O MNIE

Nazywam się Magdalena. Jestem psychologiem, psychoterapeutą, członkiem stowarzyszenia CPTSD, Complex Trauma Institute Member, mentorem z 20 letnim doświadczeniem, coachem min. umiejętności relacyjnych STAIR, weteranem traumy, a zarazem miłośnikiem życia, artystyczną duszą, która kocha ekscentryzm i eksperymenty. Poza tym mam świra na punkcie podróży, mojego psa, uwielbiam spotykać ludzi i wymieniać się pomysłami, coś razem tworzyć. Doceniam każdego kto zwróci mi uwagę na błędy, otworzy mój umysł na coś nowego. 

Mam za sobą mnóstwo studiów, szkoleń i kursów (zainteresowanym chętnie prześlę wszelakie zaświadczenia i dyplomy). Na końcu znajdziesz kilka.

Szkolę się nieustannie i mam nie tylko superwizje, ale także prowadzę dialog z pacjentami na temat tego co jest nie tak w metodach terapeutycznych, co odkryli, co im najbardziej służy. Traktuje pacjentów, jak chciałabym być potraktowana. Mówię wprost czego nie wiem. Informuje, o tym kiedy warto coś skonsultować u innych ekspertów. Przepraszam jak pomylę się, źle coś zinterpretuje i staram nie traktować się zbyt serio. 

Z  jednej strony otwartość na feedback pacjentów jest bazą etyki i rozwoju, a z drugiej strony po prostu kocham się oduczać i uczyć z innych doświadczenia. 

Zajęłam się psychoterapią, bo byłam zamknięta, bardzo krytyczna w swoim kierunku i towarzyszył mi często jakiś taki dziwny trudny do wytłumaczenia smutek i agresja. Oczywiście chciałam także pomagać ludziom. Jednak na początku postanowiłam zrobić przynajmniej częściowy porządek z sobą.

W procesie studiów i terapii uświadomiłam sobie, że niektóre moje relacje były pełne przemocy i mam ostre CPTSD. Nie umiem stawiać granic, ciągle staram się kogoś zadowolić własnym kosztem. 

Przetrwałam choroby, tragedie i wyszłam na powierzchnię, w procesie zmniejszając w 90 % objawy traumy, depresji i autoagresji somatycznych, a także relacyjnych. Czasem nadal moje ciało się napina i cierpi, jednak to nic w porównaniem z tym kiedy było tak przebodźcowanie, że nawet głośniejszy dźwięk je zabijał. 

Jestem po 500 godzinach własnej terapii.
Spektrum trudnych doświadczeń, pomaga mi lepiej zrozumieć umysł osób, które zmagają się z trudnościami.

Pisze to, bo wiem, że wielu z was lubi wyobrażać sobie, że ktoś urodził się z genialnym charakterem i zdolnościami. Rezyliencją. Komunikacją. Kreatywnością. Strukturą. Dojrzałością. Stabilnością. Dojrzałością emocjonalną. Wiedział jak tworzyć relacje i robić to co robi od kołyski. Był zawsze taki jaki jest teraz. 

Niestety większość z nas, urodziła się z chaosem w głowie, ma za sobą trudne dzieciństwo i tylko dzięki wsparciu innych sobie coś uporządkowała i wypracowała.

Każdego dni coś robi, aby ten „porządek” utrzymać, a zarazem rozwijać, pomimo okresów regresu, które są normą. 

Oczywiście nikt z nas, nie jest perfekcyjny, choć wielu cierpi z powodu perfekcjonizmu. Nawet terapeuci, czy przewodnicy duchowi. Zdarza nam się w momencie kryzysu, jeść lody w nocy, oglądać seriale czy płakać do poduszki przeklinając, a potem obsesyjnie poprawiać tekst czy tabelki. 

Mnie także. Każdy z nas jest człowiekiem, dalekim od perfekcji, chcącym być idealnym i to Ok. To paradox. 

Nie wiem jak ty,  ja jako dziecko, pomimo że byłam zafascynowana ludzkimi historiami i sztuką, ponieważ mój rozwój emocjonalny był dość powolny, zamiast mówić, czy wyrażać siebie w jakiś artystyczny sposób, wszystko w sobie chowałam. To nauczyło mnie dyskrecji. 

Moja nerwowość, trauma, spowodowały, że miałam początkowo ogromne trudności socjalne i zdrowotne. Komunikacja była żałosna. Chaotyczna. Albo nieobecna. Tak dziwnie połączył się mój mózg. Niektóre obszary rozwijał bardzo szybko, inne nie. Intelektualnie wchłaniałam wiedzę jak gąbka. Czytając o wszystkim od 5 roku życia. 

