosci nie działa i są one zalane ogromna ilością informacji.
Kiedy jesteśmy współuzależnieni ludzie bez syndromu współuzależnienia, są dla nas nudni…
Co ciekawe pod słowem nuda istnieje nerwica, dusocjacja i zamrożenie, czyli reakcje postraumatyczne uniemozliwiajace bliskość.
Jeśli nasze projekcje się nie uzupełniają się, brak jest silnej dysregulacji u jednej osoby, znikaja okresy hiperaktywnosci utraty granic, i szalonej namiętności.
Dyskusje i asertywna komunikacja zastepuje cisze, walkę, ośmieszanie się, poniżanie. Nie ma „tego czegoś”, czyli koktajlu pełnego hormonów stresu.
Wychodzenie ze współuzależnienia przypomina proces wychodzenia z uzależnienia, w czasie którego uczymy się tego czego nie nauczyli nas rodzice.
Czasem w tym procesie jeśli jesteśmy w bliskiej relacji, wskazana jest tymczasowa separacja, która prawie jest niemożliwa dla partnera, który reguluje emocje dzięki drugiej osobie. Wtedy niezastąpiony jest terapeuta i grupa wsparcia.
Często w czasie procesu pojawia się, scenariusz w którym to wszystko źle się skończy, wahania, góra, dół, chaos, agresja etc. Poprostu uruchamia się wzorzec działania systemu nerwowego, systemu relacyjnego i przekonań.
Jeśli napięcia w ciele, powięzi są duże, taki człowiek nie ma dostępu do wyższej części mózgu, często przez wiele lat. Wtedy samowspółczucie jest bardzo słabo wykształcone a taka osoba może czuć do siebie dużą nienawiść i obrzydzenie.
Istnieją badania łączące nadmierne napięcia i stany zapalne powięzi, brak samowspółczucia, z chorobami autoimmunologicznymi, nowotworymi, psychicznymi zwłaszcza depresją i wieloma innymi.
Na szczęście jest to proces częściowo, albo czasem całkowicie odwracalny.
Jeśli dziecko dorasta w przekonaniu, że zasługują na coś złego, bicie, złe traktowanie, w dorosłym wieku będzie oczekiwało, aby inni traktowali je w zły sposób.
Jako dorosły człowiek, aby przetrwać, może nawykowo czując nawet małe napięcie, dysocjować się od swoich odczuć, emocji. System obronny, który działał bardzo dobrze kiedy był dzieckiem, teraz powoduje odrzucenie siebie i prowokuje odrzucenie zewnętrzne.
Kiedy zaczynamy projektować negatywne zakończenie, szybko wychwytujemy sygnały, że relacja zbliża się do katastrofy, szukamy także dowodów miłości, a kiedy ich nie znajdujemy, czując napięcie, ból, uważamy, że przewidywania się sprawdziły.
Jeśli nie czujemy bezpieczenstwa wewnetrznego, brak nam dobrego opiekuna wewnętrznego, nie jesteśmy w stanie być osadzeni w rzeczywistości i często zbliżając się do innych staramy się ich dominować, albo wyszukujemy wady.
Wszystko to robimy nieswiadomie, aby mieć pretekst do wylania napięcia bólu na zewnątrz, na partnera.
Często wtedy łączymy słowo miłość z bólem, więzieniem lub czymś niestałym, warunkowym.
Jeśli wierzymy, że ból, odrzucenie, opuszczenie, rozczarowanie i tak pojawią się w relacji, a nie widzimy kiedy sami się odrzucamy nie komunikując naszych potrzeb, limitów i granic, to chcemy by stało się to wtedy, kiedy możemy to skontrolować i tego „chcemy”, czyli np. na początku relacji, kiedy jeszcze wiemy kim jesteśmy.
Wtedy wielu z nas często nieświadomie prowokuje partnera, aby się odsunął, lub odsuwamy się.
