Kiedy chorujemy i terapia werbalna nam nie pomaga. Pomimo przegadanych godzin i somatycznej pracy z ciałem, EMDR, medytacji, technik uspokajających, lęk przed porzuceniem, odrzuceniem, pustka, potworne napięcia w ciele i dziwne odczucia, obrazy (flashbacki), wracają do nas w dziwnych momentach.
Często słyszymy : nie przesadzaj inni mają gorzej, weź się w garść, przestań wydziwiać, krzywda ci się nie dzieje i nic takiego wielkiego ci się nie stało, temu znowu odwala.
Część z nas wścieka się, załamuje, lub wkłada maskę szczęśliwej i samodzielnej osoby, komedianta, spełnionego artysty, businessmana, kobiety sukcesu, intelektualisty, oświeconego itp. i uśmiecha się, kiedy tak naprawdę jego dusza krzyczy.
Inni zdejmują maskę, zwalniają, aby poczuć i odpowiedzieć. To nie tylko to co się stało, ale także to co się nie stało i nie dzieje. Brak bezpiecznego dotyku, ciepła, zrozumienia, uznania granic, regulacji emocji, wsparcia.
Tylko osoby borykające się z tym problemem zdają sobie sprawę co to znaczy. Przerażający jest fakt jak wiele osób daje się nabrać, na to udawane szczęście i sukces, pewność siebie, spokój, profile na IG czy LinkedIn, gdzie wszyscy dzielą się osiągnięciami, prawie nikt historią traumy, głodu dotyku i wypalenia, samotności i przemocy. Na Tik tok ludzie tańczą, aby algorytm nie odrzucił i promował. Widzowie nawet przez chwile nie zastanawiają się nad tym czy to co widzą to prawda.
U wielu kiedy w pewnym momencie pojawia się mgła mózgowa, osłabienie, które pozbawia ich mocy sprawczej, energii i kreatywności. Pustka i wypalenie. Coś co ciągle wyrywa ich z chwili obecnej, kreuje bolesne napięcia i zaburzenia systemu immunologicznego, myśli o samobójstwie, zaczynają eksperymentować.
Z mojej strony byłam w tym miejscu i to wtedy odkryłam, że obecność kogoś kto mnie nie ocenia, bezpieczny delikatny dotyk, jest w stanie dotrzeć tam gdzie słowa nie docierają.
Pomaga wielu z nas przeprocesować i ustabilizować dużo więcej niż konwencjonalna psychoterapia czy rehabilitacja.
To było 20 lat temu, wtedy nie mogłam w to uwierzyć. Teraz kiedy patrze wstecz zadaje sobie pytanie co wtedy się ze mną działo, że wątpiłam ? Odpowiedzi są różne :
Może dlatego, że kiedy dotyk kojarzy nam się z agresją, przemocą lub duszącym przytuleniem kogoś mega zdenerwowanego, łapczywego, wygłodniałego, zachłannego ignorujemy naszą potrzebę dotyku i bliskości. Nie wierzymy, że może on nam pomóc.
Może dlatego, że kiedy inni także ignorują dotyk, pouczają nas, krytykują, śmieją się z tego, że jesteśmy inni, mówią, że wmawiamy sobie coś, a kiedy mamy depresje, że mamy lenia w dupie, musimy się naprawić na terapii, na której nie ma dotyku.
Nie wiem, wiem że w pewnym momencie na terapii nie miałam już nic więcej do powiedzenia. Miałam, wrażenie, że tracę coś cennego co trudno nazwać…czas i duszę. Czułam się jak w pułapce.
Większość z nas od dawna czuje, że coś jest nie tak i nie chce należeć do dysfunkcyjnego systemu w którym dotyk to grzech. Jednak … bardzo często pozbawiamy się tego co dla nas najważniejsze, aby przynależeć do „społeczności” uniknąć kary i odrzucenia. To nas biologiczny instynkt. Automat z którego wielu z nas nie zdaje sobie sprawy.