Emocjonalnie byłam zamknięta w swoim świecie i podejrzewano u mnie autyzm. Zamknięcie ma plusy i minusy. Ja wtedy nauczyłam się uważnie słuchać i obserwować, a także poruszać się w nieprzewidywalnej rzeczywistości w inny sposób niż reszta, tworzyć eksperymenty i alternatywne rozwiązania. Czasem siedziałam godzinami wyobrażając sobie coś i szukając wyjścia z labiryntu, lub jak coś rozplątać. 

Te zdolności przydają mi się do dzisiaj. Pomagają przejść przez kryzys i pokazać pacjentom wszystko na wspak i z kilku perspektyw. Stworzyć świat specjalnie dla nich. 

Świat w którym mogą poczuć się bezpiecznie. Przynajmniej przez chwilę.

To tam w tym świecie, moi pacjenci rozwijają się emocjonalnie. Oduczają tego co im narzucono i zmieniają przebieg historii, która spowodowała ich traumę.

Kiedy wiedzą jak to zrobić wirtualnie, zazwyczaj w realnym świecie, przestają coś automatycznie powtarzać i odtwarzać. Wychodzą z roli np. ofiary, kata czy ratownika.

Stają się kreatorem, coachem i producentem. Reżyserem swojego życia, który współpracuje z innymi. 

Skąd te nawiązania do filmu ? W terapii traumy i depresji, często dochodzi do transformacji kiedy transformujemy trójkąt dramatu w trójkąt kreacji. Kiedy zaczynamy być ekspresyjni. 

Pisanie scenariuszy jest mi bliskie ponieważ moja kariera zawodowa zaczęła się w świecie filmu.

Wtedy byłam tytanem pracy, któremu wydawało się 20 godzin na planie filmowym bez przerwy normą.

To doprowadziło mnie niestety do wypalenia, którego oczywiście jak wiele osób z traumą, nie zauważałam.

Kiedy mamy traumę, trudno nam zwolnić, odpoczywać, dbać o siebie czy negocjować nawet ze sobą. Nie mamy zazwyczaj pojęcia  co czujemy i myślimy w głębszych zakamarkach podświadomości. Ciągle gdzieś biegniemy, a właściwie od czegoś uciekamy. 

Wpadamy ze skrajności w skrajność, komunikujemy się agresywnie, albo pasywnie milczymy, przyspieszamy na maksa, albo 

Jedyną odskocznią od rzeczywistości są jakieś wariactwa.

Moimi wariactwami były podróże, podczas których stopniowo zwalniała i odkrywałam inną delikatną, ciepłą część mojej natury, a także to jak różnorodny jest świat i ludzie. 

Brutalni a zarazem piękni. Delikatni a zarazem silni. Dziwni. Przewidywalni i nieprzewidywalni. 

Na zachodzie ( Europa, USA) moim życiem był show business, naturalnym środowiskiem szybki wiatr niosący muzykę z klubu nocnego. Na wchodzie (Azja) prostota, para klapek, pyszna zupa zjedzona na straganie ulicznym, szałas w zielonej jungli pełnej robali i skorpionów, dźwięk cykad pomagał mi wyhamować. Zatrzymać, spojrzeć wewnątrz. 

Co ciekawe tylko w takich warunkach, biedy, czułam się bezpiecznie, mój krytyczny głos łagodniał, mogłam odpuścić wymagania i pozwolić sobie być sobą wolną, uważną, uśmiechniętą, rozczochraną i czującą istotą.

W Europie zwłaszcza w Polsce krytyczna perfekcjonistka i wojowniczka uaktywniała się, w Azji zmieniała się w kogoś innego. 

To mnie zatrzymało nawet bardziej i zastanowiło. Dwie różne osoby, a właściwa ta sama w dwóch różnych rzeczywistościach. W jednej chorująca, mająca kłopoty prywatne, w drugiej zdrowiejąca, nawiązująca zdrowe i interesujące relacje, komunikująca się lepiej, bardziej autentyczna i radosna. 

