UZDRAWIANIE, OŚWIECENIE i SIŁA czy SAMOWSPÓŁCZUCIE, NAUKA i POŁĄCZENIE DUSZ

Wiele osób przyrzeka nam uzdrowienie, przebudzenie, oświecenie. Często szukając szybkiego rozwiązania dajemy się im nabrać. Czy uzdrowienie istnieje ? Sam/a to oceń.

Po pierwsze, zadaj sobie pytanie : czy jeśli wiele naszych wspomnień niewerbalnych zapisanych jest w naszym ciele i mózgu przed 3 rokiem życia, kiedy nie mieliśmy jeszcze umiejętności interpretacji i te wspomnienia kreują automatyczne reakcje. Czy da się je „uzdrowić” ?

Po drugie weź pod uwagę, że także pewne wspomnienia i informacje przekazali nam nasi przodkowie i są one „ukryte” w naszym DNA. Czy DNA można zmienić ?

A teraz wyobraź sobie, że bierzesz swoją ulubioną książkę, albo film i mieszasz słowa, obrazy w chaotyczny sposób, usuwając słowo „MY” i DNA. Czy takie edytowanie coś zmieni ?

A teraz przeczytaj tą książkę i zobacz ten film jeszcze raz, zadając sobie różne pytania, wchodząc w różne role, zmieniając interpretacje, czując co poczuli wszyscy i co my wszyscy czujemy ?

Czemu to czucie jest tak ważne i zamiana ról ?

Posłuchaj nauki.

Dr Richard Clarkson : istnieją geny które rozwijają chorobę nowotworową, a zarazem istnieją elementy, które ją zwalniają i pozwalają ciału czytać inaczej nasze DNA.

Nie zmieniać, uzdrawiać, a odczytywać i interpretować.

Czym są te elementy ?

Jednym z tych elementów jest samowspółczucie, drugim komunikacja bez przemocy, trzecim zmniejszenie dysocjacji (odcięcia od czucia) i czwartym wspierająca grupa.

I tu ważna informacja :

Grupa zaczyna się od 2 osób. A zmiana komunikacji od zastąpienia zdania to wszystko moja wina, na jesteśmy w tym razem i np. słowa idiotka, na jestem zła na siebie, że tego wcześniej nie wiedziałam.

Co czujesz kiedy to czytasz ?
Czemu relacje i komunikacja są tak ważne ?

Osoba z którą kiedyś pracowałam, powiedziała do mnie coś takiego : kiedy powiedziałaś wiem, to boli, jesteśmy w tym razem, kiedy nie nazwałaś mnie pacjentem z deficytem, borderline, tylko zobaczyłaś we mnie człowieka, który sobie nie radzi, cierpi, ciężar spadł z moich ramion i odetchnąłem. Wtedy pomyślałem jesteśmy na tej samej łodzi, na tym samym oceanie, wpływamy na siebie czasem nieświadomie taranując się, czasem świadomie się zatrzymujemy, łączymy i coś budujemy.

I znów powróćmy do nauki.

Okazuje się, że kiedy grupa tworzy wspólnie bezpieczne miejsce bez przemocy, bez przemocy, także werbalnej, w którym można dać i dostać feedback, mieć inną opinie, inne upodobania, to samo przebywanie w takiej grupie reguluje układ nerwowy, wyrywa z izolacji, która jest korzeniem naszego cierpienia.

To MY pozwala nam
także zwolnić, zatrzymać się, zanim rzucimy kamieniem czy potniemy siebie słowem ostrzejszym od brzytwy.

Czym jest samowspółczucie ?

Samowspółczucie to :
•dobroć czyli wspieranie i dbanie o siebie,
•to umiejętność zobaczenia naszych błędow, słabości jako czegoś co jest normą i dotyczy wszystkich ludzi
•akceptacja tego, że nie jest idealnie, zawsze tak jak chcemy, ale razem jakoś damy sobie z tym radę

Przeciwieństwo to :
•krytyka siebie kiedy sobie nie radzimy
•izolacja i odosobnienie kiedy nam trudno
•skupienie tylko na bólu, negatywnych myślach, znieczulanie bólu za pomocą walki, krytyki innych, dociskania się, używek, wirtualu, do momentu aż nic nie czujemy.

Samowspółczucie to małe kroczki, budowanie nowych ścieżek neuronalnych, wspomnień, relacji. To eksperymentowanie, doświadczanie czegoś razem, bez ciągłej presji, że nie jesteśmy tym, kim musimy być, czy że nie mamy życia, które sobie wymarzyliśmy, a które mają inni.

To wolny proces, delikatny, który czasem jest łatwy, czasem trudny.

I nie wiem jak dla Was dla mnie najtrudniejsze w tym procesie było :
•zaakceptowanie momentu w którym jestem, odpuszczenie porównań,
•poczucie bólu, gniewu, frustracji, smutku, napięcia w ciele, zwątpienia, radości w jednym momencie, czyli przejście przez żałobę.
•przyznanie się, że jest nie Ok i poproszenie o wsparcie

Co ciekawe, za każdym razem kiedy odpychałam Was, odpychałam czucie, dysocjowałami się, krytykowałam i izolowałam się, przez chwilę było mi lepiej, długofalowo gorzej.

I co na to nauka ?

Oczywiście potrzebujemy więcej badań na temat samowspółczucia, komunikacji i relacji, traumy i chorób. Jednak to co wiemy już teraz wskazuje, że te elementy wpływają na funkcjonowanie naszego organizmu i transformacja ich, nauka jest bardziej efektywna niż naprawianie się, czy uzdrawianie czy psychologizowanie, obwinianie rodziców czy partnera.

Czemu ?

Chorowanie i cierpienie jest procesem zbiorowym. Potrzebujemy innych aby pomogli nam powrócić, do grupy, do życia, do funkcjonowania.

Potrzebujemy także innych aby przypomnieli nam o delikatności i dobroci dla siebie. Powiedzieli to Ok czuć się nie Ok.

A teraz rozglądnij się i zobacz jak wielu z nas ukrywa się pod maską toksycznej pozytywnosci, nazywa innymi toksycznymi nie widząc siebie to także przemoc.

Jak wielu z nas w szoku, kiedy cierpi, ma kłopoty izoluje się, ogląda pasywnie jakieś filmy, pije, zatraca się w pracy, robiąc wszystko, aby nie czuć.

Każdy z nas potrzebuje kogoś kto zamiast w niego walić powie mu STOP, wejdzie do jego dołu i pokaże mu w ciemności gwiazdy, wesprze go, kiedy powoli się z niego wygrzebuje. Samemu nie da się tego zrobić. Mnie wielu wsparło za co dziękuje !

To ci którzy wykreowali dla mnie miejsce w którym bezpiecznie mogłam zapłakać, powiedzieć co czuje, wyrazić to że chcę inaczej kreować, żyć, komunikować się, pracować, budować relacje i łączyć się przywrócili mi sile. To także Wy moi wirtualni przyjaciele.

A teraz druga bardzo ważna rzecz :

Trauma i przemoc istnieje w każdym z nas. Czasem to przemoc i trauma z naszego życia, czasem naszej babci czy pradziadka.
Czasem zadana im czasem nam, czasem zadawana przez nich, czasem przez nas.

Często myślimy, że nasze trudności wynikają ze złego dzieciństwa, choroby z tego, że paliliśmy. Czasem tak jest jednak nie jest to tak proste. Bardzo czesto zranieni jesteśmy przez kulturę w jakiej wyrośliśmy.

Każdy z nas nosi, cierpienie i historię naszych przodków. I tak to jest naukowo potwierdzone, tylko niestety część psychologów, czy psychiatrów, czy lekarzy pozostała w starym modelu. Modelu obwiniania i zawstydzania. Jest on niestety bardzo przemocowy, retraumatyzujący i izolujący, kreujący podziały.

Na szczescie sa także osoby takie jak
prof Yechuda i wielu innych, którzy przebadali tych którzy przeżyli Holocaust i ich wnuki. Odkryli wiele biopsychosocjalnych objawów traumy … wiele bardzo zaskakujących.

To oni pokazują innym, że choroba, cierpienie,
szok postraumatyczny to samotna wyspa, na której potrzebujemy połączenia z drugim czującym człowiekiem, aby czuć i poczuć się bezpiecznie czując.

Niestety Polska jest jednym z najbardziej straumatyzowanych i cierpiacych krajów świata, widzimy tą traumę w naszych kompleksach, poniżaniu, krytyce, wyśmiewaniu, nakręcaniu hejtu, ruchu bioder i tendencjach do skrajnych podziałów i izolacji.

To jacy jesteśmy to nie nasza wina, a zarazem to nasza odpowiedzialność, aby coś z tym zrobić.

I tu powiem Wam coś, co wynika z mojego doświadczenia. Nigdzie na świecie nie doznałam tak wielkiej przemocy werbalnej jak w Polsce, nie widzialam tak gigantycznych dysocjacji, a bardzo dużo podróżowałam.

I to właśnie dzięki kontaktowi z innymi kulturami, spojrzałam na siebie inaczej i nauczyłam czegoś innego.

A ty co uważasz : Czy każdy z nas zamiast rzucać kamieniem, może spojrzeć na siebie, swoją komunikacje, nauczyć się jakie są oznaki przemocy, zmniejszyć je i stworzyć nowe połączenia ?

Zastąpić słowo pacjent z chorobą psychiczną słowem człowiek w kryzysie, z trudnościami, cierpiący ?
Słowo wiem … słowem nie wiem, co chciałeś powiedzieć kiedy nazwałeś mnie idiotą ?

To nie my kontra wy jesteśmy przemocowi czy straumatyzowani.

To my wszyscy i każdy z nas może coś troszkę zmniejszyć przemoc i zwiększyć świadomość.

Jeśli chcesz się więcej nauczyć możesz o tym jak nie zabić siebie i innych, odczuwać więcej przyjemności w relacjach czyli o komunikacji w konflikcie przeczytać na mojej stronie. Wkrótce filmy na ten temat i inne rzeczy.

Oczywiście możesz także zainwestować i umówić się ze mną na spotkanie, aby praktykować.