W ten sposób unikamy bólu i dyskomfortu.
Jeśli partner wtedy zacznie nadmiernie reagować walczyć, uciekać scenariusz się powtórzy.
Natomiast jeśli wyrazi wprost : jeśli będziesz milczeć, uciekać w pracę, to ja z mojej strony odsunę się,zakończe tą relacje. Chce abyśmy poprawili komunikacje między nami, zrozumieli lepiej swoje potrzeby.
Czy widzisz różnicę ? Komunikacja daje przestrzeń na powrót do rzeczywistości i mamy szanse kontynuować.
Kiedy opuszczamy siebie, czyli jesteśmy rozregulowany, odcinamy się od ciała, myśląc obsesyjnie o drugiej stronie, albo skupiamy się nadmiernie na myśleniu o sobie, znieczulając poprzez np. używki, pogłębiamy rozregulowanie i tracimy kontakt ze swoim ciałem, intuicją, a także częścią mózgu odpowiedzialną za obiektywne podejmowanie decyzji i komunikacje.
Początkowo pozornie się uspokajamy, jednak to jest znieczulica nie życie.
Wtedy często pojawia się obojętność do osoby która jest dla nas ważna, a także do świata.
Łatwiejszy jest wtedy przygodny seks, który pomaga rozładować napięcie. Jest on jednak chwilowa przyjemnoscia jak narkotyk, nie daje tego czego każdy z nas chce i potrzebuje głebokiego połączenia z drugim człowiekiem.
Często, w takich sytuacjach, aby poczuć, zrelaksować się, ożywić, możemy okaleczyć ciało, lub aby je znieczulić możemy uciec w nadmiernie wysiłkowy sport, zakupy, fantazje, alkohol itd.
To wszystko dysreguluje nas długofalowo jeszcze bardziej i ogranicza komunikacje.
Jeśli nie umiemy poinformować, że czegoś jest dla nas za dużo, czujemy się osaczeni, bo nie możemy np. sprostać bardzo wysokim oczekiwaniom, presji, obciążeniu, odpowiedzialności za czyjeś samopoczucie, szczęście i życie, odsuwamy się, w coś uciekamy.
Jeśli obie strony nie umieją regulować układu nerwowego, komunikować, nie mają świadomości projekcji, wiadomości na temat reakcji, pracy mózgu, mają szkodliwe przekonania i złe doświadczenia, często nawzajem obwiniają się o swoje złe samopoczucie.
Niektóre osoby uciekają w zdradę, aby oddzielić się od partnera, chwilowo lepiej się poczuć, ożywić.
Niektore w coś innego.
W obu przypadkach nie biorą odpowiedzialności za to co z nimi się dzieje.
Co można w takiej sytuacji zrobić ?
Jeśli nie umiemy regulować układu nerwowego, stawiać granic, tym którzy potrzebują nadmiernej uwagi, projektują na nas swoje czarne lub idealistyczne wizje, są agresywni, nieświadomie im ulegamy, to w konsekwencji rozregulowujemy się i gubimy.
Wtedy jednynym wyjsciem jest terapia, coaching, mentoring, rozmowa z kimś, kto pomoże nam wyregulować układ nerwowy przez ciało.
Bez regulacji, nie mamy dostępu do wyższej części mózgu i kręcimy się robiąc w kółko to samo.
Jak sobie pomóc ?
Bardzo ważne jest zbudowanie zasobów wewnętrznych, regeneracja systemu nerwowego, edukacja na temat trsumy i współuzależnienia, grupa wsparcia, określenie systemu wartości, podniesienie samooceny, nauczenie się komunikacji potrzeb, w konflikcie, mediacji, określania limitów, wyrażania tego co lubimy, czego nie lubimy, znalezienie pasji.
Czemu kiedy jesteśmy rozregulowani nie warto gadać ?