Wtedy zadałam sobie pytania : czy to tylko wakacje czy coś innego ? Zamieszkałam na chwilę w Azji, aby to sprawdzić. To otworzyło mi oczy na coś niespodziewanego. Na ciało i ludzkie relacje, pozbawione tak silnej krytyki, która jest charakterystyczna dla nas Polaków. Przez naukowców nazwana postraumatyczną reakcją walki. Tam też zauważyłam, że inne narody mniej piją… mniej uciekają od czegoś w używki. Wtedy uświadomiłam sobie to przecież też reakcja adaptacyjna, służąca do przetrwania. Podobnie jak odcinanie się od uczuć i uleganie tłumowi bez zastanowienia. 

Pierwsze moje studia w kierunku pracy z traumą były związane z somatyką, bezpiecznym dotykiem, emocjami i właśnie dysocjacją czyli postraumatycznym odcięciem od czucia. 

10 lat studiowałam komunikacje niewerbalną i dynamiki występujące w grupach. Poza tym taniec, ekspresje artystyczną. To wtedy zobaczyłam różnice pomiędzy przetrwaniem i życiem. Pomiędzy ciągłym automatycznym walczeniem z sobą i innymi, a rozkoszowanie się relacjami. Przystałam pić. Odcinać się. Zamykać. Izolować. Zgadzać na to na co nie miałam ochoty. 

Aby lepiej poznać te wszystkie reakcje, warunki w których zmniejsza się trauma i depresja, dużo podróżowałam i eksperymentowałam min. mieszkając 2 mies w jungli w Laosie, w tajskim klasztorze, Paryżu, Londynie, Nowym Yorku, Grecji i oczywiście Polsce. Wielu miejscach.

Przebywanie w różnych grupach i środowiskach, pokazywało mi coraz wyraźniej jak inaczej komunikujemy się i widzimy świat. Jak otoczenie na nas wpływa. Jak ta sama osoba w NY czy Polsce jest agresywna, przytłoczona dźwiękami, przebodźcowana, na Greckiej wyspie roześmiana, łagodnieje i używa innych słów. Ma inne reakcje. 

Przez wiele lat uważałam, że terapia jest dla słabych i świrów. Jednak im dłużej studiowałam, tym częściej zauważałam w sobie delikatnego, wrażliwego świra, który potrzebuje wsparcia. Nie leczenia, nie naprawienia – wsparcia. 

Pewnego dnia kiedy całkowicie ześwirowałam, kiedy moje ciało i głowa odmówiły współpracy. Kiedy leżałam w tajskim szpitalu, podłączona do wielu rurek trafiłam do szpitalnego  psychologa i pojawiło się, coś wtedy nieznanego samowspółczucie.

To doświadczenie pobyt w szpitalu pomimo, że ekstremalnie bolesne, pomogło mi zobaczyć jak organizm zachowuje się, kiedy otaczają go wspierający, ciepli i współczujący ludzie komunikujący z ogromną empatią, kiedy komunikujący w sposób agresywny. 

Niestety tak się złożyło, że koniec leczenia odbywał się w Polsce gdzie usłyszałam : co się pani tak mazgai, po co pani leki przeciwbólowe, eee tam zmęczenie i depresja, udaje pani coś, wydaje się pani  itd. 

To był moment w którym doszło do ostrego CPTSD.

Z perspektywy czasu widzę, że to w jaki sposób komunikujemy się, łączymy w grupy, nasz mózg podejmuje decyzje o tym co jest niebezpieczne, co bezpieczne, co interesujące, co nie, z kim przebywać, pracować i mieszkać. Jak wybrać specjalistę, zależy od naszej wiedzy. I jak ta wiedza jest ważna.

To doświadvzenie wpłynęło na to czym zajęłam się w życiu. Traumą. Komunikacją i relacjami, a także zmniejszaniem szoku medycznego i kreatywnością. Wspieraniem chorej i rozwijaniem kreatywnej artystycznej części, która znajduje się w każdym z nas. 

I tu chciałam coś dodać. Sama jestem z rodziny lekarskiej. Wiem jak trudno jest personelowi medycznemu, jednak wtedy różnica była szokująca. W jednym miejscu ktoś traktuje cię jak człowieka, widzi i słyszy. W drugim jak przedmiot i maszynę. Coś co przeszkadza. 

A teraz wyobraź sobie otoczenie mechaniczne, automatyczne, szare, samotne  i przenieś się z niego kolorowe, żywe, organiczne, sensualne i relacyjne. Które wybierasz ? Jaki dotyk wybierasz ? 

Czemu to tak ważne ? Język niewerbalny, stanowi 70% przekazu w codziennej konwersacji, a to jak czujemy świat i wpływa na nasz głos i regulacje układu nerwowego, a także na układ nerwowy i wewnętrzny głos innych, postrzeganie siebie i świata. 