Wspieram także rozwój relacji, firm, społeczności, które chcą wzrastać i zmniejszać przemoc. Edukuje i wyciągam z izolacji w kierunku życia, oraz kreuje eksperymenty także w podróży.

Jeśli ty chcesz wesprzeć moje pisanie i działalność link w komentarzu. Z góry dziekuje.

I pamiętaj MY to jest właśnie dusza.
To nie odizolowana energia.
To połączona energia, dusza relacji, narodu i świata.

Nasze symptomy biochemiczne, są złożone, podobnie jak historia, a kształtowanie komunikacji, historii, zdrowia i relacji jest procesem zbiorowym.

Jestem w tym procesie z tobą, a jeśli ty potrzebujesz mojego wsparcia, lub po ludzku się połączyć wyślij sms 604234824

Magdalena

Co zrobić z gniewem.


GNIEW. KONFLIKT. PRZEMOC. 

Wsparcie drugiego człowieka to zaakceptowanie go takim, jaki jest, uznanie jego prawa do godności, szacunku, wyboru. To proces zrozumienia. Przede wszystkim. 

Zrozumienie nie oznacza akceptacji przemocy czy nie posiadanie oczekiwań czy potrzeb. Pomaga zminimalizować przemoc, a konflikty zamiast eskalacji, zmniejszyć. 

Dziś kompendium nie tylko wiedzy, a także zintegrowanego z nią doswiadczenia.   Zebranie tego zajeło mi 30 lat. Jesli masz jakieś pytania zadawaj pod spodem to pomoże innym. Jeśli widzisz błąd punktuj. 

Jeśli nie chcesz zmienić swojego życia, relacji, firmy, lepiej nie czytaj bo możesz zwariować i jeszcze coś zrobić na wspak. 

Spokoju tu nie zaznasz, jednak doznasz czegoś co jestem ciekawa jak nazwiesz. 

Ja nazywam to pierun ! 

Dziś o gniewie. 

Zagotowałem się. – powiedział pewien polityk. On powinien być szczery i oddzwonić. Zagłosować na mnie i mnie uszczęśliwić. Teraz ja mu pokaże sku**wielowi. Gdzie jest broń ? 

W przemocowym społeczeństwie, które lubi podporządkować sobie, zawłaszczać i zniewalać ludzi gniew jest często mylony z przemocą i przedstawiany jako coś strasznego.  

Zgodność i spokój jako najbardziej porządane cechy dobrego obywatela. 

Nauczono nas, że emocja i zachowanie to jedno. Niestety tak nie jest, więc jak to wiemy nie możemy zwalić winy na negatywne emocje … czy innych tak łatwo. 

Pomiędzy przemocą, agresją, wyzwiskami, a gniewem, istnieje różnica i decyzja. 

Pomiędzy emocją, a zachowaniem pauza, która znika jeśli z automatu czując cokolwiek mocniejszego, kiedy ktoś np. zrobi inaczej niż chcemy, złamie nasze reguły, atakujemy albo my dajemy do wiwatu, odcinając się od czucia i waląc na oślep. 

Expressing your angry feelings in an assertive—not aggressive—manner is the healthiest way to express anger. To do this, you have to learn how to make clear what your needs are, and how to get them met, without hurting others. Being assertive doesn’t mean being pushy or demanding; it means being respectful of yourself and others.

Anger can be suppressed, and then converted or redirected. This happens when you hold in your anger, stop thinking about it, and focus on something positive. The aim is to inhibit or suppress your anger and convert it into more constructive behavior. The danger in this type of response is that if it isn’t allowed outward expression, your anger can turn inward—on yourself. Anger turned inward may cause hypertension, high blood pressure, or depression

No właśnie kogo wtedy atakujemy i co walimy jest bardzo interesujące. 

Niektorzy z nas atakują siebie i walą kreskę albo kielicha, opcjonalnie harują jak muły w robocie. Zaprogramowani robią wszystko, aby uniknąć trudnej rozmowy, bólu czy odrzucenia. Płaszczą się i zadowalają. Mrucząc najważniejszy jest święty spokój. Oni najczęściej chorują i mają super kłopoty.

Inni atakują innych, wytykają każdy najmniejszy błąd, krytykują, poniżają, zawstydzają, obwiniają i zabijają. Z pogardą patrzą nawet na kwiaty, które zadeptują.

Jest także grupa, która milczy i gotuje się w środku, fokusuje się tylko na pozytywach. I ta grupa pewnego dnia jak wulkan wybucha. Wtedy to nie jest jedno słowo to tsunami połączone z dynamitem. 

A teraz spójrz dookoła. Czy widzisz, że  

każdy z nas ma inne triggery, punkty  zapalne, reguły, inne limity co innego lubi ? 

Każdy z nas w inny sposób zachowuje się, interpretuje świat i to co czuje w tych samych sytuacjach… 

Np. co denerwuje, wscieka i rani ciebie, nie denerwuje, nie wscieka i nie rani mnie. I na odwrót. 

Wierzymy w inne rzeczy, mamy inne doświadczenia. Inne reakcje zakodowane w DNA i inne pragnienia. Niektórzy rodzą się już poirytowani. W niektórych rodzinach gniew jest niedopuszczalny, albo odwrotnie zmieniający się szybko w przemoc, przekleństwa i krzyk. 

Gdybysmy byli tacy sami i wszyscy w tym samym momencie reagujący tak samo na przelatującą pszczołę to doszłoby bardzo szybko do samounicestwienia. 

Wyobraź sobie ludzi krzyczących, broniących się przed latającym przekraczającym ich granice „potworem”, który nic jeszcze nie zrobił, jednak …. lata i lata. Bzzzzz 

A ponieważ ten potwór przypomina inną pszczołę która nas użądliła, albo użądliła babcię, my machamy rękami krzycząc : oszukał twierdząc, że produkuje miód, zaraz nas ugryzie i zabije. 

On lata i prowokuje. On zaraz nas zeżre i …. 

A co jak on poprostu tak sobie tylko lata bez celu albo zdenerwowany jest  ? I nawet nas nie widzi ? Poprostu lata … 

Im częściej jesteśmy gryzieni, albo im więcej pogryzionych, tym reagujemy szybciej i interpretujemy wszystko jako przemoc i katastrofę. 

Jeśli osoby nas otaczające robią to samo mamy chaotyczny mechanizm grupowy wielkiego grrr. 

Oczywiscie mozemy także odlecieć w drugą stronę i pomimo, że jesteśmy gryzieni,  ignorować czy minimalizować nasz ból, czy ból innych mówiąc np. nic takiego się nie stało, on mnie wygryzł, ona zagryzła, ale to nic. 

No więc albo z automatu bzyczymy : nadlatuje wróg, albo w przyjacielu wroga nie widzimy. 

Masakra ? No tak, w pewnym momencie możemy już nawet przestać ufać temu co czujemy, czy myślimy. 

Bo głowa jedno, ciało drugie, jedno chce w tył, drugie w przód. Jedno czuje to drugie widzi tamto. 

Pełen burdel. Co ciekawe wtedy zazwyczaj fatalnie się komunikujemy. Nie słuchamy, nie słyszymy, nie mówimy czego potrzebujemy, że tego nie lubimy, że tego za dużo, tu stop, tylko wszystko po swojemu interpretujemy. 

Zostawił garki w zlewie – nie dba o mnie, nie kocha. Nie odpisała po 2 godzinach – nie dba o mnie, nie kocha. Lata, atakuje, albo gryzie to kocha. 

Pełen absurd w którym nasz system nerwowy jest total rozregulowany, a my bzyczymy, warczymy i walczymy, atakujemy, spędzamy godziny na tłumaczeniach i interpretacjach albo uciekamy w coś, unikamy i ulegamy losowi. Poddajemy się. 

I co ciekawe nawet tego nie zauważamy. 

Dobrze wytrenowani, uciekamy w świat seriali i zamieramy myśląc, że tak już mamy.

No i co z tym zrobić … ? 

Zabić pszczołę czy dobić siebie na kanapie z automatu jest łatwo. Dogryzać innym też. 

Trudniej być złym na właściwą osobę, w odpowiedni sposób, w odpowiednim momencie, z właściwego powodu i zachować się i komunikować ok. 

Co to znaczy zachować się i komunikować Ok ? 

Np. zamiast przemocowych wyzwisk, zatrzymać się i poczuć, a potem użyć większej ilości słów. 

A po co ? Bo wyzwiska typu idiota, debil, a także różne określenia typu wróg, zły człowiek, skróty myślowe typu : brudny garnek to przemoc, wkładają nas i innych do puszki, scenariusza, kategorii, która nie dość, że więzi to często powoduje depresje, choroby, agresje i autoagresje. 

Wiec masz wybór pomiędzy dramatem, horrorem albo tragikomedią. 

Popatrz jeśli włożysz kogoś to kategorii dobry człowiek, to najprawdopodobniej wytłumaczysz w dziwny sposób, że nasrał ci na wycieraczkę. Jeśli zły … to co zrobisz ? Też mu nasrasz ? Zwyzywasz ? Czy podasz do sądu. 

Gówno takie same, na tej samej wycieraczce. 

Możesz teraz zastanawiać się to co z tym zrobić, z tym całym gównem i jak się zachować kiedy ktoś nam coś obsra, złamie nasze reguły gry, przegnie, zrobi coś nie tak… 

Najlepiej zrobić na wspak czyli zacząć 

od tego czego nie robić. 

W 1965 roku George Bach opublikował książkę o terapii par „ Intymny Wróg”. Sugerował w niej, że najlepsza metoda radzenia sobie z gniewem to wyrzucanie go. Według niego spowoduje to, że staniemy się zdrowsi i anielscy. Wierzył, że nasz kiedy pozbędziemy się nadmiaru energii to nasz mózg się przeprogramuje i będzie podejmować w prawidłowy sposób złożone decyzje. 

No więc podążając za tym przykazaniem ludzie  walili w ściany, boksowali, klęli w kierunku ścian, partnerów i terapeutów, srali na prawo i lewo… i co ? I nic. Po chwili ulgi, jeszcze gorzej. Zwiększenie impulsywności i bezmyślności. Rozwolnienie. Stworzenie szkodliwych, gadzich nawyków. Przebodzcowanie, sranie, a potem błogość i odciecie od czucia często mylone ze spokojem. 