Kiedy to piszę jest 2024 rok, po 20 latach studiów dotyku, różnorodnych terapii i praktyki z pacjentami, przekonałam się i uwierzyłam, że delikatna praca z dotykiem, organem czucia -powięzią jest jednymi z najlepszych i najbardziej efektownych procesów wskazanych przy terapii traumy relacyjnej i jej symptomach : nerwicy, depresji, koszmarach, zaburzeniach psychosomatycznych, utracie pamięci, uzależnieniach, przemocy i samotności. Pomaga także niezwykle efektywnie przy wielu schorzeniach, zwłaszcza terminalnych.
Co ciekawe badania i świadectwa pacjentów potwierdzają, coraz częściej, że delikatny dotyk pomaga nam stanąć pewniej na nogach i odseparować się od tego co nas pożera np. napastliwych myśli (ruminacji). Zbliżyć do tych, którzy rozumieją nasze cierpienie, szanują autonomię, różnice w potrzebach i ekspresji .
Kiedy cierpimy, jesteśmy zesztywniali niemożliwa jest regulacja emocji i autorefleksja. To wtedy często odpychamy siebie i innych, skupiamy pozornie na sobie, a zarazem ulegamy „silniejszym”, podążamy za instrukcjami dostosowując się do normy i dysfunkcyjnej większości.
Tantra, nowoczesna spirytualność miała rozwiązać ten problem, wyzwolić nas z głodu bliskości, dotyku, dać akceptację, jednak niestety nie poradziła sobie i stworzyła iluzję, w której większość wygląda podobnie, powtarza to samo, dysocjuje się nie wiedząc jak stawiać granice, ucieka od bólu, prawdziwej obecności separując się od siebie w czasie tańca w kręgach czy medytacji. Często porzucając siebie myśląc, że kreuje jedność, czy brak ego. W rzeczywistości tworząc traumę, kolejne odrzucenie siebie i kłamstwo.
Jeśli uświadomimy to sobie i wbrew temu co podpowiada nam umysł, oszalejmy, pozwolimy komuś kto różni się od tych których znamy, dotknąć się i być blisko z nami, możemy stworzyć relacje której niektórzy z nas nigdy nie zaznali.
To doznanie stworzy wspomnienie, które jeśli jest powtarzane, jest w stanie zmniejszyć symptomy traumy, wzmocnić system nerwowy, immunologiczny i transformować relacje.
W czasie pracy z dotykiem, od wielu osób usłyszałam, że próbowali wielu technik, wydali tak wiele na terapie, masaże, rehabilitacje, ćwiczenia, a kiedy ich zapytałam czy mogę ich dotknąć, coś się z nimi stało. Coś zniknęło, odpuściło, wypłynęło i zatrzymało się. Pozwoliło im odkryć zbroje w jakiej żyją, wrażliwość, poczuć siebie i wyrazić czego potrzebują, zamiast od tego uciekać. Przyjąć wsparcie i dotyk, lub go odmówić w inny sposób. Opłakać to co utracone, np. utratę sił. Zobaczyć w obecnej sytuacji na świecie pełnej przemocy, coś co łamie im serce i łamie serca wielu z nas, będąc jednym z największych triggerów traumy relacyjnej pozbawiającym nas energii.
Dotyk pomaga zmierzyć nam się także z fałszywym przekonaniem, że jesteśmy sami na świecie i nikt nas nie uratuje.
Czemu czułem się samotny i nie sprawiało mi radości życie, nawet kiedy tak wiele osób było wokół mnie i mnie dotykało ? Czym było to co mnie tak blokowało i niszczyło ?
– to pytanie które wiele razy słyszałam.
Odpowiadałam : trauma.
Czym jest trauma ? Trauma to nie to co cię spotkało, np. pobyt w inkubatorze czy więzieniu, choroba, wojna czy agresja, to brak wyboru i wsparcia w odpowiednim momencie, powodujące zamrożenie, znieczulenie i zesztywnienie pewnych obszarów ciała, zmiany biologiczne i socjalne, wzrost stanów zapalnych, ograniczenia pracy czy rozwoju pewnych obszarów mózgu, odpowiedzialnych min. za auto refleksje, regulacje emocji, motorykę, procesowanie wspomnień, złożoną komunikacje i decyzje, widzenie przestrzenne, współczucie i miłość.