Kiedy opowiadamy komuś o wydarzeniu, kształtujemy pamięć i interpretacje rzeczywistości. Obrazy które widzimy tworzą reakcje i ścieżki neuronalne. Z automatu szukamy potwierdzenia tego co wiemy.
Zrób eksperyment zadaj sobie pytanie :
Czy żydzi w obozach byli oczyszczani czy zabijani? Czy samochód miał wypadek, czy uderzył w coś ?
Czy twój mózg teraz się zatrzymuje, jakie interpretacje, obrazy i odczucia dodaje twój umysł do słów : ten facet jest babiarzem, ten facet uwielbia sex i kobiety, jaki widzisz koniec historii z babiarzem, a jaki z facetem który uwielbia sex i kobiety.
Trauma to odczucia i obrazy, a ponieważ 80 % połączeń neuronalnych jest w ciele warto od niego zacząć regulacje i otworzyć dostęp do wyższej części mózgu, po drodze relaksujàc ciało i stabilizujac hipokamp odpowiedzialny za rozdzielanie emocjonslych wspomnien z przeszłości od teraźniejszości.
Wtedy jeśli będziesz wypoczęty łatwiej będzie ci nauczyć się czegoś nowego, ogarnąć nawet bardzo skomplikowane pytania, myśleć niezależnie i komunikować się.
Ta nauka to proces wymagający uważności, odwagi, delikatności i samowspółczucia.
Często w tym procesie potrzebujemy wsparcia specjalisty, który sam dobrze wyregulowany utrzymuje pole, wspiera utrzymywanie naszych granic, pomaga otworzyć się, określić co jest ok co nie, budować lojalność w stosunku do siebie, dotrzynywać sobie i innym słowa, a także zwracać uwagę na obrazy, odczucia, rozróżniać od emocji, przekonań, projekcji, retrispekcji i interpretacji.
Dzięki wzrostowi samoświadomości, wzrasta siła energetyczna, pozwalająca nam nie ulegać pomimo presji, nie pozwalać na złe traktowanie, przemoc emocjonalną.
Ten proces jest tylko możliwy do przeprowadzenia w relacji z odpowiednia osobą.
Jak można wyjść z transu, wspóluzależnienia w relacji:
Jedna osoba potrzebuje powiedzieć : „to twoje problemy, uczucia, myśli, projekcje potrzebujesz się nimi zająć, a ja cie mogę wspierać, jednak nie mogę cię uratować, opiekować się tobą, wyręczać cię, chronić, bo wtedy czuje się przytłoczona/y, i zamiast zajac sie swoimi problemami, zajmuje się tylko tobą, twoimi historiami z przeszłości, obawami. To osłabia naszą relacje i tylko jeśli razem podejmiemy decyzje co do wizji naszej relacji, zrobimy porządek ze swoim zdrowiem emocjonalnym, projekcjami, nauczymy komunikacji, a jeśli nie umiemy zrobić tego sami zgłosimy się do specjalisty, jesteśmy w stanie wyjść z tej matni i zbudować relacje, bliskość opartą na szacunku, miłości, zaufaniu, autonomii i zrozumieniu.
Możemy także tak dalej egzystować i nic nie robić, w takiej sytuacji będą momenty zawieszenia broni – czasem nawet długie i przyjemne, jednak potem znów pojawi się to samo … obniżone poczucie wartości, zwarcie, starcie, pogoń, ucieczka… przyciąganie i odpychanie, zamiast tanga chaotyczne wzajemne deptanie się i wywracanie.
Tak niektórzy nazywają to miłością.
To właśnie o takiej „miłości” opowiadają tragiczne powieści, rozdzierające serce piosenki, melodramaty.
Romeo i Julia
Blisko i daleko.
Intensywnie i szybko.
Szczęście i rozpacz.
Kocham cię i pieprz się, odchodzę.