Długofalowo nie działa. 

Potem wielu próbowało terapii, które bazują tylko na myśleniu i analizie … zawstydzające grupy ludzi, wmawiające innym, że nie mają samokontroli …. czyli srajacy wmawiające innym że to oni srają. 

Nastepnie pojawili się ci którzy starali sie sprzedać niezwykle techniki samokontroli … które ja nazywam tragedią dysocjacyjno – retraumatyzującą. Masz być stoikiem, słoikiem na gówno, kontrolować to co czujesz i z uśmiechem wysprzątać gówno innych. 

Oczywiście po drodze możesz nastawić drugi policzek i zrobić buddyjski pokłon. 

To jest dopiero niezwykła mieszanka kulturowo systemowa. Jak chcesz zostać w grupie, podążaj za regułami, daj się bić i bij pokłony. 

Niesamowite, że wielu z nas to robi. 

Z drugiej strony jak człek dobrze wyszkolony, jego system nerwowy rozwalony i ten człek stara się przetrwać w dziwnej rzeczywistości, to staje się ślepy jak kret i kłania się nagiemu cesarzowi. 

Właściwie gorzej … kret ma wyczucie. 

A taki człek to nic nie czuje on poprostu jedzie na automacie, bije, szturcha, boksuje, krzyczy nigdy mi nie pomagasz, zawsze się spóźniasz albo daje się pobić, lub bije się sam nawet nie wiedząc, że to bicie. Wmawia sobie, że to pokuta umożliwiająca mu dalsze życie. 

Brzmi znajomo. To teraz wstrzymaj oddech i jak nie chcesz oszaleć. 

Ile razy zakrzyknąłeś/aś to idiota – idiotka, o sobie, zamiast ten człowiek popełnił błąd ? Ile razy określiłeś tak innych ? Ile razy nigdy i zawsze, pomimo że nikt nie powtarza ciągle takiej samej układanki. 

Jak reagujesz kiedy słyszysz jesteś idiotą – idiotką, a kiedy ktoś mówi popełniłeś/aś wielki błąd ? 

No właśnie niech to pierun czaśnie. Od małych rzeczy się zaczyna. Kończy na żądaniach, że wszystko ma być tak jak my chcemy. Tak zaczynają się wojny. 

John Gottman i Robert Levensen zauważyli, że konflikt pomiędzy wszystkimi jest mega częsty. 

Ciagle jest coś nie tak jak my chcemy. 

Ktoś zachowuje się niesprawiedliwie. 

Kłamie, oszukuje, twierdzi, że jakieś brednie są prawdziwe, że ziemia jest płaska, że ….to ktoś onny … zaczął. 

Czy wiesz że w 2019 Biden zwyzywał i wyśmiał publicznie Putina, a w 2020 jeszcze  raz ? Żądał, 

Czy pasywna agresja Bidena usprawiedliwia agresje Putina ? Nie. Kto zaczął ? Nie ma znaczenia. Obydwoje chcą po swojemu. 

Bomby nadal latają … 

Panowie doprowadzili do eskalacji konfliktu. 

Co decyduje o tym czy się zamordujemy, czy nie ? 

Gniew nie ma z tym nic wspólnego. Gniew jest tylko informatorem. Coś jest nie tak jak ja chce. Stop wybierz trafną odpowiedź. Zatrzymaj się zanim zwyzywasz czy podniesiesz kamień. Sprawdź gdzie jest błąd. Czego być chciał/a, czego ci brakuje. 

A czemu większość z nas się nie zatrzymuje ? 

Wiekszosc z nas wchodzi w automat i się dysocjuje, czyli nic nie czuje. Prycha i prycha i prycha, dzieli na obozy. 

Powtarza reakcje, słowa, których ich ktoś nauczył i często nie wie nawet, że jest agresorem. 

No bo jak nawet prezydent nie wie, tak leci i odlatuje … 

A teraz wyobraź sobie gniew jako widoczną część góry lodowej. Następnie spojrz na to co jest niewidoczne pod wodą, czyli większość. 

Zobacz bezsilność, rozczarowanie, żałobę, nerwicę, lęk przed śmiercią, stratą, odrzuceniem, zdradą, traumę i dysocjacje, ból, czyli automatyczne odcięcie od czucia i wyższej części mózgu w dużym stresie i pod dużą presją. 

Zobacz jak mózg wariuje, broni nas interpretuje, nakłada na rzeczywistość obrazy z przeszłości, coś pasuje, a zarazem nie pasuje, a co tam coś dopisuje. 

To wtedy  gniew może nas ochronić, pokazać nam coś w otoczeniu i w sobie. 

Np. Ja człek który ten burdel od lat obserwuje, czuje gniew, wielki gniew i ten gniew pozwala mi zatrzymać się, zanim cię opluje. 

To gniew ze mną przeskakuje z jednej do drugiej perspektywy i mnie motywuje. To gniew pokazuje mi 

ile niewidzialnej przemocy było w moim życiu. 

Jak wiele błędów w mojej i innych komunikacji. To gniew pozwala wściec się i coś zmienić przynajmniej po mojej stronie, albo przyznać rozwiązania brak, jak poradzić sobie w tym piekle. 

A potem ruszyć do przodu, a zarazem do tylu. Czyli zamiast eskalować bajzel, rozpocząć porządkowanie u siebie. 

Czy to łatwe ? Nie. Ponieważ my lubimy co znane. Lubimy wierzyć, że każdy problem da się rozwiązać. Każdą osobę uleczyć i naprawić. W naszym świecie bycie miłym jest pożądane. Agresja jest mylona z siłą. Przemoc werbalna jest wszedzie normalizowana. Ludzie którzy nie zgadzają się z zaszufladkowaniem wyciszani… nawet algorytm nie wie jak ich skategoryzować bo ani tacy ani tacy. 

No bo jak nazwać człowieka, ktory zamiast na kolanach szeptać moja wina, moja wina, moja wina, albo pozytywnych bimbambom, mowi wkurwiłem się, na to nie ma usprawiedliwienia, pokeciałem za daleko, przepraszam, że cię uraziłem. Tu i tu popełniłem błąd, teraz go poprawiam. 

Albo według mnie tu nie ma błędu, 

tu i tu ty popełniasz błąd w swej interpretacji przyjacielu. 

Co masz na myśli nazywając mnie idiotą. Oskarżając o coś. Nie rozumiem twojej interpretacji czy religii czy żądań. 

Czemu i przed kim mam padać z automatu na kolana, po co nastawiać drugi policzek, kiedy biją ? Czemu mam dać obcym, którzy nie znają się na tym co robię, autorytet do oceniania mnie ? Proszę daj mi sensowny przykład kiedy długofalowo to działa ? 

A teraz zastanów się, co może spowodować wywalenie z grupy ? Co jest uznawane za siłę w społeczeństwie ? Co za słabość ? 

Popatrz najpierw na grupy mężczyzn, potem grupy kobiet. 

Czego nie mogą czuć, albo nie mogli przez wieki ? Co mogli ? 

A teraz spójrz na ludzi i religie … a także media w tym socjalne … co widzisz ? 

Czy w naszym społeczeństwie mamy równe prawa ? Czy mamy równy dostęp do edukacji, do … no właśnie do czego. 

10 letnie badania wskazują, że ignorowanie gniewu pogarsza nasze zdrowie i rozwala relacje. Z drugiej strony mówienie co ślina na język nam przyniesie też dobre nie jest. 

Nieumiejętość zatrzymania się i poczucia gniewu, a potem wybrania właściwej odpowiedzi powoduje wojny, palenie na stosach, regres i stagnacje. 

Co ciekawe bardzo często zabijamy siebie i innych nawet jeśli nie czujemy gniewu… a może właśnie bo czujemy coś, co nazwać nam tak trudno. Pustkę. 

Zagniatamy gniew i nie mówimy że potrzebujemy więcej wolności i przestrzeni, albo bliskości. Ponieważ widzimy w kimś kto ma inne potrzeby przestępcę.

Poza tym wielu z nas trudno zobaczyć pod krytyką, że ktoś czuje się zignorowany, albo chce być zauważony. 

Użyć humoru wyobrażając sobie wszystko na wspak, kogoś kto nam dogryzł jak muchomora który ma macki z dziwnymi dzwonkami i penisami czy cyckami na końcu. 

A jak wiemy, kiedy wszystko bierzemy personalnie, stajemy się bardzo moralni i Boscy bardziej niż Bóg. 

A teraz wyobraź sobie że jesteś władcą i że cały świat należy do ciebie. Wyobraź sobie to w detalach jak inni biją ci pokłony. Im więcej detali tym lepiej zobaczysz jak to jest szalone i że przypominasz kogoś. To pomoże ci także określić czy te rzeczy na które jesteś wściekły są istotne. 

Nie śmiej się ze swoich problemów czy bólu. Użyj humoru aby się z nimi zmierzyć. 

Pamiętaj sarkazm to nie jest nic zdrowego to też schowany gniew. 

Czasem otoczenie nas wkurza. Zrób przerwe. Po powrocie do domu powiedz wszystkim 15 min dla mnie zanim zaczniecie gadać i coś chcieć. 

Zauważ, że coraz wiecej z nas ma traume, często myloną z narcyzmem, przejawia ograniczoną tolerancje na frustrację, wybuchy, izoluje sie, dysocjuje, komunikuje sie fatalnie i zachowuje przemocowo.

Niestety, zainteresowanie szkoleniami na przykład z zakresu rozpoznawania i przeciwdziałania przemocy w Polsce jest małe.

To dziwne,  bo przyjemność jaka odczuwamy w relacjach, kiedy nauczymy sie jak zatrzymywać się i komunikować, a także rozwalać stare przekonania jest ogromna. 

Łup, powstał z kolan.

Łup, nie nastawiła drugiego policzka. 

No coż po raz kolejny krzyczę :  Bronka stop znów się nastawiasz. Zenek co ty robisz na kolanach ? Popatrz mi w oczy i powiedz co chciałaś powiedzieć kiedy nazwałaś się potworem i mnie idiotką, ahhh, że nie wiesz jak się z innymi dogadać… a co czujesz ? Nie wiesz ? I co zamierzasz z tym z tą zajebistą niewiedzą i energią zrobić ? 