Traumie towarzyszy często zmiana naszych podświadomych przekonań, ekspresji kreatywnej i erotycznej. Często umniejszanie sobie, odczucie, że jest się niewystarczającym, niegodnym zainteresowania i będzie się odrzuconym jeśli nie upodobni się do grupy lub partnera. Poza tym
odczucie otępienia, głębokiego smutku, onieśmielenia lub wściekłości w bliskości. Stres postraumatyczny. Depresja.
Kiedy jesteśmy w tym stanie i kogoś dotykamy nie jesteśmy obecni. To nie działa. Praca z bezpiecznym dotykiem i granicami, może być wykonywana przez tych którzy mają niezwykle wyczucie i wskazana dla każdego kto czuje, że coś dziwnego z nim się dzieje. Coś go ogranicza, powoduje cierpienie. Napina, ściska, kreuje odczucie pobicia, wykluczenia, bycia niewidzialnym. Pustym.
Odpowiedni dotyk, zwłaszcza osób, które przeprocesowały swoje traumy, są świadome swoich limitów i granic, wspomaga także w niesamowity sposób regenerację w czasie psychoterapii, choroby i po operacji.
Efekty delikatnego dotyku i uważnego słuchania, szacunku dla różnic i autonomii, możemy zaobserwować także w szpitalach, w których personel służby zdrowia i opiekunowie zwłaszcza pacjentów z nowotworem, w terminalnym stanie, przed dużymi operacjami i po śmierci pacjenta pracują i żyją pod ogromną presją.
Opiekunowie i personel dzięki delikatnemu dotykowi, zamiast odcinać się od czucia (dysocjować) szybciej stabilizują układ nerwowy, stają się bardziej obecni, mniej poirytowani, agresywni czy autoagresywni. Bardziej dbają o siebie i innych, mają większą świadomość granic i limitów. Są w stanie być obecni, zamiast dawania porad, dając wybór.
To wpływa na regulacje ich układu nerwowego, a także regulację osób z którymi przebywają i ich stan psychofizyczny.
W wypadku depresji, na którą nie działa psychoterapia, czy chorób terminalnych, praca z dotykiem, traumą i granicami przynosi także zaskakujące efekty. Pozwala pomimo depresji, choroby, stworzyć pauzę, w której można poczuć się stabilnie na tyle, aby odzyskać jasność widzenia, przynajmniej na chwilę powrócić do siebie. Przestać się sztucznie uśmiechać, lub wściekać, aby ukryć cierpienie. Podjąć inne decyzje, długofalowo korzystniejsze.
Pacjenci z PTSD i CPTSD, a także uchodźcy, weterani, osoby które przeżyły tortury, przemoc, osoby starsze i samotne, uzależnione, z chronicznym bólem, jeśli czują się komfortowo z dotykaniem siebie i byciem dotykanym, bardzo szybko zauważają zmniejszenie poirytowania, depresji, uzależnienia, bezsenności i wielu innych symptomów traumy.
Praca zwłaszcza z tymi którzy przeszli bardzo wiele, jest niezwykle złożonym procesem wymagającym ogromnej uważności, wyczucia i zaufania.
W czasie tego procesu docieramy do wspomnień niewerbalnych, dla których nie ma często narracji, są tylko odczucia w ciele.
Odczucia, które często wracają w najdziwniejszych momentach naszego życia, wywołując np. przerażenie, lub mikro paraliż, albo hiperaktywność i trudności z oddechem lub zatrzymaniem. Odczucie wyobcowania, bezsilności, albo wściekłość i agresje.
Aby przeprowadzić ten proces bezpiecznie, potrzebna jest po każdym spotkaniu sesja psychoterapeutyczna ze mną, lub terapia u innego psychoterapeuty, świadomego czym jest praca z dotykiem i traumą relacyjną.
Sesja najlepiej gdyby odbyła się po 24 -72 godzinach. Najpóźniej po miesiącu.
Czemu służy taka sesja ?