Jeśli rozpoczniesz współpracę ze mną, przejdziemy przez następujące etapy :
- Uwaga w swoim kierunku, fokus wewnętrzny, nie zewnętrzny. Nauka regulacji układu nerwowego i co-regulacji. Ustalenie systemu wartości, tak aby twoje czyny były motywowane przez twoje wartości. Ustalenie twoich potrzeb, priorytetów. Nauka akceptacji różnic, oddzielania potrzeby, reakcji, emocji, siebie od innych. Zbudowanie autonomii i zdrowej zależności, systemu wsparcia w relacji.
- Prawda. Zaprzeczenie, że problem istnieje, jest podstawą uzależnienia. Nie ważne czy regulujesz swój system nerwowy i samopoczucie alkoholem czy masz relacje z kimś kto to robi. Czy to alkohol, czy uzależnienie od sportu, innej osoby. Podstawą jest określenie limitów, potrzeb związanych z prawdziwą bliskością. Jeśli wychowałeś się w rodzinie gdzie twoje potrzeby, opinie się nie liczyły, brak było zdrowej bliskości, wolisz je zignorować, nie radzisz sobie z krytyką lub odrzucenie, zbudujemy wspólnie resiliencje i niezachwiane poczucie wartości.
- Akceptacja. Proces akceptacji jest podróżą życia. Nie musisz akceptować wszystkiego, możesz zaakceptować siebie i przeszłość której nie da się zmienić. Akceptacja siebie i tego że pewnych bolesnych przeżyć, błędów nie da się uniknąć, daje energię. W tym punkcie zamiast obwiniać się i walczyć z tym czego się nie da zmienić, koncentrujemy się na tym, co można zmienić i zrobić. To punkt w którym łatwiej ci wybaczyć sobie błędy, skorygować je jak się da, jak nie zaakceptować je. Twoja wiara w siebie rośnie, nie pozwalasz innym źle się traktować. Zamiast manipulować jesteś sobą. Masz bezpieczeństwo wewnętrzne i asertywność dzięki czemu łatwiej ci być bliżej ludzi.
- Czyny. Zrozumienie bez czynów, praktyki w realnym życiu nic nie zmieni. Aby coś zmienić potrzebujesz wypróbować nowe zachowanie i stworzyć nowe nawyki, ścieżki neuronalne. Np. możesz wypowiedzieć się na jakiś temat, zrobić coś nowego, postawić granice, dotrzymać sobie słowa, powiedzieć nie do wewnętrznego krytyka. Za każdym razem w tym procesie kiedy spróbujesz czegoś nowego nauczysz się, czegoś o sobie. Te doświadczenia zbudują wiarę w siebie, a obecność innych którzy będą cię wspierać i współpracować będzie najlepszym lekarstwem na niepewność. Budowanie nowych połączeń neuronalnych, nawyków, stylu komunikacji, asertywności, relacji to proces i jeden z najważniejszych w życiu celi. Asertywność buduje szacunek dla siebie i innych. W tym miejscu łatwiej ci będzie stać się kreatorem swojego życia. .
Zapraszam na spotkania ze mną.
Magdalena
604234824
MIŁOŚĆ luźne notatki
Chciałbym cię ostrzec, że wierzę w religie : kochaj, uprawiaj sex, żyj jakbyś miał wszystko w dupie, a zarazem brał za wszystko odpowiedzialność !
W mojej religii :
Chce abyśmy dokonywali świadomych wyborów, uprawiali seks, przeżywali miłość, życie, tak jak tego chcemy i widzieli świat jako fajne miejsce do życia, ale także brutalne, dla nieświadomych reguł gry !
Chce abyśmy zaakceptowali siebie, swoje wady i zalety, cierpienie, zbudowali większą odporność na krytykę, byli lojalni w stosunku do siebie, umieli się obronić i nie pytali o pozwolenie czy możemy żyć !
Chce abyśmy zmniejszyli cierpienie swoje i innych, mieli świadomość co to jest o nich, o tym jak oni chcieli abyśmy wyglądali, zachowywali się, jak oni by chcieli aby wyglądało nasze życie, a my jesteśmy odpowiedzialni tylko za siebie.