Jeśli chcesz odpiąć anielskie skrzydła, zejść na ziemię, powstać z kolan i zainwestować w naukę komunikacji i transformacji przemocy w moc zapraszam. 

I pamiętaj jesli są zaburzenia na górze np. w recepcji czy pośród leaderów, asystenci zdrowia dobrze gdyby nie wysyłali pacjentów którzy właśnie skończyli wizytę na górę. Na nich nie ma co patrzyć. 

To nie ma sensu i spowoduje tylko to że niewyszkoleni ludzie, będą przeszkadzać. 

Jak to Piłsudski powiedział : zawalidrogi. 

To eskaluje konflikt. Wiec jesli tam sie pacjenci pchają, bo chca być z leaderami, terapeutami, autorytetami, którzy sami nie dają rady, to po pierwsze należy im odebrać broń i wskazać inną drogę. 

Specyficzne podejście, na K2 w którym problem nie jest definiowany jedynie z obiektywnej perspektywy, wspinającego się lecz z przyjęciem punktu widzenia osoby która jest zadeptana, która spadla ze szczytu, kimś kto przetrwał przemoc jest bardzo istotne – przeczytaj o tym na głównej stronie. – przemoc i narcyzm, konflikt, trauma bond itd 

Potrzebujesz wsparcia, chcesz czegoś się nauczyć wyslij sms 604234824 

Jak zrozumieć związek z mężczyzną i uniknąć toksycznych relacji część 2 Casanova/chwiejny emocjonalnie BPD

Każdy z nas bywa chwiejny emocjonalnie.

Narcyz nie jest zawsze osobowością BPD, ale osoba BPD jest często narcystyczna. Bardzo rzadko występują patologie które możemy nazwać choroba, częściej występuje niedojrzałość emocjonalna czyli niski poziom inteligencji emocjonalnej i współuzależnienie.

Wszystkie cechy opisane poniżej mogą występować w mniejszym lub większym natężeniu, część może być nieobecna.

Warto się edukować, bo zrozumienie siebie swoich ran i potrzeb ułatwia życie.

Stare powiedzenie mówi ” zwrócić uwagę na to, jak mężczyzna  traktuje swoją matkę ” , ale lepiej zwróć baczniejszą uwagę na to, jak jego matka traktowała jego.

Jeśli chcesz zrozumieć te zależności przeczytaj tekst poniżej

Continue reading

Czym jest kortyzol i dlaczego tak trudno nam schudnąć i zachować zdrowie pod wpływem stresu ? Jak umiejętność regulacji emocji, może wzmocnić odporność ?

Kortyzol jest naturalnym związkiem wytwarzanym przez nasz organizm.

Jest odpowiedzialny za min :

metabolizm

regulacje cukru, soli, gospodarki wodnej

kondycje naszej skóry (powstawanie rozstępów, trądziku, zmarszczek )

Przewlekły nadmiar kortyzolu we krwi prowadzi do następujących reakcji :

•zwolnienie lub nadmierne przyspieszenie metabolizmu, może pojawić się “wilczy głód”


•przemieszczanie się tkanki tłuszczowej (bawoli kark, twarz księżyc w pełni, otyłość brzuszna, chude kończyny)


•zaburzenia funkcji tarczycy (odpowiedzialna za energie, nastrój, metabolizm i temperaturę ciała)

•upośledzone funkcje poznawcze

•zaburzenia balansu cukrów,

•rozregulowanie tarczycy

• rozległe stany zapalne,

• rozregulowanie układu immunologicznego, a także pokarmowego (zachwianie równowagi w jelitach i nietolerancja pokarmowa ).

Jeśli zaburzenia kortyzolu i cukru są chroniczne, pojawia się wrażliwość insulinowa, czyli tzw. odporność insulinowa, co powoduje że weglowodany, białka, kwasy tłuszczowe zostają przetworzone w tkankę tłuszczową, a organizm zmusza trzustke do większej produkcji insuliny (hiperinsulinemia, gruczolaki).

Następnie jeśli ten proces nie zostanie zatrzymany, podwyższony kortyzol rozpoczyna glukoneogeneze, powodując:

  1. rozpad białek, tłuszczy i glikogenu, w glukoze.

2. zatrzymywanie wody, puchnięcie, pojawienie się częstomoczu

3. problemy z trawieniem-zmniejszone wydzielanie kwasu żołądkowego, wzrost zachcianek i apetytu

4. osteoporozę

5. problemy ze snem zasypianiem lub ciągłością snu

6. zmniejszenie masy mięśniowej i problemy ze stawami

7. wysokie ciśnienie

8. obniżona odporność

9. powolne gojenie się ran

10. zaburzenie hormonów wzrostu

11. problemy skórne trądzik, rozstępy

12. problemy przedmenstruacyjne i duże zaburzenia w czasie menopauzy

13. zaburzenia cholesterolu

14. alergie

15. zaburzenia emocjonalne : wybuchowość, ciągłe uczucie przyspieszenia , bycia w pogoni za czymś lub nadmierna pasywność i depresja

16. utrata włosów

17. bezpłodność

18. guzki narządów układu wydzielniczego

19. problemy w czasie ciąży, u matki karmiace problemy z wytwarzaniem pokarmu

20. niedorozwój płodu, nadaktywność dziecka


Zbyt niski poziom kortyzolu, niedoczynność nadnerczy, pojawia się często przy tzw. wypaleniu nadnerczy, kiedy kortyzol po wstępnej fazie wzrostu, gwałtownie opada i pojawiają się symptomy psychologiczne:

  1. uczucie bycia z głową w chmurach ,

2. depresja,

3. apatia, myśli samobójcze,

4. uczucie niestabilność, gwałtowne zmiany nastrojów, dwubiegunowość, zachowania kompulsywne (uzależnienie od nadmiernej ilości ćwiczeń, sexu, głośnej muzyki, narkotyków),

5. wypalenie zawodowe,

6. niska samoocena

Dodatkowo pojawiają się często :

  • osłabienie, obniżona sprawność fizyczna w skrajnych przypadkach przewlekłe zmęczenie, (osoby nie mogą wykonywać najmniejszych aktywności bez głebokiego przemęczenia).
  • zaburzenia tarczycy
  • brak równowagi cukrów
  • zmęczenie głównie rano i wczesnym popołudniem, przez co spożycie produktów kofeinowych, gazowanych, energetycznych, węglowodanów. Skutkiem tego są zaburzenia melatoniny i snu. Zaburzenia snu, uniemożliwiające regenerację i odbudowę tkanek.
  • niskie ciśnienie krwii
  • niska odporność
  • problemy przedmenstruacyjne
  • problemy w czasie menopauzy
  • cieńka skóra
  • stany zapalne często objawiające się, w postaci bóli mięśniowych, kręgosłupa, problemów z jelitami
  • niska temperatura ciała
  • trądzik
  • nietolerancja alkoholu
  • PTSD stres postraumatyczny
  • szok, śpiączka
  • problemy z regeneracją, zmęczenie nawet po długim odpoczynku
  • zaniki pamięci, słaba pamięć
  • problemy z libido
  • alergie
  • niska samoocena
  • tendencja do zatwardzeń
  • mała masa mięśniowa
  • stany lękowe
  • problemy z koncentracją
  • częste problemy z tarczycą
  • problemy metaboliczne
  • często podwyższony aldosteron
  • czasem anoreksja
  • nudności, bóle brzucha, biegunki
  • wzrost poziomu miedzi i obniżenie cynku (wpływ na system immunologiczny kreując przewlekłe stany zapalne )
    uczulenia na metale i połączone z tym stany paniki

NAJCZĘSTSZE PRZYCZYNY ZABURZEŃ NADNERCZY

PROBLEMY EMOCJONALNE :

  • tłumiony emocje, doprowadzające do nadmiernej reaktywności lub depresji, poczucie winy, trauma po śmierci bliskiej osoby, rozstaniu, rozwodzie, utracie pracy, zdrowia, katastrofie, pandemii,
  • martwienie się, silny mechanizm projekcji obwiniania innych i siebie, niska samoocena i bardzo silna autokrytyka. Przekonania: „nie jestem wystarczjąco dobry, nie zasługuje, nie wystarczająco dużo zrobiłem, co inni powiedzą, napewno mnie odrzucą,
  • tendencja do tzw.” ciśnieniowania się „, perfekcjonizmu, zostawanie po godzinach w pracy, dbanie bardziej o potrzeby innych zapominając kompletnie o swoich, współózależnienie emocjonalne.
  • przekonanie emocje i delikatność to słabość, agresja to siła
  • zawstydzanie siebie i wchodzenie w rolę ofiary, powtarzanie sobie jestem głupi, gruby, beznadziejny, nic nie umiem, mam w życiu pecha
  • nadmierna reakcja na krytykę
  • trauma lub stress postraumatyczny PTSD
  • często wybór bardzo stresogennej pracy -policjanci, pracownicy pogotowia , pracownicy służby zdrowia, prawnicy, nauczyciele itd
  • nadmiar obowiązków rodzinnych
  • zaburzenia żywienia anoreksja, bulimia

    PROBLEMY FIZYCZNE :
  • przepracowanie, obciążenie fizyczne lub psychiczne,
  • zła postawa ciała ,
  • nadmierny wysiłek fizyczny w tym nadmierna ilość ćwiczeń (wzrasta gluconeogenesis) ,
  • brak snu, bardzo późne zasypianie,
  • operacje,
  • przewlekła choroba,
  • anestezja,
  • urazy,
  • przewlekłe stany zapalne, zakażenia,
  • przewlekły ból,
  • ekstremalne temperatury,
  • używki -nadmierne sporzycie papierosów, alkoholu , narkotyków, kofeiny,

NIEODPOWIEDNIA DIETA nieodpowiednia dieta : bardzo duże ograniczenie kalorii , lub nieregularność posiłków

STOPNIE ZABURZENIA PRACY NADNERCZY
Możesz na podstwie tych stopni stwierdzić w której jesteś grupie.

Każda faza może rozwijać się od kilku tygodni, do kilku lat Możesz odczuwać objawy z różnych stopni rozwoju choroby równocześnie.