W otoczeniu nieprzyjaznym często możemy zadawać sobie pytanie : 

”Czy mam prawo żyć i egzystować, czy jestem potrzebny/a, wystarczający/a”

W otoczeniu bezpiecznym ono znika i pojawia się : „ Co mogę wykreować, jak fajniej połączyć”

Kiedy pierwsze pytanie, zaczęło pojawiać się w mojej głowie trafiłam na terapię, a właściwie na kilka terapii, w tym grupową. Wyjechałam ponownie z Polski. 

To dzięki terapii, pracy z różnymi mentorami, rozległym studiom, wielu osobom, które spotkałam na swojej drodze życia, a także wspieraniu osób w kryzysie odkryłam wartość siebie, swojego doświadczenia i „zwariowanego”zaangażowania w życie i komunikacje.

Wartość głosu i gestu każdego z nas. 

Kiedy zobaczyłam, że podobne pytanie : czy jestem wartościowy/a zadaje sobie wiele osób, coś we mnie drgnęło. 

Wtedy spojrzałam na to pytanie w kontekście kulturowo społecznym, a także historycznym. Traum generacyjnych i ich wpływu na kształtowanie się każdego z nas i naszej przyszłości. Także finansowej. Zaczęłam wsłuchiwać się w głosy z przeszłości i ludzkie ciała. Głosy polityków, psychologów, artystów, osób cierpiących i tych którzy pomimo bólu coś magicznego stworzyli i nam pozostawili. 

Przez 6 lat studiowałam w Londynie Postural Integration, metodę psychoterapii, akredytowaną przez Europejskie Stowarzyszenie Psychoterapii łączącą wiele innych metod. (więcej możesz przeczytać na stronie). 

Potem 3 lata z Peter Levine, jednym z najlepszych terapeutów traumy na świecie. Z Bessel van der Kolk i wielu innymi wybitnymi specjalistami. Na końcu studiowałam psychologię humanistyczną. 

To był pierwszy etap pracy z ciałem i podświadomością, który stworzył bazę.

Potem komunikacja i finanse. 

Cały czas w moim życiu obecna jest sztuka, która tak naprawdę jest magicznym przekazem, który odwzorowuje nieświadomość zbiorową. 

Jest głosem naszych przodków ukrytym w naszych słowach, obrazach, filmach i muzyce. Innowacyjnych odkryciach i przełomach w nauce, czy businessie, które też są sztuką. Choć oczywiście nie zawsze. 

Od kiedy mieszkam na wyspie pełnej wiatru, widzę wiele rzeczy z innej perspektywy.

Z dala od bodźców wielkiego świata, dostrzegam i odczuwam, jak każdego z nas  działania tu i teraz, nasz sposób komunikacji tu i teraz niezwykle wpływa na przyszłość. Jak kryzys systemu relacyjnego, nerwowego i immunologicznego jest związany często z pogardą do siebie, lub drugiego człowieka.

Jak łagodna rewolucja, nie krwawa jest tym co zbudowało takich ludzi jak Madela, Maya Angelou, Martin Luther King, a nawet Wałęsa i porwało miliony.

Jak widzisz moja edukacja jest różnorodna. Część mojego wykształcenia jest „konserwatywna”, akademicka, część eksperymentalna.

Zwłaszcza w wypadku komunikacji i finansów, czy sztuki moje wykształcenie jest niekonwencjonalne i bazuje na pracy z mentorami czy całymi grupami społecznymi, kręgami konfliktów, artystami, businessmanami, leaderami i mediatorami. Czyli praktykami i twórcami życia. To od nich nauczyłam się tego co staram ci się i innym przekazać. 

Wiem, że współczesna medycyna i psychoterapia, uratowała mi życie, ale nie odpowiedziały także na wiele nurtujących mnie pytań. To właśnie dlatego w poszukiwaniu odpowiedzi prowadzę dialog z różnymi specjalistami, artystami i biorę pod uwagę także opinię tych którzy myślą i widzą inaczej np. szamanów czy dzieci czy pacjentów. To oni pierwsi pokazali mi jak każdy z nas reaguje inaczej i potrzebuje indywidualnego podejścia. Jak w szamańskich kulturach traktuje się np. schizofrenię. Jak wsłuchuję się w głosy, łączy je i jak wiele to zmienia. Jak niezwykłą układa to opowieść. 

Jeśli chcesz wiedzieć więcej tzn. jakie studia i szkolenia ukończyłam znajdziesz je poniżej. To tylko fragment. 