Za to aby nie ulec manipulacji, zachować autentyczność, zbudować charakter i życie zgodne z naszymi wartościami.
Chce abyśmy nie marnowali czasu wchodząc innym w tyłek, tylko aby dostać kolejny”like”,
Chce abyśmy dzielili się tym co mamy przestali bronić swoich wyborów, stylu życia, figury bo i tak zawsze znajdą się tacy, którzy będą nas krytykować bo mają inne wartości. Ich krytyka nie jest o nas. Rozkminianie czemu ktoś coś powiedział, zrobił jest stratą czasu, lepiej zadać pytanie : czego potrzebujesz, jak mogę ci pomóc ?
Chce, abyśmy umieli spędzać czas kreując i bawiąc się sami, bez poczucia porzucenia, samotności, wierzyli w moc intuicji, uczyli się na błędach i przebaczali sobie z łatwością, uznając luki w pamięci za błogosławieństwo !
Chce abyśmy byli także blisko siebie, częściej się przytulali, odpuszczali, kochali mądrze i kiedy nie możemy znaleźć kompromisu, inowacyjnego pomysłu dobrego dla obu stron, rozstali się ze zrozumieniem, że poprostu jesteśmy zbyt różni, nie źli, dobrzy poprostu niedopasowani.
Chce abyśmy byli bardzo czuli w miejscach publicznych i pisali listy miłosne, aby szalone ryzykowne posunięcia były fragmentem naszego życia.
Chce abyśmy uwierzyli w drapanie głowy i pocieranie stóp… pocałunki nosa i trzymanie się za ręce, a także doceniali nasze ciało, zdrowie nauczyli się je odżywiać i o nie dbać.
Chce abyśmy uwierzyli w wielogodzinne zabawy seksualne, sensualne, piękny romans, długi i krótki przelotny pocałunek. Czasami mieszankę wszystkiego tego samego dnia.
Chce abyśmy namiętnie całowali ludzi, nawet gdy są chorzy.
Zwłaszcza gdy są chorzy i nie brali życia tak na serio, umieli pośmiać się z siebie, swojego zachowania, a nawet choroby.
Chce abyśmy wierzyli, w seksapil dbanie o siebie, ponieważ kiedy dbamy o siebie, możemy naprawdę służyć i pomagać innym partnerowi, rodzinie, ludziom, światu !
Chce abyśmy uwierzyli że ludzie, którzy mają być razem, z czasem znajdą sposób na bycie razem nawet po latach!
Chce abyśmy wierzyli, w kochanie kogoś, kto wygląda, pachnie jak prawdziwy dom bezpieczny, a zarazem artystycznie szalony i przy kim czujemy się sobą, kogoś kto ma takie samo „szalone kreatywne wnętrze”, a zarazem charakter i mądrość mędrca.
Chce abyśmy wierzyli w wrażliwość i zauważyli że odwaga to wyjść na scenę i pokazać się bez maski.
Chce abyśmy wierzyli w uzdrawiającą moc słuchania siebie i innych.
Chce abyśmy uwierzyli w empatię i współczucie dla mężczyzn, kobiet, natury.
Chce abyśmy robili coś dla miłości, nie przeciwko, podążając za głosem naturalnego powołania, duszą, pragniem nie traumą która szepce : jesteś nie wystarczający !
Chce, abyśmy wierzyli w flirt z kimś, z kim jesteśmy w związku od lat.
Chce abyśmy przezwyciężyli bariery, które nas blokują, a zarazem zbudowali granice, które nas w odpowiednim momencie rozdzielą, zanim stracimy tożsamość lub zaczniemy być agresywni.