STOPIEŃ 1
Chroniczny stres wzrasta wydzielanie hormonu ACTH z przysadki, który stymuluje nadnercza.

Produkcja kortyzolu nieustannnie wzrasta, aż do momentu kiedy nadnercza, nie mogą nadążyć z jego produkcją, spada wtedy DHEA i zaburzona zostaje równowaga kortyzol-DHEA. Następnie pojawiają się problemy ze zmęczeniem, energią czy ogólnym samopoczuciem.

STOPIEŃ 2
Gdy stres nie mija nadnercza zaczynają mieć problem z produkcją tak dużej ilości kortyzolu. Zapotrzebowanie organizmu jest większe, niż możliwości nadnerczy.

Poziom kortyzolu jest za niski ACTH wysokie i dochodzi do zaburzeń pracy nadnerczy. Przeważnie wtedy rano lub po południu poziom kortyzolu jest niski, w nocny kortyzol mniej więcej jest wysoki. Występuje często niepokój i podirytowanie,coraz więcej czasu zajmuje zaśnięcie, sen jest przerywany i nie daje pełnej regeneracji.

To także moment kiedy spada odporność organizmu i wzrasta skłonność do infekcji, problemów z okresem, libido.

Pojawiają się zachcianki na słodkie, słone, kawę,zmniejszona tolerancja na zimno, wzrasta waga.

W tej fazie często problemy z nadnerczami mylone są z tarczycą, pojawiają się problemy z energią i pogorszeniem stanu emocjonalnego.

STOPIEŃ 3
Po dłuższym okresie chronicznego stresu ACHT wciąż rośnie, ale nadnercza nie są już w stanie poradzić sobie z produkcją kortyzolu. Kortyzol w nocy też jest niski .

Pogłębiają się problemy związane z równowagą hormonalną (jajniki, tarczyca).

Wystepują problemy z prawidłowym poziomem cukru we krwi, ciśnieniem krwi, pojawiają się palpitacje, ataki lękowe.

Adrenalina oraz norepinefryna są wydzielane w ogromnych ilościach.
Po jakimś czasie większość kluczowych hormonów (w tym kortyzol) spada poniżej dopuszczalnego minimum a organizm próbując regulować zapotrzebowanie na te hormony, aby zachować chociażby podstawowe funkcje życiowe, spala ogromne zasoby energii. Jest to chwila tuż przed całkowitym wypalaniem nadnerczy.

STOPIEŃ 4

To etap, w którym następuje całkowite wypalenie nadnerczy.

Jest to subkliniczny stan choroby Addisona.

Zmęczenie jest ekstremalne. Pojawia się nadmierny spadek wagi, zanik i bóle mięśni, utrata apetytu, nudności, wymioty, hipoglikemia, bóle głowy, nadmierne pocenie się, depresja, zaburzona zostaje także równowaga elektrolitowa, występują gwałtowne układu endokrynologicznego. Jest to etap, który pojawia się po wielu latach chronicznego stresu i najczęściej jest rzadko obserwowany.

Co zrobić kiedy chorujemy?

W 1 etapie wystarczą wakacje i poprawa stylu życia jak poranne spacery, medytacje, śniadania bez kawy, regularne posiłki, godziny snu, kontakt z przyjaciółmi, pisanie, kreatywność, hobby itp.

W 2, 3, 4 etapie potrzebna jest pomoc specjalistyczna w zmianie wzorców emocjonalnych, komunikacyjnych, relacyjnych, dietetycznych, ruchowych, a także sposobu interpretacji wydarzeń

Podstawą jest nauka regulacji emocjonalnej, czyli umiejętności, opanowania zachowań impulsywnych, wytworzenia zdrowych nawyków, a zarazem pogłębienie zdolności komunikacyjnych, w czasie konfliktów.

Konflikty relacyjne są jednymi z największych źródeł stresu i występują kiedy potrzeby dwóch stron są inne.

Osoby, które umieją szybko regulować emocje, wyrażać wprost potrzeby, negocjować, mają bardziej zbalansowany kortyzol.

Osoby które tych zdolności nie mają, mają nadmierne reakcje psychofizyczne, w tym immunologiczne, napięcia, bardzo duże reakcje emocjonalne utrudniające dostęp do „wyższej i dorosłej” części mózgu.

W wypadku braku balansu często tracimy kontrolę, dochodzi do regresu, koncentrujemy się tylko na negatywach, kreujemy nadmierną ilość konfliktów, mówimy i robimy, rzeczy których żałujemy w przyszłości.

Jakie jest rozwiązanie ? Nauka regulacji emocjonalnej. Więcej na jej temat znajdziesz w podcastach i artykułach.

Jak pomóc sobie i dzieciom wzmocnić odporność psychiczna i immunologiczną, a także „wykorzystać” wirusa do nauki regulacji emocjonalnej i rozwoju mózgu ?

 

Kiedy miałam 6 lat, zobaczyłam w tv film o czarnej ospie, a następnie dostałam obsesji, że na pewno zachoruje, zarażę całą rodzinę i wszyscy umrzemy.
Pół nocy nie spałam, a drugie pół nocy dręczyły mnie koszmary o grobach i zwłokach leżących na ulicach. Kiedy obudziłam się rano, zobaczyłam dziwne czerwone kropki na ciele i okazało się, że mam temperaturę.

Czułam, że moje serce przyspiesza, ciało sztywnieje, a przerażenie zalewa mój mózg czarną mazią. Byłam pewna, że to czarna ospa. Mój mały umysł podpowiadał mi, że to moja wina, bo byłam niegrzeczna i teraz umrę i będę winna śmierci mamy, babci, dziadka i całego miasta. Wtedy nie wiedziałam, że wyobraźnia i przyspieszony system nerwowy, może spowodować podniesienie poziomu tzw. hormonów stresu, szereg zmian fizjologicznych, w wyniku których mogą się pojawić choroby skórne. Dla mnie była to czarna ospa i koniec świata.

Wyobraźcie sobie małą zdenerwowaną dziewczynkę, która nie chce martwić rodziny i stara się zrobić to, co ci dorośli w filmie, czyli
odizolować chorego i powstrzymać rozprzestrzenianie się zabójczego wirusa.
Ta dziewczynka planuje jak uciec z domu i zrobić izolatkę w piwnicy, a ponieważ niestety po drodze do drzwi wyjściowych, spotyka rodzinę, zamyka się w łazience, w której pochlipując kładzie się w wannie gotowa na samotną śmierć. Procedura wyciągania pacjentki trwała kilka godzin, a lęk spowodował, że dziewczynka naprawdę rozchorowała się coś przypominającego grypę.

Mamy 21 wiek, nie grozi nam czarna ospa, jednak lęk, który towarzyszy koronawirusowi, jest bardziej zaraźliwy i destruktywny niż sam koronawirus i sam w sobie może wywołać wiele niepokojących objawów, które połączone z obawami związanymi z epidemią, bardzo łatwo mogą przerodzić się w fobię, panikę, obsesje na punkcie badań, wiadomości, diet, ćwiczeń itd, które tak naprawdę nie uzdrowią nas, ponieważ nasze zdrowie, zaczyna się na dużo głębszym poziomie niż fizyczny.

Kiedy ta głębsza warstwa jest zbalansowana, ciało i umysł, skutecznie bronią nas przed chorobami, dużo szybciej regenerują się i w sposób naturalny dokonują dla nas zdrowych wyborów.

W jaki sposób się to dzieje ?

Tutaj posłużę się przykładem komórek nowotworowych, które istnieją w ciele każdego z nas i które do momentu, kiedy nasz system emocjonalny, nerwowy i immunologiczny jest mocny, zdrowy, zbalansowany nie są w stanie zrobić nam krzywdy.

Co osłabia najbardziej nasz system obronny i powoduje dziury w tarczy obronnej ?

Narastający stress, czyli nadmiernie rozregulowane emocje, wywołane przez napięcia psychiczne i fizyczne jak np. porównywanie, martwienie się, przemoc emocjonalna, czyli wadliwa niezdrowa komunikacja wewnętrzna i zewnętrzna, ale także niezaspokojone podstawowe potrzeby odżywcze i relaksacyjne.

Oczywiście czasem rodzimy się z osłabionym systemem emocjonalnym, nerwowym oraz immunologicznym, a także wadami mózgu, zmianami genetycznymi. Wtedy nasze ciało staje się pułapką, a nasz umysł naszym największym wrogiem.

Jeśli wada systemowa jednak nie jest ogromna i zostanie zbalansowana na początku życia, poprzez dobrą opiekę, wytworzenie prawidłowych nawyków regulacji emocjonalnej, komunikacji, mamy większą szansę na wytworzenie stabilnej bazy, jednak jeśli do tego początkowego deficytu, dołączy ogromna ilość mikro urazów, traum, zranień emocjonalnych, fizycznych, zła komunikacja i brak czasu, edukacji, nasza tarcza obronna staje się bardzo słaba, myśli gwałtownie przyspieszają, a ciało gwałtownie spowalnia, lub na odwrót ciało gwałtownie przyspiesza działając bezmyślnie i agresywnie.

W obu przypadkach system obronny staje się nieszczelny i katastrofa jest nieunikniona. Bardzo widoczne jest to w wahaniach kortyzolu, który jest hormonem, który może nas uleczyć jak najlepsza pigułka antyzapalna, odmładzająca, nasenna, ale także zabić, kiedy jest go za dużo lub za mało. Często niestety nasze ciało i umysł, ponieważ nie komunikują się w prawidłowy sposób, rozregulowują kortyzol, a on nie wiedząc kogo ma słuchać, „wariuje” i zmniejsza ilość białych krwinek obniżając zdolność organizmu do wytwarzania przeciwciał, służących do obrony.

Co zrobić z tym wszystkim, kiedy przyplątał się koronawirus ? Wszyscy wiemy, że jest coraz trudniej odpocząć, zwolnić, znaleźć czas dla siebie, zrelaksować, wszyscy mamy coraz więcej zobowiązań, zajęć, pracy, odpowiedzialności i to, w jakiej rzeczywistości żyjemy i pod jaką presją nie jest fair i jeszcze ten wirus… jednak cóż zrobić jest jak jest i wszyscy potrzebujemy teraz podwójnie o siebie zadbać, zamiast krytykować i przekrzykiwać co można było zrobić wcześniej.