Są one dla mnie ważne, jednak największym uniwersytetem było i jest dla mnie życie, nauka z błędów swoich i innych, a także swoich i innych doświadczeń. 

Pamiętając to co moja babcia powtarzała mi wiele razy : ” twoja głowa to nie akwarium i nikt nie zobaczy jakie ryby w niej pływają” robię wszystko, aby dzielić się tym co wiem i widzę.  Czasem wychodzi mi to lepiej czasem gorzej. Krok po kroczku uczę się pisać. Jeśli widzisz błędy zwróć proszę mi na nie uwagę. 

Mając 50 lat wiem, że warto wysłuchać, coś poprawić, iść wolno, robić czasem rzeczy na wspak, aby zobaczyć po swojemu świat, a zarazem z perspektywy innych. 

I tego też uczę. 

WŁASNA TERAPIA : 500 godzin, czyli okolo 10 lat

EDUKACJA 

• PSYCHOLOGICAL POSTURAL INTEGRATION – 5 lat Superwizja :Silke Ziehl

• DEEP BODY WORK (Body Psychotherapy ) – 5 lat 

• PETER LEVINE – trauma 3 lata 

• HUMANISTIC PSYCHOLOGY – CAPELLA UNIVERSITY – 5 lat   

SZKOLENIA : 

• TRAUMA THERAPY BABETTE ROTHSCHILD

• TRAUMA – BESSEL VAN DER KOLK 

• NON VIOLENT COMMUNICATION

• USTAWIENIA SYSTEMOWE

• CIPBS- Conflict Imagination Painting and Bilateral Stimulation – metoda integracyjna 
Wstyd, Wina i Złość a Integracja. Wzmacnianie rezyliencji oraz strategii dbania o siebie. 
Trauma a zaburzenia odżywiania

• CIAŁO W TERAPII. Working with Physical Process in Psychotherapy Addiction and Recovery.

• Przywiązanie a trauma

• Po sztormie nastaje cisza – trauma a proces odzyskiwania wewnętrznej integracji. 

• Żałoba.
Rytuały i ceremonie w pracy z traumą

• TRE Tension Releasing Exercises, Ćwiczenia antystresowe 1,2 level

REGRESSION TRAINING

HOLISTIC LIFE COACHING

TRANSFORMATIONAL BREATHING

MASAŻ :

Masaż powięziowy bezpieczny dotyk- 5 lat London Open Center

THAI MASSAGE mistrz Pitchet Boonthumme Thailand

OSTHEO THAI (Arno Hermitte Itzack Helman, )

CRANIOSACRAL  Michael Lokko i Rosemary Wallace

THAI SHIATSU Gwyn Williams

TOKSEN Methaporn Faekom

ANATOMIA ,PATOLOGIA, FIZJOLOGIA  TMC Thailand

CHI NEI TSANG z elementami Visceral Manipaulation  Chiang Mai Thailand

NATUROPATHY, BIOTHERAPY, NATURAL MEDICINE Thailand Chiang Mai

 

.

.

Screen Shot 2014-07-12 at 6.34.17 PM

Screen Shot 2014-04-27 at 5.50.02 PMScreen Shot 2014-04-27 at 9.37.38 PMScreen Shot 2014-04-27 at 7.23.28 PMScreen Shot 2014-04-27 at 10.27.36 PMScreen Shot 2014-04-27 at 10.24.13 PMScreen Shot 2014-04-27 at 10.23.32 PM

 

*(więcej na ten temat w przyszłości ,warto sprawdzic czy  twoje dziwne objawy somatyczne, problemy z immunologią oraz niewytłumaczalne zachowania są związane chorobą psychiczną, z trauma, czy z otoczeniem )

One thought on “O MNIE

  1. Dzien dobry

    znalazlam Pania przez pzypadek.
    Ostatnio zukalam pomocy u psychologa z wielu powodow.
    Niesety zawiodlam sie po kilku sesjach.
    Czytajac Pani strone widze wiele rzeczy, ktore sama zaczelam wprowdac w zycie.
    Mimo wszystko nie wszystko sie udaje I ciagly stress pogarsza moje zdrowie.
    Moj starszy syn (9 letni ma problem z tarczyca)of 3 lat I niestety tyrosyna raczej wywoluje wiecej szkody niz korzysci.
    W jaki sposob mozna sie z Pania skontaktowac?Bardzo prosze o odpis.
    Dziekuje
    Aurelia

    Like

Leave a reply to aurelia Cancel reply