Chce abyśmy gdy popełniliśmy błąd, przeprosili i przestali nienawidzić siebie, zaakceptowali siebie, oddzielili siebie, od tego jak reagujemy, od traumy, wiedząc, że niektóre reakcje są zapisane w naszej pamięci genetycznej i jedyne co możemy zrobić to je trochę zmniejszyć, poprosić innych o wyrozumiałość i pomoc.
Chce zarazem abyśmy wzięli odpowiedzialność za nasza część relacji, nasze zachowanie, reakcje, słowa i inwestowali w rozwój świadomości w jaki sposób mówimy o sobie, jak traktujemy siebie, z kogo opinią się liczymy, kogo opinie ignorujemy.
Chce abyśmy umieli głośno powiedzieć NIE i wyznaczyć priorytety.
Chce abyśmy zaakceptowali że możemy kogoś poprosić o zmiane, nie możemy oczekiwać zmiany i jej rządać, bo to robi z nas wściekłych dyktatorów lub zrozpaczone ofiary, a zarazem kiedy tak sie zachowujemy obciążamy innych odpowiedzialnością za swoją nerwicę i reakcje.
Chce abyśmy ufali czynom bardziej niż słowom, weryfikowali informacje, określali limity, poznali swoje rany i słabości, używali krytycznego myślenia w świadomy sposób, szanowali siebie, akceptowali siebie, nie rzadali tego od innych i adoptowali sie do zmian szybko.
Chce abyśmy pielęgnowali miłość, która pomaga nam być autentycznymi ludźmi dalekimi od perfekcji !
Chce abyśmy wierzyli w dzielenie się momentem, energią dotyku, bardziej niż w dawanie lub dostawanie prezentów.
Chce abyśmy byli obecni i pokazywali partnerowi, że jest dla nas ważny, że nam zależy.
Chce abyśmy codziennie tworzyli miłość, której pragniemy, poprzez obrazy, zmysły, myśli, słowa i czyny .
Chce abyśmy wierzyli w inwestowanie w miłość.
Chce abyśmy wierzyli, że jeśli nawet wszystko nie będzie dobrze, to razem damy radę !
Jeśli chcesz tego rodzaju MIŁOŚCI w swoim życiu, zadaj sobie pytanie :
Dlaczego ?
a) Czy czujesz że się kochasz i akceptujesz, czy masz pasje, pragnienia, dużo robisz, czujesz głęboko, jesteś w stanie przewyciężyć dyskomfort ponieważ życie wzywa Cię, chcesz się dzielić energią, kochać, robić wiele, kreować i iść do przodu pomimo wielkich rozczarowań i porażek tylko coś cie blokuje ?
b) Chcesz miłości od kogoś i inwestujesz w działania ponieważ pomogą one ci w zarobieniu pieniędzy, zdobyciu miłości ? Czy myślisz, że kiedy ci się uda, odniesiesz sukces uczyni cię to szczęśliwym, kochanym, wartościowym, silnym?
Jaką energię odczuwasz czytając a a jaka b ?
Wiem, że być może robisz wszystko, żeby coś się wydarzyło w twoim życiu, może przez lata to robiłeś i często w ostatnim momencie kiedy potrzebowałeś tylko jednego kroku, jeszcze jednego dnia, by wreszcie odpuścić (poddać się) miłości coś nie wychodziło!
Tym razem ja będę cię wspierała, motywowała Cię, aby płynać w nieznane. Jeśli twoje pragnienie pochodzi od ego (b)prawdopodobnie nie wytrzymałeś nawet tak długo, aby to przeczytać, ponieważ już dawno poddałeś się ….
Dojrzała miłość to cierpliwość, głód wiedzy, głęboka wiara, że wszystko co jest limitem, słabością dzisiaj, może być informacją w którym kierunku podążać jutro !
PS: Pamiętaj tylko TY możesz dać sobie pozwolenie aby żyć tak jak chcesz! Nikt Cię nie uratuje tylko ty możesz się uratować, a ja mogę wesprzeć cię i pomóc Ci znaleźć to czego potrzebujesz.