Według mnie warto zacząć od porządków we własnym domu, a właściwie od siebie, ponieważ nasi bliscy, zwłaszcza dzieci naśladują zachowania dorosłych i często potrzebują wsparcia, spokoju dorosłych, aby coś zrozumieć i uspokoić emocje.

Poniżej dzielę się pomysłami. Jeśli macie jakieś sugestie, proszę podzielcie się nimi w sekcji komentarzy.

Plan :
1. Zanim poczuje się źle, zorientować się kto może udzielić mi pomocy. Jeśli mam dzieci lub ktoś w mojej rodzinie ma dzieci, nauczyć je gdzie mogą skierować się po pomoc. Zapisać numery alarmowe i kontakty do bliskich w widocznym miejscu. Mieć je także przy sobie. Pamiętać, że u niektórych choroba przebiega łagodnie, niektóre osoby tracą przytomność. Dzieci, ale także my, czujemy się spokojniejsi, mniej boimy się, napinamy, kiedy wiemy co robić, gdzie mamy zadzwonić, kogo poprosić o pomoc.

Kiedy nie wiemy co zrobić, sytuacja zaskakuje nas, często panikujemy (nasze myśli przyspieszają), odcinając dostęp do ciała, które zamraża się lub ciało przyspiesza odcinając nas od logiki. To jeden z głównych powodów wypadków śmiertelnych w sytuacjach, kiedy ludzie mieli szanse na ucieczkę lub agresji, kiedy ludzie mieli szanse na dialog i porozumienie. Dobrym przykładem jest kierowca, który nie uciekł z samochodu, stojącego na przejeździe kolejowym, pomimo zbliżającego się pociągu, ponieważ sytuacja go zaskoczyła, jego umysł nie miał danych na temat takiego doświadczenia i lęk bardzo duża ilość myśli sparaliżowała jego ciało.

Jak uniknąć paraliżu i uniknąć agresji ?

Według badań, kiedy relaksujemy się i oddychamy, modlimy lub medytujemy, śpiewamy, malujemy dajemy odpocząć mózgowi i ciału, a kiedy oglądamy film, w którym widzimy jak można działać produktywnie w groźnej sytuacji, lub rozmawiamy, kreując plan, trenujemy wyższą cześć mózgu odpowiedzialna za rozwiązywanie złożonych problemów, a także uspokajamy ciało migdałowate, odpowiedzialne za automatyczna reakcje lękowe i wzmacniamy połączenia pomiędzy różnymi obszarami mózgu, a także mózgiem i ciałem. Słabe połączenia powodują brak przepływu informacji, zastoje, napięcia, trudności ze zrozumieniem, nauką, nadmierne reakcje emocjonalne, które można porównać do sposobu myślenia i zachowania 2 -3 latka, który nie umie samodzielnie uspokoić swojego umysłu lub ciała.

Jeśli dorosły „2 -3 latek” będzie przez dłuższy czas skoncentrowany na tym co nakręca jego emocje, podwyższa kortyzol, poczuje wzmagający się stress, czyli napięcie wokół mięśni, serca, płuc, gardła.

Napięcie to uniemożliwi komunikacje z „rodzicami” (obszarem mózgu odpowiedzialnym za podejmowanie skomplikowanych decyzji, kontrolę, obiektywną ocenę sytuacji, wynikającą z umiejętności segregacji informacji prawdziwych, czyli faktów od „nakręconych” paniką medialną)
a 2-latek będzie płakał, krzyczał, bił się, uciekał milczał, lub chorował, a w tym czasie jego 11-letni brat (część mózgu odpowiedzialna za automatyczne impulsywne reakcje), aby go uspokoić i uzdrowić np. nakarmi go lodami, zaproponuje jazdę Ferrari taty, a następnie wspólnie wpadną na genialny pomysł wydania oszczędności rodziców na zabawę. Wszyscy to znamy. Nie ma się co krytykować, tylko zrozumieć mechanizm i coś z nim zrobić, bo 2-latek i 11-latek są tylko dziećmi, które nie są w stanie przewidzieć długofalowych konsekwencji swoich działań, nie mają cierpliwości chcą i reagują na wszystko bardzo szybko. Są odbiciem lustrzanym części układu nerwowego odpowiedzialnych za pobudzenie, walkę i ucieczkę, a także zamrożenie, czyli lęk i kiedy je poznamy, są łatwe do przewidzenia, ponieważ albo się buntują, szaleją bez opanowania albo poddają i czują się pogubieni.

Dorosły to część układu nerwowego, która jest hamulcem, spokojem, relaksem, wyciszeniem, autorefleksją, intuicją, kontrolą. On wyznacza kierunek, pomaga w wyborach i segregacji.

Niestety nasze społeczeństwo i środowisko zmienia się obecnie w tempie szybszym, niż możliwości adaptacyjne naszego ciała i umysłu, a my cały czas jedziemy na pełnym gazie, reagując często automatycznie, czyli używając 2 i 11-latka. Co ciekawe w tym czasie zwierzęta spędzają ponad 80% swojego czasu relaksując się i obserwując.
Co widzi zwierze ? Że ludzie zwariowali, bo skutki tego przyspieszenia są dla nich bardzo destrukcyjne … można ich trącać nosem, a oni tego nie czują, bo najczęściej są nieobecni, zajęci w środku, który jest pełen pędzących myśli, gapią się w telefony, a co dziwne na zewnątrz pozostają w bezruchu, a najdziwniej, kiedy pędzą na zewnątrz i wewnątrz tylko w kompletnie inne strony. Głowa myśli o koronawirusie, ciało robi śniadanie, a oni gryzą się zamyśleni w palec, a potem krzyczą i kopią śmietnik.

Domowe zwierzęta niestety obserwując nas i żyjąc z nami, częściowo też cierpią, ponieważ odczuwają nasze napięcia, stress, autoagresje i agresje. Podobnie dzieci.

Kiedy umysł i ciało są chronicznie spięte, tkanki wokół są jak stara, posklejana częściowo gąbka, która bardzo szybko wchłania emocje i wirusy ze środowiska, w jakim się znajduje, a także je wytwarza. Jedna osoba zaraża drugą obawami i lękiem, napięciami. Prawdziwa wydaje się hipoteza, że można stosunkowo dobrze funkcjonować mając przez lata kiepską dietę i brak ruchu. Jednak odczuwanie przez lata silnego napięcia, wywołanego nadmiernym przyspieszeniem na pewno wywoła chorobę.

Najbardziej widoczne jest to w czasie wahań na giełdzie, kiedy stery przejmują emocje, czyli 2 i 11-latek, pozornie dobrze się bawią, ale nadmiernie rozpędzają, a im szybciej jadą tym więcej popełniają błędów, im więcej popełniają błędów, tym bardziej boją się kary, im bardziej boją się kary tym bardziej uciekają w używki, fantazje, zakupy, spekulacje, a kiedy fantazje zaczynają być niezgodne z realnością, domek z kart zaczyna się rozsypywać nie wiemy co zrobić. To przeważnie moment, w którym dochodzi do największej zbiorowej paniki, strat i katastrof, ponieważ nasz umysł i ciało istnieją w dwóch niedopasowanych rzeczywistościach.

Jeśli zanim dojdzie do katastroficznej sytuacji, na giełdzie, zauważymy i poczujemy pierwsze symptomy choroby, ból wynikający z napięcia, zauważymy brak logiki w naszych decyzjach, a następnie zwolnimy, zrelaksujemy się, wprowadzimy korektę, a jeśli mamy z tym kłopot poprosimy o pomoc i dostaniemy odpowiednie wsparcie, system psychiczny i immunologiczny, ekonomiczny zregeneruje się z łatwością, jeśli nie zatrzymamy się i nasze napięcie będzie narastać przez lata, nie dostaniemy wsparcia od siebie lub innych, system psychiczny i immunologiczny, ekonomiczny zacznie słabnąć, pogłębią się stany lękowe, niedotlenienia mózgu, obniży IQ, może pojawić się depresja, agresja, zaburzenia pamięci, zmęczenie, duszności, nadmierna potliwość, przyśpieszenie lub nadmierne zwolnienie akcji serca, wydzielania śliny, pracy pęcherza moczowego, zaburzenia tarczycy, ciśnienia, a także nadmierne skurcze mięśni przewodu pokarmowego, zmiany skórne itd.

Kiedy czujemy się źle, automatycznie obniża się poziom
zaufania do rzeczywistości i siebie, pojawia chęć ucieczki w alkohol, narkotyki i inne uzależnienia, osłabiające połączenia neuronalne.

Na to czeka tylko koronawirus, dla którego podobnie jak dla nowotwora idealnym środowiskiem jest środowisko, które jest osłabione, wystraszone i przyspieszone.

Co w takiej sytuacji zrobić ?

2. Według mnie stworzyć plan zapisać go, umieścić w widocznym miejscu i przeprowadzić symulacje na wypadek choroby w domu. Przygotować się na najgorsze i mieć nadzieje, że nigdy nie będziemy tego planu musieli używać i że będzie super.

Kiedy wyobrażamy sobie różne sytuacje, mamy stworzony plan „ewakuacji” na wypadek katastrofy, zastanawiamy się jak rozwiązać problemy, budujemy nowe neuropołączenia w mózgu, które wzmacniają umysł. W tym samym czasie uczymy ciało jak działać w wypadku zagrożenia i kiedy wprowadzić korektę.

Kiedy ruszamy ciało budujemy także więcej połączeń neuronalnych w ciele i umyśle -(więcej w punkcie 7).

Im więcej sprawnych neuropołączeń tym większy spokój, stabilizacja, odporność psychiczna, a także immunologiczna.

Im więcej martwienia, słuchania negatywnych informacji o apokalipsie, nakręcania dyskusji, tym wyższy kortyzol, większe napięcie w mięśniach, zaburzenia ciśnienia, niższa odporność, inteligencja i skuteczność działania.