Sesja dodatkowa jest sesją która integruje, ciało z umysłem, pomaga nam uniknąć regresu, błędów poznawczych np. projekcji, autoagresji i ustabilizować się. Stworzyć inną perspektywę, opowiedzieć inaczej historię i zadać pytania np co najlepiej wsparłoby mnie w kolejnych miesiącach, abym mógł kontynuować moje nielinearne życie ?
W czasie sesji uczymy także pacjenta jak podtrzymać efekt, regulować układ nerwowy z innymi i samodzielnie. Stawiać granice. Określać limity. Żyć z tym czego nie da się zmienić.
Prowadzenie obu procesów werbalnego i niewerbalnego w tym samym czasie, czucia, i analizowania, jest możliwe, jednak z mojego doświadczenia zwłaszcza w wypadku osób które doznały wczesnej traumy dziecięcej, przemocy psychicznej czy fizycznej niebezpieczne. Zbyt intensywne i szybkie.
Nadmierne przyspieszenie może spowodować dysregulacje, splątanie, zaburzenie granic i odcięcie od czucia, dysocjacje, intelektualizację. Zignorowanie historii ciała i bólu.
Ważne : w tego typu pracy nie tworzymy catharsis, nie robimy niczego gwałtownie, zmniejszamy zamiast pobudzać prymitywne mechanizmy obronne. Duże wybuchy początkowo mogą wydawać się spektakularne dać nam dawkę endorfin i dopaminy, jednak długofalowo pogłębiają one odcięcie od wyższych partii mózgu i pewnych obszarów ciała, uzależniają, ograniczają, zamiast połączyć i ustabilizować system.
Mogą osłabić układ nerwowy, immunologiczny, hormonalny i rozregulować metabolizm.
Zwłaszcza u ofiary przemocy spowodować flashbacki, czyli momenty kiedy nasz mózg (hipokamp) może pomylić przeszłość z teraźniejszością. Terapeutę z katem.
Zbyt szybki proces może wykreować nową traumę i regres, długofalowo pogłębić odczucie pustki i samotności w rzeczywistości w której nikt nie rozumie, nie widzi, nie pomaga ofierze.
W pracy z delikatnym dotykiem i powięzią, zwalniamy i bardzo uważnie przechodzimy przez kolejne etapy.
Na każdym etapie, najważniejsza jest obecność obu stron, terapeuty i osoby która procesuje i czuje.
Stabilność i dostęp do wyższych partii mózgu, a zarazem wielu partii ciała, nawet kiedy coś stanie się intensywne.
Terapeuta obserwuje małe zmiany oddechu, pulsu, postawy, głosu, oczy, temperaturę, oddech, a nawet powietrze w pokoju. Dzięki temu wyczuwa dysocjacje, zamrożenie i alienację związane z traumą. Działa dla pacjenta jak termostat.
Trauma zawęża pole widzenia i doznania. Tego typu proces je otwiera, a zarazem uczy kiedy je świadomie zawęzić.
Trauma wpycha nas w sztywny automatyzm i schematy. Otępia i znieczula. Przyspiesza kreując nadmierny chaos.
Terapia traumy połączona z delikatnym dotykiem stopniowo, organicznie, bez wysiłku reguluje i pozwala poczuć więcej, bez bycia przytłoczonym tym co czujemy.
To jak powolne otwieranie kranu z wodą i ożywianie tą wodą ziemi, która wyschła.
Zbyt dużo wody może spowodować powódź. Odpowiednia ilość, kreuje bogactwo i wzrost postraumatyczny.
Celem terapii nie jest relaksacja, inwazja, zmniejszenie napięcia mięśni, lecz wspólna regulacja, wsparcie fizyczne i werbalne. Kiedy pacjent wyreguluje układ nerwowy, łatwiej mu procesować słowa.
Stworzenie nowych wspomnień w bliskości z świadkiem, terapeutą, przewodnikiem, który jest świadomy traumy, wspiera, jest obecny i okazuje współczucie, tworzy nową matryce, w której istnieje inna opcja, niż znana dotychczas, lub zapamiętana. Opcja bycia ustabilizowanym, a zarazem ekspresyjnym, pełnym emocji, które prowadzą, zamiast niszczyć autentycznym człowiekiem. Wtedy zmienia się także często strefa erotyczna, kreatywna, zmienia komunikacja i biologia.