Tutaj kilka przykładów pytań, które możemy zadać, aby opracować plan:

Co zrobimy, aby wzmocnić odporność organizmu, nauczyć się w zdrowy sposób komunikować i relaksować ? Co zrobimy, kiedy ktoś zemdleje w domu, zachoruje ? Jak odizolujemy chorego w domu ? Który pokój jest najlepszy, najłatwiejszy do wietrzenia, najbliższy do łazienki ? Jak będziemy czyścić łazienkę, jeśli jest tylko jedna ? Jeśli mamy psa, kota kto będzie pilnował, aby nie wchodził on do pokoju osoby chorej, bo może na sierści przenieść wirusy ? Jak będziemy dostarczać posiłki ? itd. Trening czyni mistrza.

3. Zamiast nakręcać panikę uczyć siebie i dzieci odwagi i umiejętności relaksacji w momencie dużego stresu. Znaleźć coś, co nas relaksuje i nie jest używką.

Jeśli ktoś w rodzinie zacznie nadmiernie panikować i zamartwiać się, straszyć wszystkich, racjonalizując swoje nadmierne przyspieszenie stwierdzeniem: „tak mam, bo chce, aby wszyscy byli bezpieczni”, przynajmniej jedna osoba musi utrzymać pole spokoju i powiedzieć: stop w tej rodzinie nie kreujemy czarnych scenariuszy, trzymamy się faktów, budujemy odwagę i mamy plan ! Powiem, kiedy będzie źle, na razie wszystko jest pod kontrolą, jesteśmy bezpieczni, zdrowi, wszystko jest ok ! Szczęście, zdrowie, bezpieczeństwo budujemy działaniami i kiedy skupiamy się na tym, co mamy, a nie co możemy stracić. Będzie ok. My mamy siebie, pomóżmy tym, którzy są samotni.

4. Pomagać, budować odpowiedzialność indywidualną, a także społeczną i nauczyć dzieci pomagać i być odpowiedzialnymi.

Pomaganie sobie i innym, jest przeciwieństwem krytyki, narzekania, przywraca kontrolę, spokój, pozwala odpuścić krytyczne myślenie o sobie i innych, a także wzmacnia immunologię. Pamiętajmy, aby pomóc innym potrzebujemy umieć pomóc sobie.

Warto zapytać czego dzieci potrzebują, aby poczuć się bardziej wyluzowane, a także powiedzieć dzieciom, aby myły ręce dla siebie, ale też, aby zainspirować i dać przykład innym. Dobrym pomysłem może być nazwanie rodziny „wojownikami zdrowia” a czystość magiczną mocą. Warto dziękować każdemu, kto przypomina nam o myciu rąk, a także przypominać innym nawet lekarzowi.

5. Rozmawiać otwarcie, szczerze o sytuacji, trudnościach, które ma rodzina i przez które przeszła w przeszłości. Przypomnieć sobie i powiedzieć dzieciom jak sobie z nimi poradziła, a także o tym, że my Polacy mamy w genach odwagę, odporność, jesteśmy jednym z najlepiej współpracujących narodów w momentach zagrożenia, w czasie wojen, braku zaopatrzenia.

Nie podawajmy zbyt wielu detali, które mogą pobudzić wyobraźnie dziecka. Zapytajmy, czy wszystko zrozumiały. Czy mają jakieś pytania. Fakt dzielenia się informacjami pokazuje dzieciom, że im ufamy, że ich działania są wartościowe, ważne, a to buduje ich odporność.

6. Powiedzieć szczerze bliskim i dzieciom, że każdy z nas się boi, kiedy słyszy o tym co się dzieje, jak rozprzestrzenia się choroba. Powiedzieć im także, że bardzo dużo ludzi wyzdrowiało, że bardzo dużo osób jest zdrowych, że wy macie plan, a cały świat teraz stara się współpracować i wspierać się nawzajem.

7. Mobilizować siebie i dzieci do aktywności fizycznej. Zabawa, ruch, ćwiczenia pomogą pobudzić układ nerwowy, jednak to, czego teraz potrzebujemy najbardziej to jego wyciszenie, uspokojenie. Pamiętajcie jednak, że to, co jest lekarstwem dla jednej osoby, może być trucizną dla drugiej i dla części osób wolne ćwiczenia i taniec są zbyt stresujące, obciążające potrzebują bardzo powoli zwalniać. Wszystko z umiarem i wyczuciem. Według najnowszych badań najlepiej działające na wyciszenie i ustabilizowanie układu nerwowego wolne ćwiczenia i masaże powięzi.

8. Wykorzystać sytuacje, aby stworzyć rytuały, nauczyć się wspólnie relaksować, zdrowo gotować, a także marzyć i wybaczać sobie i innym.
Warto spróbować różnych technik relaksacyjnych (tysiące artykułów w internecie).
Dla niektórych osób, rodzin najlepsza będzie wspólna modlitwa wieczorna, dla innych śpiewanie, rysowanie, tańczenie, medytowanie, rozmowy o planach na przyszłość.
Bliskość pełna ciepła jest często najlepszym lekarstwem, jednak u niektórych przytulenie może wywołać lęk i pobudzić wspomnienia związane z np. pobiciem, wypadkiem, operacją.

Bądźmy uważni, na siebie i innych, komunikujmy się, pytajmy czego druga osoba potrzebuje ?

Zwolnijmy.

„Wierzę w szczęście. Im ciężej pracuje, tym więcej mam szczęścia” – powiedział Thomas Jefferson. Z mojej obserwacji, najwięcej szczęścia, spokoju i zdrowia mają ci, którzy coś zrobili, aby je stworzyć.

W następnych artykułach więcej na temat regulacji i kontroli emocjonalnej, relaksacji, a także jak współpracować socjalnie w trudnych momentach.

Magdalena Jarosz-terapeuta specjalizujący się w psychoimmunologii, traumie i komunikacji. Coach regulacji emocjonalnej.

Psychologia ciała -“Niechciane dziecko”- marzyciel i myśliciel, często DDA, lub człowiek cierpiący na depresje, uzależniony, mający problemy socjalne.

 

Wilhelm Reich twórca psychologi ciała wprowadził do psychologii 5 podstawowych charakterów.

Każdy charakter, ma określoną postawę ciała, maskę którą reprezentuje światu, strukturę mięśni szkieletowych, dotyk, uczucia, empatię, a także właściwości poznawcze i emocjonalne.

Należy pamiętać, że każdy z nas jest mieszanką tych 5 charakterów, lecz przeważnie jeden lub dwa są dominujące mentalnie, emocjonalnie i cieleśnie.

“Schizoidalny” to stary psychiatryczny termin nadany przez Reicha i kontynuowany przez Alexandra Lowen’a i Jana Pierrakos oraz Jacka Paintera.

Struktura tego charakteru określana jest także jako “niechciane dziecko” lub “marzyciel”.

Ten typ charakteryzuje brak bezpieczeństwa wewnętrznego, pewności siebie, akceptacji czyli podstawy egzystencji każdego człowieka.

Screen Shot 2014-11-12 at 11.58.56 PM  Przekonania :

Nie powinieniem istnieć. Coś jest ze mną nie tak. Jestem moim umysłem. Dzięki myśleniu, zrozumieniu, analizie istnieje.
Życie jest przerażające. Przetrwam jeśli się zabije.
Musze kontrolować swoje uczucia i myśli innych.Jeśli poczuję rozpadnę się.
Moja nienawiść może być szkodliwa. Świat jest niebezpiecznym miejscem.

Jestem specjalny ponad światem fizycznym.

Nigdy nie jestem zły lub przerażony.

Jestem twórcą, marzycielem, niedocenionym, nieodkrytym geniuszem,Screen Shot 2014-11-12 at 11.59.37 PM

Rodzimy się, aby być elementem indywidualnym, odmiennym, a zarazem chcianym i akceptowanym w społeczeństwie i rodzinie.

Typ marzyciela nie czuje się bezpiecznie w świecie, nie czuje się akceptowany i chciany, dlatego często ucieka w nieświadome marzenia i dysocjacje, (oddziela się od rzeczywistości, ucieka w nałogi, do świata wirtualnego itp) poprzez co jego podstawowe potrzeby socjalne i rozwojowe, nie są zaspokojone.

Niechciane dziecko od momentu poczęcia, przez narodziny i pierwsze miesiące życia odczuwa wrogie nastawienie otoczenia.

Jeśli ciąża była przypadkowa, dziecko jest problemem, lub poród był bardzo ciężki dziecko czuje się niechciane, myśli, że świat jest niebezpieczny i wrogi, chce bardziej umrzeć niż żyć.

Przykład : matka ma depresje, nie może zaakceptować ciąży lub nadużywa alkoholu, narkotyków, dziecko które rozwija się i rośnie w łonie matki odbiera te sygnały i odbija je jak lustro. Czyli matka która ucieka od rzeczywistości, odrzuca siebie, swoje odczucia, przekazuje podobny program dziecku.

Continue reading

Psychologia ciała -charakter

Freud odkrył, że nasz charakter kształtuje się we wczesnym dzieciństwie.

Obecnie dzięki rozwojowi psychoneurologii wiemy, że plastyczność i rozwój mózgu zależy od naszych dziecięcych przekonań, wzorów, uczuć, relacji z rodzicami, a także doświadczeń całego życia.

Wilhelm Reich uważany za ojca psychoterapii ciała tzw. Body Mind Psychotherapy, rozwinął tą teorię i zaproponował 5 archetypicznych typów charakterologicznych, zależnych od problemów rozwojowych.

Reich zauważył jak traumy wpływają na nasz mózg i ciało, a następnie, są powtarzane w następującym po traumie czyli szoku życiu.

Największy wpływ na naszą postawę, kształt, otłuszczenie ciała, muskulaturę, podobnie jak funkcjonowanie organów wewnętrznych ma okres między życiem płodowym, a 6 rokiem życia. Rozwijają się wtedy wzorce emocjonalne i mentalne zapisane w ciele.

5 TYPÓW CHARAKTEROLOGICZNYCH

Występuje 5 głównych typów charakterologicznych.

Należy pamiętać, że każdy z nas jest mieszanką tych typów, lecz przeważnie jeden lub dwa są dominujące mentalnie, emocjonalnie i cieleśnie.

Schizoid Oral Masochist Psychopath Rigid
Niechciane dziecko(schizoidalny) Potrzebujące dziecko(oralny) Wytrzymały(masochista) Kontrolujący /lider(psychopatyczny) Perfekcyjny/obsesyjny(spięty)

Continue reading

CZY DIETA I STRES MOZE MIEĆ WPŁYW NA TARCZYCE I CHOROBY AUTOIMMUNOLOGICZNE?ZROZUM HASHIMOTO

Screen Shot 2014-07-24 at 2.35.52 PMTARCZYCA =ENERGIA ,METABOLIZM,KONCENTRACJA

Każda komórka naszego ciała posiada receptor tarczycy

ZABURZENIA: NIEDOCZYNNOŚĆ,HASHIMOTO,NADCZYNNOŚĆ,GRAVES

POWODY:GENETYKA 50%,STRESS,TRAUMY ,EMOCJE,STANY ZAPALNE,ALERGIE,DIETA,NIETOLERANCJE POKARMOWE,BRAK SELENU,TOKSYNY(rtęć),ZABURZENIA SNU,NADMIERNA ILOŚĆ ĆWICZEŃ LUB ICH BRAK CHOROBY AUTOIMMUNOLOGICZNE

Wiele z nas zmaga się z tarczycą nie rozumiejąc, że tak naprawde  walczy z całym systemem, nie tylko tym małym  organem zlokalizowanym w szyi .Lekarze leczą symptomy, a ty czujesz ,że coś jest nie tak.  Masz częste zapalenia gardła,tracisz włosy,masz przyrost lub utratę wagi, zaparcia,suchą skóre,bezsenność,apatie,utratę energii i przewlekłe zmęczenie,kamice,zaburzenia pracy wątroby i woreczka żółciowego,zaburzenia estrogenu(cysty,nowotwór piersi),niedobór progesteronu(zaburzenia owulacji)trudno to połączyć w całość a  lekarz bada ci tylko TSH .Nie badając tarczycy kompleksowo i nie traktując oraganizmu jako całości możesz łatwo przegapić wczesne stadium rozwoju choroby, ponieważ może się ona po cichu rozwijać nawet przez 7,8 lat.

Pamiętaj problemy z tarczyca dotyczą nie tylko dorosłych,ale także dzieci ,które np nie rosną ponieważ tarczyca czy stres wpływają na hormon wzrostu

Kiedy zaczniesz zmianę diety i stylu życia we wczesnej fazie rozwoju choroby łatwiej będzie ci ją powstrzymać i nie dopuścić do jej rozwoju.

Dodatkowo dzięki zdrowej diecie uzyskasz wyśnioną wagę ,a dzięki asertywności dobry humor i relaks w życiu codziennym.

Continue reading

Czy depresja, problemy z tarczycą, zbędne kilogramy, cukrzyca mogą wynikać ze stresu?Czym jest stres i jak wpływa na nasze emocje i zdrowie ?

Jeśli czasami czujesz się dziwnie napięty lub nie możesz usiedzieć spokojnie nawet przez chwile w miejscu, tyjesz i często wybuchasz, jesteś przemęczony, masz dziwne bóle w ciele, czujesz się opuchnięty to może być to chroniczny stres. 

Jeśli wykonałeś wiele badań, ale nadal nie możesz znaleźć odpowiedzi, co tak naprawdę  Ci dolega, ponieważ większość wyników jest  prawidłowa i często myślisz  ” taka uroda, wiosenne przesilenie, zimowa depresja, to napewno są to chroniczne napięcia, zaburzenia w regulacji emocjonalnej i komunikacji. 

Screen Shot 2014-02-04 at 3.05.27 PM

Jeśli twoi znajomi zarzucają Cię radami ” spróbuj jogi, musisz więcej spać, wiesz może warto odwiedzić psychologa albo neurologa”, a Ty próbujesz wszystkiego i nic nie sprawia, że czujesz się lepiej, warto sprawdzić na liście znajdującej się poniżej stan swojego zdrowia, a także określić poziom swojej odporności psychicznej i fizycznej, komunikacji i regulacji. 

Jeśli niektóre z twoich symptomów wydają się sobie zaprzeczać, to oznacza, że występuje konflikt wewnętrzny, twoja głowa chce czegoś innego, a twoje ciało czuje, że to dla niego złe, lub odwrotnie. 

Każdy z nas jest inny, możesz mieć kilka objawów, lub prawie wszystkie. 

W moim przypadku, oprócz początkowego przyspieszenia, a następnie zespołu przewlekłego zmęczenia i problemów z libido, mój organizm dostarczył mi następujące atrakcje :

Screen Shot 2014-07-12 at 2.04.53 PM

EMOCJE I ENERGIA

poirytowanie, zmęczenie, rozdrażnienie

problemy metaboliczne

nadmierna reaktywność czyli małe rzeczy, które wyprowadzają cię z równowagi ,

brak energii, przewlekłe zmęczenie ,

Continue reading

Jak napięcia wewnętrzne kreują stres -troche teorii

cropped-screen-shot-2014-02-04-at-3-00-27-pm.png

Wyobraź sobie, że stres to wielki drapieżnik, który kiedy jest zaniedbany, przestraszony, zawstydzony, zmienia się, w bardzo krytycznego, zawstdzającego nas potwora, który nieprzerwanie atakuje naszą psychike i ciało. 

Aby przeżyć pierwszy atak, włączony zostaje nasz program przetrwania, tzw. refleks walki i ucieczki, czyli część autonomicznego układu nerwowego odpowiedzialna za reakcje niezależne od naszej woli (min. praca serca, ruchy perystaltyczne jelit) oraz za nasz system hormonalny (układ przysadka-podwzgórze-nadnercza-tarczyca).
Kiedy niebezpieczeństwo przemija, a my nie mamy czasu wyhamować i zrelaksować się to potwór w nas zostaje. Wtedy wszędzie zaczynamy widzieć potwory i nawet jeśli ktoś nam powie, że ich tam nie ma, że to nie sezon na potwory my widzimy je w prasie, telewizji i przyrodzie. Zaczynamy katastroficzne uogólnienia np. wcześniej bojąc się człowieka, który nas przestraszył, zaczynamy bać się wszystkich ludzi i im nie ufać.
Jeśli osoba która nas na początku mega przeraziła miała czerwone rajstopy, to nawet pomidor lub żona w czerwonej sukience aktywuje nasz system nerwowy. Jeśli w momencie kiedy się przestraszyliśmy słuchaliśmy muzyki np piosenki siabadabada kotki dwa, każdy kawałek muzyczny, który ją przypomina nas aktywuje. Po jakimś czasie skrajnie się napinamy wybuchamy lub toniemy w lęku i pasywności.

Co zrobić? Potrzebujemy się nauczyć nie ufać naszym zmysłom i rozróżnić reakcje lękową od głosu intucji. Czyli zdystansować się, oddzielić to co czujemy, jak to interpretujemy od realności. Następnie wykreować rozwiązanie problemu, zaadaptować się do rzeczywistości i przejść przez przeszkodę.

Ten proces nazywamy procesem wytworzenia odporności psychofizycznej.

Jeśli długotrwale fokusujemy się na potworze, wszędzie widzimy potwory i stajemy się magnesem na potwory i wykrywaczem potworów, a nasza odporność psychofizyczna spada.

Tylko czy naprawdę wszędzie są potwory  ? Jeśli poddamy się emocjom, odczuciom, historii z horroru, będziemy jak 3 latek, który boi się poruszyć i zaglądnąć pod łóżko, lub walczy z własnym cieniem.

Początkiem podróży na drugą stronę lustra jest wiedza. Zacznijmy od układu nerwowego i jego reakcji.

Autonomiczny układ nerwowy dzieli się na sympatyczny (współczulny),  i parasympatyczny(przywspółczulny).

Wszystkie narządy wewnętrzne, są unerwione przez oba układy, lecz działanie tych układów jest  inne .

Sympatyczny pobudza nas do walki działania, jest jak pedał gazu.

Parasympatetyczny uspokaja, zwalnia, leczy, pomaga się zatrzymać, zobaczyć sytuację w szerszym kontekście, jest jak hamulec.

Kiedy czujemy się, zagrożeni uruchamia się szereg reakcji, w układzie nerwowym i zaczynamy być jak ferrari, które jedzie na pełnym gazie, a zarazem jego kierowca wciska na maxa hamulec bo się boi.

 W takim wypadku pierwsze reaguje nasze ciało, emocje, następnie mózg część emocjonalna, a następnie logiczna. Najpierw sympatyczny układ nerwowy (akcja,walka, przyspieszenie, bunt) rozszerzenie żrenic, przyspieszenie akcji serca, napięcie się  mięśni pleców(stąd chroniczne napięcia i problemy z kręgosłupem), przetransportowanie krwi z sytemu trawiennego do mięśni ( stąd problemy z ciśnieniem, sercem, zatwardzenia lub przeczyszczenia, suchość w ustach, przyspieszone myśli, wzrost temperatury, zwolnienie metabolizmu i systemu reprodukcyjnego).

Ta reakcja jest genialnym atawistycznym odruchem, który ratuje nam życie w wielu sytuacjach, lecz w wypadku długotrwałego przewlekłego stresu, dużej ilości problemów jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem utrzymującym nas w nieprzerwanym stanie gotowości i napięcia. Czyli na gazie.
Często wtedy pomimo zmęczenia i nie możemy zasnąć, zrelaksować się, a także zwolnić. Czyli w łóżku godzinami i przewracamy z prawa na lewo.

Reakcja ta, odwzorowuje się w zaburzeniach gospodarki biochemicznej, hormonalnej, napięciach ciała, sposobie naszego myślenia i zachowaniach.

Pojawia się lękowy negatywny sposób myślenia, problemy z werbalnym i fizycznym stawianiem granic, rozróżnianiem rzeczy jadalnych i niejadalnych, zdrowych i niezdrowych, uzależnienia jak sexoholizm, alkoholizm, zakupoholizm i wiele innych, kompulsywno obsesyjne zachowania, agresje, nadmierna pasywność, która jest tak naprawdę kolejną reakcją na zagrożenie w psychologii nazywaną zamrożeniem. ( więcej o reakcjach możesz przeczytać w artykule o kortyzolu )

Continue reading