Każda sesja jest inna, dopasowana do potrzeb pacjenta.
Kiedy docieramy do wspomnień i odczuć, których nie jesteśmy w stanie przeprocesować z poziomu świadomego, werbalnego, mogą pojawić się drżenia i ruchy ciała. Nogi mogą uciekać przed czymś, ręce odpychać, a my potrzebujemy bardziej skupić się na czuciu, obecności niż interpretacji zdarzenia. Odegrać tą scenę, a zarazem zmienić jej zakończenie, a później dodać sesje stabilizującą.
W wypadku dużego procesu jest to kilka sesji.
Sesja pracy z dotykiem, może odbyć się w ubraniu lub jak w czasie klasycznego masażu w bieliźnie.
Pozycja jest zależna od ciebie. Może być siedząca, leżąca, stojąca … taka jaka jest najbezpieczniejsza dla ciebie. Dotyk może być minimalny, może go być więcej.
W czasie wstępnego wywiadu pacjent nie musi dzielić się swoją historią. Nawet nie jest to wskazane.
Ważne, aby jeśli wie powiedział jakie ma triggery, co go denerwuje i czy był świadkiem przemocy, chciał popełnić samobójstwo, zmaga się z jakimiś dużymi trudnościami, objawami, chorobami.
Po wywiadzie, skanujemy ciało, czyli sprawdzamy w którym miejscu zaniknęło czucie, gdzie są napięcia, jaka jest postawa, ułożenie ciała w bliskości i dystansie. Ruchu i bezruchu.
Przed dotknięciem, za każdym razem pacjent pytany jest o zgodę. Jeśli zaobserwujemy, że coś jest nie tak doszło do rozregulowania, separujemy się i robimy dodatkowe specjalne ćwiczenia regulujące układ nerwowy i uziemiające.
Możemy także zacząć sesje od tego, że pacjent dotyka się sam. Opisu odczucia ubrań na ciele. Albo od sesji online, która także w niezwykły sposób wielu z moich pacjentów stan transformowała.
Ważne, aby pacjent kiedy doświadcza odczuć, emocji, ciała utrzymał uważność.
Czasem proces jest bardzo wolny.
Przypomina pracę z pacjentami po wylewie, poważnej operacji czy chemii.
Jest on wolny, a zarazem szybki.
Na sesji niby nic się nie dzieje i nagle po sesji pojawia się mały cud, ruch, energia, ożywienie inny dźwięk głosu i wyraz oczu.
Kiedy pojawia się ta energia i radość to prawie jak narodziny nowego człowieka, który czasem po raz pierwszy czuje się bezpiecznie w swoim ciele, widzi siebie, innych, świat w inny sposób.
Poprawia się jego pamięć, sposób podejmowania decyzji, krok po kroku stabilizuje system nerwowy.
Ile sesji jest potrzebnych ? Czasem 1, czasem 10, czasem 20.
Zdarza się, że już po 30 min, dochodzi do stabilizacji, połączenia i ożywienia.
Efekt sesji to między innymi większa stabilizacja emocjonalna. Może także towarzyszyć temu zmniejszenie bolesnych napięć i dolegliwości biopsychosomatyczno socjalnych, głębsze i przyjemniejsze doznanie ciała, poprawa pamięci, ruchu, wzmocnienie głosu, kreatywności i polepszenie jakości życia.
Bycia z sobą i innymi.
Z mojej strony chcę, aby ludzie mnie nie potrzebowali i wychodząc ze spotkań ze mną mówli : mogę czuć więcej nie mniej, żyć czując, że żyje ! Mogę zaopiekować się sobą i wykreować samodzielnie swoje życie od nowa ! Chce mi się żyć !
W czasie sesji terapeuta ma otwarte oczy, pacjent czasem otwarte czasem zamknięte.
Używamy elementów humanistycznego podejścia Jacka Paintera, Postural Integration, Carla Rogersa, Hakomi i Pitchesta, a także wielu z terapii traumy, organicznego dotyku .